Przepraszam, przepraszam, przepraszam! ;.;
Czas jest dla mnie bezlitosny, kiedy mam ochotę pisać i wstawić wam coś, jak najszybciej! Do tego dochodzi kolejna fala spr, bo zostało mi tylko 5 zjazdów do końca szkoły i nauczyciele trują tyłki. -.- Do tego pisałam scenariusz, o niewidomej osobie, co zajęło mi też sporo czasu. To nie była łatwa sprawa i to był w pewnym stopniu dla mnie sprawdzian. Myślę, że... mi się udało odzwierciedlić odpowiednio historię. ^^ Jakby był ktoś ciekaw, i chciał przeczytać, zapraszam TU. ^^
Czas jest dla mnie bezlitosny, kiedy mam ochotę pisać i wstawić wam coś, jak najszybciej! Do tego dochodzi kolejna fala spr, bo zostało mi tylko 5 zjazdów do końca szkoły i nauczyciele trują tyłki. -.- Do tego pisałam scenariusz, o niewidomej osobie, co zajęło mi też sporo czasu. To nie była łatwa sprawa i to był w pewnym stopniu dla mnie sprawdzian. Myślę, że... mi się udało odzwierciedlić odpowiednio historię. ^^ Jakby był ktoś ciekaw, i chciał przeczytać, zapraszam TU. ^^
Myślę, że z rozdziałami powinno być teraz ok, bo tylko będę pisała je i w międzyczasie kolejne do Nuhreul Wonhae. (opis opka pod ,,stranger'') Jednak nie obiecuję, że tak będzie, wiecie już dlaczego, bo podałam powód wyżej.
No cóż, to chyba, tyle. ^^ Dalej zaczynam odpowiadać na komentarze w notce. Tylko, że od kolejnego rozdziału, pozdrawiam i enjoy! ^^
Pokój Minho w którym przebywała Marta, ogarniał półmrok. Jedynie kilka małych, palących się świeczek, nadawały ciemnemu pomieszczeniu trochę oświetlenia. Dodatkowo świecący już, na niebie księżyc rozświetlał, przez okno swoją łuną, nieduży fragment pokoju.
Pościel zaszeleściła, kiedy brunetka poruszyła się nieznacznie, na łóżku, bowiem chłód liznął jej odkrytą skórę. Leżała, na nim naga, mając jedynie przysłonięte oczy opaską. Nad głową, miała przywiązane do siebie nadgarstki. Był, to chyba krawat, albo poliestrowy pasek od szlafroka. Była pewna, że materiał był przywiązany także do zagłówka, bowiem czuła, że jest napięty.
Głucha cisza, panowała w całym pokoju. Sprawiała ona, iż Marta, niecierpliwiła się coraz bardziej, czując rosnący strach. Zakryte opaską oczy sprawiały, że jej słuch był strasznie wyczulony, na możliwe dźwięki. Rodzące się myśli, o jakiś zjawach, także nie pomagały. Cóż, tak to jest, gdy człowiek w życiu, naoglądał się zbyt wiele horrorów i historii związanej z duchami, a teraz cierpi. Rzecz jasna, przez wybujałą wyobraźnię.
Marta, nagle uświadomiła sobie, że mogła przecież zostać porwana! Chociaż, to była głupia myśl, bowiem poznawała zapachy, jakie docierały do jej nozdrzy. Także, na pewno nie była tutaj sama. Czuła, że jest w bezpiecznym miejscu, którym był pokój Choi. Od razu poczuła ogromną ulgę, na tę myśl. Jednak uświadomiła sobie, że kogoś jej brakowało. I tą osobą, był jej chłopak.
- Minho... - wyszeptała chrapliwie, chcąc wiedzieć, gdzie jest jej ukochany? I w tym momencie usłyszała kroki, które dochodziły z holu. Zaniepokoiło ją to, że ktoś po chwili wszedł do pokoju Minho, gdy ona leżała naga, na łóżku. Czyżby, to był on? Oby tak. - Minho? - zapytała, przekręcając głowę w bok. Kroki ucichły, przez co Marta, zaczęła nerwowo oddychać. - Minho, błagam... Odezwij się. - poprosiła, wierzgając kolejny raz nogami. Chłód, ponownie liżący jej nagie ciało, nie był przyjemny. Zwłaszcza, gdy czuła, jak ciarki przechodzą po jej całym ciele, wraz z pojawiającą się gęsią skórką.
Po jej prośbie nikt się nie odezwał. Przygryzła, więc w oburzeniu wargę, próbując zdać się, na słuch. Chciała odgadnąć, czy w pokoju jest jej ukochany, czy jednak ktoś inny? Tę myśl, nagle przerwał dźwięk, ponownych kroków. Zdawały jej się ciche i niepewne. Zaczęła się stresować, zaciskając dłonie w pięści. Oddech jej przyspieszył, gdy ktoś ustał, przy łóżku. Mimo, iż nie widziała, to wręcz czuła, jak dana osoba, przypatruje jej się uważnie. Męska woń perfum, unosząca się nad nimi, drażniła lekko jej nozdrza.
- Minho... - wyszeptała chrapliwie, chcąc wiedzieć, gdzie jest jej ukochany? I w tym momencie usłyszała kroki, które dochodziły z holu. Zaniepokoiło ją to, że ktoś po chwili wszedł do pokoju Minho, gdy ona leżała naga, na łóżku. Czyżby, to był on? Oby tak. - Minho? - zapytała, przekręcając głowę w bok. Kroki ucichły, przez co Marta, zaczęła nerwowo oddychać. - Minho, błagam... Odezwij się. - poprosiła, wierzgając kolejny raz nogami. Chłód, ponownie liżący jej nagie ciało, nie był przyjemny. Zwłaszcza, gdy czuła, jak ciarki przechodzą po jej całym ciele, wraz z pojawiającą się gęsią skórką.
Po jej prośbie nikt się nie odezwał. Przygryzła, więc w oburzeniu wargę, próbując zdać się, na słuch. Chciała odgadnąć, czy w pokoju jest jej ukochany, czy jednak ktoś inny? Tę myśl, nagle przerwał dźwięk, ponownych kroków. Zdawały jej się ciche i niepewne. Zaczęła się stresować, zaciskając dłonie w pięści. Oddech jej przyspieszył, gdy ktoś ustał, przy łóżku. Mimo, iż nie widziała, to wręcz czuła, jak dana osoba, przypatruje jej się uważnie. Męska woń perfum, unosząca się nad nimi, drażniła lekko jej nozdrza.
Skądś znam ten zapach... - pomyślała, domyślając się, że przy łóżku stoi mężczyzna. Zadrżała w strachu, po chwili jednak czując ulgę, bowiem Minho, używał takich perfum. Więc musiał, to być on. Dlaczego jednak się nie odzywał
Brunetka oderwała się od myśli, czując nagle dotyk, na swoim policzku. Następnie poczuła, jak opuszek palca, zaczyna wodzić po jej rozchylonych ustach, brodzie i szyi.
Brunetka oderwała się od myśli, czując nagle dotyk, na swoim policzku. Następnie poczuła, jak opuszek palca, zaczyna wodzić po jej rozchylonych ustach, brodzie i szyi.
W końcu ostatecznie podążył, przez sam środek jej ciała, zatrzymując się, pod podbrzuszem. Dziewczyna automatycznie ścisnęła ze sobą mocniej zaokrąglone uda. Kolejny dreszcz przeszedł, przez jej ciało, a sutki zrobiły się twarde i sterczące. Była bardziej pewna tego, że był, to Minho. On zawsze dotykał ją w taki sposób.
- Minho... - wyszeptała żałośnie, wiercąc się znowu niespokojnie, na łóżku. Robiła się coraz, to bardziej sfrustrowana, że Choi się nie odzywa. - Minho, odezwij się. Wiem, że to ty. - dodała, przesuwając zębami, po swoich ustach.
Nagle poczuła, jak jej chłopak wchodzi, na łóżko i zawisa, nad nią. Znowu nic nie mówił. Znowu milczał, zapewne przeszywając ją swoim wzrokiem i kusząc zapachem perfum, które tak uwielbiała.
Nie minęła chwila, a zielonooka poczuła delikatny pocałunek, na szyi. Mruknęła, na tą pieszczotę, automatycznie lekko wyginając głowę w bok i plecy w łuk. Szyja była jej najwrażliwszym miejscem i tylko Minho, o tym wiedział. Teraz była stuprocentowo pewna, że to był on. Jej ukochany Choi Minho.
- Minho... - wyszeptała żałośnie, wiercąc się znowu niespokojnie, na łóżku. Robiła się coraz, to bardziej sfrustrowana, że Choi się nie odzywa. - Minho, odezwij się. Wiem, że to ty. - dodała, przesuwając zębami, po swoich ustach.
Nagle poczuła, jak jej chłopak wchodzi, na łóżko i zawisa, nad nią. Znowu nic nie mówił. Znowu milczał, zapewne przeszywając ją swoim wzrokiem i kusząc zapachem perfum, które tak uwielbiała.
Nie minęła chwila, a zielonooka poczuła delikatny pocałunek, na szyi. Mruknęła, na tą pieszczotę, automatycznie lekko wyginając głowę w bok i plecy w łuk. Szyja była jej najwrażliwszym miejscem i tylko Minho, o tym wiedział. Teraz była stuprocentowo pewna, że to był on. Jej ukochany Choi Minho.
Pocałunki zwiększały się, a ona ciągle wymawiała imię ukochanego, gdy jego dłonie, błądziły po jej ciele. Omijając jednak jej strefy intymne. Nie zdziwiło jej, to jednak, bowiem Choi uwielbiał się z nią droczyć.
W pewnej chwili poczuła ponownie palec, na swoich ustach. Delikatnie dociskał jej dolą wargę w dół, chcąc tym zmusić ją do otworzenia ust. Zrobiła to, po chwili czując palec w jamie ustnej. Nie wiedziała dlaczego, ale zaczęła go lizać i ssać, kiedy ten zaczął się poruszać. To ją w pewnym stopniu podniecało. Zwłaszcza, iż do zabawy doszedł drugi palec. Teraz oba wsuwały się i wysuwały z jej ust w akompaniamencie, jej podnieconych westchnień.
W pewnej chwili poczuła ponownie palec, na swoich ustach. Delikatnie dociskał jej dolą wargę w dół, chcąc tym zmusić ją do otworzenia ust. Zrobiła to, po chwili czując palec w jamie ustnej. Nie wiedziała dlaczego, ale zaczęła go lizać i ssać, kiedy ten zaczął się poruszać. To ją w pewnym stopniu podniecało. Zwłaszcza, iż do zabawy doszedł drugi palec. Teraz oba wsuwały się i wysuwały z jej ust w akompaniamencie, jej podnieconych westchnień.
Nie minęła chwila, a oba zniknęły.
Marta, westchnęła, gdy Minho, rozchylił jej uda, a łóżko znowu ugięło się pod jego ciężarem. Teraz siedział, pomiędzy jej udami, przez co sapnęła nagle, zaciskając mocno zębami wargę.
Mężczyzna zaczął powoli wkładać do jej pochwy palec, który był zwilżony od jej śliny. Odczekał chwilę, aby dodać kolejny, który wszedł równie gładko od jej podniecenia. Czując, że może działać, zaczął poruszać nimi powoli w przód i tył. Obdarzył, przy tym jej nagie ciało, milionem delikatnych pocałunków, przez co jej westchnienia nasiliły się.
Przez chwilę Marta, zwątpiła. Minho, za każdym razem, lizał wpierw jej kobiecość, a następnie dodawał do tej pieszczoty palce. Poza tym ten dotyk, zdawał jej się trochę inny... Już sama nie wiedziała, czy był, to jednak Minho, czy... Ktoś inny?
Po chwili namysłu stwierdziła, że raczej tak. Chociaż naprawdę trudno było jej odgadnąć po dotyku, czy formie całowania.
Marta, westchnęła, gdy Minho, rozchylił jej uda, a łóżko znowu ugięło się pod jego ciężarem. Teraz siedział, pomiędzy jej udami, przez co sapnęła nagle, zaciskając mocno zębami wargę.
Mężczyzna zaczął powoli wkładać do jej pochwy palec, który był zwilżony od jej śliny. Odczekał chwilę, aby dodać kolejny, który wszedł równie gładko od jej podniecenia. Czując, że może działać, zaczął poruszać nimi powoli w przód i tył. Obdarzył, przy tym jej nagie ciało, milionem delikatnych pocałunków, przez co jej westchnienia nasiliły się.
Przez chwilę Marta, zwątpiła. Minho, za każdym razem, lizał wpierw jej kobiecość, a następnie dodawał do tej pieszczoty palce. Poza tym ten dotyk, zdawał jej się trochę inny... Już sama nie wiedziała, czy był, to jednak Minho, czy... Ktoś inny?
Po chwili namysłu stwierdziła, że raczej tak. Chociaż naprawdę trudno było jej odgadnąć po dotyku, czy formie całowania.
- Minho, nie baw się ze mną... - szeptała, pomiędzy cichymi pojękiwaniami, gdy palce nadal się w niej poruszały. Dodatkowo do tego doszedł kciuk, który zaczął masować jej łechtaczkę. - Pocałuj mnie. - poprosiła w trakcie jęków, oblizując spierzchnięte i drobne wargi językiem. Choi nie zrobił tego tam, gdzie chciała, bo przecież, tego nie sprecyzowała. Po prostu dalej całował ją po szyi, obojczykach, a tym razem i piersiach, lekko nadgryzając stwardniałe sutki. Marta, była pewna, że jeszcze chwila i oszaleję od nadmiaru przyjemności.
Nagle pocałunki i pieszczące ją palce zniknęły. Po pomieszczeniu rozbrzmiał się odgłos odpinanego paska i zamka od spodni. Marta, wstrzymała powietrze, słysząc dźwięk opadającego ubrania. Po chwili zrobiła, to ponownie, gdy męska dłoń przejechała po jej brzuchu. Ostatecznie zatrzymała się, po wewnętrznej stronie jej uda. Materac kolejny raz ugiął się pod Minho. Wtedy poczuła, jak coś podłużnego ociera się, o jej łechtaczkę. Wiedziała, co to jest.
Gdy raper zawisł nad nią, obdarowując pocałunkami, tym razem poczuła jego męskość, ocierającą się, o jej podbrzusze. To ją w pewien sposób podniecało. W szczególności, gdy zaczęła się ocierać, o jej pochwę. I wtedy coś do niej doszło. Zamarła, gdy uświadomiła sobie, że mężczyzna nie założył prezerwatywy. I nim zdążyła zaoponować poczuła, jak Minho, zaczyna w nią wchodzić. Z jej rozchylonych ust, wydobyło się jęknięcie i obawa nagle zniknęła, bo to był Minho. Minho, który udowodnił jej, że jeśli wpadną, to zostanie, przy niej, dodatkowo ciesząc się, że zostanie ojcem.
Mimo, iż Marta, nadal miała opaskę, to przymknęła swoje powieki, zaciskając dłonie, na pasku. Czuła, jak Minho, porusza się w niej powoli, pochylając się bliżej, jej twarzy. Złożył, na jej rozchylonych ustach, delikatny pocałunek, a później następne. Tym razem bardziej władcze. Zielonooka zmarszczyła swoje czoło, czując dziwny niepokój. Nie wiedziała dlaczego, ale coś jej nie pasowało.
- Minho... Już. - sapnęła, wyginając się w lekki łuk. Minho, posłuchał. Zaczął się w niej poruszać szybciej, wydobywając z siebie cichy jęk.
- Minho... Już. - sapnęła, wyginając się w lekki łuk. Minho, posłuchał. Zaczął się w niej poruszać szybciej, wydobywając z siebie cichy jęk.
Dziewczynie znowu coś nie pasowało. Zignorowała, to jednak, napawając się przyjemnością jaką dawał jej ukochany.
Jego usta i dłonie był wszędzie. Na obojczykach, piersiach. Nawet czuła jego dotyk i usta, na szyi, którą obejmował. I tak oto w cichym pokoju, rozbrzmiewały ich jęki, a łóżko skrzypiało od czasu do czasu.
Cholerny, skrzeczący mebel... - pomyślała, bo przecież ktoś mógł być za ścianą.
Usta Marty, ponownie zostały obdarowane pocałunkami. Tym razem bardziej namiętnymi i zaborczymi. Bez najmniejszego namysłu, zaczęła je oddawać, jęcząc i sapiąc od doznawanej przyjemności.
Cholerny, skrzeczący mebel... - pomyślała, bo przecież ktoś mógł być za ścianą.
Usta Marty, ponownie zostały obdarowane pocałunkami. Tym razem bardziej namiętnymi i zaborczymi. Bez najmniejszego namysłu, zaczęła je oddawać, jęcząc i sapiąc od doznawanej przyjemności.
- Przyspiesz... Um, proszę. - jęknęła podniecona, wręcz samemu poruszając zachłannie biodrami. W pokoju rozniosło się ciche i szelmowskie parsknięcie mężczyzny. Pościel zaszeleściła, gdy Minho, zaczął poruszać się w niej szybciej i mocniej. Brunetka jęczała głośno w jego usta, szepcząc przy okazji, że ma trzymać takie tempo. Czuła, że jeszcze chwila i zaraz dojdzie. I tak się stało. Zdziwiła się nieco, że Minho, nic do niej nie mówi zbereźnego. Zawsze, to robił podczas stosunku, prosząc ją sprośnym tonem, aby dla niego doszła.
Tę myśl przerwał jej kolejny orgazm, a po nim następny, po którym Minho, doszedł w jej wnętrzu. Opadł ostrożnie, na nią, gdy w pomieszczeniu rozbrzmiewały ich przyspieszone oddechy. I nim zdążyła ponownie pomyśleć, o tym, że nie użyli zabezpieczenia, Choi odsłonił jej oczy. Lekki uśmiech zadowolenia, przemienił się u Marty w przerażenie. Serce wpierw stanęło, a następnie przyspieszyło ze zdwojoną siłą, gdy zdała sobie sprawę, co zrobiła... Bo osobą z którą, przed chwilą dzieliła przyjemność i to bez zabezpieczenia, był... Kim Kibum.
Tę myśl przerwał jej kolejny orgazm, a po nim następny, po którym Minho, doszedł w jej wnętrzu. Opadł ostrożnie, na nią, gdy w pomieszczeniu rozbrzmiewały ich przyspieszone oddechy. I nim zdążyła ponownie pomyśleć, o tym, że nie użyli zabezpieczenia, Choi odsłonił jej oczy. Lekki uśmiech zadowolenia, przemienił się u Marty w przerażenie. Serce wpierw stanęło, a następnie przyspieszyło ze zdwojoną siłą, gdy zdała sobie sprawę, co zrobiła... Bo osobą z którą, przed chwilą dzieliła przyjemność i to bez zabezpieczenia, był... Kim Kibum.
- K-Key? - wychrypiała przerażona.
- Widzę, że ładnie się bawisz. - usłyszała nagle, gdzieś po boku znajomy głos, gdy chciała coś jeszcze powiedzieć Kibumowi. Bała się. Bała, jak cholera odwrócić głowę w bok. Wiedziała bardzo dobrze, kto właśnie znajduje się także w pokoju. To sprawiło, że momentalnie zrobiło jej się słabo.
- Też cię miło widzieć, Minho. - powiedział Kibum, patrząc na niego z perfidnym uśmieszkiem.
- Widzę, że ładnie się bawisz. - usłyszała nagle, gdzieś po boku znajomy głos, gdy chciała coś jeszcze powiedzieć Kibumowi. Bała się. Bała, jak cholera odwrócić głowę w bok. Wiedziała bardzo dobrze, kto właśnie znajduje się także w pokoju. To sprawiło, że momentalnie zrobiło jej się słabo.
- Też cię miło widzieć, Minho. - powiedział Kibum, patrząc na niego z perfidnym uśmieszkiem.
- Teraz już wiem, dlaczego lubisz ją tak nałogowo pieprzyć. Ma cudownie ciasną i gorącą cipkę mmm... - Key westchnął zadowolony, oblizując swoje palce, które tak niedawno, były w wnętrzu brunetki. - I do tego taką słodką.
W tym samym czasie, przerażona Marta, odwróciła głowę w bok, drżąc cała ze strachu. Jej oczy zaszkliły się, a usta nie wiedziały, co powiedzieć. Tak, jak podejrzewała w drzwiach stał nikt inny, jak Choi Minho. Powiedzieć, że był wściekły, to było łagodne określenie. Bardziej pasowałoby określenie, że był w furii, a jego spojrzenie wręcz paliło. Marta, nigdy nie widziała go tak rozwścieczonego! Najgorsze chyba było to, że trzymał w dłoni broń. W końcu zaczął podchodzić pewnym krokiem w ich stronę, mierząc pistoletem w Kim.
W tym samym czasie, przerażona Marta, odwróciła głowę w bok, drżąc cała ze strachu. Jej oczy zaszkliły się, a usta nie wiedziały, co powiedzieć. Tak, jak podejrzewała w drzwiach stał nikt inny, jak Choi Minho. Powiedzieć, że był wściekły, to było łagodne określenie. Bardziej pasowałoby określenie, że był w furii, a jego spojrzenie wręcz paliło. Marta, nigdy nie widziała go tak rozwścieczonego! Najgorsze chyba było to, że trzymał w dłoni broń. W końcu zaczął podchodzić pewnym krokiem w ich stronę, mierząc pistoletem w Kim.
- Za kogo ty się masz skurwysynie, aby pieprzyć moją dziewczynę, co?! A ty Marta? Jeden kutas, to dla ciebie za mało? Potrzebowałaś dodatkowych wrażeń? - warknął rozwścieczony.
- To nie tak, ja...
- Zamilcz! - warknął ponownie i odbezpieczył broń, którą trzymał w dłoni. Nagle kpiący śmiech, wydostał się z ust Kibuma. Ale, gdy padł strzał, po śmiechu nie było śladu. Martwe ciało opadło, na Martę, która miała ochotę krzyczeć z przerażenia. Wtedy rozwścieczone spojrzenie czarnych hebanowych oczu, skierowało się, na nią. - Zawiodłem się, na tobie, Marta. Myślałem, że kochasz, tylko mnie...
- Ale!
- Żegnaj... - odpowiedział beznamiętnie, mimo już szklistych oczu od łez. Mimo, to głos i tak mu drżał.
- Żegnaj... - odpowiedział beznamiętnie, mimo już szklistych oczu od łez. Mimo, to głos i tak mu drżał.
Następnie wymierzył w nią broń i...
Marta, obudziła się cała rozdygotana i przerażona. Przez chwilę nie wiedziała, co się dzieje!
- Cholera, dlaczego mi się, to śniło? - szepnęła do siebie samej, zerkając cała rozdygotana, na nadal śpiącą Olę. Z tego wszystkiego, niewiele myśląc wzięła szybko telefon i napisała Minho, wiadomość.
- Cholera, dlaczego mi się, to śniło? - szepnęła do siebie samej, zerkając cała rozdygotana, na nadal śpiącą Olę. Z tego wszystkiego, niewiele myśląc wzięła szybko telefon i napisała Minho, wiadomość.
Gdy wysłała już treść wiadomości, uświadomiła sobie, że to był tylko durny sen. Ale za to, jaki realistyczny!
- Szlag by to... Jest dopiero po trzeciej, a ja wysyłam mu taką wiadomość... Pomyśli, że zwariowałam! - Marta, mruczała do siebie niezadowolona, odkładając telefon, na małym stoliczku nocnym. Spojrzała jeszcze raz, na śpiącą obok niej Olę, po czym nieśmiało wtuliła się w jej plecy.
- Znowu ze sobą gadasz? - Ola, mruknęła sennie, odwracając się do niej. Teraz, to ona wtulała się w przyjaciółkę.
- Nie... Chwila, co? Czemu ,,znowu''?!
- A tak jakoś mi się powiedziało. - blondynka ponownie mruknęła sennie, tuląc się do Marty, niczym do jakiegoś misia.
- Yah! Czy ja ci wyglądam, na Taemina, lub Onew, że się tak łasisz i wręcz mnie dusisz?
- Nie, to nie. Łaski bez. - Ola, prychnęła i zaczęła się odwracać. Brunetka wiedziała, iż ta żartuje, więc z rozbawieniem powstrzymała ją. W końcu przytuliła się do chichoczącej i mruczącej coś przyjaciółki. Brunetka wiedziała, iż ta się z nią droczy.
W końcu obie ucichły z zamiarem zaśnięcia. Oli w końcu się, to udało, jednak Marcie, niestety nie. Jeszcze, przez chwilę leżała i rozmyślała, o śnie... To było naprawdę straszne, czego tam doświadczyła. Była zodiakarą itd. więc wierzyła w znaczenie snów. Liczyła jednak, że ten sen, miał zwiastować przeciwieństwo tego, co tam się wydarzyło. Ona nie zdradzi Minho, a on jej nie skrzywdzi, jak i Kibuma...
- Nie... Chwila, co? Czemu ,,znowu''?!
- A tak jakoś mi się powiedziało. - blondynka ponownie mruknęła sennie, tuląc się do Marty, niczym do jakiegoś misia.
- Yah! Czy ja ci wyglądam, na Taemina, lub Onew, że się tak łasisz i wręcz mnie dusisz?
- Nie, to nie. Łaski bez. - Ola, prychnęła i zaczęła się odwracać. Brunetka wiedziała, iż ta żartuje, więc z rozbawieniem powstrzymała ją. W końcu przytuliła się do chichoczącej i mruczącej coś przyjaciółki. Brunetka wiedziała, iż ta się z nią droczy.
W końcu obie ucichły z zamiarem zaśnięcia. Oli w końcu się, to udało, jednak Marcie, niestety nie. Jeszcze, przez chwilę leżała i rozmyślała, o śnie... To było naprawdę straszne, czego tam doświadczyła. Była zodiakarą itd. więc wierzyła w znaczenie snów. Liczyła jednak, że ten sen, miał zwiastować przeciwieństwo tego, co tam się wydarzyło. Ona nie zdradzi Minho, a on jej nie skrzywdzi, jak i Kibuma...
*
Zaspany Minho, usłyszał dźwięk nowej wiadomości, gdy wracał z łazienki. Podszedł do stoliczka nocnego w trakcie ziewania i drapania się po głowie. Chwycił leżący telefon i przymknął powieki, gdy jasne światło ekranu, nieco go oślepiło. Gdy jego wzrok się przyzwyczaił, zdziwił się widząc, że to wiadomość od Marty. Dodatkowo zaskoczyła go godzina wysłanej wiadomości i jej treść.
- Co jest? Dlaczego napisała do mnie taką treść wiadomości? I do tego, o takiej porze? - westchnął nieco zaniepokojony, ze skupieniem patrząc, przed siebie, a następnie, na treść wiadomości.
Nieco zaniepokojony, odpisał jej nie zważając, na godzinę. Marta, nie wstawiła, ani jednej emotikonki! To było do niej niepodobne, bowiem lubiła wszystkich obdarowywać nimi w wiadomościach.
Ola, weszła schodami, na górę, wręcz zmuszona wziąć jakąś drzemkę. Jak zwykle Marta, wraz z Gongchanem, wręcz zmówili się, aby wygonić ją w końcu z kuchni. Tłumaczyli się tym, że ileż można pracować? Jeszcze im się, na śmierć zaharuje i co wtedy?
Ola, z westchnieniem zamknęła za sobą drzwi, po czym udała się do łazienki. Spojrzała w swoje odbicie i skrzywiła się. Jej twarz była wręcz blado trupia, oczy lekko podkrążone, a worki pod oczyma, były wyraźniejsze. Chyba naprawdę powinna, znowu zrobić nabór pracowników do swojej cukierni. Z tą myślą zaczęła iść w stronę pokoi. Zatrzymała się jednak, przy sofie, czując w kieszeni wibrację telefonu. Zdziwiła się widząc nazwę - Menadżer Shinee. Blondynka była lekko zdziwiona tym, że mężczyzna do niej dzwoni. Chociaż podejrzewała, że może chodzić, o akcję z Taeminem i tą dziewczyną.
Nieco zaniepokojony, odpisał jej nie zważając, na godzinę. Marta, nie wstawiła, ani jednej emotikonki! To było do niej niepodobne, bowiem lubiła wszystkich obdarowywać nimi w wiadomościach.
Choi postanowił, że na odpowiedź poczeka w łóżku, pod ciepłą kołdrą. Miał nawyk spania nago, bądź tylko w bokserkach. A chodzenie po chłodnym pokoju, o takich porach, jak ta, przyprawiało go, o uczucie chłodu i gęsią skórkę, na ciele.
W końcu będąc już wygodnie ulokowanym w łóżku, przekręcił się, na bok i odblokował ekran telefonu. Czekając, na odpowiedź, wpatrywał się w ich wspólne zdjęcie, jakie miał, na tapecie. Oboje byli wtuleni w siebie, śmiejąc się z czegoś. Podejrzewał, że Marta i tak mu nie odpisze, bowiem zapewne już spała.
Tak też z każdą kolejną minutą, powieki Minho, coraz bardziej opadały. Chciał, na nowo wpędzić umysł w błogi sen. Dzisiaj cała piątka, musiała wcześnie wstać, według grafiku, więc nie zostało mu wiele snu. Przekręcił się więc, na prawy bok, zostawiając telefon, na szafce nocnej. Nim zdążył przymknąć powieki, telefon zaczął wibrować. Nieco zaskoczony, uniósł głowę, spoglądając w stronę szafki nocnej, gdzie leżało urządzenie.
Nie spodziewał się tego, że dziewczyna jednak mu odpisze. Chociaż w sumie, czym on się dziwił? Marta, przecież miała płytki sen i nawet bzyczący nad uchem komar, był w stanie ją wybudzić...
Będąc ciekawym, co brunetka mu odpisała, podniósł się wyżej, sięgając telefon. Następnie oparł się plecami, o zagłówek, wchodząc w aplikację Kakaotalk, aby przeczytać treść wiadomości.
Będąc ciekawym, co brunetka mu odpisała, podniósł się wyżej, sięgając telefon. Następnie oparł się plecami, o zagłówek, wchodząc w aplikację Kakaotalk, aby przeczytać treść wiadomości.
Brunet zmarszczył nos, unosząc jedną brew do góry. Jakoś nie bardzo mu przypasowała taka odpowiedź. Tym bardziej, że była związana z Key.
Postanowił, że zadzwoni do Marty i trochę się podroczy. Najwyżej, jak się nie wyśpi, odeśpi sobie w drodze, na trening. Zapewne reszta także będzie w tym czasie spała, więc nie będzie miał z kim rozmawiać.
Postanowił, że zadzwoni do Marty i trochę się podroczy. Najwyżej, jak się nie wyśpi, odeśpi sobie w drodze, na trening. Zapewne reszta także będzie w tym czasie spała, więc nie będzie miał z kim rozmawiać.
- Jak mogłaś, to zrobić? I co teraz...? - zapytał z udawaną beznamiętnością w głosie, uśmiechając się w przestrzeń, niczym łobuz. W słuchawce rozległa się cisza, a potem cichutki i zrozpaczony głos Marty.
- Kochanie, to było straszne... Śniło mi się, że jestem naga i przywiązana do łóżka. Miałam zakryte oczy opaską. Ktoś wszedł do twojego pokoju. Zaczął mnie dotykać, a później całować po szyi. Następnie robił, to samo po całym moim ciele i...
- Kochanie?
- I w końcu doszło do tego, że owa osoba zaczęła dawać mi przyjemność palcami. Po tym doszło do stosunku i myślałam, że to ty, bowiem czułam twój zapach! - drążyła dalej, w ogóle nie zwracając uwagi, na to, że Choi się odezwał.
- Kochanie, posłuchaj...
- A po wszystkim, odsłoniłeś mi oczy. Doznałam szoku, gdy doszło do mnie, że to nie byłeś jednak ty, tylko Key! I wtedy nagle nas nakryłeś. Byłeś wściekły! Zwłaszcza, iż Key powiedział coś w stylu, że rozumie, dlaczego lubisz mnie tak nałogowo pieprzyć. Bo niby mam zajebiście ciasną i gorącą cipkę. Ty mu odwarknąłeś, że jak tak mógł mnie pieprzyć. A mi... A mi zadałeś pytanie, czy jeden kutas, to dla mnie za mało, skoro potrzebowałam więcej wrażeń? Zaczęłam się tłumaczyć, jednak kazałeś mi zamilknąć. Po tym zastrzeliłeś Kibuma, którego ciało opadło, na mnie bezwładnie. Następnie powiedziałeś coś, że się na mnie zawiodłeś i byłeś pewien, że cię kocham. Coś w tym stylu. I wtedy chciałeś... - brunetka załkała, a jej głos drżał. - Chciałeś zastrzelić i mnie! - westchnęła jeszcze bardziej zrozpaczona. - Minho, ja przepraszam! Nigdy bym ci czegoś takiego nie zrobiła! Ten sen, był straszny!
- Jezu Marta, twój sen był naprawdę straszy, ale błagam... Weź się ucisz, bo ja muszę rano wstać do szkoły! - mruknęła w pewnej chwili Ola, przez co Marta, zaczęła przepraszać i ją. Minho, westchnął, przecierając twarz dłonią. Próbował sobie nie przyswajać, tych myśli i wizji do głowy, związanych ze słowami dziewczyny.
- Halo? Minho? Jesteś?
- Tak Kocie.
- Uf, to dobrze. Postanowiłam wyjść z pokoju i jestem właśnie w łazience.
- Weź głęboki wdech i mnie posłuchaj. - w słuchawce nastała cisza. - To był, tylko sen, nie zdradziłaś mnie, a ja cię nie zabi... - Choi chrząknął, nie chcąc kończyć ostatniego słowa. - Wszystko jest w jak najlepszym porządku, więc nie płacz, dobrze? - w słuchawce rozległo się cichutkie potakiwanie i zaciąganie nosem. - Poza tym, nawet nie wiesz, jak tęsknię.
- Ja też tęsknię... Mimo, iż ostatnio się widzieliśmy.
- Urocza... - Choi uśmiechnął się pod nosem. - Jak wrócę, to od razu wpadnę do ciebie, na noc. Co ty, na to?
- Oh, naprawdę?! - w słuchawce rozbrzmiał się radosny głos. - W takim razie nie mogę się już doczekać... - Choi wiedział, że po tych słowach, dziewczyna prawdopodobnie przygryzła wargę. - Oh, kochanie! Ty musisz dziś wcześnie wstać, a ja cię tu rozbudzam! - Marta, krzyknęła nagle, co sprowadziło bruneta, na ziemię.
- Nic się nie stało. Dla mnie, to sama przyjemność móc usłyszeć twój głos, o tej porze.
- Weź, bo rzygnę tęczą i spalę się ze wstydu. - zaśmiała się. - Dobra, idź już spać, bo serio wstaniesz niewyspany.
- Ja chyba, tylko budzę się, przy tobie wyspany, gdy trzeba wstać wcześniej hahaha. Także nie przejmuj się, bo i tak się nie wyśpię. - mruknął ponętnym głosem, przymykając na chwilę ociężałe powieki. - Chcę się do ciebie przytulić. -mruknął smutno.
- Minho... Przeraża mnie ten twój nadmiar słodkości. To pewnie, przez tą godzinę. Tak, na pewno przez to... - Marta, mówiła już bardziej do siebie, niż do niego, co go rozbawiło. - Kocham z tobą rozmawiać i słyszeć twój głos, ale idź już spać...
- Spławiasz mnie? - mężczyzna udawał zawiedzionego. - Jesteś okrutna, wiesz...?
- Nie! To nie tak! Po prostu troszczę się, o ciebie moja Żabko.
- Powiedzmy, że ci wierzę, więc w takim razie idę już spać. Dobranoc i miłych snów z Żabim Księciem. - mężczyzna cmoknął w przestrzeń, uśmiechając się niczym jakiś wariat.
- Ok, a tobie z Kociakiem. - zachichotała i tak samo wydała cmoknięcie. Nie minęła chwila, a w słuchawce znowu rozbrzmiał podirytowany głos blondynki. Mówiła coś, że jeśli Marta, nie skończy zaraz rozmawiać, to wykopie ją z pokoju. Widocznie brunetka musiała wrócić do niego, gdy Oli, udało się ponownie zasnąć. Cóż, powiedzmy, że tak wygląda prawdziwa przyjaźń. Minho, nie raz miał niezły ubaw, wraz z resztą chłopaków, kiedy obie sobie dogryzały. To było również w pewnym sensie urocze. - Dobra kończę, bo Ola, zaraz mnie pogryzie. Oho! Już się, na mnie czai... Pa, pa! - jedynie tyle zdążyła wydukać i się rozłączyła.
Minho, pokręcił z rozbawieniem głową, patrząc na wyświetlacz smartfona.
- Ja też tęsknię... Mimo, iż ostatnio się widzieliśmy.
- Urocza... - Choi uśmiechnął się pod nosem. - Jak wrócę, to od razu wpadnę do ciebie, na noc. Co ty, na to?
- Oh, naprawdę?! - w słuchawce rozbrzmiał się radosny głos. - W takim razie nie mogę się już doczekać... - Choi wiedział, że po tych słowach, dziewczyna prawdopodobnie przygryzła wargę. - Oh, kochanie! Ty musisz dziś wcześnie wstać, a ja cię tu rozbudzam! - Marta, krzyknęła nagle, co sprowadziło bruneta, na ziemię.
- Nic się nie stało. Dla mnie, to sama przyjemność móc usłyszeć twój głos, o tej porze.
- Weź, bo rzygnę tęczą i spalę się ze wstydu. - zaśmiała się. - Dobra, idź już spać, bo serio wstaniesz niewyspany.
- Ja chyba, tylko budzę się, przy tobie wyspany, gdy trzeba wstać wcześniej hahaha. Także nie przejmuj się, bo i tak się nie wyśpię. - mruknął ponętnym głosem, przymykając na chwilę ociężałe powieki. - Chcę się do ciebie przytulić. -mruknął smutno.
- Minho... Przeraża mnie ten twój nadmiar słodkości. To pewnie, przez tą godzinę. Tak, na pewno przez to... - Marta, mówiła już bardziej do siebie, niż do niego, co go rozbawiło. - Kocham z tobą rozmawiać i słyszeć twój głos, ale idź już spać...
- Spławiasz mnie? - mężczyzna udawał zawiedzionego. - Jesteś okrutna, wiesz...?
- Nie! To nie tak! Po prostu troszczę się, o ciebie moja Żabko.
- Powiedzmy, że ci wierzę, więc w takim razie idę już spać. Dobranoc i miłych snów z Żabim Księciem. - mężczyzna cmoknął w przestrzeń, uśmiechając się niczym jakiś wariat.
- Ok, a tobie z Kociakiem. - zachichotała i tak samo wydała cmoknięcie. Nie minęła chwila, a w słuchawce znowu rozbrzmiał podirytowany głos blondynki. Mówiła coś, że jeśli Marta, nie skończy zaraz rozmawiać, to wykopie ją z pokoju. Widocznie brunetka musiała wrócić do niego, gdy Oli, udało się ponownie zasnąć. Cóż, powiedzmy, że tak wygląda prawdziwa przyjaźń. Minho, nie raz miał niezły ubaw, wraz z resztą chłopaków, kiedy obie sobie dogryzały. To było również w pewnym sensie urocze. - Dobra kończę, bo Ola, zaraz mnie pogryzie. Oho! Już się, na mnie czai... Pa, pa! - jedynie tyle zdążyła wydukać i się rozłączyła.
Minho, pokręcił z rozbawieniem głową, patrząc na wyświetlacz smartfona.
Następnie odłożył go, na szafkę nocną i z uśmiechem na ustach, poszedł spać.
Trzy dni później w agencji zapanował harmider. I zapewne także, na całym świecie, bowiem w Internecie pojawiły się zdjęcia Taemina z trainee imieniem Shinhye. Niby nie robili nic niestosownego bowiem Lee, po prostu otwierał jej drzwi pasażera. Shinhye, dała mu w podzięce buziaka w policzek i tyle. Mimo to, praktycznie każde nagłówki brzmiały:
,, Czy, to dziewczyna Taemina z zespołu Shinee?! ''
,, Kim dla Taemina, jest tajemnicza dziewczyna ze zdjęcia? ''
,, Romans, czy po prostu przyjaźń? ''
Menadżer z żyłką irytacji, na czole, rzucił gazetą w przestrzeń, kiedy to skończył czytać, na laptopie, kolejny już artykuł. Znał prawdę, że Shinhye, nie była dziewczyną Taemina, bo był on przecież z Olą! Niestety Koreańskie media, widząc sławną gwiazdę z kimś innej płci, zaraz snuli plotki, o różnorakich romansach! I innych niestworzonych rzeczach...
Mężczyzna przeczesał włosy dłonią, ponownie patrząc, na artykuł zamieszczony w internie. Zaczął rozmyślać, co teraz powinien zrobić? Takie plotki pomagały czasem wybić w górę popularność zespołu. Niestety zdarzało się też, że działo się odwrotnie.
- Chwila, moment... - zaczął z cwanym uśmiechem, bowiem wpadł mu do głowy pewien pomysł. - W sumie, ona debiutuje teraz z zespołem... Fakt, że na niby byłaby z Taeminem, mógłby podnieść popularność jej zespołu... I być może, tego Taemina? - rozmyślał uważnie, patrząc w przestrzeń, jakby to miało pomóc mu podsunąć do głowy dalsze pomysły. - Dzwonię do Taemina!
- Ola! - Marta z krzykiem weszła do jeszcze zamkniętej cukierni w której urzędował już Gongchan. - Ola, mam takiego newsa, że aż mam ochotę powiesić Taemina, za jaja! - krzyczała rozzłoszczona.
Akurat przeglądając, przy śniadaniu nowości w show biznesie, jej oczom ukazał się artykuł, o Taeminie. Widząc, go uśmiechniętego, na fotografii, z jakąś dziewczyną, zagotowało się w niej, nie na żarty. Dlaczego Ola, nie mogła żyć w spokojnym związku z Taeminem, jak ona i Minho? Dlaczego są wiecznie jakieś dramy, powiązane z Lee i innymi młodymi kobietami?!
- Czego się tak drzesz? - mruknął podirytowany No.
Brunetka widząc jego niezadowoloną minę, uśmiechnęła się podstępnie, po czym z przyjemnością wytknęła mu język. Widać, że noc z Sujuną, kiedy ta miała okres, nie była zbyt łatwa. Dziewczyna miała czasami tak silne bóle miesiączkowe, że zwykłe tabletki nie zawsze jej pomagały. Wtedy Gongchan, pomagał jej, masując jej brzuch, bądź wymieniał często ciepły termofor. Tak więc, to nie pierwszy raz, kiedy Koreańczyk przychodził do pracy w takim, a nie innym stanie.
*
Trzy dni później w agencji zapanował harmider. I zapewne także, na całym świecie, bowiem w Internecie pojawiły się zdjęcia Taemina z trainee imieniem Shinhye. Niby nie robili nic niestosownego bowiem Lee, po prostu otwierał jej drzwi pasażera. Shinhye, dała mu w podzięce buziaka w policzek i tyle. Mimo to, praktycznie każde nagłówki brzmiały:
,, Czy, to dziewczyna Taemina z zespołu Shinee?! ''
,, Kim dla Taemina, jest tajemnicza dziewczyna ze zdjęcia? ''
,, Romans, czy po prostu przyjaźń? ''
Menadżer z żyłką irytacji, na czole, rzucił gazetą w przestrzeń, kiedy to skończył czytać, na laptopie, kolejny już artykuł. Znał prawdę, że Shinhye, nie była dziewczyną Taemina, bo był on przecież z Olą! Niestety Koreańskie media, widząc sławną gwiazdę z kimś innej płci, zaraz snuli plotki, o różnorakich romansach! I innych niestworzonych rzeczach...
Mężczyzna przeczesał włosy dłonią, ponownie patrząc, na artykuł zamieszczony w internie. Zaczął rozmyślać, co teraz powinien zrobić? Takie plotki pomagały czasem wybić w górę popularność zespołu. Niestety zdarzało się też, że działo się odwrotnie.
- Chwila, moment... - zaczął z cwanym uśmiechem, bowiem wpadł mu do głowy pewien pomysł. - W sumie, ona debiutuje teraz z zespołem... Fakt, że na niby byłaby z Taeminem, mógłby podnieść popularność jej zespołu... I być może, tego Taemina? - rozmyślał uważnie, patrząc w przestrzeń, jakby to miało pomóc mu podsunąć do głowy dalsze pomysły. - Dzwonię do Taemina!
*
- Ola! - Marta z krzykiem weszła do jeszcze zamkniętej cukierni w której urzędował już Gongchan. - Ola, mam takiego newsa, że aż mam ochotę powiesić Taemina, za jaja! - krzyczała rozzłoszczona.
Akurat przeglądając, przy śniadaniu nowości w show biznesie, jej oczom ukazał się artykuł, o Taeminie. Widząc, go uśmiechniętego, na fotografii, z jakąś dziewczyną, zagotowało się w niej, nie na żarty. Dlaczego Ola, nie mogła żyć w spokojnym związku z Taeminem, jak ona i Minho? Dlaczego są wiecznie jakieś dramy, powiązane z Lee i innymi młodymi kobietami?!
- Czego się tak drzesz? - mruknął podirytowany No.
Brunetka widząc jego niezadowoloną minę, uśmiechnęła się podstępnie, po czym z przyjemnością wytknęła mu język. Widać, że noc z Sujuną, kiedy ta miała okres, nie była zbyt łatwa. Dziewczyna miała czasami tak silne bóle miesiączkowe, że zwykłe tabletki nie zawsze jej pomagały. Wtedy Gongchan, pomagał jej, masując jej brzuch, bądź wymieniał często ciepły termofor. Tak więc, to nie pierwszy raz, kiedy Koreańczyk przychodził do pracy w takim, a nie innym stanie.
- Sujuna, chyba znowu nie dała ci spać, co? - brunetka podeszła bliżej z laptopem, stawiając go ostrożnie, na czystej ladzie. Gdyby go pobrudziła, zginęłaby zapewne z rąk swojej przyjaciółki. Stanowczo musiała zakupić drugi dla siebie.
- Yhym... - brunet jęknął, opadając bez sił, na krzesło. Oparł łokieć, na blacie i podparł ręką głowę. Jego powieki otwierały się ociężale, a zaraz czekała go ośmiogodzinna zmiana. Marta, coś czuła, że ten dzień nie obędzie się, bez odwiezienia go do Sujuny. Albo wygnania go, na górę, aby się przespał. - Dzięki niej mogę chociaż doświadczyć, co wtedy czujecie i jak cierpicie. Serio... Już chyba durne kopnięcie w jaja, nie jest dla mnie takie straszne, jak to. - na samo wspomnienie tych jęków i rozpaczy z bólu, wzdrygnęło nim. - Dobra, a teraz powiedz mi, czemu drzesz się, na całą cukiernie, jak jakiś kogut i przylazłaś z laptopem?
- Yhym... - brunet jęknął, opadając bez sił, na krzesło. Oparł łokieć, na blacie i podparł ręką głowę. Jego powieki otwierały się ociężale, a zaraz czekała go ośmiogodzinna zmiana. Marta, coś czuła, że ten dzień nie obędzie się, bez odwiezienia go do Sujuny. Albo wygnania go, na górę, aby się przespał. - Dzięki niej mogę chociaż doświadczyć, co wtedy czujecie i jak cierpicie. Serio... Już chyba durne kopnięcie w jaja, nie jest dla mnie takie straszne, jak to. - na samo wspomnienie tych jęków i rozpaczy z bólu, wzdrygnęło nim. - Dobra, a teraz powiedz mi, czemu drzesz się, na całą cukiernie, jak jakiś kogut i przylazłaś z laptopem?
- Bo mam chęć uduszenia Taemina, lub powieszenia za jaja, jak wspomniałam prędzej.
- Cóż... Nie dało się zignorować tego wrzasku pełnego agresji. - odparł beznamiętnie No i zaczął ziewać.
- Ha, Ha, Ha, bardzo śmieszne. - brunetka skrzyżowała swoje dłonie. - Jeśli jeszcze nie wiesz, dlaczego mam zamiar, to zrobić, to już ci wyjaśniam. A, więc krążą po Internecie zdjęcia Taemina z jakąś blondynką!
- Blondynką? Ale, że paparazzi przyłapali go z Olą?
- W tym rzecz, że nie! - Marta, mruknęła przez zęby, otwierając klapę laptopa. Po chwili pokazała artykuł Gongchanowi. Na zdjęciu było widać twarz dziewczyny, gdy wysiadała z samochodu. Na sto procent, była Koreanką. Do tego, na oko młodszą od Oli. - Zajebie go, jak matkę i ojca kocham! Ma pretensje pełne zazdrości do Oli, że ta spotyka się od czasu do czasu sam, na sam z Onew. A tymczasem sam jest niewiele lepszy! Co to w ogóle za dziewczyna?! - zielonooka mruczała niezadowolona.
- Cóż... Nie dało się zignorować tego wrzasku pełnego agresji. - odparł beznamiętnie No i zaczął ziewać.
- Ha, Ha, Ha, bardzo śmieszne. - brunetka skrzyżowała swoje dłonie. - Jeśli jeszcze nie wiesz, dlaczego mam zamiar, to zrobić, to już ci wyjaśniam. A, więc krążą po Internecie zdjęcia Taemina z jakąś blondynką!
- Blondynką? Ale, że paparazzi przyłapali go z Olą?
- W tym rzecz, że nie! - Marta, mruknęła przez zęby, otwierając klapę laptopa. Po chwili pokazała artykuł Gongchanowi. Na zdjęciu było widać twarz dziewczyny, gdy wysiadała z samochodu. Na sto procent, była Koreanką. Do tego, na oko młodszą od Oli. - Zajebie go, jak matkę i ojca kocham! Ma pretensje pełne zazdrości do Oli, że ta spotyka się od czasu do czasu sam, na sam z Onew. A tymczasem sam jest niewiele lepszy! Co to w ogóle za dziewczyna?! - zielonooka mruczała niezadowolona.
- Nie wiem, Marta. Nie powiem ci tego.
- Eh, wiem. - mruknęła, tym razem bezradnie. Nie wiedziała, co ma w danym momencie zrobić? W sumie najlepiej by było, jakby o wszystkim powiedziała Oli. - Mimo wszystko muszę powiedzieć, o tym Oli. Chociaż będzie miała dobry argument, jak Taemin, znowu zacznie być zazdrosny.
- Jesteś pewna? Ona ostatnio chodzi, jakaś rozdrażniona i... I w ogóle dziwna. - No przymknął klapę od laptopa, kiedy to skończył przeglądać galerię feralnych zdjęć Lee. W sumie sam zastanawiał się, kto to jest? Z tą myślą, powiódł wzrokiem po kuchni.
- Eh, wiem. - mruknęła, tym razem bezradnie. Nie wiedziała, co ma w danym momencie zrobić? W sumie najlepiej by było, jakby o wszystkim powiedziała Oli. - Mimo wszystko muszę powiedzieć, o tym Oli. Chociaż będzie miała dobry argument, jak Taemin, znowu zacznie być zazdrosny.
- Jesteś pewna? Ona ostatnio chodzi, jakaś rozdrażniona i... I w ogóle dziwna. - No przymknął klapę od laptopa, kiedy to skończył przeglądać galerię feralnych zdjęć Lee. W sumie sam zastanawiał się, kto to jest? Z tą myślą, powiódł wzrokiem po kuchni.
Bardzo zaskoczył go w zdjęciach fakt, że Taemin, był przy tej dziewczynie uśmiechnięty. I do tego ta, pocałowała go w policzek. Niby nic złego, ale... Czyżby zdradzał Olę, gdy on sam miał problem, odnośnie jej relacji z Onew? Doprawdy brunet myślał, że mimo wszystko ten chłopak ma więcej oleju w głowie, niż wody.
- Tak! Jestem pewna! - z rozmyślań Gongchana, wyrwał go głos Marty. Spojrzał, więc w jej stronę. - Bo Taemin, już mnie za przeproszeniem wkurwia! Serio, mam ochotę go wykastrować, widząc związane z nim artykuły, że niby kogoś ma! I nic bym nie mówiła, gdyby nie fakt, że za każdym razem nie jest, na tych zdjęciach z Olą, tylko jakąś wywłoką! I powiedz mi, co taka Ola, ma sobie myśleć? Lee jej wygarnia, że chodzi, gdzieś z Onew i ich przyjaźń nie wygląda, na taką, jaką powinna. Więc do cholery, o czym my mówimy? Przecież on sam jest nie lepszy! Co za idiota! - zęby Marty, aż trzeszczały ze złości, gdy to mówiła, a jej wzrok patrzył groźnie spod zmarszczonych brwi, na Gongchana. Ten już w duszy zaczynał się jej trochę obawiać. Nigdy nie wiadomo, co takie małe i wredne, będzie w stanie zrobić? Na daną chwilę No mógł uwierzyć nawet w te słowa, o kastracji. Pewnie Marta, przywlekłaby Taemina, tu do piwnicy, związała i.... O nie, nie, nie... Nie mógł, o tym dalej myśleć, bo to naprawdę było przerażające! Już chyba lepiej byłoby, jakby go tak nieszkodliwie pogryzła, zamiast pozbawiła męskich organów. Jeszcze Minho, by uciekł od niej ze strachu, przed utratą tych swoich! I co wtedy?
- Łoł, łoł, łoł, spokojnie, bo mnie zaraz pogryziesz. Chyba będę musiał skontaktować się z Choi, aby przyszedł i cię poprzytulał, czy coś, bo z tej złości rozniesiesz zaraz cukiernię! Tak, to będzie idealny pomysł, aby cię poskromić. - Gongchan, mruczał niezadowolony, samemu sobie potakując głową, gdy mówił, ostatnie zdanie.- To jest dość ciekawe, że gdy jesteś zła, lub wściekła, to czułości Choi zawsze, na ciebie działają. I rzecz jasna słodycze. - brunet zamyślił się, na chwilę, gładząc się po podbródku, gdy Marta, patrzyła zaskoczona jego słowami. - Jesteś pewna, że niczego ci wtedy nie dosypuje do twojego ulubionego soku pomarańczowego? Bo, to jest dziwne, że akurat taki zawsze ci wtedy daje...
- Jesteś idiotą, wiesz? To normalne, że będąc przy moim ukochanym, uspokajam się. I tak, jestem pewna, że niczego mi nie dosypuje. Jego ciepełko i dobra duszyczka tak, na mnie działa... - Marta, rozmarzyła się, obejmując się ramionami, gdy No, patrzył, na nią ze skrzyżowanymi rękami.
- Jesteś idiotą, wiesz? To normalne, że będąc przy moim ukochanym, uspokajam się. I tak, jestem pewna, że niczego mi nie dosypuje. Jego ciepełko i dobra duszyczka tak, na mnie działa... - Marta, rozmarzyła się, obejmując się ramionami, gdy No, patrzył, na nią ze skrzyżowanymi rękami.
Po chwili zrobiła smutną minę. Mimo, iż raper, był u niej ostatnio, na noc, to już za nim tęskniła. Serio, jak on pójdzie do tego wojska, to będzie katorga. Może by tak się ukryła w jednej z jego toreb? Wtedy Minho, mógłby ją przemycić, a ona mogłaby z nim być! Pomińmy fakt, że mieszkając w torbie wojskowej, wręcz z desperacją próbowałaby łapać tlen, przez słomkę. O ile nie zostałaby przyłapana, już pierwszego dnia!
Tak Marta, inteligent pomysł... - pomyślała, przekręcając oczyma z ciężkim westchnieniem.
- Jezu... Naprawdę mnie przerażasz. Obawiam, się o swoje życie, przez twoje miny i zęby, przez tą słodycz. - brunet zaczął mierzyć ją wzrokiem, odsuwając się krok w tył. - Chyba, na wszelki wypadek wykręcę jakiś numer, po jakiegoś egzorcystę. Jeśli tu w ogóle jakiś jest w Seulu. - hebanowe oczy Gongchana, patrzyły na młodszą z przerażeniem, jakby ten co najmniej widział jakiegoś ducha. - Albo wpierw do dentysty, będzie łatwiej.
Tak Marta, inteligent pomysł... - pomyślała, przekręcając oczyma z ciężkim westchnieniem.
- Jezu... Naprawdę mnie przerażasz. Obawiam, się o swoje życie, przez twoje miny i zęby, przez tą słodycz. - brunet zaczął mierzyć ją wzrokiem, odsuwając się krok w tył. - Chyba, na wszelki wypadek wykręcę jakiś numer, po jakiegoś egzorcystę. Jeśli tu w ogóle jakiś jest w Seulu. - hebanowe oczy Gongchana, patrzyły na młodszą z przerażeniem, jakby ten co najmniej widział jakiegoś ducha. - Albo wpierw do dentysty, będzie łatwiej.
- Yah! No Gongchan!
- Marta! Czego ty się znowu tak drzesz? - do kuchni weszła Ola z poważną miną. Przez częste wstawanie od kilku dni, o wczesnych porach, jej delikatne worki pod oczami, jakby się uwidoczniły. Akurat była z Gongchanem, umówiona tak, że kiedy nie ma uczelni, to ona wstaje, o piątej i idzie piec różne słodkości, aby te były świeże. A kiedy ją ma, tą funkcje przejmuje chłopak. Niestety poprzedni pracownicy, postanowili się zwolnić uznając, że jest za ciężko. To nieco zdziwiło resztę, bowiem Koreańczycy byli z reguły uważani za pracowite osoby.
- Marta! Czego ty się znowu tak drzesz? - do kuchni weszła Ola z poważną miną. Przez częste wstawanie od kilku dni, o wczesnych porach, jej delikatne worki pod oczami, jakby się uwidoczniły. Akurat była z Gongchanem, umówiona tak, że kiedy nie ma uczelni, to ona wstaje, o piątej i idzie piec różne słodkości, aby te były świeże. A kiedy ją ma, tą funkcje przejmuje chłopak. Niestety poprzedni pracownicy, postanowili się zwolnić uznając, że jest za ciężko. To nieco zdziwiło resztę, bowiem Koreańczycy byli z reguły uważani za pracowite osoby.
Prowadzenie cukierni w tak małej grupie, było naprawdę ciężkie. Klientów wciąż przybywało z każdym dniem. I tak miel wsparcie w Marcie, że w wolnych chwilach od sprzątania dormu, pomagała im w cukierni. Przecież nie raz siedziała z nimi, lub samą Olą od rana do wieczora! Ola, uważała, że to naprawdę złota i pomocna dziewczyna. Chyba, że jest mocno zmęczona, wtedy bywa czasem leniwa.
Jeśli chodziło, o Olę... To brunetka zauważyła, iż ta ostatnio wyglądała, na jakąś dziwnie przybitą. I najgorsze było to, że nic nie chciała jej powiedzieć! Wiedziała, że zmianą jej humoru nie jest przemęczenie, ale coś jeszcze. Obie były siostrami z wyboru i przyrzekły sobie mówić, o wszystkim! Tak, też Marta, wolała nie naciskać, wierząc, że ta w końcu po prostu sama się otworzy.
- Ola? Tylko się nie denerwuj... - zaczęła spokojnym głosem zielonooka. - Taemin, został przyłapany z jakąś dziewczyną. Też blondynką. Przez pierwszy moment, myślałam, że to ty... Ale wydawałaś mi się za chuda i wraz z Gongchanem, zorientowaliśmy się, że to jednak inna osoba. - Marta, uśmiechnęła się nerwowo, starając się nie wyjść z siebie i nie stanąć obok w furii, która rosła w niej, na nowo.
Ola w tym czasie popatrzyła, na nich ze zdziwioną miną. Aktualnie do niej doszło, że Taemin, nie odezwał się wczoraj do niej, ani jednym słowem. Może nie chciał jej przeszkadzać? Albo po prostu nie miał czasu, aby napisać? Chociaż ze słów Marty, wyszło na jaw, że był z jakąś blondynką, bo oboje zostali przyłapani, przez paparazzi. Być może on i ta rzekoma blondynka, zostali przypadkowo przyłapani, będąc w pracy? I może dlatego Taemin, do niej nie napisał, bo nie miał czasu?
Ola w tym czasie popatrzyła, na nich ze zdziwioną miną. Aktualnie do niej doszło, że Taemin, nie odezwał się wczoraj do niej, ani jednym słowem. Może nie chciał jej przeszkadzać? Albo po prostu nie miał czasu, aby napisać? Chociaż ze słów Marty, wyszło na jaw, że był z jakąś blondynką, bo oboje zostali przyłapani, przez paparazzi. Być może on i ta rzekoma blondynka, zostali przypadkowo przyłapani, będąc w pracy? I może dlatego Taemin, do niej nie napisał, bo nie miał czasu?
Tak Ola, oszukuj się dalej. - pomyślała nagle nie wiedząc, skąd ta myśl się wzięła? Może dlatego, że ogarnęło ją dziwne uczucie, jakby coś podpowiadało jej, że nie wróży, to nic dobrego?
- Pokażcie mi te zdjęcia. - powiedziała głosem wypranym z emocji. Marta, otworzyła klapę laptopa i drżącymi dłońmi, zalogowała się. Po chwili, na ekranie pojawił się jeden z artykułów, które miała otwarte. Ola, podeszła bliżej i zaczęła wszystko przeglądać i czytać. Jej mina podczas oglądania, tego wszystkiego, była poważna. Martę i Gongchana, zaskoczyło to, że nie było widać, aby Ola, była zła, czy wściekła. Nawet jeśli przewijały się, przez nią jakieś emocje, to jej grobowa mina, tego nie okazywała.
- Rozumiem, że dowiadujesz się, o tym od nas? - brunetka zaczęła niepewnie.
- Tak.
- Czyli Taemin, nie skontaktował się z tobą, aby, to wyjaśnić? - No zmarszczył brwi, zerkając, na Olę.
- Pokażcie mi te zdjęcia. - powiedziała głosem wypranym z emocji. Marta, otworzyła klapę laptopa i drżącymi dłońmi, zalogowała się. Po chwili, na ekranie pojawił się jeden z artykułów, które miała otwarte. Ola, podeszła bliżej i zaczęła wszystko przeglądać i czytać. Jej mina podczas oglądania, tego wszystkiego, była poważna. Martę i Gongchana, zaskoczyło to, że nie było widać, aby Ola, była zła, czy wściekła. Nawet jeśli przewijały się, przez nią jakieś emocje, to jej grobowa mina, tego nie okazywała.
- Rozumiem, że dowiadujesz się, o tym od nas? - brunetka zaczęła niepewnie.
- Tak.
- Czyli Taemin, nie skontaktował się z tobą, aby, to wyjaśnić? - No zmarszczył brwi, zerkając, na Olę.
Następnie jego wzrok, skierował się, na rozzłoszczoną Martę.
- Nie i nie rozumiem, dlaczego by miał? Może, to jego przyjaciółka, albo jakaś znajoma z branży?
- Chwila moment... Nie jesteś, o nią zazdrosna?! Zwłaszcza, o fakt, że on całuje ją w policzek, na jednym ze zdjęć?! - Marta, zakpiła, krzyżując swoje dłonie.
- Nie. Wierzę Taeminowi w stu procentach. Poza tym to, że jest ze mną nie świadczy, o tym, że ma ewidentny zakaz, na spotykanie się ze znajomymi. Jeśli będzie chciał, to wytłumaczy mi, co to za zamieszanie.
- Wow Ola, jestem pod wrażeniem. Gdyby sytuacja dotyczyła Marty, zapewne Choi Minho, zostałby pogryziony, przez to maleństwo.
- Bardzo śmieszne, pfff. Uważaj, abym to ciebie zaraz nie pogryzła... - Marta, fuknęła pod nosem. Ola w tym czasie, nadal patrzyła, na nich z powagą. Westchnęła i, jak gdyby nigdy nic, wyszła z kuchni, kierując się do piwnicy.
Marta i Gongchan, spojrzeli na siebie ze zdziwionymi minami. Naprawdę nie rozumieli podejścia Oli. Chyba większość osób, na widok ukochanego, lub ukochanej w takiej sytuacji, poczułoby się niekomfortowo, prawda? Taemin, mógł ją właśnie ewidentnie zdradzać, a Ola i tak była mu oddana i ufna.
- Nie rozumiem jej! Gdyby naprawdę, to był mój Minho, to bym go...
- Niech zgadnę? Prócz pogryzienia, to byś go jescze wykastrowała? Zabiła? Albo byś doprowadziła go do szaleństwa torturami, hmm? I tak, tak. Wiem, że jesteś psycholką, małą i słodką, więc nie musisz się tłumaczyć. - odparł z powagą, po czym spojrzał znacząco, na Martę. Musiał mocno się powstrzymywać, aby nie parsknąć śmiechem.- Bardzo śmieszne... Ha, ha, ha. Boki zrywać.
- Oh, nie obrażaj się już tak! Taka prawda. - No tym razem nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Nawet widok zbuntowanej miny Marty, nie był w stanie powstrzymać go od śmiechu. Zapewne zaraz zginie, ale mimo wszystko uważał, że jego słowa, były tego warte. I widok miny brunetki.
- Zaraz, to ciebie wykastruje, wiesz?
- Dobra, już dobra. Złość piękności szkodzi, pamiętasz? - Gongchan, zmierzwił włosy brunetki, niewinnie się uśmiechając. - Co do Taemina, to nie wiem, jak ty, ale dziwi mnie fakt, że Taemin, nawet jeszcze nie zadzwonił do Oli. Gdybym był, na jego miejscu i dojrzał te artkuły, od razu dzwoniłbym do Sujuny, aby wszystko wyjaśnić.
- Nie i nie rozumiem, dlaczego by miał? Może, to jego przyjaciółka, albo jakaś znajoma z branży?
- Chwila moment... Nie jesteś, o nią zazdrosna?! Zwłaszcza, o fakt, że on całuje ją w policzek, na jednym ze zdjęć?! - Marta, zakpiła, krzyżując swoje dłonie.
- Nie. Wierzę Taeminowi w stu procentach. Poza tym to, że jest ze mną nie świadczy, o tym, że ma ewidentny zakaz, na spotykanie się ze znajomymi. Jeśli będzie chciał, to wytłumaczy mi, co to za zamieszanie.
- Wow Ola, jestem pod wrażeniem. Gdyby sytuacja dotyczyła Marty, zapewne Choi Minho, zostałby pogryziony, przez to maleństwo.
- Bardzo śmieszne, pfff. Uważaj, abym to ciebie zaraz nie pogryzła... - Marta, fuknęła pod nosem. Ola w tym czasie, nadal patrzyła, na nich z powagą. Westchnęła i, jak gdyby nigdy nic, wyszła z kuchni, kierując się do piwnicy.
Marta i Gongchan, spojrzeli na siebie ze zdziwionymi minami. Naprawdę nie rozumieli podejścia Oli. Chyba większość osób, na widok ukochanego, lub ukochanej w takiej sytuacji, poczułoby się niekomfortowo, prawda? Taemin, mógł ją właśnie ewidentnie zdradzać, a Ola i tak była mu oddana i ufna.
- Nie rozumiem jej! Gdyby naprawdę, to był mój Minho, to bym go...
- Niech zgadnę? Prócz pogryzienia, to byś go jescze wykastrowała? Zabiła? Albo byś doprowadziła go do szaleństwa torturami, hmm? I tak, tak. Wiem, że jesteś psycholką, małą i słodką, więc nie musisz się tłumaczyć. - odparł z powagą, po czym spojrzał znacząco, na Martę. Musiał mocno się powstrzymywać, aby nie parsknąć śmiechem.- Bardzo śmieszne... Ha, ha, ha. Boki zrywać.
- Oh, nie obrażaj się już tak! Taka prawda. - No tym razem nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Nawet widok zbuntowanej miny Marty, nie był w stanie powstrzymać go od śmiechu. Zapewne zaraz zginie, ale mimo wszystko uważał, że jego słowa, były tego warte. I widok miny brunetki.
- Zaraz, to ciebie wykastruje, wiesz?
- Dobra, już dobra. Złość piękności szkodzi, pamiętasz? - Gongchan, zmierzwił włosy brunetki, niewinnie się uśmiechając. - Co do Taemina, to nie wiem, jak ty, ale dziwi mnie fakt, że Taemin, nawet jeszcze nie zadzwonił do Oli. Gdybym był, na jego miejscu i dojrzał te artkuły, od razu dzwoniłbym do Sujuny, aby wszystko wyjaśnić.
- Cóż, będąc na twoim miejscu, to ja bym nawet pojechała do niej osobiście. Oczywiście modląc się, o to, aby nie zginąć z jej rąk.
- Masz rację. W innym przypadku, gdybym zwlekał, to istnieje duża szansa, że niemiałbym jaj.
- Ooo, chociaż raz się w czymś zgadamy.
Onew poczuł, jak złość ogarnia jego ciało, gdy wpatrywał się w kolejny widniejący artykuł, na laptopie. Nie mogąc już znieść widoku owych zdjęć, odłożył urządzenie i podszedł do okna. Mimo, iż świeciło słonce, to zapowiadało się, na deszcz. Ciemne chmury z oddali, coraz to bardziej zaczęły zakrywać błękitne i przejrzyste niebo. Lee oparł przedramię, o ramę okna. Czołem przyparł do ręki i przymknął swoje powieki. Dlaczego, kiedy postanawiał zrezygnować z Oli, to Taemin, nagle odwalał jakieś cyrki?! Teraz było tak samo. Jinki, nie znał tej dziewczyny, jednak pamiętał, że widział ją ostatnio z Lee. I jeśli dobrze pamięta, nazywała się ona Shinhye i była trainee.
Prawdę mówiąc Jinki, nie przypominał sobie sytuacji, aby Lee znał się tak blisko z jakąś trainee. Jedynie cała ich piątka z reguły miała bliskie kontakty z dziewczynami z damskich girlsbandów, które znali. Jeśli chodziło, o trainee, to niekoniecznie zawsze mieli okazję poznać kogoś takiego. Na daną chwilę, tylko Taemin, miał taką możliwość z ich zespołu. Menadżer sam wytypował go, aby trenował czasami, tych nowych.
Lee interesowała także pewna rzecz - co łączyło Taemina z tą dziewczyną? Kilka razy menadżer namawiał go, aby pomógł jednej z dziewczyn, bo miała ogromny talent. Czyżby, już wtedy chodziło, o tą całą Shinhye?
Gdy Onew ujrzał ostatnio ich dwójkę, to oboje wydawali się być ze sobą blisko. I pytanie brzmiało - czy rodziła się, między nimi jakaś przyjaźń? Czy ta dziewczyna wie, że Taemin, jest w związku? W sumie dla niego najlepszym byłoby zatajenie, takiej rzeczy, bo nigdy nie wiadomo, czy taka trainee, ma dobre intencje? Czasami niektórzy są w stanie zrobić wszystko, aby tylko zabłysnąć podczas debiutu.
Zirytowany Onew usiadł się, na łóżku, po czym opadł, na plecy i westchnął. Ciągle miał w głowie twarz blondynki z ostatniego spotkania. Niby cieszyła się, że chciał, o niej zapomnieć, ponieważ nie chce, aby ten cierpiał, jednak... Coś mu nie pasowało w tym niby ''wesołym'' wyrazie twarzy. Jej oczy był dziwnie smutne i bez wyrazu. Nie wiedział, czy może nieświadomie ją zranił? A może, był to po prostu przejaw tego, jak bardzo go wiele razy zraniła, odrzucając jego miłość dla Taemina?
Z zamyślenia wyrwało go pukanie do drzwi pokoju, więc podniósł się do siadu.
- Proszę! - zwałował, a wtedy drzwi uchyliły się, ukazując postać Taemina.
No tak, jak trwoga, to do boga, co? - pomyślał lider podejrzewając, że młodszy chce jakiejś pomocy. Może ją dostanie, o ile go wcześniej nie udusi własnymi rękoma...
- Cześć, mogę wejść?
- Tak, jasne. Wejdź. - Jinki, starał się zachowywać w miarę normalnie, jak przez ostatnie dni. Wiedział, że swoim zachowaniem, ostatnio bardzo wprowadzał Taemina w zdezorientowanie. I, o to mu chodziło. Niech się młodszy główkuje, jakie myśli chodzą mu, po głowie.
Gdy Taemin, usiadł tuż obok, szatyn zauważył, iż ten dziwnie unika jego wzroku. Jakby, tego było mało, Lee milczał patrząc w dół, na swoje dłonie, które nerwowo ocierał, o siebie.
- Pewnie już wiesz, co za afera ze mną wyszła w mediach... - zaczął niepewnie, a widząc kątem oka, jak Onew wzdycha i poprawia swoją pozycję, kontynuował. - Chcę byś wiedział, że nie zdradziłem Oli. Ta dziewczyna nazywa się Shinhye. Trenuję jej grupę, dając lekcje tańca. Plus od niedawna, jest moją przyjaciółką, co zapewne zdążyłeś coś tam usłyszeć. - Taemin, ponownie spojrzał, na swoje splecione dłonie.
W sumie nie wiedział, dlaczego spowiada się Onew? Przecież przyszedł, tylko poprosić go, o przewiezienie do agencji. A to, jakie zamieszanie się teraz wokoło niego znowu działo, było jego sprawą, prawda? To było naprawdę dziwne... Chociaż być może miał w sobie poczucie winy i chciał się dobrowolnie wybielić wiedząc, że Shinhye w pewien sposób mu się podoba?
- Tylko ją odwiozłem. Gdy otworzyłem jej drzwi, a ona wyszła z pojazdu, to dała mi w podzięce buziaka w policzek. Niestety zauważył nas jakiś durny reporter.
- Ok i co w związku z tym, Taemin? - Jinki, uniósł jedną brew do góry. - To sprawa, między tobą, a Olą.
- To prawda, ale... Menadżer zadzwonił do mnie chwilę temu, ze względu na to. Kazał mi przyjechać do agencji, jak najszybciej. Powiedział, że mam cię ze sobą wziąć, abym nie jechał sam. Poza tym i tak nikogo innego bym nie mógł zabrać, bo reszty nie ma w dormie. - gdy Taemin, przeczesywał włosy, lider patrzył, na niego poważnie.
- Masz rację. W innym przypadku, gdybym zwlekał, to istnieje duża szansa, że niemiałbym jaj.
- Ooo, chociaż raz się w czymś zgadamy.
*
Onew poczuł, jak złość ogarnia jego ciało, gdy wpatrywał się w kolejny widniejący artykuł, na laptopie. Nie mogąc już znieść widoku owych zdjęć, odłożył urządzenie i podszedł do okna. Mimo, iż świeciło słonce, to zapowiadało się, na deszcz. Ciemne chmury z oddali, coraz to bardziej zaczęły zakrywać błękitne i przejrzyste niebo. Lee oparł przedramię, o ramę okna. Czołem przyparł do ręki i przymknął swoje powieki. Dlaczego, kiedy postanawiał zrezygnować z Oli, to Taemin, nagle odwalał jakieś cyrki?! Teraz było tak samo. Jinki, nie znał tej dziewczyny, jednak pamiętał, że widział ją ostatnio z Lee. I jeśli dobrze pamięta, nazywała się ona Shinhye i była trainee.
Prawdę mówiąc Jinki, nie przypominał sobie sytuacji, aby Lee znał się tak blisko z jakąś trainee. Jedynie cała ich piątka z reguły miała bliskie kontakty z dziewczynami z damskich girlsbandów, które znali. Jeśli chodziło, o trainee, to niekoniecznie zawsze mieli okazję poznać kogoś takiego. Na daną chwilę, tylko Taemin, miał taką możliwość z ich zespołu. Menadżer sam wytypował go, aby trenował czasami, tych nowych.
Lee interesowała także pewna rzecz - co łączyło Taemina z tą dziewczyną? Kilka razy menadżer namawiał go, aby pomógł jednej z dziewczyn, bo miała ogromny talent. Czyżby, już wtedy chodziło, o tą całą Shinhye?
Gdy Onew ujrzał ostatnio ich dwójkę, to oboje wydawali się być ze sobą blisko. I pytanie brzmiało - czy rodziła się, między nimi jakaś przyjaźń? Czy ta dziewczyna wie, że Taemin, jest w związku? W sumie dla niego najlepszym byłoby zatajenie, takiej rzeczy, bo nigdy nie wiadomo, czy taka trainee, ma dobre intencje? Czasami niektórzy są w stanie zrobić wszystko, aby tylko zabłysnąć podczas debiutu.
Zirytowany Onew usiadł się, na łóżku, po czym opadł, na plecy i westchnął. Ciągle miał w głowie twarz blondynki z ostatniego spotkania. Niby cieszyła się, że chciał, o niej zapomnieć, ponieważ nie chce, aby ten cierpiał, jednak... Coś mu nie pasowało w tym niby ''wesołym'' wyrazie twarzy. Jej oczy był dziwnie smutne i bez wyrazu. Nie wiedział, czy może nieświadomie ją zranił? A może, był to po prostu przejaw tego, jak bardzo go wiele razy zraniła, odrzucając jego miłość dla Taemina?
Z zamyślenia wyrwało go pukanie do drzwi pokoju, więc podniósł się do siadu.
- Proszę! - zwałował, a wtedy drzwi uchyliły się, ukazując postać Taemina.
No tak, jak trwoga, to do boga, co? - pomyślał lider podejrzewając, że młodszy chce jakiejś pomocy. Może ją dostanie, o ile go wcześniej nie udusi własnymi rękoma...
- Cześć, mogę wejść?
- Tak, jasne. Wejdź. - Jinki, starał się zachowywać w miarę normalnie, jak przez ostatnie dni. Wiedział, że swoim zachowaniem, ostatnio bardzo wprowadzał Taemina w zdezorientowanie. I, o to mu chodziło. Niech się młodszy główkuje, jakie myśli chodzą mu, po głowie.
Gdy Taemin, usiadł tuż obok, szatyn zauważył, iż ten dziwnie unika jego wzroku. Jakby, tego było mało, Lee milczał patrząc w dół, na swoje dłonie, które nerwowo ocierał, o siebie.
- Pewnie już wiesz, co za afera ze mną wyszła w mediach... - zaczął niepewnie, a widząc kątem oka, jak Onew wzdycha i poprawia swoją pozycję, kontynuował. - Chcę byś wiedział, że nie zdradziłem Oli. Ta dziewczyna nazywa się Shinhye. Trenuję jej grupę, dając lekcje tańca. Plus od niedawna, jest moją przyjaciółką, co zapewne zdążyłeś coś tam usłyszeć. - Taemin, ponownie spojrzał, na swoje splecione dłonie.
W sumie nie wiedział, dlaczego spowiada się Onew? Przecież przyszedł, tylko poprosić go, o przewiezienie do agencji. A to, jakie zamieszanie się teraz wokoło niego znowu działo, było jego sprawą, prawda? To było naprawdę dziwne... Chociaż być może miał w sobie poczucie winy i chciał się dobrowolnie wybielić wiedząc, że Shinhye w pewien sposób mu się podoba?
- Tylko ją odwiozłem. Gdy otworzyłem jej drzwi, a ona wyszła z pojazdu, to dała mi w podzięce buziaka w policzek. Niestety zauważył nas jakiś durny reporter.
- Ok i co w związku z tym, Taemin? - Jinki, uniósł jedną brew do góry. - To sprawa, między tobą, a Olą.
- To prawda, ale... Menadżer zadzwonił do mnie chwilę temu, ze względu na to. Kazał mi przyjechać do agencji, jak najszybciej. Powiedział, że mam cię ze sobą wziąć, abym nie jechał sam. Poza tym i tak nikogo innego bym nie mógł zabrać, bo reszty nie ma w dormie. - gdy Taemin, przeczesywał włosy, lider patrzył, na niego poważnie.
Z westchnieniem przekręcił głowę, przymykając powieki, jakby miało go to uspokoić.
Jinki, czasami miał dość bycia, tym cholernym liderem. Zwłaszcza, kiedy w grupie niektórym odcinało zdrowe myślenie i musiał brać za to odpowiedzialność. Przeklinał w duszy resztę chłopaków, że akurat dzisiaj musieli mieć swoje zajęcia.
- Cóż... Nie mam innego wyboru, jak jechać tam z tobą. - Jinki, uśmiechnął się w miarę przyjaźnie, kładąc dłoń, na ramieniu młodszego. - Tak w ogóle, to zaraz urodziny Oli. Zaplanowałeś już, co dla niej zrobisz? - Taemin, był zaskoczony słowami, jakie padły z ust Jinkiego.
Następnie przybrał maskę pewności siebie, uśmiechając się cwano.
Cholera, jak mogłem zapomnieć? - pomyślał. Nie mógł pokazać liderowi, że takie coś nastąpiło. W sumie może zrobią niespodziankę urodzinową dla niej? A potem poprosi, aby reszta zostawiła ich samych w domu? Tak, to był chyba dobry pomysł. Jednak... Nadal musi jej coś ładnego kupić.
- Wiem, że jest już mało czasu, ale nadal nad tym myślę. Wiesz, teraz mamy trochę pracy i nie mam kiedy przysiąść, i przemyśleć wszystkiego, na spokojnie. - powiedział czując się niezręcznie, bowiem podejrzewał, iż Onew zaraz zakpi z niego. Ostatnio coraz bardziej zwracał uwagę, na jego zachowanie.
- Całkowicie, to rozumiem, więc nie spinaj się tak. Jak coś, to możemy się z Martą, zgadać. Ona potrafi mieć dobre pomysły, na robienie niespodzianek. Pamiętasz wtedy w dormie? Jak zorganizowała akcję w której mieliście się pogodzić z Olą?
-Tak, tak, pamiętam. - Lee uśmiechnął się, jednakże w dziwny sposób. Być może dlatego, że ciągle myślał, o tym artykule w którym podejrzewali, że Sinhye, to jego dziewczyna? - Ok, możemy tak zrobić. - obaj zebrali się i pojechali do agencji.
Jinki, czasami miał dość bycia, tym cholernym liderem. Zwłaszcza, kiedy w grupie niektórym odcinało zdrowe myślenie i musiał brać za to odpowiedzialność. Przeklinał w duszy resztę chłopaków, że akurat dzisiaj musieli mieć swoje zajęcia.
- Cóż... Nie mam innego wyboru, jak jechać tam z tobą. - Jinki, uśmiechnął się w miarę przyjaźnie, kładąc dłoń, na ramieniu młodszego. - Tak w ogóle, to zaraz urodziny Oli. Zaplanowałeś już, co dla niej zrobisz? - Taemin, był zaskoczony słowami, jakie padły z ust Jinkiego.
Następnie przybrał maskę pewności siebie, uśmiechając się cwano.
Cholera, jak mogłem zapomnieć? - pomyślał. Nie mógł pokazać liderowi, że takie coś nastąpiło. W sumie może zrobią niespodziankę urodzinową dla niej? A potem poprosi, aby reszta zostawiła ich samych w domu? Tak, to był chyba dobry pomysł. Jednak... Nadal musi jej coś ładnego kupić.
- Wiem, że jest już mało czasu, ale nadal nad tym myślę. Wiesz, teraz mamy trochę pracy i nie mam kiedy przysiąść, i przemyśleć wszystkiego, na spokojnie. - powiedział czując się niezręcznie, bowiem podejrzewał, iż Onew zaraz zakpi z niego. Ostatnio coraz bardziej zwracał uwagę, na jego zachowanie.
- Całkowicie, to rozumiem, więc nie spinaj się tak. Jak coś, to możemy się z Martą, zgadać. Ona potrafi mieć dobre pomysły, na robienie niespodzianek. Pamiętasz wtedy w dormie? Jak zorganizowała akcję w której mieliście się pogodzić z Olą?
-Tak, tak, pamiętam. - Lee uśmiechnął się, jednakże w dziwny sposób. Być może dlatego, że ciągle myślał, o tym artykule w którym podejrzewali, że Sinhye, to jego dziewczyna? - Ok, możemy tak zrobić. - obaj zebrali się i pojechali do agencji.
*
Kiedy wysiadali z samochodu w maseczkach i czapkach z daszkiem, ujrzeli pełno fanek. Wręcz obaj przeklęli pod nosem.
Fanki trzymały banery z wizerunkiem Taemina i hasłami pełnymi żalu, że jak może kogoś mieć? Skandowały dodatkowo płaczliwie, że Taemin, ich zawiódł. Przecież były mu tak oddane, a on co w zamian robił? Ranił je mając inną!
- Ja pierdole... Jeszcze chwila i z tego żalu wyślą cię do samego diabła Taemin... - Onew mruknął, starając się mimo to uśmiechać do fanów i kłaniać, gdy zostali zauważeni. Zawsze był miły dla fanek i był wdzięczny, ale takie akcje, przyprawiały go, o mdłości, i strach.
- Żeby czasem niektóre same tam nie trafiły, za odwalanie różnych rzeczy innym kpop idolom. Poza tym, co ja poradzę, na to, że są przewrażliwione i zawsze są tam, gdzie nie są mile widziane? - burknął, starając się jednak brać przykład z lidera, idąc za nim szybkim krokiem.
Na szczęście menadżer obstawił czterech ochroniarzy. Ci widząc podchodzących piosenkarzy, wręcz szybko znaleźli się przy nich. Niektóre fanki, bywały zbyt natarczywe i nieprzewidywalne. Tak też lepiej było dmuchać, na zimne, aby czasem niczego im nie zrobiły.
Gdy ochroniarze zaczęli prowadzić ich do zamykającej się bramy, fanki krzyczały ponownie hasła w stronę Taemina. Niektóre były oburzone, inne płakały rozpaczliwie, a jeszcze inne życzyły mu szczęścia. Jeśli oczywiście była, to prawda, że się z kimś umawia.
Gdy udało im się wejść cało do budynku, skierowali się w stronę gabinetu menadżera. Kiedy weszli i zaczęli się z nim witać, ten akurat odwrócił się od okna, za którym widział tłum fanek.
- Oh, jesteście już? Proszę, siadajcie. - mężczyzna skierował dłoń, na stojące przeciwlegle sofy, kierując się powoli w ich stronę. Oczywiście po drodze wziął dwie butelki wody dla swoich podopiecznych. - Oh, Taemin, Taemin, coś ty znowu narobił, co? - menadżer spojrzał, na niego poważnie, po czym się zaśmiał, co wywołało u przybyłych zaskoczenie. Następnie rozsiadł się wygodniej naprzeciwko nich, zakładając nogę, na nogę. Ręce zaś oparł, na całej długości podparcia.
Fanki trzymały banery z wizerunkiem Taemina i hasłami pełnymi żalu, że jak może kogoś mieć? Skandowały dodatkowo płaczliwie, że Taemin, ich zawiódł. Przecież były mu tak oddane, a on co w zamian robił? Ranił je mając inną!
- Ja pierdole... Jeszcze chwila i z tego żalu wyślą cię do samego diabła Taemin... - Onew mruknął, starając się mimo to uśmiechać do fanów i kłaniać, gdy zostali zauważeni. Zawsze był miły dla fanek i był wdzięczny, ale takie akcje, przyprawiały go, o mdłości, i strach.
- Żeby czasem niektóre same tam nie trafiły, za odwalanie różnych rzeczy innym kpop idolom. Poza tym, co ja poradzę, na to, że są przewrażliwione i zawsze są tam, gdzie nie są mile widziane? - burknął, starając się jednak brać przykład z lidera, idąc za nim szybkim krokiem.
Na szczęście menadżer obstawił czterech ochroniarzy. Ci widząc podchodzących piosenkarzy, wręcz szybko znaleźli się przy nich. Niektóre fanki, bywały zbyt natarczywe i nieprzewidywalne. Tak też lepiej było dmuchać, na zimne, aby czasem niczego im nie zrobiły.
Gdy ochroniarze zaczęli prowadzić ich do zamykającej się bramy, fanki krzyczały ponownie hasła w stronę Taemina. Niektóre były oburzone, inne płakały rozpaczliwie, a jeszcze inne życzyły mu szczęścia. Jeśli oczywiście była, to prawda, że się z kimś umawia.
Gdy udało im się wejść cało do budynku, skierowali się w stronę gabinetu menadżera. Kiedy weszli i zaczęli się z nim witać, ten akurat odwrócił się od okna, za którym widział tłum fanek.
- Oh, jesteście już? Proszę, siadajcie. - mężczyzna skierował dłoń, na stojące przeciwlegle sofy, kierując się powoli w ich stronę. Oczywiście po drodze wziął dwie butelki wody dla swoich podopiecznych. - Oh, Taemin, Taemin, coś ty znowu narobił, co? - menadżer spojrzał, na niego poważnie, po czym się zaśmiał, co wywołało u przybyłych zaskoczenie. Następnie rozsiadł się wygodniej naprzeciwko nich, zakładając nogę, na nogę. Ręce zaś oparł, na całej długości podparcia.
- Przepraszam ajussi. Postaram się być uważniejszy, na przyszłość. - Taemin, spuścił wzrok. Jinki, zaś odwrócił głowę i prychnął pod nosem, krzyżując ręce, na torsie.
Tyle lat w show biznesie i jeszcze niczego się nie nauczył. Zwłaszcza, po ostatnich akcjach z zespołem Sparkle.
- Cóż, powinieneś zwłaszcza, iż masz dziewczynę, którą pewnie ponownie zraniłeś. Także... Co zamierzasz z tym teraz zrobić? Bo raczej wątpię w to, aby nie przeczytała tego artykułu.
- Na pewno mam zamiar zadzwonić i jej wszystko wytłumaczyć. Chociaż najlepszym byłoby porozmawiać z nią twarzą w twarz, aby wszystko wyjaśnić.
- Taemin. - menadżer westchnął i pochylił się nad stoliczkiem, opierając przedramiona, o kolana. - Czy ty wiesz, że jeśli teraz do niej pojedziesz, to media coś wywęszą? A z tego co wiem, nie chciałbyś, aby Ola, miała problemy z mediami, czy sasaeng, prawda? Dobrze wiesz, jakie to drugie potrafi być nachalne, mogąc wysyłać jej różnorakie pogróżki, jak nie próbować zrujnować biznesu.
- Tak, wiem.
- Shinhye, wie, że masz kogoś?
- Nie. - menadżer pokręcił potakująco głową. Od razu ulżyło mu, po tym fakcie. Mogłyby wyniknąć z tego niezłe problemy, gdyby jednak dziewczyna wiedziała, że jej przyjaciel ma kogoś. - Dobrze. To byłby błąd, gdybyś powiedział jej, o Oli. Nawet jeśli, to twoja przyjaciółka. Lepiej nie ryzykować. Z tymi świeżakami nigdy nie wiadomo. Zawsze istnieje ryzyko, że mogłaby podać jakieś poufne informacje prasie, rozumiesz?
- Ale, ona taka nie jest!
- Mimo wszystko, lepiej się zabezpieczyć, zrozumiano?
- Tak.
- Tak w ogóle, to dzięki tej waszej wpadce, mam pewien plan. Nie ukrywam, że mam zamiar zrobić coś, co podsyci i nakarmi, na jakiś czas media. Oczywiście także popularność Shinee, jak i debiutujący teraz zespół Shinhye. Jednak wiem, jak długo jesteś z Olą. I nie chcąc psuć twojego związku, chciałbym, aby również usłyszała, co mam do powiedzenia i wygłosiła swoją opinię. Najwyżej wymyślę, coś innego, jeśli nie zgodzi się, na pierwszy układ. - chłopacy popatrzyli, na siebie zdziwieni, a następnie, na siedzącego naprzeciwko nich mężczyznę.
Tyle lat w show biznesie i jeszcze niczego się nie nauczył. Zwłaszcza, po ostatnich akcjach z zespołem Sparkle.
- Cóż, powinieneś zwłaszcza, iż masz dziewczynę, którą pewnie ponownie zraniłeś. Także... Co zamierzasz z tym teraz zrobić? Bo raczej wątpię w to, aby nie przeczytała tego artykułu.
- Na pewno mam zamiar zadzwonić i jej wszystko wytłumaczyć. Chociaż najlepszym byłoby porozmawiać z nią twarzą w twarz, aby wszystko wyjaśnić.
- Taemin. - menadżer westchnął i pochylił się nad stoliczkiem, opierając przedramiona, o kolana. - Czy ty wiesz, że jeśli teraz do niej pojedziesz, to media coś wywęszą? A z tego co wiem, nie chciałbyś, aby Ola, miała problemy z mediami, czy sasaeng, prawda? Dobrze wiesz, jakie to drugie potrafi być nachalne, mogąc wysyłać jej różnorakie pogróżki, jak nie próbować zrujnować biznesu.
- Tak, wiem.
- Shinhye, wie, że masz kogoś?
- Nie. - menadżer pokręcił potakująco głową. Od razu ulżyło mu, po tym fakcie. Mogłyby wyniknąć z tego niezłe problemy, gdyby jednak dziewczyna wiedziała, że jej przyjaciel ma kogoś. - Dobrze. To byłby błąd, gdybyś powiedział jej, o Oli. Nawet jeśli, to twoja przyjaciółka. Lepiej nie ryzykować. Z tymi świeżakami nigdy nie wiadomo. Zawsze istnieje ryzyko, że mogłaby podać jakieś poufne informacje prasie, rozumiesz?
- Ale, ona taka nie jest!
- Mimo wszystko, lepiej się zabezpieczyć, zrozumiano?
- Tak.
- Tak w ogóle, to dzięki tej waszej wpadce, mam pewien plan. Nie ukrywam, że mam zamiar zrobić coś, co podsyci i nakarmi, na jakiś czas media. Oczywiście także popularność Shinee, jak i debiutujący teraz zespół Shinhye. Jednak wiem, jak długo jesteś z Olą. I nie chcąc psuć twojego związku, chciałbym, aby również usłyszała, co mam do powiedzenia i wygłosiła swoją opinię. Najwyżej wymyślę, coś innego, jeśli nie zgodzi się, na pierwszy układ. - chłopacy popatrzyli, na siebie zdziwieni, a następnie, na siedzącego naprzeciwko nich mężczyznę.
Nie wiedzieli, co ten wymyślił. Jeśli chodziło, o podniesienie popularności Shinee i tego debiutującego zespołu Shinhye, to mogli spodziewać się wszystkiego. Jinkiego, bardzo się, to nie spodobało, bowiem podejrzewał, o co może chodzić. Zapewne stworzenie fałszywego związku, lub mocnej przyjaźni. Jednak stawiał bardziej, na to pierwsze. A, jak dobrze pamiętał, była już podobna akcja i co? Wyszły z tego, tylko kolejne problemy.
*
Ola, weszła schodami, na górę, wręcz zmuszona wziąć jakąś drzemkę. Jak zwykle Marta, wraz z Gongchanem, wręcz zmówili się, aby wygonić ją w końcu z kuchni. Tłumaczyli się tym, że ileż można pracować? Jeszcze im się, na śmierć zaharuje i co wtedy?
Ola, z westchnieniem zamknęła za sobą drzwi, po czym udała się do łazienki. Spojrzała w swoje odbicie i skrzywiła się. Jej twarz była wręcz blado trupia, oczy lekko podkrążone, a worki pod oczyma, były wyraźniejsze. Chyba naprawdę powinna, znowu zrobić nabór pracowników do swojej cukierni. Z tą myślą zaczęła iść w stronę pokoi. Zatrzymała się jednak, przy sofie, czując w kieszeni wibrację telefonu. Zdziwiła się widząc nazwę - Menadżer Shinee. Blondynka była lekko zdziwiona tym, że mężczyzna do niej dzwoni. Chociaż podejrzewała, że może chodzić, o akcję z Taeminem i tą dziewczyną.
- Halo?
- Hej skarbie. Możesz teraz rozmawiać? - w słuchawce rozległ się głos jej ukochanego. Blondynka zagryzła mocniej wargę ze złości i przymknęła oczy. Dlaczego, akurat teraz dzwonił i do tego z telefonu menadżera? Jakby nie mógł zadzwonić ze swojego... I cóż wychodziło, na to, że jej plany co do drzemki, właśnie szlag trafił. Jeszcze bardziej przekonała się do tego, że chodzi, o aferę z Taeminem, skoro ten dzwonił z telefonu menadżera...
- Tak, akurat mam przerwę. - powiedziała cichym głosem. - Coś się stało, że dzwonisz od swojego menadżera?
- Dzień dobry Olu. - usłyszała nagle głos menadżera, więc musiałabyć, na trybie głośnomówiącym. - Chyba nie czytałaś artykułu, na temat Taemina, co?
- Dzień dobry panie Kim. Ja czytałam go i widziałam zdjęcia.
- Czytałaś? To z jednej strony dobrze! Mimo, iż pewnie trochę cię zabolało, to co tam widziałaś i przeczytałaś.
- Nie, bo wierzę, że to nie jest prawda. - powiedziała pewnym siebie głosem.
- Brzmisz, jakby było inaczej. - w tle rozbrzmiał niezadowolony głos Onew. Oczy dziewczyny rozszerzyły się pełne zaskoczenia, na dźwięk głosu Lee.
- To nie tak Onew, ja... Ja po prostu od rana pracuję i jestem zmęczona. - westchnęła, pocierając wolną dłonią kark. - Panie Kim? Może pan powiedzieć, o co chodzi? Naprawdę jestem zmęczona i chciałabym się chwilę zdrzemnąć. - dodała słabym głosem. Następnie usiadła, na kanapie z nadzieją, że jednak nie zaśnie z przystawioną komórką do ucha.
- To zajmie, tylko chwilę, bo akurat dzwonimy do ciebie w tej sprawie. Taeminowi, jest z tego powodu bardzo głupio, jednak cóż poradzić? Stało się. Akurat mogę ci przysiąc, że cię nie zdradził. On się z nią, tylko przyjaźni i daje czasem dodatkowe lekcje z tańca. Akurat owe zdjęcia są z tamtego dnia, kiedy to odwiózł ją do domu.
- Cóż, jedno ze zdjęć pokazuje idealnie, jaka była zadowolona z tych lekcji, dając mu buziaka w policzek. - mruknęła zła po polsku bardziej do siebie, niż do nich. Po tym ruszyła po tabletkę przeciwbólową do kuchni. Cała ta sytuacja, na tyle siedziała jej w głowie, że ta, aż ją mocno rozbolała.
- Um Ola? Czy możesz przejść, na koreański i powtórzyć, nam co właśnie powiedziałaś?
- Um tak, tak, przepraszam. Jestem taka zmęczona, że mi się języki pomieszały. - skłamała, upijając wodą połkniętą tabletkę. - Mówiłam, że nie rozumiem dlaczego, to pan tłumaczy się za Taemina, panie Kim, a nie on sam za siebie? - ponownie skłamała, gdy ta myśl przyszła jej nagle do głowy. W komórce zapanowała cisza, którą przerwało ciche parsknięcie Onew. - A ty Onew się nie śmiej, bo zastanawia mnie fakt, po co ty tam też jesteś? Jako lider, powinieneś pogonić Taemina, aby wytłumaczył mi się ze wszystkiego. Zamiast zabierać go do menadżera... - na te słowa, już wszyscy milczeli.
- Oh Ola, po co te nerwy? - menadżer zachichotał nerwowo. - Ja, tylko tłumaczę Taemina, jak prosił.
- Oh, poprosił, o to pana? Jeszcze lepiej!
- Ola, błagam... Zbliża ci się okres, że jesteś taka markotna?
- Że jaka jestem? - blondynka zakpiła.
- Aigoo, pogrążasz się Taemin. - rozbrzmiał kpiący głos Onew.
- Dobrze, koniec tej uszczypliwości. Przejdźmy do rzeczy, dobrze? A, więc dzwonię do ciebie z propozycją, na którą możesz być niezbyt zadowolona. - Ola, zmarszczyła brwi, czując dziwny i narastający stres w ciele. Zaczęła mieć obawy, co to może być za pomysł... - Otóż Shinhye, nie wie, że jesteś z Taeminem. Wszyscy po tym artykule myślą, że ona jest jego dziewczyną. Mimo, iż to jedynie jego przyjaciółka. Wiesz, że gdybym chciał, to za waszą zgodą powiedziałbym, że Taemin, tak naprawdę ma już kogoś. Jednak wtedy istniałoby pewne ryzyko. Fani i media, mogliby ci nie dawać spokoju. A, na pewno wiesz, jacy są natarczywi. Do tego również nie możemy powiedzieć, o tym Shinhye. Ponieważ zawsze istnieje ryzyko, że mogłaby rozpowiedzieć jakieś plotki mediom.
- Cóż, jedno ze zdjęć pokazuje idealnie, jaka była zadowolona z tych lekcji, dając mu buziaka w policzek. - mruknęła zła po polsku bardziej do siebie, niż do nich. Po tym ruszyła po tabletkę przeciwbólową do kuchni. Cała ta sytuacja, na tyle siedziała jej w głowie, że ta, aż ją mocno rozbolała.
- Um Ola? Czy możesz przejść, na koreański i powtórzyć, nam co właśnie powiedziałaś?
- Um tak, tak, przepraszam. Jestem taka zmęczona, że mi się języki pomieszały. - skłamała, upijając wodą połkniętą tabletkę. - Mówiłam, że nie rozumiem dlaczego, to pan tłumaczy się za Taemina, panie Kim, a nie on sam za siebie? - ponownie skłamała, gdy ta myśl przyszła jej nagle do głowy. W komórce zapanowała cisza, którą przerwało ciche parsknięcie Onew. - A ty Onew się nie śmiej, bo zastanawia mnie fakt, po co ty tam też jesteś? Jako lider, powinieneś pogonić Taemina, aby wytłumaczył mi się ze wszystkiego. Zamiast zabierać go do menadżera... - na te słowa, już wszyscy milczeli.
- Oh Ola, po co te nerwy? - menadżer zachichotał nerwowo. - Ja, tylko tłumaczę Taemina, jak prosił.
- Oh, poprosił, o to pana? Jeszcze lepiej!
- Ola, błagam... Zbliża ci się okres, że jesteś taka markotna?
- Że jaka jestem? - blondynka zakpiła.
- Aigoo, pogrążasz się Taemin. - rozbrzmiał kpiący głos Onew.
- Dobrze, koniec tej uszczypliwości. Przejdźmy do rzeczy, dobrze? A, więc dzwonię do ciebie z propozycją, na którą możesz być niezbyt zadowolona. - Ola, zmarszczyła brwi, czując dziwny i narastający stres w ciele. Zaczęła mieć obawy, co to może być za pomysł... - Otóż Shinhye, nie wie, że jesteś z Taeminem. Wszyscy po tym artykule myślą, że ona jest jego dziewczyną. Mimo, iż to jedynie jego przyjaciółka. Wiesz, że gdybym chciał, to za waszą zgodą powiedziałbym, że Taemin, tak naprawdę ma już kogoś. Jednak wtedy istniałoby pewne ryzyko. Fani i media, mogliby ci nie dawać spokoju. A, na pewno wiesz, jacy są natarczywi. Do tego również nie możemy powiedzieć, o tym Shinhye. Ponieważ zawsze istnieje ryzyko, że mogłaby rozpowiedzieć jakieś plotki mediom.
- Rozumiem, ale nadal nie wiem, do czego pan zmierza z tą propozycją.
- Dobrze w takim razie do sedna. Nie miałabyś nic przeciwko, aby Taemin, przez jakiś czas udawał, że jest z nią w związku?
- Co?! - w słuchawce rozniosły się zszokowane dwa głosy. Taemina i Onew. Jak widać, nawet oni nie wiedzieli, o owym planie.
- Jak to związek?! - zaczął oburzony Taemin.
- Um, ja... - cały ten pomysł, nie podobał się Oli. Obawiała się, że wyjdzie podobna afera, co z Jisoo i jej intrygami. A tego jej serce, na pewno kolejny raz nie przeżyje...
- Spójrz, na to w ten sposób Ola, że twój związek z Taeminem, nie będzie zagrożony, przez media. A w danym momencie jest. Druga sprawa, to grupa Shinhye, zaczyna debiutować. Taki rozgłos, dobrze by zrobił dla jej grupy. Co ty, na to?
W Oli, nagle coś drgnęło. Poczuła się dziwnie. Tak jakoś źle, smutno i bezradnie... I co miała w danej sytuacji zrobić? Sprzeciwić się? Bardzo nie chciała takiego obrotu sprawy i przeżywania kolejnej dramy. Kolejnych kłótni z Taeminem i godzeniem się... Jednak czuła, że to sytuacja, bez wyjścia.
- Nie zgadzam się, na to! - Onew nagle krzyknął, co mocno zaskoczyło Olę, bowiem bardziej spodziewała się sprzeciwu ze strony Taemina. Spojrzała w dół, na lewą pierś czując, jak serce zaczęło jej mocno bić. Przygryzła dolną wargę, kręcąc przecząco głową, bowiem wiedziała, że nie może mieć takich uczuć. Jej serce nie mogło nic czuć do Jinkiego.
- Onew, rozumiem twoją frustrację i że to twoja przyjaciółka, ale to nie twoja sprawa, ok? - menadżer skarcił go, ale mimo to, blondynce dało się dosłyszeć niemrawe przekleństwa lidera. Ola, była bardzo ciekawa, jak wyglądał teraz Taemin? Był nadal w szoku, że milczał, czy już się pogodził z taką propozycją? - Więc jak? Jeśli coś jest nie tak, to mów. Najwyżej spróbuję coś wymyślić innego. Chociaż to byłoby najwiarygodniejsze dla mediów, niż prawdziwa wersja, że są przyjaciółmi. - w słuchawce nastała chwila ciszy, przerywana jakimś marudzeniem, pomiędzy liderem i Taeminem.
W Oli, nagle coś drgnęło. Poczuła się dziwnie. Tak jakoś źle, smutno i bezradnie... I co miała w danej sytuacji zrobić? Sprzeciwić się? Bardzo nie chciała takiego obrotu sprawy i przeżywania kolejnej dramy. Kolejnych kłótni z Taeminem i godzeniem się... Jednak czuła, że to sytuacja, bez wyjścia.
- Nie zgadzam się, na to! - Onew nagle krzyknął, co mocno zaskoczyło Olę, bowiem bardziej spodziewała się sprzeciwu ze strony Taemina. Spojrzała w dół, na lewą pierś czując, jak serce zaczęło jej mocno bić. Przygryzła dolną wargę, kręcąc przecząco głową, bowiem wiedziała, że nie może mieć takich uczuć. Jej serce nie mogło nic czuć do Jinkiego.
- Onew, rozumiem twoją frustrację i że to twoja przyjaciółka, ale to nie twoja sprawa, ok? - menadżer skarcił go, ale mimo to, blondynce dało się dosłyszeć niemrawe przekleństwa lidera. Ola, była bardzo ciekawa, jak wyglądał teraz Taemin? Był nadal w szoku, że milczał, czy już się pogodził z taką propozycją? - Więc jak? Jeśli coś jest nie tak, to mów. Najwyżej spróbuję coś wymyślić innego. Chociaż to byłoby najwiarygodniejsze dla mediów, niż prawdziwa wersja, że są przyjaciółmi. - w słuchawce nastała chwila ciszy, przerywana jakimś marudzeniem, pomiędzy liderem i Taeminem.
- Dobrze... Ufam Taeminowi w stu procentach - powiedziała pewnym siebie głosem. Zawsze mu ufała i ufać będzie. - Jednak... Jednak rozumiem, że owa zgoda wiąże się z jakimiś zasadami? Na przykład... Będę miała teraz ograniczone spotykanie się z nim, przez jakiś czas, prawda? - powiedziała z gulą w gardle, czując zbierające się łzy w oczach. Naprawdę nie chciała, aby do tego doszło. Zaczynała się znowu dobrze dogadywać z Taeminem i teraz co? Miałoby, to wszystko przepaść, tylko dlatego, że został przyłapany z jakąś Shinhye?!
- Przepraszam Ola, ale niestety tak. Gdyby prasa przyłapała was razem, a teraz pewnie będzie go mocno śledziła, mogłoby się pogorszyć. Oczywiście, nie chcę ograniczać waszego związku, ale Taemin, będzie mieć mniej czasu, dla ciebie. Proponuję, więc wizyty w dormie chłopaków z Martą. Najlepiej, nim Taemin, się w nim pojawi. W razie przyłapania was, moglibyśmy wtedy dać wytłumaczenie, że sprzątacie, gdy ich nie ma. Jednak, jak na razie żaden fan nie odkrył, gdzie chłopacy aktualnie mieszkając. I oby tak zostało. - menadżer westchnął ciężko, a wtedy w tle dało się słyszeć ponownie niezadowolony i pełny sprzeciwu głos Onew. Ola, uśmiechnęła się smutno pod nosem, że ma tak wspaniałego przyjaciela. Szkoda, tylko że jej chłopak, nadal nie wykazał żadnej reakcji.. - Aha! Uważajcie też ze swoim samochodem. Słyszałem, że macie logo cukierni, na aucie, a fani nie są głupi. Zwłaszcza, iż reklamowali ją i wasze ciasta.
- Yhym, rozumiem wszystko. - szepnęła i się rozłączyła. Nie wiedziała, że dana umowa zmieni cały bieg jej historii...
- Yhym, rozumiem wszystko. - szepnęła i się rozłączyła. Nie wiedziała, że dana umowa zmieni cały bieg jej historii...





















Brak komentarzy:
Prześlij komentarz