~ Odpowiedzi ~
- wika ~ Co do tego udzielania się i sklerozy, to w moim przypadku i mojej przyjaciółki Oli, jest tak, że ona wręcz jest damską wersją Onew której wiecznie coś się przydarza. Nie ważne w czy jest w domu, w szkole czy nawet po prostu na dworze. Ona zawsze coś odwali i czasami mam wrażenie, że wręcz zarażam się tym od niej, haha. xD Serio, uwielbiam ten jej stan, keke. :D Za każdym razem śmieję się, że przytrafia jej się ,,Ola Condition'' co w sumie nawet po rozdziałach można czasem zobaczyć, jaką to jest czasem kochaną fajtłapą. ^^ (mam nadzieje, że się nie obrazi za nazwanie je tak i nie zechce mnie zgładzić przez to. :O) naprawdę ją wciągnęłaś i też, to czyta? :O Wielkie dziękuje, że polecasz moje opowiadani innym! ^^ To bardzo miłe być tak docenionym! :***** A tak na marginesie, to ona nazywa się ,,Agata Smith''? :O Południe? Wiesz, że coś tak przeczuwałam, bo tam większość takich osób mieszka, jak i autorek niektórych blogów? ;.; Ja akurat mieszkam na północy. Tyle wygrać. >o< serio nie masz? Kurdę, bo wiesz... ja tak nie bardzo chcę dawać swojego fb i dodatkowo wręcz publicznie. xD Lubie być anonimowa haha. XD moje dłonie wyglądaj,jaku10-letniego dziecka. oO Przy tych długich palcach u Minho lub Key, to moja ręka wyglądałaby kurde, jak niemowlęca, buhaah. Nie no może przesadzam, ale serio, moje dłonie są bardzo drobne. XD
Witajcie! ^^
Jak się macie? Jest u was biało, czy tak jak u mnie, deszczowo i ponuro? ;.; Dobrze dbacie o siebie? Proszę dbajcie, bo ja ostatnio złapałam lekkie przeziębienie i chyba jakiegoś dołka... :( Brak słońca przez więcej niż miesiąc, źle na mnie oddziałuje. -.- Chciałabym was poinformować, że nie wiem, kiedy pojawi się kolejny rozdział, ale też nie martwcie się, bo nie opuszczam bloga! :D Co to, to nie! :* Po prostu przynajmniej na okres świąt, chcę sobie dać mały urlopik od pisania. ^^ Dlaczego? Lecę teraz wręcz prawie na spontanie, bez tak naprawdę konkretniejszych planów. Znaczy, może do końca, to nie jest tak że nie mam planów na dalsze rozdziały. Jakieś tam są, ale muszę je w odpowiedni sposób rozplanować. Co na razie mi nie wychodzi, a powinny już zacząć być wdrążane. ;.; Dlatego też muszę sobie usiąść i wszystko rozplanować, bo przez takie coś, piszę bardzo długo rozdziały. Jak i fakt, że równocześnie prowadzę drugi blog i tam też muszę coś napisać. Potrzebuję obejrzeć sobie jakieś dramy i pewnie wtedy mnie olśni. ^^ Czasem mam wrażenie, że już na przymus chcę was zaszczycić w miarę szybko rozdziałem. ;.; Mimo iż wiem, że i tak... poczekacie? Bo poczekacie, prawda? Nie opuścicie mnie? ;.; Mam nadzieję, że mnie zrozumiecie... :* Naprawdę niezręcznie i smutno mi , to pisać, ale ja... Ja po prostu widzę różnicę mojego nadmiaru pomysłów parę miesięcy wcześniej, i teraz. Zmniejszył się i to mnie niepokoi. ;.; Dlatego właśnie potrzeba mi obejrzenia chociaż z dwóch dobrych dram. Bo nie mam na nie praktycznie czasu, a bardzo bym sobie coś obejrzała. ;.; Może któraś z dziejących się tam sytuacji mnie natchnie. (tak, wiem.. powtarzam się, keke. :P) Ja naprawdę uwielbiam pisać i cieszyć się, że wam podobają się moje prace. Jednak boli mnie to, że nie mogę napisać czegoś dla was z przyjemności i wręcz zmuszam się. A nie o to tu chodzi prawda? Ja powinnam czuć z tego przyjemność, nie presję. No i dlatego chwila wolnego mi się przyda, bo boję się, że się wypalę. :( Nie chcę nic obiecywać czy coś, ale znając siebie, wrócę naprawdę szybciej niż wam się wydaje. Któż wie czy bez kolejnego rozdziału będziecie jedynie przez miesiąc? Jednak nie obiecuję, bo nie chcę was rozczarować! :P Jednak zbyt będę za wami tęskniła, aby opuszczać was na dłużej niż podałam, na oko, no chyba, że czas będzie dla mnie niełaskawy i utrudni mi życie co do pisania :*** (podałam powody co do wolnego w notce z Taoris na moim II blogu) A tak, na marginesie... To może wy chcecie mi powiedzieć, jak widzielibyście po tym rozdziale dalszą przyszłość bohaterów? Chcecie, abym coś im zgotowała? ];D Z chęcią przeczytam, każdą propozycję! ^^ Więc proszę was, chociaż tu skomentujcie. ;.; Tak więc... do zobaczenia wkrótce~~! <3 I czekajcie na mnie dobrze? Bo ja serio będę się zamartwiać, jak głupia, że was stracę, a cieszy mnie bardzo, że blog ma coraz większą oglądalność. :** Czuję się taka doceniona. ^^ Komwao~! <3
WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU~! :D
WESOŁYCH ŚWIĄT I SZCZĘŚLIWEGO NOWEGO ROKU~! :D
Zrezygnowany Taemin, zszedł szybko, na dół po tym, jak przebrał przemoknięte ubrania, na te suche. Aktualnie trzymał je w dłoni, owinięte jeszcze suchym ręcznikiem, aby z nich nie kapało. Nie miał innego pomysłu, jak pozbyć się ich, po tym, jak Ola, zamknęła się w jego łazience. Jedyne, co mu przyszło do głowy, to przebrać się szybko w pokoju, w coś suchego i zanieść przemoczone rzeczy do suszarki. Znajdowała się ona, na dole w garderobie, wraz z pralką.
Gdy akurat wchodził do garderoby, napotkał pełne politowania spojrzenie Key i Jonghyuna. Ci akurat przechodzili z kuchni do salonu, dzierżąc w dłoniach po butelce z wodą. Widząc jednak poczynania Taemina, stanęli w miejscu, ponownie uraczając go, wcześniej wymienionym spojrzeniem. Ten zignorował to, wchodząc do pomieszczenia. Wrzucił ubrania do suszarki i ją włączył, wzdychając ciężko.
Gdy, dołączył do przyjaciół w salonie, ci zmierzyli go wzrokiem. Tym razem pełnym dezaprobaty, na jego poranne zachowanie. Cóż, nic nie mógł z tym zrobić. Czasu przecież nie cofnie, prawda? Z tą myślą opadł, na sofę i z ciężkim westchnieniem, zaczął roztrzepywać swoje wilgotne włosy.
- I na co ci, to było? Teraz pogorszył ci się kontakt z Olą i Onew. - Jonghyun, odparł karcąco, ale również, niczym zatroskany, starszy brat.
- Nie pomagasz Dinozaurze. - warknął niezadowolony Key, wręcz mrożąc swoim spojrzeniem osobnika, zwanym Kim Jonghyun. Ten właśnie narażał się, na wyginięcie spod jego rąk.
- Cóż... Jonghyun, poniekąd ma rację, ale szczerze? Nie ubolewam już nad tym, że zrobiłem mega awanturę z rana, a sama Ola, zawiodła się na mnie.
- Jak to? - Key nie ukrywał zaskoczenia.
- W pewnym sensie się pogodziliśmy.
- Och, szybko poszło. Byłem pewien, że dostaniesz celibat, na przynajmniej rok. Zawiodłem się. Ja bym tak zrobił. - westchnął cierpiętniczo, patrząc ze znudzeniem, na swoje zadbane paznokcie. Tymczasem Jonghyun, zaciskał mocno zęby, aby nie parsknąć śmiechem. Jego wzrok powędrował, na włączony telewizor, jakby miało mu to pomóc, pohamować emocje. Trochę pomagało, ale i tak musiał ze sobą walczyć, aby nie ulec emocjom.
- Bardzo śmieszne Kibum... A ty Jonghyun, nie udawaj, że cię, to nie bawi, bo ja wszystko widzę.
- Och, doprawdy? - brunet kpił sobie z niego. - A skąd myśl, że nie chciałem, abyś widział, jak mnie to bawi? Bo szczerze mówiąc, bardzo bawi. - Kim uśmiechnął się złośliwie. - Nie myślałeś z Jinkim, aby jakiś scenarzysta, nakręcił serial, opierając się, na waszej trójce? Przecież, to byłby hit wśród dram!
- Kutas... - Lee burknął, pokazując Jonghyunowi, środkowy palec.
- Lee Taemin, słownictwo i gesty! - warknął Key. - Dobra, a tak serio Taemin. Skoro jest niby ok, między tobą, a Olą, to w takim razie, nad czym tak ubolewasz?
- Ola, dała mi tymczasowy zakaz, na wszelakie czułości i romantyczne interakcje. - Taemin, odpowiedział markotnie, patrząc z niechęcią, na swoje dłonie.
- Tak, tak... - brunet zignorował słowa Key. - I nad czym tu ubolewać Taemin? Onew nie jest człowiekiem bez serca, a ma raczej go za dość. A swoje zaufanie pokażesz wtedy, gdy nie będziesz się wręcz gotował od środka, gdy Ola, będzie w pobliżu Jinkiego. Na przykład przytuli się do niego, lub pojedzie z nim chociażby, na głupią wycieczkę i po sprawie!
- Ok, ale do tego czasu dała mi szlaban, na czułości, wspólne prysznice i pieszczoty, a to jest koniec świata! - Lee biadolił dalej, nad tą tragiczną karą, jaka go spotkała.
- Matko, nie musisz się powtarzać... - Jong, przekręcił oczyma. - Poza tym he, he, he, zgadłem z tymi interakcjami. - puścił oczko do gotującego się w sobie Lee.
Gdy akurat wchodził do garderoby, napotkał pełne politowania spojrzenie Key i Jonghyuna. Ci akurat przechodzili z kuchni do salonu, dzierżąc w dłoniach po butelce z wodą. Widząc jednak poczynania Taemina, stanęli w miejscu, ponownie uraczając go, wcześniej wymienionym spojrzeniem. Ten zignorował to, wchodząc do pomieszczenia. Wrzucił ubrania do suszarki i ją włączył, wzdychając ciężko.
Gdy, dołączył do przyjaciół w salonie, ci zmierzyli go wzrokiem. Tym razem pełnym dezaprobaty, na jego poranne zachowanie. Cóż, nic nie mógł z tym zrobić. Czasu przecież nie cofnie, prawda? Z tą myślą opadł, na sofę i z ciężkim westchnieniem, zaczął roztrzepywać swoje wilgotne włosy.
- I na co ci, to było? Teraz pogorszył ci się kontakt z Olą i Onew. - Jonghyun, odparł karcąco, ale również, niczym zatroskany, starszy brat.
- Nie pomagasz Dinozaurze. - warknął niezadowolony Key, wręcz mrożąc swoim spojrzeniem osobnika, zwanym Kim Jonghyun. Ten właśnie narażał się, na wyginięcie spod jego rąk.
- Cóż... Jonghyun, poniekąd ma rację, ale szczerze? Nie ubolewam już nad tym, że zrobiłem mega awanturę z rana, a sama Ola, zawiodła się na mnie.
- Jak to? - Key nie ukrywał zaskoczenia.
- W pewnym sensie się pogodziliśmy.
- Och, szybko poszło. Byłem pewien, że dostaniesz celibat, na przynajmniej rok. Zawiodłem się. Ja bym tak zrobił. - westchnął cierpiętniczo, patrząc ze znudzeniem, na swoje zadbane paznokcie. Tymczasem Jonghyun, zaciskał mocno zęby, aby nie parsknąć śmiechem. Jego wzrok powędrował, na włączony telewizor, jakby miało mu to pomóc, pohamować emocje. Trochę pomagało, ale i tak musiał ze sobą walczyć, aby nie ulec emocjom.
- Bardzo śmieszne Kibum... A ty Jonghyun, nie udawaj, że cię, to nie bawi, bo ja wszystko widzę.
- Och, doprawdy? - brunet kpił sobie z niego. - A skąd myśl, że nie chciałem, abyś widział, jak mnie to bawi? Bo szczerze mówiąc, bardzo bawi. - Kim uśmiechnął się złośliwie. - Nie myślałeś z Jinkim, aby jakiś scenarzysta, nakręcił serial, opierając się, na waszej trójce? Przecież, to byłby hit wśród dram!
- Kutas... - Lee burknął, pokazując Jonghyunowi, środkowy palec.
- Lee Taemin, słownictwo i gesty! - warknął Key. - Dobra, a tak serio Taemin. Skoro jest niby ok, między tobą, a Olą, to w takim razie, nad czym tak ubolewasz?
- Ola, dała mi tymczasowy zakaz, na wszelakie czułości i romantyczne interakcje. - Taemin, odpowiedział markotnie, patrząc z niechęcią, na swoje dłonie.
- Ekhem, ekhem, chyba seks interakcje, ekhem, ekhem. - Jonghyun, prasknął w akompaniamencie udawanego kaszlu.
- Kutas, po raz drugi...
- Ha! Cofam moje słowa, że się zawiodłem! Zuch dziewczyna! - Kibum, parsknął śmiechem, po czym spoważniał, gdy doszło do niego, co powiedział chwilę temu Lee i Kim. - I powiedziałem coś Taemin! Waż słowa! Ty także Jonghyun!- Tak, tak... - brunet zignorował słowa Key. - I nad czym tu ubolewać Taemin? Onew nie jest człowiekiem bez serca, a ma raczej go za dość. A swoje zaufanie pokażesz wtedy, gdy nie będziesz się wręcz gotował od środka, gdy Ola, będzie w pobliżu Jinkiego. Na przykład przytuli się do niego, lub pojedzie z nim chociażby, na głupią wycieczkę i po sprawie!
- Ok, ale do tego czasu dała mi szlaban, na czułości, wspólne prysznice i pieszczoty, a to jest koniec świata! - Lee biadolił dalej, nad tą tragiczną karą, jaka go spotkała.
- Matko, nie musisz się powtarzać... - Jong, przekręcił oczyma. - Poza tym he, he, he, zgadłem z tymi interakcjami. - puścił oczko do gotującego się w sobie Lee.
- Taemin, jeśli powiesz do Jonghyuna, to samo, co chwilę temu, to obiecuję ci, że wymyje ci usta wybielaczem. - Kibum, patrzył ostrzegawczo, na Taemina, który miał rozchylone usta, gotowe powiedzieć: Kutas, po raz trzeci!
- Wy naprawdę sądzicie, że jeśli zgodzę się, na takie coś, to będzie oznaczało, że mam do niej zaufanie? Albo jesteście głupi, albo zbyt łatwowierni... - szatyn prychnął z niedowierzaniem.
- Wy naprawdę sądzicie, że jeśli zgodzę się, na takie coś, to będzie oznaczało, że mam do niej zaufanie? Albo jesteście głupi, albo zbyt łatwowierni... - szatyn prychnął z niedowierzaniem.
- Poza tym, co jeśli wyjdzie tak, jak pomiędzy Key i Marfdtwą... - Taemin, nie był w stanie dokończyć, gdy dłoń Kibuma, znalazła się, na jego ustach.
- Czy wy do jasnej cholery, będziecie upominać mi ten czyn do końca życia?! - naburmuszony Kibum, oderwał swoją dłoń od ust Taemina. Zaplótł ręce, na piersi i prychnął zniesmaczony.
- Eh... To jest takie głupie. - szatyn skwitował, czując się całkowicie bezradny. Nie miał żadnego pomysłu, na to w jaki, to magiczny sposób, pozbyć się tego szlabanu od blondynki. Nie bardzo widział w dalekiej, bądź bliskiej przyszłości pomysłu z jakimś wyjazdem Oli i Onew. Aż ciało, przebiegły mu nieprzyjemne ciarki, gdy pomyślał, że tych dwoje mogłoby przebywać, gdzieś sam, na sam. Co prawda mógłby dostać za swoje zaufanie, więcej przywilejów, jednak... Czy byłby w stanie, to wytrzymać i naprawdę tak mocno zaufać? Ufał Oli, ale za każdym razem, coś nie dawało mu spokoju, gdy widział ją, tuż obok Onew. Bądź, o zgrozo w jego objęciach...
Niestety Lee musiał przyznać, przed samym sobą rację, że nie ufał jej do końca tak, jak powinien. Czyli tak, jak robiła, to Ola. Wiedział, że za żadne skarby nie zgodzi się, na jakiś wspólny wyjazd tej dwójki. Prędzej przymknie oko, na ich samotny pobyt w domu dziewczyn, lub tu w dormie zespołu. A, gdyby coś się wydarzyło, to wiedział, iż ta powiedziałby mu, o tym prędzej, czy później. Chociaż w jego głowie, nasuwała się myśl - Czy, aby na pewno?
Szczerze mówiąc Taemin, już sam nie wiedział, co ma w tej sprawie myśleć? Zaczął zastanawiać się, czy nie zachowywał się trochę, za bardzo egoistycznie? Może powinien mieć postawę Minho? Mieć ograniczone zaufanie do Onew wierząc, że Ola, będzie najrozsądniejsza z ich dwójki. Jednak tu też nasuwało się pytanie, czy na pewno? Przecież sama coś czuła do Onew... Chyba ta wiedza, najbardziej kłuła w serce Taemina...
W całym salonie zapanowała cisza. Nagle dało się słyszeć, bardzo przytłumiony stukot, odbijających się kropli, o brodzik prysznica. Cała trójka od razu spojrzała, na sufit. Key i Jong, spojrzeli wpierw znacząco, na siebie, a po chwili kpiąco, na Taemina. Ich miny, aż wołały: Jesteś idiotą Taemin, bo Ola, bierze prysznic, a ty tu skwierczysz i biadolisz, jak stara baba.
- Nie patrzcie, na mnie w ten sposób! Ola, brała prysznic, jak poszedłem do pokoju, więc zapewne, to Marta, właśnie go bierze.
- Och współczuję Choi. - zaczął z udawanym smutkiem Jong. Jego drgające kąciki ust zdradzały, jego kpinę. - Kiedy ma zaraz wyjeżdżać, jego ukochana właśnie stoi naga, pod prysznicem. Nakłada, na dłoń porcję pachnącego żelu, aby potem go spienić, na swoim nagim ciele. A tymczasem on, nie może do niej dołączyć. - parsknął rozbawiony, a jego wzrok, nakierował się znowu, na biały sufit salonu.
- Nie za bardzo się rozmarzyłeś? - mruknął Key, mrużąc niezadowolony swoje powieki. Był zdania, że jedyny, który może tak, to sobie wyobrażać, prócz Choi, może być, tylko i wyłącznie on. Żadnych kolejnych natrętów, typu zboczony Dinozaur Kim Jonghyun. I tak, uważał to za bardzo normalne myślenie...
- Nie... Coś ty. - Jonghyun, zerknął w stronę czarnowłosego, który z dezaprobatą unosił brew ku górze. Taemin, zaś w tym czasie, przysłuchiwał im się z uwagą, co jakąś chwilę zbaczając myślami do Oli i Onew. - Chociaż pewnie w twoim przypadku, jest inaczej, co Key? Teraz, choć raz możesz poczuć się triumfalnie, że ten Żabol, nie zdąży przelecieć twojej przyjaciółki, przed wyjściem. Uraczając nasz dom, bezwstydnymi pojękiwaniami i okrzykami rozkoszy. - Key, o mało co nie zakrztusił się, właśnie popijaną wodą, słysząc te słowa. Rozbawił tym rzecz jasna Jonghyuna i Taemina, który zdawał się wrócić do rzeczywistości.
- Jesteś zdrowo popierdolony Jong. Mówił ci to, już ktoś kiedyś? - skwitował, wycierając rękawem mokre usta. - Nie mam zamiaru tu z wami siedzieć. Idę, na górę, więc sami sobie obmyślajcie plan działania dla Taemina, jak może udobruchać Olę? - mruknął odstawiając szklankę. - Serio, wolę nie mieszać się w to i nie zginąć z rąk, naszego kochanego lidera. - Kibum, ostatni raz spojrzał z powagą, na swoich kumpli. Następnie z miną wielkiej damy, ruszył ku schodom.
- Czyżbyś szedł nagle tak szybko, na górę z nadzieją, że zastąpisz Choi? - krzyknął żartobliwie Jonghyun, ignorując pełne dezaprobaty spojrzenie Lee. Jego żarty pomiędzy Key, jak i resztą, wręcz były, na początku dziennym.
Kim słysząc te słowa, obejrzał się do tyłu i prychnął ironicznie, przekręcając do tego oczyma.
- Yhym, pewnie. Po kryjomu wejdę do niej i ją wykorzystam...
-Tylko nie bądźcie za głośno. Bo Choi się zorientuje. - Jonghyun, zaśmiał się, poruszając sugestywnie brwiami. Kibum, widząc to, wręcz miał ochotę prosić boga, aby wybaczył Kimowi, te zbereźne myśli, właśnie kotłujące się w jego głowie. Ostatnio stanowczo oglądał za dużo pornosów.
- Czy wy do jasnej cholery, będziecie upominać mi ten czyn do końca życia?! - naburmuszony Kibum, oderwał swoją dłoń od ust Taemina. Zaplótł ręce, na piersi i prychnął zniesmaczony.
- Eh... To jest takie głupie. - szatyn skwitował, czując się całkowicie bezradny. Nie miał żadnego pomysłu, na to w jaki, to magiczny sposób, pozbyć się tego szlabanu od blondynki. Nie bardzo widział w dalekiej, bądź bliskiej przyszłości pomysłu z jakimś wyjazdem Oli i Onew. Aż ciało, przebiegły mu nieprzyjemne ciarki, gdy pomyślał, że tych dwoje mogłoby przebywać, gdzieś sam, na sam. Co prawda mógłby dostać za swoje zaufanie, więcej przywilejów, jednak... Czy byłby w stanie, to wytrzymać i naprawdę tak mocno zaufać? Ufał Oli, ale za każdym razem, coś nie dawało mu spokoju, gdy widział ją, tuż obok Onew. Bądź, o zgrozo w jego objęciach...
Niestety Lee musiał przyznać, przed samym sobą rację, że nie ufał jej do końca tak, jak powinien. Czyli tak, jak robiła, to Ola. Wiedział, że za żadne skarby nie zgodzi się, na jakiś wspólny wyjazd tej dwójki. Prędzej przymknie oko, na ich samotny pobyt w domu dziewczyn, lub tu w dormie zespołu. A, gdyby coś się wydarzyło, to wiedział, iż ta powiedziałby mu, o tym prędzej, czy później. Chociaż w jego głowie, nasuwała się myśl - Czy, aby na pewno?
Szczerze mówiąc Taemin, już sam nie wiedział, co ma w tej sprawie myśleć? Zaczął zastanawiać się, czy nie zachowywał się trochę, za bardzo egoistycznie? Może powinien mieć postawę Minho? Mieć ograniczone zaufanie do Onew wierząc, że Ola, będzie najrozsądniejsza z ich dwójki. Jednak tu też nasuwało się pytanie, czy na pewno? Przecież sama coś czuła do Onew... Chyba ta wiedza, najbardziej kłuła w serce Taemina...
W całym salonie zapanowała cisza. Nagle dało się słyszeć, bardzo przytłumiony stukot, odbijających się kropli, o brodzik prysznica. Cała trójka od razu spojrzała, na sufit. Key i Jong, spojrzeli wpierw znacząco, na siebie, a po chwili kpiąco, na Taemina. Ich miny, aż wołały: Jesteś idiotą Taemin, bo Ola, bierze prysznic, a ty tu skwierczysz i biadolisz, jak stara baba.
- Nie patrzcie, na mnie w ten sposób! Ola, brała prysznic, jak poszedłem do pokoju, więc zapewne, to Marta, właśnie go bierze.
- Och współczuję Choi. - zaczął z udawanym smutkiem Jong. Jego drgające kąciki ust zdradzały, jego kpinę. - Kiedy ma zaraz wyjeżdżać, jego ukochana właśnie stoi naga, pod prysznicem. Nakłada, na dłoń porcję pachnącego żelu, aby potem go spienić, na swoim nagim ciele. A tymczasem on, nie może do niej dołączyć. - parsknął rozbawiony, a jego wzrok, nakierował się znowu, na biały sufit salonu.
- Nie za bardzo się rozmarzyłeś? - mruknął Key, mrużąc niezadowolony swoje powieki. Był zdania, że jedyny, który może tak, to sobie wyobrażać, prócz Choi, może być, tylko i wyłącznie on. Żadnych kolejnych natrętów, typu zboczony Dinozaur Kim Jonghyun. I tak, uważał to za bardzo normalne myślenie...
- Nie... Coś ty. - Jonghyun, zerknął w stronę czarnowłosego, który z dezaprobatą unosił brew ku górze. Taemin, zaś w tym czasie, przysłuchiwał im się z uwagą, co jakąś chwilę zbaczając myślami do Oli i Onew. - Chociaż pewnie w twoim przypadku, jest inaczej, co Key? Teraz, choć raz możesz poczuć się triumfalnie, że ten Żabol, nie zdąży przelecieć twojej przyjaciółki, przed wyjściem. Uraczając nasz dom, bezwstydnymi pojękiwaniami i okrzykami rozkoszy. - Key, o mało co nie zakrztusił się, właśnie popijaną wodą, słysząc te słowa. Rozbawił tym rzecz jasna Jonghyuna i Taemina, który zdawał się wrócić do rzeczywistości.
- Jesteś zdrowo popierdolony Jong. Mówił ci to, już ktoś kiedyś? - skwitował, wycierając rękawem mokre usta. - Nie mam zamiaru tu z wami siedzieć. Idę, na górę, więc sami sobie obmyślajcie plan działania dla Taemina, jak może udobruchać Olę? - mruknął odstawiając szklankę. - Serio, wolę nie mieszać się w to i nie zginąć z rąk, naszego kochanego lidera. - Kibum, ostatni raz spojrzał z powagą, na swoich kumpli. Następnie z miną wielkiej damy, ruszył ku schodom.
- Czyżbyś szedł nagle tak szybko, na górę z nadzieją, że zastąpisz Choi? - krzyknął żartobliwie Jonghyun, ignorując pełne dezaprobaty spojrzenie Lee. Jego żarty pomiędzy Key, jak i resztą, wręcz były, na początku dziennym.
Kim słysząc te słowa, obejrzał się do tyłu i prychnął ironicznie, przekręcając do tego oczyma.
- Yhym, pewnie. Po kryjomu wejdę do niej i ją wykorzystam...
-Tylko nie bądźcie za głośno. Bo Choi się zorientuje. - Jonghyun, zaśmiał się, poruszając sugestywnie brwiami. Kibum, widząc to, wręcz miał ochotę prosić boga, aby wybaczył Kimowi, te zbereźne myśli, właśnie kotłujące się w jego głowie. Ostatnio stanowczo oglądał za dużo pornosów.
W końcu Key, również zaczął się śmiać, tak jak robili, to właśnie jego przyjaciele. Z tym, że był, to bardziej ironiczny przekaz, zerowego rozbawienia. Wyglądało, więc to tak, że brunet zaczął się śmiać i nagle zaprzestał, poważniejąc z mordem w oczach.
- Jonghyun?
- Hmm?
- Jesteś najgorszym idiotą jakiego znam. - Kim zmarszczył pytająco brwi, na stwierdzenie młodszego przyjaciela.
Znał ten ton. Dobrze wiedział, że może teraz spodziewać się wszystkich możliwych zrzędów z ust byłego blondyna.
- Chyba zapomniałeś, że ja, to nie ty. Dodatkowo przypominam ci, że jadę dziś do radia, wraz z Minho i naszym zirytowanym Onew. Dzięki rzecz jasna Taeminowi. - Kim zmierzył nieprzychylnym wzrokiem, najmłodszego, który przekręcił oczyma. - Tak, więc Jonghyun, jak twoim zdaniem, mógłbym niby iść do Marty, hę? Przestań już myśleć fiutem, a zacznij tym małym móżdżkiem. Być może twój tok myślenia, będzie przychylniejszy... - Kibum, tym razem zerknął w stronę głupio uśmiechającego się Jonghyuna. Taemin w tym czasie parsknął śmiechem, przez co brunet spojrzał, na niego złowrogo. Jego mina zrzedła, a wzrok podążył, gdzie indziej, gdy raper podszedł bliżej niego, nachylając się ku niemu. Czasami spojrzenie wściekłego Kibuma, potrafiło zamrozić. - A tobie Taemin... - Key wskazał, na Lee palcem, przez co ten, aż z wrażenia przełknął głośno ślinę. Zastanawiał się, czy tylko mu się tak wydawało, czy nagle zrobiło się, jakoś tak chłodniej? - Trzeba wykupić, jakiś dodatkowy pakiet brakujących punktów zaufania i na nadmiar złości. To do ciebie niepodobne, że coraz częściej potrafisz rozzłościć się, o coś głupiego. Kiedyś było to, wręcz niemożliwym. - mruknął, po czym wyprostował się. Następnie zerknął, na skwaszone miny obu przyjaciół, którzy na przemian patrzyli, to na niego, to na siebie. W końcu ujął palcami nasadę nosa i westchnął cierpiętniczo. Naprawdę nie miał ochoty, po porannej kłótni Taemina i Onew, na dodatkowe głupoty, wydostające się z ust Kim. - Minho, daj w końcu spokój tej Marcie! Niech się biedna umyje w spokoju, a nie uciekając, przed twoim napalonym kutasem! - Kibum, sarknął zły, gdy po wybraniu numeru do Choi, ten raczył odebrać.
- Hmm?
- Jesteś najgorszym idiotą jakiego znam. - Kim zmarszczył pytająco brwi, na stwierdzenie młodszego przyjaciela.
Znał ten ton. Dobrze wiedział, że może teraz spodziewać się wszystkich możliwych zrzędów z ust byłego blondyna.
- Chyba zapomniałeś, że ja, to nie ty. Dodatkowo przypominam ci, że jadę dziś do radia, wraz z Minho i naszym zirytowanym Onew. Dzięki rzecz jasna Taeminowi. - Kim zmierzył nieprzychylnym wzrokiem, najmłodszego, który przekręcił oczyma. - Tak, więc Jonghyun, jak twoim zdaniem, mógłbym niby iść do Marty, hę? Przestań już myśleć fiutem, a zacznij tym małym móżdżkiem. Być może twój tok myślenia, będzie przychylniejszy... - Kibum, tym razem zerknął w stronę głupio uśmiechającego się Jonghyuna. Taemin w tym czasie parsknął śmiechem, przez co brunet spojrzał, na niego złowrogo. Jego mina zrzedła, a wzrok podążył, gdzie indziej, gdy raper podszedł bliżej niego, nachylając się ku niemu. Czasami spojrzenie wściekłego Kibuma, potrafiło zamrozić. - A tobie Taemin... - Key wskazał, na Lee palcem, przez co ten, aż z wrażenia przełknął głośno ślinę. Zastanawiał się, czy tylko mu się tak wydawało, czy nagle zrobiło się, jakoś tak chłodniej? - Trzeba wykupić, jakiś dodatkowy pakiet brakujących punktów zaufania i na nadmiar złości. To do ciebie niepodobne, że coraz częściej potrafisz rozzłościć się, o coś głupiego. Kiedyś było to, wręcz niemożliwym. - mruknął, po czym wyprostował się. Następnie zerknął, na skwaszone miny obu przyjaciół, którzy na przemian patrzyli, to na niego, to na siebie. W końcu ujął palcami nasadę nosa i westchnął cierpiętniczo. Naprawdę nie miał ochoty, po porannej kłótni Taemina i Onew, na dodatkowe głupoty, wydostające się z ust Kim. - Minho, daj w końcu spokój tej Marcie! Niech się biedna umyje w spokoju, a nie uciekając, przed twoim napalonym kutasem! - Kibum, sarknął zły, gdy po wybraniu numeru do Choi, ten raczył odebrać.
Gdy owe słowa padły, to Taemin i Jonghyun, parsknęli śmiechem. A chcąc ukryć się, przed złowrogim spojrzeniem Kibuma, zaczęli chować twarze w poduszkach. - Nie Minho! Żadne zaraz schodzę! Masz zejść w tej chwili, na dół! Przypominam ci, że grubo nim nabroiłeś i prawdopodobnie zostaniesz ojcem! Także, opanuj tego swojego napalonego robaczka i zejdź tutaj do mnie! Bo inaczej lider nas usmaży, niczym kurczaki, które tak uwielbia, jeśli zaraz nie wyjdziemy! - warknął donioślej do telefonu i przewrócił oczyma, na to, co odpowiedział mu Choi. Jonghyun i Taemin, zdołali usłyszeć niezadowolony głos rapera, że zaraz zejdzie i Kibum, ma się tak nie puszyć. Oboje ponownie parsknęli śmiechem, wymieniając się kpiącymi spojrzeniami. Tym razem spojrzenie Kim, pełne mroku, nie zadziałało, na nich.
W końcu Minho, pojawił się, na dole z lekkimi rumieńcami, na co Kibum, przewrócił oczyma, wzdychając ciężko. Podszedł pełny wigoru do Key, mówiąc mu, że mogą już wychodzić. Key westchnął cierpiętniczo, mrucząc pod nosem, iż wiedział, że raper próbował dobierać się do Marty. Jednak nikt tego nie usłyszał.
Gdy oboje mieli już wychodzić, brunet spojrzał pytająco, na przyjaciół.
Cała trójka zaczęła wpatrywać się w niego znacząco.
- Co się tak, na mnie patrzycie? Zrobiłem coś nie tak? Jestem, gdzieś brudny?
Cała trójka zaczęła wpatrywać się w niego znacząco.
- Co się tak, na mnie patrzycie? Zrobiłem coś nie tak? Jestem, gdzieś brudny?
- Przyznaj się, skąd masz takie rumieńce? - palec Taemina, dźgnął kilkakrotnie policzek Choi, patrzącego na nich wszystkich ze zdezorientowaną miną. Nawet nie wiedział, kiedy młodszy się, przy nim zmaterializował!
Minho, westchnął ciężko, po czym odwrócił głowę w bok. Próbował się nie uśmiechnąć, na samo przypomnienie sobie widoku nagiej Marty, pod prysznicem. Gdy go brała, on mył w tym czasie zęby, zerkając bezwstydnie, na jej poczynania. Z uwagą śledził wzrokiem, jak rozpienia, na swoim ciele żel pod prysznic. Jej dłoń wodziła leniwie po jej piersiach, brzuchu, nogach i niesamowicie ciasnej cip...
- Och, współczuję ci stary, że gdy musisz jechać do pracy, twoja ukochana właśnie bierze prysznic. - Minho, zamrugał oczyma, gdy jego myśli przerwały słowa Jonghyuna. - A ty, jak na złość, nie możesz tego z nią zrobić. - Jonghyun, wstał i podszedł bliżej, stając naprzeciwko Choi, Kibuma i Taemina. Popatrzył, na nich z tajemniczym uśmiechem, podczas wkładania dłoni do kieszeni od dresów. Następnie poruszył sugestywnie brwiami, za co prawie dostał od Kibuma w głowę.
Minho, westchnął ciężko, po czym odwrócił głowę w bok. Próbował się nie uśmiechnąć, na samo przypomnienie sobie widoku nagiej Marty, pod prysznicem. Gdy go brała, on mył w tym czasie zęby, zerkając bezwstydnie, na jej poczynania. Z uwagą śledził wzrokiem, jak rozpienia, na swoim ciele żel pod prysznic. Jej dłoń wodziła leniwie po jej piersiach, brzuchu, nogach i niesamowicie ciasnej cip...
- Och, współczuję ci stary, że gdy musisz jechać do pracy, twoja ukochana właśnie bierze prysznic. - Minho, zamrugał oczyma, gdy jego myśli przerwały słowa Jonghyuna. - A ty, jak na złość, nie możesz tego z nią zrobić. - Jonghyun, wstał i podszedł bliżej, stając naprzeciwko Choi, Kibuma i Taemina. Popatrzył, na nich z tajemniczym uśmiechem, podczas wkładania dłoni do kieszeni od dresów. Następnie poruszył sugestywnie brwiami, za co prawie dostał od Kibuma w głowę.
Taemin, uśmiechnął się z rozbawieniem, uważnie przyglądając się swoim przyjaciołom. Chociaż, na chwilę mógł zaprzestać obmyślania planu, na rozwiązanie kary, danej mu, przez Olę. I gdy tak patrzył, na swoich kumpli, zaczął się zastanawiać, czy nie poprosić któregoś z nich, o jakąś pomoc? Na przykład Minho? On, na pewno za jego prośbą, podpytałby Martę, co pomogłoby mu zlikwidować, ten mały szlaban?
Z rozmyślań wybił go donośny śmiech Kibuma i Minho. Popatrzył po przyjaciołach, widząc cwany uśmiech, na ustach Choi i niezadowoloną minę Jonghyuna, idącego do kuchni. Widocznie Minho, coś mu pocisnął, a on tego nie usłyszał...
Z rozmyślań wybił go donośny śmiech Kibuma i Minho. Popatrzył po przyjaciołach, widząc cwany uśmiech, na ustach Choi i niezadowoloną minę Jonghyuna, idącego do kuchni. Widocznie Minho, coś mu pocisnął, a on tego nie usłyszał...
- O czym rozmawiacie, że wasze śmiechy, a w szczególności Key, słychać aż, na górze? - za dryblasem pojawiła się Marta, patrząc na nich z przymrużonymi oczyma. Za nią pojawiła się i Ola, również będąc ciekawą, co za ciekawy temat, wywołał u reszty taki śmiech?
- Och maluszku, to nic takiego. Po prostu, ten zboczony Dinozaur, który właśnie do nas idzie, ze szklanką wody, chciał mnie zastąpić i umyć ci plecki. Jednak właśnie go poinformowałem, że nie musi mnie tak ochoczo zastępować, bo już wykonałem owe zadanie. Stąd te śmiechy. - dziewczyna popatrzyła ze zdziwioną miną, na przyjaciółkę, swojego chłopaka i resztę. Pomiędzy nimi, zauważyła skwaszonego Jonghyuna, który wręcz specjale zaczął popijać wodę, aby na nią nie patrzeć. Marta w końcu zaśmiała się, a za nią, na nowo reszta, przysparzając tym większego zakłopotania biednemu Kim.
- Och maluszku, to nic takiego. Po prostu, ten zboczony Dinozaur, który właśnie do nas idzie, ze szklanką wody, chciał mnie zastąpić i umyć ci plecki. Jednak właśnie go poinformowałem, że nie musi mnie tak ochoczo zastępować, bo już wykonałem owe zadanie. Stąd te śmiechy. - dziewczyna popatrzyła ze zdziwioną miną, na przyjaciółkę, swojego chłopaka i resztę. Pomiędzy nimi, zauważyła skwaszonego Jonghyuna, który wręcz specjale zaczął popijać wodę, aby na nią nie patrzeć. Marta w końcu zaśmiała się, a za nią, na nowo reszta, przysparzając tym większego zakłopotania biednemu Kim.
Gdy wszyscy się opanowali, niska dziewczyna uśmiechnęła się pod nosem tajemniczo. Podeszła do głównego wokalisty, uśmiechając się kokieteryjnie. Zerkając z udawaną nieśmiałością w jego oczy i tors, zaczęła usuwać niewidzialne włoski i kurz z jego bluzy.
- Wiesz oppa, może ty mi nie zdążyłeś umyć plecków, ale jeśli jeszcze nie brałeś prysznica, to ja z chęcią pomogę umyć je tobie. Bo, czuję się już nieco lepiej. Ale, to dopiero, jak tylko Minho, pojedzie. - puściła mu oczko i uśmiechnęła zachęcająco. Takiej reakcji dziewczyny, to chyba nikt się nie spodziewał w danym momencie, prócz Oli. Ta stojąc obok Key, Minho i Taemina, będącego obok niej, ledwo powstrzymywała się od parsknięcia śmiechem.
Zdezorientowany Jonghyun, mimo iż wiedział, że to są żarty, to i tak, o mało co nie wylał, na siebie reszty wody. Dodatkowo prawie upuszczając szklankę, na podłogę. Przełknął nerwowo ślinę i nim zdążył coś powiedzieć, Choi chrząknął zdegustowany. Następnie odciągnął swoją ukochaną, na bok, stając naprzeciwko niej.
- Maluszku, ty mały łobuzie. Bo pomyślę zaraz sobie, że naprawdę chciałabyś mnie zdradzić z tym Dinozaurem! - Minho, mruknął niezadowolony z miną obrażonego dziecka. Patrząc, to na Jonghyuna, to na Martę.
Zdezorientowany Jonghyun, mimo iż wiedział, że to są żarty, to i tak, o mało co nie wylał, na siebie reszty wody. Dodatkowo prawie upuszczając szklankę, na podłogę. Przełknął nerwowo ślinę i nim zdążył coś powiedzieć, Choi chrząknął zdegustowany. Następnie odciągnął swoją ukochaną, na bok, stając naprzeciwko niej.
- Maluszku, ty mały łobuzie. Bo pomyślę zaraz sobie, że naprawdę chciałabyś mnie zdradzić z tym Dinozaurem! - Minho, mruknął niezadowolony z miną obrażonego dziecka. Patrząc, to na Jonghyuna, to na Martę.
- Pamiętaj, że prawdopodobnie spodziewamy się owocu, naszej wspólnej miłości, o tu... - toteż dotknął dłońmi jej szczupłego brzucha i uśmiechnął się szeroko, parząc w tamtą stronę. Dziewczyna od razu się zawstydziła czując, jak jej serce zabiło mocniej. Z miłości i strachu, że jutrzejsza wizyta u ginekologa, będzie znacząca dla ich przyszłości. - Więc gdy mnie nie będzie, bądź grzeczną dziewczynką, dobrze? I na przykład, zamiast romansować z jakimiś prehistorycznymi gadami, odpocznij sobie, i się nie przemęczaj, ok? Musisz nabrać siły, przed jutrzejszą wizytą u ginekologa. - Minho, uśmiechnął się czule, gładząc policzek ukochanej. - Ah, chcę w końcu wiedzieć, czy zostaniemy szczęśliwymi rodzicami? Czy jednak, to fałszywy alarm? - dodał, robiąc zniecierpliwioną minę, na co Marta, zareagowała niemrawym uśmiechem. Była ciekawa, czy było widać, jak wzdrygnęła się, na wzmiankę, o pozostaniu rodzicami? W dalszym ciągu uważała, że nie jest jeszcze gotowa, na dziecko. Mimo, iż coraz bardziej zaczęła przyswajać do siebie myśli, że prawdopodobnie zostanie mamą, a Choi ojcem. Jednak jeśli okaże się, że oboje zostaną rodzicami, będzie musiała odsunąć swoje obawy, na bok. A to nie będzie łatwe. Na szczęście myśli, o wielkiej miłości Minho do dzieci i chęci bycia ojcem, pomagały jej nieco załagodzić obawy. Wiedziała, że mężczyzna da z siebie wszystko i wesprze ją całym sercem. A, to bardzo doceniała, bo zawsze mógł się wyprzeć i uciec. A, jak widać, nie miał zamiaru tego zrobić, ciesząc się z takiego obrotu spraw.
Mimo poczucia lekkiego strachu, na myśl o ciąży, dziewczyna wymusiła do Minho, uśmiech. Nie chciała, aby ten zauważył jej niepokój i jeszcze bardziej zaczął się, o nią martwić. Kto wie, czy zaraz nie zacząłby wydzwaniać do menadżera, aby ten dał mu jutro wolne? Wtedy mógłby iść z nią do lekarza i podtrzymać, na duchu w oczekiwaniu, na werdykt. A Marta, nie chciała narażać Minho, na takie ryzyko. Zwłaszcza, gdy krążyły po internecine informacje, o tym, że Minho, jest w związku. Jeszcze tego, by brakowało, aby ktoś przyłapał ich razem u ginekologa, a wtedy menadżer, zacząłby coś podejrzewać...
Marta, pozwoliła się mocno przytulić Minho, ponieważ rozległ się dźwięk klaksonu. A, to oznaczało, że lider każe im już wychodzić. Następnie pozwoliła, aby pełne usta Choi, pocałowały te jej drobne, po chwili pozostawiając po sobie niedosyt.
W końcu w salonie pozostała, tylko ich czwórka, a raczej trójka, bowiem do Jonghyuna, zaczął ktoś dzwonić. Udał się, więc czym prędzej, na górę, aby móc w spokoju porozmawiać z dzwoniącą osobą. W tym czasie Taemin, spojrzał czule, na Olę. Uśmiechnął się, kiedy ta, na niego spojrzała, gdy zaczął zaczepnie obejmować jej drobną dłoń.
Mimo, iż go korciło, to nie próbował jej subtelnie pocałować. Cholera wie, czy czasem nie byłaby w stanie przedłużyć jego kary? Stanowczo wolał ją trzymać za rękę i patrzeć, na nią czule. Na daną chwilę, była to bardzo bezpieczna opcja.
- Chyba zostawiłam komórkę, na górze. - zaczęła nagle Marta, patrząca na nich z rozczuleniem. - Zostawię was, na chwilę samych. - Taemin i Ola, spojrzeli na nią, a następnie, na siebie. W sumie, to była mała okazja dla Lee, więc w jakiś sposób był wdzięczny Marcie, że wiedziała, kiedy się ulotnić. Nawet jeśli wiedział, że ostatnio nie było z nią za dobrze i dobrym byłoby mieć ją, na oku.
Gdy tylko Marta, zniknęła, na schodach, szatyn stanął naprzeciwko zielonookiej i uchwycił jej drugą dłoń. Zaczął je lekko kołysać, na boki, patrząc wpierw w jej oczy, a następnie, na ich złączone dłonie.
Mimo, iż go korciło, to nie próbował jej subtelnie pocałować. Cholera wie, czy czasem nie byłaby w stanie przedłużyć jego kary? Stanowczo wolał ją trzymać za rękę i patrzeć, na nią czule. Na daną chwilę, była to bardzo bezpieczna opcja.
- Chyba zostawiłam komórkę, na górze. - zaczęła nagle Marta, patrząca na nich z rozczuleniem. - Zostawię was, na chwilę samych. - Taemin i Ola, spojrzeli na nią, a następnie, na siebie. W sumie, to była mała okazja dla Lee, więc w jakiś sposób był wdzięczny Marcie, że wiedziała, kiedy się ulotnić. Nawet jeśli wiedział, że ostatnio nie było z nią za dobrze i dobrym byłoby mieć ją, na oku.
Gdy tylko Marta, zniknęła, na schodach, szatyn stanął naprzeciwko zielonookiej i uchwycił jej drugą dłoń. Zaczął je lekko kołysać, na boki, patrząc wpierw w jej oczy, a następnie, na ich złączone dłonie.
- Wpadniecie jeszcze dziś do nas wieczorem, czy dopiero jutro? - zapytał ściszonym głosem, nadal patrząc, na ich złączone dłonie.
- Pewnie jutro, po wizycie Marty, u ginekologa. - Ola, spojrzała na smutny wyraz twarzy szatyna. Nagle poczuła, jakieś kłucie w sercu i zaczęła się zastanawiać, czy trochę za ostro go nie potraktowała? Widziała bardzo dobrze, jak Lee bardzo żałuje swojego czynu. Naprawdę miała ochotę powiedzieć mu, żeby jednak nie udowadniał swojego zaufania do niej. Bo bądźmy szczerzy, czy nie było to, zbyt dziecinne? Już sama wręcz czuła tęsknotę, za miękkimi wargami Taemina. Z drugiej zaś strony kara, to kara, a on czasu nie cofnie. Chociażby z powiedzeniem tych słów, które mocno ją zraniły. Nawet teraz brzęczały w jej głowie, niczym echo, że może mieć romans z Jinkim. To było dla niej za wiele. Lee stanowczo przegiął zachowując się egoistycznie. Czy zawsze tak będzie, że jeśli spojrzy, na jakiegoś innego chłopaka, to Taemin, zaraz będzie robił jej awantury? Czy tak naprawdę chodziło, tylko o Lee Jinkiego? Co prawda miała świadomość, że Koreańczycy potrafią być zazdrośni i nieco zaborczy, ale nie, że aż tak!
- Rozumiem. - Taemin, westchnął i pokusił się, o ujęcie dłonią rumianego policzka Oli. Ta, przymknęła swoje powieki, aby następnie zerknąć w bok, na ujmującą jej polik dłoń. Serce zabiło jej mocniej, próbując ją namówić, aby uległa Lee.
Pieprzony narząd masochista...
- Pewnie jutro, po wizycie Marty, u ginekologa. - Ola, spojrzała na smutny wyraz twarzy szatyna. Nagle poczuła, jakieś kłucie w sercu i zaczęła się zastanawiać, czy trochę za ostro go nie potraktowała? Widziała bardzo dobrze, jak Lee bardzo żałuje swojego czynu. Naprawdę miała ochotę powiedzieć mu, żeby jednak nie udowadniał swojego zaufania do niej. Bo bądźmy szczerzy, czy nie było to, zbyt dziecinne? Już sama wręcz czuła tęsknotę, za miękkimi wargami Taemina. Z drugiej zaś strony kara, to kara, a on czasu nie cofnie. Chociażby z powiedzeniem tych słów, które mocno ją zraniły. Nawet teraz brzęczały w jej głowie, niczym echo, że może mieć romans z Jinkim. To było dla niej za wiele. Lee stanowczo przegiął zachowując się egoistycznie. Czy zawsze tak będzie, że jeśli spojrzy, na jakiegoś innego chłopaka, to Taemin, zaraz będzie robił jej awantury? Czy tak naprawdę chodziło, tylko o Lee Jinkiego? Co prawda miała świadomość, że Koreańczycy potrafią być zazdrośni i nieco zaborczy, ale nie, że aż tak!
- Rozumiem. - Taemin, westchnął i pokusił się, o ujęcie dłonią rumianego policzka Oli. Ta, przymknęła swoje powieki, aby następnie zerknąć w bok, na ujmującą jej polik dłoń. Serce zabiło jej mocniej, próbując ją namówić, aby uległa Lee.
Pieprzony narząd masochista...
- Widzę, że nadal jesteś, na mnie zła, a bardziej zawiedziona moim zachowaniem. - szepnął, gładząc kciukiem miękki policzek dziewczyny. Uśmiechnął się smutno, zerkając w tamtą stronę, jakby bał się spojrzeć prosto w ciemnozielone oczy Oli. - Naprawdę chcę pokazać ci, że bardzo mocno ci ufam. Obiecuję nie wściekać się, gdy będziesz blisko Onew, jak i innych chłopaków, dobrze? - dodał z przekonaniem, uśmiechając się pełny nadziei do dziewczyny.
- O to cię właśnie wcześniej prosiłam Taemin. - oczy w kolorze wzburzonego morza, uniosły się do góry w tym samym momencie, co te czarne, niczym onyks. Ich spojrzenia napotkały się, sprawiając tym, że oboje, zaczęli się w siebie wpatrywać.
- Jeszcze dziś przeproszę Onew, jednak jeśli mogę coś dodać, odnośnie zaufania...
- Eh, i tu jest ciągle ten problem, co Taemin? - Ola, wtrąciła się, odrywając swoje ręce od tych jego, aby zaraz zapleść je buntowniczo, na piersi.
- Kochanie, to nie tak, że ci nie wierzę! - zaczął obronnie Lee. - Po prostu boję się, że jednak Onew wykorzysta fakt, że jesteście ze sobą blisko! - kolejny raz chwycił jej dłonie i spojrzał, na nią ze skruchą.
- Kochanie, jesteś zbyt przewrażliwiony, będąc zazdrosny, o moją przyjaźń z Onew, wiesz? - blondynka mruknęła, opuszczając głowę w dół z bolącym sercem. Trochę ją, to irytowało, że Taemin, najpierw obiecuję poprawę, po czym zaraz znowu zaczyna swój zazdrosny wywód. Który notabene, miał być obronnym argumentem, swojego zachowania.
- Och, mój piękny Słoneczniku, nie złość się, na mnie. - odparł nieco zbyt słodko, gładząc dłonią ciepły policzek ukochanej. W końcu bez pardonu przytulił ją do siebie mocno, przymykając powieki. Na jego ustach zawitał subtelny uśmiech, gdy poczuł, jak dziewczyna wtula się w niego mocno.
- Ekhem, nie to, że coś, ale my już będziemy się zbierać. Prawda Ola? - para oderwała się od siebie, słysząc głos Marty. Oboje popatrzyli w jej stronę, a następnie, na siebie. Wyglądali teraz niczym dzieci, które zostały, na czymś przyłapane. To było dość słodkie dla Marty, bowiem podejrzewała, że Ola, wybaczyła Taeminowi, wybryk z rana. Gdyby jednak wiedziała, o szlabanie Oli, dla Taemina, zapewne upomniałaby, o tym przyjaciółkę. Zdaniem Marty, facet nie mógł mieć tak dobrze. Jak coś zjebał, to powinien odpokutować. Oczywiście dotyczyło, to też drugą stronę.
- O to cię właśnie wcześniej prosiłam Taemin. - oczy w kolorze wzburzonego morza, uniosły się do góry w tym samym momencie, co te czarne, niczym onyks. Ich spojrzenia napotkały się, sprawiając tym, że oboje, zaczęli się w siebie wpatrywać.
- Jeszcze dziś przeproszę Onew, jednak jeśli mogę coś dodać, odnośnie zaufania...
- Eh, i tu jest ciągle ten problem, co Taemin? - Ola, wtrąciła się, odrywając swoje ręce od tych jego, aby zaraz zapleść je buntowniczo, na piersi.
- Kochanie, to nie tak, że ci nie wierzę! - zaczął obronnie Lee. - Po prostu boję się, że jednak Onew wykorzysta fakt, że jesteście ze sobą blisko! - kolejny raz chwycił jej dłonie i spojrzał, na nią ze skruchą.
- Kochanie, jesteś zbyt przewrażliwiony, będąc zazdrosny, o moją przyjaźń z Onew, wiesz? - blondynka mruknęła, opuszczając głowę w dół z bolącym sercem. Trochę ją, to irytowało, że Taemin, najpierw obiecuję poprawę, po czym zaraz znowu zaczyna swój zazdrosny wywód. Który notabene, miał być obronnym argumentem, swojego zachowania.
- Och, mój piękny Słoneczniku, nie złość się, na mnie. - odparł nieco zbyt słodko, gładząc dłonią ciepły policzek ukochanej. W końcu bez pardonu przytulił ją do siebie mocno, przymykając powieki. Na jego ustach zawitał subtelny uśmiech, gdy poczuł, jak dziewczyna wtula się w niego mocno.
- Ekhem, nie to, że coś, ale my już będziemy się zbierać. Prawda Ola? - para oderwała się od siebie, słysząc głos Marty. Oboje popatrzyli w jej stronę, a następnie, na siebie. Wyglądali teraz niczym dzieci, które zostały, na czymś przyłapane. To było dość słodkie dla Marty, bowiem podejrzewała, że Ola, wybaczyła Taeminowi, wybryk z rana. Gdyby jednak wiedziała, o szlabanie Oli, dla Taemina, zapewne upomniałaby, o tym przyjaciółkę. Zdaniem Marty, facet nie mógł mieć tak dobrze. Jak coś zjebał, to powinien odpokutować. Oczywiście dotyczyło, to też drugą stronę.
- Tak, tak. Wezmę, tylko nerkę i możemy jechać. - Ola, odparła z uśmiechem, pospiesznie ruszając, na górę po swoją rzecz. Marta, została sama z Taeminem, który przyglądał jej się z uwagą.
- Jak się czujesz? Twoja twarz zdaje się być bardziej wypoczęta i promienna, niż wczoraj.
- Cóż... Nieco lepiej, ale nadal czuję ból żołądka, lekkie mdłości i osłabienie.
- Pewnie zamartwiasz się, co będzie dalej, prawda? - szatyn, zerknął na jej brzuch, a następnie, na twarz zakłopotanej Marty. Ta skinęła niepewnie głową, po czym objęła się dłońmi, jakby chcąc ukryć swoją talię i brzuch, przed Lee. - Zabrzmi, to banalnie, ale nie martw się. Choi jest odpowiedzialnym facetem i ma bzika, na punkcie bycia w przyszłości ojcem. - Taemin, uśmiechnął się czule i pogładził pokrzepiająco ramię dziewczyny.
- Jak się czujesz? Twoja twarz zdaje się być bardziej wypoczęta i promienna, niż wczoraj.
- Cóż... Nieco lepiej, ale nadal czuję ból żołądka, lekkie mdłości i osłabienie.
- Pewnie zamartwiasz się, co będzie dalej, prawda? - szatyn, zerknął na jej brzuch, a następnie, na twarz zakłopotanej Marty. Ta skinęła niepewnie głową, po czym objęła się dłońmi, jakby chcąc ukryć swoją talię i brzuch, przed Lee. - Zabrzmi, to banalnie, ale nie martw się. Choi jest odpowiedzialnym facetem i ma bzika, na punkcie bycia w przyszłości ojcem. - Taemin, uśmiechnął się czule i pogładził pokrzepiająco ramię dziewczyny.
- Cóż, już to słyszałam i są to pokrzepiające słowa. Dzięki za wsparcie Taemin. - Marta, nieśmiało zerknęła, na niego, a po chwili w stronę schodów, gdy usłyszała, na nich kroki.
- Jedziemy?
- Tak. - brunetka pokiwała głową. - Do jutra Taemin. - dodała i ruszyła do sieni, aby ubrać buty. Ola, w tym czasie stała naprzeciwko szatyna, jakby nie wiedziała, co powinna począć? W końcu odważyła się stanąć, na palcach i cmoknąć ukochanego w polik.
- Do jutra Taemin. - odparła cicho i nie czekając, na odpowiedź, również zniknęła, za drzwiami.
- Jedziemy?
- Tak. - brunetka pokiwała głową. - Do jutra Taemin. - dodała i ruszyła do sieni, aby ubrać buty. Ola, w tym czasie stała naprzeciwko szatyna, jakby nie wiedziała, co powinna począć? W końcu odważyła się stanąć, na palcach i cmoknąć ukochanego w polik.
- Do jutra Taemin. - odparła cicho i nie czekając, na odpowiedź, również zniknęła, za drzwiami.
*
- Ola? Wszystko w porządku? - Marta, spojrzała z niepokojem, na młodszą dziewczynę. Odkąd obie wyruszyły autem, ta wyglądała, na wyjątkowo nieobecną, nie odzywając się, ani słowem. Brunetkę zastanawiał fakt, czy chodzi, o sytuację z prawdopodobną ciążą, czy o Taemina?
- Myślę, że tak. - Ola, spojrzała blado, na Martę, gdy tylko zatrzymała samochód, na światłach. W końcu uśmiechnęła się delikatnie, widząc ten zaniepokojony wyraz twarzy dziewczyny. Nie chciała jej dodatkowo martwić, swoimi problemami, gdy tymczasem ona zmagała się z myślami, o ciąży.
- Myślę, że tak. - Ola, spojrzała blado, na Martę, gdy tylko zatrzymała samochód, na światłach. W końcu uśmiechnęła się delikatnie, widząc ten zaniepokojony wyraz twarzy dziewczyny. Nie chciała jej dodatkowo martwić, swoimi problemami, gdy tymczasem ona zmagała się z myślami, o ciąży.
- Na pewno? Na dany moment, wyglądasz chyba gorzej, niż ja...
- Dzięki. - młodsza odparła kwaśno.
- Mówię po prostu to, co widzę. - Marta, westchnęła ciężko, obserwując uważnie twarz przyjaciółki, skierowaną ku niej. - Wyjaśniłaś sobie dzisiejszą sytuację z Taeminem? - Ola, na te słowa, od razu odkręciła głowę. W międzyczasie przygryzała nerwowo wargę, zaciskając mocniej dłonie, na kierownicy. - Przestań gwałcić tą wargę zębami, bo od tego jest Taemin. O tym, że zaraz urwiesz kierownicę z kokpitu, nawet nie wspomnę, więc mów, co jest grane? - brunetka mruknęła niezadowolona, ani na chwilę nie opuszczając uważnego wzroku z Oli. Ta znowu popatrzyła, na nią, tym razem z niepewnością, na twarzy. Jej oczy lekko błyszczały. Marta, tak naprawdę nie wiedziała, czym było, to spowodowane? Soczewkami, czy po prostu Ola, wzruszyła się, przez to, co wydarzyło się dziś rano?
- Tak jakby.
- Czyli...? - Marta, uniosła brew, po czym zachęcała gestem dłoni, aby ta dalej kontynuowała swoją wypowiedź. Blondynka westchnęła ociężale, gdy ruszyła autem. Wiedziała, że Marta, nie da jej spokoju.
- Powiedziałam mu, że skoro twierdzi, że mi ufa, to ma, to pokazać i przeprosić Onew za dzisiaj. Do tego czasu dałam mu szlaban, na wszelakie pieszczoty, jak pocałunki, wspólne kąpiele, czy erotyczne zabawy.
- Ola! Nie poznaje cię! - brunetka chichotała rozbawiona. - Takie postanowienia, to musi być męczarnia dla Taemina! A zwłaszcza ten brak kąpieli i erotycznych zabaw! Aż się boję, co to by było, jakbyś już współżyła z Taeminem i dała mu celibat, na seks! Biedak już w ogóle by się załamał. - Marta, chichotała dalej, o mało co nie krztusząc się po chwili śliną. W końcu wytknęła język w stronę Oli, gdy ta spojrzała, na nią ironicznie.
- Bardzo śmiesznie... - skwitowała z ironią w głosie. No tak, jakże mogła spodziewać się czegoś innego w wypowiedzi Marty? Przecież ta wiecznie lubiła odpowiadać jej sarkastycznie. Ola, jednak musiała przyznać sama, przed sobą, iż to było w jakimś sensie urocze i śmieszne. I, o zgrozo było prawdą. Nawet jeśli, był to jeden z gorszych żartów, jaki udało się Marcie, kiedykolwiek powiedzieć. - Martuś? - Ola, zapytała w końcu, po małej chwili sam, na sam z własnymi myślami.
- Hmm?
- Myślisz, że dobrze zrobiłam?
- Wiesz, Ola... Ja to bym, mu najlepiej od razu zawczasu dała celibat. Gdybyście oczywiście już współżyli. Ale ostatnio często się zabawiacie, więc to prawie, to samo, więc uważam, że dobrze zrobiłaś.
- Marta!
- No co?! - zachichotała, przez co Oli, przeszło, przez myśl, że dziewczyna widocznie czuje się nieco lepiej. Cieszyło ją to, bowiem ostatnio jej przyjaciółka mocno przygasła. Zwłaszcza, po wczorajszej wizycie lekarza. Widocznie Choi musiał podnieść ją mocno, na duchu, okazując jej wsparcie i zapewnienie, że jej nie zostawi. - Jeśli mam być szczera Ola, to moim zdaniem Taemin, przesadził z tą całą kłótnią. Zachował się tak, jakbyś co najmniej była jego własnością. Przyda mu się mała kara, więc nie zawracaj sobie głowy, czy postąpiłaś źle, czy dobrze, ok?
- Eh, to dobrze, że uważasz, że to nic złego. Już zaczynałam mieć, przez to obawy, czy czasem nie przesadziłam?
- Ola, już powiedziałam, kto tu przesadził. Twój zazdrosny chłopak imieniem Taemin.
- Owszem, ale nie byłoby tej awantury, gdyby nas nie zobaczył. Zwłaszcza, że Onew, był tylko w spodniach dresowych. Przytulał mnie wtedy, gdy oboje leżeliśmy, na sofie i czule gładził mnie po włosach. A do tego... Śpiewał moją ulubioną piosenkę. - Ola, odparła coraz słabszym głosem. Właśnie zaczęła sobie uświadamiać, jak źle to musiało wyglądać z perspektywy Taemina. Jego reakcja, wydawała się jej bardziej logiczna, niż wcześniej. - W sumie, jak teraz tak, o tym myślę, to nie dziwię się reakcji Taemina.
- Dzięki. - młodsza odparła kwaśno.
- Mówię po prostu to, co widzę. - Marta, westchnęła ciężko, obserwując uważnie twarz przyjaciółki, skierowaną ku niej. - Wyjaśniłaś sobie dzisiejszą sytuację z Taeminem? - Ola, na te słowa, od razu odkręciła głowę. W międzyczasie przygryzała nerwowo wargę, zaciskając mocniej dłonie, na kierownicy. - Przestań gwałcić tą wargę zębami, bo od tego jest Taemin. O tym, że zaraz urwiesz kierownicę z kokpitu, nawet nie wspomnę, więc mów, co jest grane? - brunetka mruknęła niezadowolona, ani na chwilę nie opuszczając uważnego wzroku z Oli. Ta znowu popatrzyła, na nią, tym razem z niepewnością, na twarzy. Jej oczy lekko błyszczały. Marta, tak naprawdę nie wiedziała, czym było, to spowodowane? Soczewkami, czy po prostu Ola, wzruszyła się, przez to, co wydarzyło się dziś rano?
- Tak jakby.
- Czyli...? - Marta, uniosła brew, po czym zachęcała gestem dłoni, aby ta dalej kontynuowała swoją wypowiedź. Blondynka westchnęła ociężale, gdy ruszyła autem. Wiedziała, że Marta, nie da jej spokoju.
- Powiedziałam mu, że skoro twierdzi, że mi ufa, to ma, to pokazać i przeprosić Onew za dzisiaj. Do tego czasu dałam mu szlaban, na wszelakie pieszczoty, jak pocałunki, wspólne kąpiele, czy erotyczne zabawy.
- Ola! Nie poznaje cię! - brunetka chichotała rozbawiona. - Takie postanowienia, to musi być męczarnia dla Taemina! A zwłaszcza ten brak kąpieli i erotycznych zabaw! Aż się boję, co to by było, jakbyś już współżyła z Taeminem i dała mu celibat, na seks! Biedak już w ogóle by się załamał. - Marta, chichotała dalej, o mało co nie krztusząc się po chwili śliną. W końcu wytknęła język w stronę Oli, gdy ta spojrzała, na nią ironicznie.
- Bardzo śmiesznie... - skwitowała z ironią w głosie. No tak, jakże mogła spodziewać się czegoś innego w wypowiedzi Marty? Przecież ta wiecznie lubiła odpowiadać jej sarkastycznie. Ola, jednak musiała przyznać sama, przed sobą, iż to było w jakimś sensie urocze i śmieszne. I, o zgrozo było prawdą. Nawet jeśli, był to jeden z gorszych żartów, jaki udało się Marcie, kiedykolwiek powiedzieć. - Martuś? - Ola, zapytała w końcu, po małej chwili sam, na sam z własnymi myślami.
- Hmm?
- Myślisz, że dobrze zrobiłam?
- Wiesz, Ola... Ja to bym, mu najlepiej od razu zawczasu dała celibat. Gdybyście oczywiście już współżyli. Ale ostatnio często się zabawiacie, więc to prawie, to samo, więc uważam, że dobrze zrobiłaś.
- Marta!
- No co?! - zachichotała, przez co Oli, przeszło, przez myśl, że dziewczyna widocznie czuje się nieco lepiej. Cieszyło ją to, bowiem ostatnio jej przyjaciółka mocno przygasła. Zwłaszcza, po wczorajszej wizycie lekarza. Widocznie Choi musiał podnieść ją mocno, na duchu, okazując jej wsparcie i zapewnienie, że jej nie zostawi. - Jeśli mam być szczera Ola, to moim zdaniem Taemin, przesadził z tą całą kłótnią. Zachował się tak, jakbyś co najmniej była jego własnością. Przyda mu się mała kara, więc nie zawracaj sobie głowy, czy postąpiłaś źle, czy dobrze, ok?
- Eh, to dobrze, że uważasz, że to nic złego. Już zaczynałam mieć, przez to obawy, czy czasem nie przesadziłam?
- Ola, już powiedziałam, kto tu przesadził. Twój zazdrosny chłopak imieniem Taemin.
- Owszem, ale nie byłoby tej awantury, gdyby nas nie zobaczył. Zwłaszcza, że Onew, był tylko w spodniach dresowych. Przytulał mnie wtedy, gdy oboje leżeliśmy, na sofie i czule gładził mnie po włosach. A do tego... Śpiewał moją ulubioną piosenkę. - Ola, odparła coraz słabszym głosem. Właśnie zaczęła sobie uświadamiać, jak źle to musiało wyglądać z perspektywy Taemina. Jego reakcja, wydawała się jej bardziej logiczna, niż wcześniej. - W sumie, jak teraz tak, o tym myślę, to nie dziwię się reakcji Taemina.
- Cóż, jak sobie, to zobrazowałam, to zmienia postać rzeczy. Jednak nie zmienia, to faktu, że mógł z tobą, na spokojnie porozmawiać, lub z Onew, zamiast rzucać mu się do gardła.
- Też prawda. - Ola, pokiwała głową i zerknęła w stronę przyjaciółki. - Może podjedziemy do restauracji, na jakieś śniadanie, hmm? Obie nic rano nie zjadłyśmy, a pewnie ty jesteś głodna.
- Cóż... Jeśli mam być szczera, nie jestem pewna, czy jestem coś w stanie w siebie wcisnąć.
- Nadal ci niedobrze?
- Powiedzmy, plus boli mnie żołądek.
- Stanowczo musisz coś zjeść! Zapewne teraz z głodu źle się czujesz, a musisz, o siebie zadbać i... Być może maleństwo. - dziewczyna zerknęła, na przyjaciółkę, klepiąc ją po udzie. Następnie przeniosła wzrok, na drogę, przed sobą.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale! Mamy jeszcze czas, nim Gongchan, otworzą z Sujuną, cukiernię, więc możemy skoczyć, coś zjeść. O! Tu mają dobre jedzenie! - Ola, odparła radośnie, gdy dostrzegła z samochodu dobrze znany jej budynek z tradycyjnym koreańskim jedzeniem i grillem. Marta, jedynie westchnęła ciężko, wiedząc bardzo dobrze, że z Olą, nie ma co dyskutować. Gdy chciała, o kogoś zadbać, trzeba było dać jej wolną rękę. Wtedy dawała z siebie wszystko, aby ktoś poczuł się zaopiekowany. I Marta, była jej niezmiernie za to wdzięczna.
- Rozumiem, że dopóki jutro nie usłyszę werdyktu od ginekologa, to mam zakaz pomagania wam dzisiaj?
- Oczywiście, że tak! Możesz, co najwyżej nam potowarzyszyć, ale nic nie robić!
- Nawet zanosić klientom zamówień i sprzątać stoliki? Albo robić im, lub wam jakiejś kawy?
- Oczywiście! Dzisiaj masz odpoczywać i jutro też, dopóki nie pójdziemy do lekarza. Jeśli znowu coś ci się stanie, Choi chyba zgładzi nas wszystkich. A ja chcę jeszcze pożyć. - Ola, spojrzała na przyjaciółkę dopiero wtedy, gdy zaparkowała, przed restauracją, na wyznaczonym parkingu. - To co? Może, na początek jakiś ramen? Na pewno dobrze ci zrobi.
- Cóż, chyba jedynie to brzmi dla mnie dobrze. Wczoraj chyba i tak zjadłam nieco za dużo, niż powinnam, więc pewnie dlatego boli mnie żołądek.
- Ja uważam, co innego, ale nie będę się z tobą spierać. To zabrzmi okrutnie, ale wyglądasz naprawdę mizernie, wiesz? Jakbyś była chora.
- Kto wie, być może jestem? Na przykład, na ciążę... - Marta, odparła z gulą w gardle i zerknęła w dół, na swój brzuch, okryty leginsami z wysokim stanem. Nieśmiało dotknęła drżącą dłonią tamtego miejsca, zaciskając wargi w wąską linię.
- Cóż... Jeśli mam być szczera, nie jestem pewna, czy jestem coś w stanie w siebie wcisnąć.
- Nadal ci niedobrze?
- Powiedzmy, plus boli mnie żołądek.
- Stanowczo musisz coś zjeść! Zapewne teraz z głodu źle się czujesz, a musisz, o siebie zadbać i... Być może maleństwo. - dziewczyna zerknęła, na przyjaciółkę, klepiąc ją po udzie. Następnie przeniosła wzrok, na drogę, przed sobą.
- Ale...
- Nie ma żadnego ale! Mamy jeszcze czas, nim Gongchan, otworzą z Sujuną, cukiernię, więc możemy skoczyć, coś zjeść. O! Tu mają dobre jedzenie! - Ola, odparła radośnie, gdy dostrzegła z samochodu dobrze znany jej budynek z tradycyjnym koreańskim jedzeniem i grillem. Marta, jedynie westchnęła ciężko, wiedząc bardzo dobrze, że z Olą, nie ma co dyskutować. Gdy chciała, o kogoś zadbać, trzeba było dać jej wolną rękę. Wtedy dawała z siebie wszystko, aby ktoś poczuł się zaopiekowany. I Marta, była jej niezmiernie za to wdzięczna.
- Rozumiem, że dopóki jutro nie usłyszę werdyktu od ginekologa, to mam zakaz pomagania wam dzisiaj?
- Oczywiście, że tak! Możesz, co najwyżej nam potowarzyszyć, ale nic nie robić!
- Nawet zanosić klientom zamówień i sprzątać stoliki? Albo robić im, lub wam jakiejś kawy?
- Oczywiście! Dzisiaj masz odpoczywać i jutro też, dopóki nie pójdziemy do lekarza. Jeśli znowu coś ci się stanie, Choi chyba zgładzi nas wszystkich. A ja chcę jeszcze pożyć. - Ola, spojrzała na przyjaciółkę dopiero wtedy, gdy zaparkowała, przed restauracją, na wyznaczonym parkingu. - To co? Może, na początek jakiś ramen? Na pewno dobrze ci zrobi.
- Cóż, chyba jedynie to brzmi dla mnie dobrze. Wczoraj chyba i tak zjadłam nieco za dużo, niż powinnam, więc pewnie dlatego boli mnie żołądek.
- Ja uważam, co innego, ale nie będę się z tobą spierać. To zabrzmi okrutnie, ale wyglądasz naprawdę mizernie, wiesz? Jakbyś była chora.
- Kto wie, być może jestem? Na przykład, na ciążę... - Marta, odparła z gulą w gardle i zerknęła w dół, na swój brzuch, okryty leginsami z wysokim stanem. Nieśmiało dotknęła drżącą dłonią tamtego miejsca, zaciskając wargi w wąską linię.
Ola, uśmiechnęła się smutno, na ten widok. Po chwili sama dotknęła dłoni przyjaciółki, spoczywającej, na brzuchu. Gdy ich spojrzenia się spotkały, uśmiechnęła się z większą czułością.
- Pamiętaj, że nie jesteś z tym wszystkim sama i masz dookoła wspaniałych przyjaciół, i chłopaka, który cię kocha. I co najważniejsze, ma zamiar wziąć odpowiedzialność, za swoje czyny, a nie uciec, jak tchórz. Pamiętaj, o tym. - Ola, uśmiechnęła się czule, a po chwili w jej oczach pojawiły się łzy, gdy dojrzała te w oczach Marty. - Och, chodź tu do mnie. - zakwiliła, wtulając w siebie mocno przyjaciółkę, która wybuchła płaczem. Było to dość trudne, bowiem nadal siedziały w aucie, ale żadna z nich się, tym zbytnio nie przejmowała. - Nie płacz już, bo wszystko się ułoży, zobaczysz. - dodała, ocierając łzy z bladych policzków przyjaciółki. A, gdy ta w końcu się uspokoiła, ruszyły do restauracji, na nieco późne śniadanie.
*
- Tak... - nastała chwila ciszy. Rozbiegany wzrok Marty, jej blada twarz i szybszy oddech, utwierdziły Olę w przekonaniu, iż ta stresuje się wizytą. Wyglądała co najmniej tak, jakby miała iść, na ścięcie głowy, a nie dowiedzieć się, czy zostanie mamą. - W sumie, to nie... - brunetka dodała szybko, zagryzając nerwowo wargę. Spuściła swój wzrok, na lekko drżące dłonie. Ola westchnęła smutno, mogąc tylko domyślać się, co jej przyjaciółka aktualnie czuje.
- Martuś... - blondynka położyła dłonie, na ramionach brunetki. Uśmiechnęła się troskliwie, chcąc dodać jej otuchy. Wiedziała, że wystarczył, jeden uśmiech i ten ciepły, troskliwy głos, aby dziewczyna zapomniała, o wszelakich zmartwieniach. - Będzie dobrze, zobaczysz. Niezależnie od tego, czego się dowiesz, będę wspierać cię całym serduszkiem. I wiem, że dasz sobie radę, jako przyszła mama. Jesteś naprawdę odważną, silną i bardzo czułą kobietą.
- Myślisz?
- Myślisz?
- Oczywiście... - oczy Oli, zaszkliły się, przez co te Marty, także. Było jej tak mocno żal w jakiej sytuacji znalazła się brunetka. Wiedziała, jak ta emocjonalnie, to przeżywa, przysparzając sobie większego stresu. Tak też, chcąc bardziej uspokoić drżącą przyjaciółkę, wtuliła ją w swój bok. - Pamiętaj, o tym, co ci powiedział Minho, dobrze?
- Yhym... To będzie najlepszy pomysł od próby, odejścia od zmysłów z tego stresu. - brunetka westchnęła ciężko, patrząc szklistym wzrokiem, przez szybę, na budynek szpitalny. Nagle usłyszała niezadowolone cmoknięcie, więc od razu odwróciła głowę w stronę Oli.
- Och, gdzie się podziała ta optymistyczna Marta, co? - Ola, patrzyła, na nią z niepokojem, kiedy ta miała minę, niczym zbity psiak. Ujrzała wtedy, jak kolejna łza pojawiła się, na policzku Marty. To naprawdę było dla niej przygnębiające, widzieć swoją przyjaciółkę w takim stanie. W pewnej chwili, westchnęła smutno i ostrożnie starła szklistą ciecz z policzka Marty. Zwróciła, tym na siebie uwagę brunetki, zaciskającej mocno usta w wąską linię. - Będzie dobrze, zobaczysz... - szeptała spokojnym głosem. - Hwaiting! - dodała wesoło z pełnym boju nastawieniem, unosząc pięść, niczym zwycięzca.
- Och, gdzie się podziała ta optymistyczna Marta, co? - Ola, patrzyła, na nią z niepokojem, kiedy ta miała minę, niczym zbity psiak. Ujrzała wtedy, jak kolejna łza pojawiła się, na policzku Marty. To naprawdę było dla niej przygnębiające, widzieć swoją przyjaciółkę w takim stanie. W pewnej chwili, westchnęła smutno i ostrożnie starła szklistą ciecz z policzka Marty. Zwróciła, tym na siebie uwagę brunetki, zaciskającej mocno usta w wąską linię. - Będzie dobrze, zobaczysz... - szeptała spokojnym głosem. - Hwaiting! - dodała wesoło z pełnym boju nastawieniem, unosząc pięść, niczym zwycięzca.
Marta, zamrugała kilkakrotnie oczyma. W końcu, na jej ustach zaczął pojawiać się nikły uśmiech. Taki doping kumpeli i jej pełen nadziei uśmiech, bardzo podniósł ją, na duchu. Dziękowała bogu za tak wspaniałą przyjaciółkę. To było chyba największe szczęście, jakie spotkało ją w życiu. Poznanie tak wspaniałej i szczerej osoby, jaką była Ola. Nie wyobrażała sobie dalszego życia, gdyby ją kiedyś straciła. Miała wrażenie, że bardzo się do niej przywiązała, jak i ona do niej. To było takie wspaniałe, że jednak prawdziwi przyjaciele, istnieją jeszcze, na tym świecie. Bowiem po tylu zawodach, zaczynała wątpić, czy w ogóle istnieje coś takiego, jak prawdziwa przyjaźń? Cieszyła się, że życie w końcu dało jej możliwość, doświadczyć prawdziwej przyjaźni i miłości. I miała nadzieję, że nic już tego nie zepsuje.
- Dziękuję ci i wiesz co? Kocham cię za wszystko, co dla mnie robisz i że jesteś, przy mnie. - blondynka słysząc te słowa, popatrzyła z rozczuleniem, na brunetkę. Jej oczy, jak i te Marty, ponownie się zaszkliły. Teraz, to wręcz prawie obie płakały, siedząc w pięknym niebieskim mini cooperze z logiem cukierni, na bokach drzwi. Gdyby, to była koreańska drama, zapewne oglądający płakaliby razem z nimi.
- Och, ja ciebie też kocham. - Ola, odparła wesoło i przytuliła do siebie mocniej przyjaciółkę. - I nie płacz już! Nie lubisz, kiedy ja płaczę, więc dlaczego ja mam, to lubić? - zapytała, wycierając kolejny raz dzisiejszego dnia, ślady łez i ciemne smugi tuszu, pod oczyma.
- Och, ja ciebie też kocham. - Ola, odparła wesoło i przytuliła do siebie mocniej przyjaciółkę. - I nie płacz już! Nie lubisz, kiedy ja płaczę, więc dlaczego ja mam, to lubić? - zapytała, wycierając kolejny raz dzisiejszego dnia, ślady łez i ciemne smugi tuszu, pod oczyma.
Marta, zaciągnęła nosem, potakując głową. W końcu spojrzała znowu, na budynek. Wzięła haust powietrza i westchnęła ciężko. Czuła lekki strach w swoim ciele. Z sekundy, na sekundę nasilał się coraz bardziej. Bała się. Jedyne co teraz mogła zrobić, to być dobrej myśli i wierzyć, że wszystko będzie dobrze...
- Rozumiem, że pójdziesz tam ze mną?
- Pewnie. Pójdę za tobą wszędzie. - Ola, pogładziła czule policzek Marty i ponownie otarła pozostałe smugi tuszu spod jej oczu. Po chwili zrobiła, to też u siebie, używając lusterka. A, gdy obie wyszły z auta, objęła pokrzepiająco ramię brunetki, ruszając z nią do ginekologa...
*
- To, jaką podjęliście decyzję? - menadżer rozsiadł się wygodniej, na sofie w swoim gabinecie. Patrzył wyczekująco, na swoich podopiecznych, którzy przybyli do agencji kilka chwil temu. Zmrużył lekko oczy, gdy cała piątka popatrzyła, na siebie porozumiewawczo. Domyślał się, jaka będzie odpowiedź, ale czekał, na głos lidera zespołu.
- Cóż... - Jinki, westchnął i odchrząknął, nim kontynuował. - Podejrzewamy, że po naszym wyborze, mogą nas napotkać trudności z powrotem, na szczyt. Jednak mimo wszystko uzgodniliśmy, że pójdziemy w piątkę do wojska. - skwitował, patrząc na przytakujących mu przyjaciół.
- Yhym, dobrze. Widzę, że macie świadomość, jaka może być konsekwencja waszego zniknięcia z branży, na niecałe dwa lata.
- Prawda jest taka, że obie opcje, są tak naprawdę niepewne. W tej drugiej, przez te parę lat, bylibyśmy w niepełnym składzie. - tym razem odezwał się się Key. Po chwili, można było dosłyszeć wymianę zdań, pomiędzy chłopakami. Menadżer w końcu, uciszył ich gestem podniesionej dłoni.
- Też racja.
- Moim zdaniem, to lśniące Shinee, zawsze będzie, na topie! Nawet jeśli znikniemy, na te dwa lata.
- Masz rację Taemin. - mężczyzna uśmiechnął się pełny podziwu, jaką wiarę w zespół i jego zasięgi, mieli jego podopieczni. To był dobry znak, że gdy wrócą z wojska, uderzą ze zdwojoną siłą w rynek muzyczny. - Jednak nie bądźmy tacy do przodu. Ryzyko zmniejszenia popularności, nadal jest. Więc trzeba też obmyślić plan, co jeśli Shinee, nie wybije się, po powrocie z wojska? Ja proponuję, aby nagrać jakieś reklamy, lub kilka reality show. Te będą puszczane w trakcie waszej służby wojskowej, co mogłoby pomóc w utrzymaniu was, na topie. Jednak jeśli okaże się, że zespół, będzie musiał się rozwiązać, to na pewno zyskacie sławę, jako soliści, lub aktorzy. To też, jest jakaś opcja, prawda? - chłopacy przytakiwali mu, uważnie go słuchając.
- Pewnie jeśli któryś z nas zrezygnowałby, z branży z prywatnego powodu, to media za szybko, nie dałyby mu spokoju, prawda? - zapytał niespodziewanie Minho z niezadowolonym wyrazem twarzy.
Reszta zespołu, o mało co nie zachłysnęła się powietrzem, słysząc te słowa. Jonghyun, akurat miał, to nieszczęście, że w danym momencie popijał wodę z butelki. Ta oczywiście dostała się tam, gdzie nie powinna i spowodowała zachłyśnięcie u chłopaka. Siedzący obok niego Key, szybko przyszedł mu z pomocą. Delikatnie klepiąc go w plecy, gdy mordował wzrokiem Choi. Zachowanie chłopaków, nie umknęło uwadze menadżera. Lustrując ich uważnie, przymrużył powieki i zmarszczył czoło. Zastanawiał się, czy czasem czegoś nie ukrywają? Zwłaszcza Minho, który zaskoczył go, tym pytaniem.
Mężczyzna odchrząknął, gdy przypomniał sobie, że takie zachowanie ostatnimi czasy, zwiastowało kłopoty. Miał jednak nadzieję, że to tylko złe przeczucie, a jego podopieczni, nie odwalili czegoś znowu...
- Istnieje taka możliwość. Wtedy każdy jest ciekaw, zwłaszcza fani, dlaczego taka uzdolniona osoba, odeszła z branży? Jednak Minho? Intryguje mnie powód, dla którego, o to pytasz. Czyżbyś coś przeskrobał, albo któryś z was? Bądź myślisz, o rezygnacji z kariery? - pan Woobin, zapytał podejrzliwie, próbując wyczytać coś z mimiki twarzy Choi. Ten skierował, na niego przerażony wzrok, mówiący - Co? Ja nic nie wiem!
Następnie jego wzrok, podążył w stronę reszty zespołu, jakby miał nadzieję, że będą go kryli. Ich miny, jeszcze bardziej utwierdziły menadżera w przekonaniu, że jednak raper, ma coś do ukrycia. Każdy dziwnym trafem, wpatrywał się w Minho z uniesioną brwią. Panu Kim, nasunęło się kolejne pytanie - Jeśli, to faktycznie Minho, to co on znowu odwalił? Chodziło, o Martę? Ktoś ich przyłapał?
- Nie, nie! Tak tylko pytam. - Minho, zaśmiał się nerwowo, wycierając dziwnie spocone dłonie, o jeansowe spodnie. Następnie zerknął w stronę przyjaciół, którzy nadal unosili brew w stylu - Ty tak serio stary? Zaraz prawdopodobnie będziesz ojcem!
I, jak w tym momencie Minho, miał nie być podejrzany, o to, że coś odwalił? Przecież jego pytanie, zachowanie i miny chłopaków, były wystarczającym dowodem, że coś się stało! A menadżer nie był głupi. Znał ich wystarczająco długo, aby mieć chociażby podejrzenia, że coś się dzieje... Tak też Minho, miał ochotę zapaść się pod ziemię, gdy w pomieszczeniu nastała okrutnie głucha cisza. I wtedy stało się coś nieoczekiwanego.
I, jak w tym momencie Minho, miał nie być podejrzany, o to, że coś odwalił? Przecież jego pytanie, zachowanie i miny chłopaków, były wystarczającym dowodem, że coś się stało! A menadżer nie był głupi. Znał ich wystarczająco długo, aby mieć chociażby podejrzenia, że coś się dzieje... Tak też Minho, miał ochotę zapaść się pod ziemię, gdy w pomieszczeniu nastała okrutnie głucha cisza. I wtedy stało się coś nieoczekiwanego.
- Cholera Minho! Ty, jak walniesz jakimś pytaniem, to brak wszystkim słów! Omo, czy tylko, ja doznałem ciarek, gdy zapytał, o tą rezygnację z branży? Nie strasz nas tak, bo to zabrzmiało naprawdę podejrzanie! - Onew zaczął żartować, śmiejąc się równie głupkowato, co wcześniej raper.
- Właśnie! Jinki, ma rację. - dodał Jonghyun, patrząc po wszystkich, gdy potakiwali mu głowami, prócz zdezorientowanego Minho. Był wdzięczny, za ratowanie mu dupy. Właśnie uświadomił sobie, że nie mogli przecież wzbudzić podejrzeń u menadżera! Bo, co to byłby za dramat, gdyby dowiedział się, że prawdopodobnie on, jak i Marta, wpadli?!
Jeśli jednak okaże się, że Marta, jest w ciąży, będzie musiał, o wszystkim powiedzieć menadżerowi. Zawsze jednak istnieje szansa, że pan Kim zrozumie zaistniałą sytuację. I jeśli będzie trzeba, to rozwieje wszelakie niechciane plotki. Gdyby takowe oczywiście powstały. Istniała jednak też szansa, że go zaszlachtuje, całkowicie siwiejąc przez problemy, jakie ostatnio fundował mu zespół. A tego nie chciał...
- Eh... Wy, jak zawsze, pełni tajemnic. - powiedział z ciężkim westchnieniem pan Woonbin, popijając wodę z butelki. Odstawił ją z poważną miną, przez chwilę milcząc. - Chłopcy... Wiecie, że mi możecie zaufać i poradzić się w pewnych sytuacjach. Przez ostatnie wydarzenia, dobrze by było, abyście informowali mnie, o swoich związkach. Bądź wydarzeniach, które mogą wpłynąć, na waszą karierę. Nie chcę, by znowu coś się podobnego powtórzyło, jasne?
- Oczywiście. - powiedzieli chórkiem. Mężczyzna uśmiechnął się, bo ostatnio naprawdę martwił się, o zespół. Nie wiedział czemu, ale miał wrażenie, że Taemin i Onew, znowu patrzą, na siebie spod byka. Czyżby znowu chodziło, o Olę?
- Oczywiście. - powiedzieli chórkiem. Mężczyzna uśmiechnął się, bo ostatnio naprawdę martwił się, o zespół. Nie wiedział czemu, ale miał wrażenie, że Taemin i Onew, znowu patrzą, na siebie spod byka. Czyżby znowu chodziło, o Olę?
- Dobrze, możecie już iść. Przedzwonię do odpowiednich ludzi i jeszcze wam powiem, co i jak z tą służbą wojskową. - chłopacy kiwnęli potakująco głowami, po czym wstali. Ukłonili się równocześnie, po czym wyszli jeden za drugim. Taemin, zaś wyszedł, jako ostatni. Idąc za resztą grupy, wpatrywał się uważnie w dyskutującego z Key, Onew.
Przyspieszył kroku i uchwycił ramię najstarszego z grupy. Ten od razu zamilkł i odwrócił się w stronę chłopaka. Key zrobił, to samo, patrząc uważnie, na przyjaciół.
- Onew? Możemy porozmawiać? - zapytał, patrząc z powagą, na lidera. Ten zaś spojrzał, na obejmującą go dłoń, przez co Taemin, powoli zabrał ją z owego miejsca.
- To, ja was zostawię samych. Tylko bez bójek, jasne? - skwitował Kibum, lustrując ostrzegawczo jednego i drugiego szatyna. Po czym z modlitwą, na ustach, aby tych dwoje, zaraz się nie pozabijało, oddalił się szybkim krokiem.
Przyspieszył kroku i uchwycił ramię najstarszego z grupy. Ten od razu zamilkł i odwrócił się w stronę chłopaka. Key zrobił, to samo, patrząc uważnie, na przyjaciół.
- Onew? Możemy porozmawiać? - zapytał, patrząc z powagą, na lidera. Ten zaś spojrzał, na obejmującą go dłoń, przez co Taemin, powoli zabrał ją z owego miejsca.
- To, ja was zostawię samych. Tylko bez bójek, jasne? - skwitował Kibum, lustrując ostrzegawczo jednego i drugiego szatyna. Po czym z modlitwą, na ustach, aby tych dwoje, zaraz się nie pozabijało, oddalił się szybkim krokiem.
- A więc słucham. - Lee powiedział poważnie, krzyżując ręce, na piersi. Chciał taką postawą pokazać młodszemu, że to on tu jest najstarszy. Więc powinno się odnosić do niego z szacunkiem, a nie rzucać szczeniacko jadem, jak robił, to rano. Bo kim niby był Taemin, że miał czelność zrobić mu dzisiaj, taką awanturę? Jinki, nie zamierzał być łaskawy dla niego. I mimo, iż będzie, to dla niego trudne, nie miał zamiaru, aby tak szybko, przyjmować przeprosiny. O ile z takim zamiarem Taemin, go zaczepił...
Dla Onew miarka się przebrała. Taemin, zrobił mu kłótnie? Ok. Jakoś, to przeboleje mimo, iż czuł się mocno urażony jego postawą. Niech sobie jest zazdrosny, o jego relacje z Olą, ale jakie miał prawo mówić, że ta go zdrada?! Nie mając nawet, na to żadnych konkretnych dowodów?! Owszem, może i wtedy w salonie Jinki, nie do końca zachowywał się, jak na przyjaciela przystało. Jednak starał się, chociaż pomóc dziewczynie z bezsennością. I, o dziwo rozmowa z nią w jakiś sposób sprawiła, że i on również potem zasnął. Na szczęście Taemina, chociaż trochę odespał dzisiejszą noc. Inaczej sam zacząłby krzyczeć na niego, a wtedy mogłoby zrobić się już niebezpiecznie.
Prawda była taka, że Onew po dzisiejszym dniu, miał już dość. Taeminowi, podwinęła się noga, więc teraz, miał zamiar robić mu specjalnie, na złość. Nie będzie się hamował. Zobaczy, czy Taemin, naprawdę ma do Oli, ogromne zaufanie? Bo, jak na razie, wykazywał jego brak. A przecież ono, jest najważniejsze w związku, prawda?
- Ja... - zaczął niepewnie, jakby zakłopotany, zaciskając uśmiechnięte usta w wąską linię. Jego wzrok wpierw był skupiony, na podłodze, a po chwili, na liderze.
- Ja... - zaczął niepewnie, jakby zakłopotany, zaciskając uśmiechnięte usta w wąską linię. Jego wzrok wpierw był skupiony, na podłodze, a po chwili, na liderze.
Ten widok dla Lee, był czymś niecodziennym, zważywszy na fakt, jak młodszy ostatnio skakał mu do gardła.
- Chciałbym cię przeprosić. - brew Jinkiego, uniosła się do góry, a twarz przybrała ironiczny wyraz. To się nie działo... Lee Taemin, postanowił go przeprosić! I, na pewno robił to, tylko dlatego, że Ola, mu kazała, a nie, że naprawdę sam żałował.
- Przeprosić?
- Tak, za to, że zrobiłem ci taką awanturę z rana. Przyznaje, że było to bardzo szczeniackie zachowanie.
- Hmm, ok?
- Może w geście przeprosin, postawie ci jakiś obiad? - mina Jinkiego, marszczącego podejrzliwie czoło i oczy, nie za bardzo podobała się Taeminowi. Przecież go przeprosił, prawda? Więc, powinien właśnie westchnąć i go żartobliwie opieprzyć, uśmiechając się wesoło. A nie wpatrywać się w niego z miną, niczym srający kot, na pustyni! I do tego z zatwardzeniem!
W końcu ku zaskoczeniu Taemina, nastał przełom. Jinki, prychnął kpiąco, zwieszając rozbawiony głowę w dół. Jego jasnobrązowe włosy, przyniosły mu, na chwilę twarz. Usta drżały, jakby powstrzymywały się od parsknięcia śmiechem, prosto w jego twarz. Ten widok, zaczął rozsierdzać młodszego, bowiem inaczej wyobrażał sobie, tą sytuację.
- Myślisz, że to wystarczy?
- Co? - Taemin, zapytał z poważną miną, wpatrując się w kpiący wyraz twarzy lidera.
- Ile razy, masz jeszcze zamiar robić takie dziecinne afery? Jesteś kompletnym idiotą, Taemin. Wiesz, że Ola, cię kocha i jeśli coś poszłoby nie tak, to powiedziałaby ci to. Założę się, że o tej sytuacji z salonu również. - mówił, patrząc z wyższością, na młodszego piosenkarza. W międzyczasie schował ręce do kieszeni swych spodni. Podszedł, na tyle blisko Taemina, że ich twarze dzielił bardzo mały dystans. - Trochę więcej wiary i zaufania drogi Taeminie. Bo, jeśli masz zamiar zachowywać się, za przeproszeniem, jak wiecznie zazdrosna cipa, to po jaką cholerę z nią jesteś?
- Co? - Taemin, zapytał z poważną miną, wpatrując się w kpiący wyraz twarzy lidera.
- Ile razy, masz jeszcze zamiar robić takie dziecinne afery? Jesteś kompletnym idiotą, Taemin. Wiesz, że Ola, cię kocha i jeśli coś poszłoby nie tak, to powiedziałaby ci to. Założę się, że o tej sytuacji z salonu również. - mówił, patrząc z wyższością, na młodszego piosenkarza. W międzyczasie schował ręce do kieszeni swych spodni. Podszedł, na tyle blisko Taemina, że ich twarze dzielił bardzo mały dystans. - Trochę więcej wiary i zaufania drogi Taeminie. Bo, jeśli masz zamiar zachowywać się, za przeproszeniem, jak wiecznie zazdrosna cipa, to po jaką cholerę z nią jesteś?
- Słucham?! Jak wiecznie zazdrosna cipa?! - policzki Taemina, aż poczerwieniały z wściekłości, gdy prychnął zły, wykrzywiając usta w niezadowoleniu. Odsunął się krok w tył, bowiem obawiał się, że jeszcze chwila, a zostawi ślad pięści, na policzku Lee.
- Tak Taemin. - Jinki, chcąc pokazać, że w ogóle nie boi się rozsierdzonego Taemina, ponownie podszedł do niego bliżej. Zbliżył swoją twarz tak, że oboje mogli wpatrywać się jedynie w swoje oczy. On w te rozwścieczone Taemina, zaś ten w te kpiące Onew. - Twierdzisz, że jej ufasz, jednak ja widzę, co innego.
- Nieprawda!
- Nie? - zakpił, odsuwając się nieco, gdy para wręcz buchała z twarzy Lee. - Nie bądź śmieszny Taemin. Nie widzisz, że ona w pewien sposób dusi się, przez to? Przez te twoje zazdrości, czasem boi się już do mnie zagadać. Bądź iść, na jakieś spotkanie, bo wie, że ty pewnie zrobisz jej jakąś awanturę. - Jinki, mówił coraz bardziej przez zęby. Czuł pewnego rodzaju satysfakcję, widząc przerażoną i jednocześnie rozzłoszczoną minę przyjaciela.
- Skąd niby, to wiesz?
- Naprawdę nie wiesz? - odsunął się kawałek, otrzepując z lekkim uśmiechem marynarkę szatyna. Ten przekrzywił w zdziwieniu głowę, patrząc nieufnie, na lidera. Jinki, to zauważył i westchnął, nieco rozbawiony. - Chodzi mi, o to, że kiedy były te wszystkie akcje, gdzie Ola, została przez ciebie zraniona, ja powinienem porządnie ci wpierdolić. I nie pozwolić, na dalszy związek z nią. Nie poddawać się wtedy wierząc, że będzie z tobą szczęśliwa. Już nie wspomnę, o przekonywaniu jej, aby się, na ciebie nie gniewała, mimo iż serce bolało mnie niemiłosiernie. W końcu postanowiłem, że z niej zrezygnuje, mimo iż moja miłość do niej, tak naprawdę nadal trwa... - Jinki, ostatnie słowa, szepnął do ucha Taemina, po czym odsunął głowę, aby ujrzeć reakcję chłopaka. Miał ochotę się uśmiechnąć widząc, jak szatyn zacisnął mocniej szczękę i dłonie w pieści, przez co knykcie mu zbielały.
- Tak Taemin. - Jinki, chcąc pokazać, że w ogóle nie boi się rozsierdzonego Taemina, ponownie podszedł do niego bliżej. Zbliżył swoją twarz tak, że oboje mogli wpatrywać się jedynie w swoje oczy. On w te rozwścieczone Taemina, zaś ten w te kpiące Onew. - Twierdzisz, że jej ufasz, jednak ja widzę, co innego.
- Nieprawda!
- Nie? - zakpił, odsuwając się nieco, gdy para wręcz buchała z twarzy Lee. - Nie bądź śmieszny Taemin. Nie widzisz, że ona w pewien sposób dusi się, przez to? Przez te twoje zazdrości, czasem boi się już do mnie zagadać. Bądź iść, na jakieś spotkanie, bo wie, że ty pewnie zrobisz jej jakąś awanturę. - Jinki, mówił coraz bardziej przez zęby. Czuł pewnego rodzaju satysfakcję, widząc przerażoną i jednocześnie rozzłoszczoną minę przyjaciela.
- Skąd niby, to wiesz?
- Skąd? Jestem jej przyjacielem, więc to chyba normalne, że mi się z tego zwierzyła. - Jinki, spojrzał niedbale, na swoje paznokcie. Uśmiechnął się pod nosem i spojrzał kpiąco, na zdezorientowanego szatyna. - Co jest? Jesteś tym zaskoczony? No nie żartuj, Taemin! - Jinki, klasnął w dłonie, wydając z siebie rozbawiony śmiech. - Przecież twierdzisz, że jej ufasz, prawda? Jednak wiesz co? Gdyby tak było naprawdę, to nie robiłbyś bezsensownych awantur, o byle gówno. - Lee te słowa, już wręcz warknął, przez zęby, wytykając młodszego kumpla palcem. - A, ja przecież jestem twoim przyjacielem! Nie jakimś pieprzonym samcem Alfa z którym masz zamiar rywalizować, o dziewczynę! - krzyknął, nie przejmując się tym, że ktoś właśnie mógł ich przypadkowo podsłuchać. Spływało to po nim, jak po kaczce. Zawsze miał wyjebane, na opinię innych. Zwłaszcza teraz. - Serio myślisz, że durne słówko ,,przepraszam'' załatwi jakaś sprawę, albo obiadzik? Dobre sobie! - kpił dalej. - I wiesz co? Czasami żałuję, że jestem taki dobry. Niepotrzebnie siebie okłamywałem, zamiast działać.
- Co masz na myśli? - Taemin, zapytał niepewnie, mrużąc powieki, gdy Onew uśmiechnął się nonszalancko, oblizując spierzchnięte usta.- Naprawdę nie wiesz? - odsunął się kawałek, otrzepując z lekkim uśmiechem marynarkę szatyna. Ten przekrzywił w zdziwieniu głowę, patrząc nieufnie, na lidera. Jinki, to zauważył i westchnął, nieco rozbawiony. - Chodzi mi, o to, że kiedy były te wszystkie akcje, gdzie Ola, została przez ciebie zraniona, ja powinienem porządnie ci wpierdolić. I nie pozwolić, na dalszy związek z nią. Nie poddawać się wtedy wierząc, że będzie z tobą szczęśliwa. Już nie wspomnę, o przekonywaniu jej, aby się, na ciebie nie gniewała, mimo iż serce bolało mnie niemiłosiernie. W końcu postanowiłem, że z niej zrezygnuje, mimo iż moja miłość do niej, tak naprawdę nadal trwa... - Jinki, ostatnie słowa, szepnął do ucha Taemina, po czym odsunął głowę, aby ujrzeć reakcję chłopaka. Miał ochotę się uśmiechnąć widząc, jak szatyn zacisnął mocniej szczękę i dłonie w pieści, przez co knykcie mu zbielały.
Taemin, po chwili zmarkotniał, odwracając wzrok. Poczuł się nagle niepewnie.
Dlaczego? Ponieważ Jinki, miał kompletną rację. Kiedy pokłócił się z Olą, ten robił wszystko, aby ci się pogodzili. Nawet przygotował z pomocą reszty niespodziankę, na pogodzenie się ich dwójki! Mimo, iż nadal kochał Olę... I cóż, prawda była taka, że gdyby Onew chciał, to bez problemu mógłby odbić Olę Taeminowi. I oboje byli tego mocno świadomi...
- Powinieneś docenić to, że masz taką dziewczynę, bo jest niczym skarb, którego chyba nie doceniasz. - Jinki, tym razem dźgnął palcem tors, poważnego i skupionego Taemina. Ten był już kompletnie zagubiony w tym wszystkim. - Lepiej następnym razem, zastanów się nad tym, zanim zrobisz coś głupiego. - powiedział z ironią, po czym sięgnął do kieszeni po komórkę, gdy ta zaczęła wibrować. - Och, o wilku mowa. - uśmiechnął się do ekranu telefonu i zaczął odpisywać. Taemin od razu zaczął lustrować twarz lidera i jego dłonie, trzymające telefon. Wiedział bardzo dobrze, że był, to nikt inny, jak Ola, a to zaczęło go denerwować. Starał się jednak panować, nad sobą. Jakby nie patrzył, obiecał sobie, że mimo tych wszystkich słów Jinkiego, nie ukarze przed nim słabości.
- Och, jestem zmęczony i napiłbym się kawy. Ola, na pewno z chęcią, wypije jakąś ze mną. - Lee powiedział radośnie i podczas odpisywania, zerknął badawczo, na Taemina.
Był wręcz dumny, że ten jeszcze go nie rozszarpał, chociaż jego oczy, to zdradzały.
Był wręcz dumny, że ten jeszcze go nie rozszarpał, chociaż jego oczy, to zdradzały.
- Cóż... Wypadałoby także, kolejny raz ją pocieszyć i uratować wasz związek. - dodał i puścił do młodszego szatyna oczko.
- Jeśli do niej jedziesz, to powiedz jej, że ją mocno kocham. - Taemin, odparł z uśmiechem, który był wymuszony. Akurat był w tym tak dobry, że nie było widać, ani grama owej sztuczności. Tyle lat w show biznesie i granie w niektórych filmach, robiło swoje.
- Oczywiście, że powiem jej, że ją mocno kocham. - powiedział sarkastycznie lider, po czym zaśmiał się wesoło. Taemin, zaś zmarszczył swoje czoło i rozchylił usta w szoku, bowiem nie spodziewał się takiej reakcji. - Do zobaczenia później. - fuknął, po czym szturchnął zaskoczonego Taemina z barku, kiedy go wymijał. Wykrzywił w niezadowoleniu usta, idąc przed siebie. Podejrzewał, że Taemin, wręcz umierał z zazdrości, iż ten idzie spotkać się z Olą. W sumie mógł, to wziąć, jako taki mały sprawdzian dla niego. Zobaczy, jak długo wytrzyma bez napisania do niej, lub zadzwonienia, aby tylko sprawdzić, co robią?
- Jeśli do niej jedziesz, to powiedz jej, że ją mocno kocham. - Taemin, odparł z uśmiechem, który był wymuszony. Akurat był w tym tak dobry, że nie było widać, ani grama owej sztuczności. Tyle lat w show biznesie i granie w niektórych filmach, robiło swoje.
- Oczywiście, że powiem jej, że ją mocno kocham. - powiedział sarkastycznie lider, po czym zaśmiał się wesoło. Taemin, zaś zmarszczył swoje czoło i rozchylił usta w szoku, bowiem nie spodziewał się takiej reakcji. - Do zobaczenia później. - fuknął, po czym szturchnął zaskoczonego Taemina z barku, kiedy go wymijał. Wykrzywił w niezadowoleniu usta, idąc przed siebie. Podejrzewał, że Taemin, wręcz umierał z zazdrości, iż ten idzie spotkać się z Olą. W sumie mógł, to wziąć, jako taki mały sprawdzian dla niego. Zobaczy, jak długo wytrzyma bez napisania do niej, lub zadzwonienia, aby tylko sprawdzić, co robią?
Jinki, idąc holem, minął jakąś młodą dziewczynę. Nie znał jej, więc równie dobrze mogła, to być jakaś trainee, czyli osoba szkoląca się, na gwiazdę kpop. Jednak, to było nieistotne, bo nawet, na nią nie spojrzał. Był zajęty odpisywaniem blondynce, na jej wiadomość. Jednak gdyby się zainteresował, być może zauważyłby coś, co mogłoby go zaintrygować? Na przykład to, iż owa dziewczyna zaczęła, o czymś rozmowę z Taeminem. Być może zauważyłby także, jak ta próbuje czarować Lee swoim uśmiechem, głosem i słodkim spojrzeniem.
Jednak, było już za późno, gdy zniknął za zakrętem, a tamta dwójka, za drzwiami sali tanecznej...
*
Ola, siedząc w poczekalni westchnęła, patrząc w międzyczasie, na przemieszczających się ludzi, po korytarzu. W końcu wyjęła komórkę z nudów i weszła w ikonkę wiadomości. Zaczęła patrzeć, na dwa imiona obok siebie, kiedy jej palec zawisł nad nimi.
- I do kogo mam napisać? - zapytała samą siebie. Chciała napisać do Taemina, jednak w tym momencie jej palec, niechcący dotknął ekranu. Dziewczyna popatrzyła zaskoczona i wzruszyła ramionami. W sumie do Onew też mogła, a nawet to i lepiej, że wybrała go, przez przypadek. Czuła się winna spowodowaniem porannej awantury, więc czemu by po prostu nie postawić mu kawy? O! Albo zaprosić do domu, na obiad! To był naprawdę dobry pomysł! Z pomocą Onew, bez problemu poprawi humor Marcie, niezależnie od tego, jaki werdykt, usłyszy od ginekologa.
Ola, przed napisaniem treści, spojrzała na drzwi, za którymi jej przyjaciółka, zniknęła chwilę temu. Miała nadzieję, że Marta, im tam nie padła, lub coś w tym rodzaju, bo z gabinetu nie dochodziły żadne dźwięki. Chyba, że ściany były tak dobrze wygłuszone.
Hej, o której dziś kończycie? :)
Akurat skończyliśmy, ale mam jeszcze jedną sprawę do załatwienia. Nie masz może ochoty, na kawę? :D Bo ja bardzo.
Jestem trochę zmęczony i potrzebuję jakiegoś doładowania. -_-''
Och, wiesz, że chciałam zapytać, o to samo? ^^
Oczywiście zapraszam do mnie!
Przy pomocy Marty, zrobię przepyszną kawę. :D
Przy okazji zjesz z nami jakiś obiad, bo pewnie głodny jesteś.
I pomożesz mi ją trochę rozweselić.
Dziś ze stresu, ledwo co zjadła, na śniadanie i obiad. :(
Przy okazji, dam ci w zamian przeprosin, jakieś smakołyki.
Czuję się winna, co do tej porannej awantury. :(
O! I dorzucę coś dla chłopaków! ^^
Chyba menadżer mnie nie okrzyczy, co? ^^''
Aigoo... Obędzie się bez tego ^^ Chociaż...A co mi tam! Skuszę się, skoro i tak też chcesz dać reszcie.
Twoje słodycze są rewelacyjne! :D
A masz może w domu wołowinę? Bo, jak nie, to nie przychodzę. :P Kekek, żartuję. :P
Oczywiście, że jestem, głodny i skorzystam z twojej gościnności. ^^
Ciągle jest smutna? A, to już znacie wynik, czy jeszcze nie?
Mimo wszystko z chęcią ci pomogę, poprawić Marcie, chumor. ^^
Och, co robić, menadżer pewnie będzie krzyczał. :P
Na twoim miejscu szukałbym dobrej kryjówki, jeśli nie chcesz być martwa! :O
Zanim weszła, to wyglądała, jak jakiś duch. :(
Och! Martwa?! Cholera, to koniecznie muszę się, gdzieś ukryć!
Tylko, gdzie ja znajdę taką dobrą kryjówkę?
Wasz menadżer, znalazłby mnie pewnie, nawet w Polsce! :O Och, co robić?!
Och! Martwa?! Cholera, to koniecznie muszę się, gdzieś ukryć!
Tylko, gdzie ja znajdę taką dobrą kryjówkę?
Wasz menadżer, znalazłby mnie pewnie, nawet w Polsce! :O Och, co robić?!
Chyba nie będę ryzykować i na razie nic wam nie dam. :(
Tak w ogóle, to podjechać po ciebie, czy sam przyjedziesz?
Czy ktoś cię podwiezie?
Bezpieczniej będzie z drugą opcją.
Zadzwoń, jak będziecie w drodze. :)
Ok, to zobaczymy się na miejscu. A tak w ogóle, to...
Ty nic nie dostaniesz za karę...
Ty nic nie dostaniesz za karę...
Nie bądź taka i też daj coś oppie, dobrze? :(
Dziewczyna zaśmiała się. Takie wzajemne droczenie się z Jinkim, naprawdę poprawiało jej humor. Była pewna, że ten bez problemu pomoże jej, rozweselić przybitą Martę.
- Już? I jak? - Ola, podniosła wzrok ku górze, gdy ujrzała, wychodzącą z gabinetu przyjaciółkę.
- Może, to głupie, ale nim lekarz mnie zbadał, poprosiłam go, aby napisał mi, na kartce po badaniu, czy jestem w ciąży, czy nie.
- Już? I jak? - Ola, podniosła wzrok ku górze, gdy ujrzała, wychodzącą z gabinetu przyjaciółkę.
- Może, to głupie, ale nim lekarz mnie zbadał, poprosiłam go, aby napisał mi, na kartce po badaniu, czy jestem w ciąży, czy nie.
- Och, ok? Ale... Dlaczego tak? Nie wolałaś dowiedzieć się już teraz, czy... Czy jesteś w ciąży? - Ola, patrzyła z niepokojem, na swoją przyjaciółkę, bowiem takich wiadomości, to się nie spodziewała.
- Och, oczywiście, że wolałam! Jestem wręcz przerażona! Zwłaszcza, że jeszcze bardziej mnie mdli od rana... - Marta, westchnęła smutno, zerkając na karteczkę, którą trzymała w drżącej dłoni.
- Widzę właśnie...
- Jednak pomyślałam, że chcę, abyś była przy tym, jak się dowiem, jaki jest rezultat badań.
- Ale... Przecież, jestem obok ciebie. I nie wolałabyś, aby był jednak, przy tym Minho?
- Ale... Przecież, jestem obok ciebie. I nie wolałabyś, aby był jednak, przy tym Minho?
- Owszem, chciałabym. W sumie zasługuje, na to, aby dowiedzieć się w tym samym czasie, co ja, lub jako druga osoba, prawda?
- To prawda, więc przemyśl sobie jeszcze, na spokojnie, czy nie wolisz właśnie tak postąpić? - blondynka wstała z miejsca i ruszyła z Martą do wyjścia. Zerknęła, na trzymaną, przez nią mocno kopertę i westchnęła. - Lepiej, to schowaj, bo inaczej będziesz musiała ponownie tutaj przyjść. - ruchem głowy, wskazała trzymaną, przez brunetkę rzecz.
- Och! Racja, racja! - Marta, odparła z typowym dla siebie roztrzepaniem, które ujawniało się, gdy coś ją stresowało, lub nadmiernie ekscytowało. Następnie złożyła kopertę w pół i schowała ją w etui telefonu. - Wyobraź sobie, że w trakcie badania, nawet nie patrzyłam, na monitor.
- Serio? Gdybym była, na twoim miejscu, to bym chyba nie wytrzymała i chciała wiedzieć od razu, jaki jest werdykt?
- Dobra, dobra. Już tak nie kozacz. Myślę, że byłabyś równie, za przeproszeniem, obsrana ze strachu, co ja teraz. Nawet sobie nie wyobrażasz, jak targają mną emocje! - Marta, mruknęła nieco niezadowolona. Ola, w tym czasie popatrzyła, na nią i zmarszczyła w zdziwieniu brwi. Marta, była poddenerwowana i trochę niemiła, co było podejrzane.
- Pewnie, to przez ten strach. - Ola, powiedziała do siebie i podążyła za przyjaciółką. Wiedziała, że Marta, była czasem taka poddenerwowana, przed okresem, lub w jego trakcie. Jednak lepiej było, nie cieszyć się za szybko. Takie burzliwe zachowanie, mogło także świadczyć, o wczesnej ciąży. - Tak w ogóle, to Onew do nas wpadnie! - Ola, powiedziała wesoło, przez co Marta, zatrzymała się gwałtownie. Spojrzała, na nią z tajemniczym uśmiechem, mrużąc swoje powieki. - No co? Nie patrz tak, na mnie! - blondynka zarządziła, robiąc niezadowoloną minę. Już wiedziała, co zaczęło się dziać w tej pełnej pomysłów główce Marty. - Co ty na to, abyśmy zajechały, na nasze ulubione Bubble Tae?
- I obgadały przyjazd Onew? - brunetka zaczęła żartobliwie.
- Marta! - krzyknęła, po czym zaczęła również się śmiać. Cieszyła się, że chociaż, na chwilę humor jej przyjaciółki, się poprawił.
*
- To pewnie Onew! - Ola, powiedziała wesoło bardziej do przestrzeni, niż przyjaciółki z którą aktualnie oglądała niedawny koncert Shinee. Marta, popatrzyła, na nią ze zdziwioną miną, kiedy ta wstała prędko z kanapy, aby po chwili wyjść z mieszkania.
Ola, będąc już przy drzwiach, odsłoniła rolety, na tyle, aby móc przekręcić klucz w drzwiach. Z uśmiechem pomachała do mężczyzny, po czym wpuściła go do środka. Jej mina zrzedła, gdy ujrzała przybity wyraz twarzy Lee.
- Onew? Coś się stało? - zapytała zaniepokojona. Od razu pomyślała, że chodzi mu, o Martę i całą sytuację z prawdopodobną ciążą.
- Tak, jesteś okrutna. - mruknął, robiąc oburzonego dzióbka. Ola, zamrugała zaskoczona oczyma, bowiem takiej odpowiedzi, to się nie spodziewała.
- Serio? Och, wybacz, gdybyś mnie nie...
- Taemin, dzwonił może do ciebie, lub pisał, po naszej wymianie wiadomości? - Jinki, wtrącił nagle.
- Nie. Dlaczego pytasz?
- Onew? Coś się stało? - zapytała zaniepokojona. Od razu pomyślała, że chodzi mu, o Martę i całą sytuację z prawdopodobną ciążą.
- Tak, jesteś okrutna. - mruknął, robiąc oburzonego dzióbka. Ola, zamrugała zaskoczona oczyma, bowiem takiej odpowiedzi, to się nie spodziewała.
- Serio? Och, wybacz, gdybyś mnie nie...
- Taemin, dzwonił może do ciebie, lub pisał, po naszej wymianie wiadomości? - Jinki, wtrącił nagle.
- Nie. Dlaczego pytasz?
Lee zakpił w duszy, na tę odpowiedź.
- Czyli, to oznacza, że Taemin, próbuje teraz okazać, swoją ufność do niej? To, aż niewyobrażalne! - pomyślał, będąc w sumie z jednej strony dumny z jak, na razie, ogromnej wytrzymałości Taemina. - Zobaczymy tylko, jak długo wytrzyma... - ponownie przeszło mu, przez myśl.
- Bo kazał mi przekazać, że cię... Kocha. - Jinki, powiedział to z wielką gulą w gardle, nie patrząc, na dziewczynę. Czuł się w pewien sposób dziwnie, że przekazuje jej te słowa, jako ktoś inny, a nie on. - A to mały gratis ode mnie. - zaśmiał się, a Ola, zamrugała kilkakrotnie powiekami czując, jak chłopak ostrożnie ją obejmuje. Następnie zastygła w miejscu, zaciągając się, przyjemną wonią perfum mężczyzny. Jej serce dziwnie przyspieszyło, kiedy chłopak postanowił wtulić się w nią jeszcze bardziej. - Ładnie pachniesz. - szepnął do jej ucha, odsuwając się kawałek. Ola, przełknęła z trudem ślinę. Zaczęła odkręcać twarz lekko w bok, czego w sumie po chwili pożałowała. Właśnie miała ją, naprzeciwko tej Jinkiego, która była zbyt blisko...
Oboje chwilę wpatrywali się w siebie, a raczej, to Jinki, wpatrywał się w speszony wyraz twarzy dziewczyny. Przełknął ślinę, gdy jego wzrok spoczął zbyt długo, na ustach dziewczyny. Następnie odchrząknął, gdy zdał sobie sprawę, że przekracza granice, a cała sytuacja, staje się coraz bardziej niekomfortowa.
- Och, byłaś może ostatnio u kosmetyczki? Twoja twarz wygląda naprawdę promiennie. - powiedział w końcu, gdy odsunął się od dziewczyny. Przeklinał siebie w duchu, że jak zwykle znowu zaczął sobie wyobrażać za wiele. Przez to, co odwalił Taemin, dojrzał jakże głupią nadzieję dla siebie i szansę u Oli. Przecież, to było tak głupie i złudne marzenie.
- Um, dziękuję. To miłe i nie, nie byłam u kosmetyczki. - Ola, odpowiedziała mu nieco speszona, będąc nieświadomą jakże różowych policzków.
- Urocza, jak zawsze. - Lee uśmiechnął się czule, wywołując tym szybsze bicie serca u Oli.
- Urocza, jak zawsze. - Lee uśmiechnął się czule, wywołując tym szybsze bicie serca u Oli.
Dziewczyna od raz zaczęła przeklinać w duchu, ten zdradziecki narząd.
- To co? Dasz swojemu wygłodzonemu oppie, jakiś obiadek? - zapytał z nadzieją, gładząc swój brzuch z którego, po chwili wydobyło się ciche burczenie.
- Ach, tak! Wybacz! Gdzie moje maniery? - dziewczyna kolejny raz tego dnia, wręcz spłonęła ze wstydu. - Obiad właśnie się robi. - zaśmiała się i pośpiesznie ruszyła w stronę schodów, ruchem dłoni zachęcając szatyna, aby poszedł za nią. Ten spojrzał, na nią z uśmiechem, po czym westchnął, ruszając do przodu. Zastanawiał się, czy powiedzieć jej, o zaistniałej sytuacji z Taeminem, która miała miejsce kilka godzin temu? Czy jednak nie? Czuł w głębi duszy, że powinien, to zrobić. Jednak, na razie zamierzał dać temu czas.
- Ach, tak! Wybacz! Gdzie moje maniery? - dziewczyna kolejny raz tego dnia, wręcz spłonęła ze wstydu. - Obiad właśnie się robi. - zaśmiała się i pośpiesznie ruszyła w stronę schodów, ruchem dłoni zachęcając szatyna, aby poszedł za nią. Ten spojrzał, na nią z uśmiechem, po czym westchnął, ruszając do przodu. Zastanawiał się, czy powiedzieć jej, o zaistniałej sytuacji z Taeminem, która miała miejsce kilka godzin temu? Czy jednak nie? Czuł w głębi duszy, że powinien, to zrobić. Jednak, na razie zamierzał dać temu czas.
Gdy wszedł do środka, jego oczom ukazała się siedząca, na sofie Marta. Uśmiechnęła się do niego wesoło, gdy odwróciła ku niemu głowę. Jednak jej oczy, miały smutny wyraz twarzy. Lee poczuł ukłucie w sercu, bowiem nie lubił, gdy jego bliscy byli smutni, bądź cierpieli.
- To ja dokończę obiad, a wy...
- Zostań! - Marta, krzyknęła nagle, wstając gwałtownie z kanapy. Wręcz zamaszyście odrzuciła poduszkę, na bok, przez co Ola i Lee, zerkali to na siebie, to na nią. - Ja dokończę robienie obiadu, a wy sobie posiedźcie i pogadajcie. Onew? Może chcesz coś do picia? Kawy, herbaty, albo wody? - brunetka wypowiadała słowa, jakby nerwowo, już zaczynając powoli swoją trasę salon-kuchnia.
- Byłabyś wspaniała, gdybyś zrobiła mi tą jedną, ze swoich pysznych kaw. - mężczyzna uśmiechnął się do niej ciepło, jakby bał się, iż inna reakcja, zakończy się atakiem Marty.
Następnie zaczął siadać się, na sofie, robiąc to powoli. Zbyt powoli. W tym samym czasie Ola, spojrzała w kierunku Marty, urzędującej już w kuchni, a następnie, na Jinkiego. Zmarszczyła swoje brwi, siadając się obok mężczyzny. Była zdziwiona zachowaniem swojej przyjaciółki.
- Zostań! - Marta, krzyknęła nagle, wstając gwałtownie z kanapy. Wręcz zamaszyście odrzuciła poduszkę, na bok, przez co Ola i Lee, zerkali to na siebie, to na nią. - Ja dokończę robienie obiadu, a wy sobie posiedźcie i pogadajcie. Onew? Może chcesz coś do picia? Kawy, herbaty, albo wody? - brunetka wypowiadała słowa, jakby nerwowo, już zaczynając powoli swoją trasę salon-kuchnia.
- Byłabyś wspaniała, gdybyś zrobiła mi tą jedną, ze swoich pysznych kaw. - mężczyzna uśmiechnął się do niej ciepło, jakby bał się, iż inna reakcja, zakończy się atakiem Marty.
Następnie zaczął siadać się, na sofie, robiąc to powoli. Zbyt powoli. W tym samym czasie Ola, spojrzała w kierunku Marty, urzędującej już w kuchni, a następnie, na Jinkiego. Zmarszczyła swoje brwi, siadając się obok mężczyzny. Była zdziwiona zachowaniem swojej przyjaciółki.
- Chyba próbuje robić wszystko, co się da, aby tylko nie myśleć, o ciąży. - dziewczyna przytaknęła głową, na słowa przyjaciela. W sumie, to miała wręcz identyczne podejrzenia co on. Westchnęła ciężko, przeczesując niedbale swoje włosy. Wiedziała bardzo dobrze, jak Marta, uwielbiała przejmować się wszystkim. Idealnym przykładem była sytuacja, gdy jeszcze mieszkały w Polsce. Bowiem Marta, pewnego dnia, przyszła specjalnie do jej domu, po rozmowie z ich drugą przyjaciółką. Ta zadzwoniła do niej i powiedziała jej, że Oli, nie było danego dnia w szkole, i czy nic nie wie, na ten temat? Wtedy do Marty, doszedł fakt, iż Ola, przez niecałe dwa dni, nie dawała znaków życia! Nie odpisywała im, na Facebooku, a jej telefon był wyłączony, połączenia się z nią! Ola do dziś pamięta, że gdy otworzyła drzwi, była zaskoczona widokiem Marty, bowiem nie spodziewała się jej. Wtedy ta żartobliwie zapytała ją, czy ta chce zginąć? Oczywiście za to, że się nie odzywa. Następnie ze łzami w oczach, przytuliła się do niej mocno, jakby bała się, że zaraz ją straci. To było takie kochane z jej strony, pokazując Oli, że jest naprawdę cennym i szczerym przyjacielem.
- Jak, tylko wyszliśmy od ginekologa, to była wyjątkowo nerwowa. Wyobraź sobie, że poprosiła ginekologa, aby napisał jej, na kartce, czy jest w ciąży, czy nie? Bo chciała, to sprawdzić sam, na sam ze mną. Na szczęście wybiłam jej, to z głowy. Zapytałam się jej, czy nie uważa, iż Choi powinien dowiedzieć się w tym samym czasie, lub jako druga osoba? I przyznała mi rację.
- Matko... Ta dziewczyna, jest masochistką. Zamiast dowiedzieć się od razu i mieć spokój, to się męczy i niepotrzebnie katuje myślami, a co jeśli...? - Jinki, pokręcił z niedowierzaniem głową.
- Przecież w ciąży, nie można się stresować, a ona sama sobie, to robi! To jest chore! - dodał niezadowolony, cmokając w taki sam sposób.
- Chociaż raz przyznam ci w tej kwestii rację.
- I cóż, także uważam, iż Minho, powinien dowiedzieć się w tym samym czasie, co ona. Przecież, też jest w to wszystko wplątany.
- True. - Ola, westchnęła, kręcąc z niedowierzaniem głową, gdy kątem oka zerknęła w stronę Marty. Coś śpiewała pod nosem, jakby jej humor, stał się lepszy. - Jednak chyba nikt mi nie wytłumaczy, dlaczego po wyjściu z łazienki, jej humor nagle stał się inny? Jakby taki... Lepszy? - Ola, mruknęła i przygryzła paznokieć, wpatrując się badawczo w stronę kuchni. Akurat Marta, spojrzała się w tym samym momencie, na nią. Uśmiechnęła się wesoło do niej, puszczając w powietrzu żartobliwego buziaka. Jinki, też to zauważył i aż podniósł brew, ze zdziwienia, na widok nagłej zmiany nastroju u Marty.
- Wiesz co Ola? Co prawda nie znam się za bardzo, na tych babskich sprawach, ale czytałem nieco i wiem jedno... Okres i ciąża, mają wręcz czasem identyczne objawy. Aż wam współczuję... - Lee pokręcił z niedowierzaniem głową. - Najbardziej zszokowało mnie to, że gdy kobieta ma plamienia, to myśli, że to kres. A tymczasem prawdopodobnie jest już w ciąży! To jest wręcz niewiarygodne! - mruknął. W tym momencie u Oli, zapaliła się żółta lampeczka, nad głową.
- Onew! Jesteś genialny! - powiedziała, pstrykając palcami. Zerknęła, na niego znacząco, gdy ten patrzył, na nią zdziwiony. Na nowo zaczął studiować swoje słowa, aby dojść do tego, co sprawiło taką reakcje u dziewczyny. W końcu doszło do niego, przez co rozchylił usta w niemym ,,Wow!''.
- Czyli myślisz, że Marta...
- Tak mi się wydaje, że przez to, tak się zachowuje. Cieszy się, że to może oznaczać, że nie jest w ciąży. W sumie okres spóźnia jej się, na tyle, że jeśli faktycznie nie jest, to powinna go już dostać. Eh! To jest takie skomplikowane! - Ola, mruknęła niezadowolona, gdy Lee patrzył, na nią z uwagą. Zmarszczył brwi, kalkulując sobie w głowie wszystko. Następnie zaczął niepewnie przytakiwać jej głową.
- Czyli rozumiem, że Marta, pewnie już sama nie wie, jak ma reagować? - Jinki, zmrużył powieki. Gdy Ola, miała zamiar mu dopowiedzieć, nagle Marta, zaczęła iść w ich stronę z kawą dla Jinkiego.
- Wiesz co Ola? Co prawda nie znam się za bardzo, na tych babskich sprawach, ale czytałem nieco i wiem jedno... Okres i ciąża, mają wręcz czasem identyczne objawy. Aż wam współczuję... - Lee pokręcił z niedowierzaniem głową. - Najbardziej zszokowało mnie to, że gdy kobieta ma plamienia, to myśli, że to kres. A tymczasem prawdopodobnie jest już w ciąży! To jest wręcz niewiarygodne! - mruknął. W tym momencie u Oli, zapaliła się żółta lampeczka, nad głową.
- Onew! Jesteś genialny! - powiedziała, pstrykając palcami. Zerknęła, na niego znacząco, gdy ten patrzył, na nią zdziwiony. Na nowo zaczął studiować swoje słowa, aby dojść do tego, co sprawiło taką reakcje u dziewczyny. W końcu doszło do niego, przez co rozchylił usta w niemym ,,Wow!''.
- Czyli myślisz, że Marta...
- Tak mi się wydaje, że przez to, tak się zachowuje. Cieszy się, że to może oznaczać, że nie jest w ciąży. W sumie okres spóźnia jej się, na tyle, że jeśli faktycznie nie jest, to powinna go już dostać. Eh! To jest takie skomplikowane! - Ola, mruknęła niezadowolona, gdy Lee patrzył, na nią z uwagą. Zmarszczył brwi, kalkulując sobie w głowie wszystko. Następnie zaczął niepewnie przytakiwać jej głową.
- Czyli rozumiem, że Marta, pewnie już sama nie wie, jak ma reagować? - Jinki, zmrużył powieki. Gdy Ola, miała zamiar mu dopowiedzieć, nagle Marta, zaczęła iść w ich stronę z kawą dla Jinkiego.
- Proszę. - powiedziała z nikłym uśmiechem i podała szatynowi ciepły trunek. - Obiad jest już gotowy, więc zacznę nakładać jedzenie i stawiać je, na stole. Także zapraszam was tam zaraz. - popatrzyła, na nich z nieco szerszym uśmiechem i wróciła do kuchni, przyjmując skupiony wyraz twarzy.
- Ona mnie dziś wyjątkowo przeraża. - zaczęła blondynka, patrząc uważnie, na poważną minę dziewczyny. W końcu ta spojrzała, na nią i ponownie uśmiechnęła się. Aktualnie nakładała makaron, na talerz, po chwili zalewając go zupą. Jinki, zaczął się śmiać pod nosem. Jednak nie było mu już tak do śmiechu, gdy Ola, wspomniała nagle, o drugim Lee.
- W sumie, to Taemin, też mógł przyj...
- Nie przyjąłem jego przeprosin. - wtrącił Lee, patrząc na nią poważnie, gdy wykrzywiał usta w niezadowoleniu.
- Ona mnie dziś wyjątkowo przeraża. - zaczęła blondynka, patrząc uważnie, na poważną minę dziewczyny. W końcu ta spojrzała, na nią i ponownie uśmiechnęła się. Aktualnie nakładała makaron, na talerz, po chwili zalewając go zupą. Jinki, zaczął się śmiać pod nosem. Jednak nie było mu już tak do śmiechu, gdy Ola, wspomniała nagle, o drugim Lee.
- W sumie, to Taemin, też mógł przyj...
- Nie przyjąłem jego przeprosin. - wtrącił Lee, patrząc na nią poważnie, gdy wykrzywiał usta w niezadowoleniu.
- Słucham?
- Mimo, iż mnie przeprosił, to nie przyjąłem tego. - Jinki, powiedział beznamiętnym głosem i ostrożnie upił gorącą kawę z kupka. Ola, nic na to nie odpowiedziała, nadal trwając w osłupieniu. Jakoś nie mogło do niej dojść, że Jinki, nie przyjął przeprosin. Przecież on zawsze wszystkim wybaczał i dawał kolejną szansę! Czyżby Taemin, naprawdę tak mocno sobie u niego nagrabił, że podjął taką decyzję?
- Dlaczego?
- Ola, czy ty... - Onew, zaczął i już nie dokończył, kiedy Marta, zawołała ich, na obiad. Był trochę zły, że nie zdążył powiedzieć Oli, co o tym wszystkim myśli. I, że ma dość tego, co odwala Taemin. Bolało go to, że dziewczyna musi znosić jego humorki. Stanowczo była dla Taemina, za dobra i łaskawa. Zapewne dodatkowo jej miłość do niego sprawiała, że te wszystkie przewinienia Taemina, były zwykłym nieporozumieniem.
- Mimo, iż mnie przeprosił, to nie przyjąłem tego. - Jinki, powiedział beznamiętnym głosem i ostrożnie upił gorącą kawę z kupka. Ola, nic na to nie odpowiedziała, nadal trwając w osłupieniu. Jakoś nie mogło do niej dojść, że Jinki, nie przyjął przeprosin. Przecież on zawsze wszystkim wybaczał i dawał kolejną szansę! Czyżby Taemin, naprawdę tak mocno sobie u niego nagrabił, że podjął taką decyzję?
- Dlaczego?
- Ola, czy ty... - Onew, zaczął i już nie dokończył, kiedy Marta, zawołała ich, na obiad. Był trochę zły, że nie zdążył powiedzieć Oli, co o tym wszystkim myśli. I, że ma dość tego, co odwala Taemin. Bolało go to, że dziewczyna musi znosić jego humorki. Stanowczo była dla Taemina, za dobra i łaskawa. Zapewne dodatkowo jej miłość do niego sprawiała, że te wszystkie przewinienia Taemina, były zwykłym nieporozumieniem.
Blondynka spojrzała, na przyjaciółkę, a po chwili kątem oka, na Lee. Następnie powiedziała mu, że później wytłumaczy jej to, co chciał powiedzieć. Nie czekając, na jego reakcję, podążyła do stolika. Onew zacisnął dłoń w pięść, która spoczywała, na jego kolanie. Odprowadził blondynkę wzrokiem, a następnie zaczął nim nerwowo wodzić, po całym pomieszczeniu. Serce tłukło mu się niemiłosiernie w klatce piersiowej, przypominając mu, o swoich uczuciach. To okropnie bolało. Chcąc załagodzić dyskomfort w ciele, wciągnął haust powietrza z przymkniętymi powiekami. Gdy poczuł się nieco lepiej, przyodział na usta uśmiech i przysiadł do dziewczyn.
*
- Marta? Wszystko w porządku? - Ola, zerknęła w stronę Marty, gdy wkładała brudne naczynia do zmywarki. Przez cały obiad, uważnie się jej przyglądała. A najbardziej jej podejrzanemu zachowaniu, kiedy to Jinki, jak zawsze rozbawiał je, swoimi tekstami. Oczywiście Marta, śmiała się z każdego żartu. Jednak wyglądało, to tak, jakby robiła, to sztucznie. Jakby co najmniej chciała, tym ukryć, całe swoje gromadzące się w jej sercu emocje.
- Chyba dostałam okres. - Marta, mruknęła szybko, jak tylko przysunęła się bliżej Oli, gdy widziała, że Lee, nie patrzy w ich stronę. Następnie odsunęła się od przyjaciółki, patrząc na nią, ni to uśmiechnięta, ni to smutna. Przez jej twarz, przewijało się teraz wiele emocji, więc trudno było Oli, odgadnąć tą jedną jedyną. Intrygowało ją, co aktualnie, tak naprawdę czuła Marta?
Ola, westchnęła, patrząc z troską, na przyjaciółkę. Czyli, jednak nie myliła się z Jinkim, że Martę, zastała niespodzianka po wizycie w łazience. Miała tylko nadzieję, że to okres, nie to drugie i Marta, tak naprawdę nie jest w ciąży. Blondynka nadal uważała, że to jeszcze za szybko, na zostanie mamą, przez Martę.
- Nie wiem, czy się cieszyć, czy lepiej nie robić sobie nadziei? - mruknęła, a jej oczy naszły lekkimi łzami. - Mam ochotę sprawdzić tą przeklętą kartkę, ale obiecałam sobie, że Minho, też przy tym będzie. - dodała, zwieszając głowę. Ola, także posmutniała i przytuliła do siebie dziewczynę. Ta, po chwili nie wytrzymała i się rozpłakała, sprawiając tym, że Jinki, aż zwrócił, na nie swoją uwagę.
- Martuś, wiesz, że wolałabym, abyś teraz nie była w ciąży i ty pewnie tak samo myślisz. Jednak cokolwiek wyszło, na badaniach i jest, na tej kartce, to musisz być twarda. Musisz też pokazać, że mimo, iż ciąża była nieplanowana, to w pewien sposób, jesteś radosna z tego powodu. Nie przybita, pamiętaj! Poza tym zauważ, jak zachowuje się Minho. Na pewno czuje pewnego rodzaju strach. Jednak mimo to, chodzi cały w skowronkach, kiedy tylko ktoś rzuci hasło ,,ciąża'', lub ,,dziecko''.
- Masz rację. - brunetka wydukała, zaciągając nosem. Oczywiście w kuchni, pojawił się też i Lee. On także przytulił do siebie niską dziewczynę, chcąc dodać jej otuchy. Mimo, iż nie mieli tak bliskich kontaktów ze sobą, jak on z Olą, a ona z Key, to czuł, że po prostu powinien ją przytulić.
- Nie płacz malutka. Ola, ma rację. Nie warto się smucić. - pocieszał ją, za każdym razem gładząc jej długie, ciemne włosy. Gdy spojrzał w pewnym momencie, na blondynkę, jej oczy również lekko się zaszkliły. Wyciągnął, więc ku niej rękę, zachęcając tym, aby również się przytuliła. Ta bez chwili namysłu, skorzystała z tego. - Minho, jest naprawdę ogarniętym mężczyzną. Jeśli, więc faktycznie wpadliście, to nie musisz się niczym martwić, bo za żadne skarby cię nie opuści. Mogę ci to przysiąc, bo wiem, że to nie byłoby w jego stylu. Tym bardziej, że jest w tobie cholernie zakochany i mocno cię kocha. - słowa lidera, jak i Oli, bardzo podbudowały Martę, na duchu. Odsunęła się, więc nieco od nich i ukłoniła lekko, dziękując im obojgu, za wsparcie. - Jednak! - Lee podniósł swój palec ku górze, jakby chcąc zaakcentować powagę dalszych słów. - Jeśli skłamię, to pozwalam ci nasłać, na mnie Olę! - dodał z poważną miną, po czym się zaśmiał, rozbawiając tym jeszcze bardziej Martę. Ola, także zaczęła się śmiać, po tym, jak uprzednio pokazała mu język. - Ok, dziękuję za obiad, ale muszę się już zbierać. - po jego słowach, nagle przypomniało się Oli, że obiecała dać Lee słodkości.
- Martuś, wiesz, że wolałabym, abyś teraz nie była w ciąży i ty pewnie tak samo myślisz. Jednak cokolwiek wyszło, na badaniach i jest, na tej kartce, to musisz być twarda. Musisz też pokazać, że mimo, iż ciąża była nieplanowana, to w pewien sposób, jesteś radosna z tego powodu. Nie przybita, pamiętaj! Poza tym zauważ, jak zachowuje się Minho. Na pewno czuje pewnego rodzaju strach. Jednak mimo to, chodzi cały w skowronkach, kiedy tylko ktoś rzuci hasło ,,ciąża'', lub ,,dziecko''.
- Masz rację. - brunetka wydukała, zaciągając nosem. Oczywiście w kuchni, pojawił się też i Lee. On także przytulił do siebie niską dziewczynę, chcąc dodać jej otuchy. Mimo, iż nie mieli tak bliskich kontaktów ze sobą, jak on z Olą, a ona z Key, to czuł, że po prostu powinien ją przytulić.
- Nie płacz malutka. Ola, ma rację. Nie warto się smucić. - pocieszał ją, za każdym razem gładząc jej długie, ciemne włosy. Gdy spojrzał w pewnym momencie, na blondynkę, jej oczy również lekko się zaszkliły. Wyciągnął, więc ku niej rękę, zachęcając tym, aby również się przytuliła. Ta bez chwili namysłu, skorzystała z tego. - Minho, jest naprawdę ogarniętym mężczyzną. Jeśli, więc faktycznie wpadliście, to nie musisz się niczym martwić, bo za żadne skarby cię nie opuści. Mogę ci to przysiąc, bo wiem, że to nie byłoby w jego stylu. Tym bardziej, że jest w tobie cholernie zakochany i mocno cię kocha. - słowa lidera, jak i Oli, bardzo podbudowały Martę, na duchu. Odsunęła się, więc nieco od nich i ukłoniła lekko, dziękując im obojgu, za wsparcie. - Jednak! - Lee podniósł swój palec ku górze, jakby chcąc zaakcentować powagę dalszych słów. - Jeśli skłamię, to pozwalam ci nasłać, na mnie Olę! - dodał z poważną miną, po czym się zaśmiał, rozbawiając tym jeszcze bardziej Martę. Ola, także zaczęła się śmiać, po tym, jak uprzednio pokazała mu język. - Ok, dziękuję za obiad, ale muszę się już zbierać. - po jego słowach, nagle przypomniało się Oli, że obiecała dać Lee słodkości.
- Och! poczekaj chwilę. - wyminęła Martę, aby po chwili dać koszyk Lee z ładnie zapakowanymi słodkościami. Czyli ciasteczkami, makaronikami i babeczkami. Oczywiście w wersji dietetycznej. - Proszę, to dla was.
- Dla mnie też? - szatyn zagadnął, po czym przejechał seksownie zębami po dolnej wardze, puszczając blondynce oczko.
- Nie. - Ola, odpowiedziała z ironią. Jednak w duszy, ledwo powstrzymywała się od śmiechu.
- Nie. - Ola, odpowiedziała z ironią. Jednak w duszy, ledwo powstrzymywała się od śmiechu.
- Ej, no... Marta! - zaczął jęczeć zawiedziony. - Ola, nie chce mi dać słodyczy. - biadolił dalej, robiąc minę zbitego psa. Marta, jeszcze bardziej zaczęła się z niego śmiać, wzruszając ramionami.
- Wybacz Onew, ale jeśli jej się przeciwstawię, to i mi nie da swoich wypieków. - powiedziała i pokazała gestem dłoni, aby się przybliżył. - Ale, jak nie będzie widziała, to coś wykombinuje i dam ci później, jak do was przyjedziemy. Ok? - szeptała cicho w ogóle nie przejmując się tym, że Ola, wszystko słyszy.
- Yah! Po czyjej jesteś, niby stronie, hmm? - mruknęła żartobliwie, opierając ręce, na biodrach. - Skoro taka z ciebie wierna przyjaciółka, to tobie też nie dam! - dodała, już z chichotem, jednak od razu chrząknęła i się opanowała.
- Co?! Jak to?! Nie bądź taka!
- Jaka?
- Podła! - Marta, jęknęła z udawaną obrazą, próbując się nie śmiać, tak jak aktualnie robili, to jej przyjaciele. - Onew! Od dzisiaj mamy, na nią wielkiego focha! - zarządziła, zaplatając ręce, na piersi. Jinki, zrobił to samo. Oboje oparli się, o siebie nawzajem ramionami, zaczynając kiwać twierdząco głowami. To wyglądało tak komicznie, że gdy blondynka, to zobaczyła, wybuchła śmiechem. Przez chwilę, nie mogła się opanować i jak zwykle, standardowo popłakała się z tego powodu. I, gdy już myślała, że się uspokoiła, zerknęła na nich. Minęło kilka sekund, aby salwa śmiechu powróciła, na nowo.
- Dobra! Koniec tych śmiechów! - zarządziła zdyszana, jak po jakimś maratonie. - Ogólnie, to w paczce też jest coś dla ciebie. - pokazała Lee język. - W sumie, to podrzucimy cię do dormu, bo i tak zamierzałyśmy tam dziś zajechać. - powiedziała stanowczo, zerkając smutno w stronę Marty. I, gdy chciała ruszyć do pokoju, nagle poczuła, jak lider wtula się w nią od tyłu.
- Och, dziękuje ci dobra duszo! Jestem pewien, że te dla mnie, zrobiłaś z myślą, o mnie, bo tak bardzo mnie kochasz! - powiedział wprost do jej ucha, tuląc się jeszcze bardziej do jej pleców.
Blondynka zadrżała, a jej wzrok zaczął nerwowo biegać, po całym pomieszczeniu. Zaś w jej głowie, dudniły ostatnie słowa mężczyzny. Naprawdę nie wiedziała, czy ma interpretować je, jako żart, czy coś poważnego? Gdyby Lee, nigdy nie wygadałby się jej, ze swoich uczuć, może by się teraz z nich śmiała? A nie zastanawiała się, co tak naprawdę teraz siedzi w jego głowie?
Ola, spojrzała na obejmujące ją ręce, na wysokości obojczyków. Próbowała przełknąć dziwną gulę w gardle, gdy zorientowała się, że Jinki, opiera głowę, o tą jej. Czuła, jak serce biło jej mocniej, czego kompletnie nie rozumiała. Czyżby, jednak sama nadal coś do niego czuła? Czy od jakiegoś czasu, nauczyła się tak naprawdę jedynie maskować, że tak nie jest? Przecież kiedyś przyznała się, przed sobą i Martą, że darzy Onew, również pewnego rodzaju uczuciem. A te przecież szybko nie przemijają... Key i w sumie Jinki, są idealnym przykładem, na to.
Ola, nie chciała tego. Przecież była z Taeminem, więc nie powinna nawet myśleć, o tym, że fajnie byłoby, mieć takiego Jinkiego, za chłopaka. Jednak zauważyła ostatnio, że coraz częściej przyłapywała się, na myśleniu, o tym. I były, to momenty, gdy Lee bronił ją i pocieszał, kiedy Taemin, coś odwalił. I zawsze, to były myśli typu: Onew nie zrobiłby tego...
Ta rzecz którą zrobił Taemin, byłaby ostatnią, jaką Onew, ośmieliłby się się zrobić...
Onew mnie zawsze rozumie, Taemin nie zawsze...
Ola, nawet nie zauważyła, kiedy chłopak oderwał się od niej. Aktualnie patrzył, na nią przestraszonym wzrokiem.
- Ola? Wszystko w porządku? - zapytał, gładząc niepewnie jej ramię. - Zrobiłem, lub powiedziałem, coś nie tak? - pytał dalej. Blondynka zmieszała się. Nie chcąc jednak martwić przyjaciela, uśmiechnęła po chwili.
- Nie! Ależ skąd! Po prostu... Zmartwiłam się, tą całą poranną aferą, ginekologiem Marty i smuci mnie to, że nie wybaczyłeś Taeminowi. - skłamała i to trzy razy z rzędu, jąkając się nieco, za co się przeklinała w duchu. Dodatkowo jej dłonie, zaczęły nieco drżeć, przez co obawiała się, że zaraz zostanie przyłapana, na kłamstwie. I cóż, pech chciał, że nie umknęło, to uwadze Jinkiego, który od razu rozgryzł, że ta go oszukuje. Spojrzał badawczo, na urzędującą w kuchni Martę, która akurat nie patrzyła w ich kierunku. Prychnął pod nosem i zaciągnął Olę do jej pokoju. Tam przywarł ją za ramiona do ściany, przy drzwiach. Spojrzał głęboko w oczy zaskoczonej dziewczyny, kręcąc z dezaprobatą głową. - O-onew, co ty ro...
- Nie kłam Ola, bo to ci nie wychodzi. - mruknął, patrząc z powagą, na przestraszoną minę blondynki.
- Domyślam się jednak, że jest w tym ziarenko prawdy. Ale dam dobie rękę uciąć, że nie to cię zmartwiło w danym momencie. - dodał, mrużąc podejrzliwie powieki, jakby chciał ją prześwietlić. Dziewczyna w tym czasie, miała ochotę przekląć, że Lee zna ją już tak dobrze, że nawet nie udało jej się, go okłamać. - To ma związek z moim przytuleniem cię? A może...?- ,,Kocham cię...'' - zacytowała szeptem, wchodząc mu w słowo. Szatyn popatrzył, na nią zaskoczony, poluźniając swój uścisk. Odsunął się nieco, rozchylając i zamykając, na przemian swoje usta. - Te ostanie słowa, które wypowiedziałeś... Proszę, nie rób tego więcej, ok? Nawet jeśli, miało być, to obrócone w żart. - dodała i spuściła głowę w dół, czując niewyjaśnione zawstydzenie. Onew, przyjrzał jej się, przez chwilę. Następnie zmarszczył brwi i zakpił, odchylając głowę do tyłu. Oparł swoje dłonie, na biodrach, przejeżdżając zębami po dolnej wardze. Nadal niedowierzał w to, co usłyszał.
- Skąd ta pewność, że to było powiedziane w żarcie? - szatyn wyszeptał do jej ucha, gdy zbliżył się do niej, na niebezpieczną odległość. Oczywiście kłamał, bo chciał zobaczyć jej reakcję. I nie musiał długo czekać. Dziewczyna wręcz drżała, oddychając szybko i ciężko. Jej oczy wodziły po tych jego z pewnego rodzaju smutkiem i zaskoczeniem. To sprawiło, że Jinki, jeszcze bardziej był ciekaw, co teraz odpowie mu Ola, widząc go śmiertelnie poważnego?
- Onew, obiecałeś, że...
- Obiecać coś takiego, jest łatwo. Gorzej jest, to spełnić, bo serce nie sługa. Nie wiesz tego? Myślisz, że tak łatwo jest mi pozbyć się uczuć, jakimi cię darzę widząc, jak ten pieprzony gnojek, cię czasem traktuje?! - burknął, przez zęby, patrząc głęboko w jej oczy, gdy pochylony ku niej, oparł rękę, nad jej głową.
- Przestań! - warknęła, mając już lekko zaszklone oczy. Raniły ją słowa, jakie Onew powiedział, o Taeminie. - Gdybyś, go nie podpuszczał, to Taemin, by się tak nie zachowywał!
- Podpuszczał? - zakpił, odsuwając się nieco.
- Skąd ta pewność, że to było powiedziane w żarcie? - szatyn wyszeptał do jej ucha, gdy zbliżył się do niej, na niebezpieczną odległość. Oczywiście kłamał, bo chciał zobaczyć jej reakcję. I nie musiał długo czekać. Dziewczyna wręcz drżała, oddychając szybko i ciężko. Jej oczy wodziły po tych jego z pewnego rodzaju smutkiem i zaskoczeniem. To sprawiło, że Jinki, jeszcze bardziej był ciekaw, co teraz odpowie mu Ola, widząc go śmiertelnie poważnego?
- Onew, obiecałeś, że...
- Obiecać coś takiego, jest łatwo. Gorzej jest, to spełnić, bo serce nie sługa. Nie wiesz tego? Myślisz, że tak łatwo jest mi pozbyć się uczuć, jakimi cię darzę widząc, jak ten pieprzony gnojek, cię czasem traktuje?! - burknął, przez zęby, patrząc głęboko w jej oczy, gdy pochylony ku niej, oparł rękę, nad jej głową.
- Przestań! - warknęła, mając już lekko zaszklone oczy. Raniły ją słowa, jakie Onew powiedział, o Taeminie. - Gdybyś, go nie podpuszczał, to Taemin, by się tak nie zachowywał!
- Podpuszczał? - zakpił, odsuwając się nieco.
- To co? Mam przestać się z tobą przyjaźnić, bo każde nasze spotkanie, czy fizyczna bliskość, będzie oznaczać, że go podpuszczam?! - kpił dalej, wskazując siebie palcem. Ola, zaczęła w złości rozchylać i zamykać usta, jakby chciała coś odpowiedzieć. Dała sobie jednak z tym spokój, zdając sobie sprawę, iż ten ma rację. Była jednak zbyt dumna, aby przyznać mu ją. Postanowiła, więc wyjść bez odpowiedzi z pokoju. Jednak jej plany pokrzyżował Jinki, łapiąc ją za nadgarstek, gdy chciała wyjść z pokoju.
- Zostaw mnie. - mruknęła, próbując wyrwać rękę z jego uścisku.
- Ola, odpowiedz mi...
- Czy naprawdę mam cię znienawidzić za to, co powiedziałeś, o Taeminie, jeśli zaraz mnie nie puścisz?! - zagroziła, tak naprawdę nie mając takiego zamiaru, aby to zrobić. Nawet nie potrafiłaby zapewne. Jednak zrobiła, to w nadziei, iż mężczyzna odpuści sobie. Ten jednak nie dawał za wygraną. Przyciągnął ją do siebie, wtulając w swoje ciało. Dziewczyna zaczęła się wyrywać ze łzami w oczach.
- Nawet jeśli powiesz mi, że mnie znienawidzisz, ja nigdy cię nie opuszczę. - szepnął, a gdy dziewczyna zamarła, odsunął ją od siebie tak, aby móc, na nią spojrzeć. Ujął jej policzek, gładząc go kciukiem, gdy jego oczy, patrzyły smutno w te blondynki.
- Zostaw mnie. - mruknęła, próbując wyrwać rękę z jego uścisku.
- Ola, odpowiedz mi...
- Czy naprawdę mam cię znienawidzić za to, co powiedziałeś, o Taeminie, jeśli zaraz mnie nie puścisz?! - zagroziła, tak naprawdę nie mając takiego zamiaru, aby to zrobić. Nawet nie potrafiłaby zapewne. Jednak zrobiła, to w nadziei, iż mężczyzna odpuści sobie. Ten jednak nie dawał za wygraną. Przyciągnął ją do siebie, wtulając w swoje ciało. Dziewczyna zaczęła się wyrywać ze łzami w oczach.
- Nawet jeśli powiesz mi, że mnie znienawidzisz, ja nigdy cię nie opuszczę. - szepnął, a gdy dziewczyna zamarła, odsunął ją od siebie tak, aby móc, na nią spojrzeć. Ujął jej policzek, gładząc go kciukiem, gdy jego oczy, patrzyły smutno w te blondynki.
- Onew...
- Ej, czemu się kłu...- w tym samym czasie do pokoju weszła Marta. Jej mina była mocno zaskoczona, gdy zastała przyjaciół w takiej sytuacji. Zmarszczyła brwi, zastanawiając się, co teraz powinna była zrobić? Bowiem aktualnie nie rozumiała, jaka w końcu panuje relacja, pomiędzy Jinkim i Olą? Miała przeczucia, że Onew nadal, coś czuje do jej przyjaciółki. Raczej jednak, nie mogła powiedzieć tego samego, o Oli. Właśnie, raczej... Czasami wydawało jej się, że Ola w końcu zapomniała, o Onew, jako swoim chłopaku i widziała tylko Taemina. W niektórych momentach, naprawdę trudno było jej rozgryźć, ich prawdziwą relację. A, to w pewien sposób, ją irytowało. - Nie wiem, co znowu odwalacie, ale radzę się wam w końcu ogarnąć. Ty! - wskazała palcem, na Olę, przez co ta w końcu wyrwała się z objęć Lee. - Przypominam ci, że masz chłopaka. - mruknęła niezadowolona i tym razem, wskazała palcem Onew. - A tobie, przypominam, że ona ma chłopaka, więc łapy precz od mojej przyjaciółki, jasne? - zmierzyła krytycznym wzrokiem postać lidera, dwoma palcami pokazując, że ma go na oku. - Jeśli mamy jechać w trójkę do dormu, to się zbierajcie. - nakazała, po czym wyszła z pokoju.
- Ej, czemu się kłu...- w tym samym czasie do pokoju weszła Marta. Jej mina była mocno zaskoczona, gdy zastała przyjaciół w takiej sytuacji. Zmarszczyła brwi, zastanawiając się, co teraz powinna była zrobić? Bowiem aktualnie nie rozumiała, jaka w końcu panuje relacja, pomiędzy Jinkim i Olą? Miała przeczucia, że Onew nadal, coś czuje do jej przyjaciółki. Raczej jednak, nie mogła powiedzieć tego samego, o Oli. Właśnie, raczej... Czasami wydawało jej się, że Ola w końcu zapomniała, o Onew, jako swoim chłopaku i widziała tylko Taemina. W niektórych momentach, naprawdę trudno było jej rozgryźć, ich prawdziwą relację. A, to w pewien sposób, ją irytowało. - Nie wiem, co znowu odwalacie, ale radzę się wam w końcu ogarnąć. Ty! - wskazała palcem, na Olę, przez co ta w końcu wyrwała się z objęć Lee. - Przypominam ci, że masz chłopaka. - mruknęła niezadowolona i tym razem, wskazała palcem Onew. - A tobie, przypominam, że ona ma chłopaka, więc łapy precz od mojej przyjaciółki, jasne? - zmierzyła krytycznym wzrokiem postać lidera, dwoma palcami pokazując, że ma go na oku. - Jeśli mamy jechać w trójkę do dormu, to się zbierajcie. - nakazała, po czym wyszła z pokoju.
- Chyba zaczynam się jej serio bać. - Ola, aż się wzdrygnęła.
- Cóż, muszę przyznać ci rację. - Jinki, nadal był w lekkim szoku. - Lepiej jedźmy do Minho, aby ją przytulił, nim to alter ego Marty, złoży gdzieś jaja.
- Onew!
- No co? Widziałaś jej minę?! Aż mam ciarki!
- Halo? Długo mam jeszcze czekać? - gdy rozbrzmiał zniecierpliwiony głos Marty z salonu, oboje w try miga wyszli z pokoju.
*
W samochodzie, który aktualnie prowadziła Ola, panowała niezręczna cisza. Zaś atmosfera jej towarzysząca, była tak gęsta, że można było ją kroić nożem. A wszystko przez sytuację, jaka wydarzyła się w pokoju, między Olą, a Onew.
- Dobre parę minut temu śmialiście się i żartowaliście, aby mnie, tylko wyprowadzić z dołka, a teraz co? Zachowujecie się, jak jakaś para nastolatków, która wchodzi dopiero w etap przytulania i...
- Marta, przepraszam cię, ale zamknij się, błagam...
- Jedyne co mogę zamknąć, to drzwi od samochodu, które chyba zaraz otworzę i sprawię, że z nich wypadnę. - Marta, rzekła z teatralnym dramatyzmem w taki sam sposób dotykając szyby. - Ja tu naprawdę zaraz umrę z nudów, jeśli któryś z was, zaraz się nie odezwie! - dodała zła, patrząc na odbicie oczu Oli w lusterku.
- Nawet nie próbuj! - Ola, mruknęła, zawczasu zwalniając samochód. Jeszcze, tego jej brakowało, aby jej przyjaciółka, bawiła się w jakiegoś samobójcę.
- Mogę wiedzieć, co to w ogóle było w tym pokoju? Dlaczego krzyczeliście, a potem przytulaliście się, niczym w romantycznym filmie?
- Zbyt brzydko nazwałem Taemina i Ola, chciała mnie za to pobić, więc byłem zmuszony ją obezwładnić. Przecież nie mogę mieć żadnych siniaków, na twarzy! - gdy lider, to mówił, patrzył w stronę Oli z udawanym przerażeniem. Ten widok rozbawił siedzącą z tyłu Martę. Dlaczego on siedział z przodu, zamiast niej? Sama, tego nie wiedziała. Tak po prostu wyszło.
- Marta, przepraszam cię, ale zamknij się, błagam...
- Jedyne co mogę zamknąć, to drzwi od samochodu, które chyba zaraz otworzę i sprawię, że z nich wypadnę. - Marta, rzekła z teatralnym dramatyzmem w taki sam sposób dotykając szyby. - Ja tu naprawdę zaraz umrę z nudów, jeśli któryś z was, zaraz się nie odezwie! - dodała zła, patrząc na odbicie oczu Oli w lusterku.
- Nawet nie próbuj! - Ola, mruknęła, zawczasu zwalniając samochód. Jeszcze, tego jej brakowało, aby jej przyjaciółka, bawiła się w jakiegoś samobójcę.
- Mogę wiedzieć, co to w ogóle było w tym pokoju? Dlaczego krzyczeliście, a potem przytulaliście się, niczym w romantycznym filmie?
- Zbyt brzydko nazwałem Taemina i Ola, chciała mnie za to pobić, więc byłem zmuszony ją obezwładnić. Przecież nie mogę mieć żadnych siniaków, na twarzy! - gdy lider, to mówił, patrzył w stronę Oli z udawanym przerażeniem. Ten widok rozbawił siedzącą z tyłu Martę. Dlaczego on siedział z przodu, zamiast niej? Sama, tego nie wiedziała. Tak po prostu wyszło.
- I powinieneś był dostać, bo przegiąłeś.
- Jak zwykle go bronisz...
- Owszem, bronię! Jakbyś do tej pory nie zauważył, to mój chłopak, więc...
- Przestaniecie toczyć tą kłótnie, niczym zgorzkniałe małżeństwo? Jeśli nie, to serio wyskoczę z tego samochodu! I jeśli, nie zaczniecie żartować ze sobą, jak zawsze, to również, to zrobię! A wtedy Choi was pomści, za zamordowanie swojej dziewczyny! I być może przyszłego dziecka. O!
- Jak zwykle go bronisz...
- Owszem, bronię! Jakbyś do tej pory nie zauważył, to mój chłopak, więc...
- Przestaniecie toczyć tą kłótnie, niczym zgorzkniałe małżeństwo? Jeśli nie, to serio wyskoczę z tego samochodu! I jeśli, nie zaczniecie żartować ze sobą, jak zawsze, to również, to zrobię! A wtedy Choi was pomści, za zamordowanie swojej dziewczyny! I być może przyszłego dziecka. O!
- A ty to co? Naoglądałaś się za dużo filmów akcji, czy Tureckich seriali? Poza tym, każesz nam żartować, a sama siedzisz tam z tyłu cicho! Pff... - lider burknął z naburmuszoną miną, zerkając to na Olę, to na Martę.
- Bardzo śmieszne... - brunetka ze złością małej dziewczynki, naburmuszyła się, krzyżując ręce, na piersi. - Przypominam ci Onew, że przeżywam prawdopodobne zostanie matką, więc jak mogę mieć humor do żartów? O czym mam żartować? Że jestem ciekawa, czy dziecko, także będzie miało, tak wielkie, żabie oczy, jak ojciec? I, czy będzie tak samo zboczone, jak jego rodzice? Albo... - nie dokończyła, bo zaczęła się śmiać, sama z siebie. Ola i Onew popatrzyli, na siebie i również parsknęli śmiechem.
- Bardzo śmieszne... - brunetka ze złością małej dziewczynki, naburmuszyła się, krzyżując ręce, na piersi. - Przypominam ci Onew, że przeżywam prawdopodobne zostanie matką, więc jak mogę mieć humor do żartów? O czym mam żartować? Że jestem ciekawa, czy dziecko, także będzie miało, tak wielkie, żabie oczy, jak ojciec? I, czy będzie tak samo zboczone, jak jego rodzice? Albo... - nie dokończyła, bo zaczęła się śmiać, sama z siebie. Ola i Onew popatrzyli, na siebie i również parsknęli śmiechem.
- Zboczony, jak zboczony. Ty lepiej módl się, aby nie był takim samym maniakiem piłki nożnej, co Choi, bo wtedy koniec. Oboje życia ci nie dadzą. - żartował Lee, przez co dziewczyny śmiały się jeszcze bardziej.
- Omo! Już widzę taką Martę, ledwo żyjącą, na boisku, kiedy to Minho, będzie robił treningi ich dziecku! Przy których ta, oczywiście zgodzi się pomagać!
- Pewnie, jako napastnik, albo bramkarz! - wtrącił Lee. - Cóż Marta... Jak dziecko będzie cię kopało mocno, podczas ciąży, to będziesz już wiedziała, że rozwija się drugi Choi! - odparł, a po chwili śmiał się z Olą w najlepsze, jakby oboje zapomnieli, że jeszcze niedawno, mieli kosę.
- Ej! To nie jest śmieszne! - Marta, obruszyła się, robiąc niezadowolonego dzióbka. Długo jednak nie wytrzymała, bo także zaczęła się śmiać. Patrzyła, przy tym, na siedzących z przodu przyjaciół. Cieszyła się, że znowu żartują sobie, jak zawsze. Dziwnie wyglądali, kiedy oboje byli, na siebie obrażeni. Dosłownie...
- Omo! Już widzę taką Martę, ledwo żyjącą, na boisku, kiedy to Minho, będzie robił treningi ich dziecku! Przy których ta, oczywiście zgodzi się pomagać!
- Pewnie, jako napastnik, albo bramkarz! - wtrącił Lee. - Cóż Marta... Jak dziecko będzie cię kopało mocno, podczas ciąży, to będziesz już wiedziała, że rozwija się drugi Choi! - odparł, a po chwili śmiał się z Olą w najlepsze, jakby oboje zapomnieli, że jeszcze niedawno, mieli kosę.
- Ej! To nie jest śmieszne! - Marta, obruszyła się, robiąc niezadowolonego dzióbka. Długo jednak nie wytrzymała, bo także zaczęła się śmiać. Patrzyła, przy tym, na siedzących z przodu przyjaciół. Cieszyła się, że znowu żartują sobie, jak zawsze. Dziwnie wyglądali, kiedy oboje byli, na siebie obrażeni. Dosłownie...
*
Kiedy Jinki, Ola i Marta, weszli do salonu, pozostała czwórka, odkręciła głowy w ich stronę. Nie byli zbytnio zaskoczeni wizytą całej trójki, bowiem Minho, wiedział od Marty, że mają przyjechać z wynikiem.
W końcu każdy ze zgromadzonych popatrzył po sobie, a następnie po Marcie i Minho. Ten wpatrywał się z niepokojem, na wręcz bladą twarz Marty.
Przeszło mu, przez myśl, iż ta nie może dłużej tak trzymać w sobie stresu. Wstał więc i pośpiesznie do niej podszedł.
- Kochanie, niezależnie od wyniku, będzie dobrze. - pocieszał ją, przytulając do siebie mocno. Następnie pocałował czule czubek jej głowy. Marta, zaś niekontrolowanie załkała, gdy emocje puściły. Reszta spojrzała, na nich z troską, nie odzywając się, ani słowem. Bardzo dobrze wiedzieli, że dla tej dwójki jest, to wielka chwila.
- Kochanie, niezależnie od wyniku, będzie dobrze. - pocieszał ją, przytulając do siebie mocno. Następnie pocałował czule czubek jej głowy. Marta, zaś niekontrolowanie załkała, gdy emocje puściły. Reszta spojrzała, na nich z troską, nie odzywając się, ani słowem. Bardzo dobrze wiedzieli, że dla tej dwójki jest, to wielka chwila.
W tym samym czasie spojrzenie Oli, natrafiło na to Taemina, równie wpatrzone w nią. Uśmiechnęła się do niego czule i podeszła bliżej, aby przywitać się z nim czułym buziakiem. A, gdy przyszła jej do głowy myśl, iż może ranić Jinkiego, od razu ją od siebie odrzuciła. Wtuliła się w bok ukochanego, zwracając swoją uwagę, na wtuloną w siebie parę. Miała nadzieję, iż Taemin i Jinki, właśnie nie rzucają sobie wzrokiem, jakiegoś wyzwania. Gdy chciała oddać się pokusie, aby to sprawdzić, jej wzrok ponownie spoczął, na parze. Minho, aktualnie prowadził Martę w stronę fotela. Usiadł się, na nim i wciągnął dziewczynę, na swoje kolana. Ta, wręcz od razu przytula się do niego mocno. Widać było, iż drżała w jego ramionach ze strachu, przed tym, co lekarz zapisał jej, na karteczce.
- Będzie dobrze maluszku. Pamiętaj, o tym, co ci mówiłem, ok? - Choi pocieszał ją dalej, gdy jego dłoń, czule gładziła jej głowę. - Nie ważne, co się okażę. Ja cię nie zostawię, jasne? I pamiętaj, że bardzo cię kocham...
- Marta? Chcesz wpierw sama zobaczyć z Minho, co jest napisane, na kartce, a później nam powiedzieć? Czy ma, to zrobić ktoś inny, ale na głos? - Ola, zapytała z troską, zerkając w stronę pary, jak i reszta przyjaciół. Każdy miał praktycznie dość dziwną minę. Ni to uśmiechniętą, ni to smutną. To było dość zrozumiałe, że nie wiedzieli do końca, jak mają się zachować?
- Proszę Ola, zobacz to, jako pierwsza i powiedz, na głos, co jest napisane. - Marta, odpowiedziała drżącym głosem, a jej oczy naszły łzami. Przez ten widok, oczy Oli, także się zaczerwieniły, a stres pary, zdawał się być odczuwalny.
- Jesteś pewna kochanie? - Minho, zapytał czule, nim Marta, oddała karteczkę, którą miała schowaną, za plastikowym etui telefonu. Zerknął, na nią z troską i starł z jej policzka niechcianą łzę. On sam, miał je także w już zaczerwienionych oczach.
- W takim razie Ola, czyń honory. - skwitował Choi. Marta, mocniej wtuliła się w niego, gdy obejmował mocno jej drobną dłoń. Była ona umieszczona, pomiędzy jego torsem, a jej piersiami. To sprawiło, iż ten czuł, każde szybkie uderzenie jej, jak i swojego serca.
- Będzie dobrze maluszku. Pamiętaj, o tym, co ci mówiłem, ok? - Choi pocieszał ją dalej, gdy jego dłoń, czule gładziła jej głowę. - Nie ważne, co się okażę. Ja cię nie zostawię, jasne? I pamiętaj, że bardzo cię kocham...
- Marta? Chcesz wpierw sama zobaczyć z Minho, co jest napisane, na kartce, a później nam powiedzieć? Czy ma, to zrobić ktoś inny, ale na głos? - Ola, zapytała z troską, zerkając w stronę pary, jak i reszta przyjaciół. Każdy miał praktycznie dość dziwną minę. Ni to uśmiechniętą, ni to smutną. To było dość zrozumiałe, że nie wiedzieli do końca, jak mają się zachować?
- Proszę Ola, zobacz to, jako pierwsza i powiedz, na głos, co jest napisane. - Marta, odpowiedziała drżącym głosem, a jej oczy naszły łzami. Przez ten widok, oczy Oli, także się zaczerwieniły, a stres pary, zdawał się być odczuwalny.
- Jesteś pewna kochanie? - Minho, zapytał czule, nim Marta, oddała karteczkę, którą miała schowaną, za plastikowym etui telefonu. Zerknął, na nią z troską i starł z jej policzka niechcianą łzę. On sam, miał je także w już zaczerwienionych oczach.
Mimo, iż bardziej kierował się nadzieją, na zostanie ojcem, to bolał go widok zdruzgotanej brunetki. Wiedział, jak ta bardzo stresuje się swoim stanem, czując strach. Był pewien, że jeśli wynik okaże się pozytywny, to dziewczyna wpierw się załamie. A, gdy przemyśli sobie wszystko, na spokojnie, zacznie się cieszyć, ich wspólnym szczęściem.
- T-tak. Jestem pewna Minho... - Marta, wychrypiała z ciężkim westchnieniem, po czym przełknęła głośno ślinę. Cała drżała i stresowała się mocno. Miała wrażenie, że jeszcze chwila, a jej serce, zaraz wyskoczy z klatki piersiowej, a ból rozwali jej brzuch! W danym momencie, modliła się w duszy, aby wynik był negatywny, a nie pozytywny. Chciała zostać matką, jednakie nie teraz. Nie w taki sposób... To było dla niej, stanowczo za szybko. Nawet jeśli w tym roku, miała skończyć dwadzieścia trzy lata.- W takim razie Ola, czyń honory. - skwitował Choi. Marta, mocniej wtuliła się w niego, gdy obejmował mocno jej drobną dłoń. Była ona umieszczona, pomiędzy jego torsem, a jej piersiami. To sprawiło, iż ten czuł, każde szybkie uderzenie jej, jak i swojego serca.
Blondynka skinęła głową, na słowa Choi i popatrzyła po wszystkich ostatni raz. Kibum, podgryzał paznokcie ze stresu, ignorując swoje psy, leżące obok jego nóg. Taemin, zerkał to, na nią, to na wtuloną w siebie parę, ze skruszoną miną. Zaś Jinki i Jonghyun, wpatrywali się w Olę z wyczekiwaniem, i powagą, na twarzy. Polka widząc to westchnęła i spojrzała, na rozkładaną, przez siebie karteczkę. Widząc wynik, zrobiła zmieszaną minę, nie wiedząc, jak się zachować?
- Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy też być smutna, co do wyniku dzisiejszych badań Marty.
- Ola! Weź w końcu to powiedz, no! - mruknęła zrozpaczona Marta. Czuła, że chyba zaraz wręcz padnie, na jakiś zawał w ramionach swojego ukochanego.
Każdy popatrzył, na nią z troską i zmartwieniem, a najbardziej chyba Key. Była przecież, jego najlepszą przyjaciółką! Więc wręcz przeżywał to, tak jak i ona z zaszklonymi już oczyma.
- Eh, dobrze, już dobrze... A, więc! Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy być smutna, bo... - przeciągała specjalnie, gdy kąciki jej ust lekko drgały w górę.
- Ola no! - tym, razem to chłopacy zaczęli się bulwersować.
- Bo nie zostanę ciocią, a wy wujkami. Ginekolog napisał, że Marta, nie jest w ciąży. - skwitowała, a wszystkie pary oczu, skierowały się w jej stronę. Oczywiście nikt nie wiedział - tak, jak i nadal Ola - jak się teraz zachować?
- Eh, dobrze, już dobrze... A, więc! Nie wiem, czy mam się cieszyć, czy być smutna, bo... - przeciągała specjalnie, gdy kąciki jej ust lekko drgały w górę.
- Ola no! - tym, razem to chłopacy zaczęli się bulwersować.
- Bo nie zostanę ciocią, a wy wujkami. Ginekolog napisał, że Marta, nie jest w ciąży. - skwitowała, a wszystkie pary oczu, skierowały się w jej stronę. Oczywiście nikt nie wiedział - tak, jak i nadal Ola - jak się teraz zachować?
Marta, słysząc, że wynik okazał się być negatywny, westchnęła tak ciężko, jakby jakiś kamień spadł z jej serca. Wszelakie gromadzące się emocje, wyleciały z niej, wraz z nowiną. Minho, zaś nie wyglądał, na zbytnio ucieszonego. Wręcz po usłyszeniu wyniku, spojrzał zaskoczonym i szklącym się wzrokiem, na Olę.
Następnie z przybitą miną, oparł łokieć, na podłokietniku, a głowę, na dłoni, jakby stracił coś cennego. Jego reakcja wyglądał tak, jakby wręcz pragnął, aby Marta, jednak była z nim w ciąży. Cóż mu się dziwić? Uwielbiał dzieci i jego marzeniem było, zostać w przyszłości ojcem... Ale, jak widać los, miał inne plany. Choi starał się, to zrozumieć, gdy patrzył smutno, na pełne ulgi, spojrzenie Marty. Mimo, iż on pragnął, to musiał uszanować reakcję dziewczyny. Nie każda kobieta, pragnie zostać matką w takich okolicznościach. Marta, lubiła mieć wiele rzeczy pod kontrolą. Nawet moment zajścia w ciążę, która nie byłaby przypadkiem.
- Może zabrzmi, to podle, ale uważam, że dobrze, że tak się stało. Myślę, że to jeszcze dla was za wcześnie, na dziecko.- Właśnie. Ola, ma rację. - przytaknął jej Jonghyun. - Nie martw się Żabciu, jeszcze zdążysz zostać ojcem, a Marta, matką. Jednak ja nic wam nie sugeruję, żeby nie było! - brunet zaśmiał się wesoło, patrząc uważnie, na młodą parę.
Oczywiście zignorował mroczne spojrzenie, ciemnych oczu Choi.
- Czyli, to dzisiejsze krwawienie, po wizycie u ginekologa, to jednak, był okres. - Marta, spojrzała z wielka ulgą i uśmiechem, na Minho. Posmutniała jednak widząc, zawiedziony wyraz twarzy Choi. Nie spodziewała się, takiej reakcji z jego strony. Była bardziej pewna, iż odbierze, to równie z ulgą, niż smutkiem. Przez to, poczuła się nieco głupio, a serce zakuło ją boleśnie. - Minho... - zaczęła niepewnie, po nakierowaniu, na siebie twarzy ukochanego. - Jestem nieco zaskoczona, że jest ci smutno, że jednak nie jestem w ciąży. Nie miałam pojęcia, że aż tak wziąłeś sobie, tą sytuację do serca, tląc nadzieję, na zostanie tatą. - Marta, uśmiechnęła się lekko, gładząc mokry od łez policzek Choi. - Twoja reakcja dała mi właśnie nadzieję, że gdy coś się wydarzy, ty zawsze będziesz obok. Doceniam to. - dodała, zerkając w dół, na ich dłonie. Ujęła te jego, drżące i nieco chłodne, co było rzadkością. Minho, zawsze miał je ciepłe i miłe w dotyku, przez co dziewczyna czuła się tak, jakby dotykała dłoni kogoś innego. - Naprawdę doceniam twoją miłość i zaangażowanie w nasz związek, jednak... Nadal musisz rozkręcać swoją karierę. Plus zaraz idziesz do wojska. Nie uważasz, że gdyby okazało się, że jestem w ciąży, byłoby to dla mnie kłopotliwe? Pomijając Olę, to tak naprawdę, byłabym z tym wszystkim sama. Co, to byłaby za radość, gdyby omijał cię, ten cudowny okres oczekiwania, na dziecko? Do tego wiesz bardzo dobrze, jak zaczęłabym się obwiniać, gdyby z twoją karierą, nagle poszło coś nie tak. Zwłaszcza, gdyby fani przypadkowo dowiedzieli się, że zostaniesz ojcem. I do tego bez ślubu, czy zaręczyn! Przecież twoja kariera zawisłaby, na włosku!
- Uważasz, że moja kariera, byłaby ważniejsza od ciebie i dziecka? - Choi zaczął markotnie, nie mogąc uwierzyć w słowa ukochanej.
- Minho, weź przestań się burmuszyć, jak małe dziecko, bo Marta, chce dobrze i poniekąd ma rację. Poza tym, ona także ma prawo mieć swoje zdanie, na ten temat. Wyszło, jak wyszło. Widocznie takie mieliście przeznaczenie, więc przestań się już przejmować, jasne? - powiedział Onew, gdy zaczął klepać po plecach, nadal załamanego Choi. - Przecież wiesz, jakie byłoby, to wszystko trudne. - tłumaczył mu dalej, zerkając to, na brunetkę, to na przyjaciela. Cała reszta zaczęła mu przytakiwać, zwłaszcza Kibum. Groził Minho w żartach, że jak się nie weźmie w garść, to odbije mu Martę. Oczywiście raper w podzięce, pokazał mu środkowy palec. Przy okazji zaczęło do niego dochodzić, że faktycznie niefajnie potraktował Martę, zachowując się samolubnie. Dziewczyna miała, nieco racji z byciem praktycznie samemu, gdy on w tym czasie, byłby w wojsku. Niewiele byłby w stanie jej pomóc, czy wesprzeć, gdyby okazało się, iż trafi do marynarki morskiej.
Czuł się nimi dotknięty. I właśnie teraz wychodziła natura Marty. Zawsze myślała wpierw, o innych, a później, o sobie. Uwielbiał, to w niej, ale i momentami nienawidził. Najczęściej w sytuacjach, gdzie to siebie powinna stawiać, na piedestale.
- W tej chwili tak Minho, bo wiem, jak bardzo żyjesz tym i kochasz, to co robisz. I widzisz, już po twoich słowach widać, że wręcz rzuciłbyś ją, aby tylko móc zaopiekować się mną i dzieckiem. - Marta, patrzyła na niego z bólem, nie chcąc go ranić. Jednak uważała, że to co mówiła, było prawdą. Nawet jeśli aktualnie ostre i pełne niedowierzania spojrzenie rapera, ją raniło. - Przepraszam, że uważam inaczej, niżeli byś chciał... - dodała cichutko. Czuła, jak jej ciało drży, a stres ogarnia całe ciało. Chcąc załagodzić sytuację, ujęła powoli policzki Minho i ostrożnie pocałowała go w usta. Zrobiła, to tak delikatnie, jakby bała się, iż ten zaraz ją odtrąci. Na szczęście jej pocałunek, został oddany z podobną delikatnością. Marcie od razu ulżyło. Widząc, jak podchodzi do nich Jinki, wstała z kolan bruneta i stanęła obok Oli, która od razu przytuliła ją do siebie.- Minho, weź przestań się burmuszyć, jak małe dziecko, bo Marta, chce dobrze i poniekąd ma rację. Poza tym, ona także ma prawo mieć swoje zdanie, na ten temat. Wyszło, jak wyszło. Widocznie takie mieliście przeznaczenie, więc przestań się już przejmować, jasne? - powiedział Onew, gdy zaczął klepać po plecach, nadal załamanego Choi. - Przecież wiesz, jakie byłoby, to wszystko trudne. - tłumaczył mu dalej, zerkając to, na brunetkę, to na przyjaciela. Cała reszta zaczęła mu przytakiwać, zwłaszcza Kibum. Groził Minho w żartach, że jak się nie weźmie w garść, to odbije mu Martę. Oczywiście raper w podzięce, pokazał mu środkowy palec. Przy okazji zaczęło do niego dochodzić, że faktycznie niefajnie potraktował Martę, zachowując się samolubnie. Dziewczyna miała, nieco racji z byciem praktycznie samemu, gdy on w tym czasie, byłby w wojsku. Niewiele byłby w stanie jej pomóc, czy wesprzeć, gdyby okazało się, iż trafi do marynarki morskiej.
Brunet z tą myślą, zerknął smutno w stronę Marty, po czym wstał z fotela. Podszedł do niej niepewnie ze zbolałą miną. Czuł, przy tym kłucie w sercu, na widok przytulającej ją Oli, która gładziła czule jej głowę.
Spojrzał smutno, na przyjaciółkę, która odsunęła się od Marty, kierując się do Taemina. Następnie jego wzrok padł, na dziewczynę, niższą od niego, o nieco ponad głowę. Ujął ostrożnie jej dłoń, całując czule jej wierz. Marta, była zaskoczona, tym gestem, gdy patrzyła, na niego ze łzami w oczach. Ostatecznie spuściła głowę w dół, czując zakłopotanie.
Spojrzał smutno, na przyjaciółkę, która odsunęła się od Marty, kierując się do Taemina. Następnie jego wzrok padł, na dziewczynę, niższą od niego, o nieco ponad głowę. Ujął ostrożnie jej dłoń, całując czule jej wierz. Marta, była zaskoczona, tym gestem, gdy patrzyła, na niego ze łzami w oczach. Ostatecznie spuściła głowę w dół, czując zakłopotanie.
Minho, westchnął ciężko, po czym przyciągnął dziewczynę do siebie, tuląc ją mocno w swoich silnych ramionach. Jej bliskość, zawsze działała, na niego kojąco i wiedział bardzo dobrze, że ta jego, na nią także. Uwielbiał tą dziewczynę w każdym calu, darząc ją ogromem miłości. Tak, jak robił, to teraz, tuląc ją w swoich ramionach, muskając ustami jej czoło i czubek głowy.
- Przepraszam cię maluszku. W żaden sposób nie chciałem, na ciebie naskoczyć. Wiesz, jak bardzo mocno cię kocham. I mimo kariery, która jest dla mnie bardzo ważna, to wiedz, że ty także jesteś, na równie wysokim szczeblu. I nie zawahałbym się jej rzucić dla ciebie. Dla naszego dziecka. W razie co, poradzę sobie w życiu. - szeptał w ciemnobrązowe włosy Marty, dłońmi leniwie gładząc jej plecy i ramiona. Czuł, jak drży w jego ramionach, wtulając się mocniej, mocząc łzami jego bluzę. Jednak nie dbał, o to w danym momencie. - Chcę maluszku, abyś to wiedziała. I jeśli do czegoś dojdzie, nie próbowała mnie powstrzymywać w podjęciu decyzji. Tej najodpowiedniejszej dla całej naszej trójki, a nie tylko dla mnie. - gdy to powiedział, dziewczyna wręcz wybuchła płaczem, zakrywając dłońmi swoją twarz. W danym momencie, nie wyobrażała sobie mieć lepszego partnera w życiu od tego, jakim był dla niej Choi. Czasami zastanawiała się, czy to nie sen, bowiem momentami Minho, był zbyt idealny, aby był prawdziwy. A, to sprawiało, iż czuła się niczym w Koreańskiej dramie, pełnej miłości, intryg i humoru.
W tym samym czasie, stojąca obok pary Ola, również się wzruszyła. Cieszyła się szczęściem przyjaciół. Liczyła, na to, że ich los zostanie połączony, już do końca. Bo szczerze powiedziawszy, nie umiała sobie wyobrazić u boku Marty, kogoś innego, niż Choi Minho.
- Przepraszam cię maluszku. W żaden sposób nie chciałem, na ciebie naskoczyć. Wiesz, jak bardzo mocno cię kocham. I mimo kariery, która jest dla mnie bardzo ważna, to wiedz, że ty także jesteś, na równie wysokim szczeblu. I nie zawahałbym się jej rzucić dla ciebie. Dla naszego dziecka. W razie co, poradzę sobie w życiu. - szeptał w ciemnobrązowe włosy Marty, dłońmi leniwie gładząc jej plecy i ramiona. Czuł, jak drży w jego ramionach, wtulając się mocniej, mocząc łzami jego bluzę. Jednak nie dbał, o to w danym momencie. - Chcę maluszku, abyś to wiedziała. I jeśli do czegoś dojdzie, nie próbowała mnie powstrzymywać w podjęciu decyzji. Tej najodpowiedniejszej dla całej naszej trójki, a nie tylko dla mnie. - gdy to powiedział, dziewczyna wręcz wybuchła płaczem, zakrywając dłońmi swoją twarz. W danym momencie, nie wyobrażała sobie mieć lepszego partnera w życiu od tego, jakim był dla niej Choi. Czasami zastanawiała się, czy to nie sen, bowiem momentami Minho, był zbyt idealny, aby był prawdziwy. A, to sprawiało, iż czuła się niczym w Koreańskiej dramie, pełnej miłości, intryg i humoru.
W tym samym czasie, stojąca obok pary Ola, również się wzruszyła. Cieszyła się szczęściem przyjaciół. Liczyła, na to, że ich los zostanie połączony, już do końca. Bo szczerze powiedziawszy, nie umiała sobie wyobrazić u boku Marty, kogoś innego, niż Choi Minho.
Zaciągnęła nosem i poczuła, jak ktoś wtula się w jej plecy, obejmując ją ramionami, na wysokości brzucha. Pomyślała, że to Taemin, gdy poczuła woń perfum. Z tą myślą, oparła bok głowy, o tą chłopaka, podpierającego brodę, na jej barku. Objęła obejmujące ją dłonie, nie rozumiejąc dziwnych wymian spojrzeń przyjaciół. I nagle zaczęło jej coś nie pasować. W polu widzenia, nie widziała, ani Taemina, ani Onew, który jeszcze chwilę temu, stał obok nich. Wtulone w nią ciało, zdawało się masywniejsze, niż to jej chłopaka. A zapach perfum, mimo iż taki sam, jak Taemina, zdawał się inaczej pachnieć.
Ola, niepewnie odsunęła głowę, odwracając ją w stronę osoby, która ją przytulała. Zamarła, gdy ujrzała przed swoją twarzą, tą lidera, wpatrującą się w nią z czułym uśmiechem. Jej ciało nagle ogarnął gorąc i stres. Nogi zdawały się być miękkie, niczym z waty, a powietrze zbyt ciężkie, aby nim oddychać. Ola, czuła się tak, jakby dostała czymś ciężkim w głowę, wpatrując się nadal, w ciemne oczy Onew. Ganiła się w myślach za to, jakim cudem, nie rozpoznała, że to nie był Taemin?!
Ola, nie przejmując się tym, co pomyśli Jinki, odsunęła się od niego gwałtownie, jakby był żywą pochodnią. Jej oddech był nierównomierny i szybki, jakby przebiegła spory kawałek drogi. Było jej słabo, gdy w panice rozglądała się za Taeminem. W końcu go dojrzała. Nie widziała go wcześniej. Dojrzała w jego dłoniach szklankę z wodą, zapewne dla Marty. Widocznie, gdy tuliła do siebie przyjaciółkę, ten udał się do kuchni. W głowie Oli, nasunęła się pewna myśl - Czyżby Jinki, wykorzystał sytuację, że Taemin się oddalił, a Marta, była w ramionach Minho?
Taemin w tym czasie stał ze spuszczonym i zbolałym wzrokiem, patrząc smutno, na podłogę, a nie na nich.
Jego dłoń mocno ściskała szklankę z wodą. Na szczęście szkło było, na tyle grube, że szatyn nie był w stanie stłuc jej w swojej dłoni. Ola, widząc go takiego, domyślała się, iż widział całą sytuację, sprzed chwili. I to go zapewne dobiło. Wiedziała, bardzo dobrze, że walczy ze sobą, aby nie wybuchnąć. Robił to, bowiem nie chciał pokazać, jak bardzo go ten widok boli.
Przecież, coś jej obiecał, prawda?







































To dobrze ze masz taka przyjaciolke, przynajmniej nie mozna sie nudzic ^^ Ostatnio zauwazyam ze kilka osob ktore znam i interesyja sie kpopem maja wspolne cechy ze swoim biasem , a teraz wy sie do tego dolaczacie z 'onew condition' ;3 no zaczela ;D nie to nie ona, poniewaz nie zakladala konta ;D tak? Ja wlasnie zauwazam duzo osob z innych czesci polski oprocz poludniowej ;3
OdpowiedzUsuńaj TT no i tu mamy problemTT
to widze ze masz wspolna ceche ze mna drobne rece ;p
ojj wspolczje ci chora na swieta to chyba cos najgorszego co mize byc, zdrowiej ;*
my cie nigdy mi opuscimy, bynajmniej ja ;D
bede czekac z niecierpliwoscia az cos dodasz ^^ to ogladnij dramy pecam 'heirs' o ile ci sie tematyka spodoba ;D i oby twoj plan pomogl i mogla cos dodac ;*
a co do rozdzialu to jestem za tym zeby ola i onew byli razem bo juz troche zaczyna mnie denerwowac zachowanie tae a zwlaszcza ta jego klotnia ostatnia -.- coraz bardziej sie przekone ze to ola powinna byc z onew a nie tae choc ta koncowka byla troche smutna dla niego i troche mu wspolczuje ale mogl isc i ja przytulic a nie ! jonghyun i jego zboczone mysli to mi sie podoba ;3 nadal jestem ciekawa co wyjdzie z tego wojska ;3 z jednej strony to szkoda ze marta nie jest w ciazy ale z drugiej uwazam ze mogloby to ich przerosnac wiec dobrze ze nie jest ;d
a tak na koniec to WESOŁYCH ŚWIĄT ;*
akurat Heirs oglądam i City Hunter. :D I wręcz rozpływam się przy zajebistości Lee Minho, no ale niestety nie mogę się tak napalać, bo mój dryblasek będzie zły. <3 Akurat nie jestem teraz chora, ale byłam przed świętami, jakieś trzy tyg. tylemu bodajże. :P Co do wspólnych cech i biasów, to ja jestem podobna do Minho, więc ziarnko w tym prawdy jakieś jest. Jeśli chodzi o gry zespołowe, to koniec. Zapala się we mnie ta charyzmatyczna natura rywalizacji ,jak u Minho. :D W sumie w końcu z jakiegoś powodu niektóre dziewczyny wręcz narzekały, że gram w koszykówkę lub nogę, bo zawsze je ogrywałam, dzięki mojemu niskiemu wzrostowi. Nawet nie wiedziały kiedy się zaczaiłam i odebrałam im piłkę, haha. XD Och, to miłe, że mam takich kochanych czytelników. <3 ;.; idę robić chlip, chlip w kąt ze szczęścia. XD No tak, Taemin czuje się zagrożony, więc po prostu już sam nie muzę opanować tego swojego zachowania. No i Onew był szybszy co do przytulenia, niestety. :P Taemin pewnie za późno się ogarnął, że powinien ją przytulić, zamiast udawać niezazdrosnego. Tak, jeśli byłaby w ciąży, to wyobraź sobie, jak byłoby jej smutno i ciężko bez Choi. ;.; Pewnie poprosiłby swoich rodziców, aby czasem się nią zaopiekowali, jednak jakie to byłoby niezręczne dla Marty. Nie dość, że nie jest zaręczona z dryblasem, to jeszcze nieplanowane dziecko byłoby w drodze. Takie narzucanie się i pewnie bałaby się, że nagle zaczęliby ja inaczej postrzegać. ;/ Dziękuję za komentarz i tyle ciepłych słów! :* <3 Nie wiem, czy tu wejdziesz, jednak wolałam odpowiedzieć tu, nie w poście, bo nie wiem kiedy dodam kolejny. Pozdrawiam!
UsuńM.K :**