Odpowiedzi:
- wika- Naprawdę cieszy mnie fakt, że bardzo podoba ci się moje opowiadanie. ^^ I widząc określenie ,,zajebiste'' sprawiło, że mam teraz banana od ucha do ucha. xD Tak, dzieje się tu dużo, bo Marta nie lubi nudy i przesadnej słodkości i woli od czasu do czasu dać trochę dramaturgi lub cuś. :P Co do Marty i Key to nic nie mówię. Wszystko będzie zamieszczone w tym odcinku. :P Oczywiście staram się pisać jak najszybciej kolejne rozdziały (nawet jeśli nikt nie komentował przed tobą, bo pisałam w sumie tylko dla przyjaciółki, ale teraz doszłaś i ty za co kumao! <3) tylko to nie takie proste pisząc dwa opowiadania (mam na myśli Stranger) i inne pierdoły w jednym czasie. No ale cóż, jak widać lubię sobie nawrzucać roboty co mi o dziwo nie przeszkadza, bo bardzo lubię dzielić się moimi pomysłami z innymi. :D Teraz będę miała lepszy napęd wiedząc, że mam kolejną czekającą cierpliwie bądź też nie na ciąg dalszy czytelniczkę. ^^ No i byłabym wdzięczna za komentarze pod kolejnymi rozdziałami ( dla mnie możesz się tak rozpisywać i nawet bardziej ^^), więc trzymam Cię za słowo, to naprawdę napędza do pracy! ^^ A no i podziwiam cię za przeczytanie tych wszystkich rozdziałów. oO Serio! Moim podziękowaniem za to jest ten dedyk dla Ciebie. ^^
Dedykacja dla Oli i wika. ^^ Dziękuję, że czytacie tego tasiemca niczym moda na sukces:* ( nie, nie, tu nie będzie każdy z każdym haha xD)
A no i jeśli ktoś jeszcze to czyta, to naprawdę zachęcam do komentowania! :3 Taka świadomość, że jednak ktoś to czyta i daje swoją opinię naprawdę nakręca do pracy. Więc nie bójcie się,bo nie gryzę, jestem miłym człowieczkiem (chyba xd)
ps. Kursywą jak zawsze są zapisane myśli...
ps. Kursywą jak zawsze są zapisane myśli...
Enjoy~~!
~~*~~
Gdy Ola, Taemin i Minho, dojechali do dormu, poczuli ukłucia w sercach. Zwłaszcza chłopacy. Trochę obawiali się, tego spotkania z Jonghyunem i Jinkim. Ten drugi, to z rana, mroził ich tak poważnym wzrokiem, że do teraz czuli ciarki, na plecach. Był także zły, że nikt do niego nie przyszedł z takim problemem, jak knucie Hany. Obwiniał się, że gdyby wiedział, o wszystkich intrygach wcześniej, być może Jonghyun, nie doświadczyłby szkody.
W końcu cała trójka biorąc się w garść, wyszła z auta i ruszyła do wnętrza domu. Gdy weszli do środka, zastała ich tam kompletna cisza. Ale, tylko przez chwilę, bowiem nagle dosłyszeli wesołe szczekanie, dwóch małych szczeniaków. Były tak uradowane, że zaczęły wesoło biegać i lekko ciągnąć przybyłych za nogawki spodni. W sumie, nie były już tak małe, jak wcześniej, bowiem nieco urosły, przez ostatni miesiąc.
W końcu cała trójka biorąc się w garść, wyszła z auta i ruszyła do wnętrza domu. Gdy weszli do środka, zastała ich tam kompletna cisza. Ale, tylko przez chwilę, bowiem nagle dosłyszeli wesołe szczekanie, dwóch małych szczeniaków. Były tak uradowane, że zaczęły wesoło biegać i lekko ciągnąć przybyłych za nogawki spodni. W sumie, nie były już tak małe, jak wcześniej, bowiem nieco urosły, przez ostatni miesiąc.
- Onew? Jonghyun? Panie Kim? - zaczął nawoływać Taemin, gdy Minho i Ola, rozglądali się po kuchni i salonie, dzierżąc w dłoniach po szczeniaku. Ola, miała rudego Comme Des, zaś Minho, czarnego Garcons.
Nagle z łazienki, na dole, wyszedł Jonghyun. Stanął w drzwiach zaskoczony, bowiem nie spodziewał się tutaj, całej trójki.
Wyglądał dość mizernie i wydawał się nieco osłabiony. Jego świeży komplet dresów i lekko mokre końcówki włosów świadczyły, o tym, że musiał się właśnie umyć.
- Jonghyun... - szepnęła Ola, podchodząc do niego bliżej, gdy odłożyła szczeniaka, na podłodze. - Jak się czujesz? - zapytała i ostrożnie wtuliła się w lekko uśmiechniętego bruneta. Ten odwzajemnił gest, wtulając w siebie mocno dziewczynę. Teraz ona i Marta, były jego największymi sprzymierzeńcami. Gdyby ktoś zapytał go, kto pierwszy ruszyłby mu, na pomoc? I powiedziałby, że chłopacy, zakładając się, o głowę, to... Właśnie byłby bez głowy.
- Cześć Jonghyun. - zaczął niepewnie Taemin, witając się z nim. Minho, zrobił to samo, gdy także odłożył pupila, na podłogę. Oba szczeniaki, jakby zapominając, o gościach, pobiegły w stronę swoich zabawek. Standardowo nieco porozrzucanych po dormie.
- Umm, właśnie... Jak się czujesz? - zapytał z troską i zagubieniem Choi. Wraz z Taeminem, zerkali to na siebie, to na tulącego do siebie Olę, Kim. Nie wiedzieli, jak mają się zachować, przy przyjacielu. Przecież wiedział, że nie uwierzyli w słowa dziewczyn, o czym dowiedział się od Oli i Marty.
Nagle z łazienki, na dole, wyszedł Jonghyun. Stanął w drzwiach zaskoczony, bowiem nie spodziewał się tutaj, całej trójki.
Wyglądał dość mizernie i wydawał się nieco osłabiony. Jego świeży komplet dresów i lekko mokre końcówki włosów świadczyły, o tym, że musiał się właśnie umyć.
- Jonghyun... - szepnęła Ola, podchodząc do niego bliżej, gdy odłożyła szczeniaka, na podłodze. - Jak się czujesz? - zapytała i ostrożnie wtuliła się w lekko uśmiechniętego bruneta. Ten odwzajemnił gest, wtulając w siebie mocno dziewczynę. Teraz ona i Marta, były jego największymi sprzymierzeńcami. Gdyby ktoś zapytał go, kto pierwszy ruszyłby mu, na pomoc? I powiedziałby, że chłopacy, zakładając się, o głowę, to... Właśnie byłby bez głowy.
- Cześć Jonghyun. - zaczął niepewnie Taemin, witając się z nim. Minho, zrobił to samo, gdy także odłożył pupila, na podłogę. Oba szczeniaki, jakby zapominając, o gościach, pobiegły w stronę swoich zabawek. Standardowo nieco porozrzucanych po dormie.
- Umm, właśnie... Jak się czujesz? - zapytał z troską i zagubieniem Choi. Wraz z Taeminem, zerkali to na siebie, to na tulącego do siebie Olę, Kim. Nie wiedzieli, jak mają się zachować, przy przyjacielu. Przecież wiedział, że nie uwierzyli w słowa dziewczyn, o czym dowiedział się od Oli i Marty.
Cała trójka popatrzyła, na siebie zakłopotana, zastanawiając się, jak mu wytłumaczyć, że Key jest teraz w Incheon? Do tego bawi się w jakiś pieprzony biwak z Martą, gdy za oknem jest, tylko osiem stopni...- Spokojnie, jest bezpieczny w towarzystwie Marty. Są w Incheon i będą tam nocować... Na plaży w namiocie. - Minho, powiedział to z wielkim westchnieniem i skwaszoną miną. Jonghyun, zaś parsknął śmiechem, klaszcząc w swoje dłonie, na ten widok.- Widzę, że karma dopadła cię szybciej, niż podejrzewałem... - rechotał dalej. - Jednak dobrze, że z nią jest, bo się, o niego martwiłem. Poczułem ulgę, bo bałem się, że dla spokoju uspokoił Jinkiego, że jest rzekomo u was. Tak naprawdę będąc, gdzie indziej. Marta, to dobra osoba, więc nie kwaś się tak. Będzie dobrze. Oni są, tylko przyjaciółmi. Chociaż mam ochotę powiedzieć ci, że dobrze ci tak. Oj, jednak, to zrobiłem? Ups! - Kim przystawił dłoń do ust, mając cały czas ubaw z rapera. Jeśli Jonghyun, walił żartami, to znaczy, że naprawdę czuł się lepiej.- Jesteś podły. - Choi pożalił się, wykrzywiając usta w niezadowoleniu. - Teraz, przez ciebie jestem jeszcze bardziej niespokojny! Chyba wszyscy wiedzą, że Key mówi, że już mu przeszło. Jednak ja wiem bardzo dobrze, że miłość tak szybko nie uchodzi z człowieka i on nadal coś czuje do Marty!- Marudzisz Choi. Weź się w garść, bo nawet jeśliby się okazało, że nadal ją kocha, to jestem pewien, że nie posunąłby się do... - Kim zaciął się, nie kończąc dalej. Właśnie sobie coś uświadomił. Zerknął, na Minho, który marszczył czoło, chyba myśląc, o tym samym, co on. Zagryzł mocniej wargę i poczuł, jak oczy zaczynają go szczypać. Choi miał się nie martwić, o to, że Key mógłby wykorzystać sytuację, że jest sam, na sam z Martą. Jakież, to było żałosne, gdy tymczasem on sam przyczynił się do tego, że Hana, zdradziła Key. Fakt faktem, to ona zaczęła, no ale jako rozsądny przyjaciel, powinien posłuchać swojego mózgu, a nie penisa...- Nie kończ. - Minho, dotknął bark niższego bruneta. Wiedział, że przyjaciel chciał dobrze, a sam Kibum, taki nie jest. Jednak mimo to, zasiał w nim większe ziarno niepewności, a jego zaufanie nieco zmalało do Key. - Domyślam się, jakie to teraz dla ciebie trudne. Sam pewnie nie spodziewałbyś się po sobie takiego zachowania. Dla nas... Też, to było pewnego rodzaju szokiem, że ty... - Minho, zamilkł, zerkając w stronę Oli i Taemina, którzy kręcili przecząco głowami, na znak, aby nie kończył.
- Jednymi słowy Minho, ma na myśli to, że domyśla się, że masz ochotę zniknąć, na zawsze z oczu Kibuma. - wtrącił nagle Taemin, stając po drugiej stronie Kim.
- Moim zdaniem, on potrzebuje czasu, aby przetrawić, to wszystko. Na pewno jest zły, ale i jednocześnie wdzięczny, że tak się poświęciłeś, znając zagrożenie.
- Chyba bardziej wkurwiony, że naraził siebie i dziewczyny.
- Minho! - Ola, patrzyła zła, na bruneta, bowiem jego słowa nie pomagały. - On chociaż nam uwierzył i próbował zdemaskować Hanę, nie to co wy! - zganiła go, gdy Jonghyun, westchnął ciężko, domyślając się, że bardzo zranił Kibuma. Patrzyła swoim przeszywającym wzrokiem, to na rapera, to na Taemina, obejmując ramię Jonga w formie wsparcia. - Gdy Key wróci, po prostu szczerze porozmawiajcie. On nie jest głupi, tylko zbyt porywczy czasami. Musi wszystko przetrawić. - Ola, starała się pocieszyć bruneta. - A, gdzie Onew i lekarz? Nie powinni być tu z tobą? - dodała z troską.
- Cóż... Jinki, pojechał po brakujące zapasy i do menadżera, bo miał być tam też, i prawnik. Muszą z nim obgadać tą całą sprawę związaną ze mną. I niby jeszcze jakąś inną sprawę mieli obgadać, ale jaką? Nie mam pojęcia. - brunet wyznał, przytulając do siebie rudego Comme Des. - A lekarz stwierdził, że skoro czuję się już lepiej, to też wróci do siebie. Mam po prostu dzwonić, gdy poczuję się źle.- Rozumiem. - dziewczyna pokiwała głową. - Cieszę się, że jest już z tobą lepiej. - uśmiechnęła się i mocno przytuliła bruneta.
- Trochę zaskoczyliście mnie tym przybyciem tutaj. Zwłaszcza, że Jinki, coś wspominał, że mieliście się udać do dziewczyn, na noc, aby je przeprosić. A ty Minho, jutro miałeś plany jechać z Martą do Incheon, prawda? Kibum, chyba wam trochę popsuł plan, co? - odparł, zerkając znacząco, na podminowanego Minho.
- Tak, popsuł. - raper odparł szorstko, patrząc ze zmarszczonymi brwiami, na Jonghyuna, a następnie gdzieś w bok.
- Chociaż z drugiej strony dobrze, że już tam są. Jutro pojadę do nich po Martę, więc ogólnie i tak nocuje dziś u Oli z Taeminem. Przyjechaliśmy tutaj, bo muszę wziąć rzeczy, bo z tego wszystkiego, zapomniałem się spakować. I Marta, o niczym nie wie.
- Oh, nie wie? Ciekawe, ciekawe... Marta, nie lubi spontanów, więc obyś nie nagrabił sobie bardziej. - Jonghyun, wytrzeszczył oczy, a na jego ustach od razu zagórował perfidny uśmieszek. Choi przekręcił oczyma, po czym ruszył do pokoju, aby spakować parę rzeczy. Musiał trochę się streszczać, bo chciał zdążyć też spakować Martę, bo jutro będzie musiał wcześniej wstać. Nawet jeśli Ola, pomoże mu wybrać kilka rzeczy dla brunetki. Chociaż wolał zrobić to sam. Wtedy mógłby poszperać w bieliźnie Marty i wybrać coś seksownego. Buszowanie w szufladzie pełnej kobiecej bielizny, to przecież marzenie każdego faceta, prawda?
Minho, tym razem nie zamierzał spać u rodziców z Minsukiem. Przecież oboje z Martą, są dorośli. Czasy zabobony, że parze nie wypada spać w jednym łóżku u rodziców, któregoś z nich, już dawno minęły. Owszem, koreańscy rodzice są konserwatywni w tych tematach, ale on i Marta, byli parą mieszaną. Jego zdaniem powinni im odpuścić i pozwolić wspólnie spać. Co prawda, będzie to trudne, bowiem dochodzi do tego wszystkiego popularność Minho. Na pewno jego rodzice woleliby, aby on i Marta, nie spali razem, aby nie doszło, do jakiejś wpadki. Gdyby byli po ślubie, to byłby już inny temat.
Z drugiej zaś strony, to było bez sensu, bo przecież gdy dziewczyny przyjeżdżały do dormu, to Marta z nim spała. I jego rodzice, na pewno mieli, tego świadomość. Chyba musiałaby być zagorzałą katoliczką, aby tego nie robić, śpiąc za każdym razem w pokoju gościnnym. Tak więc, takie było postanowienie Minho, że będzie spał w jednym pokoju z Martą. Gdy byli u jego rodziców pierwszy raz, to rozumiał, że musieli być rozdzieleni. Ale teraz? Nie ma mowy!
Całe spakowanie nie zajęło Minho, dużo czasu. W jego trakcie zaprzątał sobie cały czas głowę, tym że spędzi więcej czasu z Martą i rodziną. Gdy wyjmował z szuflady dwa zegarki, jego oczom rzuciła się paczka prezerwatyw. Przygryzł dolną wargę, kalkulując w głowie, czy je brać? W sumie nie wypadałoby u rodziców robić pewnych rzeczy, ale... Lepiej być przezornym i zawsze ubezpieczonym, prawda?
Gdy raper miał już wszystko spakowane, chwycił swoją sportową torbę i wyszedł z pokoju. Schodząc już po schodach, usłyszał donośny trzask głównych drzwi i jedno bluźnierstwo, wydobyte z ust samego lidera. Zdziwiony taką reakcją, wiecznej oazy spokoju - przynajmniej do czasu - zszedł szybciej, na dół.
Onew stał po środku holu, wpatrując się tępo w jakiś świstek. Na jego twarzy panowała taka groza, iż raper czuł, że coś się dzieje.
To go zaskoczyło, bowiem Lee był zawsze dobry w ukrywaniu prawdziwych uczyć.
- Co jest? - zapytał przyjaciela, zerkając w stronę Oli, Jonghyuna i Taemina, którzy także podeszli do niego.- Będę musiał opuścić was, na jakiś czas. - burknął, patrząc zestresowany po przyjaciołach, zatrzymując dłużej swoje spojrzenie, na blondynce. Ta, przełknęła ślinę, unikając w końcu przeszywający wzrok lidera.
- Co? O, czym ty mówisz? - Kim zmarszczył brwi, patrząc to, na kartkę, to na spiętego Onew. Minho i Taemin, nic nie powiedzieli, mierząc wzrokiem wpierw Jonghyuna, a potem lidera. Ola, zaś wpatrywała się, tylko w Onew, w dalszym ciągu lustrującego wzrokiem ją i Taemina. Znała, to spojrzenie w którym zaczęła tlić się tęsknota. Jednak nie rozumiała, dlaczego? Co takiego wydarzyło się u menadżera, że Jinki, jest zmuszony zawiesić swoją działalność w grupie? I nagle, coś do niej doszło. Zerknęła, to na kartkę, to na pociemniałe spojrzenie Lee i nim zdążyła powiedzieć swoją myśl, Onew się odezwał.- Zostałem ostatecznie wezwany do odbycia służby wojskowej.- Co?! - chłopacy odpowiedzieli chórkiem, patrząc na siebie z zaskoczeniem. Od razu dobrali się do kartki, aby samemu przeczytać jej treść. W sumie nie powinni się dziwić. Z tego co wiedzieli, wojsko już deptało mocno po piętach ich lidera w zeszłym roku. A w tym zaczęło u Jonghyuna. Menadżer i tak, co jakiś czas dawał radę przesuwać termin, prawie dwuletniej służby.- Kiedy... - zaczęła cichym głosem Ola, gdy doszło do niej, że miała dobre przeczucia. Jinki, spojrzał się ponownie w jej stronę, a jego twarz nie wyrażała emocji, prócz smutku.
- Kiedy będziesz miał nabór? - dodała smutno, nie rozumiejąc, dlaczego tak się tym podłamała? Przecież, to nie Taemin, miał iść do wojska, a jej przyjaciel. A mimo to, jej serce waliło tak mocno, jakby miała zaraz stracić, tak ważną jej osobę. Co prawda straci, na prawie dwa lata, ale nie powinno jej, to tak dobijać. Te cholerne uczucia, które mąciły jej w głowie, ponownie się w niej odezwały. Była zła, na siebie i swoje serce, które było znowu tak niezdecydowane. Przecież już wybrała. Dlaczego, więc ponownie ją testowało?!
- Jeszcze w tym tygodniu, mają wyznaczyć mi termin. Jednak od razu zaznaczyli, że najpóźniej w listopadzie, powinienem znaleźć się, na służbie.- Ale... Skoro ty idziesz do wojska, to co z Shinee? Przez prawie dwa lata, będziemy istnieć, jako czwórka? - zapytał zaskoczony Taemin, w ogóle nie rozumiejąc tej sytuacji. - I dlaczego menadżer, nie poczekał z tym, aby powiedzieć, o tym nam wszystkim? Do cholery Onew! Jesteś przecież naszym liderem i nieodłącznym elementem zespołu! - Lee bulwersował się, patrząc zirytowany, to na chłopaków, to na lidera.
- Taemin, spokojnie... - Ola, dotknęła ramienia ukochanego, a gdy ten spojrzał, na nią, uśmiechnęła się pokrzepiająco. Starała się zrozumieć złość Taemina, bowiem taka wiadomość, była druzgocąca. - Sądzę, że ta informacja przyszła, jako dość pilna i nieoczekiwana, skoro menadżer postąpił tak, a nie inaczej.
- Taemin, to musiało prędzej, czy później nadejść, więc przestań zachowywać się, jak oburzony dzieciak. - lider zganił szatyna i ruszył do salonu, aby tam przysiąść, na sofie. Reszta także udała się za nim, siadając obok niego, na sofie i fotelach. - Już raz występowaliśmy w czwórkę, gdy Jonghyun, miał wypadek samochodowy i musiał dłużej odpocząć. Dawaliśmy wtedy radę i było dobrze. Wiem, że to nie będzie, to samo. Podejrzewam jednak, że menadżer ma inny plan, na nas, bowiem zaraz za mną, do wojska pójdzie Jonghyun. Później Kibum i Minho, a na końcu ty Taemin. Przez dłuższy czas nie będziemy w stanie być w pięć osób, więc nie zdziwię się, jak zaczniecie robić solowe albumy. Albo grać w dramach do czasu, aż nie pójdziecie także do wojska. - Jinki mówił z poważną miną, obserwując każdego z osobna.
Wcielił się w rolę lidera, którego zadaniem było dbanie, o grupę, informowanie ich, o pewnych rzeczach.
- I tak wiem, że menadżer powinien zwołać nas wszystkich i o tym poinformować. Jak wiecie, byłem dziś sam u niego, a on dowiedział się, o tym także dzisiaj, to na razie przekazał tę informację, tylko mi. Zapewniam was jednak, że menadżer wszystko wyjaśni wam jutro, bo mamy przyjechać, na jedenastą.
- Na jedenastą?! - Minho, jęknął niezadowolony, bowiem miał przecież jechać z rana do Incheon...
- Tak, wiem Minho, że miałeś zamiar jutro jechać po Martę i do twoich rodziców, ale wyszło, jak wyszło. Możesz spokojnie tam jechać, ale dopiero po spotkaniu.
- Eh, rozumiem... A co z Kibumem?! Menadżer ściągnie go jutro do Seulu z Incheon?
- Menadżer ma do niego dzwonić osobiście.
- A co ustaliliście z prawnikiem odnośnie Hany i Minju?
- Cóż... Jonghyun, dostanie prawdopodobnie odszkodowanie, za ryzyko utraty zdrowia, lub życia, które będą musiały pokryć. Plus grozi im do pięciu lat więzienia i tylko tyle wiem. Rozprawa będzie w toku, przez dłuższy czas i tylko tyle wiem. - westchnął, po czym cały spięty, niczym struna, wstał z sofy. Rozciągnął ręce i pokręcił głową, na boki, jakby miało mu to pomóc w rozluźnieniu ciała.
Jednak, na marne...
Następnie wyjął kartkę z dłoni Taemina, który zawzięcie połykał wzrokiem kolejne słowa. Nie minęła chwila, a Onew, nie było już w salonie. Miał zamiar zamknąć się w pokoju i nie wychodzić już do rana. Ta informacja go przytłoczyła. Nie uważał, że nie był gotowy, na pobyt w wojsku. Ależ skąd! Wiedział, że da sobie radę, ponieważ miał mocny charakter. Martwił się teraz bardziej, o resztę. Prawda była taka, że menadżer wyjawił mu już część planów, co do całej czwórki, gdy go nie będzie. Ale, jak to mówią, to tylko plany, więc wszystko może się jeszcze zmienić. Nie chciał jednak przekazywać wszystkiego samemu. Wolał, aby menadżer, to zrobił. Onew otworzył drzwi pokoju, lustrując uważnie każdy skrawek owego pomieszczenia. Dla kogoś może, to niewiele, jednak dla niego dużo. Jakoś nie potrafił wyobrazić sobie, że widywanie wszystkich, będzie mocno ograniczone. Były jednak też i plusy, tego wszystkiego. Będąc, przez taki czas z dala od Oli, być może jego uczucia się uspokoją? Zapomni, o niej, jako osobie, która wzbudza jego serce do szybszego bicia? Chociaż w sumie bardziej w to wątpił, niż wierzył. Miał też i obawy, że jego uczucia się nasilą, przez tęsknotę. Sam nie wiedział, jak to będzie. Dla dobra jej związku z Taeminem, lepiej by było, gdyby jego serce zapomniało, o niej. O jej oczach w kolorze wzburzonego morza. Malinowych ustach, choć drobnych, to czule się uśmiechających. Kobiecych ruchach i charakterze, o wielu twarzach. Ola, jako nieliczna umiała dostosować się do innych charakterem. Gdy trzeba było być poważnym, taka była. Gdy trzeba było być szalonym, taka była. Gdy trzeba było okazać komuś wsparcie i miłość, taka była. Była niczym on, ale w damskiej wersji. Może... Może dlatego, jego serce ją pokochało? Niestety nieszczęśliwie, bo nie była to platoniczna miłość. Wiedział, że blondynka także darzy go uczuciem silniejszym, niż sama przyjaźń. Co zapewne traktowała, za przekleństwo, a jemu samemu też, to nie pomagało. Musiała przecież, to w sobie uciszać, przez wzgląd, na Taemina i ich związek. Gdyby nic do niego nie czuła, być może Jinki, by sobie odpuścił? A tak, to wprawiało go w walkę, ze samym sobą.Jinki, zakrył twarz w dłoniach, przemieszczając się po pokoju w tę i z powrotem. Następnie przeczesał nerwowo swoje włosy, mając ochotę wydrzeć się, na całe gardło. Za dużo myśli kotłowało mu się w głowie, związanych z wojskiem, zespołem, chłopakami i Olą. Nie umiał sobie wyobrazić, jak miałby mieć nagle tak rzadki kontakt ze wszystkimi? Z rodziną, zespołem i dziewczynami. Naprawdę dobijało go, to tak mocno, że postanowił, że się położy i spróbuje wyciszyć. Ułożył się wygodnie, na posłanym łóżku i przymknął powieki. Następnie wziął głęboki wdech i wypuścił po chwili powietrze.
Do tego czasu, zanim pójdzie do wojska, przysiągł sobie, aby dawać z siebie wszystko...
*
Gdy Marta i Kibum, zjedli obiad w małym barze, udali się do auta po rzeczy i rozbili, na plaży namiot. Był, na tyle wysoki i dość szeroki, że chwilę im zajęło, nim go złożyli. Trochę w nerwach, a trochę w śmiechu, gdy albo nie byli w stanie rozłożyć płachty, albo wsadzić pałąków w tunele. Cóż... Kibum, chciał przygodę, to ją miał. Chociaż z drugiej strony była niezła zabawa, więc Marcie, przeszło przez myśl, aby zrobić, to samo z Minho.
W końcu ich dzisiejszy nocleg stał stabilnie, przymocowany śledziami, które o dziwo udało się wbić w piaszczystą powłokę. Teraz pozostało im jedynie nadmuchać materac i porozkładać resztę rzeczy w środku. Gdy im się, to udało, to Marta, zaczęła rozkładać, na materacu śpiwory i kołdrę. Najlepsze było w tym wszystkim to, że namiot był, na tyle wysoki, że praktycznie mogła w nim chodzić, na stojąco. Kibum, widząc to, parsknął niepochamowanym śmiechem.
Oczywiście żartując sobie z niej, że mogłaby grać Śnieżkę, mieszkającą z krasnoludkami. Zielonooka od razu zmroziła go wzrokiem, gdy ten nadal okrutnie się z niej śmiał, kładąc kołdrę, na śpiworach. Po chwili także się z tego śmiała, ciesząc się, że chociaż, na trochę udało się jej poprawić mu humor.
Komedia i jedzenie, także pomogły, gdy leżeli w ciepłych kurtkach, na materacu. Na dworze panował już mrok, a temperatura nieco spadła. Nie było im jednak, na tyle zimno, aby włączać termowentylator solarny. Uznali, że gdy zrobi się zimniej, wtedy go włączą. Marta, była pod ogromnym wrażeniem, że Kim zaplanował tak dokładnie wszystko w tak krótkim czasie. Widocznie tak naprawdę nie spał dziś w nocy, planując wszystko dokładnie, na dzisiejszy biwak. I co więcej! Zdążył przemycić większość rzeczy, na raz, nim Jinki, lub lekarz, powstrzymają go od ucieczki z domu.
- Chyba zaczyna być jednak chłodniej. - Marta, odparła w pewnym momencie, gdy oglądali kolejną komedię, tym razem romantyczną. Kim zerknął w jej stronę i przytaknął głową, zgadzając się z nią. Zatrzymał film, po czym dorwał się do termowentylatora solarnego, włączając go tak, aby leciał ciepły nawiew.
- Zaraz będzie cieplej, ale przez tą chwilę, jeśli ci zimno, to możesz wejść pod kołdrę, albo się do mnie przytulić. - uśmiechnął się z troską.
- Nie chcę się kłaść, a myślę, że przytulenie się będzie super opcją. Będzie nam ciepło, a ja dodam ci otuchy swoją bliskością. - Marta, popatrzyła czule w zaintrygowane oczy Key. Następnie wtuliła się w niego mocno, twarz chowając w zagłębienie, jego szyi. Zaskoczony tym Key, przez chwilę nie wiedział, co ma zrobić. - Wiem, że masz nieco lepszy humor, ale serce, na pewno nadal zranione, więc przytul mnie w końcu. - mruknęła ponaglająco, a Kibum w końcu ją posłuchał. - Pamiętaj, że jestem tu po to, abyś nie cierpiał i czuł się kochany.
- Nie cierpiał i czuł się kochany powiadasz? - szepnął, powtarzając jej słowa, po czym wtulił polik w jej miękkie włosy, patrząc na ekran laptopa. Akurat film był zatrzymany, na scenie, gdzie główni bohaterowie, także się przytulali. Z uśmiechem szczęścia i radości, wtulił w siebie Martę, jeszcze bardziej.
Nagle jego serce zabiło mocniej, gdy napawał się jej bliskością. Do dziś miał do siebie wyrzuty sumienia, że zaprzepaścił szansę, na tak wspaniałą dziewczynę. Wszystko przez jego porywczy charakter, bycie momentami samolubnym i upartym. Jednak było już za późno, na ponowne naprawianie błędów. Jedyne czym mógł się nacieszyć, aby być bliżej niej, to przytulanie i czasami przelotne buziaki w policzek, lub czoło.
- Dziękuję za wszystko. - szepnął do jej ucha, po chwili odsuwając się tak, aby móc spojrzeć w jej w oczy. Był idiotą, zachowując się, jak pajac parę miesięcy temu. Teraz mogli być tu razem, jako para, a nie przyjaciele... - Dziękuję, że jesteś taką wspaniałą przyjaciółką. - skwitował, odgarniając jej włosy za ucho z prawej strony. Ta uśmiechnęła się uroczo sprawiając, że czarne tęczówki Key, automatycznie spojrzały, na jej malinowe usta. Jeśli dobrze pamiętał, to całował je, tylko kilka razy. Nawet nie pamiętał, jak smakują. Jednak za każdym razem, gdy je widział, to ciągle krążyło mu w głowie, że chciałby zatopić się w nich ponownie. Chociażby na chwilę. Oczywiście od razu karcił się za to. Marta, była z Minho i nic tego nie zmieni. Widział za każdym razem, jak Choi sprawiał, iż ta promienieje i tyczyło się, to też w drugą stronę. Tworzyli naprawdę zgraną i szczęśliwą parę, czego troszkę im pozazdrościł.
Kibum, nagle stracił wiarę, że opinia chłopaków, iż to on ożeni się, jako pierwszy z zespołu, się sprawdzi. Nie wierzył już w to, a raczej praktycznie nie potrafił, że znajdzie się dziewczyna, chociażby trochę szczera i podobna do Marty. I to nie tak, że szuka kogoś, na jej wzór. Bardziej chodziło mu, o to, aby w końcu poznać dziewczynę, która nie okaże się dwulicową suką. Naprawdę Minho, był teraz szczęściarzem, bo Marta, to jedna z tych najwspanialszych rzeczy, a raczej osób, jaką mógł mieć.W oczach Kibuma, pojawiły się łzy, gdy ułożył dłonie, na jej policzkach, gładząc je czule kciukami. Czarne źrenice dziewczyny stały się jeszcze większe i lekko przestraszone. Jej usta otwierały się, to zamykały.
- Kibum, co jest? - szepnęła, gdy i jej oczy się zaszkliły. Kim widząc to, zaklął w duszy. Jak miał nie kochać, tak czułej i troskliwej dziewczyny, która zawsze stawiała wszystkich, nad sobą? No, jak?!
- Chciałbym coś zrobić, jako drugą i ostatnią rzecz w moim dotychczas beznadziejnym życiu. - z szklistym wzrokiem i smutkiem pokiwał głową.
- Nie jest beznadziejne i cholera! Dlaczego tak mówisz? Brzmisz, jak osoba, chcąca skończyć swoje życie. Nie mów tak, błagam... - jęknęła z większymi łzami w oczach.
- Wybacz, że cię zaniepokoiłem. Nie miałem tego, na myśli. - westchnął, ścierając z jej policzków słone łzy. Mimo, iż w namiocie panował półmrok, to i tak udało mu się dostrzec połyskujące ślady. Widząc westchnienie ulgi, na twarzy brunetki, coraz bardziej był niepewny swojej propozycji. - I masz rację, dopóki będą takie wspaniałe osoby, przy moim boku, jak ty, Ola, chłopacy i inni, to nie będzie ono beznadziejne, a wspaniałe.- I tak trzymaj. - zaśmiała się. - To... Co takiego chcesz zrobić? - niepewność rozbrzmiała w jej cichym głosie. Zastanawiała się, co takiego chodzi po głowie Kibuma? Dlaczego nagle odwrócił wzrok i zaczął maltretować zębami swoją wargę, gdy zadała, to pytanie? Jakby walczył z samym sobą, czy aby, na pewno chce wykonać tą tajemniczą rzecz?
- Ja... - zaczął, milknąć nagle.- Kibum, powiesz wreszcie, co to jest?- Chodzi, o to, że... - znowu zamilkł, jakby nie był pewny, czy jego prośba nie będzie nieodpowiednia? Nie chciał, aby dziewczyna znowu się martwiła, lub była zła za to, co chce zrobić. Czuł się tak niezręcznie... Martę, zaś przez to, zaczął ogarniać coraz większy niepokój. Spięła się, lustrując zakłopotany wzrok Kibuma z pewnego rodzaju strachem. - Chciałbym ten ostatni raz poczuć, że byliśmy kiedyś ze sobą bardzo blisko. - szepnął, a jego wpatrujący się wzrok, to w jej usta, to oczy, zaczął zdradzać jego zamiary. Jakby tego było mało, jeden z kciuków, nagle przejechał po dolnej wardze dziewczyny. Czy on... Czy on zamierzał ją pocałować?!
- Key, myślę, że nie podoba mi się motyw do którego zmierzasz.- Rozumiem... - uśmiechnął się zakłopotany. - Dlatego zanim wyjawię ci, co chciałbym zrobić, chciałbym abyś wiedziała, że mimo wszystko możesz się wycofać.
- Co? Co, to jest Kibum? - dziewczyna poczuła niepokój. Key mówił jej przecież, że jest już wszystko w porządku z jego uczuciami i że niby mu przeszło. Dlaczego, więc odnosi wrażenie, że dąży do pocałowania jej? Jego oczy, zbyt wiele jej zdradzały. Czyżby jednak nawet siebie okłamywał w tej kwestii? Bolało ją to. I mimo, iż nadal czuła coś w głębi serca do niego, to nie mogła pozwolić, na czyny, które mogłyby być wzięte za zdradę.
- Naprawdę głupio mi ciebie, o to prosić, bo wiem, że nie chcesz ranić Minho. Jednak obiecuję ci, że się, o tym nie dowie.- Kibum, naprawdę zaczynam się niepokoić. Ba! Nie podoba mi się, to coraz bardziej. Co chcesz zrobić, hmm? - Marta, odsunęła się nieco od zaskoczonego Key. - I niezależnie od tego, co to jest, to skąd możesz wiedzieć, że Minho, o niczym się nie dowie? W końcu samo sumienie kazałoby mi się zwierzyć Choi. Cokolwiek, to jest! - Marta, mruknęła niezadowolona. Czuła się strasznie zmieszana aktualną atmosferą.- Masz rację, ale spokojnie... Nie mam zamiaru prosić cię, o to, abyśmy przez ten czas pobytu tutaj, zachowywali się, jak para. - chłopak uśmiechnął się, uspokajająco gładząc ramiona Marty. Jednak, to nie pomagało. Nadal była spięta i zaniepokojona. Kolejny, więc raz objął jej policzki dłońmi, tym razy mocniej, aby dziewczyna, na niego spojrzała. Przez chwilę patrzył, na nią uważnie. Jednak ta w końcu zaczęła odbiegać wzrokiem na boki, nie chcąc na niego spojrzeć. To coraz bardziej zmierzało w złym kierunku.- A, więc do czego zmierzasz Kibum?- Chciałbym pocałować cię ostatni raz. - westchnął, patrząc na nią niepewnie, gdy ujmował dłońmi jej policzki. Widział to zaskoczenie malujące się, na jej bladej twarzy.
- Słucham? Pocałować mnie ostatni raz? Czy ty siebie słyszysz Kibum?! - jej głos się podniósł, kiedy to się zdenerwowała. Dziewczyna zdjęła, jego dłonie ze swoich policzków, patrząc na niego ze złością. Już, fakt, że Key chciał zostać z nią tutaj, na noc, trochę jej podpadł. Bo bała się, że coś wymyśli. Jednak zaufała, jego zapewnieniom do Choi, że przecież nic więcej, między nimi nie ma, prócz przyjaźni. Jak widać, jej obawy były słuszne, bo ten nagle pragnie pocałowania jej.
Marta, zwiesiła głowę w dół, nie wiedząc, jak się zachować. Jak Kibum, mógł jej coś takiego zaproponować?! Była przecież z Minho. Nie chciała go zawieść i stracić u niego zaufania. Wiedziała, że prędzej, czy później, ten pocałunek wyszedłby, na jaw. Zapewne sam Minho, będąc niezadowolony z wyczynu Kibuma, miał pewne obawy, co do jego zamiarów.- Marta, spokojnie... - brunet chwycił jej ramiona, aby zacząć je delikatnie gładzić ruchami w górę i dół. - To tylko nic nie znaczący przyjacielski pocałunek. Dużo przyjaciół się ze sobą całuje, mimo iż nie są parą. Co, więcej! Uważają, to za normalne, więc nie dramatyzuj.- Mam nie dramatyzować?! - zapytała kpiąco, niedowierzając w to, co słyszy. Kim Kibum, oszalał... - Zabrzmiałeś teraz tak, jakbyśmy oboje byli singlami. A nie jesteśmy! I co? Pozwolę ci, na ten ostatni, jak to nazwałeś ,,przyjacielski pocałunek''. - dziewczyna zrobiła króliczki z palców. - A później co? Będziesz chciał, więcej i więcej? Tłumacząc, to tym, że przyjaciele tak robią? Na boga Kibum, weź się... - nie było jej dane dokończyć, bo chłopak bezczelnie zakrył jej usta dłonią.- Powiedziałem przecież, że to ostatni raz, więc nie wymyślaj scenariuszy, ok? - mruknął zirytowany.
Odsłonił jej usta, które teraz były nerwowo maltretowane, przez jej zęby. Zdaniem Kibuma, brunetka wyglądała teraz naprawdę zabawnie. Jednak nie powinno mu być teraz do śmiechu, bo mocno zachwiał równowagę w ich przyjaźni. Chcąc, to jakoś załagodzić, chwycił niepewnie jej, o wiele mniejsze dłonie i spojrzał, na nie. Uśmiechnął się, na ten widok. Przy dłoniach Choi, też jej dłonie wydawały się takie malutkie, niczym u dziecka.
Key uśmiechnął się subtelnie, gdy spojrzał, na nerwowo biegające oczy dziewczyny, która z uwagą go lustrowała. Wyglądała, niczym zwierzę złapane, na wolności i wrzucone do klatki.
- Nie chcę, abyś czuła, że zdradzisz moją prośbą Minho. Dlatego daje ci wolną rękę, mimo iż mógłbym cię teraz bezwstydnie pocałować, wiesz? Doceń, to! - zaśmiał się, po ostatnich słowach, jednak Marcie, nadal nie było do śmiechu.- Kibum? - szepnęła, patrząc nagle smutno w jego ciemne oczy, jakby sobie coś uświadomiła. Kim spiął się, domyślając się, co może chodzić po jej głowie.- Hmm?- Powiedz mi jedno, ale tak szczerze...- Tak Marta, nadal cię kocham. - wypalił nagle, patrząc prosto w jej kocie oczy, jeszcze bardziej smutniejsze, niż chwilę temu. Objął jedną dłonią jej lewy policzek, kolejny raz gładząc go kciukiem. Próbował się uśmiechnąć, bo w końcu wydusił, to z siebie. Jednak czuł ogromny ból w sercu, że to uczucie nie może zostać odwzajemnione. - Kocham cię, jak idiota i nie potrafię sobie wybaczyć, że cię straciłem. I, żeby nie było, to zdaje sobie sprawę, iż jest, to dla mnie zgubne. Nawet jeśli próbuję, o tobie zapomnieć, to... Serce nadal mi, na to nie pozwala. - oznajmił cicho, a jego oczy zapełniły się łzami. Obiecał sobie, że Marta, nigdy się, o tym nie dowie. Nie chciał, aby się martwiła i zadręczała jego cierpieniem. Jak widać wszystko poszło się kochać do lasu, a plan szlag trafił.- Boże, Kibum... Powiedz, że to nieprawda. - Kibum, pokiwał tylko głową, na jej słowa, a po policzku dziewczyny, jak i tym jego, spłynęła samotna łza.- Przecież mówiłeś, że... - Marta, zaczęła drżącym głosem, będąc w niemym szoku, na nagłe wyznanie przyjaciela.- Kłamałem Marta. Kłamałem, że mi przeszło, abyś się nie martwiła i nie zadręczała. Abyś mogła w spokoju oddać się swojemu związkowi z Minho, bo jestem pod wrażeniem, jak o ciebie dba. Nawet, gdy nie może się do ciebie odezwać, chodzi naburmuszony, niczym chmura gradowa. - Kibum, uśmiechnął się gorzko, czując ból w sercu. - Naprawdę przepraszam cię za to, jak i tą niestosowną prośbę, ale pomyślałem, że... - zamilkł, unikając wzroku Marty, niczym ognia. - Boże, to naprawdę głupie, że pomyślałem, że jeśli cię pocałuję, to o tobie zapomnę, jako kimś więcej... - zakpił gorzko, gdy doszło do niego, jak jego prośba musiała absurdalnie zabrzmieć dla Marty. - Przepraszam cię jeszcze raz. Jestem idiotą. - kpił dalej z siebie, gdy Marta, patrzyła smutno w jego stronę. - Zapomnij, o mojej prośbie. Lepiej nie kusić losu, prawda? - zaproponował, odsuwając się nieco od brunetki. Czuł się, jak ostatni idiota. Przecież chciał spróbować przekonać ją do zdrady, dla swojego widzimisię! Nawet jeśli miałby być, to krótki pocałunek, to brzmiało to dość absurdalnie!
Kibum, odchrząknął, siadając się w przygarbionej pozycji. Wszystko popsuł. Było tak miło i nawet udało mu się, na chwilę zapomnieć, o wydarzeniach z wczoraj. Zachciało mu się pocałunków, ha! Dobre sobie! Czy on kompletnie zwariował?
- Oh, Kibum... - dziewczyna westchnęła smutno i nim zdążył zareagować, poczuł jak wtula się w niego, niczym w pluszowego misia. Zamarł, przez chwilę nie wiedząc, co ma zrobić.
Unosił ręce nad ciałem dziewczyny, jakby czas się zatrzymał. Wiedział, że nie ukryje teraz mocno bijącego serca, gdy ciało dziewczyny, przylegało tak mocno do jego. Jednak mówi się trudno. I tak znała już jego prawdziwe uczucia...
Z tą myślą, objął ją w końcu ramionami, czując nasilające się łzy w oczach. Teraz nie wiedział sam, czy czuje większy żal, przez utratę Marty? Czy faktu, że miał nadzieję, że Hana, zastąpi ją w jego sercu?
- To musi być dla ciebie bolesne. - szeptała w jego zagłębienie szyi, mocząc nieco łzami, jego skórę. - Przepraszam, że cię ranię.- Oh, daj spokój Marta. - mruknął, odsuwając od siebie zrozpaczoną dziewczynę. Dlaczego zawsze obwiniała siebie za coś, czemu nie była winna?! - Eh, dlatego nie chciałem ci, o tym mówić. Teraz będziesz się zadręczała moim stanem. Przypominam ci, że to ja cię mocno zraniłem, parę miesięcy temu, więc mam teraz nauczkę. Jednak nie martw się, nie planuję przez to, zrobić sobie krzywdy, bo osoba którą kocham, jest z innym. - Key, westchnął ciężko i przekręcił oczyma z ironią, co było jego częstym znakiem rozpoznawczym.
W namiocie zapanowała głucha cisza. Oboje patrzyli, na siebie, nie chcąc jej przerywać. Ta chwila spokoju dobrze im robiła. Zielonooka chwyciła za jeden sznureczek od bluzy chłopaka. Zaczęła się nim bawić, okręcając go wokoło palca i odkręcając. W końcu zaprzestała, patrząc na niego z westchnieniem.
- Myślę, że ja też zaczęłam cię kochać Kibum. - zaczęła niepewnie, jakby rozważając stan swoich uczuć, przed ich rozstaniem. Kim, aż wstrzymał oddech, na jej słowa. - Jednak odkąd jestem z Minho, muszę gorzko stwierdzić, że nasza miłość, była dość toksyczna. - Kibum, odwrócił wzrok, słysząc te słowa. Czując nagle dłonie, na policzkach, odwrócił wzrok ku dziewczynie. Patrzyła, na niego tak smutno, że aż łamało mu się serce. Przez to, co mówiła także, ale... Miała rację. - Na pewno była inna, niż ta, którą zaczynam darzyć Minho. Była dość toksyczna, ale wyjątkowa, na swój sposób. I ja... - Marta, zacięła się, przez chwilę unikając wzroku Key, jak ognia. Ta rozmowa nie była dla niej łatwa. Dla niego także. - Ja jeszcze nie umiem wyznać Minho, że go kocham, ale wiem, że to uczucie jest potężne. Chcę być go pewna, bo te do ciebie, nadal we mnie siedzi. Słabsze, ale nadal tam jest. - uniosła wzrok, zauważając jeszcze widniejący ślad po łzie, na poliku Kibuma. Starła go delikatnie palcem wskazującym, uśmiechając się czule, ale i przepraszająco. Nie chciała go zranić, a odczuwała, że właśnie, to robi. - Mam nadzieję, że zrozumiesz, co mam, na myśli i nie poczujesz się z tym źle. I wiedz, że cię kocham, ale tylko jako przyjaciela. - dodała ze smutnym uśmiechem, bo mimo, iż Kibum, kazał jej się nie martwić, o niego, ta nie potrafiła, tego nie robić. Była już taką osobą i nic nie mogło, tego zmienić, że zawsze martwiła się, o innych.- Rozumiem wszystko i muszę z bólem przyznać, że masz rację. - brunet przytulił ją mocno do siebie i pocałował w czubek głowy. - W sumie cieszę się, że moim zastępcą jest Minho, a nie jakiś inny przydupas. Wtedy chyba bardziej bym ubolewał nad tym, że cię straciłem, a tak, to chociaż wiem że jesteś w dobrych rękach. - brunet odsunął się nieco, uśmiechając się psotnie, co wywołało cichy śmiech u dziewczyny. Mogła odetchnąć z ulgą, że między nimi było już wszystko wyjaśnione. - Chociaż mam ochotę mu wpierdolić za to, że nie uwierzył ci w intrygi Hany. Jednak mam tego świadomość, że niestety mógłby mnie połamać, patrząc na to, jaki jest wysportowany.
- To prawda. Chociaż zawsze ja mogłabym pomóc.
- Niby jak?!
- Na przykład gryząc go po kostkach? Wtedy ty, już jakoś byś sobie poradził. - brunetka odparła z powagą, po czym zaśmiała się, zarażając tym i bruneta. - Jesteś zły, na Jonghyuna? - zapytała nagle, przez co Key automatycznie zmarszczył brwi i zacisnął mocniej zęby, spinając się, przy tym, na całym ciele.
Marta, to zauważyła i od razu oderwała się od ciepłego ciała, byłego blondyna. Kim widocznie sam nie widział, co tak naprawdę teraz czuje do swojego przyjaciela?- Nie wiem. Mam tak mieszane uczucia, że... - zamilkł, unikając wzroku brunetki. - Nie ważne... Nie mówmy, o tym, dobrze? Ten pobyt ma wymazać mi tą okropną sytuację z głowy.- Dobrze, przepraszam. - spojrzała, na niego smutno. Następnie zmarszczyła brwi, gdy poczuła wibracje telefonu w kieszeni. Wyjęła komórkę i uśmiechnęła się automatycznie, widząc nazwę adresata.
Śpisz już?Mam nadzieję, że nie jest ci tam za zimno
i Key dobrze, o ciebie dba.
Jeśli, tylko będzie próbował się dobierać,
to wiesz, gdzie celować, prawda? 😁
Ke ke, żartuje oczywiście.
Właśnie się położyłem, nasłuchując, przy okazji,
chichotów Taemina i Oli z pokoju Gongchana.
Tak u nich wesoło, że coraz bardziej tęskno mi za tobą. 😞
Co robiliście do tego czasu, po mojej rozmowie z Key?
Ogólnie, to oglądaliśmy filmy.
Udało mi się nawet poprawić humor Kibumowi,
więc niestety nie mam okazji,
aby wypróbować twoich rad Żabko. 😂
Chyba naprawdę mam, na niego dobre działanie, keke.
Nocujesz u Oli z Taeminem?
Ucałuj moją Laotong ode mnie, dobrze?
Tylko nie w usta, bo Taemin, cię przechrzci, ke ke.
A i tylko niech mi tam dzieci nie robią, bo niańczyć nie będę!
Chociaż w sumie... Key najwyżej zgłosi się, na ochotnika.
Z tego, co mi wiadomo, to je uwielbia. 😂
W sumie jest już późno, więc też zaraz idziemy spać.
Ten dzień był męczący i również tęsknię. 😭
Jednak w porównaniu do ciebie,
ja będę miała się do kogo przytulić dzisiejszej nocy. 😋
W usta, to tylko ciebie zamierzam całować maluszku. 😚 I miło mi, że myślisz, o mnie.
O ty wredna Kocico! Jak możesz być tak okrutna?
I owszem, dzisiejszej nocy, nie będę miał do kogo się, przytulić, ale!
Mam niespodziankę dla ciebie!
Jednak dopiero jutro się dowiesz, co to jest! 💙
Przyznam szczerze, że zamierzałem jutro do was przyjechać.
Jakoś do południa, ale...
Piszę do ciebie, bo Key nie odbiera i nie odpisuje.
Jutro Kibum, musi przyjechać, na 11 do agencji.
Mamy pilną rozmowę z menadżerem.
Przekaż mu i przyjedź jutro z Key, dobrze?
Dobranoc maluszku i miłych snów, ze mną w roli głównej. 😈
O ty wredna Kocico! Jak możesz być tak okrutna?
I owszem, dzisiejszej nocy, nie będę miał do kogo się, przytulić, ale!
Mam niespodziankę dla ciebie!
Jednak dopiero jutro się dowiesz, co to jest! 💙
Przyznam szczerze, że zamierzałem jutro do was przyjechać.
Jakoś do południa, ale...
Piszę do ciebie, bo Key nie odbiera i nie odpisuje.
Jutro Kibum, musi przyjechać, na 11 do agencji.
Mamy pilną rozmowę z menadżerem.
Przekaż mu i przyjedź jutro z Key, dobrze?
Dobranoc maluszku i miłych snów, ze mną w roli głównej. 😈
I oczywiście, że z nim przyjadę.
Chociaż będziemy musieli rano wstać.
Niespodzianka? Omo, nie będę mogła teraz zasnąć! 😲
Dobranoc i tobie również snów ze mną ci życzę. 😚
Oczywiście nie wyobrażaj sobie za dużo, bo już ja wiem,
co ty byś chciał, aby ci się przyśniło... 😜
Jak ty mnie znasz kekeke. 😅Tak, niespodzianka, ale! Jak napisałem dowiesz się jutro.
Cóż, mimo iż zawsze wstaje mi się rano ciężko, to wiedząc,
że jutro się zobaczymy, wstanę ochoczo.
A teraz twój Choi oppa mówi ,, Dobranoc maluszku. 😘''
i idzie już spać, więc ty też powinnaś... 💖
- To był Minho?
- Tak. Oh, właśnie! Jutro musisz być, na jedenastą w agencji. Macie pilną rozmowę z waszym menadżerem.- Na jedenastą?! - Key dziwił się. - Aish, co to ma być? - westchnął cierpiętniczo i spojrzał, na godzinę w komórce. Była już prawie dwudziesta trzecia. Przez fakt, że okazało się, iż muszą rano wstać, postanowili położyć się już spać.
Key wyłączył laptopa i schował do pokrowca, odkładając go, na kocu, gdzieś nad głową. Dziewczyna zaś odłożyła jedzenie do plecaka. Następnie położyła się, na lewym boku, okryta do połowy śpiworem i kołdrą.
Chłopak po chwili dołączył do niej, wchodząc do tego swojego, gdy zostawił włączoną lampkę, na baterię. Usadowił się bliżej, leżąc twarzą do niej. Uśmiechnął się i przykrył Martę, bardziej pod szyję. Ta zareagowała lekkim uśmiechem, czując się zaopiekowania. Następnie odchyliła głowę do tyłu, aby na niego spojrzeć, ponieważ leżała ciut niżej. Wtedy doszło do niej, że to był błąd. Twarz chłopaka, była naprawdę blisko jej. Mogła doskonale dojrzeć w półmroku, jak czarne tęczówki Kibuma, idealnie się w nią wpatrują. Mimo, iż miał kurzą ślepotę, widocznie był w stanie dojrzeć jej twarz. Dzięki poświacie lampki.
Chłopak po chwili dołączył do niej, wchodząc do tego swojego, gdy zostawił włączoną lampkę, na baterię. Usadowił się bliżej, leżąc twarzą do niej. Uśmiechnął się i przykrył Martę, bardziej pod szyję. Ta zareagowała lekkim uśmiechem, czując się zaopiekowania. Następnie odchyliła głowę do tyłu, aby na niego spojrzeć, ponieważ leżała ciut niżej. Wtedy doszło do niej, że to był błąd. Twarz chłopaka, była naprawdę blisko jej. Mogła doskonale dojrzeć w półmroku, jak czarne tęczówki Kibuma, idealnie się w nią wpatrują. Mimo, iż miał kurzą ślepotę, widocznie był w stanie dojrzeć jej twarz. Dzięki poświacie lampki.
Marta, zadrżała, kiedy Kim znienacka przejechał wierzchem dłoni, po jej bladym policzku. Zatrzymał ją, na brodzie, którą uchwycił dwoma palcami i zaczął przybliżać się do dziewczyny, która oniemiała.
- Kibum, co ty... - nie dokończyła, bo długi palec chłopaka spoczął, na jej rozchylonych ustach.- Proszę, pozwól mi. - odszepnął, odrywając go od jej warg, aby zastąpić go swoimi. Wargi dziewczyny były delikatne i słodkie, tak jak podejrzewał. Doszukał się, nawet smaku jabłkowego, zapewne po owocowych żelkach, które oboje konsumowali jeszcze chwilę temu.
Gdy brunetka nie wykazała reakcji, zaczął delikatnie obchodzić się z jej ustami, zapominając o całym otaczającym go świecie. Całował raz górną, raz dolną wargę. Liczył głupio, na to, iż odwzajemni w końcu pieszczotę, bowiem ta nadal leżała nieruchomo. Zapewne bała się, myśląc intensywnie nad tym, że jeśli Minho, się dowie, nie będzie ciekawie.
Kibum, postanowił zaryzykować, pogłębiając pieszczotę. Przesunął dłoń z podbródka, na rozgrzany polik dziewczyny, kiedy postanowił dołączyć do pocałunku swój język. Jednak, gdy próbował wdrążyć go do podniebienia Marty, ta od razu odsunęła się od niego. Zapewne dla niej, było to już za wiele, a sam ruch, był dla niej bliski zdrady.
- Wystarczy już Kibum. I tak, na wiele ci pozwoliłam, wiedząc, że sumienie mnie zje, gdy ujrzę Minho. A jeśli mu, o tym powiem, zapewne będzie zły. - westchnęła ciężko, jakby popełniła najgorszy grzech.- Co?! Chcesz mu, o tym powiedzieć? Ale dlaczego?! Nie może być, to naszą tajemnicą? - Kim patrzył z niedowierzaniem, na brunetkę, która unikała jego wzroku, jak ognia.Zaczął czuć się dziwnie winny za tą sytuację, sprzed chwili. Nie chciał, aby dziewczyna czuła się tak, jakby naprawdę zdradziła tą przerośniętą Żabę, jaką był Choi Minho. Przecież, to był tylko delikatny pocałunek! Do tego zwykły! Bez żadnego języczka, bo sama uznała, że to już za dużo, odsuwając się od niego. W sumie był jej wdzięczny za to. Nie wiedział do czego byłby zdolny się posunąć, gdyby pozwoliła mu, na więcej?- Tak Kibum, szczerość to podstawa w związku. - jej słowa odwróciły go, na chwilę od rozmyślań. Podniósł się gwałtownie do pozycji siedzącej, aby spojrzeć, na jej lekko widoczne rysy twarzy, przez padający blask lampki. Marta, przeniosła na niego spojrzenie w dalszym ciągu leżąc w tej samej pozycji. Mimo słabego światła, widziała ten ironiczny grymas, na jego twarzy. - Aish, nie mów tak, bo coraz bardziej uważam, że jesteś zbyt idealną dziewczyną szczęśliwca, o imieniu Choi Minho, a nie Kim Kibuma! - biadolił w tym swoim divowskim stylu z którego dziewczyna zaczęła cicho chichotać. - To nie jest śmieszne! - mruknął bardziej oburzony, kiedy śmiech dziewczyny się nasilił. W końcu w namiocie zapanowała cisza, gdy zagroził jej, że jeśli w ciągu chwili nie przestanie się śmiać, to zacznie ją łaskotać. A Marta, bardzo dobrze wiedziała, że Kibum, był wtedy niemalże bezlitosny.
Kim w końcu położył się, na plecach, patrząc w blady sufit namiotu. Ułożył skrzyżowane ręce pod głową, przez chwilę milcząc, gdy jego głowa była pełna myśli. Marta, jednak położyła się, na boku, z uwagą przyglądając się jego twarzy w półmroku. Było jej go niezmiernie żal i miała nadzieję, że w końcu ułoży sobie, jakoś życie. Gdyby miała jeszcze lepszy radar do ludzi i ich intencji, to ochoczo wybrałaby kilka dziewczyn, godnych Kibuma. Najlepiej pasowałaby do niego dziewczyna z tak samo ciętym językiem, wielkim sercem i miłością do mody, co on.
- Jeśli naprawdę chcesz poinformować Minho, że cię pocałowałem, to od razu mówię, że biorę wszystko, na siebie. Pogadam z nim jutro, jeśli ma to sprawić, że twoje sumienie, będzie spokojne. - czarnooki odwrócił głowę w jej stronę, uśmiechając się nikle. Było mu głupio, ale nie żałował tego pocałunku.
- Key... Lepiej będzie, jak ja mu, to powiem. - Marta, także odwróciła w jego stronę głowę. - Nie chcę kłótni, między waszą dwójką.- Nie będzie. Obiecuje ci to, dobrze? - tym razem raper odkręcił się, na bok, aby założyć za ucho Marty, niesfornego włosa. Oczywiście uśmiechał się szczerze w jej kierunku. - Nie martw się, na zapas. - dodał, kiedy dziewczyna uśmiechnęła się niemrawo. Domyślał się, iż ta bała się, że Minho, będzie na nią zły, gdy się, o tym dowie. Cóż, istniało takie ryzyko, ale lepiej być zawsze szczerym. Nawet jeśli miałoby, to nadszarpnąć zaufanie drugiej osoby. - Myślę, że ta przerośnięta Żaba, lepiej przyjmie fakt, że ten pocałunek był ze mną, a nie z kimś innym. I, to ja zacząłem, a nie ty.- Nie jestem tego pewna...- Żałujesz, że to zrobiłem, prawda? - jęknął, czując, jak wielka gula podchodzi mu do gardła.- N-nie... - powiedziała niepewnie, po czym zakryła twarz dłońmi. Czuła się zażenowana. - Ale uwiera mnie myśl, że zrobiłam coś złego, nie odpychając cię, gdy mnie pocałowałeś. - twarz dziewczyny była zasmucona, co w pewnym stopniu sprawiało, że chłopak czuł się głupio. Westchnął i zaczął gładzić ją po głowie.- Marta, spójrz na mnie. - poprosił, nie mogąc już patrzeć, na jej spiętą twarz. Gdy, zerknęła w jego stronę, serce go zakuło widząc smutek i strach w jej oczach. - Będzie dobrze. Znam wystarczająco długo Minho, aby wiedzieć, że wszystko będzie ok. Może i będzie nieco urażony, ale nie rzuci cię, przez takie coś. Także głowa do góry! - zapewnił z uśmiechem, na co dziewczyna skinęła niepewnie głową. Jednak zdawała się nie być za bardzo przekonana. Zastanawiała się skąd taka pewność w Kim? Przecież Minho, był nieco zazdrosny, o każdą jej bliższą relację z Key!
Gdyby, tylko wiedziała, że Kibum, tak naprawdę sam nie był do końca pewien swoich słów...
- Dobra! Koniec rozmowy. Idziemy spać! - zarządził, obracając Martę, na bok. Następnie przytulił się do jej pleców, bez jakiejkolwiek krępacji, aby było im cieplej. Ba! Nawet bardziej okrył brunetkę, aby w większej mierze jej było ciepło! Następnie przymknął swoje powieki, starając się cieszyć ową chwilą. Mógł, to być ostatni raz, kiedy miał możliwość, aby się tak do niej czule przytulać. Aby czuć jej ciepło i bliskość w taki sposób. Zamierzał czerpać z tej chwili, jak najwięcej. Leżał, więc tak dłuższy czas, myśląc nad wieloma rzeczami. Sama Marta, potrzebująca więcej czasu, na zaśnięcie, już spała od dłuższej chwili. Zdradzał ją spokojny oddech i fakt, że nie wierciła się w ogóle. Bo z reguły zawsze, to robiła.
Kibum, podniósł się powoli, na łokciu, aby nie zbudzić śpiącej dziewczyny. Następnie złożył motyli pocałunek, przy jej czole i z powrotem położył się, na boku, wtulając w dziewczynę. Ku jego zaskoczeniu, nie zbudziła się.- Przepraszam za wszystko, Marta... - szepnął, a z jego przymkniętych powiek spłynęła łza. Świadomość, że właśnie musi zapomnieć, o swoich uczuciach do niej bolała. Chyba nawet bardziej, niż zranione serce od czasu, kiedy dowiedział się, że Marta, jest z Choi...
*
Fanki, na widok samochodu, zaczęły go wręcz napastować. W danym momencie miał ochotę rozpłynąć się w powietrzu, zastanawiając się, jak dowiedziały się, o ich przyjeździe tutaj?- Może myślą, że to ktoś z Exo? Ostatnio zrobił się, o nich niezły szał. - Jonghyun, skrzywił się, gdy krzyki dziewczyn nasiliły się. Jakby tego było mało, zaczęły uderzać dłońmi w auto, jakby pragnąc atencji.
- Może? Jednak przypominam, że ostatnio poszła w świat nowina, o Taeminie i Minho, że są w związkach i zrobił się także szum.
- Racja. - Jonghyun, zaśmiał się, markotniejąc po chwili, gdy naszła go obawa, przed spotkaniem Kibuma.
Gdy auto się zatrzymało, bowiem brama od agencji dopiero się otwierała, obojgu zrobiło się gorąco. Kilka razy ktoś próbował otworzyć drzwi od vana z jednej i drugiej strony. Na szczęście, dzięki inteligentnym zabezpieczeniom, byli bezpieczni. Jednak mimo to, czuli strach i obawę, że w końcu któraś z fanek, się tu dostanie.
Chłopacy wierzyli, że ci bardziej normalni fani, zawsze dadzą im przestrzeń i szacunek. Nie, to co sasaeng. Do nich mieli pewnego rodzaju uraz, jak i zapewne większość kpopowych gwiazd. Mieli naprawdę dość ich rytuału, polegającego na wpierdalaniu się, gdzie popadnie. Zwłaszcza w ich życie prywatne. Teraz była nagonka, na Minho i Taemina. Wszyscy byli ciekawi z kim takim oboje się spotykają? Czy ta osoba, jest sławna? Czy nie? Koreańskiej narodowości, czy innej? Może jednak, o słowiańskiej urodzie?! Skoro ostatnio było głośno, o pewnej blondynce... Cała ta sytuacja, była cholernie męcząca. Wystarczał nawet fakt, że tylko jakaś kumpela z ich branży, doda z którymś z nich zdjęcie, i już był ogień. Rodziły się spekulacje, że może to ona jest wybranką, któregoś z nich? Szyfrowanie ubiorów, biżuterii i caseów do telefonów. Broń boże mieć taki sam, co jakaś wokalista. Od razu oznaczało, że coś jest, na rzeczy! Przecież, to było chore!
Zespół do dziś dziękował bogu, zwłaszcza Jinki, że sasaeng nie odnaleźli jeszcze ich nowego miejsca zamieszkania. Jeśliby im się udało i w tym samym momencie znajdowałyby się w środku dziewczyny, wolał nie myśleć do czego by się posunęli... Zaczęłoby się pewnie publikowanie informacji i plotek, śledzenie dziewczyn, lub zespołu, a nawet i wysyłanie pogróżek w stronę sympatii swoich idoli. Życie idola, było, niczym róża. Pięknie wyglądające, na zewnątrz, jednak potrafiące ranić, gdy zrobiło się zły ruch, raniąc się kolcami.W końcu kierowy udało się wjechać bezpiecznie pod tylne drzwi agencji. Gdy były takie akcje, jak ta dzisiaj, często była wzywana ochrona, aby nieco odgoniła nadgorliwych fanów. To pomagało usprawnić dostanie się aut, w bezpieczne miejsce, do którego fani nie mieli dojścia. W innym przypadku utknęliby w kółku, dobijających się do auta fanów.
Korzystając z okazji, Onew i Jonghyun, szybko czmychnęli do drzwi, wchodząc do agencji. Zerknęli, na siebie z ciężkim westchnieniem, mając tę samą myśl w głowie. Oboje zastanawiali się, jakim cudem ostatnio Taemin i Ola, dostali się tutaj bez takiego zamieszania? Istniały dwie opcje - albo mieli szczęście, albo nikt nie rozpoznał auta po drodze, lub Taemina, w nim. Bo wątpliwe było to, aby ktoś już nie doszedł do tego, jakim autem prywatnie poruszają się chłopacy. A bardziej autami, bo do ich kolekcji doszedł czerwony Hyundai Tucson z dwutysięcznego dwunastego roku.
Posiadanie auta, przy pięcioosobowym składzie zespołu, było problematyczne, gdy któryś z nich, chciał gdzieś pojechać. Nie fatygując kierowcy agencji. Tak też, po rozmowie z menadżerem, ten zgodził się, na kolejne auto. Oczywiście, jako agencja dokładając się nieco do niego, wraz z zespołem.
- Kocham naszych fanów, ale czasami mam wrażenie, że niektórym, to się w głowach pierdoli. - burknął Lee, idąc przed siebie cały spięty. Jonghyun, tylko przytaknął mu głową, woląc się nie odzywać. Dopiero co doszedł do siebie po przedwczorajszej akcji. Nie potrzebował dodatkowego stresu w tym i tak już wyjątkowo stresującym życiu.
Onew zaś odkąd dowiedział się wczoraj, o naborze do wojska, chodził struty i nerwowy. Miał chęć zamrozić wzrokiem wszystko, co się nie rusza, a w najgorszym wypadku coś, co się jednak rusza. Jonghyun, aż miał ochotę po drodze kupić mu stos kubełków kurczaka, aby ten tylko przestał zachowywać się, jak nie on. Owszem, jego wzrok wręcz zabijał, gdy był bardzo poważny, ale teraz, to było jakieś apogeum! Plus było widać po nim, iż spał kiepsko dzisiejszej nocy. Chociaż co Kim mógł mu się dziwić? Sam prawdopodobnie za rok, będzie musiał podzielić los ich lidera.
Na samą myśl, jak wyglądać będzie Onew w ściętych włosach, zmarszczył swoje czoło. To będzie bardziej, niż dziwne, zważając na fakt, iż z reguły wszyscy w zespole mają dłuższe włosy. Jonghyun, nawet myśląc, o sobie w tak krótkich włosach, czuł dreszcz, na całym ciele...Gdy oboje weszli po schodach, ujrzeli na korytarzu Minho i Taemina. Fakt, iż oboje byli, na czas, było czymś niezwykłym. Tym bardziej, że spali u Oli, a z reguły, to Marta, zawsze wszystkich tych śpiochów, wybudzała na czas.
- Key jeszcze nie ma? - zapytał Jonghyun, patrząc po nich pytająco.
Jednak ową dwójkę bardziej interesowała mina Jinkiego, niż pytanie Kim. Ta przedstawiała małą chęć mordu, na kimś, kto napatoczy mu się, na celownik.
Jednak ową dwójkę bardziej interesowała mina Jinkiego, niż pytanie Kim. Ta przedstawiała małą chęć mordu, na kimś, kto napatoczy mu się, na celownik.
- Ja pierdole Jonghyun... Chyba widzisz, że tu nie stoi, więc to logiczne, że jeszcze nie przyszedł. Jesteś jeszcze naćpany, tym gównem, które wstrzyknęła ci Hana, czy jak? - warknął lider, siadając na kanapie w holu, znajdującej się, naprzeciwko drzwi od pomieszczenia menadżera.
- Teraz mi wierzcie, jakie katusze przeżywam od rana? - Kim pożalił się, bowiem pisał już od rana chłopakom, że po informacji, o wojsku, szatyn od rana zachowywał się wrednie.Nagle, na korytarzu pojawił się Kibum, idąc w ich stronę. Wyglądał, niczym badboy, będąc ubrany prawie cały, na czarno z czarnymi włosami i ręką w kieszeni. W drugiej zaś trzymał jakieś torebki prezentowe. Wszyscy, prócz Onew, zareagowali zaskoczeniem, na widok czarnego koloru jego włosów. Jednak ciemny kolor dodawał charakteru, a ten go miał.
Jonghyun, spuścił momentalnie wzrok, gdy jego spojrzenie i to Kibuma, się skrzyżowało. Nie mógł znieść widoku tych zimnych oczu byłego blondyna. Miał nadzieję, że kiedyś mu wybaczy, a jego spojrzenie, będzie dla niego łagodniejsze...
- A, gdzie jest Marta? - Mnho, podszedł zdziwiony do Kibuma, nigdzie nie widząc wspomnianej dziewczyny. A przecież miała z nim przyjechać!- Spokojnie Żabko. Ze względu, iż siedzi trochę sasaengów pod agencją, musiałem podjechać kawałek dalej, aby nikt nas nie zauważył razem. Właśnie czeka grzecznie, na ciebie, na ławeczce. Tutaj zaraz obok parkingu, na tyłach agencji.
- Chwila moment... Jak przeszedłeś bez najmniejszego uszczerbku, na życiu, pomiędzy tymi fanami? - zdziwił się Jonghyun, podchodząc bliżej. Nie oczekiwał, zbyt wiele, ale liczył cicho, na fakt, że Kibum, okaże mu troskę. Wiedział przecież, co się z nim stało u Hany. Okazało się, to jednak marzeniem ściętej głowy, bowiem Kibum, spojrzał, na niego pusto.
Kim, aż skulił się w sobie i zaczął przeklinać, po jaką cholerę się odzywał?
Kim, aż skulił się w sobie i zaczął przeklinać, po jaką cholerę się odzywał?
- Wyobraź sobie, że natrafiłem akurat w dobrym momencie, kiedy postanowiły się rozejść. - były blondyn zaczął poważnym tonem. - Jak widzisz, tylko parę dziewczyn mnie zaczepiło. Dziękuję, że się, o mnie martwisz Jonghyun. - wskazał nagle z uśmiechem, na torebki prezentowe, zapewne z jakimiś drobnymi prezentami. Jego nagłe łagodne zachowanie i brak chęci mordu, na Jonghyunie, zbiło z tropu Taemina, Minho i samego Jonghyuna. Onew zaś w dalszym ciągu miał wszystkich gdzieś, siedząc z ponurą miną i skrzyżowanymi rękoma, na piersi.
- Chwila moment... - Jonghyun, podniósł swoje dłonie, stając praktycznie naprzeciwko Kibuma. - Nie jesteś, na mnie zły? Skąd nagle ten uśmiech, gdy dosłownie z dwie sekundy temu, mroziłeś mnie wzrokiem? - dodał ostrożnie, jakby bojąc się, że jedno źle dobrane słowo, może rozwalić tą chwilę. - Jakby nie patrzył, ja... Bardzo cię zraniłem i...- I zrobiłeś okropne świństwo. Tak, masz rację Jonghyun. - Key westchnął ciężko, odbiegając wzrokiem. Po chwili jednak wrócił nim do bruneta. - Powiem tak... Pobyt z Martą, coś mi uświadomił. I, to jej powinieneś podziękować, że nie mam ochoty sprawić, abyś zaistniał, na liście już obumarłych gatunków dinozaurów. - dodał, przez co Jonghyun, patrzył na niego, jak ciele, na malowane wrota.- Dobra, a teraz mówcie, czy ktoś z was wie, co to za pilne spotkanie z menadżerem?
- Tak, wiemy. - Minho, podszedł bliżej, dotykając pokrzepiająco ramienia Key. - Tylko nie wrzeszcz, jasne?
- Jak mam ci, to obiecać, skoro nie mam pojęcia, o co chodzi?!
- Dostałem wezwanie do wojska i z tego powodu jest dzisiejsza rozmowa. Jong, idzie już za rok, więc trzeba obgadać plan, co dalej z zespołem. O to chodzi. - głos lidera wybrzmiał srogo, nim Minho, sam wyznał tę informację Key. Wszyscy odwrócili się w jego stronę, a sam Kibum, podszedł do niego bliżej z szokiem, na twarzy.- Co?! Do wojska?! - mimo prośby Minho i tak wrzeszczał. Po chwili biadolił już coś pod nosem skonfundowany, chodząc w tę i z powrotem.
Nagle, na korytarzu pojawił się menadżer. Chłopacy od razu ukłonili się, przed nim i weszli do sali, tak jak poprosił gestem wyciągniętej ręki. Grupa rozsiadła się, na wygodnych sofach tak, jak zawsze. Menadżer zrobił, to samo, siadając się w fotelu.- Domyślam się, że wszyscy już wiedzą, po co to spotkanie? - mężczyzna zapytał, upijając łyk wody z plastikowej butelki. Popatrzył po swoich podopiecznych, którzy z niesmakiem skinęli głowami. Prócz Onew, patrzącego się tępo w stół.
- Dobrze, a więc jeszcze wczoraj wieczorem, załatwiłem parę spraw. W tym też z szefem wojskowego centrum rekrutacji. Jak wiecie już raz występowaliście w czwórkę i nie było źle. Jednak za rok w trójkę, już nie będzie tak dobrze. Tym bardziej, że właśnie wczoraj dla Onew i Jonghyuna, zostały już wyznaczone daty naboru.- Chwila moment... Jak, to też i dla mnie została wyznaczona data? Nawet nie dostałem, ani jednego wezwania, gdy w tym czasie Jinki, już z dwa razy! I teraz trzecie! - powiedział oburzony Jonghyun, na co mężczyzna przekręcił oczyma.- Jak Jonghyun, dobrze wiesz, to Onew ma urodziny już w grudniu, a ty w kwietniu przyszłego roku. Tak, więc od nowego roku będziesz miał już dwadzieścia osiem lat. Czyli i tak do kwietnia musisz się wstawić, na służbie. I nie łudź się, na wydłużenie. - menadżer popatrzył, na niego smutno, po czym nalał sobie wody do szklanki. Jonghyun, zaś w tym czasie opadł, na poduszki i miał w danym momencie równie markotną minę, co lider. Reszta popatrzyła, na nich ze współczuciem. Jeszcze nie wiedzieli, że nie tylko oni mogą mieć markotne miny, po dzisiejszym spotkaniu...
Menadżer uważnie przyglądał się wszystkim, upijając nieco wody z naczynia. Następnie wstał z sofy i podszedł w stronę okna, patrząc przez nie, na tętniące życiem miasto. Domyślał się, jak bardzo chłopacy nie chcą tego robić. Bo Shinee i koncertowanie, jako cała piątka, było dla nich czymś codziennym.
- Aktualnie rozważam dwie propozycje. - odwrócił się do nich i lekko uśmiechnął. - Pierwsza z nich, jest taka, że po przystąpieniu do wojska przez Lee i Kim, to rozdzielnie waszej trójki. Będziecie wtedy grać w musicalach i dramach, zamiast koncertować, tylko w trzyosobowym składzie. Może, też każdy z was wyda jakąś solową płytę? - tłumaczył, na co zespół spoglądał w swoim kierunku, potakując głowami, gdy także rozważali tę opcję. - Druga zaś, jest bardzo ryzykowna, ale także ma swoje plusy... - toteż menadżer westchnął, bowiem ta opcja była dla niego najmniej korzystna. Jednak z jednej strony, wydawała mu się najodpowiedniejsza. - Pójdziecie całą piątką do wojska. Oddukacie swoją służbę, mając to już z głowy. A po tych dwóch latach, lub niecałych dwóch, bo zależy, kto gdzie trafi, wrócicie w wielkim stylu. - w salonie rozbrzmiały się niezadowolone pomruki i rozmowy, między członkami. Menadżer, po chwili uciszył wszystkich gestem uniesionej dłoni. - Oczywiście w tym czasie, moi ludzie napiszą i skomponują kilka naprawdę dobrych kawałków. Te pomogą wam się wybić z świetnym wynikiem. W sumie Jonghyun, też masz coś w zanadrzu, prawda? Oczywiście jeśli wyjdzie coś twojego, będziesz miał do nich prawa autorskie. - mężczyzna popatrzył w stronę niezbyt ucieszonego Jonghyuna.- Ale ajussi! Ja nie chcę iść jeszcze do wojska... - zamarudził Key, a Taemin, poszedł w jego ślady. Choi zaś siedział z markotną miną i rozmyślał, jak będzie teraz wyglądał jego związek wraz z Martą?
Nie raz słyszał, że po powrocie z wojska okazywało się, że druga połówka nie wytrzymała rozłąki i skusiła się, na zdradę. Oczywiście nie uważał, że tak mogłoby być i w ich przypadku. Ufał Marcie i wiedział, że nie jest tego typu kobietą. Po prostu od tak czuł niepokój, mimo iż były i takie związki, które przetrwały ową rozłąkę. Miał nadzieję, że będzie tak u nich.
Minho, wrócił z myślami, na ziemię, gdy usłyszał nagle swoje obawy, na głos. Były one skierowane do menadżera z samych ust Taemina. Spojrzał w stronę najmłodszego, a następnie, na resztę, debatującą nad opcjami. Minho, także przez chwilę, nad tym myślał. Rozważał za i przeciw obydwu opcji. W końcu przyznał, sam przed sobą, że opcja z pójściem do wojska całą piątką, była najlepsza, niż rozdzielanie ich. Bo, co później? Po roku Taemin, zostanie sam, gdy on pójdzie w tym samym czasie, wraz z Kibumem? A, gdy Jinki i Jonghyun, wrócą to wtedy Taemin, będzie miał nabór. Wtedy i oni będą sami, czekając, aż ich trójka ukończy służbę.
- Ok, wystarczy! - menadżer ponownie uniósł swoją dłoń, aby uciszyć zamieszanie. - Oczywiście, nie oczekuję podjęcia decyzji już teraz, ale im szybciej, tym lepiej. Pozwalam wam, to przemyśleć maksymalnie do końca maja. Dlaczego? Bo jeśli zdecydujecie się, na odejście całą piątką, to trzeba będzie wydać szybko kolejny album i zrobić kilka koncertów. Aby nasi fani, o was nie zapomnieli. - mężczyzna zamilkł, na kilka chwil, gdy jego wzrok spoczął, na ponurym Jinkim. - Aha, Onew? Ty masz wyznaczony termin, na osiemnastego listopada, a ty Jonghyun, na drugiego lutego. Jednak jeśli uzgodnicie, że idziecie całą piątką, to wszyscy zgłosicie się osiemnastego listopada, wraz z Jinkim. - menadżer przysiadł, na fotelu, zakładając nogę, na nogę, gdy cała reszta patrzyła po sobie. - Tak poza tym... Jonghyun, jak się trzymasz, po tym incydencie z Minju i Haną?
- Dziś czuję, że żyję. - brunet zaśmiał się i zerknął niepewnie w stronę Kibuma. Mimo, iż Kibum, uśmiechnął się lekko w jego stronę, to brunet i tak wyczuwał, że ten nadal trzyma w sobie urazę.
- Dziś czuję, że żyję. - brunet zaśmiał się i zerknął niepewnie w stronę Kibuma. Mimo, iż Kibum, uśmiechnął się lekko w jego stronę, to brunet i tak wyczuwał, że ten nadal trzyma w sobie urazę.
- To się cieszę. Narobiłeś nam niezłego stracha, ale na szczęście wszystko zakończyło się dobrze. - pan Woobin, odetchnął z ulgą. - A, jak z tobą Kibum? Znam cię, na tyle długo, że twoja zmiana koloru włosów, bez uzgodnienia ze stylistą, nawet mi uświadamia, że nie jest dobrze.
- Owszem, było źle, ale już jest w porządku. Marta, wsparła mnie, na duchu i jest naprawdę lepiej. - odparł z nikłym uśmiechem.
- Owszem, było źle, ale już jest w porządku. Marta, wsparła mnie, na duchu i jest naprawdę lepiej. - odparł z nikłym uśmiechem.
Jednak w środku, aż go ukuło, na myśl, że musi powiedzieć patrzącemu się, na niego Minho, o pocałunku. Jego duże i czarne oczy lustrowały go tak intensywnie, że Kibum, chyba dawno nie czuł się tak skrępowany, przez czyjś wzrok.
- Rozumiem i cieszę się, że jest lepiej. Odkąd poznaliście dziewczyny, dzieje się ostatnio więcej skandali i rozgłosu, a mi przybyło kilka siwych włosów. Jednak ma, to też i swoje plusy, bo niektórych z was, dawno nie widziałem tak szczęśliwych. - menadżer zaśmiał się, po czym puścił oczko do Taemina i Minho, którzy uśmiechnęli się lekko, na jego słowa. - Dobrze! Możecie się rozejść i przemyślcie sobie moje propozycje! - zarządził, wręcz wyganiając całą piątkę z gabinetu. Ta wychodziła z niego z niechęcią do życia, po informacji, o naborze do wojska dwóch członków zespołu.
- Minho? Możemy pogadać? - zapytał Key, na co Minho, stanął obok niego, gdy reszta szła już holem do wyjścia. Brunet skinął głową, czując po chwili wibracje w kieszeni. Wyjął urządzenie i kliknął, na wiadomość. Od razu zmarszczył w zdziwieniu nos, na widok wysłanej do niego treści. Już chciał coś powiedzieć do Kibuma, kiedy znienacka pojawił się, obok nich Taemin.
- Minho? Ty jedziesz teraz z Martą do rodziców, prawda?
- Tak. - odparł krótko, zaciskając mocno szczęki. Kibum, przypatrywał mu się z uwagą i niepokojem. Był ciekaw, co za wiadomość dostał, że patrzył teraz, na niego i Taemina, wilkiem? A może, to Marta? Czy faktycznie mogłaby go nie posłuchać i napisać Choi, że ją pocałował? Nie... To nie było w jej stylu. Ona, takie rzeczy załatwiała, twarzą w twarz.
- To kto zawiezie mnie do Oli?
- Key, cię zawiezie. Też jest samochodem. Albo chłopacy, bo przyjechali vanem. - burknął, patrząc w stronę Kibuma z powagą.
- Hmm, to może jednak pojadę z Key? Chyba wolę zginąć z jego rąk, niż tamtej dwójki. Czy może tak być? - Taemin, uśmiechnął się łobuzersko, mając nadzieję, że Kibum, nie jest już zły, na niego za to, że nie posłuchał Oli.- Pewnie, chociaż i tak nadal jestem, na was obu zły, że nie słuchacie dziewczyn. - Key skrzyżował ręce, na piersi.
- Taemin? Key zrobi, to za chwilę, bo chce ze mną porozmawiać. Możesz zostawić, nas samych? - Minho, dotknął ramienia Lee, gdy Kibum, przekręcił oczyma. To spowodowało badawcze śledzenie ich obojga, przez Taemina. W końcu przymrużył powieki i spojrzał się pytająco, na Choi, który również miał skierowany wzrok w jego kierunku. Lee widząc, jak bardzo tej dwójce chce się rozmawiać, a Marta, ciągle czeka bezczynnie, na Minho, pożegnał się z przyjaciółmi. Gdy szedł już korytarzem do wyjścia, spojrzał ostatni raz za siebie z zaniepokojoną miną. Zastanawiał się, co mogło się znowu wydarzyć, pomiędzy Martą i Kibumem? - Możesz mi wytłumaczyć do jasnej cholery, dlaczego Marta, przed chwilą napisała mi taką wiadomość? - powiedział oschle, pokazując przed oczy Kim swój telefon. Ten zerknął niepewnie, to na urządzenie, to na bruneta,
- Coś ty znowu odjebał? - brunet dodał, gdy Kibum, przełknął ślinę, odważając się spojrzeć ponownie, na ekran telefonu.
Brew Choi drgnęła, a ciemne oczy zmrużyły się, gdy niepokój ogarnął jego ciało. A czuł, że to nie był dobry pomysł, aby ta dwójka, mająca wspólną przeszłość, spędziła ze soba noc, sam na sam! Miał dziwne przeczucie, że coś może się, między nimi wydarzyć i co? I Marta, pisze mu nagle taki tekst, a sam Kibum, chce porozmawiać z nim, o tym powodzie! I, jak Minho, miał się nie złościć?! Przecież nie wiedział, czego może się spodziewać?! Miał nadzieję, że nic najgorszego... I, że Key nie wyskoczy mu nagle z tekstem, że poszło nie po ich myśli i współżył z Martą. Chyba w tej sytuacji Choi zgłupiałby, nie wiedząc, co zrobić. Nie chciałby z takiego powodu zrywać z Martą i stracić zaufania do obojga. Byli, przecież dla niego najważniejszymi osobami. Jednak wiedział, że raczej nie byłby w stanie wybaczyć im czegoś takiego. Dlatego też starał się być dobrej myśli. Przynajmniej próbował, bo serce targało się w jego klatce piersiowej, jak szalone. Ogólnie zrobiło mu się nagle zimno i niedobrze, gdy w głowie tworzyły się coraz, to gorsze scenariusze.
- Powiesz, to w końcu, czy mam z ciebie wydusić informacje? - Kibum, przyglądał się zirytowanemu Minho z uwagą i już wiedział, że nie ma wyjścia. Musiał wszystko mu wyznać, mając nadzieję, że nie zgładzi go tutaj tym swoim płomiennym wzrokiem. Chociaż istniała, na to ogromna szansa...
- Pocałowałem Martę, na znak zakończenia mojej miłości do niej. - Key westchnął, starając się patrzeć, na Choi z pewnością siebie. Dobrze, że nie wspomniał mu jeszcze, o wyznaniu swojej dalszej miłości Marcie. Wtedy Choi, mógłby się całkowicie wkurzyć. Aż dziwił się, że on i Marta z tak ognistymi charakterami, jeszcze się nie pozabijali! Może cudem był fakt, że mieli bardzo podobne charaktery?- Powiesz, to w końcu, czy mam z ciebie wydusić informacje? - Kibum, przyglądał się zirytowanemu Minho z uwagą i już wiedział, że nie ma wyjścia. Musiał wszystko mu wyznać, mając nadzieję, że nie zgładzi go tutaj tym swoim płomiennym wzrokiem. Chociaż istniała, na to ogromna szansa...
Minho, na to wyznanie ponownie zmarszczył brwi i zakpił, a jego spojrzenie nieco złagodniało, co zbiło z tropu Kibuma. Jednak zmarkotniał, gdy odwrócił się bokiem do byłego blondyna.
Nie wiedział, czy ma wybuchnąć szczęściem, że to tylko pocałunek? Czy raczej pohamować się i być zirytowany tym faktem? W większej mierze czuł ulgę, że nie była, to opcja, która nasunęła mu się do głowy. W ogóle czuł do siebie złość, że w ogóle taka myśl przyszła do jego głowy! Jak, to świadczyło, o jego zaufaniu do Marty?
Minho, odwrócił się do Kibuma, podchodząc bliżej niego. Jego mina była poważna, a oczy wyrażały zawód. I, gdy chciał coś powiedzieć, Kim go wyprzedził.
- Minho, wiem jak to dla ciebie wygląda. To był mój pomysł i ona nawet nie oddała pocałunku, gdy chciałem go pogłębić! Odsunęła mnie od siebie, bojąc się twojej reakcji, rozumiesz? Jeśli masz już być, na kogoś zły, to na mnie, nie na nią. Wiesz, że zadręczała się tym, że gdy się dowiesz, to stracisz do niej zaufanie? Mimo, iż to ja zacząłem, a ona nawet nie ruszyła ustami, będąc przeciwna temu. Dlatego też, wolałem ci powiedzieć osobiście. - Kibum, tłumaczył z pokorą, na twarzy, gdy w tym czasie Minho, przyglądał mu się uważnie. Zaciskał zęby, przez co jego kości policzkowe, uwydatniły się.
- Wiem, że naprawdę jesteś zły i zawiedziony, że jak zwykle zachowałem się tak, jakby Marta, była moją dziewczyną. Jednak obiecuję, że to już się więcej nie powtórzy. Sam wiesz, że zawsze dotrzymuje słowa, jeśli coś postanowię.
- Oczywiście, że to więcej się nie powtórzy, bo zrobię wszystko, aby nie doprowadzić do takiej sytuacji. Bo owszem, wiem że dotrzymujesz słowa, jeśli coś postanowisz. Postanowiłeś pocałować moją dziewczynę i mimo, iż ona tego nie chciała i tak, to zrobiłeś. Wbrew jej woli.
- To nie było wbrew jej woli Choi... - Kibum, jęknął i westchnął ciężko, bowiem słowa Minho, go ubodły, a bardziej sama prawda tych słów. Marta, tak naprawdę nie dała mu żadnego pozwolenia, na pocałowanie jej. Po prostu poprosił ją, o pozwolenie i nie czekając, na odpowiedź, złączył ich usta w pocałunku. - Ok, masz prawo być wkurwiony. Rozumiem cię. Jednak proszę cię, o jedno.
- O co? - głos Minho, grzmiał niczym nadchodząca burza latem.
- Nie kłóćmy się i zapomnijmy, o tym, ok? Ja... Naprawdę nie zamierzam ci jej odbić. Pobyt z Martą, uświadomił mi, jak bardzo oboje do siebie pasujecie. I jeśli mam być szczery, cieszę się, że jest ona z tobą, a nie jakimś obcym facetem. - Minho, zaśmiał się ironicznie, odchodząc kawałek dalej. Jednak po chwili, niespodziewanie złapał przestraszonego, jego zachowaniem Kibuma, za fragment bluzki. Następnie przygwoździł go do ściany, starając się zrobić, to ostrożnie, aby go czasem nie połamać. W przeciwieństwie do niego Kibum, miał szczupłe i delikatne ciało.
- O co? - głos Minho, grzmiał niczym nadchodząca burza latem.
- Nie kłóćmy się i zapomnijmy, o tym, ok? Ja... Naprawdę nie zamierzam ci jej odbić. Pobyt z Martą, uświadomił mi, jak bardzo oboje do siebie pasujecie. I jeśli mam być szczery, cieszę się, że jest ona z tobą, a nie jakimś obcym facetem. - Minho, zaśmiał się ironicznie, odchodząc kawałek dalej. Jednak po chwili, niespodziewanie złapał przestraszonego, jego zachowaniem Kibuma, za fragment bluzki. Następnie przygwoździł go do ściany, starając się zrobić, to ostrożnie, aby go czasem nie połamać. W przeciwieństwie do niego Kibum, miał szczupłe i delikatne ciało.
- Obyś mówił prawdę. - Choi mówił, przez zęby, patrząc prosto w wielkie oczy Kibuma, który nie spodziewał się takiej reakcji.
- Nawet jeśli przekonałeś mnie tą swoją gadką, to wiedz, że to ostatni raz, kiedy wybaczam ci taki wyskok. Więc jeśli po tym pocałunku, zaczniesz łaknąć więcej i dobierać się, niby niewinnie do Marty, zamiast zapomnieć, to... - zamilkł, mierząc Kibuma, poważnym wzrokiem. - To wiedz, że nie będę taki łaskawy, jak przez ostatni czas. - ostrzegł go, mając już kompletnie dość zachowania Kima. Miał jednak nadzieję, że Kibum, będzie trzymał się swojej obietnicy i żaden podobny wyskok, nie będzie miał miejsca.
W końcu po zakończonym monologu, puścił Kibuma, otrzepując po chwili jego ramiona z niewidzialnego kurzu. Spojrzał, na niego przelotnie i ruszył w stronę wyjścia, starając się ochłonąć. Nie chciał, aby Marta, widziała go w takim stanie. Owszem, szybko się denerwował i to było jego ogromną wadą. Jednak miał ku temu powody. Może i Marta, nie była jego własnością, ale niepotrzebne były takie zawirowania w ich związku. Nie chciał mieć burzy w tej relacji, jaką ostatnimi czasy miał Taemin z Onew, bo oboje byli zakochani w Oli. Chociaż Minho, czasami zastanawiał się, czy Onew, czasem nie darzy większym uczuciem blondynki, niż Taemin? Ostatnie wydarzenia, mocno na to wskazywały...
- Oh, to jest ta niespodzianka? - zapytała, dostrzegając jakąś torebkę prezentową, na przednim siedzeniu pasażera i bukiet kwiatów. Mimo, iż Minho, kupił go wczoraj, to nadal trzymał się naprawdędobrze, dzięki fiolce z wodą.
- To akurat jest prezent, na przeprosiny, który ma cię przekupić, abyś wybaczyła moją głupotę. - zerknął, na nią z nieśmiałym uśmiechem, a jego serce drgnęło nerwowo.
- Wiem, że już cię przepraszałem, po całej akcji, ale... Chciałem ci też coś dać, na zgodę. Ola, także dostała, to co ty, bo... Wiemy z Taeminem, że lubicie praktycznie te same rzeczy. - odparł ze skruchą, przygryzając dolną wargę.
Marta, zajrzała do środka, będąc pełną podziwu zawartości pakunku. Były tam dwa pudełka. Zestaw kosmetyków jednej z lepszych marek i czekoladki.
- Dziękuję Minho i doceniam za gest. Mam jednak nadzieję, że na przyszłość, obdarzysz większym zaufaniem to, co mówię. Sam wiesz, że nie umiem kłamać i zmyślać. - westchnęła ciężko, patrząc smutno w stronę zakłopotanego Choi. I nim brunet ruszył autem, spod agencji, nachyliła się w jego stronę z zamiarem cmoknięcia go w policzek. Jednakże Minho, był sprytniejszy. W ostatniej chwili odkręcił głowę sprawiając, że ich usta kolejny raz dzisiejszego dnia się zetknęły. Nie chcąc przerywać pocałunku, pochwycił tył głowy Marty i delikatnie przybliżył ją do siebie. Dopiero wtedy pogłębił pocałunek, wsuwając do jej ust język.
Gdyby nie był pewny tego, że nikt ich tutaj nie przyłapie, nie odważyłby się, na taki ruch. A tak, to mógł dać jeszcze chwilę tej namiętności. Uwielbiał całować się z Martą. Mimo, iż miała drobniejsze usta od tych jego, to bardzo dobrze mu się z nią całowało. Najbardziej uwielbiał, gdy ich pocałunki były bardziej namiętne i zaborcze.
- Minho?
- Hmm?
- Nadal czuje się głupio, że nadszarpnęłam twoje zaufanie do mnie i...- nim Marta, zdążyła dokończyć, to Minho, przyłożył palec do jej ust.
- Tak, tak, rozumiem. Jednak od teraz koniec zamartwiania się, ok? I powtarzam, nie jestem, na ciebie zły maluszku. - skwitował z rozbawieniem i cmoknął szybko jej usta, odpalając silnik. Wycofał samochód z miejsca parkingowego i ruszył w drogę. Oboje nie wiedzieli, że gdy odjeżdżali samochodem, to Kibum, wyłonił się zza budynku. Wszystko widział od momentu dojścia Minho do Marty i ich odjazdu.
- Teraz, to już naprawdę koniec. - westchnął cierpiętniczo, odwracając wzrok od czerwonego auta.
Nagle poczuł czyjąś dłoń, na ramieniu. Przestraszył się i od razu odskoczył, na bok. Odetchnął jednak z ulgą widząc, że to Taemin.- Czy ciebie do reszty pobiegło?! Chcesz, abym dostał zawału i zszedł z tego świata w tak młodym wieku?!- Już wszystko wiem Kibum - Taemin, patrzył na niego smutnym i uważnym wzrokiem.
- Hmm?
- A może spróbujesz z Eunji? Gdy byłem w programie ,,We got married'' z Naeun, to bardzo dobrze się dogadywaliście.- Dzięki za troskę Taemin, ale po tym wszystkim, chyba mam niechęć do pakowania się w jakikolwiek związek. Do tego przecież nie wiadomo, jak wyjdzie z wojskiem.- Masz rację...- W ogóle, to mam rozumieć, że ty też mnie zostawiasz i wyfruwasz do swojej ukochanej, na czas nieobecności Marty w domu?- Oj tam od razu zostawiasz. - Taemin, zaśmiał się zakłopotany, siadając już na miejscu kierowcy.
- Serio Kibum? Nie jestem dzieckiem i wiem, co to antykoncepcja...
- Domyślam, się ale...
- Stop! Nie będę, o tym z tobą gadał! Jak chcesz, to pogadaj sobie z Minho.
- Teraz, to przegiąłeś, wiesz? - Kibum, naburmuszył się, a Taemin, zaczął się śmiać. Spojrzał jednak przelotnie, na przyjaciela, domyślając się, jak bardzo musi cierpieć... - To co Taemin? Ty prowadzisz do cukierni, a dalej radzę sobie sam?
- Dokładnie!
- Nawet jeśli przekonałeś mnie tą swoją gadką, to wiedz, że to ostatni raz, kiedy wybaczam ci taki wyskok. Więc jeśli po tym pocałunku, zaczniesz łaknąć więcej i dobierać się, niby niewinnie do Marty, zamiast zapomnieć, to... - zamilkł, mierząc Kibuma, poważnym wzrokiem. - To wiedz, że nie będę taki łaskawy, jak przez ostatni czas. - ostrzegł go, mając już kompletnie dość zachowania Kima. Miał jednak nadzieję, że Kibum, będzie trzymał się swojej obietnicy i żaden podobny wyskok, nie będzie miał miejsca.
W końcu po zakończonym monologu, puścił Kibuma, otrzepując po chwili jego ramiona z niewidzialnego kurzu. Spojrzał, na niego przelotnie i ruszył w stronę wyjścia, starając się ochłonąć. Nie chciał, aby Marta, widziała go w takim stanie. Owszem, szybko się denerwował i to było jego ogromną wadą. Jednak miał ku temu powody. Może i Marta, nie była jego własnością, ale niepotrzebne były takie zawirowania w ich związku. Nie chciał mieć burzy w tej relacji, jaką ostatnimi czasy miał Taemin z Onew, bo oboje byli zakochani w Oli. Chociaż Minho, czasami zastanawiał się, czy Onew, czasem nie darzy większym uczuciem blondynki, niż Taemin? Ostatnie wydarzenia, mocno na to wskazywały...
Choi wyszedł ostrożnie z agencji, kierując się przed siebie. Na wszelki wypadek, rozglądał się dookoła, nie chcąc zostać przyłapanym sam, lub z Martą. Oboje nie potrzebowali rozgłosu i problemów, przez natarczywych fanów.
Na szczęście nie było już żadnych fanek, przed agencją. Mimo to, ruszył szybkim krokiem przed siebie, nie chcąc kusić losu. Z każdym krokiem, był coraz bliżej celu. W końcu przystał, przy jednym z rosnących drzew, widząc smutną Martę, siedzącą samotnie, na ławce. Westchnął ciężko, bowiem nadal czuł, że złość i adrenalina, krążą nerwowo w jego żyłach.
Na szczęście nie było już żadnych fanek, przed agencją. Mimo to, ruszył szybkim krokiem przed siebie, nie chcąc kusić losu. Z każdym krokiem, był coraz bliżej celu. W końcu przystał, przy jednym z rosnących drzew, widząc smutną Martę, siedzącą samotnie, na ławce. Westchnął ciężko, bowiem nadal czuł, że złość i adrenalina, krążą nerwowo w jego żyłach.
Jednak, to wszystko malało w nim z każdym dłuższym wpatrywaniem się w dziewczynę. Nie miał zamiaru wyładowywać, na niej swojej złości. Przecież nie była, niczemu winna, prawda?
Minho, rozejrzał się dookoła, czy nikt go nie śledzi. Następnie podszedł po cichu do dziewczyny. Kiedy ta się jeszcze nie zorientowała, że ktoś za nią stoi, zakrył jej oczy dłońmi, uśmiechając się wesoło. Marta, drgnęła przestraszona, jednak nie oderwała dłoni, zakrywających jej oczy. Jej sylwetka zastygła wyprostowana, niczym struna, jakby ktoś przyłożył jej pistolet do pleców. Choi był pewien, że i tak poznała go po zapachu, jednak ciało samo reagowało tak, a nie inaczej.
- M-Minho? - zapytała cicho, na co dryblas uśmiechnął się pod nosem, że udało jej się zgadnąć. Odsłonił jej oczy i obchodząc ławkę, kucnął w końcu, przy siedzącej dziewczynie. Oczywiście nim, to zrobił, rozejrzał się dookoła, czy nie ma w okolicy zagrożenia.- Zgadłaś Kocie. - uśmiechnął się jeszcze szerzej, obejmując jej dłonie.Minho, rozejrzał się dookoła, czy nikt go nie śledzi. Następnie podszedł po cichu do dziewczyny. Kiedy ta się jeszcze nie zorientowała, że ktoś za nią stoi, zakrył jej oczy dłońmi, uśmiechając się wesoło. Marta, drgnęła przestraszona, jednak nie oderwała dłoni, zakrywających jej oczy. Jej sylwetka zastygła wyprostowana, niczym struna, jakby ktoś przyłożył jej pistolet do pleców. Choi był pewien, że i tak poznała go po zapachu, jednak ciało samo reagowało tak, a nie inaczej.
Jednak posmutniał widząc, że Marta, ma szkliste i lekko zaczerwienione oczy. Płakała... Znowu poczuł złość, że przez Kibuma, jego ukochana znowu wychodzi z siebie, bombardując się poczuciem winy. A bardzo dobrze wiedział, jak ją łatwo zasmucić. W sumie sam to zrobił, gdy wyznawała mu prawdę, o Hanie, a on jej nie posłuchał. Jednak nie widział w niej żalu do niego.
- Omo, nie wyspałaś się, że masz takie zaczerwienione oczy, czy płakałaś, hm? - Minho, patrzył na nią z troską, gdy ta spojrzała, na niego, niczym zbity pies. Niewiele myśląc, szybko ześlizgnęła się z ławki, na kolana, wprost w jego ramiona, omal nie przewracając go do tyłu. Wtuliła się w niego mocno, obejmując go w pasie.
- Przepraszam Minho. - zaszlochała w jego szyję, na co ten zaczął ją uspokajająco gładzić po głowie. Cmoknął ją w ciemną czuprynę, nie przerywając uprzedniej czynności. Serce mu się krajało, na tą jej rozpacz, a wściekłość, na Kibuma, rosła. Może i czuł pewnego rodzaju zawód, że całowała się z Key, jednak wiedział, że nie odwzajemniła pocałunku. A, to wiele dla niego znaczyło.- Dlaczego mnie przepraszasz maluszku? - zapytał spokojnie, odsuwając od siebie brunetkę, aby móc spojrzeć w ten jej smutny i skruszony wyraz twarzy. - Jeśli chodzi, o ten pocałunek, to wszystko wytłumaczyliśmy sobie z Key. Nie jestem, na ciebie zły, tylko na niego, jasne? Więc nie płacz, bo i ja będę smutny. - odparł z czułym uśmiechem, ścierając łzy z jej policzków.- Omo, nie wyspałaś się, że masz takie zaczerwienione oczy, czy płakałaś, hm? - Minho, patrzył na nią z troską, gdy ta spojrzała, na niego, niczym zbity pies. Niewiele myśląc, szybko ześlizgnęła się z ławki, na kolana, wprost w jego ramiona, omal nie przewracając go do tyłu. Wtuliła się w niego mocno, obejmując go w pasie.
- Oh Minho, pewnie przeze mnie znowu jesteście pokłóceni. - jęknęła żałośnie, a jej oczy ponownie się zaszkliły. - Nie każ go za to, że jest, tylko nieszczęśliwie zakochany. - Marta, dodała drżącym głosem, spuszczając wzrok w dół. Czuła się okropnie z tym, co się wydarzyło.
- Ne martw się. Mimo, iż jestem, na niego zły, to mu wybaczyłem. Jednak ostrzegłem go, że to ostatni raz, kiedy podchodzę do tego obojętnie. - dziewczyna spojrzała smutno w pełne powagi spojrzenie Minho. Wiedziała, że mówi całkowicie serio. Mimo, iż się uśmiechał, jego oczy zdradzały, że tak naprawdę nie jest zadowolony z tego, co się wydarzyło. To ją w jakimś sensie bolało i czuła, że zawiodła go, jako jego dziewczyna. Także cóż, właśnie oboje remisowali, jeśli chodziło, o wprawienie w zawód, tego drugiego.
Marta, patrząc na żółty sweter Choi, poczuła nagle, jak ten chwyta dwoma palcami jej podbródek i odchyla delikatnie głowę do tyłu. Jego cudne i duże czarne tęczówki, patrzyły z miłością w te jej kocie. A, gdy rozejrzały się badawczo, poczuła jak ich właściciel, złożyły na jej ustach delikatny pocałunek.
- Kocham cię wiesz? - powiedział, to tak czule, że nie wiedziała już, czy rozpuszcza się powoli, przez słońce, które wyjątkowo przyjemnie dziś grzało? Czy, przez jego miłość do niej? - A teraz chodź, bo niespodzianka czeka. - uśmiechnął się tajemniczo, w międzyczasie podciągając do góry dziewczynę za ramiona. Ta popatrzyła, na niego z pytającą miną. Nie próbowała jednak wyciągnąć od niego informacji, gdzież to chce ją wywieźć? Pozwoliła grzecznie poprowadzić się w stronę czerwonego samochodu marki Hyundai. Chciało jej się się śmiać, widząc tą podekscytowaną z niewiadomego powodu minę.- Ne martw się. Mimo, iż jestem, na niego zły, to mu wybaczyłem. Jednak ostrzegłem go, że to ostatni raz, kiedy podchodzę do tego obojętnie. - dziewczyna spojrzała smutno w pełne powagi spojrzenie Minho. Wiedziała, że mówi całkowicie serio. Mimo, iż się uśmiechał, jego oczy zdradzały, że tak naprawdę nie jest zadowolony z tego, co się wydarzyło. To ją w jakimś sensie bolało i czuła, że zawiodła go, jako jego dziewczyna. Także cóż, właśnie oboje remisowali, jeśli chodziło, o wprawienie w zawód, tego drugiego.
Marta, patrząc na żółty sweter Choi, poczuła nagle, jak ten chwyta dwoma palcami jej podbródek i odchyla delikatnie głowę do tyłu. Jego cudne i duże czarne tęczówki, patrzyły z miłością w te jej kocie. A, gdy rozejrzały się badawczo, poczuła jak ich właściciel, złożyły na jej ustach delikatny pocałunek.
- Oh, to jest ta niespodzianka? - zapytała, dostrzegając jakąś torebkę prezentową, na przednim siedzeniu pasażera i bukiet kwiatów. Mimo, iż Minho, kupił go wczoraj, to nadal trzymał się naprawdędobrze, dzięki fiolce z wodą.
- To akurat jest prezent, na przeprosiny, który ma cię przekupić, abyś wybaczyła moją głupotę. - zerknął, na nią z nieśmiałym uśmiechem, a jego serce drgnęło nerwowo.
- Wiem, że już cię przepraszałem, po całej akcji, ale... Chciałem ci też coś dać, na zgodę. Ola, także dostała, to co ty, bo... Wiemy z Taeminem, że lubicie praktycznie te same rzeczy. - odparł ze skruchą, przygryzając dolną wargę.
Marta, zajrzała do środka, będąc pełną podziwu zawartości pakunku. Były tam dwa pudełka. Zestaw kosmetyków jednej z lepszych marek i czekoladki.
- Dziękuję Minho i doceniam za gest. Mam jednak nadzieję, że na przyszłość, obdarzysz większym zaufaniem to, co mówię. Sam wiesz, że nie umiem kłamać i zmyślać. - westchnęła ciężko, patrząc smutno w stronę zakłopotanego Choi. I nim brunet ruszył autem, spod agencji, nachyliła się w jego stronę z zamiarem cmoknięcia go w policzek. Jednakże Minho, był sprytniejszy. W ostatniej chwili odkręcił głowę sprawiając, że ich usta kolejny raz dzisiejszego dnia się zetknęły. Nie chcąc przerywać pocałunku, pochwycił tył głowy Marty i delikatnie przybliżył ją do siebie. Dopiero wtedy pogłębił pocałunek, wsuwając do jej ust język.
Gdyby nie był pewny tego, że nikt ich tutaj nie przyłapie, nie odważyłby się, na taki ruch. A tak, to mógł dać jeszcze chwilę tej namiętności. Uwielbiał całować się z Martą. Mimo, iż miała drobniejsze usta od tych jego, to bardzo dobrze mu się z nią całowało. Najbardziej uwielbiał, gdy ich pocałunki były bardziej namiętne i zaborcze.
- Minho?
- Hmm?
- Nadal czuje się głupio, że nadszarpnęłam twoje zaufanie do mnie i...- nim Marta, zdążyła dokończyć, to Minho, przyłożył palec do jej ust.
- Tak, tak, rozumiem. Jednak od teraz koniec zamartwiania się, ok? I powtarzam, nie jestem, na ciebie zły maluszku. - skwitował z rozbawieniem i cmoknął szybko jej usta, odpalając silnik. Wycofał samochód z miejsca parkingowego i ruszył w drogę. Oboje nie wiedzieli, że gdy odjeżdżali samochodem, to Kibum, wyłonił się zza budynku. Wszystko widział od momentu dojścia Minho do Marty i ich odjazdu.
- Teraz, to już naprawdę koniec. - westchnął cierpiętniczo, odwracając wzrok od czerwonego auta.
Nagle poczuł czyjąś dłoń, na ramieniu. Przestraszył się i od razu odskoczył, na bok. Odetchnął jednak z ulgą widząc, że to Taemin.- Czy ciebie do reszty pobiegło?! Chcesz, abym dostał zawału i zszedł z tego świata w tak młodym wieku?!- Już wszystko wiem Kibum - Taemin, patrzył na niego smutnym i uważnym wzrokiem.
- Hę? - brunet zmarszczył czoło, patrząc uważnie, na poczynania młodszego, który najpierw pogładził go po przedramionach, a później przytulił.
- Przepraszam, że podsłuchałem, ale nie mogłem wytrzymać z ciekawości, o co znowu poszło.
- Nie ładnie tak podsłuchiwać, wiesz? - Key mruknął beznamiętnie, patrząc gdzieś w bok. W końcu zerknął w ciemne tęczówki chłopaka, który odsunął się od niego. - Łap. Ty prowadzisz.- Ok! - szatyn krzyknął i podbiegł do swojego przyjaciela, obejmując go ramieniem. - Kibum?- Przepraszam, że podsłuchałem, ale nie mogłem wytrzymać z ciekawości, o co znowu poszło.
- Hmm?
- A może spróbujesz z Eunji? Gdy byłem w programie ,,We got married'' z Naeun, to bardzo dobrze się dogadywaliście.- Dzięki za troskę Taemin, ale po tym wszystkim, chyba mam niechęć do pakowania się w jakikolwiek związek. Do tego przecież nie wiadomo, jak wyjdzie z wojskiem.- Masz rację...- W ogóle, to mam rozumieć, że ty też mnie zostawiasz i wyfruwasz do swojej ukochanej, na czas nieobecności Marty w domu?- Oj tam od razu zostawiasz. - Taemin, zaśmiał się zakłopotany, siadając już na miejscu kierowcy.
- Nie mogę jej zostawić samej. Co jeśli jeszcze podpali, przez przypadek dom? Lub zaleje go? Albo w najgorszym przypadku zrobi coś sobie? - biadolił, zakładając czapkę i okulary przeciwsłoneczne, jak i Key.
- Już jej tak nie porównuj do Onew, co? Ostatnio mniej przytrafia się jej wypadków.- Tak, mniej... - Lee powiedział sarkastycznie, odpalając już silnik. - Ostatnio podczas wyjmowania blachy z babeczkami, poparzyła się w przedramię, obok nadgarstka. Mimo, iż Gongchan, mówił jej, że sam to zrobi, to go nie posłuchała i teraz ma tam okropną ranę. - powiedział skonfundowany tym faktem. Nie mógł znieść tego, że jego dziewczyna praktycznie, na każdym kroku, potrafi coś sobie zrobić! Może nie, aż tak dosłownie, że na każdym, bo bywały dni gdzie wszystko było w porządku.- Biedna... W takim razie musisz, na nią uważać, więc dbaj, o nią, dobrze? Tylko, abym nie został za miesiąc wujkiem, jasne?! - odparł ponuro, po czym zaśmiał się, spoglądając, na Lee i jego skwaszoną minę.- Serio Kibum? Nie jestem dzieckiem i wiem, co to antykoncepcja...
- Domyślam, się ale...
- Stop! Nie będę, o tym z tobą gadał! Jak chcesz, to pogadaj sobie z Minho.
- Teraz, to przegiąłeś, wiesz? - Kibum, naburmuszył się, a Taemin, zaczął się śmiać. Spojrzał jednak przelotnie, na przyjaciela, domyślając się, jak bardzo musi cierpieć... - To co Taemin? Ty prowadzisz do cukierni, a dalej radzę sobie sam?
- Dokładnie!





























.gif)



















Nie, to ja ciebie podziwiam ze tyle napisalas, jestes naprawde pierwsza osoba ktora takie dlugie rozdzialy pisze, a ja osttanio tylko takie uwielbiam czytac, bo w krotkich za szybko sie wszystko dzieje i jest takie nie realne, a tu na wszystko jest czas i zawsze cos sie ciekawego stanie ;D a tez ciesze sie ze nadrobilm wszystko na tym blogu bo jakbym nie byla na bierzaco to pewnie opuscilabym sie z nauka, a 3 klasa gim to nie latwa rzecz TT
OdpowiedzUsuńajjjj !! z jednej strony biedny Key, ale i tak mu nie wybacze tego co zrobil TT hahaha Minho i jego plany dobierania sie do bielizny Marty haha najlepsze *.* Ejj nie oni nie moga isc do wojska! TT ja sie nie zgadzam !! hmm co by tu jeszcze napisac ;D No, wiec czekam na kolejny rozdzial mam nadzieje ze cos ciekawego sie wydarzy u rodzicow Minho, choc wsumie po co pisze ze mam nadzieje ? oczywiscie ze cos sie wydarzy, bo ty to piszesz ;*
Fighting <3