Jakby ktoś nie czytał poprzedniego rozdziału, to tu jest pierwsza część. ^^
Wybaczcie mi to, że tak troszkę zaniedbuje teraz bloga, ale już za chwilę czekają mnie matury, więc przedmioty z których ją zdaje, wręcz porywają mnie i zabierają na jakiś czas. Mendy jedne... ;.;
Nawet Minho płacze z tego powodu. XD
Zapewne kolejny rozdział zacznę pisać, bądź dodam dopiero w maju, jak skończą się matury... -_-
Akurat mam je na początku, więc może pod koniec maja coś się pojawi. Jednak nie obiecuję...
Postaram się w przerwach coś pisać tu, jak i na tamtego bloga ,,Nuhreul Wonhae''. ^^
Zapraszam, Do czytania i sory za sformatowany tekst w niektórych linijkach, ale nic na to nie mogłam poradzić mimo kilku prób. -.-
Enjoy~~!
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Wybaczcie mi to, że tak troszkę zaniedbuje teraz bloga, ale już za chwilę czekają mnie matury, więc przedmioty z których ją zdaje, wręcz porywają mnie i zabierają na jakiś czas. Mendy jedne... ;.;
Nawet Minho płacze z tego powodu. XD
Zapewne kolejny rozdział zacznę pisać, bądź dodam dopiero w maju, jak skończą się matury... -_-
Akurat mam je na początku, więc może pod koniec maja coś się pojawi. Jednak nie obiecuję...
Zapraszam, Do czytania i sory za sformatowany tekst w niektórych linijkach, ale nic na to nie mogłam poradzić mimo kilku prób. -.-
Enjoy~~!
* * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * * *
Od całego zdarzenia z przyłapaniem Taemina i Shinhye, minął tydzień. Menadżerowie SM Entertainment, kazali im się ujawniać w niektórych miejscach, aby stworzyć pozór pary. Media oczywiście łapały każdą plotkę, jak ryba haczyk, przez co wszystko wpływało do Internetu. Oczywiście w śród fanów, takie wiadomości wywoływały złość, łzy, jak i poczucie radości, że owa dwójka jest razem. Byli też i fani, którzy twierdzili, że chyba ostatnie akcje powiązane z Shinee, niczego nie nauczyły ich agencji.
Ola, na początku wszystkiego podejrzewała, że cała akcja sprawi, że będzie widywała się z Taeminem, bardzo rzadko. I tak się właśnie stało. Widzieli się może w ciągu tygodnia... Zero razy? Blondynka, nawet ostatnio była u rodziców Lee, bowiem ci także znali już całą sytuację. Oczywiście nie byli za tym, aby Taemin, dalej drążył owe kłamstwa. Ale niestety, często karty rozdawała agencja, przez co artyści, musieli tańczyć tak, jak im zagrała. Tak też starali się, to zrozumieć i tłumaczyć sobie, jak i Oli, że Taemin, chwilę poudaje i będą mogli ponownie być razem. Niestety Ola, nie do końca wierzyła w ich słowa, więc starali się pocieszyć ją innymi słowami...
Gdy owy tydzień minął, miała wrażenie, że Taemin, zaczyna się od niej oddalać. I co najgorsze, jakimś cudem Jinki, także mniej się ostatnio do niej odzywał. To sprawiało, że czuła w sobie wewnętrzną pustkę, żal i niezrozumienie. Gdy chciała nawiązać z Onew kontakt, dostawała od niego wiadomość, że odezwie się później. Gdy już, to robił, pisał jej wtedy, że bardzo ją przeprasza, że tak późno pisze, ale nie ma ostatnio, na nic czasu. I, gdy wtedy chciała chociaż chwilę nawiązać połączenie głosowe, ten nagle znikał z łączy. To naprawdę dziwiło Olę, bowiem Minho, Key i Jong, jakoś mieli czas, aby wpaść, na odwiedziny. Zwłaszcza Minho, który widział się z Martą, prawie codziennie!
Gdy chłopaki wpadli pewnego dnia całą trójką, wtedy Ola, próbowała ciągnąć ich za języki. Dopytywała się, czy wiedzą dlaczego Onew, nie ma czasu się do niej odezwać, czy spotkać, a oni tak? Cała trójka spojrzała się wtedy, na siebie, niemo wymieniając się znaczącymi spojrzeniami. Następnie ich wzrok padł, na smutną Olę i siedzącą Martę, która nie ukrywała złości, na obu Lee.
Blondynka zastanawiała się nad tym, czy te unikanie lidera, jest związane z ich ostatnią rozmową? Albo postanowieniem ich menadżera? Przecież Onew mówił jej, że przestaje ją kochać. Jednak ile już razy, to słyszała? Co prawda wspomniał też, o ograniczeniu kontaktu z nią, czemu ta się sprzeciwiła. Być może postanowił i tak zrobić po swojemu? Ale żeby, aż tak?! Mimo wszystko było jej przykro, bowiem kilka dni temu, miała swoje dwudzieste pierwsze urodziny. Niestety, przez brak czasu, nie była w stanie nic zorganizować.
Dzisiejszego dnia, po zakończeniu zajęć, postanowiła przespacerować się ulicami Seulu. Dziś wyjątkowo udała się, na pieszo do uczelni i w taki sam sposób wracała. I owszem, miała możliwość dojazdu autem, autobusem lub merem, jednak była ładna pogoda. Tak też, żal było nie skorzystać z wiosennych promieni.
Ola, po drodze zaszła do kilku sklepów z ubraniami i butami. Pomyślała sobie, że może akurat coś ładnego wpadnie jej w oko i sobie kupi? Na przykład jakieś buty, koszulki i spodenki? A może i nawet jakąś sukienkę? Tak, to był naprawdę dobry pomysł! Zwłaszcza, iż zakupy mogłyby jej pomóc, przy aktualnie intensywnym rozmyślaniu, nad zachowaniem obu Lee.
Widząc w sklepie stroje kąpielowe, myślami przeskoczyła, na Martę. Poczuła lekką zazdrość, iż Choi zabrał ją dziś z rana do gorących źródeł. Sama chętnie by się tam wybrała z Taeminem. Na samą tę myśl, zrobiło jej się przykro, bowiem zatęskniła za jego obecnością i dotykiem. Tym czułym, jak i namiętnym, pełnym erotyzmu. Jakby, tego było mało, miała ogromną ochotę, na niegrzeczne pieszczoty. I tak, ponownie zazdrościła Marcie. Zwłaszcza, iż ta czasami opowiadała jej, czego to Choi z nią nie robi, a ona z nim.
Z ust dziewczyny wydobyło się niezadowolone westchnienie. Owszem, nadal była jeszcze dziewicą, ale czuła się bardziej gotowa, na przeżycie swojego pierwszego razu. Oczywiście z Taeminem. I tak oto, ponownie westchnęła cierpiętniczo, podczas oglądania jakiś spódnic i ruszyła dalej. Mimo, iż ufała swojemu ukochanemu, to czuła ogromny smutek, że nie widywała się z nim często. Do tego przybijał ją fakt, że dzisiejszej nocy będzie sama w domu. Jutro cały dzień także, aż do późnego wieczora. Co prawda pytała wczoraj Taemina, czy będzie w stanie spędzić z nią ową noc? Ten niestety, jak przez ostatnie dni, wymigał się pracą od rana do późnego wieczora. Było jej przykro z tego powodu...
Nagle naszła ją myśl pełna nadziei, że może jednak coś mu odpadło i jednak się uda? Szybko wyjęła telefon i napisała do Taemina, gdy jej serce, zabiło mocniej. Gdyby się udało, wtedy mogliby oboje spędzić cudowny wieczór i kto wie? Może i noc? Jednak musiałby się chyba nadarzyć jakiś cud, aby ten plan się udał.
Blondynka zastanawiała się nad tym, czy te unikanie lidera, jest związane z ich ostatnią rozmową? Albo postanowieniem ich menadżera? Przecież Onew mówił jej, że przestaje ją kochać. Jednak ile już razy, to słyszała? Co prawda wspomniał też, o ograniczeniu kontaktu z nią, czemu ta się sprzeciwiła. Być może postanowił i tak zrobić po swojemu? Ale żeby, aż tak?! Mimo wszystko było jej przykro, bowiem kilka dni temu, miała swoje dwudzieste pierwsze urodziny. Niestety, przez brak czasu, nie była w stanie nic zorganizować.
Dzisiejszego dnia, po zakończeniu zajęć, postanowiła przespacerować się ulicami Seulu. Dziś wyjątkowo udała się, na pieszo do uczelni i w taki sam sposób wracała. I owszem, miała możliwość dojazdu autem, autobusem lub merem, jednak była ładna pogoda. Tak też, żal było nie skorzystać z wiosennych promieni.
Ola, po drodze zaszła do kilku sklepów z ubraniami i butami. Pomyślała sobie, że może akurat coś ładnego wpadnie jej w oko i sobie kupi? Na przykład jakieś buty, koszulki i spodenki? A może i nawet jakąś sukienkę? Tak, to był naprawdę dobry pomysł! Zwłaszcza, iż zakupy mogłyby jej pomóc, przy aktualnie intensywnym rozmyślaniu, nad zachowaniem obu Lee.
Widząc w sklepie stroje kąpielowe, myślami przeskoczyła, na Martę. Poczuła lekką zazdrość, iż Choi zabrał ją dziś z rana do gorących źródeł. Sama chętnie by się tam wybrała z Taeminem. Na samą tę myśl, zrobiło jej się przykro, bowiem zatęskniła za jego obecnością i dotykiem. Tym czułym, jak i namiętnym, pełnym erotyzmu. Jakby, tego było mało, miała ogromną ochotę, na niegrzeczne pieszczoty. I tak, ponownie zazdrościła Marcie. Zwłaszcza, iż ta czasami opowiadała jej, czego to Choi z nią nie robi, a ona z nim.
Z ust dziewczyny wydobyło się niezadowolone westchnienie. Owszem, nadal była jeszcze dziewicą, ale czuła się bardziej gotowa, na przeżycie swojego pierwszego razu. Oczywiście z Taeminem. I tak oto, ponownie westchnęła cierpiętniczo, podczas oglądania jakiś spódnic i ruszyła dalej. Mimo, iż ufała swojemu ukochanemu, to czuła ogromny smutek, że nie widywała się z nim często. Do tego przybijał ją fakt, że dzisiejszej nocy będzie sama w domu. Jutro cały dzień także, aż do późnego wieczora. Co prawda pytała wczoraj Taemina, czy będzie w stanie spędzić z nią ową noc? Ten niestety, jak przez ostatnie dni, wymigał się pracą od rana do późnego wieczora. Było jej przykro z tego powodu...
Nagle naszła ją myśl pełna nadziei, że może jednak coś mu odpadło i jednak się uda? Szybko wyjęła telefon i napisała do Taemina, gdy jej serce, zabiło mocniej. Gdyby się udało, wtedy mogliby oboje spędzić cudowny wieczór i kto wie? Może i noc? Jednak musiałby się chyba nadarzyć jakiś cud, aby ten plan się udał.
Hej Taemin! :*
Jadłeś już coś dzisiaj?
Dobrze dbasz, o siebie?
Na pewno nie dasz dziś rady, być u mnie, na noc?
Wiem, że wczoraj pytałam, o to, ale...
Pomyślałam, że spróbuję jeszcze raz.
Tęsknię. :*

Jadłeś już coś dzisiaj?
Dobrze dbasz, o siebie?
Na pewno nie dasz dziś rady, być u mnie, na noc?
Wiem, że wczoraj pytałam, o to, ale...
Pomyślałam, że spróbuję jeszcze raz.
Tęsknię. :*
Ola, wyszła ostatecznie ze sklepu. Usiadła się, na pobliskiej ławeczce, po czym spojrzała w niebo. Czekając, na odpowiedź, która nadal nie nadchodziła, westchnęła ciężko. Obawiała się, że znowu będzie tak samo i dostanie kolejną wiadomość, o treści: Skarbie, odpiszę później, ok?
Niestety ta, nadal nie nadchodziła, wywołując kolejny smutek u blondynki. Nadzieja jednak wciąż się w niej tliła. Może tym razem się uda? Bardzo chciała, aby los był tym razem bardziej przychylny, względem niej...
W trakcie dalszego oczekiwania, na odpowiedź, postanowiła zająć myśli innym tematem. I tak oto, ponownie pomyślała, o Marcie i Minho. Ci zapewne cudownie bawili się w gorących źródłach, karmiąc się owocami w trakcie popijania prosecco. Ola, miała tylko nadzieję, że tej dwójce nie odbije palma, gdy będą sami w pokoju - Jak, to często bywa... I nie będą grzmocić się, bez przerwy od przyjazdu do hotelu w basenie, lub łóżku.
Zdaniem Oli, ta dwójka była nieobliczalna. I była bardziej, niż pewna, że nawet fałszywy alarm z ciążą, nie powstrzyma ich, przed kolejnymi igraszkami. Oni naprawdę nie powinni zostawać, na długo sami, bo później tylko jedno im w głowie. I Bóg wie, czy w końcu los z nich nie zadrwi i naprawdę wpadną? Jedyne co uspokajało Olę, to fakt, że Minho, nie zostawi Marty w razie wpadki, a wręcz przeciwnie. Ostatnia sytuacja pokazała jej, jak i reszcie, jak bardzo brunetowi zależy, na jej przyjaciółce. I cieszyło ją, to niezmiernie. Nawet przeszło jej, przez myśl, czy Taemin, też by się tak zachował, gdyby wyszła u nich nieplanowana ciąża?
- Zboki... - Ola, prychnęła rozbawiona, na swoje myśli. - A co to będzie, jak Minho, pójdzie do wojska? Toć oni dom chłopaków rozniosą i cukiernię, kiedy ten przyjedzie, na przepustkę! - zakpiła pod nosem, bowiem czasami zazdrościła im, tej spokojnej miłości, pełnej namiętności i szacunku. Przecież ostatnio jej życie miłosne, przypominało rollercoaster!
Część skarbie! :* Właśnie odpisuję ci w biegu.
Też za tobą tęsknię i wybacz, że się nie odzywam. :(
Ale trochę się ostatnio wszystkiego nałożyło.
I tak, jadłem,
I staram się dbać, o siebie dobrze.
A raczej Shinhye, o mnie chwilowo dba. :D
Oczywiście, to nie ma, na celu wzbudzić w tobie zazdrości!
I jeśli mam opisać, jak się czuję, to niezbyt dobrze.
Cholernie mi ciebie brakuje, wiesz? :(
Niestety nie jestem w stanie dziś zaszczycić cię,
moją obecnością.
Nic się nie zmieni dzisiejszego dnia. Wybacz... :(
A ty, jak się czujesz?
Zadzwoniłbym, bo od kilku dni, nie słyszałem twojego głosu...
Niestety aktualnie nie mogę, przepraszam...
Też za tobą tęsknię i wybacz, że się nie odzywam. :(
Ale trochę się ostatnio wszystkiego nałożyło.
I tak, jadłem,
I staram się dbać, o siebie dobrze.
A raczej Shinhye, o mnie chwilowo dba. :D
Oczywiście, to nie ma, na celu wzbudzić w tobie zazdrości!
I jeśli mam opisać, jak się czuję, to niezbyt dobrze.
Cholernie mi ciebie brakuje, wiesz? :(
Niestety nie jestem w stanie dziś zaszczycić cię,
moją obecnością.
Nic się nie zmieni dzisiejszego dnia. Wybacz... :(
A ty, jak się czujesz?
Zadzwoniłbym, bo od kilku dni, nie słyszałem twojego głosu...
Niestety aktualnie nie mogę, przepraszam...
Ola, naprawdę coraz mniej rozumiała całą zaistniałą sytuację. Przecież, na początku znajomości, czy związku, potrafił znaleźć czas, aby się z nią skontaktować. I, to przy mniejszej ilości czasu, niż miał teraz... Sam Minho, powiedział jej ostatnio, że to dziwne, że Taemin, nie ma czasu, na kontakt z nią. Podobno chłopakom normalnie odpisywał. Cała ta szopka związana ze związkiem Taemina i tej dziewczyny, wywoływała w niej niepokój. Jednak sama się, na to wszystko zgodziła, prawda?
Ola, przygryzła dolną wargę, ponownie patrząc, na treść wiadomości. Jej wzrok skupił się, na punkcie, gdy Lee wspomniał, o tym, że Shinhye, dba, o niego. Z jednej strony, to chyba dobrze, prawda? Jednak z drugiej, nie była, aż tak naiwna. Od razu poczuła pewnego rodzaju zazdrość i niepokój. Jednak, czy naprawdę był sens, tak się martwić? Przecież Taemin, to ją kochał, a nie tamtą! Jednak, mimo to, odczuwała dalszy niepokój...
Ścisnęła mocniej telefon, nadal uparcie wpatrując się w wyświetlacz. Nie wiedziała, co ma teraz odpisać? Przecież Lee w końcu jej odpisał, więc powinna krzyczeć z radości, prawda? Jednak nie potrafiła. Ten jeden fragment wiadomości, stanowczo zadziałał, na nią, niczym kubeł zimnej wody.
Odpisała szybko, że u niej wszystko w porządku i czuje się podobnie, co on. Ostatni raz spojrzała, na treść i ruszyła przed siebie, starając się nie uronić łez. Co nie było łatwe, gdy częściej dusi się w sobie różne emocje, niż daje im upust. A Ola, była tym typem kobiety, co prędzej będzie w sobie coś dusić, niż płakać z powodu faceta.
Gdy chowała telefon do torebki, usłyszała dźwięk przychodzącej wiadomości. Z myślą, że to zapewne Taemin, ponownie odpisał, otarła łzy i wyjęła urządzenie. Jakież było jej zdziwienie, kiedy nadawcą okazał się być Onew. Wręcz od razu się uśmiechnęła, po czym zmarszczyła brwi. Chyba zaznaczy sobie ten dzień w kalendarzu z dopiskiem - Obaj Lee, napisali w końcu po kilkudniowym milczeniu.
Na wszelki wypadek, aby tego cudu nie zapomnieć, narysuje ogromny i czerwony wykrzyknik flamastrem, przy dacie. Taki tam, na pół kalendarza. Dodatkowo, będzie im to wypominać, przy każdej okazji, gdy będzie dane im się widzieć!

Choi siedział, na łóżku wraz z Martą, która siedziała, na jego udach. Ta wręcz z uwielbieniem patrzyła w jego hebanowe oczy, delikatnie drapiąc go po karku i włosach. Wiedziała bardzo dobrze, że Minho, uwielbiał takie pieszczoty.
Oboje od dłuższej chwili milczeli, patrząc na siebie z miłością. Nawet nie musieli używać słów, bowiem gesty i słowa wystarczały, aby ich miłość kwitła. Poza tym w końcu mogli pobyć sami, bez obaw, że ktoś przyłapie ich, na amorach. A, to dość często się zdarzało zwłaszcza, przez osobnika imieniem Kim Kibum.
Minho, objął rękoma talię Marty, po czym zaczął przejeżdżać czubkiem nosa, po jej szyi. Brunetka zachichotała cichutko, lekko drżąc. Dodatkowo zaczynała odczuwać rosnące pożądanie, gdy czuła pod sobą, rosnącą męskość rapera.
- Minho, to łaskocze.
Na wszelki wypadek, aby tego cudu nie zapomnieć, narysuje ogromny i czerwony wykrzyknik flamastrem, przy dacie. Taki tam, na pół kalendarza. Dodatkowo, będzie im to wypominać, przy każdej okazji, gdy będzie dane im się widzieć!

Część przyjaciółko! :D
Nie chcesz może przygarnąć, takiego jednego, na kawę?
I może ciastko?
Chciałbym przeprosić cię, tym spotkaniem,
że się dawno nie odzywałem. :(
Nie chcesz może przygarnąć, takiego jednego, na kawę?
I może ciastko?
Chciałbym przeprosić cię, tym spotkaniem,
że się dawno nie odzywałem. :(
Ola, przygryzła swoją wargę, stając przed jedną z sygnalizacji świetlnych. Nawet się nie zastanawiała, czy go olać, czy może nie? Wręcz od razu odpisała mu, że się zgadza, na jego pomysł. Bardzo brakowało jej też i Jinkiego, przez ten czas. Tak też, nie zamierzała zaprzepaścić żadnej okazji, na wspólne spotkanie. Najwyżej zrobi mu reprymendę, gdy już się spotkają, jak mógł ją tak ignorować? Chociaż z drugiej strony czuła, że jak go zobaczy, to zapomni, o tym...
*
Choi siedział, na łóżku wraz z Martą, która siedziała, na jego udach. Ta wręcz z uwielbieniem patrzyła w jego hebanowe oczy, delikatnie drapiąc go po karku i włosach. Wiedziała bardzo dobrze, że Minho, uwielbiał takie pieszczoty.
Oboje od dłuższej chwili milczeli, patrząc na siebie z miłością. Nawet nie musieli używać słów, bowiem gesty i słowa wystarczały, aby ich miłość kwitła. Poza tym w końcu mogli pobyć sami, bez obaw, że ktoś przyłapie ich, na amorach. A, to dość często się zdarzało zwłaszcza, przez osobnika imieniem Kim Kibum.
Minho, objął rękoma talię Marty, po czym zaczął przejeżdżać czubkiem nosa, po jej szyi. Brunetka zachichotała cichutko, lekko drżąc. Dodatkowo zaczynała odczuwać rosnące pożądanie, gdy czuła pod sobą, rosnącą męskość rapera.
- Minho, to łaskocze.
- Ale ja lubię tak robić. - mruknął w jej szyję. Marta, ponownie zachichotała, tuląc się do niego bardziej. W końcu odsunęła się i zaczepnie musnęła jego dolną wargę. Oczywiście Minho, nie byłby sobą, gdyby nie skorzystał z takiego zaproszenia. Uśmiechnął się zadowolony, po czym wpił się w usta dziewczyny.
Był zdania, że jeden całus, to dla niego za mało. Uwielbiał namiętne pocałunki, dlatego też wykorzystywał każdą możliwą okazję, aby wpić się w usta Marty.
- Masz ochotę coś zjeść?
- Yhym.
- A, co takiego?
- A taką małą kicię, siedzącą na moich udach. - Minho, poruszył sugestywnie brwiami, dociskając bardziej jej ciało do siebie. Zaczął całować jej szyję, jak i linię szczęki, dłońmi zachęcając ją, aby się, o niego ocierała. Marta, westchnęła, gdy zaczęła czuć pod sobą, twardą męskość rapera. Zacisnęła dłonie, na jego barkach, czując ponownie rosnące podniecenie. Wiedziała bardzo dobrze, co Choi chodzi po głowie.Był zdania, że jeden całus, to dla niego za mało. Uwielbiał namiętne pocałunki, dlatego też wykorzystywał każdą możliwą okazję, aby wpić się w usta Marty.
- Masz ochotę coś zjeść?
- Yhym.
- A, co takiego?
- Słodkości, na później mój drogi. - skorzystała z okazji, po czym wstała z jego ud i ruszyła do stolika, na którym było różnorakie jedzenie. Nie minęła jednak chwila, a już poczuła, jak silne ramiona obejmują ją, na brzuchu.
- Nie ładnie tak uciekać, wiesz? - usłyszała, przy uchu, po czym poczuła męskie ciało, przylegające do jej pleców. - Ale jestem w stanie ci wybaczyć, bo widzę, że masz ochotę, na jjajangmyeon, a to moje ulubione danie. - mruknął do jej ucha, delikatnie muskając skórę za małżowiną.
- Moje przecież też. Zapomniałeś?
- Fakt. - uśmiechnął się, biorąc porcję z talerzem, dla siebie. - Cholera, jak tak dalej pójdzie, że więcej rzeczy nas łączy, niż dzieli, to chyba ci się oświadczę! - palnął bez namysłu i zamilkł, robiąc ogromne oczy, gdy doszło do niego, co powiedział.
Zerknął powoli w stronę brunetki, która także patrzyła, na niego zaskoczona.
- Błagam, nie mów mi takich rzeczy, bo zacznę sobie robić nadzieje i będzie mi przykro, jeśli jednak nam nie wyjdzie. - uśmiechnęła się słabo i ruszyła z talerzem, na zewnątrz do stoliczka. Minho, westchnął ciężko. Następnie zaczął uderzać roztwartą dłonią, o swoje czoło, ganiąc się w myślach, za taką wpadkę. Nim także wyszedł, rozejrzał się po pokoju w poszukiwaniu czegoś cięższego. Tak, na wszelki wypadek, gdyby palnął ponownie coś podobnego. Może coś twardszego, wybiłoby mu z głowy, gadanie takich rzeczy...?
- Chcesz soku pomarańczowego, albo coli do picia?
- Poproszę colę. - Marta, odpowiedziała od razu, bez dłuższego namysłu. Choi uśmiechnął się pod nosem i zaczął nalewać do szklanek dany napój. To wydawało się zbyt piękne, że oboje mają ze sobą, tyle wspólnego. Nawet cholerną Colę!
Minho postawił tackę ze szklankami i swoim jedzeniem, na stoliczku, po czym usiadł naprzeciwko Marty. Ta widząc zawartość w szklankach prychnęła, kręcąc z niedowierzaniem głową. Jednak jej skryty uśmiech i tak został zauważony, przez bruneta.
W pewnym momencie Minho, zatrzymał pałeczki, nad talerzem. Miał taki wzrok, jakby chciał coś powiedzieć, ale nie wiedział, czy powinien.
- Kochanie? Coś się stało?
- Powiedzmy, że tak i nie spodoba ci się to, co mam zamiar ci powiedzieć. - zaczął niepewnie, przez co Marta, aż poczuła ogarniający ją stres i strach. Kompletnie nie wiedziała, czego ma się spodziewać?
- Um, mam się bać? Bo zaczynam mieć obawy, że to coś ma wspólnego z nami, albo z wojskiem.
- Eh, nie chodzi, o nas, a o Taemina. - Choi spojrzał zaniepokojony w zielono-niebieskie oczy Marty.
Dziewczyna zmarszczyła nos i brwi. Przeczuwała, że skoro Choi ma taką minę i chce coś powiedzieć, na temat Taemina, to nie będą, to dobre wieści.
- Proszę cię, tylko się nie denerwuj, bo to nie jest pewne.
- Co nie jest pewne?
- Gdy byliśmy w Japonii, miałem, jak zwykle pokój z Taeminem, i...
- Do rzeczy Minho. - Polka mruknęła niezadowolona, podrygując nogą pod stoliczkiem.
- A, więc... Powiedziałmi,żechybawahasiępomiędzyOlą,aShinhye. - powiedział szybko, na jednym wdechu. Zielonooka uniosła jedną brew do góry, patrząc na niego z politowaniem.
- Wiele zrozumiałam, wiesz? - odparła z ironią, bowiem była już bardziej zdenerwowana. - Jakbyś nie zauważył, to Koreański nie jest moim ojczystym językiem. Mimo, iż mieszkam tu od dłuższego czasu, to powinno się do mnie mówić wolniej i wyraźniej. Zrozum Minho, że nie zawsze mogę coś zrozumieć. Bawisz się w Zelo z B.A.P, czy jak? - mruknęła, odnosząc się do szybkiego rapowania owego członka zespołu. Następnie odwróciła wzrok, coraz bardziej martwiąc się tym, co powiedział Taemin. Udało jej się zrozumieć zaledwie słowa: Waha się. Olą. Shinhye. - A, jej zdaniem nie wróżyło, to nic dobrego.
- Przepraszam. - powiedział cicho i ucałował ją czule w policzek. - Powiem wolniej. - dodał, wzdychając ciężko. - Taemin, powiedział mi, że chyba waha się między Olą, a Shinhye. - bąknął cały spięty, bowiem Marta, aktualnie patrzyła, na niego poważnie. Uniosła brew i chwilę tak, na niego spoglądała, po czym wybuchła donośnym śmiechem. Minho, nie wiedział, jak ma, to zinterpretować? Powiedział przecież prawdę, więc czemu ta się śmiała? Przecież, to nie było coś śmiesznego, a bardziej absurdalnego!
- Dobra, udało ci się mnie nabrać. - odparła rozbawiona, biorąc dwa głębsze wdechy, aby się bardziej uspokoić. Zerknęła, na przybity wyraz twarzy Choi, ścierając łezkę śmiechu z kącika lewego oka. - A teraz tak, na serio. Co się dzieje? - uśmiechnęła się zachęcająco w stronę Choi. Ten nie spodziewał się, że dziewczyna nie weźmie wszystkiego, na poważnie. Dlatego też patrzył, na nią zrezygnowany. Westchnął ciężko i podparł głowę, o wnętrze ugiętej dłoni.
- Przepraszam. - powiedział cicho i ucałował ją czule w policzek. - Powiem wolniej. - dodał, wzdychając ciężko. - Taemin, powiedział mi, że chyba waha się między Olą, a Shinhye. - bąknął cały spięty, bowiem Marta, aktualnie patrzyła, na niego poważnie. Uniosła brew i chwilę tak, na niego spoglądała, po czym wybuchła donośnym śmiechem. Minho, nie wiedział, jak ma, to zinterpretować? Powiedział przecież prawdę, więc czemu ta się śmiała? Przecież, to nie było coś śmiesznego, a bardziej absurdalnego!
- Dobra, udało ci się mnie nabrać. - odparła rozbawiona, biorąc dwa głębsze wdechy, aby się bardziej uspokoić. Zerknęła, na przybity wyraz twarzy Choi, ścierając łezkę śmiechu z kącika lewego oka. - A teraz tak, na serio. Co się dzieje? - uśmiechnęła się zachęcająco w stronę Choi. Ten nie spodziewał się, że dziewczyna nie weźmie wszystkiego, na poważnie. Dlatego też patrzył, na nią zrezygnowany. Westchnął ciężko i podparł głowę, o wnętrze ugiętej dłoni.
- Um, kochanie... - Minho, wstał od stołu i klęknął, przy siedzącej Marcie. - Ja nie żartuję. - dodał, spuszczając od razu wzrok. - To wszystko jest prawdą. Taemin, waha się ze swoimi uczuciami. Powiedział mi, że chyba zaczął kochać również i Shinhye. - dokończył, bawiąc się jej drobnymi dłońmi, jakby to miało ją już zawczasu uspokoić.
Minho, sam był zły, na Taemina, po tym, co mu powiedział. I mimo, iż wiedział, że serce nie sługa, to nadal nie mógł zrozumieć, dlaczego tak się stało? Przecież Ola, była niesamowitą dziewczyną! Co Shinhye, miała w sobie takiego, że Taemin, oddał i jej swoje uczucia? Może i Minho, kiedyś to zrozumie, jednak teraz nie był w stanie.
Minho, sam był zły, na Taemina, po tym, co mu powiedział. I mimo, iż wiedział, że serce nie sługa, to nadal nie mógł zrozumieć, dlaczego tak się stało? Przecież Ola, była niesamowitą dziewczyną! Co Shinhye, miała w sobie takiego, że Taemin, oddał i jej swoje uczucia? Może i Minho, kiedyś to zrozumie, jednak teraz nie był w stanie.
- Słucham?! - Marta, wręcz krzyknęła, dostając chwilowego szoku. Nie wiedziała, czy to czas się zatrzymał, czy to serce jej ustało? Aktualnie czuła się tak, jakby ktoś wylał, na nią kubeł zimnej wody. - Żartujesz, prawda? Ty w dalszym ciągu żartujesz... - szepnęła, wyswobadzając swoją dłoń z jego uścisku, nie mogąc w to wszystko uwierzyć. Przecież to była, jakaś paranoja! Wmawiała, to sobie dalej, dopóki nie ujrzała, jak Minho, nadal patrzył, na nią poważnie. W końcu zwiesił głowę w dół, utwierdzając ją tym ostatecznie, że to nie są żarty.
Dziewczyna wytrzeszczyła w szoku swoje oczy. Z ogromnym trudem przełknęła ślinę, czując jakby w gardle coś jej utknęło. Jej serce tłukło się boleśnie, a ciało pokryły nieprzyjemne ciarki. Nagle jej oczy pociemniały, a krew płynąca w jej żyłach, buzowała od rosnącego gniewu.
- Zabije gnoja... Jak boga kocham zabiję go! - jęknęła zła, podnosząc się z krzesła. Minęła Minho, który także podniósł się, na równe nogi. Zapewne dla niego wyglądała teraz, niczym mała gradowa chmurka, strzelająca piorunami. Jednak nie obchodziło jej to. Z aurą niosącą zagładę, udała się po swój telefon do pokoju, aby zadzwonić do Taemina. Co, jak co, ale miarka się przebrała.
Choi widząc jej poczynania, wręcz od razu znalazł się, przy niej. Złapał jej nadgarstek i wyjął komórkę z ręki wiedząc, że ta i tak mu jej nie zabierze. Powód był prosty - Marta, była od niego sporo niższa, sięgając swoim wzrostem, ledwo do jego barków.
- Yah! Oddaj mi to!
- Nie. Nie pozwolę ci do niego zadzwonić, bo jeszcze zrobisz coś, czego będziesz później żałować.
- Żałować? Minho, czy ty siebie słyszysz? Chyba nie myślisz, że to tak zostawię i pozwolę temu kretynowi zdradzać Olę! Wiesz, jak ją to zrani, gdy się, o tym wszystkim dowie?!
- Kochanie, jakbyś nie wiedziała, on jest naszym przyjacielem i powinniśmy...
- Mam, to gdzieś Minho! Przegiął i to mocno! - wtrąciła się, po czym wyrwała rękę z uścisku. Podeszła do walizki w której, oboje mieli swoje rzeczy. Zaczęła szukać odpowiedni komplet ubrań. - Nie wiem, gdzie on teraz jest, ale jadę do niego. - skwitowała zła, podążając już w stronę drzwi łazienki, które brunet, nagle zagrodził jej swoim ciałem. Skrzyżował ręce, na piersi, przyglądając się jej z powagą.
Dziewczyna wytrzeszczyła w szoku swoje oczy. Z ogromnym trudem przełknęła ślinę, czując jakby w gardle coś jej utknęło. Jej serce tłukło się boleśnie, a ciało pokryły nieprzyjemne ciarki. Nagle jej oczy pociemniały, a krew płynąca w jej żyłach, buzowała od rosnącego gniewu.
- Zabije gnoja... Jak boga kocham zabiję go! - jęknęła zła, podnosząc się z krzesła. Minęła Minho, który także podniósł się, na równe nogi. Zapewne dla niego wyglądała teraz, niczym mała gradowa chmurka, strzelająca piorunami. Jednak nie obchodziło jej to. Z aurą niosącą zagładę, udała się po swój telefon do pokoju, aby zadzwonić do Taemina. Co, jak co, ale miarka się przebrała.
Choi widząc jej poczynania, wręcz od razu znalazł się, przy niej. Złapał jej nadgarstek i wyjął komórkę z ręki wiedząc, że ta i tak mu jej nie zabierze. Powód był prosty - Marta, była od niego sporo niższa, sięgając swoim wzrostem, ledwo do jego barków.
- Yah! Oddaj mi to!
- Nie. Nie pozwolę ci do niego zadzwonić, bo jeszcze zrobisz coś, czego będziesz później żałować.
- Żałować? Minho, czy ty siebie słyszysz? Chyba nie myślisz, że to tak zostawię i pozwolę temu kretynowi zdradzać Olę! Wiesz, jak ją to zrani, gdy się, o tym wszystkim dowie?!
- Kochanie, jakbyś nie wiedziała, on jest naszym przyjacielem i powinniśmy...
- Mam, to gdzieś Minho! Przegiął i to mocno! - wtrąciła się, po czym wyrwała rękę z uścisku. Podeszła do walizki w której, oboje mieli swoje rzeczy. Zaczęła szukać odpowiedni komplet ubrań. - Nie wiem, gdzie on teraz jest, ale jadę do niego. - skwitowała zła, podążając już w stronę drzwi łazienki, które brunet, nagle zagrodził jej swoim ciałem. Skrzyżował ręce, na piersi, przyglądając się jej z powagą.
- Jeśli faktycznie go znajdziesz, to co dalej? Będziesz krzyczeć, dźgać go palcem po torsie i w najgorszym przypadku, pogryziesz go po kostkach?
- Na przykład! I dodatkowo utnę mu jaja plastikowym nożykiem, o!
- Cholera maluszku... - Choi westchnął ciężko, łapiąc się za przegrodę nosa. - Nigdzie nie idziesz, jasne? - dodał, ujmując już ramiona brunetki.
- Nie będziesz mi rozkazywał! - odpowiedziała mu rozjuszona, identycznym tonem, cofając się. Zaczęła przebierać się obok łóżka, prawie płonąc z wściekłości. Miała ochotę wykonać jakieś tortury, albo mord, na młodszym Lee!
Ola, była dla Marty, niczym siostra, którą kochała nad życie. Tak też nie pozwoli, na to, aby ten łajdak kolejny raz ją zranił! Nawet jeśli nie wiedziała, czy coś zaszło, między nim, a tą dziewczyna. Już sam fakt, że się w niej zakochał, brunetka uznawała, jako zranienie, bądź zdradę.
- Nie rozkazuję. Po prostu nie chcę, abyś zrobiła coś pochopnie. - ujął dłoń ukochanej, patrząc czule w jej oczy. Ta prychnęła, wysuwając swoją dłoń i ruszyła ku drzwiom. Nim jednak zdążyła przekręcić w nich kluczyk, Choi chwycił jej przedramię i odwrócił w swoją stronę. Zaskoczona Marta, popatrzyła wpierw, na niego, a następnie, na swoje drugie przedramię. Minho, aktualnie trzymał je oba, patrząc w jej stronę, niczym drapieżca, na swoją ofiarę. - Cholera Kocie! Proszę przestań się tak zachowywać! Czy ty nie rozumiesz, że próbuje cię uchronić przed czymś, czego będziesz później żałować? - jęknął z niezadowoloną miną, kręcąc przy tym głową.
- Słucham? - brunetka zakpiła, gotując się w sobie. Ten wieczór miał być dla nich wyjątkowy, ale jak zwykle pieprzony Lee Taemin, musiał coś odjebać... - Sam byś się zachował podobnie, gdybym powiedziała ci, że Ola, zakochała się w innym gościu. Albo, o zgrozo w Onew! Chociaż bądźmy szczerzy, już chyba wszyscy, to podejrzewają i zastanawiają się, nad przyszłością jej i Taemina...
- Na przykład! I dodatkowo utnę mu jaja plastikowym nożykiem, o!
- Cholera maluszku... - Choi westchnął ciężko, łapiąc się za przegrodę nosa. - Nigdzie nie idziesz, jasne? - dodał, ujmując już ramiona brunetki.
- Nie będziesz mi rozkazywał! - odpowiedziała mu rozjuszona, identycznym tonem, cofając się. Zaczęła przebierać się obok łóżka, prawie płonąc z wściekłości. Miała ochotę wykonać jakieś tortury, albo mord, na młodszym Lee!
Ola, była dla Marty, niczym siostra, którą kochała nad życie. Tak też nie pozwoli, na to, aby ten łajdak kolejny raz ją zranił! Nawet jeśli nie wiedziała, czy coś zaszło, między nim, a tą dziewczyna. Już sam fakt, że się w niej zakochał, brunetka uznawała, jako zranienie, bądź zdradę.
- Nie rozkazuję. Po prostu nie chcę, abyś zrobiła coś pochopnie. - ujął dłoń ukochanej, patrząc czule w jej oczy. Ta prychnęła, wysuwając swoją dłoń i ruszyła ku drzwiom. Nim jednak zdążyła przekręcić w nich kluczyk, Choi chwycił jej przedramię i odwrócił w swoją stronę. Zaskoczona Marta, popatrzyła wpierw, na niego, a następnie, na swoje drugie przedramię. Minho, aktualnie trzymał je oba, patrząc w jej stronę, niczym drapieżca, na swoją ofiarę. - Cholera Kocie! Proszę przestań się tak zachowywać! Czy ty nie rozumiesz, że próbuje cię uchronić przed czymś, czego będziesz później żałować? - jęknął z niezadowoloną miną, kręcąc przy tym głową.
- Słucham? - brunetka zakpiła, gotując się w sobie. Ten wieczór miał być dla nich wyjątkowy, ale jak zwykle pieprzony Lee Taemin, musiał coś odjebać... - Sam byś się zachował podobnie, gdybym powiedziała ci, że Ola, zakochała się w innym gościu. Albo, o zgrozo w Onew! Chociaż bądźmy szczerzy, już chyba wszyscy, to podejrzewają i zastanawiają się, nad przyszłością jej i Taemina...
- Marta, przestań...
- I szczerze? Nigdy nie będę żałowała zemsty, na kimś, kto zranił bliską mi osobę, albo zamierza, to zrobić! I mam, to gdzieś, czy zrobił, to nieświadomie, czy też nie, więc puść mnie! - krzyknęła, a jej głos drżał.
- Nie...
- Puszczaj Minho! Słyszysz?! - tym razem jęknęła, wpadając w szloch. Zaczęła uderzać go pięściami po torsie. Minho, tym razem ujął jej przedramiona patrząc, na nią ze smutkiem. Starał się rozumieć jej emocje.
- I szczerze? Nigdy nie będę żałowała zemsty, na kimś, kto zranił bliską mi osobę, albo zamierza, to zrobić! I mam, to gdzieś, czy zrobił, to nieświadomie, czy też nie, więc puść mnie! - krzyknęła, a jej głos drżał.
- Nie...
- Puszczaj Minho! Słyszysz?! - tym razem jęknęła, wpadając w szloch. Zaczęła uderzać go pięściami po torsie. Minho, tym razem ujął jej przedramiona patrząc, na nią ze smutkiem. Starał się rozumieć jej emocje.
- Nie puszczę cię...
- Puść!
- Nie!
- Minho, to boli! - Marta, krzyknęła, gdy Minho, nieświadome wzmocnił uścisk, na jej rękach. Od razu odsunął ręce, odchodząc dwa kroki w tył, kiedy ujrzał łzy w oczach Marty. Nie wiedział, czy to pierwszy, czy kolejny raz, gdy tak zaczęli się użerać, a on, na nią krzyknął. Czuł się z tym źle, nawet jeśli owa złość była spowodowana upartością Marty. I cóż, jego także.
- Puść!
- Nie!
- Minho, to boli! - Marta, krzyknęła, gdy Minho, nieświadome wzmocnił uścisk, na jej rękach. Od razu odsunął ręce, odchodząc dwa kroki w tył, kiedy ujrzał łzy w oczach Marty. Nie wiedział, czy to pierwszy, czy kolejny raz, gdy tak zaczęli się użerać, a on, na nią krzyknął. Czuł się z tym źle, nawet jeśli owa złość była spowodowana upartością Marty. I cóż, jego także.
- Przepraszam. - dodał, spuszczając głowę. - I widzisz do czego, to wszystko doprowadziło? Krzyknąłem, na ciebie i nieświadomie wzmocniłem uścisk! Sprawiłem ci tym ból, bo się zezłościłem, że jesteś taka uparta i zawzięta! Chociaż sam także taki jestem. Teraz tego żałuję, bo mam wrażenie, że cię tym zraniłem. Przepraszam. - mówił z bólem, patrząc smutnym wzrokiem prosto w ten dziewczyny. Niepewnie uniósł dłonie i objął jej zaczerwienione od płaczu policzki. Starł delikatnie kciukami ślady łez i ucałował ją w czoło. - Nie chcę, abyś również czegoś żałowała. I proszę cię zrozum, że to nic nie da skoro, to wszystko nie jest pewne. Poza tym, chyba ma prawo do pokochania kogoś innego, prawda? Nawet jeśli zraniłoby, to Olę. I szczerze? Lepszym byłoby to, jakby się rozstali, niż miał ją zdradzać, potajemnie. - tłumaczył już spokojniejszym głosem, przyciągając do siebie. Wtulił ją mocno w siebie, obejmując jej drobne ciało ramionami.
- Ja mu zaraz dam rozstanie...
- Ja mu zaraz dam rozstanie...
- Marta...
- Przepraszam, kontynuuj.
- Powinniśmy mu pomóc przejść, na dobrą drogę, a nie go od razu najlepiej zgładzić. - pogładził ją po głowie, całując czule jej czoło.
- Wiem, ale co poradzić? - Marta, spojrzała, na niego smutno. Pozwoliła, aby ten chwycił jej dłoń i pociągnął za sobą w stronę łóżka. Oboje położyli się, na nim razem, przytulając do siebie.
- Hmm... Może zacznijmy jeszcze raz? Tym razem, na spokojnie. Bez nerwów i krzyków...
- W porządku. Z bólem serca wysłucham jeszcze raz, tego wszystkiego. Zacznijmy od tego, co powiedział ci Taemin?
- Cóż... Powiedział, że to stało się nagle. Niby czuje te same motylki w brzuchu i szybsze bicie serca, co przy Oli. Nie wiem dokładnie, czy zdążył pokochać Shinhye, czy też nie. Miejmy nadzieję, że nie.
- Cholera! - jęknęła drżącym głosem. Nim zdążyła coś dodać, wręcz rozpłakała się w ramionach bruneta. - Powiedz, że to nieprawda! Powiedz, proszę... - łkała w jego nagi tors. Minho, nic nie odpowiedział, potrafiąc jedynie gładzić plecy ukochanej. Czuł złość, że jej, o tym powiedział. Jednak z drugiej strony sądził, że zrobił dobrze. Przecież, gdyby Marta, dowiedziała się jakoś, że wszystko wie, to mogłaby poczuć zawód. A w związku chodzi, o to, aby być ze sobą szczerym, prawda?
- Niestety muszę cię zawieść maluszku, ale to padło z jego ust.
- Wiedziałam, że ta durna zgoda Oli, na kolejne chronienie Taemina i jej bezgraniczne zaufanie w końcu się, na niej odbije!
- Wiesz kochanie, Lee powiedział ,,chyba''. A, to oznacza, że jest jeszcze nadzieja, że pozostanie, przy Oli. - mimo słów Choi, brunetka i tak miała ochotę coś zrobić Taeminowi. Nie rozumiała, co jeszcze ostatnio działo się, między nimi prócz milczenia, iż ten zaczął mieć wątpliwości! Marta, naprawdę miała tego kompletnie dosyć! - I proszę cię, abyś nie wpadła jednak, na pomysł zrobienia mu awantury, o to. Obiecałem, że będę milczał. - dodał z powagą mimo, iż jego oczy, emanowały troską.
Marta, poczuła ogromną bezradność, że nie będzie mogła wręcz pogryźć Taemina, za takie cholerne wahanie się. Albo kocha jedną, albo drugą i koniec, kropka. Jeśli ma zamiar dalej ranić Olę, to niech lepiej zakończy ten związek! I przestanie zachowywać się, niczym cholernie zazdrosne dziecko! Skoro tak naprawdę, sam zaczął żywić uczucie do drugiej dziewczyny.
Gdy Marta w końcu trochę się uspokoiła, spojrzała na Minho, który od razu zaczął ścierać jej łzy z policzków. Ten gest, był tak czuły i jednocześnie pokrzepiający, iż cieszyła się, że go ma - Jako przyjaciela i partnera.
- Dobrze, będę cicho. Jeśli jednak dowiem się, o czymś jeszcze, to mu nie odpuszczę. Nawet jeśli, to nasz przyjaciel, Minho. - patrzyła, na bruneta z powagą. Ten zaś doskonale wiedział, że jego dziewczyna mówi całkowicie serio. Jeśli Taemin, wybierze tamtą, bez uprzedniej rozmowy z Olą, to dodatkowo dowie się, o tym Onew. A wtedy, na pewno będzie po młodszym. Minho, wiedział doskonale, jak oboje wręcz kochają Olę i nie pozwolą nikomu jej skrzywdzić.
Zwłaszcza Taeminowi...
Ola, stała w pokoju przed lustrem, zastanawiając się, czy nie przesadziła z ubiorem. Onew miał przyjechać za godzinę, lub półtorej, a ona w tym czasie, zdążyła już przymierzyć całą szafę ciuchów. Włączając w to oczywiście sukienki, którą jedną z nich miała właśnie, na sobie.
- Przepraszam, kontynuuj.
- Powinniśmy mu pomóc przejść, na dobrą drogę, a nie go od razu najlepiej zgładzić. - pogładził ją po głowie, całując czule jej czoło.
- Wiem, ale co poradzić? - Marta, spojrzała, na niego smutno. Pozwoliła, aby ten chwycił jej dłoń i pociągnął za sobą w stronę łóżka. Oboje położyli się, na nim razem, przytulając do siebie.
- Hmm... Może zacznijmy jeszcze raz? Tym razem, na spokojnie. Bez nerwów i krzyków...
- W porządku. Z bólem serca wysłucham jeszcze raz, tego wszystkiego. Zacznijmy od tego, co powiedział ci Taemin?
- Cóż... Powiedział, że to stało się nagle. Niby czuje te same motylki w brzuchu i szybsze bicie serca, co przy Oli. Nie wiem dokładnie, czy zdążył pokochać Shinhye, czy też nie. Miejmy nadzieję, że nie.
- Cholera! - jęknęła drżącym głosem. Nim zdążyła coś dodać, wręcz rozpłakała się w ramionach bruneta. - Powiedz, że to nieprawda! Powiedz, proszę... - łkała w jego nagi tors. Minho, nic nie odpowiedział, potrafiąc jedynie gładzić plecy ukochanej. Czuł złość, że jej, o tym powiedział. Jednak z drugiej strony sądził, że zrobił dobrze. Przecież, gdyby Marta, dowiedziała się jakoś, że wszystko wie, to mogłaby poczuć zawód. A w związku chodzi, o to, aby być ze sobą szczerym, prawda?
- Niestety muszę cię zawieść maluszku, ale to padło z jego ust.
- Wiedziałam, że ta durna zgoda Oli, na kolejne chronienie Taemina i jej bezgraniczne zaufanie w końcu się, na niej odbije!
- Wiesz kochanie, Lee powiedział ,,chyba''. A, to oznacza, że jest jeszcze nadzieja, że pozostanie, przy Oli. - mimo słów Choi, brunetka i tak miała ochotę coś zrobić Taeminowi. Nie rozumiała, co jeszcze ostatnio działo się, między nimi prócz milczenia, iż ten zaczął mieć wątpliwości! Marta, naprawdę miała tego kompletnie dosyć! - I proszę cię, abyś nie wpadła jednak, na pomysł zrobienia mu awantury, o to. Obiecałem, że będę milczał. - dodał z powagą mimo, iż jego oczy, emanowały troską.
Marta, poczuła ogromną bezradność, że nie będzie mogła wręcz pogryźć Taemina, za takie cholerne wahanie się. Albo kocha jedną, albo drugą i koniec, kropka. Jeśli ma zamiar dalej ranić Olę, to niech lepiej zakończy ten związek! I przestanie zachowywać się, niczym cholernie zazdrosne dziecko! Skoro tak naprawdę, sam zaczął żywić uczucie do drugiej dziewczyny.
Gdy Marta w końcu trochę się uspokoiła, spojrzała na Minho, który od razu zaczął ścierać jej łzy z policzków. Ten gest, był tak czuły i jednocześnie pokrzepiający, iż cieszyła się, że go ma - Jako przyjaciela i partnera.
- Dobrze, będę cicho. Jeśli jednak dowiem się, o czymś jeszcze, to mu nie odpuszczę. Nawet jeśli, to nasz przyjaciel, Minho. - patrzyła, na bruneta z powagą. Ten zaś doskonale wiedział, że jego dziewczyna mówi całkowicie serio. Jeśli Taemin, wybierze tamtą, bez uprzedniej rozmowy z Olą, to dodatkowo dowie się, o tym Onew. A wtedy, na pewno będzie po młodszym. Minho, wiedział doskonale, jak oboje wręcz kochają Olę i nie pozwolą nikomu jej skrzywdzić.
Zwłaszcza Taeminowi...
*
Ola, stała w pokoju przed lustrem, zastanawiając się, czy nie przesadziła z ubiorem. Onew miał przyjechać za godzinę, lub półtorej, a ona w tym czasie, zdążyła już przymierzyć całą szafę ciuchów. Włączając w to oczywiście sukienki, którą jedną z nich miała właśnie, na sobie.
- Chyba kompletnie mi odwaliło. - mruknęła z grymasem, przygryzając subtelnie wargę, gdy patrzyła w swoje odbicie lustrzane. - Hmm, co by powiedziała Marta? - zastanowiła się przez chwilę stwierdzając, że brunetka przyznałaby jej rację. Dodatkowo powiedziałaby jej, że przecież nie idzie, na randkę z Onew, tylko to spotkanie bliskich przyjaciół. Tak też, przecież może bez problemu paradować, przy nim w dresach, a nie odwalona, jak stróż w boże ciało. - Eh... Chyba serio przesadziłam. - stwierdziła odchodząc od lustra w stronę szafy z ubraniami. Pochowała niepotrzebne sukienki w końcu ubierając się wygodniej. Tym razem padło, na czarne rurki i jakiś luźniejszy szary sweterek z haftem, podobizny pyska lisa. - Dlaczego po takim czasie patrząc, na niego, znowu mam w głowie tą piosenkę? - Ola, zmarszczyła lekko nos. W jej głowie był odtwarzany rytm piosenki Ylvis - The Fox (What does the fox say? ). I do tego refren kojarzony z piosenką Shinee - Ring Ding Dong. Cóż, jak widać, iście dziwne i przezabawne utwory, pozostają w głowach, na dłużej.
Gdy Ola, wiązała włosy w małą kitkę, usłyszała dzwonek do drzwi. Spojrzała ostatni raz w lustro i poszła przywitać gościa. Pierwsza chwila, kiedy oboje ujrzeli się po dłuższym czasie, polegała na niepewnym wpatrywaniu się w siebie. Z tym, że Onew uśmiechał się wesoło, jak zawsze, zaś Ola, próbowała odwzajemnić się tym samym. Niestety wyszedł jej z tego dziwny grymas.
- Cześć słodziaku. - jako pierwszy odezwał się Onew. - Wpuścisz mnie do środka? Czy będziemy czekać, aż przyłapie nas jakiś paparazzi? - uśmiechnął się niepewnie, po czym powiódł oczyma w jedną i drugą stronę.
Ola w końcu wyszła z transu i wpuściła Onew do środka, uśmiechając się z zakłopotaniem. Gdy lider wszedł, zamknęła za nim szybko drzwi, na klucz i zasunęła rolety, ani razu nie patrząc, na niego. Odwracając się była pewna, że szatyn pewnie od razu ją przytuli. Oczywiście mówiąc, jak zawsze, jak to za nią nie tęsknił. Jakież było jej zdziwienie, kiedy tego nie zrobił, stojąc i rozglądając się po cukierni. Czyżby zwykły tydzień, bez utrzymywania tak mocnego kontaktu sprawił, że się od siebie oddalili? Wyglądało, na to, że tak, co nie ukrywajmy, zasmuciło blondynkę.
- Jak się masz? Kilka dni się nie widzieliśmy.
Ola, westchnęła, na te słowa i spuściła głowę w dół. Z szybko bijącym sercem i gulą w gardle, popatrzyła na swoje splecione ze sobą palce. Naprawdę nie rozumiała, o co w tym wszystkim chodzi? Niby lider uśmiechał się do niej i był miły, ale odnosiła wrażenie, że odczuwa także dystans.
- Onew, czy... Czy coś się stało, że przestałeś się odzywać? To, przez ostatnie spotkanie? - zapytała niepewnie, a jej głos, lekko zadrżał. Aż dziw, że jedynie lekko, bo nawet nie oddawał tego, co właśnie działo się w ciele dziewczyny. Istna apokalipsa umysłowa
Mężczyzna w pierwszej chwili nic nie odpowiedział, nieco poważniejąc. Spojrzał w bok, na kremowe krzesełka dla gości, stojące dookoła stoliczków w tym samym kolorze. Zapewne zostały, na dniach wymienione, przez Olę i Gongchana.
Podszedł do jednego z krzeseł i przejechał palcami, po metalowej strukturze obręczy. Uczynił ten sam ruch, na ślicznym stoliczku. Owe meble były naprawdę niesamowite. Metalowe obręcze kremowego koloru, były ślicznie pozawijane. Sam środek stoliczka, miał kwieciste wzroki pod grubym i okrągłym szkłem. Taka kompozycja była naprawdę urocza i śliczna.
Gdy Ola, wiązała włosy w małą kitkę, usłyszała dzwonek do drzwi. Spojrzała ostatni raz w lustro i poszła przywitać gościa. Pierwsza chwila, kiedy oboje ujrzeli się po dłuższym czasie, polegała na niepewnym wpatrywaniu się w siebie. Z tym, że Onew uśmiechał się wesoło, jak zawsze, zaś Ola, próbowała odwzajemnić się tym samym. Niestety wyszedł jej z tego dziwny grymas.
- Cześć słodziaku. - jako pierwszy odezwał się Onew. - Wpuścisz mnie do środka? Czy będziemy czekać, aż przyłapie nas jakiś paparazzi? - uśmiechnął się niepewnie, po czym powiódł oczyma w jedną i drugą stronę.
Ola w końcu wyszła z transu i wpuściła Onew do środka, uśmiechając się z zakłopotaniem. Gdy lider wszedł, zamknęła za nim szybko drzwi, na klucz i zasunęła rolety, ani razu nie patrząc, na niego. Odwracając się była pewna, że szatyn pewnie od razu ją przytuli. Oczywiście mówiąc, jak zawsze, jak to za nią nie tęsknił. Jakież było jej zdziwienie, kiedy tego nie zrobił, stojąc i rozglądając się po cukierni. Czyżby zwykły tydzień, bez utrzymywania tak mocnego kontaktu sprawił, że się od siebie oddalili? Wyglądało, na to, że tak, co nie ukrywajmy, zasmuciło blondynkę.
- Jak się masz? Kilka dni się nie widzieliśmy.
Ola, westchnęła, na te słowa i spuściła głowę w dół. Z szybko bijącym sercem i gulą w gardle, popatrzyła na swoje splecione ze sobą palce. Naprawdę nie rozumiała, o co w tym wszystkim chodzi? Niby lider uśmiechał się do niej i był miły, ale odnosiła wrażenie, że odczuwa także dystans.
- Onew, czy... Czy coś się stało, że przestałeś się odzywać? To, przez ostatnie spotkanie? - zapytała niepewnie, a jej głos, lekko zadrżał. Aż dziw, że jedynie lekko, bo nawet nie oddawał tego, co właśnie działo się w ciele dziewczyny. Istna apokalipsa umysłowa
Mężczyzna w pierwszej chwili nic nie odpowiedział, nieco poważniejąc. Spojrzał w bok, na kremowe krzesełka dla gości, stojące dookoła stoliczków w tym samym kolorze. Zapewne zostały, na dniach wymienione, przez Olę i Gongchana.
Podszedł do jednego z krzeseł i przejechał palcami, po metalowej strukturze obręczy. Uczynił ten sam ruch, na ślicznym stoliczku. Owe meble były naprawdę niesamowite. Metalowe obręcze kremowego koloru, były ślicznie pozawijane. Sam środek stoliczka, miał kwieciste wzroki pod grubym i okrągłym szkłem. Taka kompozycja była naprawdę urocza i śliczna.
- Nie. - odparł z westchnieniem, wsuwając dłonie do kieszeni jeansowych spodni. - Widzę, że zmieniliście kontekst. Ładne są te nowe krzesła i stoliczki. - dodał i w końcu spojrzał, na dziewczynę.
Ta uważnie mu się przyglądała, oczekując, na dalsze wyjaśnienia. Ten typ człowieka, który lubił czasami filozofować, naprawdę był trudny do rozgryzienia. Mimo, iż miał naprawdę łagodny i przyjacielski charakter, to czasami irytował Olę. I cóż, jednocześnie sprawiał, iż uważała, że jest to w pewnym stopniu pociągające.
Ta uważnie mu się przyglądała, oczekując, na dalsze wyjaśnienia. Ten typ człowieka, który lubił czasami filozofować, naprawdę był trudny do rozgryzienia. Mimo, iż miał naprawdę łagodny i przyjacielski charakter, to czasami irytował Olę. I cóż, jednocześnie sprawiał, iż uważała, że jest to w pewnym stopniu pociągające.
Ola, skinęła potakująco głową, przygryzając subtelnie dolną wargę, nieświadoma owego czynu. Czuła się naprawdę dziwnie, jakby nie przebywała w towarzystwie dobrze jej znanej osoby, tylko kogoś obcego. Zwłaszcza, iż między nimi nadal panowała cisza, która należała raczej do tych krępujących i niezręcznych. Nawet atmosfera wydawała się być ciężka.
- Chodźmy na górę. Mam nie tylko ciasto do kawy, ale zrobiłam także kurczaka tak, jak lubisz. - odezwała się w końcu po chwili ciszy i uśmiechnęła się, powoli kierując w stronę schodów.
- Serio? Wow! Nawet nie masz pojęcia, jak on dziś chodzi za mną od rana! Chyba czytasz mi w myślach, albo mamy ten sam mózg. - odparł podekscytowany, idąc wręcz skocznym krokiem za przyjaciółką. Doprawdy, prawie stuknęło mu dwadzieścia osiem lat, a nadal zachowywał się czasem, niczym dziecko. W sumie, to nic w tym złego. Lepsze to, niż gdyby miał gderać, niczym stary i gburowaty dziad.
Jak tylko ta dwójka udała się, na górę, atmosfera między nimi się rozluźniła. W końcu znowu śmiali się i rozmawiali, jak kiedyś, co trochę uspokoiło Olę. Już naprawdę zaczynała się czuć dziwnie, przy cichym Lee. I jego dzisiejsza obecność uświadomiła jej, że wystarczyło, tylko kilka dni, aby za nim zatęskniła.
- Jesteś tu sama? - zapytał w pewnym momencie, ze zmarszczonym czołem i pełną buzią.
Kurczak był naprawdę przepyszny i soczysty, jak uwielbiał, więc nie dziw, że opychał się nim, jakby co najmniej nie jadł kilka dni.
- Yhym. Marta jest z Choi w gorących źródłach...
- Znowu? Boże... Już widzę, co tam się wyprawia. - wtrącił się, przez co został zilustrowany poważnym wzrokiem, przez Olę. Ta wręcz od razu z werwą, odłożyła sztućce, na talerz, przez co wydały głośny brzdęk. Ten popatrzył, na nią zaskoczony, po czym zaśmiał się, tylko głupio. Odgryzł kawałek kurczaka, zachęcając gestem dłoni, aby ta kontynuowała. Przecież nie mógł doprowadzić do chwili, gdy zginie z jej rąk śmiercią marną.
- Wiesz Onew, już trochę są razem... I myślę, że ostatnia sytuacja, o rzekomej ciąży, dała im do myślenia.
- Masz rację. Jednak ja, na ich miejscu, trochę bym się hamował. Czasami mam wrażenie, że oni dnia bez seksu nie widzą.
- Chyba tobie go brakuje, skoro tak gadasz. - Ola, mruknęła kpiąco, podwędzając Jinkiemu, jedną pałkę kurczaka. Ten wręcz od razu uniósł, na nią wzrok, przestając obgryzać tę swoją z mięsa.
- Chodźmy na górę. Mam nie tylko ciasto do kawy, ale zrobiłam także kurczaka tak, jak lubisz. - odezwała się w końcu po chwili ciszy i uśmiechnęła się, powoli kierując w stronę schodów.
- Serio? Wow! Nawet nie masz pojęcia, jak on dziś chodzi za mną od rana! Chyba czytasz mi w myślach, albo mamy ten sam mózg. - odparł podekscytowany, idąc wręcz skocznym krokiem za przyjaciółką. Doprawdy, prawie stuknęło mu dwadzieścia osiem lat, a nadal zachowywał się czasem, niczym dziecko. W sumie, to nic w tym złego. Lepsze to, niż gdyby miał gderać, niczym stary i gburowaty dziad.
Jak tylko ta dwójka udała się, na górę, atmosfera między nimi się rozluźniła. W końcu znowu śmiali się i rozmawiali, jak kiedyś, co trochę uspokoiło Olę. Już naprawdę zaczynała się czuć dziwnie, przy cichym Lee. I jego dzisiejsza obecność uświadomiła jej, że wystarczyło, tylko kilka dni, aby za nim zatęskniła.
- Jesteś tu sama? - zapytał w pewnym momencie, ze zmarszczonym czołem i pełną buzią.
Kurczak był naprawdę przepyszny i soczysty, jak uwielbiał, więc nie dziw, że opychał się nim, jakby co najmniej nie jadł kilka dni.
- Yhym. Marta jest z Choi w gorących źródłach...
- Znowu? Boże... Już widzę, co tam się wyprawia. - wtrącił się, przez co został zilustrowany poważnym wzrokiem, przez Olę. Ta wręcz od razu z werwą, odłożyła sztućce, na talerz, przez co wydały głośny brzdęk. Ten popatrzył, na nią zaskoczony, po czym zaśmiał się, tylko głupio. Odgryzł kawałek kurczaka, zachęcając gestem dłoni, aby ta kontynuowała. Przecież nie mógł doprowadzić do chwili, gdy zginie z jej rąk śmiercią marną.
- Wiesz Onew, już trochę są razem... I myślę, że ostatnia sytuacja, o rzekomej ciąży, dała im do myślenia.
- Masz rację. Jednak ja, na ich miejscu, trochę bym się hamował. Czasami mam wrażenie, że oni dnia bez seksu nie widzą.
- Chyba tobie go brakuje, skoro tak gadasz. - Ola, mruknęła kpiąco, podwędzając Jinkiemu, jedną pałkę kurczaka. Ten wręcz od razu uniósł, na nią wzrok, przestając obgryzać tę swoją z mięsa.
- Yah! - mruknął niezadowolony, na jej słowa i fakt, że podwędziła mu jego ulubiony przysmak. Bo przecież, jak tak można?! - Bo jeszcze pomyślę, że coś sugerujesz. - uśmiechnął się tajemniczo. Ola, pobladła w kilka sekund, oblewając się rumieńcem. Mruknęła coś niezrozumiałego pod nosem po polsku, co nie uszło uwadze Lee. - Co mówisz? Translator poproszę, bo chyba nie rozumiem. - nie dawał za wygraną. Uśmiechnął się cwano, poruszając brwiami, gdy ta odważyła się, na niego spojrzeć. Czasami naprawdę lubił się z nią droczyć.
- Zboczeniec... - Ola, mruknęła nieco głośniej pod nosem, gdy wstawała od stołu. Wręcz z oburzeniem udała się do kuchni, po więcej soku. Co prawda było, to bardziej udawane, niż na serio, ale chciała zobaczyć reakcję szatyna.
- Zboczeniec... - Ola, mruknęła nieco głośniej pod nosem, gdy wstawała od stołu. Wręcz z oburzeniem udała się do kuchni, po więcej soku. Co prawda było, to bardziej udawane, niż na serio, ale chciała zobaczyć reakcję szatyna.
- Oj, żartowałem przecież, więc się nie obrażaj! Poza tym, to ty zaczęłaś gadkę, że brakuje mi seksu, więc się odgryzam!
- Cicho siedź! - warknęła, ledwo powstrzymując się od śmiechu. Wzięła dwa głębsze wdechy, aby się nie wydać i wróciła, na miejsce. - Zjadłeś już? Jak tak, to zabieram wszystko do umycia. - nie czekając, na jego odpowiedź, pozabierała wszystkie brudne naczynia.
Jinki, prychnął pod nosem z niedowierzaniem, rozpierając się, na krześle. Uśmiechnął się pod nosem, przygryzając dolną wargę. Może faktycznie powinien sobie kogoś znaleźć? Oczywiście nie tylko do zaspokajania, jego męskich potrzeb, ale również do kochania. Na przykład kogoś takiego, jak Ola. I ta myśl, tak go pochłonęła, że nawet nie dostrzegł stojącej naprzeciwko niego Oli.
- ...Co ty na to? - tylko tyle zdołał usłyszeć z jej ust, przez co spojrzał, na nią pytająco. - Eh, jak zwykle nie słuchałeś.
- Wybacz, zamyśliłem, się.
- Właśnie widzę.
- Mogłabyś powtórzyć? - zapytał niepewnie z głupkowatym uśmieszkiem.
Ola, popatrzyła na niego z powagą. Wzięła głęboki wdech, po chwili powoli go wypuszczając. Ten Kurczakożerca naprawdę prosił się dzisiaj, o jakąś karę, lub lanie!
- Pytałam, czy obejrzymy, jakiś film? I jeśli, to nie problem, to może zostaniesz już, na noc? - Ola, powtarzając to ponownie, zaczęła unikać, jak ognia hebanowych oczu lidera. Czy, tylko w jej głowie brzmiało, to nieco dwuznacznie? Bowiem, chyba zaczęła powoli wątpić w swój pomysł. Chociaż z drugiej strony wmawiała sobie, że jej myśli są skutkiem tego, iż ostatnio nie rozmawiała z Lee. - Wiesz, dziś nikogo tutaj nie będzie, na noc, a Taemin... Nie może dziś, być tu ze mną. A sam dobrze wiesz, że boję się zostawać sama, na noc, ze względu, na...
- Jasne, rozumiem. - Jinki, wtrącił się jej w zdanie, wstając z krzesła. Gdy podszedł do Oli, oparł swoje dłonie, na jej ramionach. Zaczął gładzić je pokrzepiająco, czule się uśmiechając. - I tak nie mam nic do roboty. Zapewne bym się nudził w domu, a tak, możemy się ponudzić razem. - dodał i przytulił dziewczynę do siebie.
- Cicho siedź! - warknęła, ledwo powstrzymując się od śmiechu. Wzięła dwa głębsze wdechy, aby się nie wydać i wróciła, na miejsce. - Zjadłeś już? Jak tak, to zabieram wszystko do umycia. - nie czekając, na jego odpowiedź, pozabierała wszystkie brudne naczynia.
Jinki, prychnął pod nosem z niedowierzaniem, rozpierając się, na krześle. Uśmiechnął się pod nosem, przygryzając dolną wargę. Może faktycznie powinien sobie kogoś znaleźć? Oczywiście nie tylko do zaspokajania, jego męskich potrzeb, ale również do kochania. Na przykład kogoś takiego, jak Ola. I ta myśl, tak go pochłonęła, że nawet nie dostrzegł stojącej naprzeciwko niego Oli.
- ...Co ty na to? - tylko tyle zdołał usłyszeć z jej ust, przez co spojrzał, na nią pytająco. - Eh, jak zwykle nie słuchałeś.
- Wybacz, zamyśliłem, się.
- Właśnie widzę.
- Mogłabyś powtórzyć? - zapytał niepewnie z głupkowatym uśmieszkiem.
Ola, popatrzyła na niego z powagą. Wzięła głęboki wdech, po chwili powoli go wypuszczając. Ten Kurczakożerca naprawdę prosił się dzisiaj, o jakąś karę, lub lanie!
- Pytałam, czy obejrzymy, jakiś film? I jeśli, to nie problem, to może zostaniesz już, na noc? - Ola, powtarzając to ponownie, zaczęła unikać, jak ognia hebanowych oczu lidera. Czy, tylko w jej głowie brzmiało, to nieco dwuznacznie? Bowiem, chyba zaczęła powoli wątpić w swój pomysł. Chociaż z drugiej strony wmawiała sobie, że jej myśli są skutkiem tego, iż ostatnio nie rozmawiała z Lee. - Wiesz, dziś nikogo tutaj nie będzie, na noc, a Taemin... Nie może dziś, być tu ze mną. A sam dobrze wiesz, że boję się zostawać sama, na noc, ze względu, na...
- Jasne, rozumiem. - Jinki, wtrącił się jej w zdanie, wstając z krzesła. Gdy podszedł do Oli, oparł swoje dłonie, na jej ramionach. Zaczął gładzić je pokrzepiająco, czule się uśmiechając. - I tak nie mam nic do roboty. Zapewne bym się nudził w domu, a tak, możemy się ponudzić razem. - dodał i przytulił dziewczynę do siebie.
Miał nadzieję, że serce go nie zacznie zdradzać i walić, jak szalone. Obiecał przecież Oli, że unormuje swoje uczucia, podejmując próbę odkochania się. Wiedział, że to nie będzie łatwe zadanie. Bez sensu jest, aby darzył miłością Olę z którą przecież nigdy nie będzie. Wolał, już widzieć ją szczęśliwą u boku Taemina, niż zmuszać do pokochania go, bo to nie było w jego stylu. Jednak, czy Ola, naprawdę była ostatnimi czasy szczęśliwa, przy Taeminie? Bo miał wrażenie, że nie i to on dawał jej ostatnio więcej szczęścia, niż tamten.
Niestety takie sytuacje sprawiały, że czuł, jakby los testował jego wolę walki. Ile jest jeszcze w stanie wytrzymać bólu i cierpiącej w nim miłości, nim odważy się postawić i zawalczyć? Jak długo jego oczy dadzą radę znieść, to co widzą w oczach blondynki? Nim jego usta zaczną szeptać błagalnie, aby odeszła od Taemina i to jego wybrała. Czy jego uszy prędzej zwiędną od zwierzeń, na temat Taemina, jakie słyszały z tych cudownych i drobnych ust? Czy może jednak poczerwienieją ze złości, że kolejny raz muszą słuchać, o ranach, zadanych przez niego?
W tym samym czasie Ola, czując silne ramiona, które ją objęły, sama odważyła się odwzajemnić uścisk. Z przyjemnością wdychała dość ciężką, ale przyjemną dla nosa woń perfum mężczyzny. Uśmiechnęła się, bowiem użył tych, które kiedyś mu kupiła. Już sama nie pamiętała za co. Jednak, czy to ważne? Liczyło się, to, że był, to prezent od niej, prawda?
Ola, wtuliła bardziej twarz w zagłębienie męskiej szyi, nieświadomie ocierając, o nią czubek nosa. Nawet nie zauważyła, że Lee lekko zadrżał, ponieważ tak bardzo pałała się ich wzajemną bliskością. Doszło do niej, jak bardzo brakowało jej bliskości drugiej osoby, odkąd Taemin, ciągle przebywał z tamtą dziewczyną. Nawet nie próbowała się oszukiwać, że momentami czuła złość i zazdrość z tego powodu. Czy jej związek z Taeminem, który był idolem, miał właśnie tak wyglądać? Dlaczego nie mogli mieć tak piękną, spokojną i silną więź, jak Marta z Minho? Przecież brunet miał czasami więcej zajętego czasu, niż Lee, a i tak znajdywał go, aby spotkać się z Martą. Miał znajome koleżanki w branży i z żadną do tej pory, nie miał publicznego incydentu w przeciwieństwie do Taemina...
W jednej chwili oczy Oli, pokryły się łzami. Hardo próbowała ukryć je pod przymkniętymi powiekami. Niestety te i tak odnalazły ujście, spływając po jej policzku.
- Ola? - Jinki, szepnął. Poczuł, że coś jest nie tak, gdy mokra ciecz zetknęła się ze skórą, na jego szyi. - Ty... Płaczesz? - dodał, mając zamiar nieco ją od siebie odsunąć. Zrezygnował jednak z tego. Wiedział, że ta i tak zaraz by się w niego wtuliła, nie chcąc okazywać oznak chwilowej słabości. - Nie płacz, proszę... - poprosił niskim, melancholijnym głosem, gdy dziewczyna poruszyła potakująco głową.
Niestety takie sytuacje sprawiały, że czuł, jakby los testował jego wolę walki. Ile jest jeszcze w stanie wytrzymać bólu i cierpiącej w nim miłości, nim odważy się postawić i zawalczyć? Jak długo jego oczy dadzą radę znieść, to co widzą w oczach blondynki? Nim jego usta zaczną szeptać błagalnie, aby odeszła od Taemina i to jego wybrała. Czy jego uszy prędzej zwiędną od zwierzeń, na temat Taemina, jakie słyszały z tych cudownych i drobnych ust? Czy może jednak poczerwienieją ze złości, że kolejny raz muszą słuchać, o ranach, zadanych przez niego?
W tym samym czasie Ola, czując silne ramiona, które ją objęły, sama odważyła się odwzajemnić uścisk. Z przyjemnością wdychała dość ciężką, ale przyjemną dla nosa woń perfum mężczyzny. Uśmiechnęła się, bowiem użył tych, które kiedyś mu kupiła. Już sama nie pamiętała za co. Jednak, czy to ważne? Liczyło się, to, że był, to prezent od niej, prawda?
Ola, wtuliła bardziej twarz w zagłębienie męskiej szyi, nieświadomie ocierając, o nią czubek nosa. Nawet nie zauważyła, że Lee lekko zadrżał, ponieważ tak bardzo pałała się ich wzajemną bliskością. Doszło do niej, jak bardzo brakowało jej bliskości drugiej osoby, odkąd Taemin, ciągle przebywał z tamtą dziewczyną. Nawet nie próbowała się oszukiwać, że momentami czuła złość i zazdrość z tego powodu. Czy jej związek z Taeminem, który był idolem, miał właśnie tak wyglądać? Dlaczego nie mogli mieć tak piękną, spokojną i silną więź, jak Marta z Minho? Przecież brunet miał czasami więcej zajętego czasu, niż Lee, a i tak znajdywał go, aby spotkać się z Martą. Miał znajome koleżanki w branży i z żadną do tej pory, nie miał publicznego incydentu w przeciwieństwie do Taemina...
W jednej chwili oczy Oli, pokryły się łzami. Hardo próbowała ukryć je pod przymkniętymi powiekami. Niestety te i tak odnalazły ujście, spływając po jej policzku.
- Ola? - Jinki, szepnął. Poczuł, że coś jest nie tak, gdy mokra ciecz zetknęła się ze skórą, na jego szyi. - Ty... Płaczesz? - dodał, mając zamiar nieco ją od siebie odsunąć. Zrezygnował jednak z tego. Wiedział, że ta i tak zaraz by się w niego wtuliła, nie chcąc okazywać oznak chwilowej słabości. - Nie płacz, proszę... - poprosił niskim, melancholijnym głosem, gdy dziewczyna poruszyła potakująco głową.
- Tęsknie za nim. - wyszeptała po chwili ciszy, przez co Jinki od razu zaczął delikatnie gładzić ją po głowie.
To było naprawdę miłe, że wiedział, jak bardzo taki gest, ją uspokaja.
- Naprawdę cholernie tęsknie... - zakwiliła, ściskając swoje pięści, na jego bluzce.
Jinki, nic nie powiedział. Pozwolił jej płakać w swoją szyję, gładząc ją raz po raz, po głowie i plecach. Wiedział, że płacz w danym momencie, będzie dla niej najlepszym sposobem, na uwolnienie tłumionych emocji. Gdyby tylko Ola, wiedziała, jak w danym momencie, pragnął dać jej szczęście, jako ktoś więcej. Mógłby wtedy wycałować jej łzy, byleby dodać jej wsparcia. Błagać ją, aby odrzuciła Taemina, to jemu dając szansę, na uszczęśliwianie jej! Jednak nie mógł, tego zrobić i te myśli go otrzeźwiały.
- Masz może soju? - zapytał, przez co dziewczyna niechętnie oderwała się od niego. Pośpiesznie przetarła oczy i policzki od łez, po chwili ganiąc się w myślach, że pewnie rozmazała tusz. Teraz zapewne posiadała ciemne cienie pod oczyma i na policzkach, niczym panda. I nie myliła się, słysząc kolejne słowa przyjaciela. - I... Na pewno jakiś specyfik do demakijażu, bo wyglądasz okropnie.
- Dzięki... - mruknęła, patrząc na niego spode łba. Wiedziała jednak, że ten po prostu się z nią droczy. - Idź do pokoju, zaraz przyniosę co potrzeba i możemy oglądać.
- Ok. Wybiorę już nam jakiś film. Co ty, na to? - oznajmił i ucałował ją w czoło, gdy ujmował dłońmi jej policzki. Następnie popatrzył w jej jasne oczy, na chwilę się w nich zapominając.
Dopiero widząc zaskoczenie, na twarzy przyjaciółki, odchrząknął zalegającą gulę w gardle. Bez słowa udał się do pokoju, zaciskając ze złością swoje dłonie, co nie uszło uwadze Oli. Westchnęła ciężko, gdy już zniknął w pokoju. Czasami naprawdę nie rozumiała jego zachowania. Niby mówił, że było już w porządku, a jego uczucia do niej zaczęły gasnąć. Jednak jego zachowanie, czasami naprawdę było sprzeczne z tym co mówił.
Onew? Dlaczego oszukujesz wszystkich i samego siebie?
Taemin, szedł szybkim krokiem w stronę samochodu, profilaktycznie rozglądając się za siebie. Nie chciał, aby dopadł go jakiś fan lub paparazzi.
Udało mu się znaleźć chwilę czasu, na zobaczenie się z Olą, co wręcz sprawiało, że rozpierała w nim radość. Czym był dość zaskoczony. Sam przecież ostatnio wyznał Choi, że zaczyna się wahać, między Olą, a Shinhye, co było dość absurdalnym. Nawet, jak na niego. Być może jego serce się opamiętało, przypominając sobie, kto tak naprawdę, jest dla niego ważny?
Szatyn uznał, że skoro udało mu się dziś zyskać, nieco wolnego czasu, to pojedzie do Oli i spędzi z nią dzisiejszą noc. Zwłaszcza, iż ze względu, na pracę, musiał wczoraj odmówić jej prośbie, aby zostać dziś u niej, na noc. Postanowił więc, że zrobi jej niespodziankę, dzwoniąc do niej z ową informacją. Był pewien, że dziewczyna ucieszy się z tego powodu, że do niej przyjedzie. I, przy okazji nie będzie dzisiaj w domu sama.
Taemin z szerokim uśmiechem, wsiadł do pojazdu, wyjmując telefon z kieszeni spodni. Wybrał kontakt i czekał. Nikt jednak nie odbierał, aż w końcu włączyła się sekretarka mówiąc, jak mantrę, o niedostępności numeru. Prychnął rozbawiony, odkładając telefon, na specjalny uchwyt. Urządzenie po chwili połączyło się z tabletem auta, gdy tylko je odpalił.
- Jak zwykle ciężko się do niej dodzwonić. - pokręcił głową. Nie dawał za wygraną i znowu wybrał numer, cierpliwie czekając. W końcu za trzecim sygnałem, ktoś odebrał, a raczej, jego ukochana.
- Taemin? - z głośnika w tablecie, rozbrzmiał się cichy głos, jakby nie mógł uwierzyć w to, że ten naprawdę dzwoni. - Taemin... - szeptała, a jej głos zadrżał, co przyprawiało Lee, o szybsze bicie serca. Ale także i jego dziwne kłucie. Zmarszczył brwi, masując obolałe miejsce, nie łącząc przyczyny owego stanu.
- Hej kochanie, też się cieszę, że cię słyszę. W końcu udało mi się do ciebie zadzwonić. - powiedział z zadowoleniem, uśmiechając się czule i pełny szczęścia, po nosem.
Naprawdę się za nią stęsknił!
- Co porabiasz?
- Właśnie przygotowuje jakieś jedzenie i soju, do filmu. - na te słowa serce Taemina, zakuło boleśnie, gdy zdał sobie sprawę, jak ostatnio zaniedbał ich związek.
- Pewnie ci smutno, że musiałem ci dziś także odmówić i będziesz musiała spędzić ten wieczór, i noc sama, prawda? Jednak nie musisz się martwić, bo...
- Nie jestem sama. - przerwała mu, nim ten zdążył cokolwiek dokończyć. - Tak się składa, że jest u mnie Onew. - takiej odpowiedzi, to Lee się nie spodziewał. Wpierw wytrzeszczył w szoku oczy. Gdy szok minął, zmarszczył brwi, zaciskając mocniej zęby. Po chwili, to samo zrobił z dłońmi, na kierownicy. W jednej chwili, oblał go strach. Wiedział, że Ola, go kocha i prawdopodobnie do niczego, między nimi nie dojdzie. A sam Onew, ostatnio się od niej zdystansował. Jednak skąd Taemin, mógł mieć pewność, że tak jest naprawdę? To było dość podejrzane, że zawsze, gdy nie było go, przy Oli, jakimś magicznym sposobem, był przy niej Jinki. Jednak, czy to nie było głupie, że nadal jest zazdrosny, o przyjaciela? Gdy sam można by rzec, tak naprawdę wahał się, między Olą, a Shinhye? - Halo? Taemin? Jesteś tam?
To było naprawdę miłe, że wiedział, jak bardzo taki gest, ją uspokaja.
- Naprawdę cholernie tęsknie... - zakwiliła, ściskając swoje pięści, na jego bluzce.
Jinki, nic nie powiedział. Pozwolił jej płakać w swoją szyję, gładząc ją raz po raz, po głowie i plecach. Wiedział, że płacz w danym momencie, będzie dla niej najlepszym sposobem, na uwolnienie tłumionych emocji. Gdyby tylko Ola, wiedziała, jak w danym momencie, pragnął dać jej szczęście, jako ktoś więcej. Mógłby wtedy wycałować jej łzy, byleby dodać jej wsparcia. Błagać ją, aby odrzuciła Taemina, to jemu dając szansę, na uszczęśliwianie jej! Jednak nie mógł, tego zrobić i te myśli go otrzeźwiały.
- Masz może soju? - zapytał, przez co dziewczyna niechętnie oderwała się od niego. Pośpiesznie przetarła oczy i policzki od łez, po chwili ganiąc się w myślach, że pewnie rozmazała tusz. Teraz zapewne posiadała ciemne cienie pod oczyma i na policzkach, niczym panda. I nie myliła się, słysząc kolejne słowa przyjaciela. - I... Na pewno jakiś specyfik do demakijażu, bo wyglądasz okropnie.
- Dzięki... - mruknęła, patrząc na niego spode łba. Wiedziała jednak, że ten po prostu się z nią droczy. - Idź do pokoju, zaraz przyniosę co potrzeba i możemy oglądać.
- Ok. Wybiorę już nam jakiś film. Co ty, na to? - oznajmił i ucałował ją w czoło, gdy ujmował dłońmi jej policzki. Następnie popatrzył w jej jasne oczy, na chwilę się w nich zapominając.
Dopiero widząc zaskoczenie, na twarzy przyjaciółki, odchrząknął zalegającą gulę w gardle. Bez słowa udał się do pokoju, zaciskając ze złością swoje dłonie, co nie uszło uwadze Oli. Westchnęła ciężko, gdy już zniknął w pokoju. Czasami naprawdę nie rozumiała jego zachowania. Niby mówił, że było już w porządku, a jego uczucia do niej zaczęły gasnąć. Jednak jego zachowanie, czasami naprawdę było sprzeczne z tym co mówił.
Onew? Dlaczego oszukujesz wszystkich i samego siebie?
*
Taemin, szedł szybkim krokiem w stronę samochodu, profilaktycznie rozglądając się za siebie. Nie chciał, aby dopadł go jakiś fan lub paparazzi.
Udało mu się znaleźć chwilę czasu, na zobaczenie się z Olą, co wręcz sprawiało, że rozpierała w nim radość. Czym był dość zaskoczony. Sam przecież ostatnio wyznał Choi, że zaczyna się wahać, między Olą, a Shinhye, co było dość absurdalnym. Nawet, jak na niego. Być może jego serce się opamiętało, przypominając sobie, kto tak naprawdę, jest dla niego ważny?
Szatyn uznał, że skoro udało mu się dziś zyskać, nieco wolnego czasu, to pojedzie do Oli i spędzi z nią dzisiejszą noc. Zwłaszcza, iż ze względu, na pracę, musiał wczoraj odmówić jej prośbie, aby zostać dziś u niej, na noc. Postanowił więc, że zrobi jej niespodziankę, dzwoniąc do niej z ową informacją. Był pewien, że dziewczyna ucieszy się z tego powodu, że do niej przyjedzie. I, przy okazji nie będzie dzisiaj w domu sama.
Taemin z szerokim uśmiechem, wsiadł do pojazdu, wyjmując telefon z kieszeni spodni. Wybrał kontakt i czekał. Nikt jednak nie odbierał, aż w końcu włączyła się sekretarka mówiąc, jak mantrę, o niedostępności numeru. Prychnął rozbawiony, odkładając telefon, na specjalny uchwyt. Urządzenie po chwili połączyło się z tabletem auta, gdy tylko je odpalił.
- Jak zwykle ciężko się do niej dodzwonić. - pokręcił głową. Nie dawał za wygraną i znowu wybrał numer, cierpliwie czekając. W końcu za trzecim sygnałem, ktoś odebrał, a raczej, jego ukochana.
- Taemin? - z głośnika w tablecie, rozbrzmiał się cichy głos, jakby nie mógł uwierzyć w to, że ten naprawdę dzwoni. - Taemin... - szeptała, a jej głos zadrżał, co przyprawiało Lee, o szybsze bicie serca. Ale także i jego dziwne kłucie. Zmarszczył brwi, masując obolałe miejsce, nie łącząc przyczyny owego stanu.
- Hej kochanie, też się cieszę, że cię słyszę. W końcu udało mi się do ciebie zadzwonić. - powiedział z zadowoleniem, uśmiechając się czule i pełny szczęścia, po nosem.
Naprawdę się za nią stęsknił!
- Co porabiasz?
- Właśnie przygotowuje jakieś jedzenie i soju, do filmu. - na te słowa serce Taemina, zakuło boleśnie, gdy zdał sobie sprawę, jak ostatnio zaniedbał ich związek.
- Pewnie ci smutno, że musiałem ci dziś także odmówić i będziesz musiała spędzić ten wieczór, i noc sama, prawda? Jednak nie musisz się martwić, bo...
- Nie jestem sama. - przerwała mu, nim ten zdążył cokolwiek dokończyć. - Tak się składa, że jest u mnie Onew. - takiej odpowiedzi, to Lee się nie spodziewał. Wpierw wytrzeszczył w szoku oczy. Gdy szok minął, zmarszczył brwi, zaciskając mocniej zęby. Po chwili, to samo zrobił z dłońmi, na kierownicy. W jednej chwili, oblał go strach. Wiedział, że Ola, go kocha i prawdopodobnie do niczego, między nimi nie dojdzie. A sam Onew, ostatnio się od niej zdystansował. Jednak skąd Taemin, mógł mieć pewność, że tak jest naprawdę? To było dość podejrzane, że zawsze, gdy nie było go, przy Oli, jakimś magicznym sposobem, był przy niej Jinki. Jednak, czy to nie było głupie, że nadal jest zazdrosny, o przyjaciela? Gdy sam można by rzec, tak naprawdę wahał się, między Olą, a Shinhye? - Halo? Taemin? Jesteś tam?
- Tak, tak. - odchrząknął, zaciągając się e-papierosem, aby ostudzić nerwy. - Ale, to... Onew sam z siebie przyjechał, czy go... Poprosiłaś?
- Zaproponował, że przyjedzie, na kawę i ciastko, więc się zgodziłam. I, gdy przyjechał, to poprosiłam go, czy mógłby zostać ze mną, na noc. Mam nadzieję, że nie będziesz miał nic przeciwko. Sam dobrze wiesz, że zawsze boję się, zostawać tutaj sama, gdy nikogo nie ma. A, że ty wczoraj i dziś odmówiłeś, bo masz dziś dużo pracy, to pomyślałam, że to nie jest zły pomysł. - Ola, dokończyła po czym nastała chwila ciszy. Taemin, poczuł w uszach dziwny szum i coś, co przypominało piszczenie. Wpierw popatrzył tępym wzrokiem, na kierownicę, aby po chwili unieść wzrok i spojrzeć, przed siebie.
Szok powoli opadał, gdy jego ciało zaczęła powoli oplatać złość i pewnego rodzaju strach. Zaciągnął się więc kilka razy używką, jakby w nadziei, iż ta ukoi jego zszargane serce.
- Halo? Taemin?
- Oh kochanie... Czemużbym miał mieć coś przeciwko? Przecież, to twój przyjaciel. Cieszę się, że będziesz miała towarzystwo i nie będziesz się bała. - powiedział wesoło, kłamiąc niczym z nut. Wiedział, że przez telefon może oszukać Olę, modulując odpowiednio swój głos. Tego, że aktualnie jego broda trzęsła się ze złości, jak i dłoń, którą trzymał smartfona, już nie była w stanie zobaczyć. Tyle lat w branży nauczyło go dobrej gry aktorskiej. - Ufam ci. - dodał, odnosząc wrażenie, że tym razem jego głos zabrzmiał, jakby była w nim nuta goryczy. Ciekawe, czy Ola, ją usłyszała? - Halo? Kochanie? - podpytał, gdy w telefonie nagle nastała cisza.
- Jestem. Po postu, cieszę się, że pracujesz nad sobą i nie jesteś zazdrosny.
- Cukiereczku! Porwali cię tam, czy jak? Ile mam jeszcze, na ciebie czekać? - nagle w tle dało się słyszeć głos Onew.
- Nie jestem twoim cukiereczkiem!
- Uuu, czemuż jesteś taka agresywna, co? - w słuchawce rozniósł się kolejny raz głos lidera, przez który Lee, zacisnął mocniej dłoń, na swoich spodniach. Knykcie mu pobielały, a zęby, aż trzeszczały od zaciskania, gdy poruszał szczęką, na boki. - Aaa, rozumiem. Taemin, dzwoni, co?
- Tak, więc proszę idź do pokoju. Zaraz tam przyjdę!
- Dobra, już dobra. Pogadaj sobie z nim. Ale nie za długo, bo ja też czekam!
- Tak, tak... - Ola, westchnęła. - Cały Onew. Nie bierz sobie do...
- Tak, masz rację. Cały Onew i spokojnie, nie jestem zły. - kolejne kłamstwo padło z jego ust.
- W ogóle coś się stało, że zadzwoniłeś? Nie żebym miała coś przeciwko, ale...
- A czy musiało się stać?
- Nie, po prostu... Zaskoczyłeś mnie, bo jak mówiłam, nie miałeś mieć dziś czasu, a ostatni raz dzwoniłeś kilka dni temu.
- Wiem, przepraszam za to, ale niestety, sytuacja nie pozwalała.
- Rozumiem, więc nie martw się. Cieszę się, że znowu mogę usłyszeć twój głos, wiesz? Bardzo tęsknie za tobą. - Lee przygryzł dolną wargę czując, jak do jego powiek napływają łzy. Jak, to się stało, że oboje tak się od siebie oddalili? Jak, to się stało, że jego związek był ciągle testowany, gdy tymczasem ten Marty i Minho, się rozwijał? Jak, to się stało, że po tylu próbach zakończenia, jego związku z Olą, oni zawsze dawali radę, a teraz? Teraz, siedział w tym pieprzonym aucie i kalkulował, co ma zrobić? Zamiast działać i wyznać jej, że ma dla niej czas. Mógłby przecież pojechać do niej i spędzić z nią wieczór z obecnością Jinkiego, lub bez. Przecież, gdyby ten zobaczył go także u Oli, sam wyszedłby z domu dziewczyn.
- Zaproponował, że przyjedzie, na kawę i ciastko, więc się zgodziłam. I, gdy przyjechał, to poprosiłam go, czy mógłby zostać ze mną, na noc. Mam nadzieję, że nie będziesz miał nic przeciwko. Sam dobrze wiesz, że zawsze boję się, zostawać tutaj sama, gdy nikogo nie ma. A, że ty wczoraj i dziś odmówiłeś, bo masz dziś dużo pracy, to pomyślałam, że to nie jest zły pomysł. - Ola, dokończyła po czym nastała chwila ciszy. Taemin, poczuł w uszach dziwny szum i coś, co przypominało piszczenie. Wpierw popatrzył tępym wzrokiem, na kierownicę, aby po chwili unieść wzrok i spojrzeć, przed siebie.
Szok powoli opadał, gdy jego ciało zaczęła powoli oplatać złość i pewnego rodzaju strach. Zaciągnął się więc kilka razy używką, jakby w nadziei, iż ta ukoi jego zszargane serce.
- Halo? Taemin?
- Oh kochanie... Czemużbym miał mieć coś przeciwko? Przecież, to twój przyjaciel. Cieszę się, że będziesz miała towarzystwo i nie będziesz się bała. - powiedział wesoło, kłamiąc niczym z nut. Wiedział, że przez telefon może oszukać Olę, modulując odpowiednio swój głos. Tego, że aktualnie jego broda trzęsła się ze złości, jak i dłoń, którą trzymał smartfona, już nie była w stanie zobaczyć. Tyle lat w branży nauczyło go dobrej gry aktorskiej. - Ufam ci. - dodał, odnosząc wrażenie, że tym razem jego głos zabrzmiał, jakby była w nim nuta goryczy. Ciekawe, czy Ola, ją usłyszała? - Halo? Kochanie? - podpytał, gdy w telefonie nagle nastała cisza.
- Jestem. Po postu, cieszę się, że pracujesz nad sobą i nie jesteś zazdrosny.
- Cukiereczku! Porwali cię tam, czy jak? Ile mam jeszcze, na ciebie czekać? - nagle w tle dało się słyszeć głos Onew.
- Nie jestem twoim cukiereczkiem!
- Uuu, czemuż jesteś taka agresywna, co? - w słuchawce rozniósł się kolejny raz głos lidera, przez który Lee, zacisnął mocniej dłoń, na swoich spodniach. Knykcie mu pobielały, a zęby, aż trzeszczały od zaciskania, gdy poruszał szczęką, na boki. - Aaa, rozumiem. Taemin, dzwoni, co?
- Tak, więc proszę idź do pokoju. Zaraz tam przyjdę!
- Dobra, już dobra. Pogadaj sobie z nim. Ale nie za długo, bo ja też czekam!
- Tak, tak... - Ola, westchnęła. - Cały Onew. Nie bierz sobie do...
- Tak, masz rację. Cały Onew i spokojnie, nie jestem zły. - kolejne kłamstwo padło z jego ust.
- W ogóle coś się stało, że zadzwoniłeś? Nie żebym miała coś przeciwko, ale...
- A czy musiało się stać?
- Nie, po prostu... Zaskoczyłeś mnie, bo jak mówiłam, nie miałeś mieć dziś czasu, a ostatni raz dzwoniłeś kilka dni temu.
- Wiem, przepraszam za to, ale niestety, sytuacja nie pozwalała.
- Rozumiem, więc nie martw się. Cieszę się, że znowu mogę usłyszeć twój głos, wiesz? Bardzo tęsknie za tobą. - Lee przygryzł dolną wargę czując, jak do jego powiek napływają łzy. Jak, to się stało, że oboje tak się od siebie oddalili? Jak, to się stało, że jego związek był ciągle testowany, gdy tymczasem ten Marty i Minho, się rozwijał? Jak, to się stało, że po tylu próbach zakończenia, jego związku z Olą, oni zawsze dawali radę, a teraz? Teraz, siedział w tym pieprzonym aucie i kalkulował, co ma zrobić? Zamiast działać i wyznać jej, że ma dla niej czas. Mógłby przecież pojechać do niej i spędzić z nią wieczór z obecnością Jinkiego, lub bez. Przecież, gdyby ten zobaczył go także u Oli, sam wyszedłby z domu dziewczyn.
- Kocham cię, wiesz? Ale skoro masz gościa, to zadzwonię w innej wolnej chwili.
- Ale...
- Miłego wieczoru skarbie i... Przepraszam. - odparł automatycznie, po czym, jak tchórz rozłączył się. Wiedział bardzo dobrze, że wszedł w niezłe bagno. Zwłaszcza, gdy wpadła mu do głowy myśl, aby pojechać do Shinhye i z nią spędzić wieczór. Wygadać się i może poprzytulać, przy filmie? Niby miała być dziś sama w swoim dormie. Wiedział, o tym, że nie powinien w taki sposób myśleć i źle robi, jednak... Jednak nie potrafił zrobić niczego, co wymazałoby z jego głowy, takie myślenie. I czuł, że jeśli Minho, przypadkowo wygada się Marcie z ich rozmowy, to całe domino ruszy, a on zostanie pogrzebany żywcem. Jednak co zaskakujące, odczuwał obojętność, na tę myśl.
Ola, słysząc już ciszę w słuchawce, powoli odsunęła telefon od ucha. Opuściła powoli dłoń, ściskając mocno urządzenie. Jej ciemnozielone oczy patrzyły, przed siebie, lustrując cały salon. Zaś głowa, próbowała przetrawić ostatnie słowa Taemina. Przez to, aktualnie już sama nie wiedziała, czy to był jej wymysł, czy te słowa były prawdziwe. Dodatkowo głos Taemina, brzmiał dziwnie od momentu, jak usłyszał, o tym, iż Lee zostaje u niej, na noc. Czyżby Taemin, był zraniony, albo zły z tego powodu? I, to całe ,, przepraszam '', na końcu. Jednak za co ją przepraszał? Za to, że mieli szansę porozmawiać, ale postanowił, to przełożyć i zadzwonić innym razem? A może chodziło, o Shinhye i udawanie z nią związku dla rozgłosu? Ola, powoli miała już wszystkiego dość. Chciałaby, aby jej związek doznał spokoju, aby mógł się dalej rozwijać. Bo, jak na razie ostatnie wydarzenia, zaczęły przypominać jej sytuację, jaka przytrafiła się Marcie i Kibumowi...
Blondynka uniosła urządzenie, aby spojrzeć, na nie ostatni raz. Na ekranie blokady, widniało zdjęcie Taemina, jakie sama mu wykonała z ukrycia, gdy się uśmiechał. Chwilę mu się przyglądała, aż westchnęła ciężko, chowając urządzenie do kieszeni spodni.
Nagle zaczęła czuć, jak broda zaczyna jej drżeć, a oczy nachodzić łzami. Przygryzła, więc dolną wargę, jakby miało jej to w jakikolwiek sposób pomóc i ruszyła do kuchni. Kompletnie nie wiedziała, o co w tym wszystkim chodzi? I, jakby tego było mało, zaczynała odczuwać dziwny niepokój. Jakby, miało się coś wydarzyć złego. Jednak co niby takiego? Przecież, między Taeminem, a Shinhye do niczego nie dojdzie, prawda? On ją kocha i przecież jej nie zdradzi! Ufała mu bezgranicznie, więc skąd te emocje?
Ola, zacisnęła leżące dłonie, na blacie w pięści, przymykając swoje powieki. Gdy Marta, miała takie odczucia, zawsze coś się musiało stać. Jej kobieca intuicja, bardzo się sprawdzała. Jednak, czy u niej także? Nie była przecież Martą i równie dobrze, jej niepokój, nie musiał oznaczać tego samego. I wtem nagle Ola, poczuła dziwny strach, a wątpliwości mamiły jej głowę. Z myślą, że towarzystwo Onew jej pomoże, chwyciła podstawkę z przystawkami, soju i sokiem do filmu.
- Ale...
- Miłego wieczoru skarbie i... Przepraszam. - odparł automatycznie, po czym, jak tchórz rozłączył się. Wiedział bardzo dobrze, że wszedł w niezłe bagno. Zwłaszcza, gdy wpadła mu do głowy myśl, aby pojechać do Shinhye i z nią spędzić wieczór. Wygadać się i może poprzytulać, przy filmie? Niby miała być dziś sama w swoim dormie. Wiedział, o tym, że nie powinien w taki sposób myśleć i źle robi, jednak... Jednak nie potrafił zrobić niczego, co wymazałoby z jego głowy, takie myślenie. I czuł, że jeśli Minho, przypadkowo wygada się Marcie z ich rozmowy, to całe domino ruszy, a on zostanie pogrzebany żywcem. Jednak co zaskakujące, odczuwał obojętność, na tę myśl.
*
Ola, słysząc już ciszę w słuchawce, powoli odsunęła telefon od ucha. Opuściła powoli dłoń, ściskając mocno urządzenie. Jej ciemnozielone oczy patrzyły, przed siebie, lustrując cały salon. Zaś głowa, próbowała przetrawić ostatnie słowa Taemina. Przez to, aktualnie już sama nie wiedziała, czy to był jej wymysł, czy te słowa były prawdziwe. Dodatkowo głos Taemina, brzmiał dziwnie od momentu, jak usłyszał, o tym, iż Lee zostaje u niej, na noc. Czyżby Taemin, był zraniony, albo zły z tego powodu? I, to całe ,, przepraszam '', na końcu. Jednak za co ją przepraszał? Za to, że mieli szansę porozmawiać, ale postanowił, to przełożyć i zadzwonić innym razem? A może chodziło, o Shinhye i udawanie z nią związku dla rozgłosu? Ola, powoli miała już wszystkiego dość. Chciałaby, aby jej związek doznał spokoju, aby mógł się dalej rozwijać. Bo, jak na razie ostatnie wydarzenia, zaczęły przypominać jej sytuację, jaka przytrafiła się Marcie i Kibumowi...
Blondynka uniosła urządzenie, aby spojrzeć, na nie ostatni raz. Na ekranie blokady, widniało zdjęcie Taemina, jakie sama mu wykonała z ukrycia, gdy się uśmiechał. Chwilę mu się przyglądała, aż westchnęła ciężko, chowając urządzenie do kieszeni spodni.
Nagle zaczęła czuć, jak broda zaczyna jej drżeć, a oczy nachodzić łzami. Przygryzła, więc dolną wargę, jakby miało jej to w jakikolwiek sposób pomóc i ruszyła do kuchni. Kompletnie nie wiedziała, o co w tym wszystkim chodzi? I, jakby tego było mało, zaczynała odczuwać dziwny niepokój. Jakby, miało się coś wydarzyć złego. Jednak co niby takiego? Przecież, między Taeminem, a Shinhye do niczego nie dojdzie, prawda? On ją kocha i przecież jej nie zdradzi! Ufała mu bezgranicznie, więc skąd te emocje?
Ola, zacisnęła leżące dłonie, na blacie w pięści, przymykając swoje powieki. Gdy Marta, miała takie odczucia, zawsze coś się musiało stać. Jej kobieca intuicja, bardzo się sprawdzała. Jednak, czy u niej także? Nie była przecież Martą i równie dobrze, jej niepokój, nie musiał oznaczać tego samego. I wtem nagle Ola, poczuła dziwny strach, a wątpliwości mamiły jej głowę. Z myślą, że towarzystwo Onew jej pomoże, chwyciła podstawkę z przystawkami, soju i sokiem do filmu.
- Już koniec gadania? - usłyszała od zdziwionego lidera, gdy weszła ze wszystkim do pokoju. Spojrzała się w jego stronę. Jinki, aktualnie leżał, na łóżku, na wznak z ugiętymi rękoma pod głową, oglądając jakąś reklamę. Cóż, jak zawsze czuł się, jak u siebie w domu.
- Sam poganiałeś, abym przyszła szybciej...
- Oj, żartowałem, mogłaś z nim rozmaw...
- Sam się rozłączył. - wtrąciła, siadając obok niego, gdy ten zmienił swoją pozycję, na tą samą, co ona. Położyła podstawkę, na rozkładanej tacy śniadaniowej, lustrując wzrokiem, czy aby na pewno wszystko przyniosła?
- Eh, ten zazdrośnik nie zna się, na żartach. Przecież...
- Jego głos brzmiał dziwnie, wiesz? Jakby był smutny, zły i wesoły jednocześnie. - Ola, żaliła się niezadowolona, wsuwając do ust dwa czipsy. - Do teraz próbuję rozgryźć, co tak naprawdę czuł? Bo szczerze? Nadal jestem zaskoczona, że do mnie zadzwonił, przy tak napiętym grafiku, jak dziś. Zwłaszcza, iż pytałam się go dzisiaj, czy na pewno nie da rady spędzić ze mną nocy i mi odmówił.
- Być może szybciej skoń...
- I wyobraź sobie, że gdy się żegnał, to mnie przeprosił! Mimo, iż nic złego nie zrobił. - znowu mu przerwała, sprawiając tym, że Jinki, patrzył na nią spod zmrużonych powiek. - Nawet nie wiem, za co. Przecież mówiłam, mu, że nic się nie... - tym razem, to ona nie dokończyła, bowiem jej usta zostały zakryte, przez dłoń Lee.
- Yah, ty chyba uwielbiasz się ostatnio wtrącać innym w zdanie, co?! - uniósł brew ku górze, powoli odsuwając swoją dłoń. - Co do Taemina, pewnie zmęczenie robi swoje. Plus, na pewno za tobą tęskni i jest zły, że nie ma dla ciebie ostatnio czasu. A, ja go znalazłem, więc nie masz się czym przejmować. Najwyżej pogadam z menadżerem, aby dał mu trochę luzu, bo wasz związek, na tym cierpi.
- Ale...
- Szszsz! - Jinki, przyłożył wpierw palec do ust Oli, a po chwili do swoich, na znak, że ma już nic nie mówić. - Wystarczy tego! Wiem od Choi, że Marta, żaliła mu się, że chodzisz przygnębiona. Skoro tu dziś jestem, to postaram się, aby chociaż dziś, tak nie było, ok? - objął ją ramieniem, trącając palcem w nos. - Tak, więc zacznijmy od filmu. Może jakaś komedia?
- A, co jeśli będę nadal smutna?
- To w takim przypadku, spotka cię straszliwy los! - Jinki, uniósł dłonie i zaczął poruszać wszystkimi palcami u dłoni. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że jego mina przypominała tą, tego jednego zboczonego wujka, na weselu.
- Chyba jednak postaram się być w dobrym humorze wiesz? Kto wie, co zamierzałbyś mi zrobić tymi dłońmi, abym tylko miała lepszy humor? - prychnęła, mierząc przyjaciela wzrokiem, pełnym politowania. Gdy Lee spoważniał, a jego oczy nieco pociemniały, doszło do niej, jak dwuznacznie brzmiało to zdanie...
Szlag...
- Sam poganiałeś, abym przyszła szybciej...
- Oj, żartowałem, mogłaś z nim rozmaw...
- Sam się rozłączył. - wtrąciła, siadając obok niego, gdy ten zmienił swoją pozycję, na tą samą, co ona. Położyła podstawkę, na rozkładanej tacy śniadaniowej, lustrując wzrokiem, czy aby na pewno wszystko przyniosła?
- Eh, ten zazdrośnik nie zna się, na żartach. Przecież...
- Jego głos brzmiał dziwnie, wiesz? Jakby był smutny, zły i wesoły jednocześnie. - Ola, żaliła się niezadowolona, wsuwając do ust dwa czipsy. - Do teraz próbuję rozgryźć, co tak naprawdę czuł? Bo szczerze? Nadal jestem zaskoczona, że do mnie zadzwonił, przy tak napiętym grafiku, jak dziś. Zwłaszcza, iż pytałam się go dzisiaj, czy na pewno nie da rady spędzić ze mną nocy i mi odmówił.
- Być może szybciej skoń...
- I wyobraź sobie, że gdy się żegnał, to mnie przeprosił! Mimo, iż nic złego nie zrobił. - znowu mu przerwała, sprawiając tym, że Jinki, patrzył na nią spod zmrużonych powiek. - Nawet nie wiem, za co. Przecież mówiłam, mu, że nic się nie... - tym razem, to ona nie dokończyła, bowiem jej usta zostały zakryte, przez dłoń Lee.
- Yah, ty chyba uwielbiasz się ostatnio wtrącać innym w zdanie, co?! - uniósł brew ku górze, powoli odsuwając swoją dłoń. - Co do Taemina, pewnie zmęczenie robi swoje. Plus, na pewno za tobą tęskni i jest zły, że nie ma dla ciebie ostatnio czasu. A, ja go znalazłem, więc nie masz się czym przejmować. Najwyżej pogadam z menadżerem, aby dał mu trochę luzu, bo wasz związek, na tym cierpi.
- Ale...
- Szszsz! - Jinki, przyłożył wpierw palec do ust Oli, a po chwili do swoich, na znak, że ma już nic nie mówić. - Wystarczy tego! Wiem od Choi, że Marta, żaliła mu się, że chodzisz przygnębiona. Skoro tu dziś jestem, to postaram się, aby chociaż dziś, tak nie było, ok? - objął ją ramieniem, trącając palcem w nos. - Tak, więc zacznijmy od filmu. Może jakaś komedia?
- A, co jeśli będę nadal smutna?
- To w takim przypadku, spotka cię straszliwy los! - Jinki, uniósł dłonie i zaczął poruszać wszystkimi palcami u dłoni. Wszystko byłoby ok, gdyby nie fakt, że jego mina przypominała tą, tego jednego zboczonego wujka, na weselu.
- Chyba jednak postaram się być w dobrym humorze wiesz? Kto wie, co zamierzałbyś mi zrobić tymi dłońmi, abym tylko miała lepszy humor? - prychnęła, mierząc przyjaciela wzrokiem, pełnym politowania. Gdy Lee spoważniał, a jego oczy nieco pociemniały, doszło do niej, jak dwuznacznie brzmiało to zdanie...
Szlag...
*
Od jego nocowania u Oli, minęło kila dni. Na samo wspomnienie tamtego dnia, uśmiechnął się.
Obejrzenie wtedy komedii, było super pomysłem, który odciągnął Olę od natrętnych myśli. Kilka kieliszków alkoholu, też zrobiło swoje. Oczywiście pili z umiarem. Jinki, nie chciał, aby blondynka się upiła. Miała po prostu nieco się rozluźnić i w końcu uśmiechnąć. Na szczęście się udało i oboje miło spędzili cały wieczór w ogóle nie poruszając tematu Taemina. Chociaż Jinki, sam był świadom tego, że jego zachowanie w formie nagłego milczenia, także przyprawiło ją, o smutek...
Obejrzenie wtedy komedii, było super pomysłem, który odciągnął Olę od natrętnych myśli. Kilka kieliszków alkoholu, też zrobiło swoje. Oczywiście pili z umiarem. Jinki, nie chciał, aby blondynka się upiła. Miała po prostu nieco się rozluźnić i w końcu uśmiechnąć. Na szczęście się udało i oboje miło spędzili cały wieczór w ogóle nie poruszając tematu Taemina. Chociaż Jinki, sam był świadom tego, że jego zachowanie w formie nagłego milczenia, także przyprawiło ją, o smutek...
Lee wyjął telefon, idąc powolnym krokiem, przed siebie, aby spojrzeć, na kilka zdjęć, jakie sobie zrobili. Jedne były słodkie, inne zaś śmieszne i takie, gdzie oboje normalnie pozowali. Zaśmiał się z jednego zdjęcia, wsuwając wolną dłoń do kieszeni spodni. Akurat wracał z gabinetu menadżera z którym spotykał się, aby omówić kolejne promocje zespołu. Wszystko było uzgodnione, prócz tego, co pragnął omówić. Chciał obgadać ukrócenie planu związanego z Taeminem i Shinhye, dla dobra Oli. Jednak menadżer kategorycznie zarządził, że wszystko ma pod kontrolą.
Onew, na wspomnienie tej rozmowy, pochmurniał niezadowolony. Schował telefon i automatycznie spojrzał w kolejne drzwi sali treningowej, jaką mijał i zatrzymał się. Tym razem te, były otwarte, okazując mu bardzo interesujący widok, który zaczął przyprawiać go, o złość. Shinhye i Taemin, stali wtuleni w siebie, pośrodku sali. Jinki, nie wiedział, czy miał, to zobaczyć, bowiem gdyby oboje stanęli nieco dalej, ten by ich nie ujrzał. A jednak, to zrobił. Czyżby jakieś głupie przeznaczenie?
Nie chcąc podchodzić do owej sytuacji pochopnie, postanowił, że chwilę im się przyjrzy.
I wtedy los, ponownie sobie z niego zadrwił. Gdy miał iść dalej, bo nic się nie działo, wtem zauważył, jak Taemin, całuje Shinhye w usta. I może nie poczułby gniewu, gdyby Taemin, po odsunięciu się od niej przeprosił. Jednak, tego nie zrobił. Po skinieniu głową, przez dziewczynę, wpił się jeszcze raz w jej usta, co kompletnie rozgniewało Onew.
Mężczyzna zacisnął mocno swoje dłonie w pięść, idąc dwa kroki w głąb sali, czego oboje, nie usłyszeli. Jakby, tego było mało, ta cała Shinhye, też nie wydawała się przeciwna temu, co robili. Ochoczo oddawała pocałunki Taemina, wzdychając cicho, jakby ten dodatkowo pieścił ją palcami.
Jinkiego, aż zemdliło, na ten widok. Chociaż, jedno usprawiedliwiało Shinhye: nie była świadoma tego, że Taemin, ma kogoś i zapewne się w nim zadurzyła. - Pytanie tylko, czy tak samo nie jest z Taeminem? Sądząc po tym, co teraz robił, to pytanie powinno mieć jasną odpowiedź.
Onew, na wspomnienie tej rozmowy, pochmurniał niezadowolony. Schował telefon i automatycznie spojrzał w kolejne drzwi sali treningowej, jaką mijał i zatrzymał się. Tym razem te, były otwarte, okazując mu bardzo interesujący widok, który zaczął przyprawiać go, o złość. Shinhye i Taemin, stali wtuleni w siebie, pośrodku sali. Jinki, nie wiedział, czy miał, to zobaczyć, bowiem gdyby oboje stanęli nieco dalej, ten by ich nie ujrzał. A jednak, to zrobił. Czyżby jakieś głupie przeznaczenie?
Nie chcąc podchodzić do owej sytuacji pochopnie, postanowił, że chwilę im się przyjrzy.
I wtedy los, ponownie sobie z niego zadrwił. Gdy miał iść dalej, bo nic się nie działo, wtem zauważył, jak Taemin, całuje Shinhye w usta. I może nie poczułby gniewu, gdyby Taemin, po odsunięciu się od niej przeprosił. Jednak, tego nie zrobił. Po skinieniu głową, przez dziewczynę, wpił się jeszcze raz w jej usta, co kompletnie rozgniewało Onew.
Mężczyzna zacisnął mocno swoje dłonie w pięść, idąc dwa kroki w głąb sali, czego oboje, nie usłyszeli. Jakby, tego było mało, ta cała Shinhye, też nie wydawała się przeciwna temu, co robili. Ochoczo oddawała pocałunki Taemina, wzdychając cicho, jakby ten dodatkowo pieścił ją palcami.
Jinkiego, aż zemdliło, na ten widok. Chociaż, jedno usprawiedliwiało Shinhye: nie była świadoma tego, że Taemin, ma kogoś i zapewne się w nim zadurzyła. - Pytanie tylko, czy tak samo nie jest z Taeminem? Sądząc po tym, co teraz robił, to pytanie powinno mieć jasną odpowiedź.
- Taemin? - gdy Onew się odezwał, wpatrywał się w nich poważnie, wchodząc coraz to głębiej sali. Miał ochotę obić Lee tą delikatną twarzyczkę, o ścianę po jego lewej stronie.
Owa dwójka, jak na alarm oderwała się od siebie i spojrzała w jego stronę. Dziewczyna z zawstydzeniem, zaś Taemin ze strachem, jakby został przyłapany, na gorącym uczynku. I tak było. Po chwili jednak wzrok tancerza pociemniał, a ciało spięło się w gotowości. Jinkiego, interesowało, na co, to robił? Aby być gotowym, na mamienie mu oczu i uszu kłamstwami, że to nie on ją pocałował? Nie zdziwiłby się, jeśli zaraz zacznie obwiniać, o wszystko dziewczynę.
- Jinki? Co tu robisz? Długo już tu stoisz?
- Wybacz, że wam przeszkadzam w amorach, ale chcę z tobą porozmawiać. Teraz. - mruknął poważnym głosem, akcentując mocniej słowa ,,amorach '' i ,, teraz ''.
- J-ja... - zaczęła przerażona Shinhye, patrząc w jego stronę. Kłaniała się, przy tym nisko, co tylko wywołało prychnięcie z ust lidera. Gdy zaś zerknęła, na minę Taemina, ta zdawała się być zdeterminowana.
Zapewne oczekiwała, że ujrzy u Lee strach. Jednak z całej ich trójki, tylko Taemin i Jinki, wiedzieli dlaczego ten, ma taką, a nie inną minę. Shinhye, natomiast już nie.
- To był zwykły przypadek. - dziewczyna podeszła bliżej Onew, kłaniając mu się nisko. Pocierała, przy tym swoje dłonie, chcąc okazać mu ogromną skruchę. - To nie tak, jak myślisz! Proszę nie mów nic menadże...
Owa dwójka, jak na alarm oderwała się od siebie i spojrzała w jego stronę. Dziewczyna z zawstydzeniem, zaś Taemin ze strachem, jakby został przyłapany, na gorącym uczynku. I tak było. Po chwili jednak wzrok tancerza pociemniał, a ciało spięło się w gotowości. Jinkiego, interesowało, na co, to robił? Aby być gotowym, na mamienie mu oczu i uszu kłamstwami, że to nie on ją pocałował? Nie zdziwiłby się, jeśli zaraz zacznie obwiniać, o wszystko dziewczynę.
- Jinki? Co tu robisz? Długo już tu stoisz?
- Wybacz, że wam przeszkadzam w amorach, ale chcę z tobą porozmawiać. Teraz. - mruknął poważnym głosem, akcentując mocniej słowa ,,amorach '' i ,, teraz ''.
- J-ja... - zaczęła przerażona Shinhye, patrząc w jego stronę. Kłaniała się, przy tym nisko, co tylko wywołało prychnięcie z ust lidera. Gdy zaś zerknęła, na minę Taemina, ta zdawała się być zdeterminowana.
Zapewne oczekiwała, że ujrzy u Lee strach. Jednak z całej ich trójki, tylko Taemin i Jinki, wiedzieli dlaczego ten, ma taką, a nie inną minę. Shinhye, natomiast już nie.
- To był zwykły przypadek. - dziewczyna podeszła bliżej Onew, kłaniając mu się nisko. Pocierała, przy tym swoje dłonie, chcąc okazać mu ogromną skruchę. - To nie tak, jak myślisz! Proszę nie mów nic menadże...
- Wyjdź z sali, póki mam jeszcze cierpliwość. Chyba, że chcesz, abym sprawił, że zaraz wylecisz z tej agencji.
- Nie, nie, nie, nie... - odparła szybko, gdy Onew wpatrywał się w nią ponaglającym wzrokiem. Gdyby, to była inna sytuacja, być może byłby w stanie wszystko zrozumieć. I, przy okazji nie być gburem. Ale, że chodziło, o chłopaka jego przyjaciółki i platonicznej miłości, to nie mógł tak po prostu być miłym.
Blondynka ukłoniła mu się ostatni raz przepraszająco. Zerknęła smutno, na Taemina, z którym wymieniła przelotne spojrzenie i pobiegła po swoje rzeczy. Zabrała je z kąta sali i czym prędzej wyszła, pozostawiając w sali ciężką atmosferę.
- Taemin, powiedz mi jedno. - zaczął Onew, podchodząc na tyle blisko szatyna, że ich nosy prawie, że się stykały. - Co ty do cholery odpierdalasz, hmm? - zapytał, przez zaciśnięte zęby. Jego głos był dość spokojny, jak na fakt, jaką furię czuł w ciele ze złości. Uniósł dłonie, którymi zaczął poprawiać, przy szyi Lee koszulkę. Patrzył prosto w oczy Taemina z poważną miną, co było dla niego wyczynem, bowiem w ciele czuł furię.
Widział, jak złość powoli schodziła z młodszego i teraz, jego ciałem panowało zdenerwowanie i strach.
To już dla ciebie koniec, Lee Taemin... - pomyślał, a jego usta, uformowały się w zwycięski uśmiech.
- Nie, nie, nie, nie... - odparła szybko, gdy Onew wpatrywał się w nią ponaglającym wzrokiem. Gdyby, to była inna sytuacja, być może byłby w stanie wszystko zrozumieć. I, przy okazji nie być gburem. Ale, że chodziło, o chłopaka jego przyjaciółki i platonicznej miłości, to nie mógł tak po prostu być miłym.
Blondynka ukłoniła mu się ostatni raz przepraszająco. Zerknęła smutno, na Taemina, z którym wymieniła przelotne spojrzenie i pobiegła po swoje rzeczy. Zabrała je z kąta sali i czym prędzej wyszła, pozostawiając w sali ciężką atmosferę.
- Taemin, powiedz mi jedno. - zaczął Onew, podchodząc na tyle blisko szatyna, że ich nosy prawie, że się stykały. - Co ty do cholery odpierdalasz, hmm? - zapytał, przez zaciśnięte zęby. Jego głos był dość spokojny, jak na fakt, jaką furię czuł w ciele ze złości. Uniósł dłonie, którymi zaczął poprawiać, przy szyi Lee koszulkę. Patrzył prosto w oczy Taemina z poważną miną, co było dla niego wyczynem, bowiem w ciele czuł furię.
Widział, jak złość powoli schodziła z młodszego i teraz, jego ciałem panowało zdenerwowanie i strach.
To już dla ciebie koniec, Lee Taemin... - pomyślał, a jego usta, uformowały się w zwycięski uśmiech.






























W którym rozdziale było że Mihno poszedł po podpaski mogła byś mi napisać
OdpowiedzUsuńWow, zaskoczyłaś/eś mnie tym. XD Chyba sie nie czytało od początku, co? keke. :P Masz szczęście że jestem dobrą autorką i specjalnie dla Ciebie przekopałam kilka rozdziałów i to odnalazłam w 20 rozdziale. :P Pozdrawiam. ;)
Usuńczytałam ale już dawno dziękuje <3
UsuńKiedy bedzie nowy rozdział
OdpowiedzUsuńRozdział jest już ruszony, tylko muszę się za niego wziąć. Akurat skończyły mi się jakiś tydzień temu matury i przez cały miesiąc nic nie pisałam, przed nimi. No i troszkę się rozleniwiłam (co w sumie napisałam na drugim blogu. :) ) i nie mogę się, jak na razie zabrać za prace, bo nie wiem, za co mam się wziąć najpierw. Mam również drugiego bloga do ogarnięcia, dlatego też proszę o cierpliwość i wyrozumiałość.
Usuńps. dziękuję, że czytasz moje prace! ^^