Prace zamieszczone na tym blogu (jak i szablon) są mojego autorstwa.Więc uszanuj moją pracę jak i czas spędzony przy tym i nie umieszczaj ich na innych stronach! Dziękuje! :D

niedziela, 26 stycznia 2014

Rozdział 54 (poprawny. XD)


Witajcie moi mili!
Tęskniliście za mną? Bo ja bardzo! :P Przepraszam, że tak długo mnie nie było, mimo iż pisałam, że pewnie dodam coś w miarę szybko. ;.; Jednak mam wrażenie, że przez wręcz i tak przymusowe wolne - wynikające ze względów prywatnych - strasznie się rozleniwiłam i chyba mam jakieś początki deprechy, serio... ;.; - o czym wspomniałam w poprzedniej notce. - No, ale cóż, jakoś dałam radę i w miarę szybko napisałam coś nowego. ^^ Bynajmniej moim zdaniem. xD  
No to sonda się zakończyła, a MartaK szczerzy się do monitora niczym psychopata widząc swoją ofiarę w  zaułku. Przemyślałam parę spraw, co do wyników sondy i dalszych wydarzeń i mam już plan. Dziękuję również za małą pomoc mojej Laotong! Nie wiem, jak to się dzieje, ale zawsze przy niej wpadają mi mega pomysły do głowy, a ona dodatkowo mi podsuwa kolejne. :**  
Tak w ogóle, jeśli ktoś nie wie, że mam drugiego bloga i szuka opowiadań hetero, to właśnie na nim jest jedno zakończone i nowe, które zaczęłam pisać. ^^ Akurat jest link po prawej stronie do tego bloga, więc chętnych serdecznie zapraszam.
A no i, rozdziały mogą być teraz trochę krótsze ze względu na szkołę i czas.
 Jeśli są błędy, wybaczcie, ale serio... niby sprawdzam, a i tak coś się znajdzie. ;.;
Ps. Witam nowych czytelników! ^^ Cieszy mnie to, że jest was coraz więcej! (*-*) Nie bójcie się komentować, ja nie gryzę, a wręcz bardziej napędzam do pracy widząc wasze komentarze! ^^
Ps.2. - Przez przypadek znowu publikowałam niedorobiony rozdział i usunęłam go, więc przepraszam za wprowadzenie was w błąd. xD Bycie łamagą, to taki mój mały fetysz keke. :D






- Co ty do cholery odwalasz Onew? - Kibum, stanął naprzeciwko lidera. Był wściekły, na to, jak zachował się jego przyjaciel. - Specjalnie podjudzasz Taemina, czy jak? Bo ostatnio nie rozumiem twojego dziecinnego zachowania! Ostatnia wasza kłótnia, to dla ciebie za mało?
- Nie przesadzaj już Key. Tylko ją przytuliłem! Ty także przytulasz Martę i Minho, jakoś nie robi ci spiny, o to! Oli, zrobiło się smutno, więc przytuliłem ją instynktownie.
- Pff, instynktownie, tak? - Kibum, prychnął z niedowierzaniem. Kręcił, przy tym swoją głową, wymachując rękoma, niczym dyrygent.
Gdy owa dwójka się kłóciła, blondynka spojrzała smutno, na Taemina. Ten nie patrzył już w jej stronę. Aktualnie podawał Marcie z nikłym uśmiechem, szklankę z wodą.
Ola, czując pewien ból od razu spuściła głowę. Naprawdę nie wiedziała, co ma teraz robić? Miała ochotę podejść do Taemina i zacząć go przepraszać. Jednak z drugiej strony, nie zrobiła przecież nic złego. Przez pierwszą chwilę, nie miała bladego pojęcia, że to nie był on. Miała prawo się pomylić, zwłaszcza, iż oboje używali tych samych perfum, prawda? Mimo takich myśli, ogarniało ją poczucie winy.
Marta w tym czasie patrzyła, na przybite miny Oli i stojącego nadal obok niej Taemina. Podała szklankę Minho i chwyciła Taemina, za nadgarstek. Podprowadziła go do Oli, po czym złączyła ich dłonie ze sobą, przez co oboje popatrzyli, na nią pytająco. Następnie ich spojrzenia, skierowały się ku sobie. Oboje wyglądali teraz tak, jakby widzieli siebie pierwszy raz w życiu, bo jakaś cygańska swatka, połączyła ich ze sobą.
- Nie musicie mi dziękować. - szepnęła i puściła do nich oczko. To było dość niesamowite, jak jedno zdanie, mogło zmienić humor brunetki. - Ah! Mam ochotę, na jakiś film! Może obejrzymy coś w parach? - Marta, podeszła do nadal nieco smutnego Minho, wtulając się w jego bok.
- Och, to jest świetny pomysł! - skwitował Choi, całując czule czoło ukochanej. Następnie zerknął w stronę Oli i Taemina. Ci nadal trzymali się za ręce, wymieniając się niepewnymi spojrzeniami. Wyglądali, niczym dzieci we mgle.
- A nasza trójka, to co? - jęknął w pewnym momencie Onew, patrząc na parę z udawaną rozpaczą. - Jakieś wyrzutki, bo nie mamy pary?
- Kto ma, ten ma, co nie Kibum? - powiedział ponętnym głosem Jonghyun. Objął Key za biodro i przyciągnął go do siebie bliżej, oblizując szelmowsko usta.
Key spojrzał, na niego, jak na jakiegoś idiotę - bo, jak tak można? - i odepchnął go od razu z obrzydzeniem, na twarzy.
- Yah! Do reszty cię pojebało?! - krzyknął iście rozjuszony. - Czy ja ci wyglądam, na geja?! - dodał zirytowany.
- Nie, ale jesteś taki słodziutki, że nie mógłbym się tobie oprzeć.
- Boże... Weź mnie stąd zabierz. -Kim westchnął ciężko, przejeżdżając dłonią, po swojej twarzy.
- Kibumie, mój kochany! Ranisz mnie! - Jonghyun, jęknął teatralnie, pochylając się nieco do tyłu. Całej dramaturgii jego postawy, dodawała dłoń, którą przytknął sobie do czoła. Reszta przypatrywała im się z uniesionymi brwiami. Ta scena z czymś im się zaczęła kojarzyć. - Oh, życie mi niemiłe, bo mój ukochany mnie nie chce. Postanowiłem! Odejdę z tego świata! - Kim kontynuował, tym razem z przyłożoną dłonią do serca, udając już kompletną rozpacz. 
- Aish co za facet... - warknął zdegustowany Key. Reszta
 popatrzyła po sobie. I nagle, to do nich doszło. Ta sytuacja, przypominała im wydarzenia z Sylwestera. Przecież owego dnia, ta dwójka tak się spiła, iż wyznawała sobie dozgonną miłość! Na samą tę myśl, reszta prawie parsknęła śmiechem. - Walą mnie twoje amory! Jesteś kiepskim aktorem z twarzą dinozaura. Kto by cię tam chciał? - Key burknął, niczym burza gradowa. Jonghyun, spojrzał na niego, jak zbity psiak. I, albo Kibum, był ślepy, albo nie widział, tych drgających kącików ust, które walczyły, aby tylko się nie unieść. - Yah! Nie patrz tak, na mnie! Doprawdy... Jesteś niemożliwy! - mruknął brunet, krzyżując buntowniczo swoje ręce, na torsie.
Jonghyun, aż skrył twarz w dłoniach, udając rozpacz, bowiem mało brakowało, a parsknąłby śmiechem. Reszta w sumie także, nadal intensywnie w nich wpatrzona.
- Ja? To ty nie tolerujesz mojej miłości do mnie! 
- Tak, tak... Mów co chcesz. Sorry Jong, ale twoje sztuczki, na mnie nie działają. Idź zrobić przedstawienie, przed Onew. Kto wie? Może się złapie?
- Yah! Kim Kibum! Nie podpuszczaj go! - lider burknął, po czym pokiwał ostrzegawczo palcem w stronę Key. 
- A ty! - tym razem skierował palec w stronę Jonghyuna, który uśmiechnął się podstępnie, prawie się, przy tym śmiejąc. - Nawet do mnie nie podchodź! Rozumiesz? - rozkazał, na wszelki wypadek cofając się niepewnie raz w stronę drzwi wyjściowych, a po chwili schodów, jakby nie wiedział, które wyjście, byłoby lepsze?
- Ale Onew! Nie mam aktualnie pary, a Kibum, mnie odrzucił! - Jonghyun, podchodził w jego stronę powoli. Próbował, przy tym nie chichotać, gdy twarz Jinkiego, miała taki zabawny wyraz, będąc przestraszoną.
Jonghyun, minął rozbawioną Martę, Minho, jak i Taemina, wraz z Olą, chcąc dopaść swojego lidera. Key zaś się nie hamował, parskając donośnym śmiechem. Jego dwa pudle, zaoferowane sytuacją, zaczęły biegać za Jonghyunem, który nadal próbował złapać Jinkiego.
- Key, weź tego swojego pasożytniczego pupilka! To z nim i z tobą, najbardziej popularny jest paring! Nie ze mną! - mruczał zniesmaczony, wybierając jednak opcję ze schodami. Modlił się jednak w duchu, aby jakimś magicznym cudem, nie potknąć się, na nich, wybijając jedynki.
- Tak, tak... - mruknął wspomniany, machając zbywająco dłonią, gdy szedł w stronę kuchni. Onew spojrzał, na niego ze zmarszczonymi brwiami. Jęknął zły, łapiąc palcami nasadę nosa. Widząc jednak, coraz bardziej zbliżającego się Jonghyuna w końcu rzucił się do biegu. Ten oczywiście puścił się za nim, a wraz z nim psy Kibuma. Brunet śmiał się, przy tym, jak jakiś psychol, rodem wzięty z horroru. Jeszcze, przez chwilę dało się słyszeć, na górze prośby Lee, aby tamten nie podchodził i dziki śmiech Jonghyuna. W końcu donośny krzyk lidera, oznajmił wszystkim, iż ten w końcu został nieszczęśliwie dorwany.
- Ok. Czyli teraz dinozaur Kim Jonghyun, zapewne wciągnie Onew do swojego schronienia, I cholera wie, co tam z nim zrobi? Eh, niech spoczywa w pokoju... - powiedziała sarkastycznie Marta z udawany smutkiem. Jednak nie wytrzymała i sama zaczęła się śmiać, ze swojego żartu.
- Marta! - Ola, jęknęła z oburzeniem, gdy chłopacy także śmiali się z tekstu brunetki. - I wy także! Jesteście okrutni!
- Oj tam Ola, nie dramatyzuj. Jednak powiem jedno... Na miejscu Onew, załatwiłbym sobie maść, na ból tyłka. - o
 dziwo Minho, nie dostał w ramię z pieści od Marty, za powiedzenie tego. Ta śmiała się w najlepsze, wraz z Taeminem. Robiła, to tak, jakby zapomniała, że jeszcze kilka godzin temu, przeżywała swój wewnętrzny dramat. 
- Jesteś tak samo zboczony i czasami obleśny, jak Marta. - Ola, patrzyła zdegustowana, to na Minho, to na Martę. - Pasujecie do siebie idealnie. - dodała nieco zniesmaczona. Jednak widząc, śmiejącego się Taemina, w końcu uległa i także zaczęła się śmiać. Cieszyła się, iż szatynowi polepszył się humor. Naprawdę miała już dość wszelakich dramatów.
- Dobra, koniec tych śmieszków. Znajdźcie coś fajnego do obejrzenia, a ja pójdę, po tamtą dwójkę.
- Tylko wróć tu z nimi Key, bez zaczynania jakiegoś gej party. - Minho, zaczął rechotać w najlepsze, razem z Taeminem.
- Marta?
- Hmm?
- Mogę mieć do ciebie prośbę? - Kibum, był tak poważny, że Marta, mogła spodziewać się wszystkiego.
- Zależy jaką, a wyczuwam, że chodzi, o Minho.
- Zgadza się. Weź go porządnie wykorzystaj w nocy, ok? Bo chyba od braku seksu, przez prawie trzy tygodnie, to nadmiar spermy uderza mu do głowy. 
- Kim Kibum!
- No co?!

*

Jeśli chodziło, o miejsce, na obejrzenie filmu, to ostatecznie padło, na pokój Minho. Mężczyzna chciał, aby dziewczyna czuła się komfortowo, przeżywając pierwsze dni okresu. W końcu wyszło tak, że nawet nie w połowie seansu, dziewczyna zaczęła skomleć, że mocno boli ją brzuch. Reszta siedząc, na podłodze, opierając się, o poduszki, zerknęła w stronę pary, leżącej, na łóżku. Minho, aktualnie obejmował dziewczynę swoim ramieniem, gładząc czule, bolący brzuch dziewczyny. Oczywiście zatroskana stanem przyjaciółki Ola, zaproponowała, aby zakończyć oglądanie i zostawić parę samą. Wiedziała, że ból brzucha spowodowany okresem, to nic fajnego dla kobiety i w takich chwilach, potrzebny jest spokój. I oczywiście coś, co pomoże załagodzić ból brzucha, czyli tabletki, słodycze, termofor i najlepiej ukochany obok.
Po małej wymianie zdań reszty z Martą, która iście nalegała, aby zostali, ci zgodzili się. Brunetka nie chciała czuć się winna zakończenia seansu. Była pewna, że ból w końcu ustanie, gdy weźmie kolejną dawkę leków i mocno wtuli się w Choi. Tak też Jonghyun i Onew, usiedli po stronie Oli, a Kibum Taemina, skupiając uwagę, na filmie.
 Ola w tym czasie leżała, na torsie Taemina, który opierał się plecami, o poduszki podparte, o łóżko. Walczyła sama ze sobą, aby nie zasnąć, gdzieś w połowie drugiego filmu. Dzisiejsze wydarzenia sprawiły, iż czuła się padnięta. A co dopiero miała czuć Marta, przeżywając wszystko ze zdwojoną siłą? Dodatkowo w końcu dostając okres. Zapewne także była wymęczona.
Ola, słysząc za sobą cichą rozmowę, a po chwili odgłos ruchu i poprawianej kołdry, wyjrzała nieco za siebie. Reszta zrobiła, to samo. Mimo, iż w pokoju panował półmrok, a w kącie świeciła nikle lampa, była w stanine dojrzeć, wtuloną w siebie parę. Oboje leżeli, na prawym boku, przykryci kołdrą po samą szyję. Dziewczyna z przodu, a brunet tuż za nią. Marta, co jakąś chwilę pomrukiwała niezadowolona, przez ból brzucha. Jonghyun i Onew, za namową Kibuma, postanowili ulotnić się do pokoi, aby dać parze przestrzeń. Ola, zaś została z Taeminem, bowiem chciała także być blisko przyjaciółki. I, gdy drzwi cicho się zamknęły, za pozostałą trójką, blondynka dojrzała ruch pod kołdrą. Ktoś postronny pomyślałby, że robią coś niegrzecznego. Ola, jednak domyśliła się, iż Choi gładzi jej przyjaciółkę po brzuchu, chcąc jej pomóc.
Uśmiechnęła się z rozczuleniem, na ten widok, jednocześnie współczując brunetce. Wróciła do poprzedniej pozycji, bardziej wtulając się w swojego chłopaka. Była naprawdę szczęśliwa, że Marcie, trafił się tak wspaniały chłopak. Po tym, co przeszła w przeszłości, należało jej się szczęście. A, czy ona także je miała? Z tą myślą popatrzyła, na Taemina. Uważnie lustrowała każdy fragment, jego twarzy, gdy także patrzył w jej stronę.
Widok jego osoby, powinien zmusić jej serce do szybszego bicia. Jednakże te, jakby słabiej zabiło. Przyzwyczajenie? A może, to przez ostatnie wydarzenia? Zaskoczyło ją to, bowiem zawsze biło mocniej i szybciej, na widok Taemina. Teraz coś szwankowało... I, gdy Taemin, nadal na nią patrzył, zwróciła uwagę, że jego oczy, także patrzyły, na nią inaczej. Wyrażały pewnego rodzaju niepokój. A może strach? Ola, nie była do końca pewna. Te spojrzenie, nie przypominało jej tego, którym Taemin, zawsze ją obdarzał.
Zawsze, gdy na nią patrzył, uśmiechał się ciepło, lub zalotnie. Tym razem jego usta, trwały nieruchomo w formie wąskiej linii. Momentami rozchylały się i zamykały, bądź były oblizywane, przez szatyna. Tylko głupi, by się nie zorientował, że coś go trapi.
- Wszystko w porządku, Taemin? - powiedziała spokojnym półszeptem, niepewnie obejmując jego twarz dłońmi. Jednak ten się nie odezwał. Po prostu wpatrywał się w nią uważnie.
- Nie. - wyszeptał poważnie, odwracając wzrok. Ola, także ten swój odwróciła, ze speszeniem zdejmując z jego twarzy dłonie. Nagle poczuła dziwny niepokój, jakby jej kobieca intuicja, chciała coś przekazać. Zerknęła w stronę leżącej, na łóżku przyjaciółki do której przytulał się Minho. Przeszło jej, przez myśl, iż Marta, była z reguły w tym dobra. Często przeczuwając w taki sposób, że coś jest nie tak. Zawsze tłumaczyła jej swoje objawy, po których nadchodziła czyjaś zdrada, lub przykra informacja. Ola do dziś pamięta, że kobieca intuicja w taki sposób dawała znaki Marcie, nim dowiedziała się, że były ją zdradza.
Ola, aż pobladła czując przerażenie, gdy doszło do niej, że aktualnie odczuwa podobne objawy. Nigdy nie była złowróżbna. Bardziej, to była cecha Marty. Jednak, gdy było zbyt wiele zbiegów okoliczności, zaczynała wierzyć w kobiecą intuicję. Czyżby ta, próbowała dać jej jakiś ważny znak? Czyżby... Taemin, miał przed nią jakąś tajemnicę? Czy naprawdę chodziło, tylko o jej szlaban?
- Brakuje mi ciebie. - Taemin, dodał bardziej czule, ani na chwilę nie spuszczając z niej wzroku.
Ucałował czule jej czoło, ujmując dłonią policzek. Ola, wręcz od razu odrzuciła z głowy, te niedorzeczne myśli, o zdradzie, prawie śmiejąc się w duchu. Nabieranie strachu i dziwnych podejrzeń, było bez sensu. W ogóle skąd jej się wzięły nagle, akurat podejrzenia, o zdradę?! Przecież kobieca intuicja, nie przewidywała, tylko tego, a sam Taemin, przecież by jej tak nie skrzywdził. Był zbyt mocno w niej zakochany i zaangażowany w ich związek. Co pokazała jej nie raz, jego zazdrość, o Onew i kłótnie z nim...
- Mi ciebie też, jednak sam wiesz, że jeśli coś postanowię, to dotrzymuję słowa.
- Tak, tak... - mruknął, spuszczając na chwilę swój wzrok. - Jak ci minął dzień z Onew? Mam nadzieję, że dobrze się dobą opiekował. - na usta Taemina, wstąpił wesoły uśmiech, co kompletnie zbiło z tropu młodszą dziewczynę. 
Unosząc jedną brew, patrzyła, na niego pytająco. Nie mogła uwierzyć w ten stoicki spokój, swojego chłopaka..
- Um... Minął mi dobrze. Tak sądzę. - uśmiechnęła się delikatnie. Uważała, że dzień byłby lepszy, gdyby nie ta idiotyczna kłótnia i dziwne zachowanie lidera. - Zaproponował mi kawę, więc zamiast iść gdzieś i narażać go, na paparazzi, zaprosiłam go do nas. Pomógł mi choć trochę rozweselić Martę.
- To dobrze. - Taemin, uśmiechnął się, zakładając jej kilka kosmyków za ucho. - Na pewno bardzo, to przeżywała.
- I, to bardzo. Na szczęście wszystko się już wyjaśniło.
- Ogólnie sam Minho, wypalił dziś do menadżera, czy media śledziłyby któregoś z nas, gdyby porzucił karierę? Oczywiście bez wyjaśniania powodu.
- N-naprawdę? - odparła i zerknęła za siebie. Para zdawała się już spać, więc śmiało mogła dalej, o nich rozmawiać z Taeminem. - Jestem pod wrażeniem, że myślał już, o takich rzeczach, nie wiedząc, czy zostanie ojcem, czy nie?
- To fakt. My wszyscy byliśmy w szoku, gdy padło, to pytanie. Gdyby reszta nie załapała, gdy Minho, zaczął się tłumaczyć, menadżer mógłby zacząć coś podejrzewać. 
- Dobrze, że o niczym się nie dowiedział. Już i tak ostatnio dużo problemów miał, przez nas wszystkich.
- Nie zaprzeczę.
- Może też już chodźmy spać? Popatrz, oni już zasnęli, więc bez sensu jest dalsze oglądanie filmu, skoro tylko rozmawiamy i się przytulamy. Równie dobrze możemy robić, to u ciebie w pokoju, nim także zaśniemy. - zarządziła blondynka, na chwilę wtulając twarz w zagłębienie szyi, swojego ukochanego.
- Dobrze. - przytaknął jej. - Chyba lubisz się do mnie przytulać, co? - zapytał, a jej uśmiech momentalnie zszedł z ust. W głowie miała obraz, tych wszystkich momentów, kiedy to Jinki, ją przytulał. Czy, to było grzechem, jeśli uważała, że do Jinkiego, przyjemniej jej się przytulało, niż do Taemina? W sumie lider był masywniejszy od jej... Stop! 
Ola, cholera jasna! O czym ty myślisz?! Weź się dziewczyno w garść!
- Skoro to robię, to chyba tak. - spojrzała na niego i ku jej uldze, udało się jej uśmiechnąć. - Chodźmy. - dodała, wstając powoli z dywanu. Lee przytaknął jej z niemym uśmiechem.
Po wyłączeniu telewizora z włączonym Netflixem i lampki nocnej, wyszli z pokoju, trzymając się za ręce. Nie wiedzieli, że gdy zamknęli za sobą drzwi, brunetka otworzyła powieki. Powoli obróciła się twarzą do czarnookiego, próbując po ciemku dojrzeć zarys postaci, przed sobą.
- Minho, śpisz? - zapytała, gładząc delikatnie jego policzek dłonią, kiedy jej oczy przyzwyczaiły się do ciemności.
- Nie.
- Nie wiem czemu, ale mam jakieś dziwne przeczucia, co do tej dwójki. - szepnęła cichym i dość smutnym głosem, tuląc się mocniej w klatkę piersiową Minho. Ten zaczął ją czule gładzić po głowie, przytykając do jej czoła swoje pełne usta. Jemu w sumie też, to wszystko zaczynało się nie podobać. A przeczucia były podobne, co do tych Marty.
- Jak znajdę czas, to z nim pogadam. I może z Onew też, bo ostatnio przegina pałę.
- To fakt. Rodzi się, między nimi, jakiś dziwny trójkąt. - prychnęła z niezadowoleniem. - Także rozmowa, to dobry pomysł. I wiesz co?
- Co?
- Kochany jesteś, wiesz?
- Wiem kocie, wiem. Ty również. - zaśmiał się, całując czule usta dziewczyny. - Kocham cię.
- Ja ciebie też i dziękuję, że jesteś.
- Ja również. - szepnął, próbując skupić się, na zarysie twarzy dziewczyny. Pogładził jej głowę i policzek, czując szybkie bicie serca. Nadal czuł się przybity, iż nie zostanie ojcem. Jednak miał świadomość, że dana sytuacja, była dla nich lekcją i pewnego rodzaju sprawdzianem. - A teraz chodźmy spać. Ostatnio miałaś zbyt dużo wrażeń i musisz odpocząć. - dodał i ułożył się wygodniej z Martą do snu. Nim jednak poszedł spać, pogrążył się w myślach. Uśmiechnął się z nadzieją i zasnął, śniąc o swoich marzeniach.

*

Kiedy oboje byli już w pokoju, Taemin, położył się, jako pierwszy. Stwierdził, że w sumie, to jutro weźmie prysznic z rana, niżeli dzisiaj. Jakoś brakowało mu chęci. Nawet, gdy Ola, oświadczyła, że idzie się myć, nie wystrzelił za nią, jak z procy. A przecież, to mogła być okazja, aby zakopać chwilowy zakaz, prawda? I rzecz jasna umyć się dziś, a nie jutro.
Taemin, s
am tego nie rozumiał. Po prostu aktualnie nie miał, na nic siły. Natłok wrażeń, stanowczo go wykończył i jedyne, na co miał ochotę, to iść spać, tuląc w ramionach swoją dziewczynę. Tak też uznał, że brak rzucana się za Olą, pod prysznic, wyjdzie mu w jego sytuacji, na dobre.
W pewnym momencie, gdy nagle go olśniło, sięgnął komórkę z szafki nocnej. Przez chwilę wahał się, przed wybraniem nadawcy i wysłaniem wiadomości. W końcu zaryzykował wmawiając sobie, że to przecież nic złego, że napisze do koleżanki z branży. No prawie, bowiem owa dziewczyna, była nadal trainee, a Taemin, ostatnio był trenerem tańca jej grupy. Poza tym, sam menadżer poprosił go ostatnio, aby czasami ją dopilnował. I mimo, iż nie powinno, to przynależeć do jego obowiązków, to spełniał ową prośbę. Widział, iż dziewczyna jest bardzo zdolna i niestety jednocześnie zapominalska. Jego zdaniem, szkoda było marnować taki talent, tylko dlatego, iż dziewczyna miała taką cechę charakteru. 
Taemin, zaśmiał się, po ostatniej wymianie zdań z trainee.
Musiał przyznać, że mimo roztargnienia, ta potrafiła być zabawna. W tym samym czasie, nagle z łazienki wyszyła Ola. Szatyn spojrzał gwałtownie w jej stronę, gubiąc gdzieś, ten szeroki uśmiech. Kciukiem wygasił ekran telefonu, mając nadzieję, iż nie wyglądało, to podejrzanie. Sam nie wiedział, dlaczego spanikował? Przecież nic złego nie robił. Po prostu napisał do swojej podopiecznej, aby pamiętała, o zajęciach.
- Co cię tak rozśmieszyło? - blondynka zapytała, zarażając się jego poprzednim uśmiechem. Położyła się tuż obok niego, patrząc na niego uważnie. Zastanawiała się, czemu nagle jego uśmiech zniknął, kiedy tylko wyszła z łazienki? Jakby, tego było mało, ten nie odpowiadał, na jej pytanie, przez dłuższą chwilę. - Taemin? Wszystko ok? Dziwnie się zachowujesz. - dodała, patrząc to, na jego twarz, to na trzymany, przez niego kurczowo telefon. To pytanie, nie wzięło się znikąd z ust Oli. Lee aktualnie uciekał swoim wzrokiem, jakby nie wiedział, co jej odpowiedzieć? Dodatkowo wyglądał, na nieco przestraszonego, przez co przeszło Oli, przez myśl, iż coś ukrywa.
- Jak ci powiem, że przypomniałem jednej z trainee, że ma przyjść jutro, na moje zajęcia taneczne, to będziesz zazdrosna? - Taemin, utkwił wzrok w ciemnozielonych oczach i ogromnych źrenicach, które patrzyły, na niego skupione. Poczuł pewnego rodzaju ulgę, gdy blondynka pokręciła głową, po czym przytuliła się do jego ramienia.
- Skarbie, czemuż bym miała? Ufam ci i w przeciwieństwie do ciebie, nie przeszkadza mi to, że masz znajomych w grupie żeńskiej. O ile nie próbują cię podrywać. - zaśmiała się, a Taemin, przełknął z trudem ślinę czując, jak ogarnia go pewien strach. Jednakże pytanie powinno brzmieć: Przed czym?
- Czyli nie przeszkadzałoby ci to, że jest w pewnym sensie moją przyjaciółką? - zapytał niepewnie, patrząc na swoje dłonie, trzymające telefon.
Może, to był zabawny przypadek, ale owa trainee, imieniem Shinhye, jest wręcz mieszanką jego i Oli. Ostatnio doskonale się z nią rozumiał i w naprawdę niedługim czasie, obydwoje się do siebie zbliżyli. Rzecz jasna, jako dobrzy znajomi, nic więcej. Przynajmniej Taemin, tak uważał.
Ola, zaintrygowana słowami ukochanego, podniosła głowę. Zmieniła też swoją pozycję, aby wygodniej było jej spojrzeć, na Taemina. Nie wiedziała czemu, ale miała wrażenie, że Lee coś gryzie. Był jakiś taki nieobecny.
- Tak. - powiedziała stanowczo. - Skarbie, czy chcesz mi, o czymś powiedzieć, ale boisz się, że mnie zranisz? Jesteś jakiś taki nieswój. - zapytała zaniepokojona. Taemin, jedyne co zrobił, to po chwili zastanowienia, pokiwał przecząco głową i pogłaskał policzek Oli.
- Po prostu n
ie chciałbym, abyś była zazdrosna, o to, że mam przyjacielską relację z inną dziewczyną.
- Tak, jak powiedziałam wcześniej, póki nie masz zamiaru mnie zdradzić, to nie mam nic przeciwko takiej znajomości. - blondynka uśmiechnęła się, a Taeminowi, nagle stanęła gula w gardle. - I liczę, na to, że sam będziesz miał takie podejście, jeśli chodzi, o mnie i Onew.
- Rozumiem. Dziękuję, za twoje zaufanie i masz rację. To sprawia, że jeszcze bardziej jestem zły, na siebie za dzisiejszą akcję z Onew. Zachowałem się naprawdę idiotycznie i...
- Mam wrażenie, że znowu się powtarzasz.
- Wiem, ale naprawdę czuję się durnie. - odparł z powagą w głosie.
- Zwłaszcza, iż moje zachowanie, idealnie pokazuje, że chyba jednak nie ufam ci do końca. A tak nie jest! Ja nie ufam po prostu Onew, mimo iż jest moim przyjacielem. - dodał, patrząc prosto w oczy dziewczyny. Ta, przez chwilę milczała, wzdychając w końcu ciężko.
- Naprawdę staram się zrozumieć twoje zachowanie Taemin. Onew zapewne cię testuje, bo zależy mu, na moim szczęściu.
- Testuje? Perfidnie próbując cię podrywać? Rozumiem, że gdyby ta moja przyjaciółka, odwalała takie szopki do mnie, to byłoby, to dla ciebie w porządku?
- Oczywiście, że nie! Czułabym się zraniona.
- No właśnie! Więc dlaczego, to ja zawsze jestem karany? - gdy Taemin, to powiedział, dziewczynie zrobiło się głupio. Przecież miał całkowitą rację. Gdy wyobraziła sobie sytuacje w której Onew, był tą dziewczyną, a nią Taemin, robiło jej się przykro. Cała sprawa zmieniała postać rzeczy w jej oczach.  
- Masz rację Taemin. Jednak, nie zmienia to faktu, że takie atakowanie Onew, nie było w porządku. I w większej mierze, za to dostałeś ode mnie szlaban. A teraz chodź spać. Oboje jutro musimy rano wstać. - Ola, weszła pod kołdrę i przytuliła się do ciepłego ciała Lee. - Miłych snów kochanie. - powiedziała półszeptem, dając mu zaraz subtelnego buziaka w policzek. Przytuliła się, na nowo, kiedy tancerz patrzył się, przed siebie ze zmieszaną miną. 
Następnie spojrzał niepewnie, na spokojną twarz dziewczyny i westchnął cicho. Wtulił bok twarzy w jej blond włosy, przymykając powieki, aby również zasnąć. Nim jednak to się stało, czuł w głębi serca pewne obawy.

*

- Minho! Minho! - wołał poddenerwowany Key. - Gdzie jest ta przeklęta Żaba?! - fuknął pod nosem. Jego oczom rzuciły się drzwi od garderoby, przeznaczonej dla członków jego zespołu. Uśmiechnął się cwano po czym wszedł do środka. - Mam cię przebrzydła Ropu... - zamilkł, bowiem ta okazała się być pusta. Zakpił z ironią, przekręcając oczyma.
- Jeśli ta przerośnięta Żaba, imieniem Choi Minho, zaraz nie pokaże mi się, na oczy, to wręcz przyrzekam... Ale, to poważnie przyrzekam, że pokroję go i usmażę! O! Zrobię z niego żabie udka! - rozjuszony raper, gestykulował dłonią.
Skąd ta wściekłość u Kibuma? A stąd, że szukał Minho od dobrych piętnastu minut. Menadżer zadzwonił do niego, bowiem do Choi nie mógł się dodzwonić. Następnie poprosił go, aby ten go poszukał, bowiem mieli zaraz wystąpić w ,,Star King''. Jak, na złość, to jemu znowu musiało przypaść, szukanie tej przerośniętej Żaby. I do tego po całym obiekcie, kiedy nikt nie mógł go znaleźć!
Key naprawdę nie miał siły, ani ochoty, na zabawy w chowanego, po prawie całym dniu trenowania nowej choreografii. Miał nadzieję, że Minho, po prostu poszedł sobie do garderoby, aby się zdrzemnąć. Jak widać, widocznie postanowił zrobić sobie ze wszystkich małego psikusa i wybrał sobie inne miejsce, na drzemkę. Jak zwykle, o którym Kim nie miał bladego pojęcia...
- Skurczył się do rozmiarów typowej żaby, czy jak? Eh, jak boga kocham, irytuje mnie ten przerośnięty płaz! - Kibum, warknął kolejny raz z rzędu, podczas przemieszczania się po garderobie. Badawczo śledził wzrokiem całe pomieszczenie, niczym Sherlock Holmes.
Nagle rzuciło mu się coś podejrzanego w oczy. Szafa w której przechowywali swoje dotychczasowe ubrania, na czas trwania programu, miała lekko uchylone drzwi. Nic w tym nie byłoby dziwnego, gdyby nie fakt, że wystawała z niej dodatkowo jakaś noga i stopa.
- Ja pierdole... - mruknął raper. Podejrzewał, że Choi w wybitnym stylu, postanowił zdrzemnąć się w ich szafie. No debil... - Współczuje Marcie, takiego idioty. - dodał z ironią i gwałtownie otworzył drzwi szafy. Skrzywił się widząc Minho, śpiącego w bardzo nienaturalnej pozycji.
Bo, jak tak można mieć odchyloną głowę do tyłu, jakby mu ktoś skręcił kark?! Plus mieć jedną nogę podpartą, o bok szafy, a drugą podpierać, o podłogę? Przecież, to nawet niewygodne jest! Dobrze, że chociaż w normalny sposób, miał skrzyżowane ręce, na torsie. Inaczej Kibum, jeszcze pomyślałby, że coś opętało tą przeklętą Żabę. - Cholera... Te jego ćwiczenia, na siłowni sprawiają, że jest tak wygimnastykowany, że jest to przerażające i jednocześnie śmieszne. - Key nagle zamilkł i zerknął w stronę drzwi z perfidnym uśmieszkiem. W końcu wyjął komórkę z kieszeni i z szatańskim wyrazem twarzy, zaczął robić zdjęcia Minho.
- Buahaha, nie ma to, jak mieć kompromitujące zdjęcia do szantażowania, tego płaza. - zaśmiał się głośno, niczym zły charakter z bajki. Ku jego zaskoczeniu nawet, to nie zbudziło Choi. Jak zwykle miał mocny i głęboki sen. Key miał, tylko nadzieję, że uda mu się go wybudzić. Podejrzewał jednak, że nawet, gdyby się paliło i wszyscy by się darli, ten spałby spokojny, nieświadom niczego złego. 
Kim odrzucając ową myśl, zaczął podejmować próbę obudzenia, tego wielkiego śpiocha. Szturchania i nawoływania, tylko sprawiały, że Choi jedynie za każdym razem, burczał coś pod nosem. Kończąc mlaskaniem, aby dalej powędrować do krainy wiecznego szczęścia i tęczowych jednorożców. Gdzie zapewne śnił, o niegrzecznych rzeczach, związanych z Martą.
Kim nie wiedział czemu, ale myśl, o Marcie i jednorożcach, a zwłaszcza ich rogach, przyprawiała go, o kosmate myśli. Szybko pokręcił przecząco głową, chcąc sobie wybić z głowy tą durną myśl. Przecież, to było niedorzeczne!
Biorąc się w garść, dalej próbował swoich sił w budzeniu tej siedzącej w szafie skamieliny. Kiedy, jego metody dalej nie dawały skutków, postanowił podjąć się bardziej rygorystycznego sposobu. Tak moi drodzy Kim Kibum, właśnie z namiętnością namierzał wzrokiem mini lodówkę w której stała chłodna woda, w butelkach. Z wielkim uśmiechem, namierzył owe urządzenie. Wyjął z niego jedną butelkę i odkręcił korek, aby po chwili zacząć lać wodę, na tors Minho. Ten czując coś zimnego, wręcz zaczął się tarmosić w owej szafie. I, to tak, jakby został polany wodą święconą. Następnie wyskoczył z niej w popłochu, zdezorientowany sytuacją i tym, jakim cudem został oblany zimną wodą? Nawet krzyknął coś niezrozumiałego, kręcąc głową, na boki. W końcu namierzył stojącego naprzeciwko Key i zmrużył powieki rozzłoszczony.
- Pojebało cię?! - warknął, patrząc na mokrą koszulkę, która przyległa do jego torsu, uwydatniając idealnie wszystkie mięśnie. Kim zaczął się z niego śmiać, łapiąc się za brzuch.
- Ależ skąd! Mnie nie pojebało, a prędzej ciebie, bo zaraz mamy emisję w ,,Star King'', a ty namiętnie spałeś sobie w szafie! Także z całym szacunkiem, ale to był jedyny sposób, aby wybudzić cię z tego grobowego snu! - fuknął krzyżując z zaciętą miną ręce, na torsie. - I cóż, przez samego siebie, będziesz musiał przebrać tą mokrą koszulkę, bo musimy się już zbierać, na plan. - Minho, popatrzył na niego zniechęcony z westchnieniem opuszczając głowę w dół.
Mruknął coś pod nosem niezrozumiałego, patrząc na prześwitujący tors, pod mokrą koszulką.
- Chodźmy najpierw do stylistki, aby szybko wybrała coś dla ciebie. Menadżer będzie zły, jak nie zdążymy, na czas. - mruknął Key, łapiąc Minho, za ramię. Następnie wyprowadził go poza garderobę, czemu Choi się nie przeciwstawiał.
- Dobre sobie! Niby od kiedy przejmujesz się, opinią menadżera, hmm?
- Odkąd każe mi wiecznie ciebie szukać, śpiąca królewno. - dryblas ustał ze skwaszoną miną, przez co Kibum, prawie się potknął, czując opór. Może i oboje byli prawie tego samego wzrostu, ale Minho, był masywniejszy, i z dziesięć kilogramów cięższy.
- Yah, Kibum! Ja ci zaraz dam... O! Dzień dobry ajussi! - Minho, na momencie zmienił ton głosu, widząc przed sobą niezbyt zadowolonego menadżera. Przygryzł dolną wargę, spuszczając nieco wzrok w obawie, że zaraz dostanie porządny opierdol.
- Widzę, że w końcu go znalazłeś Kibum. - mężczyzna odparł w stronę bruneta, lustrując uważnym spojrzeniem Minho. Nagle jego uwagę, przykuła mokra koszulka, przylepiona do torsu Choi. Key zauważył to, gdy w głowie kształtował mu się plan powodu zniknięcia Minho. Miał ochotę nie raz ubić tą przebrzydłą Żabę, ale prawda była taka, że Minho, także nie raz ratował mu dupę. Dlaczego, więc nie miałby być mu dłużny?
- Tak ajussi. Jak widzisz, to jest powód dla którego Minho, się ukrył. Biedak był tak spragniony, że aż się bezwstydnie oblał wodą! I nie wiedział, czy ma się tak pokazać, czy przebrać? Prawda Minho? - Key puścił w stronę bruneta oczko, chcąc go uratować, przed gniewem ich menadżera. Nawet jeśli, był on naprawdę spokojnym i miłym człowiekiem.
- Tak, tak, Key ma rację. - raper zaśmiał się, jak jakiś idiota, przez co menadżer zmierzył go wzrokiem, spod przymrożonych powiek.
 - Minho, naprawdę nie wiem co się z tobą dzieje, ale ostatnio dziwnie się zachowujesz. I do tego te twoje dziwne pytania, o których już nawet nie wspomnę. - mężczyzna dalej lustrował go podejrzliwym wzrokiem. Odkąd Minho, zapytał o ten motyw z zerwaniem sławy ze względów prywatnych, miał go bardziej, na oku.
- Naprawdę? Oh ajussi, wydaje ci się, to tylko. - Choi zaśmiał się nerwowo. - Um... Key? Chyba powinniśmy już iść, co? Musze przebrać tą przemoczoną koszulkę. - spojrzał, na bruneta zachęcająco. Były blondyn pokiwał potakująco głową i po chwili już ich nie było.
- Co się do diabła z nimi dzieje? - mruknął mężczyzna, patrząc na coraz, to bardziej oddalające się sylwetki swoich podopiecznych. Pokiwał przecząco głową i udał się za nimi.

*

- Taemin, a coś ty taki wesoły? - zapytał Jonghyun, patrząc na niego zdziwiony, kiedy ten z wielkim uśmiechem, wpatrywał się w telefon.
Jego zdaniem Taemin, przez ostatnie kilka dni, chodził dziwne zadowolony. Był nawet miły dla Onew, który nadal miał mu za złe, tą durną akcję z rana.
- Ja? Wydaje ci się. - Lee odparł z nerwowym uśmiechem, chowając szybko komórkę. To wydało się Jonghyunowi, dość dziwne. 
- To może tak... Kto taki do ciebie napisał, że wywołał taki ogromy uśmiech? Ola? - Jonghyun, nie dawał za wygraną, przez co Taemin, zmieszał się, zastanawiając nad odpowiedzią.
- Rany Jonghyun, zostaw go. Przecież, to logiczne, że cieszy się tak, bo to Ola, napisała. Prawda Taemin? - Minho, mruknął niezadowolony, wchodząc do garderoby, po wszystkich występach, wraz z Onew i Key. Wspominany od razu spojrzał, na starszego przyjaciela. Zmieszał się ponownie, głupio się uśmiechając. Nie wiedział kompletnie, co ma zrobić? Przecież nie powie chłopakom, że od bodajże kilku dni, uśmiecha się, jak idiota, na widok wiadomości od Shinhye. Tą znał już od dłuższego czasu, ale od niedawna, oboje nieco zbliżyli się do siebie. Rzecz jasna, jako przyjaciele. 
Ale, czy na pewno?
Nagle Taeminowi, przeszła przez głowę pewna myśl, że chyba zaczynał się zakochiwać w Shinhye. Nawet nie wiedząc, kiedy takie uczucia w nim się narodziły? W sumie, to sam miał wrażenie, że ją do niego, też coś ciągnie. To było dość absurdalne, bowiem był przecież z Olą! To, o niej powinien ciągle myśleć, a nie swojej podopiecznej! Przecież nadal czuł zazdrość, o Onew! To wszystko było chore i pogmatwane. I, to bardzo! I, aby było śmieszniej, to Shinhye, tak naprawdę nie wiedziała, że ma on dziewczynę. Dlaczego jej, o tym do tej pory nie powiedział? Cóż, na początku, tego nie zrobił, bowiem bał się, iż ta sprzeda takie wieści do mediów. A z czasem, mimo zdobywania wzajemnego zaufania, po prostu nie było okazji, aby taką rzecz wyjawić. 
- Przecież w końcu postanowiła, pozbyć się tego zakazu, na rożne pierdoły. - Choi dalej drążył z szerokim uśmiechem, przez co Taemin, oderwał się od myśli. - Dlatego też teraz cieszy się, na samą wiadomość od niej. - śmiał się dalej, biorąc spragniony łyk wody. W tym czasie reszta zespołu, prócz Onew, zaczęła się chichrać z tego powodu. Ten jedynie siedział z ponurą miną, patrząc w tylko sobie znany punkt.
W końcu wstał, nie mogąc już znieść tej głupoty kumpli. Wyjął telefon z kieszeni i udał, że do kogoś dzwoni, aby się czasem nie uczepili, że wychodzi bez słowa.
Będąc już, na korytarzu, przeszedł kilka metrów dalej, po czym schował się w ciemnym kącie. Oparł się plecami i tyłem głowy, o chłodną ścianę. Westchnął ciężko, gdy opuścił bezwładnie rękę w dół, trzymającą telefon. Może, to było złe, ale naprawdę myślał, że związek Oli i Taemina, zaczyna powoli zbliżać się ku końcowi. Widział, że Ola, ostatnio ma tego wszystkiego dość. Taemin, był naprawdę czasem przesadnie zazdrosny. Zwłaszcza, gdy Jinki, był w pobliżu Oli, lub w tym samym pomieszczeniu. Uwielbiał wtedy zaznaczać fakt, że Ola, jest jego dziewczyną. To w pewien sposób frustrowało Onew, a zwłaszcza dziewczynę. Na przykład zamiast dać czułego buziaka, Lee wręcz przysysał się do niej, niczym glonojad do szyby akwarium. Albo non stop ją przytulał z pięćdziesiąty raz mówiąc jej, że ją kocha. Patrząc, rzecz jasna w stronę Onew, niż jej. I cóż, niestety piorunujące spojrzenia Jinkiego, jak i Oli, nic nie dawały. Taemin, dalej robił swoje...
To naprawdę bolało Jinkiego. To, że Ola, wolała Taemina, a nie jego. Co niby takiego, nie miał, a on tak? Fakt, zależało mu, na jej szczęściu. Do tego naprawdę starał się odpuścić, gdy widział szczęśliwą blondynkę, przy boku Tae, jednak... Jednak, to było okrutne dla jego serca. To patrzenie, na to wszystko. Na to, jak się całowali, przytulali, czy szeptali sobie wzajemnie słodkie słówka.
W końcu biorąc się w garść, mimo bolącego serca, otarł łzy i odepchnął się od ściany.
Przeszedł zaledwie kilka kroków, gdy nagle za plecami, usłyszał głos Lee, proszący, aby zaczekał. Co dziwne, ten głos, był dziwnie radosny. Lee chyba jedynie słyszał taki wesoły ton głosu, gdy Taemin, mówił coś do Oli. Ale przecież... Oli, tutaj nie było. A do niego nigdy nie zwracał się w taki sposób, nawet gdy chciał mu dogryźć.
Jinki, odwrócił się automatycznie z myślą, że być może się myli? Widząc jednak, że Taemin, patrzy radośnie w całkiem innym kierunku, szybko odskoczył w ciemny kąt. Nie chciał zostać przyłapanym i miał nadzieję, że Lee nie zdążył go zauważyć. Widocznie szczęście mu dopisało, bowiem dosłyszał, jak z ust Taemina, padło imię Shinhye. Zaraz po tym, padły słowa, że cieszy się, że ją spotkał, bo muszą pogadać. Podobno, o wspólnym treningu i... Umówionym spotkaniu.
Onew zmarszczył brwi, słysząc tę rozmowę, bowiem nie kojarzył głosu i imienia dziewczyny. Dziwiło go to dziwne spoufalanie się z tą dziewczyną. Wyjrzał ostrożnie, dostrzegając, jak owa Shinhye i Taemin, razem rozmawiają, uśmiechając się wesoło. Lider skądś kojarzył tą dziewczynę, ale nie przypominał sobie skąd? Nagle go olśniło. Była, to dość świeża trainee i istniała szansa, że Taemin, był jej trenerem tańca. Przecież od niedawna prowadził takie zajęcia taneczne, mając podszkolić nowe osoby, przed debiutem. Jednak... Co ona do jasnej cholery, tutaj robiła? Przecież, to nie była agencja. Czyżby miała występ w programie rozrywkowym, wraz z innymi trainee? Jinki, nie kojarzył, aby taka akcja miała dziś miejsce. A może... Nie doszło, to do niego?
Szatyn zmrużył powieki patrząc, na odchodzącą dwójkę. Może, to głupie, ale zaczął mieć złe przeczucia, co do ich relacji. Nie wiedział dlaczego, ale coś dziwnego ściskało mu żołądek i gardło.
- Jeśli skrzywdzisz Olę, to cię zajebie Lee Taemin... 

*

- Eh, i gdzie ci ludzie? - zielonooka mruknęła niezadowolona, wpatrując się przez okno w kuchni, na salkę, gdzie wiało pustkami. Dzisiejszego dnia, klienci chyba omijali cukiernię, szerokim łukiem. Jakby, tego było mało, to Oli, dziś z nimi nie było, bowiem, była na uczelni. Także Marta, zapewne zobaczy się z nią jutro, ponieważ jedzie, na nockę do Choi.
Owszem, może i Marta, narzekała ostatnio, na nadmiar pracy i zmęczenie, przez co wyszło później nieporozumienie z ciążą. Jednak chcąc, aby trochę się uspokoiło, nie miała, na myśli, aby przyszło, tylko pięciu klientów w ciągu dnia! Cóż, w sumie powinno się patrzeć, na to z perspektywy takiej, iż był środek tygodnia. Tak też ludzie, zapewne byli zajęci czymś innym, jak na przykład praca.
Skupiona, na dalszym wpatrywaniu się, usłyszała kroki. Ślamazarnie obróciła głowę w bok, widząc poważny wyraz twarzy Gongchana, mierzącego ją wzrokiem.
Popatrzyła, na niego przez chwilę, po czym zignorowała go z cichym westchnieniem. Ponownie odwróciła głowę w stronę klientów, odpierając brodę, na dłoni.
- Wiem, że tylko nam pomagasz i ostatnio Ola, każe ci się mniej przemęczać, jednak... Nie chcę nic mówić, ale jeden z klientów, czeka już chyba z pięć minut, na obsługę. - czarnooki mruknął dziwnie zniekształconym i niezadowolonym głosem, przez co Marcie, chciało się z tego śmiać.
Gongchan, skarbie... Wiem, że mówisz mi, to tylko po to, abym w końcu ruszyła swój leniwy tyłek. Jeśli nie zauważyłeś, to siedzę tutaj od dobrych kilku minut, uważnie patrząc w stronę sali i drzwi. I wiesz co? Aktualnie widziałam, tylko wychodzących klientów, a nie wchodzących. - zaznaczyła, mocniej akcentując ostatnie słowo. Patrzyła, na niego spode łba, wskazując palcem, na okno, przez które było widać całe pomieszczenie. Nagle do kuchni wparowała Sujuna. Mruczała niezadowolona pod nosem, któż to ośmielił się powiedzieć do jej chłopaka ,,skarbie''?! Przecież, to było niedopuszczalne i tylko ona miała takie prawo do tego! I ewentualnie pani No, czyli matka dryblasa.
- Wybacz 
za to Sujuna. - Marta, zaśmiała się nieco zakłopotana. - To, był taki mój mały nawyk.
- Rozumiem. W sumie, o ciebie nie muszę być zazdrosna, bo wiem, że jak tylko, na siebie spojrzycie, to od razu was odpycha. - Sujuna, zaśmiała się uroczo, obejmując ramię swojego ukochanego.
- To prawda. Poza tym ja preferuję wyrośnięte żaby, imieniem Choi Mi... - brunetka zacięła się, zakrywając usta dłońmi. Właśnie do niej doszło, co by właśnie zrobiła! Publicznie oznajmiłaby, że jest z Choi Minho! Być może, to nazwisko i imię, było dość popularne w Korei, jednak nie mogła tak ryzykować. Zwłaszcza, że Shinee, reklamowało cukiernie. A Koreańczycy, byli przewrażliwieni, na takie rzeczy. I nie daj bóg, jakby ktoś usłyszał końcówkę jej wypowiedzi! Chyba wybuchłaby jakaś apokalipsa! A ona nawet nie miałaby się, gdzie ukryć, razem z Choi. W sumie mogłaby w kosmosie, jednak sassaeng prędzej, czy później, by ich tam odnalazły. - Ekhem... Um, wiecie w sumie. - zaśmiała się nerwowo, pokazując gestem głowy, na szybę, za którą znajdowało się pomieszczenie dla gości. Rudowłosa zaśmiała się, jeszcze bardziej wtulając się w silne ramiona ukochanego. Ten westchnął rozbawiony, kręcąc głową z niedowierzaniem. No tak Marta, jak zwykle miała ciut przydługi jęzor i donośny głos.
- A, co do żab, to szkoda, że nie będzie hybrydy żabo-koto podobnej. - Sujuna, westchnęła smutno, patrząc w stronę brzucha Marty.
- Że czego? - Marta i Gongchan, popatrzyli w stronę rudowłosej z uniesionymi w zdziwieniu brwiami.
- No hybrydy żabo-koto podobnej. - dziewczyna uśmiechnęła się szerzej, gdy oko Gongchana, zaczęło drgać nerwowo, a Marcie, brakło słów. - Na pewno nie jesteś w tej ciąży? Bo masz jakiś taki wypukły ten brzuch. - rudowłosa skanowała badawczym wzrokiem Martę, której jedno oko, także zaczęło drgać.
- To, tylko moja oponka i zapewne nieco wzdęć. - strzepnęła ze swojego brzucha dłoń Sujuny, która oczywiście musiała sprawdzić, swoje podejrzenia. - I dzięki, wiesz? Nie ma, to jak usłyszeć od innej dziewczyny, że ma większy brzuch. - Marta, wykrzywiła usta w niezadowoleniu. Skrzyżowała swoje ręce, na piersi, snując w głowie wszelakie tortury, na Sujunie. - Gongchan? Zabierz ją do kościoła, czy coś, bo przeraża mnie jej tok myślenia.
- Jakiego kościoła?! Wypraszam sobie! Do kościoła, to on co najwyżej, może mnie wziąć, aby zawrzeć związek małżeński!
- Wiesz co? - Gongchan, pochylił się w stronę Marty, będąc w ogromnym szoku, na słowa swojej dziewczyny. - A masz może inny pomysł, niż kościół? Bo chyba obawiam się jej zamiarów?
- Wiesz Gongchan, mogę ci jedynie pomóc, aby nie wzięła cię w ożenek. Albo pomogę ci zorganizować egzorcystę.  Ale, to będzie srogo kosztować.
- Myślę, że się dogadamy. - uśmiechnął się podstępnie, składając z Martą, obietnicę w formie uścisku dłoni.
- Yah! Ja wszystko słyszę! I zaraz wam dam egzorcystę! Jesteście niemożliwi!

*

- Dawno tu nie byłam. Dziękuję, że mnie ze sobą zabrałeś. Dzisiejszy dzień, na uczelni, był dość ciężki. - Ola, westchnęła ciężko. Mimo to, po chwili uśmiechnęła się subtelnie do Onew, aby zaraz wrócić wzrokiem, na rzekę Han. Oboje siedzieli właśnie, na kocu, ukryci pośród drzew, kwiatów i krzewów. Oczywiście starali się być czujni, na ludzi chodzących w okolicy. Jednak dopisywało im szczęście, bowiem nikt nie spacerował blisko ich tajemnego miejsca. 
- Domyślam się. - lider odwzajemnił uśmiech, patrząc wpierw, na Olę, a następnie także w stronę rzeki.
- Nim po ciebie przyjechałem, słyszałem głos Marty w dromie.
- Ah, tak. Wspominała mi coś, że będziemy widziały się raczej dopiero jutro.
- To, na pewno! Zapewne oboje już zapomnieli, co było kilka dni temu i znowu grzmocą się u Choi w pokoju.
- Co?! Skąd niby wiesz?! - Ola, była w szoku, oczami wyobraźni widząc akcję, sprzed kilku dni. Następnie zmarszczyła swój nos, przez co okulary, trochę jej zjechały. Jednak nie, na długo, bo zaraz je poprawiła palcem. Tym razem starała się uważać, aby nie był, to środkowy, bowiem był to jej nawyk.
- Nie to, że coś, ale jak przyjechała, to oboje chyba myśleli, że nikogo nie ma w dormie. I wręcz z chichotem udali się, na górę. A kiedy wychodziłem z pokoju, słyszałem ciche pojękiwania z pokoju Minho. Także nie wnikam, co oni tak naprawdę tam robili? Jednak jednego jestem pewien, że nie była, to joga.
- Boże... A mówiłam jej, że mimo, iż lubię dzieci, to nie będę jej ich niańczyła, jak wpadną.
- Wiesz... Jeśli nie będzie się tak przemęczała, to nie będzie też straszyła fałszywymi objawami, po seksie z Choi. - Lee powiedział sarkastycznie z łobuzerskim uśmieszkiem. W końcu nie wytrzymał i zaczął się śmiać widząc, oburzoną minę przyjaciółki.

- Widzę, że chyba bardzo chcesz dostać w ten dziób, co? - blondynka przymrużyła groźnie powieki. Mężczyzna zaś, zaczął się jej uważnie przyglądać, gdy uśmiech nie schodził mu z ust.
- Jesteś taka urocza, kiedy się złościsz. - puścił do niej oczko, po czym położył się, na kocu, krzyżując swoje ręce, pod głową. Jego powieki były przymknięte, a kąciki ust delikatnie uniesione. W danym momencie, jego twarz wydawała się być taka błoga i spokojna.
Po chwili namysłu, dziewczyna także położyła się obok. Tak się wciągnęła w podziwianie nieba, że nawet nie zauważyła, kiedy Onew zaczął jej się przyglądać. Gdy się zorientowała i zerknęła, na niego, ten odwrócił speszony wzrok, wraz z głową. Odchrząknął cicho i sam zaczął patrzeć prosto w niebo.
- Zauważyłem, że pogodziłaś się z Tae i znowu się do siebie zbliżyliście. - jego głos nie brzmiał, na jakoś specjalnie zadowolony z tego powodu. Dlatego też, ciemnozielone oczy Oli, skierowały się, na niego. Jinki, to wyczuł. Odkręcił się, na bok, podpierając głowę, na uniesionej ręce. Jego mina była poważna.
Blondynka nie wiedziała, co ma ze sobą zrobić? A w szczególności, gdy poczuła, jak lider gładzi ją po głowie. Skubany wiedział, jak bardzo uwielbiała taki dotyk. A najgorsze chyba było to, że wolała bardziej, kiedy to on ją tak głaskał, a nie Taemin. I cóż, niestety szybko i mocno bijące serce, boleśnie jej, to uświadamiało.
- Tak, pogodziłam się. - powiedziała półszeptem, próbując nie okazywać tego, jak czuła się wspaniale i bezpiecznie, przy Jinkim. Bo nie powinna się tak czuć, mając chłopaka, prawda? - Jednak widzę, że nie bardzo cię to cieszy.
- Masz rację. Obiecałem sobie, że mimo, iż nadal cię kocham, to będę szczęśliwy, jeśli ty również będziesz, przy boku kogoś innego, niż ja. Twoje szczęście najbardziej się dla mnie liczy, jednak... Ja nie widzę, abyś ty go doświadczała, przy Taeminie. Zrobił ogromną aferę, o to, że leżeliśmy razem w salonie, kiedy on... - Jinki, zamilkł nagle, zaciskając mocno swoje wargi.
- Kiedy on, co? - Ola, zmarszczyła brwi, podnosząc się do siadu. Jinki, również to zrobił, gdy uważnie mu się przyglądała. Zastanawiało ją to, co znowu za argument wymyślił, który mógłby ją odepchnąć od Taemina? To już w jakimś stopniu stawało się męczące. - Dobra, nie ważne. Mówisz, że zależy ci na moim szczęściu i tak dalej. Jednak ja widzę, że ty i tak nie dostrzegasz go u mnie, kiedy jestem, przy Taeminie. Uwierz mi, że jestem przy nim szczęśliwa.
- Yhym, oszukuj się dalej. - mruknął pod nosem, jednak zielonooka i tak, to usłyszała.
- Słucham?! O co ci znowu chodzi Onew? - wręcz warknęła. - Jeśli nie widzisz mojego szczęścia, przy Taeminie, to twój problem, nie mój. Ja akurat je widzę i jest mi z nim naprawdę dobrze! Naprawdę musimy poruszać ten temat? Nie możemy porozmawiać, o czymś innym?

- Przepraszam. Masz całkowitą rację... - skłamał, że mu przykro. Mimo, iż brzydził się kłamstwem, to w tym wypadku musiał się zgodzić. Teraz już wiedział, że nie ma co poruszać dalej tematu Taemina. Jednak bardzo, tego chciał. Chciał wyznać Oli, co ostatnio widział. Prawda była taka, że od tamtego dnia, gdy ujrzał Taemina z Shinhye, coś mu nie pasowało. Miał wrażenie, że niedługo coś się wydarzy. Postanowił jednak, na razie nic nie mówić Oli, o swoich podejrzeniach, co do Lee. Przecież, nawet nie miał dowodów, więc za wiele nie mógł zrobić, bo Ola, nie uwierzy mu w żadne słowo.
Jinki, po tamtej sytuacji, przy garderobach, zauważył, iż Taemin, częściej ma kontakt z ową trainee. Dowiedział się, że dziewczyna faktycznie pochodzi z jego grupy tanecznej. I co najgorsze, sam menadżer maczał w tym palce, aby owa dwójka, non stop przebywała ze sobą. Miał ochotę powiedzieć panu Kim kilka słów, zwłaszcza, iż wiedział bardzo dobrze, że Taemin jest z Olą. A do tego, oboje mieli już nieprzyjemne akcje z pewnymi zakłamanymi dziewczynami z branży. Niestety prawda była taka, że nie mógł nic zrobić, prócz tego, aby po cichu starać się chronić Olę.
- Uwielbiam, kiedy się uśmiechasz, a ostatnio robisz, to naprawdę rzadko. Dlatego tak twierdzę, wiesz? Także nie bądź zła. Po prostu się martwię. - westchnął, ujmując w dłonie twarz dziewczyny. Patrzył głęboko w jej zaskoczone oczy.
Następnie przytulił ją do siebie mocno, gładząc jej krótkie blond włosy. Ola, wręcz od razu poczuła, jak gromada ciarek przechodzi po jej plecach. Wstrzymała oddech, aby uspokoić rozszalałe serce, gdy ciepły oddech Jinkiego, liznął jej ucho i szyję. W duchu przeklinała swoje zdradzieckie serce, które powinno bić tak szybko, dla innego mężczyzny, niż Lee Jinki. A mimo to, nie spowalniało, gdy kolejne sekundy, upływały bez zaczerpnięcia, przez nią oddechu. W końcu dała sobie spokój, przymykając powieki. Wzięła drżący oddech, próbując skupić się, na tym co powiedział jej Lee.
- Naprawdę tak uważasz? - szepnęła zdziwiona, bowiem miała wrażenie, że dość często się uśmiechała. Chociaż ostatnio, chyba nawet Marta, wspominała jej coś, o tym. - Cóż, w takim razie, musisz coś, na to poradzić. - zaśmiała się i odsunęła, na tyle, aby móc spojrzeć, na mężczyznę. - Myślę, że fakt, że możemy rozmawiać ze sobą i żartować, stanowczo sprawi, że będę się częściej uśmiechała. Ostatnio chyba oboje częściej się kłócimy. I mam czasem wrażenie, że po ostatniej akcji z Taeminem, nasze spotkania cię ranią. - dziewczyna popatrzyła, na niego smutno, przygryzając nieświadomie wargę. Serce Onew zabiło mocniej, na ten widok. W milczeniu powiódł wzrokiem w górę, na oczy Oli. 
Następnie powiódł nim w dół, ponownie skupiając go, na jej ustach. Koniecznie musiał się odsunąć bardziej, bo jeśli tego nie zrobi, to w końcu nie wytrzyma i ją pocałuje...
- Wydaje ci się. - skłamał, odsuwając się bardziej od blondynki. Jego czarne oczy, skierowały się w stronę rzeki. - Jednak jeśli tak, to widzisz, to możemy ograniczyć spotkania. Nie chciałbym, abyś miała takie myśli i źle się z nimi czuła.
- Nie! - dziewczyna odparła, nieco zbyt gwałtownie łapiąc przeguby Lee. - Uważam, że zmniejszenie kontaktu, byłoby dla mnie bardzo trudne. - zwiesiła wzrok czując, jak jej oczy się szklą. - Onew, ja nie chcę cię ranić. Jesteś dla mnie, zbyt ważną osobą. - Ola, rozkleiła się, na dobre, przez co łzy, spływały po jej policzkach. Mężczyzna patrzył, na nią smutnym wzrokiem. W końcu chwycił dłońmi jej policzki i przybliżył twarz, robiąc coś, co ją zaskoczyło. Swoimi pełnymi wargami, zaczął scałowywać słone łzy z jej bladych policzków. Pozwalała mu, na to, siedząc sztywno, niczym posąg. Jej serce, ponownie biło mocno i szybko sprawiając, że z jej oczu, zaczęło spływać więcej łez. Była zła, na siebie i cały świat, że tak ją okrutnie testował. Bo, jakim cudem, mogła darzyć silnym uczuciem dwóch mężczyzn? I być do tego rozdartą, między nimi? Przecież, to było chore. Takie rzeczy zdarzały się, tylko w książkach! Sama nie raz była krytyczna, względem bohaterów w trójkącie miłosnym. A tymczasem los śmiał jej się parszywie w twarz, stawiając ją, wręcz w identycznej sytuacji...
- Ty również jesteś dla mnie bardzo ważną osobą. - słowa Lee, wyrwały ją z dziwnego letargu. Zamrugała gwałtownie oczyma, odsuwając się od niego. Nie mogła sobie pozwolić, na takie pochlebstwa z jego strony. Zwłaszcza, gdy oboje byli w publicznym miejscu i mogli zostać przyłapani, przez kogoś. - Nie martw się, nie ranisz mnie. - kolejne kłamstwo, padło z ust Jinkiego. - I wiesz co? Ostatnio mam wrażenie, że moje uczucie chyba zaczyna do ciebie gasnąć. Widocznie moje serce zaczęło rozumieć, że bez sensu jest kochać cię, jako kogoś więcej, niż przyjaciółkę... - westchnął, uśmiechając się nikle. 
Ola, popatrzyła na niego uważnie, zaciągając nosem. Dobiło ją to, że oczy Jinkiego, również naszły łzami.
- Onew, ja naprawdę przepraszam. - jęknęła żałośnie, obejmując jego silne ramiona. Mężczyzna przyjrzał jej się, po czym otarł jej mokre policzki. Następnie mocno ją do siebie przytulił. Dziewczyna wybuchła płaczem. Winiła się, za powodowanie bólu swojemu najlepszemu przyjacielowi. A może tak naprawdę komuś więcej? Nikomu, o tym nie mówiła, bo bała się swojego uczucia, ale podejrzewała, że tak naprawdę, nadal sama go kochała. Bo, jak inaczej można było wyjaśnić, przyspieszone bicie serca, kiedy ten był w pobliżu? Ciągłe myślenie, o nim i chęć poczucia bezpieczeństwa w jego towarzystwie? W sumie, to tak naprawdę nie musiało nic znaczyć, a jej podejrzenia, mogły być zwykłą aluzją. Jednak pytania, ciążyły w jej sercu: Kogo tak naprawdę, szczerze kochała już od początku? Taemina, czy Onew?

2 komentarze:

  1. haha JongKey ;D
    aaaaaa Tae juz mam go dosc TT nie chce zeby byl z Ola wole ją z Onew ;D
    niech on idzie do tej trainee, choc to bedzie bolec Olę, ale bedzie obok niej Onew ktory ja pocieszy ;D
    Minho i Marta jak zawsze wspaniali, choc w tym rozdziale bylo ich malo TT oby w nastepym bylo wiecej bo ich uwielbiam ;D
    Fighting ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Jonghyun na pierwszym gifie.... *O*

    OdpowiedzUsuń