Witam wszystkich! ^^
Dajecie wiarę, że to już rok? oO Właśnie rok temu, pierwszego grudnia postanowiłam założyć bloga i zacząć tworzyć te opowiadanie za namową przyjaciółki. ^^
Chciałabym wam stąd podziękować za to, że czytacie i komentujecie. Mimo iż was mało (domyślam się, że nie każdemu chce się zacząć czytać takiego tasiemca. :P) to i tak cieszę się, że w ogóle ktoś tu wchodzi i to czyta. ^^ Jednak byłabym naprawdę wdzięczna, gdybyście pisali swoje opinie, jak widzicie, bardzo was rozpieszczam długościami rozdziałów, więc również chciałabym, abyście chociaż docenili moją pracę i poświęcony czas poprzez zostawienie po sobie jakiegoś śladu. ^^ Nie oczekuję tasiemcowatych komentarzy, ale w ogóle jakieś. :D
Ah, nie wiem co bym mogła jeszcze tu napisać... xD Chyba zapiszę w kalendarzu, że wyrobiłam się z rozdziałem do dnia rocznicy. ^^ A tak przy okazji: wybaczcie za błędy, bo nie zdążyłam wszystkich sprawdzić. xD (tak, tak, tak naprawdę to ma wielkiego lenia do tego. xD)
Edit.: błędy są poprawione, jeśli jednak coś tam się trafi, to wybaczcie za nieuwagę. xD
Chciałabym wam stąd podziękować za to, że czytacie i komentujecie. Mimo iż was mało (domyślam się, że nie każdemu chce się zacząć czytać takiego tasiemca. :P) to i tak cieszę się, że w ogóle ktoś tu wchodzi i to czyta. ^^ Jednak byłabym naprawdę wdzięczna, gdybyście pisali swoje opinie, jak widzicie, bardzo was rozpieszczam długościami rozdziałów, więc również chciałabym, abyście chociaż docenili moją pracę i poświęcony czas poprzez zostawienie po sobie jakiegoś śladu. ^^ Nie oczekuję tasiemcowatych komentarzy, ale w ogóle jakieś. :D
Ah, nie wiem co bym mogła jeszcze tu napisać... xD Chyba zapiszę w kalendarzu, że wyrobiłam się z rozdziałem do dnia rocznicy. ^^ A tak przy okazji: wybaczcie za błędy, bo nie zdążyłam wszystkich sprawdzić. xD (tak, tak, tak naprawdę to ma wielkiego lenia do tego. xD)
Edit.: błędy są poprawione, jeśli jednak coś tam się trafi, to wybaczcie za nieuwagę. xD
Enjoy~~! ^^
- wika - No powiem Ci, że z komentarzem to zaszalałaś. :O Dziękuje. ^^ Teraz to ja miała,m banana czytając go od Ciebie. :D Wydanie książki? Hmm i do tego na podstawie tego opowiadania? oO Było by to mega. Wystarczy tylko znaleźć jakiegoś sponsora, którego fabuła by zaciekawiła. ^^ Fakt faktem pozmieniałoby się imiona i tak dalej, aby uchornić życie przedsasaeng (ahhahha XD) , ale wyobrażasz sobie co to byłby za film z tego? A raczej drama! :O Pobiłabym pewnie fabułą te wszystkie dramki typu You're beautifull, love rain czy inne. :D Nie dość, że byłoby to długie to ile dramaturgi i zaskoczeń by się działo i pewnie żaden widz by się nie nudził. ^^ Prawie, jak moda na sukces haha. xD Cieszę się naprawdę, że uważasz, że umiem pisać i tak dalej. ^^ Ja wiem, że są lepsi ode mnie, jednak chociaż tymi pomysłami ich przeganiam. :P Szkoda tylko, że tak mało osób czyta hetero, a bardziej yaoi. Szczerze mówiąc nie szaleję tak za tym, dlatego też nie piszę opowiadania z tym gatunkiem tylko znowu hetero którego pierwszy rozdział już zapewne jest dodany na blogu. ^^ Co do sklerozy to witaj w klubie zapominalskich. :P U mnie jest tak samo haha. xD Do do spotkania na żywo. Zapewne znając moje szczęście, mieszkasz gdzieś na środku Polski, albo w drugim jej końcu, jak praktycznie każda autorka u których czytam i mam jako taki kontakt. To takie smutne. ;.; No chyba, że masz gg, więc jakby co to jest moje - 11771645, jak chcesz to pisz, jestem w miarę często tam i zawsze już coś, prawda? ^^ Pozdrawiam i dziękuję jeszcze raz za przeczytanie rozdziału! ^^
- S-słucham? W ciąży? - zapytała słabo, przez rozchylone w szoku usta, nie dowierzając, że jej obawy, mogą stać się prawdą... To przecież musiał, być jakiś żart!
Oczy Marty, szkliły się coraz bardziej, przy takcie łomoczącego w piersi serca. Czuła się tak, jakby w jednej sekundzie jej świat się zawalił. Nie wiedziała, co ma robić?! Jak zareagować? Nawet bała się spojrzeć, na resztę zgromadzonych, twardo patrząc w troskliwe spojrzenie pana Kim.
Momentalnie zrobiło się słabo i zaczęły napadać ją mdłości. Jej drobne dłonie drżały, a serce jeszcze mocniej pompowało krew, dudniąc w jej piersi. Zbyt szybko i mocno. Brunetka zaczęła łapczywie łapać hausty powietrza i wypuszczać je, doznając lekkiego ataku paniki. Wyglądała zapewne dla osoby pobocznej, jak biegacz, po odbytym maratonie.
- Pani Marto, proszę postarać się powoli oddychać. - lekarz widząc, co się dzieje, zaczął powoli klepać jej ramię. Chciał ją uspokoić, bowiem reszta zgromadzonych, jak i siedzący obok Minho, byli w ciągłym osłupieniu. Mimo, iż brunet trzymał ją za dłoń, to ta zdawała się także zacząć drżeć, poluźniając uścisk. - Niestety z prezerwatywami bywa różnie. Być może któraś była uszkodzona i oboje, tego nie zarejestrowaliście? Proszę jednak, na razie nie martwić się, na zapas. - starszy mężczyzna uśmiechnął się mile. - Wiem, że moje słowa mocno tobą wstrząsnęły, ale opieram podejrzenia, na twoich dolegliwościach. Dla mnie, wskazują na ewidentną ciążę. Jednak jestem, tylko człowiekiem i może być też tak, że to zbieg okoliczności, przez pracę, i złą dietę. Tak, jak podejrzewasz. I tak, jak mówiłem, najlepiej od razu radziłbym iść do ginekologa. On, na pewno stwierdzi, czy zostanie pani szczęśliwą mamą, czy to też fałszywy alarm. - w całym salonie panowała grobowa cisza. Nawet nie było słychać oddechów, które niektórzy wstrzymali z szoku, o tym, iż Marta, może być w ciąży z Minho. Ten chyba w danym momencie był najbardziej nieobecny, przez trzymający go szok. Patrzył tępo, albo gdzieś przed siebie, albo pod siebie.
Jakoś nie potrafił odtworzyć informacji, jakie padły z ust lekarza. No, bo jak mogłoby być możliwe, że Marta, mogła zajść w ciążę? Przecież było tak, jak mówiła Marta! Uważał, jak potrafił! Jednak być może lekarz miał rację i oboje zostali ofiarami psotnego losu? A może, to nie było zostanie ofiarą, a los chciał im coś przekazać? Sam przecież zaczął myśleć, o zaręczynach, prawda? Być może dana sytuacja, miała ułatwić mu decyzję? Jednak dlaczego teraz, tak nagle?! Gdy tuż za rogiem, czekała go służba wojskowa!
To nie tak, że Minho, nie czuł, gdzieś w głębi serca radości. Uwielbiał dzieci i zawsze chciał zostać ojcem. Nawet jeśli wyobrażał sobie wszystko w nieco innej kolejności. Bardziej, niż zostanie ojcem, martwił go fakt, co się stanie z dziewczyną, gdy ten pójdzie do wojska? Zostanie sama z tym wszystkim? Opcji pójścia później, jakoś nie widział. Poza tym bał się, co się stanie, gdy menadżer się, o tym dowie? Albo, o zgrozo jego rodzice! Matka, jak matka, na pewno ucieszyłaby się, że zostanie babcią. Jednak Minho, czuł respekt do ojca, który potrafił być czasem surowy. I cóż, był raczej tradycionalistą.
To nie tak, że Minho, nie czuł, gdzieś w głębi serca radości. Uwielbiał dzieci i zawsze chciał zostać ojcem. Nawet jeśli wyobrażał sobie wszystko w nieco innej kolejności. Bardziej, niż zostanie ojcem, martwił go fakt, co się stanie z dziewczyną, gdy ten pójdzie do wojska? Zostanie sama z tym wszystkim? Opcji pójścia później, jakoś nie widział. Poza tym bał się, co się stanie, gdy menadżer się, o tym dowie? Albo, o zgrozo jego rodzice! Matka, jak matka, na pewno ucieszyłaby się, że zostanie babcią. Jednak Minho, czuł respekt do ojca, który potrafił być czasem surowy. I cóż, był raczej tradycionalistą.
- No dobrze, czas na mnie. - mężczyzna wstał, na równe nogi, przez co każdy przeniósł, na niego swój wzrok. - Naprawdę radzę iść, jak najszybciej do ginekologa. Jeśli możesz przyspieszyć wizytę, to to zrób. Bez sensu, abyś się zamartwiała. - westchnął i popatrzył teraz, na resztę zgromadzonych. Zwłaszcza, na Minho i Olę. - Zadbajcie, aby Marta, zjadła coś porządnego, zanim pójdzie spać, dobrze? - reszta pokiwała twierdząco głowami, już nie wiedząc, na kogo patrzeć. Uśmiechniętego lekarza, podłamaną Martę, czy nieobecnego Minho? - Do widzenia.
- Do widzenia. - odpowiedzieli chórkiem i gdy tylko drzwi się zamknęły, cała paczka podeszła bliżej sofy, konwersując między sobą. W sumie najbardziej przeżywał całą akcję Kibum, Jonghyun i Taemin. Klekotali, między sobą, niczym katarynki, na targu, niedowierzając w takie zaniedbanie. Po chwili jednak jednogłośnie uznali, że fajnie będzie mieć nowego członka rodziny. Tak też, między nimi, zaczął się temat wyprawki dla dziecka i gdybania, do kogo dziecko będzie podobne?
Jinki, zaś nerwowo konwersował z Olą, zerkając co chwilą w stronę Marty i Minho. Zapewne już kalkulował w głowie plan, na kolejne miesiące, nim wybiorą się do wojska. Cóż, taka była jego rola, jako lidera. Zapewne najbardziej martwił go fakt, jak zareaguje, na to wszystko ich menadżer?
Zdezorientowana brunetka, patrzyła po wszystkich czując, jak dopada ją przebodźcowanie. Miała ochotę, jak najszybciej uciec od tych ciekawskich i irytujących głosów. Czuła, coraz bardziej napływającą rozpacz, strach i mdłości. Zerknęła w stronę skupionego Minho, który ku jej zaskoczeniu, nadal trzymał ją za dłoń. Jego zbolałe i pełne obaw spojrzenie, przeniosło się, na nią.
Marta od razu poczuła ból w sercu, na ten widok.
Jinki, zaś nerwowo konwersował z Olą, zerkając co chwilą w stronę Marty i Minho. Zapewne już kalkulował w głowie plan, na kolejne miesiące, nim wybiorą się do wojska. Cóż, taka była jego rola, jako lidera. Zapewne najbardziej martwił go fakt, jak zareaguje, na to wszystko ich menadżer?
Zdezorientowana brunetka, patrzyła po wszystkich czując, jak dopada ją przebodźcowanie. Miała ochotę, jak najszybciej uciec od tych ciekawskich i irytujących głosów. Czuła, coraz bardziej napływającą rozpacz, strach i mdłości. Zerknęła w stronę skupionego Minho, który ku jej zaskoczeniu, nadal trzymał ją za dłoń. Jego zbolałe i pełne obaw spojrzenie, przeniosło się, na nią.
Marta od razu poczuła ból w sercu, na ten widok.
- M-Minho... - szepnęła żałośnie z lekko już zaszklonymi oczyma. Ten, jak na alarm powrócił do świata żywych. Zamrugał energicznie powiekami i spojrzał, na jej przerażoną, i niezdrowo bladą twarz. Gdy przeniósł mroczny wzrok, na resztę, zacisnął pięści i wstał z miejsca.
- Zamknijcie się! - warknął srogo, jak nie on, czym uciszył chłopaków, bowiem Ola, nie dawała rady ich uciszać z Jinkim. Wszyscy popatrzyli, na niego z przerażeniem. - To nie jest jeszcze pewne, czy Marta, jest w ciąży! Więc do cholery, ostudźcie ten zapał z zamiarem kupowania już ciuszków i wymyślaniem imion dla dziecka! - Taemin, Kibum i Jonghyun, popatrzyli na niego, niczym ciele, na malowane wrota, po czym znowu powrócili do gatki.
- Będzie maluch! Tak! Będę miał kogo bawić! - Kibum, ekscytował się chyba najbardziej zaistniałą sytuacją, śmiejąc się radośnie.
- Key... Powiedziałem przecież, że to nic pewnego, więc do jasnej cholery ogarnij się! - wyprowadzony z równowagi dryblas, uchwycił jego kołnierze dłońmi i przybliżył jego twarz do swojej. Patrzył w jego kpiące oczy, niczym rozzłoszczona bestia.
- Zachowujecie się, jak dzieci. - skwitowała Ola, siadając obok przyjaciółki. - W porządku? Jak się czujesz? - zapytała troskliwie, patrząc z wielkim bólem na łzy dziewczyny. Ignorowała, przy tym fakt, jak Onew i Minho, użerają się właśnie z drażliwą trójką.
- A, ja myślisz? Jak byś zareagowała, gdybyś dowiedziała się, że prawdopodobnie jesteś w nieplanowanej ciąży? A ojciec tego dziecka, zostawi cię za parę miesięcy, bo musi odbyć służbę wojskową? Uważałabyś, że jest w porządku? - brunetka mruknęła po polsku, patrząc smutno, na ukochanego.
- Może i nie, ale cieszyłabym się z jednej strony. Dzieci są wspaniałe i mega słodkie. - Ola, również odpowiedziała jej w ojczystym języku. - To wasze, o ile twoja ciąża okaże się prawdą, będzie w szczególności przesłodziakiem. - dodała z czułym uśmiechem, gładząc drżącą dłoń przyjaciółki.
- Eh, może i masz rację, że są słodkie, jednak... Ja uważam, że to za szybko. - oczy Marty, ponownie niebezpiecznie się zaszkliły. - Ja... czuję, że nie jestem jeszcze, na to gotowa. Ola, boje się, że sobie nie poradzę. - dziewczyna zaszlochała patrząc, na swój brzuch, na którym położyła po chwili rękę. Wizja, że niedługo to miejsce, mogłoby się stać bardzo wypukłe z maleństwem w środku, jakoś ją przerażała.
- Poradzisz sobie! Jakby co z chęcią ci pomogę! I zrewanżuje tym mój dług, który wiszę ci od długiego czasu, za twoją przewspaniałą pomoc. - blondynka przytuliła do siebie dziewczynę i zaczęła gładzić ją po głowie. Domyślała się, jak taka wiadomość mocno uderzyła w lubiącą się wszystkim przejmować, Martę.
- Nie wiem, o czym teraz mówicie, ale to jest ta moja spóźniona, urodzinowa niespodzianka, tak? - zażartował Jong, bowiem jego urodziny przypadały, na początku kwietnia, a właśnie zaczynał się maj.
Chciał jakoś poprawić tą dziwną atmosferę. Przecież z takich rzeczy ludzie powinni się cieszyć, a nie rozpaczać.
Marta, niemalże od razu oderwała się od blondynki, patrząc z zażenowaną miną, na chłopaka. Było jej niesamowicie głupio, że swoimi dolegliwościami, zaburzyła harmonogram niespodzianki urodzinowej.
Marta, niemalże od razu oderwała się od blondynki, patrząc z zażenowaną miną, na chłopaka. Było jej niesamowicie głupio, że swoimi dolegliwościami, zaburzyła harmonogram niespodzianki urodzinowej.
- Jonghyun, ja... Ja naprawdę przepraszam. Zrujnowałam ci urodziny. Nie dość, że o miesiąc spóźnione, przez ostatnie wydarzenia, natłok pracy, to jeszcze, przez tą sytuację... - powiedziała smutno. Ten uśmiechnął się czuje i kucnął przy jej nogach, obejmując przy okazji jej dłonie.
- Powtarzasz się. - zmierzwił delikatnie jej i tak już rozwalone włosy. - I przestań przepraszać, bo nie masz za co. A tym bardziej, za niby zrujnowanie mi urodzin, które nawet jeszcze dobrze się nie zaczęły! Także nie martw się, dobrze?
- Eh, jeśli tak twierdzisz...
- A teraz chodź! Musimy cię porządnie dożywić, bo któż wie, czy nie rośnie, o tutaj małe Żabiątko! - Jong, zachichotał, biorąc ją pod ramieniem jedną ręką, a tą drugą dotykając lekko wystającego brzucha.
- Jonghyun, proszę... - mruknęła zażenowana.
- Co ty robisz? - odezwał się nagle Choi, który zmaterializował się, przed nimi. Patrzył, na Jonghyuna, poważnie, wyglądając niczym Minotaur, strzegący labiryntu.
- Jak, to co? Trzeba ją porządnie nakarmić za te wszystkie dni! Nie słyszałeś, co mówił lekarz?
- Słyszałem, jednak nie widzę potrzeby, aby zabierać ją do kuchni. Co jeśli znowu zemdleje?
- Nie zemdleję. Już mi lepiej kochanie. - Marta, powiedziała czule, uśmiechając się do niego niemrawo. Jednak Minho, to nie przekonało. Zamienił się miejscami z brunetem, sadzając dziewczynę, na sofie, obok nadal siedzącej Oli. Ta zaśmiała się z tego, ciesząc się z takiej reakcji Minho. Gorzej byłoby, gdyby coś mu odwaliło i postanowiłby wyjść z domu, aby wszystko przemyśleć.
- Zaraz wszystko wystawi się, na stoliczku Jonghyun. Więc Minho, ma rację. Lepiej, niech Marta, jeszcze posiedzi, na sofie, aby nam ponownie nie zemdlała. - Ola, uśmiechnęła się w stronę zdezorientowanego Kim i pełnego skupienia Choi.
- Zaraz wszystko wystawi się, na stoliczku Jonghyun. Więc Minho, ma rację. Lepiej, niech Marta, jeszcze posiedzi, na sofie, aby nam ponownie nie zemdlała. - Ola, uśmiechnęła się w stronę zdezorientowanego Kim i pełnego skupienia Choi.
- W sumie masz rację... - skwitował Jonghyun. Spojrzał, na resztę zgromadzanych. - Chodźcie mi pomóc, a oni niech zostaną chwilę sami. - dodał w stronę reszty, biorąc po drodze wszelakie reklamówki i tort w pudełku. Chciał tym dać chwilę prywatności owej dwójce, która na pewno potrzebowała pobyć sam, na sam.
- Ale się porobiło. - stwierdził Onew, wzdychając ciężko, gdy wyjmował z lodówki jedzenie. - W sumie fajnie byłoby, gdyby spodziewali się dziecka. Jednak z drugiej strony Minho, będzie szedł do wojska i co? Marta, przez dwa lata, będzie z tym wszystkim sama? Już pomijam przepustki, na których będzie miał okazję, ujrzeć ją z dużym brzuchem, a potem narodzonym dzieckiem. - westchnął smutno, zerkając w stronę wtulonej w siebie pary.
- Ale się porobiło. - stwierdził Onew, wzdychając ciężko, gdy wyjmował z lodówki jedzenie. - W sumie fajnie byłoby, gdyby spodziewali się dziecka. Jednak z drugiej strony Minho, będzie szedł do wojska i co? Marta, przez dwa lata, będzie z tym wszystkim sama? Już pomijam przepustki, na których będzie miał okazję, ujrzeć ją z dużym brzuchem, a potem narodzonym dzieckiem. - westchnął smutno, zerkając w stronę wtulonej w siebie pary.
- Nie zapominajmy, o wścibskich reporterach i sasaeng, którzy przecież wiedzą bardzo dobrze, że Choi jest w związku. - dodał starszy Kim, patrząc w skupieniu, na piękny tort.
- Owszem wiedzą, ale nie wiedzą z kim jest. - młodszy z Kimów, również dołączył do rozmowy, układając jakieś słodycze, na talerzyku. Czuł wewnętrzną radość i pewnego rodzaju strach, co będzie dalej?
- Owszem wiedzą, ale nie wiedzą z kim jest. - młodszy z Kimów, również dołączył do rozmowy, układając jakieś słodycze, na talerzyku. Czuł wewnętrzną radość i pewnego rodzaju strach, co będzie dalej?
- Eh... Marta, mówiła, że się bardzo boi i nie jest jeszcze gotowa, na dziecko. Boję się, o nią. Któż wie, co zacznie wydziwiać, jeśli naprawdę jest ciąży...? - tym razem, martwiła się Ola, wtulając się w bok równie zmartwionego Taemina.
- Cóż, jak pójdzie do ginekologa, to dopiero wtedy dowiemy się wszystkiego. - skwitował Key, patrząc uważnie, na wtuloną w siebie parę.
- Kiedy ona ma konkretnie, tego ginekologa?
- Pojutrze. - gdy Ola, to powiedziała, reszta przytaknęła jej głowami, nie wiedząc tak naprawdę, jak to wszystko potoczy się dalej?
- Kiedy ona ma konkretnie, tego ginekologa?
- Pojutrze. - gdy Ola, to powiedziała, reszta przytaknęła jej głowami, nie wiedząc tak naprawdę, jak to wszystko potoczy się dalej?
Kiedy wszystko zostało już zaniesione, blondynka podpaliła świeczki, na torcie. Śpiewając ,,Wszystkiego najlepszego'' Jonghyunowi, razem ze wszystkimi, zaczęła podchodzić do niego bliżej. Ten uśmiechnął się wdzięcznie, patrząc po wszystkich. W końcu pomyślał życzenie i z uśmiechem zdmuchnął wszystkie palące się ogniki.
Następnie każdy wziął się za jedzenie. Marta, nadal siedząc, na sofie, wręcz nie nadążała ze zjedzeniem kolejnych porcji posiłków, które każdy jej dokładał.
Następnie każdy wziął się za jedzenie. Marta, nadal siedząc, na sofie, wręcz nie nadążała ze zjedzeniem kolejnych porcji posiłków, które każdy jej dokładał.
- Dobra wystarczy, bo nam się biedna zapcha za bardzo i do tego jeszcze bardziej rozchoruje. - Key przysłonił dłońmi talerz brunetki, kiedy Minho, chciał nałożyć Marcie, kolejną porcję kimchi. Ta ledwo przełykając przeżuty ryż, ukłoniła się lekko, dziękując mu za to. Jednak on tego nie zauważył, mierząc się nawzajem groźnym spojrzeniem z Choi.
- Minho, on ma racje. Jeszcze znowu zacznie wymiotować. Tym razem z przejedzenia. - skwitował zniesmaczony Taemin, czując, jak blondynka całuje go za to czule w policzek. Faktycznie wizja, kolejnych rozmów z muszą klozetową, nie była dla Marty, wymarzoną...
- Niech ona zadecyduje, czy jej wystarczy. Przecież umie mówić... Prawda kocie? - Choi spojrzał czule, na dziewczynę, po czym z rozbawieniem starł z kącika jej ust sos z tteokbokków. Dziewczyna zarumieniła się, przez ten mały gest i uśmiechnęła pod nosem. Nie wiedziała dlaczego, ale zawsze tak reagowała, na jego czuły uśmiech.
- Dziękuję, że tak się, o mnie martwicie, ale naprawdę już mi wystarczy. - odparła z czułym, ale nadal smutnym uśmiechem. - Jeśli pozwolicie, to pójdę już, na górę. - Marta, ponownie starała się uśmiechnąć do nich pogodnie, jednak pech chciał, że jej uśmiech, wyglądał, jak grymas. - Wybacz Jonghyun, że nie jestem w stanie celebrować twoich urodzin dłużej.
- W porządku. Odbijemy, to sobie innym razem, więc idź, na górę i odpocznij z przyszłym Żabiątkiem.
- Żabiątkiem? - dziewczyna uniosła brew ku górze, prawie parskając śmiechem.
- Czuję, to w kościach. Będzie Żabol junior. - Kim puścił do niej oczko, śmiejąc się wesoło, wraz z siedzącym obok niego Kibumem.
- Ała! Za co?! - stęknął z niezadowoleniem, gdy dostał kuksańca w bok od Onew.
- Aha... - Marta, przyglądała im się wszystkim, przez chwilę. Ola i Taemin, prawie parskali śmiechem, na nazwanie prawdopodobnie jej przyszłego dziecka Żabiątkiem. Spoważnieli jednak, widząc gromiący wzrok Minho, który mruczał coś pod nosem. Na szczęście nie byli jedynymi, których uraczał danym spojrzeniem. Jonghyuna i Kibuma, także dotknął ten zaszczyt. Brunetka westchnęła, na to zjawisko i powoli zaczęła wstawać, jakby bojąc się, że każdy gwałtowny ruch, może zakończyć się upadkiem.
- W porządku. Odbijemy, to sobie innym razem, więc idź, na górę i odpocznij z przyszłym Żabiątkiem.
- Żabiątkiem? - dziewczyna uniosła brew ku górze, prawie parskając śmiechem.
- Czuję, to w kościach. Będzie Żabol junior. - Kim puścił do niej oczko, śmiejąc się wesoło, wraz z siedzącym obok niego Kibumem.
- Ała! Za co?! - stęknął z niezadowoleniem, gdy dostał kuksańca w bok od Onew.
- Aha... - Marta, przyglądała im się wszystkim, przez chwilę. Ola i Taemin, prawie parskali śmiechem, na nazwanie prawdopodobnie jej przyszłego dziecka Żabiątkiem. Spoważnieli jednak, widząc gromiący wzrok Minho, który mruczał coś pod nosem. Na szczęście nie byli jedynymi, których uraczał danym spojrzeniem. Jonghyuna i Kibuma, także dotknął ten zaszczyt. Brunetka westchnęła, na to zjawisko i powoli zaczęła wstawać, jakby bojąc się, że każdy gwałtowny ruch, może zakończyć się upadkiem.
- Może pójdę z tobą? - Choi bardziej stwierdził, niż zapytał, również wstając z sofy, na której siedział obok niej.
- Nie trzeba Minho. Posiedź tu z nimi jeszcze. Ja... - zamilkła, gdy jej głos drżał, gdy to mówiła. Myślała, przez chwilę, nad dalszymi słowami. Nie chciała zranić Choi. - Ja potrzebuję pobyć, przez chwilę sama. Mam nadzieję, że to uszanujesz. - zielonooka powiedziała cicho, patrząc smutno w ciemne oczy Minho. Te jego patrzyły, na nią z troską i pewnego rodzaju strachem.
Gdy Choi ułożył troskliwie dłoń, na jej policzku, ta ją pochwyciła. Przymknęła powieki, gładząc czule kciukiem jej wierzch. Domyślała się, że brunet chce teraz, przy niej być. Jednak czuła, że bardziej od drugiej osoby, jest jej potrzebna chwila sam, na sam.
Gdy Choi ułożył troskliwie dłoń, na jej policzku, ta ją pochwyciła. Przymknęła powieki, gładząc czule kciukiem jej wierzch. Domyślała się, że brunet chce teraz, przy niej być. Jednak czuła, że bardziej od drugiej osoby, jest jej potrzebna chwila sam, na sam.
- Dobrze, jak uważasz. - stwierdził smutno, czując pewien ból gdzieś w okolicy klatki piersiowej. - Jednak przyjdę za jakiś czas sprawdzić, jak się czujesz, ok? - dodał, patrząc smutno w jej stronę. Zwiesił swój wzrok, zaciskając nieco powieki, gdy poczuł ponowy ból w klatce piersiowej.
Nie chciał jej zostawiać teraz samej. Czuł, że powinien dać jej teraz, jak najwięcej otuchy. Tym bardziej, iż jej prawdopodobna ciąża, jest pod znakiem zapytania. Obarczał się winą, za owe przygnębienie i strach u swojej ukochanej. Utwierdzał się w przekonaniu, że skoro prawdopodobnie nabroił, to powinien wziąć za to odpowiedzialność. Jednak wizja niespodziewanej ciąży Marty i jej poród, gdy ten, będzie już, na służbie, była trudnym do wyobrażenia. Mimo to, nie miał zamiaru się załamywać i być dobrej myśli! W końcu przecież warto myśleć w takich chwilach pozytywnie, a wtedy wszystko wydaje się być łatwiejsze. Prawda?
- Ola? Poszłabyś ze mną chociaż, na górę w razie czego? Nie chciałabym wam znowu zrobić kłopotu, gdyby ktoś znalazł mnie nieprzytomnie leżącą, na korytarzu. - Polka zażartowała i spojrzała niepewnie, na Minho. Czy, aby nie uraziła go tym, że wolała w danym momencie pobyć, przez chwilę z Olą, a nie z nim? Widziała, jak ten spogląda, na nią i czule się uśmiecha, zaraz jednak opuszczając głowę ze smutną miną.
- Pewnie. - Ola, odpowiedziała troskliwie, stając u jej boku. Raper popatrzył znowu, na nią smutno.
Cóż mógł poradzić, że akurat wolała w danym momencie towarzystwo przyjaciółki, a nie jego? To trochę bolało, jednak rozumiał... I zrobi tak, jak mówił. Pójdzie do niej niedługo sprawdzić, jak się czuje?
Cóż mógł poradzić, że akurat wolała w danym momencie towarzystwo przyjaciółki, a nie jego? To trochę bolało, jednak rozumiał... I zrobi tak, jak mówił. Pójdzie do niej niedługo sprawdzić, jak się czuje?
Marta, już na zapas życzyła wszystkim miłej nocy i łapiąc blondynkę pod pachę, ruszyła z nią, na górę. Jednak nic do niej nie mówiła, bo bała się, że wybuchnie płaczem. Cisza była dla niej najodpowiedniejszą opcją, co zauważyła również i Ola.
Minho, stanął przed drzwiami od swojego pokoju i westchnął. Jak, tylko dziewczyna poszła, na górę, nie potrafił wypić więcej, niż marne trzy kieliszki soju. Długo również tam nie siedział. Samemu życząc reszcie miłej nocy i dalszej zabawy, ruszył na górę do swojego pokoju. Po prostu czuł, że mimo, iż Marta, nie chciała towarzystwa, on i tak powinien teraz, przy niej być. Wspierać ją, niezależnie od tego, co on myśli, na temat prawdopodobnej ciąży.
Minho, nacisnął powoli klamkę, w taki sam sposób uchylając, nieco drzwi. Przez niewielką szparę w drzwiach, zauważył przybitą Martę. Siedziała, na łóżku w pozycji wpółleżącej, opierając się plecami, o podpartą, o wezgłowie poduszkę. Była już nawet przebrana w jego koszulkę, nieco dla niej przydużą i czarne majtki. Owa koszulka, była podwinięta nad brzuchem, po którym Marta, leniwie jeździła swoją drżącą dłonią. Nie wiedząc, że jest obserwowana, wpatrywała się w niego nieobecnie, zapewne zajęta myślami.
Nagle, jakby czując czyjąś obecność, odwróciła głowę w bok. Ich spojrzenia skrzyżowały się ze sobą, gdy oboje zamarli. Jako pierwsza, ocuciła się brunetka. Niczym poparzona zakryła swój brzuch koszulką, a następnie kołdrą. Unikała wzroku Choi, jak ognia piekielnego. Widać było po jej zachowaniu, że nie wiedziała, jak się ma zachować? Zwłaszcza po tym, jak zapewne widział, jak gładzi się po brzuchu.
Minho, westchnął ciężko z poważną miną, bowiem zdążył zauważyć zaczerwienioną i nieco podpuchniętą twarz dziewczyny.
Marta, płakała, a to go bolało, bo czuł, że to przez niego wylewa niepotrzebne łzy. Zapewne swoim poważnym zachowaniem, które było wywołane szokiem, dał jej powody do niepokoju. Plus zapewne dochodził do tego wszystkiego, ich rodzaj pracy i pójście do wojska.
Choi, zaczął powoli podążać w stronę łóżka, przez co brunetka zerknęła, na niego niepewnie. Ukrywała swoją twarz we włosach, jakby chciała ukryć wszystkie emocje, malujące się, na jej twarzy. Minho, chcąc dodać jej otuchy, uśmiechnął się do niej czule. Wyszło jednak inaczej, bowiem broda brunetki zadrżała, a oczy zaszkliły jej się ponownie. Znowu odwróciła od niego swój wzrok, zaciskając dłonie, na pościeli, którą była przykryta pod same piersi.
Serce Minho, zakuło boleśnie, gdy ciałem dziewczyny wstrząsnął szloch. Widać było, że starała się, jak mogła, aby to ukryć. Jednak ciało było silniejsze, nakazując jej ustom, wydawać specyficzny dźwięk łkania. Ten widok, coraz to bardziej wprawiał Choi w dyskomfort.
Usiadł się, tuż obok i objął brunetkę swoim silnym ramieniem. Przycisnął ją do swego boku, całując jej głowę, na wysokości swoich ust. Dziewczyna wybuchła większym płaczem, więc w milczeniu, kołysał się z nią przez chwilę. A, gdy trochę się uspokoiła, odsunął się nieco od niej, ale tak, aby nadal być w stanie obejmować ją ramieniem. Odsunął kołdrę w bok, robiąc to tak powoli, jakby bał się, że tym ruchem spłoszy ją, niczym dzikie zwierzę. Dziewczyna w tym czasie z uwagą przypatrywała się temu wszystkiemu, spinając się w jego ramionach, co wyczuł.
- Minho, co ty? - szepnęła i jeszcze bardziej się spięła, gdy Choi podsunął jej koszulkę wyżej. Położył swoją dłoń, na jej nagim brzuchu i zaczął go gładzić. Dziewczyna zadrżała, biorąc duży haust powietrza, przez co wciągnęła brzuch. To, jednak nie przeszkodziło Minho, aby dalej powoli przesuwać dłoń, po odsłoniętym ciele.
- Jak się czujesz? - uśmiechnął się czule, łapiąc kontakt wzrokowy z dziewczyną, gdy odważyła się, na niego spojrzeć.
Właśnie wyobrażał sobie, że brzuch Marty, jest wypukły, kryjąc w sobie ich potomka. Odgonił jednak te nieco niestosowne myśli z głowy, widząc przygnębiony wyraz twarzy dziewczyny.
- Nie wiem... - Marta, szepnęła i odwróciła swój wzrok. - Mam mętlik w głowie, bo nadal nie mogę uwierzyć w to, co powiedział lekarz. - dodała, zerkając zapłakanym wzrokiem, na Minho. Ten westchnął ciężko, przymykając na chwilę swoje powieki, bowiem nie lubił, gdy ktoś uciekał od problemów.
- Rozumiem. Ja naprawdę wszystko rozumiem Marta. - Minho, odparł nieco zbyt surowym i pełnym zawodu tonem, patrząc na dziewczynę. - Ja też nadal jestem w szoku. I jeśli mam być szczery, to boli mnie fakt, że wolałaś wypłakać się w poduszkę, niż moje ramię. A przecież aktualnie, to wszystko, też tyczy się i mnie, bo... Bo prawdopodobnie, przez kolejne miesiące, będziesz nosić pod sercem, także i moje dziecko. - Minho, spojrzał w oczy Marty, czując jak jego wzrok nieco się rozmazuje. Następnie przełykając z trudem ślinę, przekierował spojrzenie, na brzuch dziewczyny. Poczuł, na policzku spływającą łzę, jednak zignorował ją.
Ponownie zaczął go gładzić, uśmiechając się nikle. Czuł rosnący stres i pewnego rodzaju ekscytację, gdy zdał sobie sprawę, że prawdopodobnie zostanie ojcem. Bo, czy to nie był dziwny przypadek, że zaczął myśleć, o zaręczynach i nagle wyszła taka sytuacja? Jakby życie chciało szybciej zweryfikować, jego zamiary.
Marta, przełknęła głośno ślinę, mając ochotę ponownie się rozpłakać, gdy widziała łzy u Minho. Zacisnęła mocno wargi i pięści, na pościeli, walcząc sama ze sobą, aby nie pęknąć. Nie chciała ranić Minho, a czuła, że i tak to zrobiła. Jakby szokujące spekulacje, o jej prawdopodobnej ciąży, nie były dla niego i tak już ogromnym ciosem. I cóż, oczywistym był fakt, że wolała wypłakać się w jego ramię, niż poduszkę. Jednak nie chciała, aby widział ją zapłakaną i załamaną. Bała się, że brunet uzna, że ona nie chce tego dziecka. Albo z litości postanowi zostać już, na zawsze z nią i dzieckiem. A prawda była taka, że sama aktualnie nie wiedziała, czy go chce, czy nie? Jej emocje balansowały, na granicy radości i załamania, męcząc ją psychicznie. Nawet jeśli Minho, będzie chciał, tego dziecka, to i tak wiedziała, że będzie katować się, negatywnymi myślami. Lubiła dużo, a wręcz za dużo myśleć, rozważać i planować, jak ktoś się zachowa w danej sytuacji? Dlatego też uciekła, na górę, zamiast zacząć wypłakiwać się w ramię Minho. Pragnęła ukryć się w pokoju, przed całym światem, próbując uspokoić natarczywe myśli.
Marta, ponownie odważyła się spojrzeć, na skupioną minę Minho. Jego niezadowolony ton głosu, nadal nieprzyjemnie wybrzmiewał w jej uszach. Poniekąd rozumiała, że był zły, że uciekła przed nim, niczym tchórz. Jednak ten jego poważny i zawiedziony tembr sprawił, że poczuła się jeszcze gorzej. Starała się jednak nie brać, tego dosadnie do siebie.
- Minho...? - zaczęła cicho, przygryzając drżącą wargę. Wlepiła swój wzrok w dłoń Choi, która dalej delikatnie gładziła jej brzuch, kulistymi ruchami. To było bardzo czułe z jego strony. Jednak jego dotyk sprawiał, że nie była w stanie się skupić. Położyła, więc swoją drobniejszą dłoń, na tej jego, o wiele większej. Sprawiła tym gestem, iż zaprzestał swojej czynności. Spojrzał, na nią uważnie, a ich spojrzenia, zetknęły się ze sobą. - Co my zrobimy, jak... Jak okaże się, że naprawdę jestem w cią... O mój boże! - Marta, nie wytrzymała i rozkleiła się, na dobre w ramionach ukochanego. Ten przytulił ją mocno do siebie, pozwalając schować twarz w zagłębieniu jego szyi. Wiedział, że taki gest, jest jej teraz najbardziej potrzebny. Uczucie obecności drugiego człowieka i jego ciepło, działały uspokajająco.
Minho, pocałował głowę Marty, gładząc pokrzepiająco dłonią jej drżące plecy i ramiona. Oparł policzek, o jej głowę i zaczął ich leniwie kołysać, na boki. Czekał, aż ta się uspokoi. Gdy to nastąpiło, odsunął ją od siebie, trzymając jej ramiona. Spojrzał głęboko w jej zaczerwienione oczy. Niestety musiał przyznać, przed samym sobą, że Marta, wyglądała strasznie z rozmazanym tuszem, pod oczyma. Jednak która kobieta, wyglądała w takim stanie korzystnie? Chyba żadna... Chociaż z drugiej strony Marta, wyglądała niczym mała bezbronna panda, którą chciał mocno tulić i kochać.
*
Minho, stanął przed drzwiami od swojego pokoju i westchnął. Jak, tylko dziewczyna poszła, na górę, nie potrafił wypić więcej, niż marne trzy kieliszki soju. Długo również tam nie siedział. Samemu życząc reszcie miłej nocy i dalszej zabawy, ruszył na górę do swojego pokoju. Po prostu czuł, że mimo, iż Marta, nie chciała towarzystwa, on i tak powinien teraz, przy niej być. Wspierać ją, niezależnie od tego, co on myśli, na temat prawdopodobnej ciąży.
Minho, nacisnął powoli klamkę, w taki sam sposób uchylając, nieco drzwi. Przez niewielką szparę w drzwiach, zauważył przybitą Martę. Siedziała, na łóżku w pozycji wpółleżącej, opierając się plecami, o podpartą, o wezgłowie poduszkę. Była już nawet przebrana w jego koszulkę, nieco dla niej przydużą i czarne majtki. Owa koszulka, była podwinięta nad brzuchem, po którym Marta, leniwie jeździła swoją drżącą dłonią. Nie wiedząc, że jest obserwowana, wpatrywała się w niego nieobecnie, zapewne zajęta myślami.
Nagle, jakby czując czyjąś obecność, odwróciła głowę w bok. Ich spojrzenia skrzyżowały się ze sobą, gdy oboje zamarli. Jako pierwsza, ocuciła się brunetka. Niczym poparzona zakryła swój brzuch koszulką, a następnie kołdrą. Unikała wzroku Choi, jak ognia piekielnego. Widać było po jej zachowaniu, że nie wiedziała, jak się ma zachować? Zwłaszcza po tym, jak zapewne widział, jak gładzi się po brzuchu.
Minho, westchnął ciężko z poważną miną, bowiem zdążył zauważyć zaczerwienioną i nieco podpuchniętą twarz dziewczyny.
Marta, płakała, a to go bolało, bo czuł, że to przez niego wylewa niepotrzebne łzy. Zapewne swoim poważnym zachowaniem, które było wywołane szokiem, dał jej powody do niepokoju. Plus zapewne dochodził do tego wszystkiego, ich rodzaj pracy i pójście do wojska.
Choi, zaczął powoli podążać w stronę łóżka, przez co brunetka zerknęła, na niego niepewnie. Ukrywała swoją twarz we włosach, jakby chciała ukryć wszystkie emocje, malujące się, na jej twarzy. Minho, chcąc dodać jej otuchy, uśmiechnął się do niej czule. Wyszło jednak inaczej, bowiem broda brunetki zadrżała, a oczy zaszkliły jej się ponownie. Znowu odwróciła od niego swój wzrok, zaciskając dłonie, na pościeli, którą była przykryta pod same piersi.
Serce Minho, zakuło boleśnie, gdy ciałem dziewczyny wstrząsnął szloch. Widać było, że starała się, jak mogła, aby to ukryć. Jednak ciało było silniejsze, nakazując jej ustom, wydawać specyficzny dźwięk łkania. Ten widok, coraz to bardziej wprawiał Choi w dyskomfort.
Usiadł się, tuż obok i objął brunetkę swoim silnym ramieniem. Przycisnął ją do swego boku, całując jej głowę, na wysokości swoich ust. Dziewczyna wybuchła większym płaczem, więc w milczeniu, kołysał się z nią przez chwilę. A, gdy trochę się uspokoiła, odsunął się nieco od niej, ale tak, aby nadal być w stanie obejmować ją ramieniem. Odsunął kołdrę w bok, robiąc to tak powoli, jakby bał się, że tym ruchem spłoszy ją, niczym dzikie zwierzę. Dziewczyna w tym czasie z uwagą przypatrywała się temu wszystkiemu, spinając się w jego ramionach, co wyczuł.
- Minho, co ty? - szepnęła i jeszcze bardziej się spięła, gdy Choi podsunął jej koszulkę wyżej. Położył swoją dłoń, na jej nagim brzuchu i zaczął go gładzić. Dziewczyna zadrżała, biorąc duży haust powietrza, przez co wciągnęła brzuch. To, jednak nie przeszkodziło Minho, aby dalej powoli przesuwać dłoń, po odsłoniętym ciele.
- Jak się czujesz? - uśmiechnął się czule, łapiąc kontakt wzrokowy z dziewczyną, gdy odważyła się, na niego spojrzeć.
Właśnie wyobrażał sobie, że brzuch Marty, jest wypukły, kryjąc w sobie ich potomka. Odgonił jednak te nieco niestosowne myśli z głowy, widząc przygnębiony wyraz twarzy dziewczyny.
- Nie wiem... - Marta, szepnęła i odwróciła swój wzrok. - Mam mętlik w głowie, bo nadal nie mogę uwierzyć w to, co powiedział lekarz. - dodała, zerkając zapłakanym wzrokiem, na Minho. Ten westchnął ciężko, przymykając na chwilę swoje powieki, bowiem nie lubił, gdy ktoś uciekał od problemów.
- Rozumiem. Ja naprawdę wszystko rozumiem Marta. - Minho, odparł nieco zbyt surowym i pełnym zawodu tonem, patrząc na dziewczynę. - Ja też nadal jestem w szoku. I jeśli mam być szczery, to boli mnie fakt, że wolałaś wypłakać się w poduszkę, niż moje ramię. A przecież aktualnie, to wszystko, też tyczy się i mnie, bo... Bo prawdopodobnie, przez kolejne miesiące, będziesz nosić pod sercem, także i moje dziecko. - Minho, spojrzał w oczy Marty, czując jak jego wzrok nieco się rozmazuje. Następnie przełykając z trudem ślinę, przekierował spojrzenie, na brzuch dziewczyny. Poczuł, na policzku spływającą łzę, jednak zignorował ją.
Ponownie zaczął go gładzić, uśmiechając się nikle. Czuł rosnący stres i pewnego rodzaju ekscytację, gdy zdał sobie sprawę, że prawdopodobnie zostanie ojcem. Bo, czy to nie był dziwny przypadek, że zaczął myśleć, o zaręczynach i nagle wyszła taka sytuacja? Jakby życie chciało szybciej zweryfikować, jego zamiary.
Marta, przełknęła głośno ślinę, mając ochotę ponownie się rozpłakać, gdy widziała łzy u Minho. Zacisnęła mocno wargi i pięści, na pościeli, walcząc sama ze sobą, aby nie pęknąć. Nie chciała ranić Minho, a czuła, że i tak to zrobiła. Jakby szokujące spekulacje, o jej prawdopodobnej ciąży, nie były dla niego i tak już ogromnym ciosem. I cóż, oczywistym był fakt, że wolała wypłakać się w jego ramię, niż poduszkę. Jednak nie chciała, aby widział ją zapłakaną i załamaną. Bała się, że brunet uzna, że ona nie chce tego dziecka. Albo z litości postanowi zostać już, na zawsze z nią i dzieckiem. A prawda była taka, że sama aktualnie nie wiedziała, czy go chce, czy nie? Jej emocje balansowały, na granicy radości i załamania, męcząc ją psychicznie. Nawet jeśli Minho, będzie chciał, tego dziecka, to i tak wiedziała, że będzie katować się, negatywnymi myślami. Lubiła dużo, a wręcz za dużo myśleć, rozważać i planować, jak ktoś się zachowa w danej sytuacji? Dlatego też uciekła, na górę, zamiast zacząć wypłakiwać się w ramię Minho. Pragnęła ukryć się w pokoju, przed całym światem, próbując uspokoić natarczywe myśli.
Marta, ponownie odważyła się spojrzeć, na skupioną minę Minho. Jego niezadowolony ton głosu, nadal nieprzyjemnie wybrzmiewał w jej uszach. Poniekąd rozumiała, że był zły, że uciekła przed nim, niczym tchórz. Jednak ten jego poważny i zawiedziony tembr sprawił, że poczuła się jeszcze gorzej. Starała się jednak nie brać, tego dosadnie do siebie.
- Minho...? - zaczęła cicho, przygryzając drżącą wargę. Wlepiła swój wzrok w dłoń Choi, która dalej delikatnie gładziła jej brzuch, kulistymi ruchami. To było bardzo czułe z jego strony. Jednak jego dotyk sprawiał, że nie była w stanie się skupić. Położyła, więc swoją drobniejszą dłoń, na tej jego, o wiele większej. Sprawiła tym gestem, iż zaprzestał swojej czynności. Spojrzał, na nią uważnie, a ich spojrzenia, zetknęły się ze sobą. - Co my zrobimy, jak... Jak okaże się, że naprawdę jestem w cią... O mój boże! - Marta, nie wytrzymała i rozkleiła się, na dobre w ramionach ukochanego. Ten przytulił ją mocno do siebie, pozwalając schować twarz w zagłębieniu jego szyi. Wiedział, że taki gest, jest jej teraz najbardziej potrzebny. Uczucie obecności drugiego człowieka i jego ciepło, działały uspokajająco.
Minho, pocałował głowę Marty, gładząc pokrzepiająco dłonią jej drżące plecy i ramiona. Oparł policzek, o jej głowę i zaczął ich leniwie kołysać, na boki. Czekał, aż ta się uspokoi. Gdy to nastąpiło, odsunął ją od siebie, trzymając jej ramiona. Spojrzał głęboko w jej zaczerwienione oczy. Niestety musiał przyznać, przed samym sobą, że Marta, wyglądała strasznie z rozmazanym tuszem, pod oczyma. Jednak która kobieta, wyglądała w takim stanie korzystnie? Chyba żadna... Chociaż z drugiej strony Marta, wyglądała niczym mała bezbronna panda, którą chciał mocno tulić i kochać.
- Głuptasie, a co to za pytanie? Jeśli okaże się, że jesteś w ciąży, to zostaniemy szczęśliwymi rodzicami! I do tego najlepszymi! - Minho, odparł zadowolony, mierząc Martę, pewnym siebie wzrokiem. Do tego przyłożył flirciarsko palce do swojej brody, poruszając sugestywnie brwiami.
Marta, widząc to, zamrugała zaskoczona, prawie parskając śmiechem. Charyzma biła od Minho, jak patrzył. A to sprawiło, że ciało dziewczyny, zaczęło zaznawać spokoju. Cały zgromadzony stres, zaczął stopniowo odpuszczać.
Brunet pocałował delikatnie zaczerwienione i napuchnięte usta dziewczyny. Następnie wtulił ją w swój bok i z czułym uśmiechem, oparł głowę, o tę jej. Z szybko bijącym sercem, ujął jej drobną dłoń, zaczynając ponownie wodzić, po jej brzuchu. Marta, zamarła. Jednak tym razem, nie wciągała ze strachem swojego brzucha. Starła się po prostu oddychać równomiernie, co nie było łatwe, przez szybko bijące serce. Będąc wtulona w Minho, odnosiła wrażenie, że to jego także szybko bije. Po jego słowach, naprawdę zaczynała czuć się lżej. Na samym początku bała się, że Minho, naprawdę nie przyjmie takich informacji pozytywnie. Na szczęście okazało się inaczej i był pełen nadziei. Gdyby było inaczej, brunetka starałaby się go zrozumieć. Wieści, na temat niespodziewanej ciąży, nie w każdym związku są przyjmowane radośnie.
- Jeśli naprawdę jesteś w ciąży, to fajnie byłoby, jakby to był chłopak. - Minho, odchylił głowę, aby móc spojrzeć w zaskoczone oczy Marty. - Oczywiście z dziewczynki, też bym się ucieszył! - dodał szybko. Jego wzrok był rozmarzony, gdy mrużył oczy. Zaś dolna warga, była nieco zbyt mocno maltretowana, przez jego zęby. - Chociaż najważniejsze, aby było zdrowe, prawda?
Marta, uśmiechnęła się delikatnie i zaciągnęła nosem, prawie kolejny raz wybuchając płaczem. Mogła, tylko dziękować wszystkim bogom, za tak wspaniałego chłopaka! Była pod wrażeniem, że nie próbował wymigiwać się karierą i sławą, co tak naprawdę mógł zrobić. Był przecież raperem jednego z najsławniejszych zespołów w Korei! Jego zachowanie i słowa, skradły jej serce. Dzięki temu czuła pewną ulgę, iż może na niego liczyć w każdej sytuacji i że nie ucieknie, bo wpadli.
Martę, zaczął nagle martwić jeden wątek. Jak, to wszystko się potoczy, jeśli do jutra nie dostanie okresu, a badania u ginekologa, potwierdzą ciążę? To, że mężczyzna ją wesprze, dawało jej poczucie bezpieczeństwa. Jednak, jak miał zamiar to robić, gdy zaciągnie się do wojska? Zaczął się maj, więc licząc miesiąc wstecz, jej termin porodu, mógłby przypadać, na koniec grudnia, lub sam początek stycznia. Wtedy Minho, będzie już w wojsku, mając zapewne, na początku pewne ograniczenia. Chyba, że jako jedyny przesunie swój nabór, wspierając ją, chociażby przez dwa lata. Na daną chwilę Marta, nie umiała sobie, tego wszystkiego wyobrazić. Czuła strach i pewnego rodzaju radość.
- Minho... Aż nie wiem, co powiedzieć, bo... Jestem zaskoczona twoim podejściem. Byłam pewna, że... Będziesz zły i...
- Ćśś! - Minho, uciszył ją, przykładając palec do jej ust. - Takie wieści, szokują nie jedną osobę. Jedni są pozytywnie zaskoczeni, inni są zmieszani, a jeszcze inni są źli. Takiego obrotu spraw, chyba nikt z nas się nie spodziewał. Zauważ, że nie tylko my byliśmy zszokowani, ale reszta także. Sama byłaś przerażona takimi przypuszczeniami, że prawdopodobnie będziemy mieli dziecko, prawda? - Minho, zaczął ścierać ciemne ślady łez, spod oczu i policzków dziewczyny. Ta pozwalała mu, na to, niepewnie kiwając głową. W końcu popatrzyła mu prosto w oczy, gdy ujął jej policzki. Zrobiła smutną minę, co rozczuliło bruneta. Według niego Marta, wyglądała teraz, na taką małą i bezbronną. - Chcę, abyś wiedziała, że cokolwiek teraz się wydarzy, zrobię wszystko, aby cię wspierać i być, przy tobie, jak najwięcej. - powiedział ściszonym głosem, opierając swoje czoło, o to Marty. Obejmował jej policzki, kciukami gładząc gładką i nadal nieco wilgotną skórę od łez.
- Minho, ja...
- Maluszku, nie zadręczaj się, bo damy sobie radę. Obiecuję ci to. A wiesz sama, że nie puszczam słów, na wiatr.
- Dziękuję Minho. - szepnęła, przymykając powieki, spod których spłynęły świeże łzy.
- Hmm? - gdy brunet spojrzał, na nią, zamrugała powiekami, uśmiechając się wdzięcznie.
- Dziękuję, że jesteś. Kocham cię i naprawdę dziękuję, że... - nie dokończyła, bo ciepłe, pełne i uśmiechnięte usta mężczyzny, pokryły te jej.
Od razu objęła szyję Minho i oddała pocałunek. Nie był on zachłanny, czy pożądliwy. Był bardziej czuły i namiętny, jakby Minho, chciał jej pokazać, jak bardzo ją kocha. Ona także chciała mu, to okazać, że jej miłość do niego, jest z każdym dniem silniejsza.
Marta, widząc to, zamrugała zaskoczona, prawie parskając śmiechem. Charyzma biła od Minho, jak patrzył. A to sprawiło, że ciało dziewczyny, zaczęło zaznawać spokoju. Cały zgromadzony stres, zaczął stopniowo odpuszczać.
Brunet pocałował delikatnie zaczerwienione i napuchnięte usta dziewczyny. Następnie wtulił ją w swój bok i z czułym uśmiechem, oparł głowę, o tę jej. Z szybko bijącym sercem, ujął jej drobną dłoń, zaczynając ponownie wodzić, po jej brzuchu. Marta, zamarła. Jednak tym razem, nie wciągała ze strachem swojego brzucha. Starła się po prostu oddychać równomiernie, co nie było łatwe, przez szybko bijące serce. Będąc wtulona w Minho, odnosiła wrażenie, że to jego także szybko bije. Po jego słowach, naprawdę zaczynała czuć się lżej. Na samym początku bała się, że Minho, naprawdę nie przyjmie takich informacji pozytywnie. Na szczęście okazało się inaczej i był pełen nadziei. Gdyby było inaczej, brunetka starałaby się go zrozumieć. Wieści, na temat niespodziewanej ciąży, nie w każdym związku są przyjmowane radośnie.
- Jeśli naprawdę jesteś w ciąży, to fajnie byłoby, jakby to był chłopak. - Minho, odchylił głowę, aby móc spojrzeć w zaskoczone oczy Marty. - Oczywiście z dziewczynki, też bym się ucieszył! - dodał szybko. Jego wzrok był rozmarzony, gdy mrużył oczy. Zaś dolna warga, była nieco zbyt mocno maltretowana, przez jego zęby. - Chociaż najważniejsze, aby było zdrowe, prawda?
Marta, uśmiechnęła się delikatnie i zaciągnęła nosem, prawie kolejny raz wybuchając płaczem. Mogła, tylko dziękować wszystkim bogom, za tak wspaniałego chłopaka! Była pod wrażeniem, że nie próbował wymigiwać się karierą i sławą, co tak naprawdę mógł zrobić. Był przecież raperem jednego z najsławniejszych zespołów w Korei! Jego zachowanie i słowa, skradły jej serce. Dzięki temu czuła pewną ulgę, iż może na niego liczyć w każdej sytuacji i że nie ucieknie, bo wpadli.
Martę, zaczął nagle martwić jeden wątek. Jak, to wszystko się potoczy, jeśli do jutra nie dostanie okresu, a badania u ginekologa, potwierdzą ciążę? To, że mężczyzna ją wesprze, dawało jej poczucie bezpieczeństwa. Jednak, jak miał zamiar to robić, gdy zaciągnie się do wojska? Zaczął się maj, więc licząc miesiąc wstecz, jej termin porodu, mógłby przypadać, na koniec grudnia, lub sam początek stycznia. Wtedy Minho, będzie już w wojsku, mając zapewne, na początku pewne ograniczenia. Chyba, że jako jedyny przesunie swój nabór, wspierając ją, chociażby przez dwa lata. Na daną chwilę Marta, nie umiała sobie, tego wszystkiego wyobrazić. Czuła strach i pewnego rodzaju radość.
- Minho... Aż nie wiem, co powiedzieć, bo... Jestem zaskoczona twoim podejściem. Byłam pewna, że... Będziesz zły i...
- Ćśś! - Minho, uciszył ją, przykładając palec do jej ust. - Takie wieści, szokują nie jedną osobę. Jedni są pozytywnie zaskoczeni, inni są zmieszani, a jeszcze inni są źli. Takiego obrotu spraw, chyba nikt z nas się nie spodziewał. Zauważ, że nie tylko my byliśmy zszokowani, ale reszta także. Sama byłaś przerażona takimi przypuszczeniami, że prawdopodobnie będziemy mieli dziecko, prawda? - Minho, zaczął ścierać ciemne ślady łez, spod oczu i policzków dziewczyny. Ta pozwalała mu, na to, niepewnie kiwając głową. W końcu popatrzyła mu prosto w oczy, gdy ujął jej policzki. Zrobiła smutną minę, co rozczuliło bruneta. Według niego Marta, wyglądała teraz, na taką małą i bezbronną. - Chcę, abyś wiedziała, że cokolwiek teraz się wydarzy, zrobię wszystko, aby cię wspierać i być, przy tobie, jak najwięcej. - powiedział ściszonym głosem, opierając swoje czoło, o to Marty. Obejmował jej policzki, kciukami gładząc gładką i nadal nieco wilgotną skórę od łez.
- Minho, ja...
- Maluszku, nie zadręczaj się, bo damy sobie radę. Obiecuję ci to. A wiesz sama, że nie puszczam słów, na wiatr.
- Dziękuję Minho. - szepnęła, przymykając powieki, spod których spłynęły świeże łzy.
- Hmm? - gdy brunet spojrzał, na nią, zamrugała powiekami, uśmiechając się wdzięcznie.
- Dziękuję, że jesteś. Kocham cię i naprawdę dziękuję, że... - nie dokończyła, bo ciepłe, pełne i uśmiechnięte usta mężczyzny, pokryły te jej.
Od razu objęła szyję Minho i oddała pocałunek. Nie był on zachłanny, czy pożądliwy. Był bardziej czuły i namiętny, jakby Minho, chciał jej pokazać, jak bardzo ją kocha. Ona także chciała mu, to okazać, że jej miłość do niego, jest z każdym dniem silniejsza.
- Ja również cię kocham. - Choi wyszeptał w jej usta, gdy nieco odsunęli się od siebie. - I mam nadzieję, że nic nas nie rozdzieli. Nawet moja służba w wojsku.
- Jeśli okaże się, że będziemy rodzicami, to cóż... Myślę, że i tak będzie łączyło nas dziecko. - dziewczyna odparła z rozbawieniem, czując pewnego rodzaju zakłopotanie. Usiadła się bliżej Choi, będąc po chwili wtulana w jego bok. - Ale, jeśli okaże się, że to fałszywy alarm, to obiecuję być, tylko twoją. Będę cierpliwie czekać, aż wrócisz z wojska, abym miała cię częściej dla siebie. - zaśmiała się, wodząc palcem, po orlim nosie i pełnych malinowych ustach rapera.
Minho w tym czasie, przyglądał jej się z uwagą, lekko mrużąc oczy. Aktualnie, przez jego głowę, przebiegła pewna tajemnicza myśl, o której tylko on miał świadomość. Ta myśl sprawiła, że odwrócił swój nieco zakłopotany wzrok z lekkim i pełnym nadziei uśmiechem.
- Obiecujesz? - zapytał, gdy ponownie, na nią spojrzał. Wyciągał w jej stronę uniesiony mały palec od prawej dłoni. Marta, popatrzyła na niego zaskoczona i bez najmniejszego wahania, ledwo objęła swoim małym palcem, ten jego.
- Obiecuję, Minho. - uśmiechnęła się radośnie, gdy jej twarz, nosiła coraz mniej oznak rozpaczy.
- Ale ty masz drobne te dłonie. - Choi porównał swoją dużą dłoń, o długich i smukłych palcach, do tej dziewczyny. Opuszki palców u Marty, ledwo co dosięgały do tych jego.
- Ola, też takie ma.
- To prawda, ale nie widać tego, gdy z Taeminem, trzymają się za ręce, bo ma je niewiele większe, od niej. U nas już widać tą różnicę.
- Minho, co jak co, ale Taemin, ma bardzo małe dłonie, jak na mężczyznę.
- To prawda i cóż... W tej kwestii, oboje byście do siebie pasowali. - Choi skwitował z rozbawieniem, przez co oboje zaczęli się śmiać. - Ale teraz, jesteś już moja i nikomu cię nie oddam. - z rozbawieniem pocałował równie rozbawioną Martę w usta. Następnie odsunął się, aby zejść z łóżka. Zdjął z siebie kremową bluzę i koszulkę, ukazując swoje idealnie wyrzeźbione ciało.
Ściągnął tez i spodnie dresowe, tego samego koloru, pozostając tylko w samych, czarnych bokserkach. Zgasił światło, ustawił budzik i wszedł pod kołdrę, sadowiąc się obok Marty. Objął ją ramieniem, całując czule bok jej głowy, gdy ta wtuliła się w jego tors.
- Iść z tobą pojutrze, na te badania do ginekologa? - zasugerował, gładząc nagie ramię dziewczyny. W pokoju zapanowała cisza, jakby Marta, rozważała za i przeciw, pomysłu Minho. W sumie miło by jej było, gdyby wybrał się z nią do lekarza. Z drugiej zaś strony, nie chciała narażać go, na niepotrzebne plotki i skandale. Już wystarczył jeden, o nim i Taeminie...
Brunetka odwróciła się przodem do Minho. Spojrzała, na jego ledwo widoczną twarz, chcąc wyszukać tych pięknych, ciemnych oczu. W końcu udało jej się dojrzeć zarys twarzy, więc dotknęła dłonią, policzka Choi. Za oknem panował już mrok i tylko światło księżyca, nieśmiało wyglądającego zza chmur, wpadało do wnętrza.
- Nie musisz. Ola, zapewne ze mną pójdzie. - szepnęła, wtulając twarz w zagłębienie szyi bruneta. - Mimo, iż tak naprawdę bardzo bym chciała, abyś był, przy mnie.
- To w takim razie pójdę z wami, albo tylko z to...
- Nie Minho! - Marta, wtrąciła mu się w słowo i popatrzyła przed siebie, dostrzegając lekki zarys twarzy ukochanego. - Nie chcę, abyś miał później, jakieś problemy, przez kolejne plotki. Wasz menadżer, już wystarczająco się ostatnio denerwuje, przez to, co się dzieje. I nie myśl sobie, że cię odtrącam. To nie tak, bo naprawdę chciałabym, abyś był, przy mnie. Po prostu nie chcę ci zaszkodzić. - Marta, wyszukała swoimi ustami te Minho i pocałowała je nieśmiało. Brunet pochwycił jej ramiona, przyciągając ją bliżej siebie. Oddał pocałunek, całując usta dziewczyny tak, jakby mieli widzieć się ostatni raz.
Sam nie wiedział, co w niego wstąpiło.
- Dobrze maluszku. Tym razem cię posłucham. - zaśmiał się w usta brunetki. - Ale musisz mi obiecać, że jak, tylko dostaniesz wyniki, to przyjedziesz tu z Olą. Dopiero wtedy oznajmisz mi, czy zostaniemy rodzicami, czy nie? Dobrze?
- Dobrze Minho. - szepnęła i ponownie nieco się spięła, gdy poczuła dotyk Minho, na swoim brzuchu. Znowu, to robił. Gładził jej brzuch z dogodną czcią, jakby wierzył mocno, że w końcu zostanie ojcem. Jeśli faktycznie okaże się, że oboje zostaną rodzicami, będzie musiała się przyzwyczaić do takich gestów z jego strony.
Gdy Minho i Marta, już spali, na dole nadal trwało oblewanie spóźnionych, dwudziestych siódmych urodzin Jonga. Były też toasty dla śpiącej już, na górze pary, aby kolejne dni, były dla nich szczęśliwe. Nawet jeśli okaże się, że zostaną przyszłymi rodzicami.
Każdy trzymał się rewelacyjnie. Aż tak bardzo balować nie mogli, ze względu, na jutrzejszy grafik chłopaków. Od południa, był napięty, aż prawie do nocy. Tak, więc chyba nikt ze zgromadzonych, nie miał zamiaru być, na kacu.
Ola, widząc, że właśnie skończyła się sałatka, którą zrobiła, na tę okazję, wzięła puste naczynie. Odeszła od stołu, podążając w kierunku kuchni, aby dołożyć jedzenia. Po chwili tuż obok, ujrzała stojącego Onew. Uśmiechnął się do niej przyjacielsko, również przynosząc puste naczynie po gimbab.
- Od czego zaczynacie jutro grafik?
- Poczekaj, niech pomyślę... - lider zmarszczył w zabawny sposób brwi. Po chwili rozluźnił je, przypominając sobie jutrzejsze miejsca do zaliczenia. - Wraz z Minho i Key, mamy w południe audycję w radiu.
- Na którą?
- Sama audycja jest, o dwunastej. Jednak my musimy być, na miejscu, o dziesiątej. Tak więc, o dziewiątej, już nas tu zapewne nie będzie. - mruknął niezbyt zadowolony. Jakoś wizja porannego wstawania, nie należała do tych, które chciał mieć przed oczyma. Jednak wczesne wstawanie, tylko po to, aby ujrzeć spokojną twarz ukochanej w błogim śnie, była bardziej przekonująca.
Jinki, jakoś tak instynktownie spojrzał, na dziewczynę i pomyślał, o niej. Kolejny raz doszedł do wniosku, że mimo, iż próbuje zapomnieć, o Oli, to i tak wszystko idzie, na marne. Czuł, że jego miłość do dziewczyny, nadal w nim drzemie. I najgorszym było to, że coraz bardziej zaczynał dochodzić do niego fakt, iż nie pociągają go inne kobiety. Po prostu nie widział w nich swojej dziewczyny, bądź przyszłej życiowej partnerki.
Jinki, tak naprawdę do dziś nie strawił faktu, że Ola, woli Taemina, a nie jego. Wręcz czujnie obserwował, kiedy Taeminowi, podwinie się noga. Wtedy będzie mógł bez skrupułów, porządnie go sponiewierać. I do tego bez poczucia winy. Zapewne Minho, Kibum i Jonghyun, nie będą usatysfakcjonowani takim zachowaniem, ale Jinki, miał to aktualnie w dupie.
- Czasami przeraża mnie wasz natłok pracy. - spojrzała, na niego czule, jednak lider mógł dojrzeć w jej oczach smutek i zaniepokojenie.
- Nie tylko ciebie. - westchnął cierpiętniczo, spoglądając w stronę salonu.
Lee tak, jak i chłopacy, uwielbiał to co robił. Jednak czasami naprawdę miał wrażenie, że agencja widzi ich tylko, jako przedmiot, srający dla nich pieniędzmi. Owszem, cała piątka była wdzięczna agencji za to wszystko, co dla nich zrobiła. Gdyby nie ona, to nie udałoby im się, tak daleko zajść. A co dopiero zadebiutować?! No, ale zachowajmy trochę rozsądku, bo robotami niestety nie byli. Organizm w każdej chwili, mógł sprzeciwić się, pod naporem ciągłego przemęczenia i braku dobrego snu. W sumie z jednej strony dobrze, że pójdą całą piątką do wojska. Tak naprawdę wszyscy podjęli już, co do tego decyzję. Wystarczyło, więc obgadać to teraz z menadżerem. I mimo, iż tam też zapewne będą nieźle harować, to zawsze istnieje szansa, że nie aż tak, jak w owej branży. Dodatkowo chociaż porządniej zjedzą. - Pójdziesz pojutrze z Martą do ginekologa? Czy nie dasz rady, przez ruch w cukierni?
- Jeśli okaże się, że będziemy rodzicami, to cóż... Myślę, że i tak będzie łączyło nas dziecko. - dziewczyna odparła z rozbawieniem, czując pewnego rodzaju zakłopotanie. Usiadła się bliżej Choi, będąc po chwili wtulana w jego bok. - Ale, jeśli okaże się, że to fałszywy alarm, to obiecuję być, tylko twoją. Będę cierpliwie czekać, aż wrócisz z wojska, abym miała cię częściej dla siebie. - zaśmiała się, wodząc palcem, po orlim nosie i pełnych malinowych ustach rapera.
Minho w tym czasie, przyglądał jej się z uwagą, lekko mrużąc oczy. Aktualnie, przez jego głowę, przebiegła pewna tajemnicza myśl, o której tylko on miał świadomość. Ta myśl sprawiła, że odwrócił swój nieco zakłopotany wzrok z lekkim i pełnym nadziei uśmiechem.
- Obiecujesz? - zapytał, gdy ponownie, na nią spojrzał. Wyciągał w jej stronę uniesiony mały palec od prawej dłoni. Marta, popatrzyła na niego zaskoczona i bez najmniejszego wahania, ledwo objęła swoim małym palcem, ten jego.
- Obiecuję, Minho. - uśmiechnęła się radośnie, gdy jej twarz, nosiła coraz mniej oznak rozpaczy.
- Ale ty masz drobne te dłonie. - Choi porównał swoją dużą dłoń, o długich i smukłych palcach, do tej dziewczyny. Opuszki palców u Marty, ledwo co dosięgały do tych jego.
- Ola, też takie ma.
- To prawda, ale nie widać tego, gdy z Taeminem, trzymają się za ręce, bo ma je niewiele większe, od niej. U nas już widać tą różnicę.
- Minho, co jak co, ale Taemin, ma bardzo małe dłonie, jak na mężczyznę.
- To prawda i cóż... W tej kwestii, oboje byście do siebie pasowali. - Choi skwitował z rozbawieniem, przez co oboje zaczęli się śmiać. - Ale teraz, jesteś już moja i nikomu cię nie oddam. - z rozbawieniem pocałował równie rozbawioną Martę w usta. Następnie odsunął się, aby zejść z łóżka. Zdjął z siebie kremową bluzę i koszulkę, ukazując swoje idealnie wyrzeźbione ciało.
Ściągnął tez i spodnie dresowe, tego samego koloru, pozostając tylko w samych, czarnych bokserkach. Zgasił światło, ustawił budzik i wszedł pod kołdrę, sadowiąc się obok Marty. Objął ją ramieniem, całując czule bok jej głowy, gdy ta wtuliła się w jego tors.
- Iść z tobą pojutrze, na te badania do ginekologa? - zasugerował, gładząc nagie ramię dziewczyny. W pokoju zapanowała cisza, jakby Marta, rozważała za i przeciw, pomysłu Minho. W sumie miło by jej było, gdyby wybrał się z nią do lekarza. Z drugiej zaś strony, nie chciała narażać go, na niepotrzebne plotki i skandale. Już wystarczył jeden, o nim i Taeminie...
Brunetka odwróciła się przodem do Minho. Spojrzała, na jego ledwo widoczną twarz, chcąc wyszukać tych pięknych, ciemnych oczu. W końcu udało jej się dojrzeć zarys twarzy, więc dotknęła dłonią, policzka Choi. Za oknem panował już mrok i tylko światło księżyca, nieśmiało wyglądającego zza chmur, wpadało do wnętrza.
- Nie musisz. Ola, zapewne ze mną pójdzie. - szepnęła, wtulając twarz w zagłębienie szyi bruneta. - Mimo, iż tak naprawdę bardzo bym chciała, abyś był, przy mnie.
- To w takim razie pójdę z wami, albo tylko z to...
- Nie Minho! - Marta, wtrąciła mu się w słowo i popatrzyła przed siebie, dostrzegając lekki zarys twarzy ukochanego. - Nie chcę, abyś miał później, jakieś problemy, przez kolejne plotki. Wasz menadżer, już wystarczająco się ostatnio denerwuje, przez to, co się dzieje. I nie myśl sobie, że cię odtrącam. To nie tak, bo naprawdę chciałabym, abyś był, przy mnie. Po prostu nie chcę ci zaszkodzić. - Marta, wyszukała swoimi ustami te Minho i pocałowała je nieśmiało. Brunet pochwycił jej ramiona, przyciągając ją bliżej siebie. Oddał pocałunek, całując usta dziewczyny tak, jakby mieli widzieć się ostatni raz.
Sam nie wiedział, co w niego wstąpiło.
- Dobrze maluszku. Tym razem cię posłucham. - zaśmiał się w usta brunetki. - Ale musisz mi obiecać, że jak, tylko dostaniesz wyniki, to przyjedziesz tu z Olą. Dopiero wtedy oznajmisz mi, czy zostaniemy rodzicami, czy nie? Dobrze?
- Dobrze Minho. - szepnęła i ponownie nieco się spięła, gdy poczuła dotyk Minho, na swoim brzuchu. Znowu, to robił. Gładził jej brzuch z dogodną czcią, jakby wierzył mocno, że w końcu zostanie ojcem. Jeśli faktycznie okaże się, że oboje zostaną rodzicami, będzie musiała się przyzwyczaić do takich gestów z jego strony.
*
Gdy Minho i Marta, już spali, na dole nadal trwało oblewanie spóźnionych, dwudziestych siódmych urodzin Jonga. Były też toasty dla śpiącej już, na górze pary, aby kolejne dni, były dla nich szczęśliwe. Nawet jeśli okaże się, że zostaną przyszłymi rodzicami.
Każdy trzymał się rewelacyjnie. Aż tak bardzo balować nie mogli, ze względu, na jutrzejszy grafik chłopaków. Od południa, był napięty, aż prawie do nocy. Tak, więc chyba nikt ze zgromadzonych, nie miał zamiaru być, na kacu.
Ola, widząc, że właśnie skończyła się sałatka, którą zrobiła, na tę okazję, wzięła puste naczynie. Odeszła od stołu, podążając w kierunku kuchni, aby dołożyć jedzenia. Po chwili tuż obok, ujrzała stojącego Onew. Uśmiechnął się do niej przyjacielsko, również przynosząc puste naczynie po gimbab.
- Od czego zaczynacie jutro grafik?
- Poczekaj, niech pomyślę... - lider zmarszczył w zabawny sposób brwi. Po chwili rozluźnił je, przypominając sobie jutrzejsze miejsca do zaliczenia. - Wraz z Minho i Key, mamy w południe audycję w radiu.
- Na którą?
- Sama audycja jest, o dwunastej. Jednak my musimy być, na miejscu, o dziesiątej. Tak więc, o dziewiątej, już nas tu zapewne nie będzie. - mruknął niezbyt zadowolony. Jakoś wizja porannego wstawania, nie należała do tych, które chciał mieć przed oczyma. Jednak wczesne wstawanie, tylko po to, aby ujrzeć spokojną twarz ukochanej w błogim śnie, była bardziej przekonująca.
Jinki, jakoś tak instynktownie spojrzał, na dziewczynę i pomyślał, o niej. Kolejny raz doszedł do wniosku, że mimo, iż próbuje zapomnieć, o Oli, to i tak wszystko idzie, na marne. Czuł, że jego miłość do dziewczyny, nadal w nim drzemie. I najgorszym było to, że coraz bardziej zaczynał dochodzić do niego fakt, iż nie pociągają go inne kobiety. Po prostu nie widział w nich swojej dziewczyny, bądź przyszłej życiowej partnerki.
Jinki, tak naprawdę do dziś nie strawił faktu, że Ola, woli Taemina, a nie jego. Wręcz czujnie obserwował, kiedy Taeminowi, podwinie się noga. Wtedy będzie mógł bez skrupułów, porządnie go sponiewierać. I do tego bez poczucia winy. Zapewne Minho, Kibum i Jonghyun, nie będą usatysfakcjonowani takim zachowaniem, ale Jinki, miał to aktualnie w dupie.
- Czasami przeraża mnie wasz natłok pracy. - spojrzała, na niego czule, jednak lider mógł dojrzeć w jej oczach smutek i zaniepokojenie.
- Nie tylko ciebie. - westchnął cierpiętniczo, spoglądając w stronę salonu.
Lee tak, jak i chłopacy, uwielbiał to co robił. Jednak czasami naprawdę miał wrażenie, że agencja widzi ich tylko, jako przedmiot, srający dla nich pieniędzmi. Owszem, cała piątka była wdzięczna agencji za to wszystko, co dla nich zrobiła. Gdyby nie ona, to nie udałoby im się, tak daleko zajść. A co dopiero zadebiutować?! No, ale zachowajmy trochę rozsądku, bo robotami niestety nie byli. Organizm w każdej chwili, mógł sprzeciwić się, pod naporem ciągłego przemęczenia i braku dobrego snu. W sumie z jednej strony dobrze, że pójdą całą piątką do wojska. Tak naprawdę wszyscy podjęli już, co do tego decyzję. Wystarczyło, więc obgadać to teraz z menadżerem. I mimo, iż tam też zapewne będą nieźle harować, to zawsze istnieje szansa, że nie aż tak, jak w owej branży. Dodatkowo chociaż porządniej zjedzą. - Pójdziesz pojutrze z Martą do ginekologa? Czy nie dasz rady, przez ruch w cukierni?
- Oczywiście, że pójdę! Jest moją najlepszą przyjaciółką, więc będzie potrzebowała mojego towarzystwa i wsparcia! Przecież, to jest mój obowiązek!
- Masz rację. - Lee zaśmiał się.
- Nie wybaczyłabym sobie, gdybym z nią nie poszła. Jeszcze, bym dostała nagle telefon ze szpitala z powiadomieniem, że przywieźli ją nieprzytomną. Bo... Bo, na przykład zemdlała, gdzieś na ulicy! - podsumowała, odwracając się do szuflady, aby sięgnąć z niej łyżkę. Onew był wręcz zdumiony postawą Polki. Może, to go tak do niej przyciągało? Te jej podejście do różnorakich spraw, jak chociażby tą z Martą i niewiadomą ciążą? Ola, zawsze była kochana i oddana dla osób, na których jej zależało. - Poza tym, przyjęłam dwóch nowych pracowników, którzy od jutra zaczynają pracę, pod czujnym okiem Gongchana. Przez ostatni nawał obowiązków, opuściłam się trochę w nauce. A w czerwcu mam egzaminy, więc muszę się przyłożyć.
- Dobrze zrobiłaś, zatrudniając nowe osoby. Wasza cukiernia, bardzo rozkwitła ostatnimi czasy, co jest bardzo dobre. Jednak masz rację, że powinnaś skupić się teraz, na egzaminach, aby dobrze wypaść.
- Tak więc, postaram się wypaść, jak najlepiej! - dziewczyna zachichotała, robiąc typowy gest bojowy dłonią, zwiniętą w pięść. U Koreańczyków, często łączyło się to z wesołym okrzykiem - hwaiting!
- Będziesz miała teraz trochę lżej. Sam wiem, patrząc na moją mamę, jak ciężko pracuje w sklepie. Jednak wy czasami, pracujecie jeszcze ciężej, za co was podziwiam. - uśmiechnął się do dziewczyny, bowiem uważał, że Marta i Ola, się przepracowują. Temat, co do kpopowych idoli i ich codziennej harówki, wolał zostawić bez komentarza.
- Na pewno! - Ola, przytaknęła mu. - Marta, również odpocznie. Ostatnio, wręcz codziennie pomagała nam w cukierni i od czasu do czasu, sprzątała u was. Wyobrażasz sobie, że nie chciała brać ode mnie żadnych pieniędzy, za pomoc?
- Naprawdę?
- Tak. Mówiła, że czuje się źle, kiedy ma brać pieniądze od przyjaciółki. A jeśli już się zgodziła, to zamiast całości, chciała tylko część swojej wypłaty. Ja czułam się z tym jeszcze gorzej, że nie płacę jej sumy, którą powinna dostawać za swoją ciężką pracę. I wiesz co zrobiłam?
- Zagroziłaś powiedzeniem, o tym... Minho?
- Nie... - Ola, zaśmiała się z jego żartu, dochodząc do wniosku, że to nie byłby wcale taki zły pomysł. Choi, na pewno załatwiłby to już, na swój własny sposób. Na pewno dałby Marcie, tak dobre argumenty, że nie mogłaby się sprzeciwić! Jak to czasem lubiła. - Wkurzyłam się i każdą jej pełną wypłatę, wpłacam na jej konto w banku. - Ola, uśmiechnęła się podstępnie, na co Onew, popatrzył na nią poważnie.
- Wow, Ola... To bardzo szalony wyczyn. Sam nie wiem, czy dałbym radę odważyć się, na coś tak niebezpiecznego! - zaczął się z nią drażnić, robiąc do tego specjalnie zaskoczona minę. Bawił się, przy tym wyśmienicie.
- Onew! - mruknęła oburzona, po czym i tak po chwili wybuchła śmiechem. Pech chciał, że gdy chciała upić łyk nektaru z czarnej porzeczki, za bardzo przechyliła szklankę do góry. Nim zdążyła zareagować, ciemna ciesz ubrudziła jej bluzkę i brodę. Jinki, uniósł brew ku górze, wpatrując się w całą akcję z niedowierzaniem. W końcu nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Ola w tym czasie, spojrzała na niego zażenowana i na chłopaków, siedzących w salonie. Miała ochotę, co najwyżej zapaść się pod ziemię, kiedy reszta spojrzała pytająco w ich stronę.
- Oj, Ola, Ola. Zawsze musisz się, gdzieś ubrudzić. - Lee skwitował, wesoło się śmiejąc. Chwycił paczkę z chusteczkami nawilżonymi i podszedł bliżej dziewczyny. Za pierwszy cel, obrał sobie jej buzię. Złapał jej podbródek dwoma palcami i lekko odchylił głowę do tyłu. Gdy palce Onew sprawiły, że Ola, poczuła dotyk chusteczki, nad górną wargą, odwróciła w bok speszony wzrok. Jednak zdradzieckie oczy, ponownie powiodły w stronę twarzy lidera. Ten akurat wpatrywał się w skupieniu, w wycierane, przez niego miejsce. Jednak było ono inne, jakby nad czymś rozmyślał.
- Masz rację. - Lee zaśmiał się.
- Nie wybaczyłabym sobie, gdybym z nią nie poszła. Jeszcze, bym dostała nagle telefon ze szpitala z powiadomieniem, że przywieźli ją nieprzytomną. Bo... Bo, na przykład zemdlała, gdzieś na ulicy! - podsumowała, odwracając się do szuflady, aby sięgnąć z niej łyżkę. Onew był wręcz zdumiony postawą Polki. Może, to go tak do niej przyciągało? Te jej podejście do różnorakich spraw, jak chociażby tą z Martą i niewiadomą ciążą? Ola, zawsze była kochana i oddana dla osób, na których jej zależało. - Poza tym, przyjęłam dwóch nowych pracowników, którzy od jutra zaczynają pracę, pod czujnym okiem Gongchana. Przez ostatni nawał obowiązków, opuściłam się trochę w nauce. A w czerwcu mam egzaminy, więc muszę się przyłożyć.
- Dobrze zrobiłaś, zatrudniając nowe osoby. Wasza cukiernia, bardzo rozkwitła ostatnimi czasy, co jest bardzo dobre. Jednak masz rację, że powinnaś skupić się teraz, na egzaminach, aby dobrze wypaść.
- Tak więc, postaram się wypaść, jak najlepiej! - dziewczyna zachichotała, robiąc typowy gest bojowy dłonią, zwiniętą w pięść. U Koreańczyków, często łączyło się to z wesołym okrzykiem - hwaiting!
- Będziesz miała teraz trochę lżej. Sam wiem, patrząc na moją mamę, jak ciężko pracuje w sklepie. Jednak wy czasami, pracujecie jeszcze ciężej, za co was podziwiam. - uśmiechnął się do dziewczyny, bowiem uważał, że Marta i Ola, się przepracowują. Temat, co do kpopowych idoli i ich codziennej harówki, wolał zostawić bez komentarza.
- Na pewno! - Ola, przytaknęła mu. - Marta, również odpocznie. Ostatnio, wręcz codziennie pomagała nam w cukierni i od czasu do czasu, sprzątała u was. Wyobrażasz sobie, że nie chciała brać ode mnie żadnych pieniędzy, za pomoc?
- Naprawdę?
- Tak. Mówiła, że czuje się źle, kiedy ma brać pieniądze od przyjaciółki. A jeśli już się zgodziła, to zamiast całości, chciała tylko część swojej wypłaty. Ja czułam się z tym jeszcze gorzej, że nie płacę jej sumy, którą powinna dostawać za swoją ciężką pracę. I wiesz co zrobiłam?
- Zagroziłaś powiedzeniem, o tym... Minho?
- Nie... - Ola, zaśmiała się z jego żartu, dochodząc do wniosku, że to nie byłby wcale taki zły pomysł. Choi, na pewno załatwiłby to już, na swój własny sposób. Na pewno dałby Marcie, tak dobre argumenty, że nie mogłaby się sprzeciwić! Jak to czasem lubiła. - Wkurzyłam się i każdą jej pełną wypłatę, wpłacam na jej konto w banku. - Ola, uśmiechnęła się podstępnie, na co Onew, popatrzył na nią poważnie.
- Wow, Ola... To bardzo szalony wyczyn. Sam nie wiem, czy dałbym radę odważyć się, na coś tak niebezpiecznego! - zaczął się z nią drażnić, robiąc do tego specjalnie zaskoczona minę. Bawił się, przy tym wyśmienicie.
- Onew! - mruknęła oburzona, po czym i tak po chwili wybuchła śmiechem. Pech chciał, że gdy chciała upić łyk nektaru z czarnej porzeczki, za bardzo przechyliła szklankę do góry. Nim zdążyła zareagować, ciemna ciesz ubrudziła jej bluzkę i brodę. Jinki, uniósł brew ku górze, wpatrując się w całą akcję z niedowierzaniem. W końcu nie wytrzymał i parsknął śmiechem. Ola w tym czasie, spojrzała na niego zażenowana i na chłopaków, siedzących w salonie. Miała ochotę, co najwyżej zapaść się pod ziemię, kiedy reszta spojrzała pytająco w ich stronę.
- Oj, Ola, Ola. Zawsze musisz się, gdzieś ubrudzić. - Lee skwitował, wesoło się śmiejąc. Chwycił paczkę z chusteczkami nawilżonymi i podszedł bliżej dziewczyny. Za pierwszy cel, obrał sobie jej buzię. Złapał jej podbródek dwoma palcami i lekko odchylił głowę do tyłu. Gdy palce Onew sprawiły, że Ola, poczuła dotyk chusteczki, nad górną wargą, odwróciła w bok speszony wzrok. Jednak zdradzieckie oczy, ponownie powiodły w stronę twarzy lidera. Ten akurat wpatrywał się w skupieniu, w wycierane, przez niego miejsce. Jednak było ono inne, jakby nad czymś rozmyślał.
- Onew? Co ty robisz? - oboje usłyszeli głos Taemina, stojącego po drugiej stronie wyspy. Ola, wręcz od razu odsunęła się od Jinkiego, patrząc zakłopotana w stronę poważnego Taemina. Następnie powędrowała wzrokiem, na Key i Jonghyuna, będącego w salonie. Ci nadal patrzyli się uważnie w ich stronę. Onew jednak nie przejmował się tym, wpatrując się wręcz tęskno w twarz dziewczyny. Jedyne, co go ujęło i przyprawiło, o wzrost ciśnienia, to jej strach, przed Taeminem.
- Taemin, to...
- Nie widać? Wycieram przyjaciółce ślad, po nektarze z czarnej porzeczki. - Jinki, wtrącił się Oli w słowo, mrucząc odpowiedź znudzonym głosem. W ogóle nie przejmował się, naburmuszoną postawą Taemina.
- Taemin, to...
- Nie widać? Wycieram przyjaciółce ślad, po nektarze z czarnej porzeczki. - Jinki, wtrącił się Oli w słowo, mrucząc odpowiedź znudzonym głosem. W ogóle nie przejmował się, naburmuszoną postawą Taemina.
Jak, gdyby nigdy nic, ponownie chwycił podbródek Oli. Odkręcił jej głowę w swoją stronę i powrócił do poprzedniej czynności. Taemin, widząc to wszystko, wręcz zaciskał mocno szczękę i dłonie w pięści. Siedzący w salonie Kibum i Jonghyun, popatrzyli po sobie z niepokojem. Oboje zaczynali mieć już dość, tych miłosnych potyczek Taemina i Onew. Czy lider naprawdę nie mógł sobie odpuścić Oli, tak jak Kibum, odpuścił sobie Martę?
- Właśnie widzę z jakim angażowaniem, to robisz. - Taemin, powiedział przez zęby, mierząc Lee chłodnym spojrzeniem. Ledwo powstrzymywał się, aby nie podejść i nie odepchnąć go od swojej dziewczyny.
- Ok, gotowe! - Jinki, uśmiechnął się wesoło, wpuszczając słowa Taemina, jednym uchem i wypuszczając drugim. - Niestety będziesz musiała uprać tą plamę, co może być trudnym zadaniem. - wykrzywił usta w zamyśleniu, przykładając dwa palce do brody. - Cóż... Może wrzuć bluzkę do pralki i włącz jakiś dłuższy program? Być może istnieje szansa, że plama zniknie.
- Tak zrobię. Dziękuję Onew. - Ola, odwzajemniła uśmiech, gdy szatyn z uśmiechem pogładził jej blond włosy. - Taemin? Pożyczysz mi jakąś koszulkę?
- Tak skarbie. Zaraz ci jakąś przyniosę. - Taemin, chciał odpowiedzieć czule, ale jego głos wybrzmiał poważnie. Oczywiście nadal wszystkiemu pilnie się przyglądał, gdy krew wręcz wrzała w jego ciele.
Do, tego obrazka brakowało, tylko jeszcze wylatującej pary z uszu, niczym w kreskówkach. Tak więc, szybko ulotnił się, na górę w obawie, że jeszcze chwila, a przywali Jinkiemu prosto w twarz. i, to nie tak, że Taemin, był przeciwny tej przyjaźni. Po prostu miał już dość, tego flirciarskiego zachowania lidera, tłumaczącego je zawsze, jako przyjacielskie. Odnosił wrażenie, że Jinki, robi to specjalnie! Jakby go prowokował, chcąc wzbudzić w nim zazdrość.
W końcu wyrzucając te wszystkie przemyślenia z głowy, wyjął czerwoną oversizową koszulkę z szafy. Zszedł, na dół i z ulgą odkrył, że Oli, nie ma, a Jinki, jest już z Kibumem i Jonghyunem w salonie. Coś do niego gadali i ucichli nagle, widząc Taemina. Od razu było widać, że próbowali wmawiać Onew, aby nie wpieprzał się w jego związek z Olą.
- Jest w garderobie. - zakomunikował Key, ruchem głowy wskazując miejsce, znajdujące się za ścianą salonu. Szatyn kiwnął w podzięce głową i ruszył do pomieszczenia. Nim wszedł do środka, zapukał dwa razy. Słysząc zaproszenie, wszedł do środka.
- Mam dla ciebie ko... - urwał, gdy ujrzał stojącą przy pralce Olę w samej spódniczce i czarnym koronkowym staniku. Zrobił zaskoczoną minę, uśmiechając się nieco.
- Widzę, że trafiłem w idealnym momencie. - Taemin, zamknął za sobą drzwi i znalazł się obok dziewczyny. Niewiele myśląc, usadził ją, na włączonej pralce i wpił się w zaskoczone usta dziewczyny. - Wyglądasz bardzo seksownie w tym staniku, wiesz? - wymruczał zadowolony, wpatrując się w roześmiane oczy Oli.
- A dziękuję mój zazdrośniku.
- Oj tam od razu zazdrośniku. I tak wiem, że mnie najbardziej kochasz. - wyszeptał do jej ucha, sprawiając tym, że po ciele dziewczyny przeszły ciarki. Ola, przygryzła dolną wargę, gdy jego pełne usta, zaczęły czule całować jej szyję, a dłonie gładzić talię.
- Taemin, nie tutaj. Chłopacy, na nas czekają. - westchnęła, odsuwając od siebie chłopaka, na długość swoich rąk. - Masz dla mnie koszulkę?
- Mam. - Taemin, odparł niezadowolony, podając rzecz dziewczynie. Blondynka odebrała rzecz i zeskakując z wirującej pralki, założyła ją na siebie. Zrobiła, na jej końcu supeł, po czym zaciągnęła się przyjemnym zapachem, czując woń perfum Taemina. Widocznie miał ją już raz ubraną, na sobie i stwierdził, że jeszcze ten jeden raz, spokojnie ją założy. - Nie przepadam za Czarną Orchideą Toma Forda, ale na tobie, ten zapach mi się podoba.
- Cieszę się, bo fakt, specyficzne są te perfumy.
- Ogólnie zauważyłam, że każdy z was lubi inne tony zapachowe.
- To prawda. Chociaż ja i Onew, używamy tych samych perfum, wiesz?
- Naprawdę?! Onew też używa Toma Forda Czarną Orchideę?
- Tak.
- Oh, całkowicie inaczej, na nim pachnie, niż na tobie.
- To prawda. - Taemin, uśmiechnął się lekko, po czym kontynuował, nie chcąc rozmawiać, o Lee. - Minho, woli Creed, lub Versace. Ogólnie coś bardziej męskiego. Kibum Jo Malone, czyli nuty cytrusowe i kwiatowe. Jonghyun, także ale od Hermesa.
- Wow, jestem pod wrażeniem, że pamiętasz, to wszystko. Ja do dziś nie pamiętam, jakich perfum używa Marta. Wiem jedynie, że lubi nuty cytrusowe i kwiatowe, ale nienawidzi tych słodkich. - Ola, uśmiechnęła się nieco zakłopotana. - Chociaż, jak o tym pomyślę, to obie mamy bardzo podobny gust zapachowy.
- Dobrze, że nie do mężczyzn. - Taemin, zaśmiał się wesoło, rozbawiając tym także i dziewczynę.
Oboje w końcu wyszli z garderoby. Wtulając się w siebie i śmiejąc wesoło, ruszyli do salonu. Nie uszedł ich uwadze fakt, jak Onew wzdycha cierpiętniczo, na ich widok, odwracając głowę w bok.
Taemin, zakpił pod nosem, gdy z ust Oli, zszedł wesoły uśmiech. Nadal gdzieś w głębi duszy zadręczała się, nieszczęśliwie zakochanym w niej Onew.
- Coś rozbolała mnie głowa. Wybacz Jong, ale także położę się już spać. - Jinki, zerknął przepraszająco w stronę Jonghyuna.
- W porządku. I tak długo posiedziałeś. W sumie i tak zaraz pewnie wszyscy pójdziemy spać. - Jonghyun, jęknął żałośnie, bowiem był typem śpiocha i wizja porannego wstawania, nie była mu przychylna.
- Fakt, trzeba rano wstać. - Jinki, odparł markotnie i spojrzał, na podchodzącą parę. Wstał z sofy i żegnając się ze wszystkimi, udał się, na górę. Nie miał już humoru, na dłuższe słuchanie głupot, dwóch idiotów Kim. Oboje kazali mu się ogarnąć, względem Oli. Ich zdaniem, nadal ślini się do niej, niczym pies, na widok soczystej kości. Gadki Jonghyuna, jeszcze mógł zrozumieć, ale Key?! Ten chyba zapomniał, co ostatnio odwalił! Poza tym, co to za przyjaciel, że będąc w podobnej sytuacji, to mu jeszcze dogryza?!
Onew otworzył powieki, gdy wybudził się za potrzebą skorzystania z łazienki. Powoli wyciągnął rękę w stronę szafki nocnej i sięgnął z niej telefon. Wyświetlacz ukazał mu, dochodzącą już drugą trzydzieści w nocy. Widząc godzinę, usiadł się, na brzegu łóżka i przejechał po twarzy dłonią, czując lekkie zirytowanie. Nim wstał, przymknął jeszcze, na kilka sekund swoje oczy. W końcu otworzył je i podniósł się z łóżka, ruszając do łazienki. Jego półnagie ciało, odziane jedynie w czarne bokserki, zostało podświetlone blaskiem księżyca, gdy mijał biurko, stojące pod oknem. Jinki, zatrzymał się i spojrzał, na srebrną satelitę. Zerknął z powagą i zacisnął swoje usta w wąską linię, na widok mocnego światła.
Była pełnia, a odkąd się położył, usnął może jedynie, na godzinkę, lub dwie. Także nawet nie spodziewał się, że po skorzystaniu z łazienki, uda mu się porządnie zasnąć. Dzisiejsza pełnia, była zapewne przyczyną, jego słabego snu. Nie był typem człowieka, intensywnie katującego się myślami i obawami. Starał się widzieć we wszystkim pozytywy.
Lee po wyjściu z łazienki postanowił, że może wypicie ciepłego mleka, coś pomoże, na jego bezsenność? Z tą myślą, zaczął szukać swoich szarych spodni dresowych. Wszyscy już dawno spali, więc uznał, że nic się nie stanie, jak zejdzie do kuchni, tylko w nich. Oświetlając sobie drogę telefonem, wyszedł z pokoju najciszej, jak potrafił. Kierując się do schodów, ziewnął nieznacznie i podrapał się w tył głowy, rozwalając bardziej, swoje nieco zmierzwione włosy. Jednak nie dbał, o to.
Schodząc po schodach w dół, przystanął nagle. Zdziwił się widząc, na płytkach nikłe światło, dochodzące z salonu.
Te ledwo dosięgało spiralnych schodów z których praktycznie już zszedł. Onew nie słyszał, aby ktoś przemieszczał się po korytarzu, kiedy to za wszelką cenę, próbował zasnąć. A może, gdy już przysnął, ktoś udał się, na dół?
Szatyn ujrzał nagle blond włosy, upięte w kitkę. Właścicielka tych włosów, nachylała się teraz do białej filiżanki, aby upić z niej zawartość. Jinki, uśmiechnął się lekko, gdy doszło do niego, kto to taki, buszuje im teraz w nocy po domu. Spoważniał jednak, bowiem nie wiedział w sumie, co ma teraz zrobić? Blondynka zdawała się nie słyszeć, że ma na dole gościa, a on nie chciał jej przestraszyć. Znając ją, jeszcze by niefortunnie wylała, na siebie gorącą ciecz i co wtedy? Odczekał więc, aż odstawi kubek, co nastąpiło dosłownie po chwili. Uśmiechnął się lekko i ruszył w kierunku fotela, na którym siedział nikt inny, jak Ola.
- Też nie możesz spać? - odezwał się i uśmiechnął szeroko, gdy podszedł do sofy.
Dziewczyna od razu odwróciła głowę w bok. Była zaskoczona tym, że nie tylko ona, aktualnie nie może spać.
- Onew? - zapytała i dopiero teraz zauważyła, że ten jest bez koszulki. Zilustrowała dobrze widoczne mięśnie, na brzuchu. Były wręcz identyczne, jak te Taemina, co ją zaskoczyło. Przez fakt, że Onew, zawsze był nieco grubszy od reszty chłopaków, nie było po nim widać, że jest tak wysportowany! Co prawda, po bicepsach tak, ale nie po reszcie ciała! Być może, to była zasługa bardziej luźnych ubrań?
Ola, szybko odwróciła speszony wzrok i zwiesiła głowę, gdy poczuła, jak policzki zaczynają ją mocniej piec. Wlepiła swój wzrok w filiżankę czując, jak jej serce mocno bije. Co prawda w salonie, paliła się, tylko stojąca lampa, obok telewizora plazmowego. Jednak, to nie dawało blondynce gwarancji, że Onew niczego nie zauważył!
Nie mogąc się powstrzymać, zerknęła ukradkiem, na Onew. Ten patrzył, na nią z wesołym uśmiechem. Uważał, że jej obecne zachowanie, jest na swój sposób urocze. Jednak nie musiała wiedzieć, co naprawdę myśli, prawda?
- Zanim zadasz mi pytanie, co tu robię, od razu ci na nie odpowiem. Także nie mogę spać. - uśmiechnął się troskliwie i usiadł, na samym brzegu sofy, aby być bliżej przyjaciółki.
Odchylił głowę do tyłu i przymknął powieki, przez co jabłko Adama, mocno się uwydatniło, na jego szyi. I, nie tylko to. Jego mięśnie, na torsie i brzuchu także, na których leżały jego dłonie. W okolice poniżej spodni dresowych, blondynka wolała nie zerkać, mimo iż głupia ciekawość była silna.
- Może zrobię ci herbaty? - zaproponowała nerwowo i zaczęła wstawać z miejsca, gdy pokusa patrzenia, na Lee, stawała się silniejsza. Ola, nigdy nie widziała lidera bez koszulki, więc ciekawość i chęć przyjrzenia się mu dokładniej, brała w górę. Bo kto by nie chciał popatrzeć, na ładnie wyrzeźbione ciało?
- Chętnie. Od ciebie zawsze. - skwitował, podnosząc na chwilę powieki i po chwili znowu je zamknął. Nie minęła chwila, gdy gwałtownie je rozchylił. Spojrzał z zażenowaną miną, na Olę, a następnie, na swój nagi tors i ponownie, na dziewczynę. - Och, pewnie przeszkadza ci to, że nie mam koszulki. Wybacz, ale nie wiedziałem, że będziesz, na dole i...
- Nie, jest wszystko w porządku. - uśmiechnęła się do niego delikatnie, jednak Jinki, nie był głupi. Widział, to zakłopotanie, na jej twarzy i czuł, iż dziewczyna mówi, to z grzeczności.
- Na pewno? - dopytywał z niepewną miną, mrużąc powieki.
Nie chciał, aby dziewczyna czuła się skrępowana, przy nim. W końcu nie miała nigdy szansy, na ujrzenie go w takiej okazałości.
- Jasne. - Ola, skłamała, ale Onew nie musiał, o tym wiedzieć. Zrobiła to, bo nie chciała wyjść przed nim, na jakąś cnotkę, której przeszkadza widok półnagiego mężczyzny.
Zrobienie Jinkiemu, herbaty nie trwało długo. Woda w czajniku, jeszcze nadawała się do zaparzenia saszetki. Gdy ją zalewała, walczyła ze sobą w myślach. Może jednak powinna była poprosić Lee, aby ubrał koszulkę? Bo jednak widok, jego nagiego torsu, nadal miała przed oczyma. I ku jej niezadowoleniu, ten widok bardzo jej się podobał, o czym uświadamiało ją mocno bijące serce. A nie powinien, bowiem przecież była z Taeminem! I takie myśli nie powinny drażnić jej głowy!
- Proszę. - podała liderowi naczynie, uśmiechając się ciepło, gdy wróciła do salonu. Ponownie starała się nie patrzeć łapczywie, na Jinkiego, gdy siadała tuż obok niego, co nie było łatwe. Jej zdradzieckie oczy, wręcz same pragnęły wgapiać się w te pracujące, przy każdym ruchu mięśnie. Do tej zdradzieckiej paczki, ponownie dołączyły niestosowne myśli. Jeśli to wszystko nie ustąpi, będzie musiała zrobić odwrót do pokoju.
- Pewnie jutro będę miał wory pod oczyma. - lider skomentował ze skwaszoną miną. Chociaż może uda mu się jeszcze przysnąć i dospać do chociaż ósmej? - Czy pełnia zawsze musi być, kiedy ja muszę wcześnie wstać? - dodał, niedbale przeczesując dłonią swoje włosy.
- Ok, gotowe! - Jinki, uśmiechnął się wesoło, wpuszczając słowa Taemina, jednym uchem i wypuszczając drugim. - Niestety będziesz musiała uprać tą plamę, co może być trudnym zadaniem. - wykrzywił usta w zamyśleniu, przykładając dwa palce do brody. - Cóż... Może wrzuć bluzkę do pralki i włącz jakiś dłuższy program? Być może istnieje szansa, że plama zniknie.
- Tak zrobię. Dziękuję Onew. - Ola, odwzajemniła uśmiech, gdy szatyn z uśmiechem pogładził jej blond włosy. - Taemin? Pożyczysz mi jakąś koszulkę?
- Tak skarbie. Zaraz ci jakąś przyniosę. - Taemin, chciał odpowiedzieć czule, ale jego głos wybrzmiał poważnie. Oczywiście nadal wszystkiemu pilnie się przyglądał, gdy krew wręcz wrzała w jego ciele.
Do, tego obrazka brakowało, tylko jeszcze wylatującej pary z uszu, niczym w kreskówkach. Tak więc, szybko ulotnił się, na górę w obawie, że jeszcze chwila, a przywali Jinkiemu prosto w twarz. i, to nie tak, że Taemin, był przeciwny tej przyjaźni. Po prostu miał już dość, tego flirciarskiego zachowania lidera, tłumaczącego je zawsze, jako przyjacielskie. Odnosił wrażenie, że Jinki, robi to specjalnie! Jakby go prowokował, chcąc wzbudzić w nim zazdrość.
W końcu wyrzucając te wszystkie przemyślenia z głowy, wyjął czerwoną oversizową koszulkę z szafy. Zszedł, na dół i z ulgą odkrył, że Oli, nie ma, a Jinki, jest już z Kibumem i Jonghyunem w salonie. Coś do niego gadali i ucichli nagle, widząc Taemina. Od razu było widać, że próbowali wmawiać Onew, aby nie wpieprzał się w jego związek z Olą.
- Jest w garderobie. - zakomunikował Key, ruchem głowy wskazując miejsce, znajdujące się za ścianą salonu. Szatyn kiwnął w podzięce głową i ruszył do pomieszczenia. Nim wszedł do środka, zapukał dwa razy. Słysząc zaproszenie, wszedł do środka.
- Mam dla ciebie ko... - urwał, gdy ujrzał stojącą przy pralce Olę w samej spódniczce i czarnym koronkowym staniku. Zrobił zaskoczoną minę, uśmiechając się nieco.
- Widzę, że trafiłem w idealnym momencie. - Taemin, zamknął za sobą drzwi i znalazł się obok dziewczyny. Niewiele myśląc, usadził ją, na włączonej pralce i wpił się w zaskoczone usta dziewczyny. - Wyglądasz bardzo seksownie w tym staniku, wiesz? - wymruczał zadowolony, wpatrując się w roześmiane oczy Oli.
- A dziękuję mój zazdrośniku.
- Oj tam od razu zazdrośniku. I tak wiem, że mnie najbardziej kochasz. - wyszeptał do jej ucha, sprawiając tym, że po ciele dziewczyny przeszły ciarki. Ola, przygryzła dolną wargę, gdy jego pełne usta, zaczęły czule całować jej szyję, a dłonie gładzić talię.
- Taemin, nie tutaj. Chłopacy, na nas czekają. - westchnęła, odsuwając od siebie chłopaka, na długość swoich rąk. - Masz dla mnie koszulkę?
- Mam. - Taemin, odparł niezadowolony, podając rzecz dziewczynie. Blondynka odebrała rzecz i zeskakując z wirującej pralki, założyła ją na siebie. Zrobiła, na jej końcu supeł, po czym zaciągnęła się przyjemnym zapachem, czując woń perfum Taemina. Widocznie miał ją już raz ubraną, na sobie i stwierdził, że jeszcze ten jeden raz, spokojnie ją założy. - Nie przepadam za Czarną Orchideą Toma Forda, ale na tobie, ten zapach mi się podoba.
- Cieszę się, bo fakt, specyficzne są te perfumy.
- Ogólnie zauważyłam, że każdy z was lubi inne tony zapachowe.
- To prawda. Chociaż ja i Onew, używamy tych samych perfum, wiesz?
- Naprawdę?! Onew też używa Toma Forda Czarną Orchideę?
- Tak.
- Oh, całkowicie inaczej, na nim pachnie, niż na tobie.
- To prawda. - Taemin, uśmiechnął się lekko, po czym kontynuował, nie chcąc rozmawiać, o Lee. - Minho, woli Creed, lub Versace. Ogólnie coś bardziej męskiego. Kibum Jo Malone, czyli nuty cytrusowe i kwiatowe. Jonghyun, także ale od Hermesa.
- Wow, jestem pod wrażeniem, że pamiętasz, to wszystko. Ja do dziś nie pamiętam, jakich perfum używa Marta. Wiem jedynie, że lubi nuty cytrusowe i kwiatowe, ale nienawidzi tych słodkich. - Ola, uśmiechnęła się nieco zakłopotana. - Chociaż, jak o tym pomyślę, to obie mamy bardzo podobny gust zapachowy.
- Dobrze, że nie do mężczyzn. - Taemin, zaśmiał się wesoło, rozbawiając tym także i dziewczynę.
Oboje w końcu wyszli z garderoby. Wtulając się w siebie i śmiejąc wesoło, ruszyli do salonu. Nie uszedł ich uwadze fakt, jak Onew wzdycha cierpiętniczo, na ich widok, odwracając głowę w bok.
Taemin, zakpił pod nosem, gdy z ust Oli, zszedł wesoły uśmiech. Nadal gdzieś w głębi duszy zadręczała się, nieszczęśliwie zakochanym w niej Onew.
- Coś rozbolała mnie głowa. Wybacz Jong, ale także położę się już spać. - Jinki, zerknął przepraszająco w stronę Jonghyuna.
- W porządku. I tak długo posiedziałeś. W sumie i tak zaraz pewnie wszyscy pójdziemy spać. - Jonghyun, jęknął żałośnie, bowiem był typem śpiocha i wizja porannego wstawania, nie była mu przychylna.
- Fakt, trzeba rano wstać. - Jinki, odparł markotnie i spojrzał, na podchodzącą parę. Wstał z sofy i żegnając się ze wszystkimi, udał się, na górę. Nie miał już humoru, na dłuższe słuchanie głupot, dwóch idiotów Kim. Oboje kazali mu się ogarnąć, względem Oli. Ich zdaniem, nadal ślini się do niej, niczym pies, na widok soczystej kości. Gadki Jonghyuna, jeszcze mógł zrozumieć, ale Key?! Ten chyba zapomniał, co ostatnio odwalił! Poza tym, co to za przyjaciel, że będąc w podobnej sytuacji, to mu jeszcze dogryza?!
*
Onew otworzył powieki, gdy wybudził się za potrzebą skorzystania z łazienki. Powoli wyciągnął rękę w stronę szafki nocnej i sięgnął z niej telefon. Wyświetlacz ukazał mu, dochodzącą już drugą trzydzieści w nocy. Widząc godzinę, usiadł się, na brzegu łóżka i przejechał po twarzy dłonią, czując lekkie zirytowanie. Nim wstał, przymknął jeszcze, na kilka sekund swoje oczy. W końcu otworzył je i podniósł się z łóżka, ruszając do łazienki. Jego półnagie ciało, odziane jedynie w czarne bokserki, zostało podświetlone blaskiem księżyca, gdy mijał biurko, stojące pod oknem. Jinki, zatrzymał się i spojrzał, na srebrną satelitę. Zerknął z powagą i zacisnął swoje usta w wąską linię, na widok mocnego światła.
Była pełnia, a odkąd się położył, usnął może jedynie, na godzinkę, lub dwie. Także nawet nie spodziewał się, że po skorzystaniu z łazienki, uda mu się porządnie zasnąć. Dzisiejsza pełnia, była zapewne przyczyną, jego słabego snu. Nie był typem człowieka, intensywnie katującego się myślami i obawami. Starał się widzieć we wszystkim pozytywy.
Lee po wyjściu z łazienki postanowił, że może wypicie ciepłego mleka, coś pomoże, na jego bezsenność? Z tą myślą, zaczął szukać swoich szarych spodni dresowych. Wszyscy już dawno spali, więc uznał, że nic się nie stanie, jak zejdzie do kuchni, tylko w nich. Oświetlając sobie drogę telefonem, wyszedł z pokoju najciszej, jak potrafił. Kierując się do schodów, ziewnął nieznacznie i podrapał się w tył głowy, rozwalając bardziej, swoje nieco zmierzwione włosy. Jednak nie dbał, o to.
Schodząc po schodach w dół, przystanął nagle. Zdziwił się widząc, na płytkach nikłe światło, dochodzące z salonu.
Te ledwo dosięgało spiralnych schodów z których praktycznie już zszedł. Onew nie słyszał, aby ktoś przemieszczał się po korytarzu, kiedy to za wszelką cenę, próbował zasnąć. A może, gdy już przysnął, ktoś udał się, na dół?
Szatyn ujrzał nagle blond włosy, upięte w kitkę. Właścicielka tych włosów, nachylała się teraz do białej filiżanki, aby upić z niej zawartość. Jinki, uśmiechnął się lekko, gdy doszło do niego, kto to taki, buszuje im teraz w nocy po domu. Spoważniał jednak, bowiem nie wiedział w sumie, co ma teraz zrobić? Blondynka zdawała się nie słyszeć, że ma na dole gościa, a on nie chciał jej przestraszyć. Znając ją, jeszcze by niefortunnie wylała, na siebie gorącą ciecz i co wtedy? Odczekał więc, aż odstawi kubek, co nastąpiło dosłownie po chwili. Uśmiechnął się lekko i ruszył w kierunku fotela, na którym siedział nikt inny, jak Ola.
- Też nie możesz spać? - odezwał się i uśmiechnął szeroko, gdy podszedł do sofy.
Dziewczyna od razu odwróciła głowę w bok. Była zaskoczona tym, że nie tylko ona, aktualnie nie może spać.
- Onew? - zapytała i dopiero teraz zauważyła, że ten jest bez koszulki. Zilustrowała dobrze widoczne mięśnie, na brzuchu. Były wręcz identyczne, jak te Taemina, co ją zaskoczyło. Przez fakt, że Onew, zawsze był nieco grubszy od reszty chłopaków, nie było po nim widać, że jest tak wysportowany! Co prawda, po bicepsach tak, ale nie po reszcie ciała! Być może, to była zasługa bardziej luźnych ubrań?
Ola, szybko odwróciła speszony wzrok i zwiesiła głowę, gdy poczuła, jak policzki zaczynają ją mocniej piec. Wlepiła swój wzrok w filiżankę czując, jak jej serce mocno bije. Co prawda w salonie, paliła się, tylko stojąca lampa, obok telewizora plazmowego. Jednak, to nie dawało blondynce gwarancji, że Onew niczego nie zauważył!
Nie mogąc się powstrzymać, zerknęła ukradkiem, na Onew. Ten patrzył, na nią z wesołym uśmiechem. Uważał, że jej obecne zachowanie, jest na swój sposób urocze. Jednak nie musiała wiedzieć, co naprawdę myśli, prawda?
- Zanim zadasz mi pytanie, co tu robię, od razu ci na nie odpowiem. Także nie mogę spać. - uśmiechnął się troskliwie i usiadł, na samym brzegu sofy, aby być bliżej przyjaciółki.
Odchylił głowę do tyłu i przymknął powieki, przez co jabłko Adama, mocno się uwydatniło, na jego szyi. I, nie tylko to. Jego mięśnie, na torsie i brzuchu także, na których leżały jego dłonie. W okolice poniżej spodni dresowych, blondynka wolała nie zerkać, mimo iż głupia ciekawość była silna.
- Może zrobię ci herbaty? - zaproponowała nerwowo i zaczęła wstawać z miejsca, gdy pokusa patrzenia, na Lee, stawała się silniejsza. Ola, nigdy nie widziała lidera bez koszulki, więc ciekawość i chęć przyjrzenia się mu dokładniej, brała w górę. Bo kto by nie chciał popatrzeć, na ładnie wyrzeźbione ciało?
- Chętnie. Od ciebie zawsze. - skwitował, podnosząc na chwilę powieki i po chwili znowu je zamknął. Nie minęła chwila, gdy gwałtownie je rozchylił. Spojrzał z zażenowaną miną, na Olę, a następnie, na swój nagi tors i ponownie, na dziewczynę. - Och, pewnie przeszkadza ci to, że nie mam koszulki. Wybacz, ale nie wiedziałem, że będziesz, na dole i...
- Nie, jest wszystko w porządku. - uśmiechnęła się do niego delikatnie, jednak Jinki, nie był głupi. Widział, to zakłopotanie, na jej twarzy i czuł, iż dziewczyna mówi, to z grzeczności.
- Na pewno? - dopytywał z niepewną miną, mrużąc powieki.
Nie chciał, aby dziewczyna czuła się skrępowana, przy nim. W końcu nie miała nigdy szansy, na ujrzenie go w takiej okazałości.
- Jasne. - Ola, skłamała, ale Onew nie musiał, o tym wiedzieć. Zrobiła to, bo nie chciała wyjść przed nim, na jakąś cnotkę, której przeszkadza widok półnagiego mężczyzny.
Zrobienie Jinkiemu, herbaty nie trwało długo. Woda w czajniku, jeszcze nadawała się do zaparzenia saszetki. Gdy ją zalewała, walczyła ze sobą w myślach. Może jednak powinna była poprosić Lee, aby ubrał koszulkę? Bo jednak widok, jego nagiego torsu, nadal miała przed oczyma. I ku jej niezadowoleniu, ten widok bardzo jej się podobał, o czym uświadamiało ją mocno bijące serce. A nie powinien, bowiem przecież była z Taeminem! I takie myśli nie powinny drażnić jej głowy!
- Proszę. - podała liderowi naczynie, uśmiechając się ciepło, gdy wróciła do salonu. Ponownie starała się nie patrzeć łapczywie, na Jinkiego, gdy siadała tuż obok niego, co nie było łatwe. Jej zdradzieckie oczy, wręcz same pragnęły wgapiać się w te pracujące, przy każdym ruchu mięśnie. Do tej zdradzieckiej paczki, ponownie dołączyły niestosowne myśli. Jeśli to wszystko nie ustąpi, będzie musiała zrobić odwrót do pokoju.
- Pewnie jutro będę miał wory pod oczyma. - lider skomentował ze skwaszoną miną. Chociaż może uda mu się jeszcze przysnąć i dospać do chociaż ósmej? - Czy pełnia zawsze musi być, kiedy ja muszę wcześnie wstać? - dodał, niedbale przeczesując dłonią swoje włosy.
- Skądś, to znam. Chociaż myślę, że pełnia nie jest faktycznym problemem naszej bezsenności, a Marta i Minho. - Ola, spojrzała na niego smutno.
- Cóż, ma to sens... Na pewno dana sytuacja, zaskoczyła wszystkich. Ale nie martw się. Minho, nie jest dupkiem i zawsze jest odpowiedzialny za swoje czyny. - lider odparł z szerokim uśmiechem, gładząc z czułością ramię blondynki. Patrzył, przy tym prosto w zasmucone oczy dziewczyny.
Może robił, to zbyt intensywnie, jednak nie dbał, o to. Nawet nie odtrącił go fakt, gdy dziewczyna odchrząknęła z zakłopotaną miną, odsuwając się nieco. Zrobiła, to tak powoli, jakby bała się, że go tym urazi. To było dla Jinkiego, urocze że Ola, zawsze dbała, o takie szczegóły.
- Nie umiem ci nie zaufać w tej kwestii, bo znasz go najdłużej, jednak... - zawahała się, spuszczając wzrok w dół, na swoje palce. Natrętnie próbowała zeskrobać z paznokcia, zapowietrzony kawałek lakieru hybrydowego. Ostatnio była tak zapracowana, że nie miała kiedy udać się do stylistki paznokci. - I tak boję się, o Martę. Sam wiesz, że lubi panikować, nawet jeśli chodzi, o pierdoły. A aktualna sytuacja, jest gruba, bo może chodzić, o całkowitą zmianę życia dla dziecka.
- Rozumiem twoje obawy. W razie co, wpierdolę Minho, jeśli wymiga się od ojcostwa. Bo dlaczego, tylko Marta, miałaby brać odpowiedzialność za tę sytuację?
- Masz rację, ale... Minho, powinien mieć wybór. Zmuszanie go do...
- Ola, błagam... - szatyn jęknął, pocierając twarz dłońmi. - Jaki wybór? A Marta, by go miała? Przecież ona nie jest osobą, która wyrzekłaby się dziecka! Wzięłaby odpowiedzialność za swój czyn, mam rację? - prychnął, patrząc z powagą, na zakłopotaną dziewczynę.
- Cóż, ma to sens... Na pewno dana sytuacja, zaskoczyła wszystkich. Ale nie martw się. Minho, nie jest dupkiem i zawsze jest odpowiedzialny za swoje czyny. - lider odparł z szerokim uśmiechem, gładząc z czułością ramię blondynki. Patrzył, przy tym prosto w zasmucone oczy dziewczyny.
Może robił, to zbyt intensywnie, jednak nie dbał, o to. Nawet nie odtrącił go fakt, gdy dziewczyna odchrząknęła z zakłopotaną miną, odsuwając się nieco. Zrobiła, to tak powoli, jakby bała się, że go tym urazi. To było dla Jinkiego, urocze że Ola, zawsze dbała, o takie szczegóły.
- Nie umiem ci nie zaufać w tej kwestii, bo znasz go najdłużej, jednak... - zawahała się, spuszczając wzrok w dół, na swoje palce. Natrętnie próbowała zeskrobać z paznokcia, zapowietrzony kawałek lakieru hybrydowego. Ostatnio była tak zapracowana, że nie miała kiedy udać się do stylistki paznokci. - I tak boję się, o Martę. Sam wiesz, że lubi panikować, nawet jeśli chodzi, o pierdoły. A aktualna sytuacja, jest gruba, bo może chodzić, o całkowitą zmianę życia dla dziecka.
- Rozumiem twoje obawy. W razie co, wpierdolę Minho, jeśli wymiga się od ojcostwa. Bo dlaczego, tylko Marta, miałaby brać odpowiedzialność za tę sytuację?
- Masz rację, ale... Minho, powinien mieć wybór. Zmuszanie go do...
- Ola, błagam... - szatyn jęknął, pocierając twarz dłońmi. - Jaki wybór? A Marta, by go miała? Przecież ona nie jest osobą, która wyrzekłaby się dziecka! Wzięłaby odpowiedzialność za swój czyn, mam rację? - prychnął, patrząc z powagą, na zakłopotaną dziewczynę.
- Masz, jednak wiesz, jak to w życiu bywa. - Ola, pokiwała głową, czując lekkie pulsowanie w skroniach, zwiastujące nadchodzący ból głowy. Jeszcze, tego jej brakowało do bezsenności... - Niestety często i gęsto, faceci ulatniają się z życia kobiet, przez takie sytuacje.
- Dlatego uważam, że prawdziwy mężczyzna, tego nie zrobi, tylko jakaś za przeproszeniem pizda bez jaj. - Ola, wpatrywała się w niego zaskoczona. Rzadko kiedy słyszała z jego ust, tak wulgarne słownictwo. Jednak pochwalała jego podejście, bo miał całkowitą rację. - I szczerze mogę ci obiecać, że Minho, ma jaja i nie zostawi Marty, jeśli okaże się, że ta jest w ciąży. - szatyn dodał łagodniej i upił łyk herbaty, kwikając z aprobatą głową. - A tak w ogóle, to pyszna herbata.
- Dlatego uważam, że prawdziwy mężczyzna, tego nie zrobi, tylko jakaś za przeproszeniem pizda bez jaj. - Ola, wpatrywała się w niego zaskoczona. Rzadko kiedy słyszała z jego ust, tak wulgarne słownictwo. Jednak pochwalała jego podejście, bo miał całkowitą rację. - I szczerze mogę ci obiecać, że Minho, ma jaja i nie zostawi Marty, jeśli okaże się, że ta jest w ciąży. - szatyn dodał łagodniej i upił łyk herbaty, kwikając z aprobatą głową. - A tak w ogóle, to pyszna herbata.
Zerknął w stronę zamyślonej Oli. Gdy ich spojrzenia się spotkały, uśmiechnął się w pokrzepiający sposób.
- Jednak wracając... Minho, ma bzika, na punkcie dzieci i bycia w przyszłości ojcem. A, że jest mocno zakochany w Marcie, to tym bardziej nie będzie się bał. I tak wiem, gdy lekarz powiedział, o swoich podejrzeniach, Choi wyglądał tak, jakby świat mu się zawalił. Ale naprawdę przyrzekam ci, że tak nie było. Trzeba wziąć, na poprawkę jego zszokowaną reakcję. Co innego, gdyby starali się, o dziecko, a co innego, że prawdopodobnie wyszła im wpadka. Rozumiesz?
- Tak. Dziękuję za twoje słowa. Nieco mnie uspokoiły, bo Marta, jest dla mnie, jak siostra i nie chcę, aby cierpiała.
- To zrozumiałe. - Jinki, tym razem ujął dłoń dziewczyny, leżącą na jej udzie. Zaczął delikatnie poklepywać jej wierzch, co było naturalnym gestem w Korei. Ponownie przyjrzał się jej twarzy i oczom, mając nadzieję, że nie słychać tego, jak mocno, i szybko bije jego serce. Nie miał pojęcia, że Ola, aktualnie czuje to samo, co on. Jednak różnica była taka, że ona starała się wypierać powód, przez który jej organ tak się zachowywał.
W końcu oboje od tak zaczęli rozmawiać, o wszystkim i o niczym, jak przyjaciele. Bez dziwnych ukrytych przesłań Jinkiego, że widzi w niej kogoś więcej, niż przyjaciółkę. Oboje uważali, że odkąd się poznali, zawsze się ze sobą wspaniale dogadywali. Tak też tematów do rozmów im nie brakowało. Może to dlatego, że w jakimś stopniu, byli podobni do siebie? Sama Ola, musiała przyznać przed samą sobą, że zawsze nieco lepiej jej się rozmawiało z Onew, niż Taeminem. Uwielbiała filozofować, nad różnymi rzeczami, gdy tymczasem Taemin, żył chwilą. Onew miał podobne podejście do życia, co ona. Także lubił podejmować się różnych refleksji, nad życiem.
- Taemin, dobrze cię traktuje? - Jinki, wypalił nagle, patrząc w resztki zielonej herbaty, na dnie kubka, który obracał w dłoniach.
Ola, zamarła z kubkiem w ustach, nie wiedząc co odpowiedzieć? Szatyn zaskoczył ją tym pytaniem, a nawet bardzo. Upiła więc powoli łyk herbaty, chcąc dać sobie chwilę, na przemyślenie odpowiedzi.
- Nie musisz odpowiadać, jeśli nie chcesz. Pamiętaj jednak, że jestem twoim przyjacielem i chciałbym chociaż wiedzieć, czy między wami się układa? Zwłaszcza, że ostatnio nieco namieszałem w waszym związku. - Onew popatrzył strapiony, na przyglądającą mu się Olę. Uśmiechnął się, a bardziej wyszedł z tego uśmiechu krzywy grymas. - Widzę, jak Taemin, zerka w moim kierunku, gdy kręcę się tuż obok ciebie. Najchętniej, to by mnie aktualnie spalił, na stosie. To miłe, że tak cię broni, ale i nieco niepokojące. - dodał kpiąco, mimo iż rozumiał podejście przyjaciela. Sam zapewne zachowywałby się podobnie. W sumie tak robił, gdy widział Taemina, razem z Olą. Tyle, że Ola, nie była jego... Co nadal ciężko było mu przetrawić. Jednak był pewien, że na pewno nie narzucałby swojej dziewczynie z kim może mieć styczność, a z kim nie? A odnosił wrażenie, że Taemin, próbuje to robić. Na razie niegroźnie, ale kto wie?
- Jednak wracając... Minho, ma bzika, na punkcie dzieci i bycia w przyszłości ojcem. A, że jest mocno zakochany w Marcie, to tym bardziej nie będzie się bał. I tak wiem, gdy lekarz powiedział, o swoich podejrzeniach, Choi wyglądał tak, jakby świat mu się zawalił. Ale naprawdę przyrzekam ci, że tak nie było. Trzeba wziąć, na poprawkę jego zszokowaną reakcję. Co innego, gdyby starali się, o dziecko, a co innego, że prawdopodobnie wyszła im wpadka. Rozumiesz?
- Tak. Dziękuję za twoje słowa. Nieco mnie uspokoiły, bo Marta, jest dla mnie, jak siostra i nie chcę, aby cierpiała.
- To zrozumiałe. - Jinki, tym razem ujął dłoń dziewczyny, leżącą na jej udzie. Zaczął delikatnie poklepywać jej wierzch, co było naturalnym gestem w Korei. Ponownie przyjrzał się jej twarzy i oczom, mając nadzieję, że nie słychać tego, jak mocno, i szybko bije jego serce. Nie miał pojęcia, że Ola, aktualnie czuje to samo, co on. Jednak różnica była taka, że ona starała się wypierać powód, przez który jej organ tak się zachowywał.
W końcu oboje od tak zaczęli rozmawiać, o wszystkim i o niczym, jak przyjaciele. Bez dziwnych ukrytych przesłań Jinkiego, że widzi w niej kogoś więcej, niż przyjaciółkę. Oboje uważali, że odkąd się poznali, zawsze się ze sobą wspaniale dogadywali. Tak też tematów do rozmów im nie brakowało. Może to dlatego, że w jakimś stopniu, byli podobni do siebie? Sama Ola, musiała przyznać przed samą sobą, że zawsze nieco lepiej jej się rozmawiało z Onew, niż Taeminem. Uwielbiała filozofować, nad różnymi rzeczami, gdy tymczasem Taemin, żył chwilą. Onew miał podobne podejście do życia, co ona. Także lubił podejmować się różnych refleksji, nad życiem.
- Taemin, dobrze cię traktuje? - Jinki, wypalił nagle, patrząc w resztki zielonej herbaty, na dnie kubka, który obracał w dłoniach.
Ola, zamarła z kubkiem w ustach, nie wiedząc co odpowiedzieć? Szatyn zaskoczył ją tym pytaniem, a nawet bardzo. Upiła więc powoli łyk herbaty, chcąc dać sobie chwilę, na przemyślenie odpowiedzi.
- Nie musisz odpowiadać, jeśli nie chcesz. Pamiętaj jednak, że jestem twoim przyjacielem i chciałbym chociaż wiedzieć, czy między wami się układa? Zwłaszcza, że ostatnio nieco namieszałem w waszym związku. - Onew popatrzył strapiony, na przyglądającą mu się Olę. Uśmiechnął się, a bardziej wyszedł z tego uśmiechu krzywy grymas. - Widzę, jak Taemin, zerka w moim kierunku, gdy kręcę się tuż obok ciebie. Najchętniej, to by mnie aktualnie spalił, na stosie. To miłe, że tak cię broni, ale i nieco niepokojące. - dodał kpiąco, mimo iż rozumiał podejście przyjaciela. Sam zapewne zachowywałby się podobnie. W sumie tak robił, gdy widział Taemina, razem z Olą. Tyle, że Ola, nie była jego... Co nadal ciężko było mu przetrawić. Jednak był pewien, że na pewno nie narzucałby swojej dziewczynie z kim może mieć styczność, a z kim nie? A odnosił wrażenie, że Taemin, próbuje to robić. Na razie niegroźnie, ale kto wie?
- Onew, nie mów tak. Ja widzę, to inaczej. Jestem jego dziewczyną, więc to normalne, że jest zazdrosny, o innych mężczyzn. Zwłaszcza tych, którym... - zawahała się, przygryzając dolną wargę. - Którym się podobam. - dodała nieco zbyt cicho, ale Lee, to usłyszał.
- Ale co mam nie mówić, skoro taka jest prawda? - prychnął, odstawiając kubek, na stolik kawowy. Ola, zrobiła to samo, patrząc w jego stronę bardziej hardo, niż kilka chwil temu. - Więc, jak jest między wami? Wiem, że wolisz wygadać się Marcie, jeśli coś się dzieje, jednak... Pamiętaj, że nie zna ona tak długo Taemina, jak ja. Może ja mógłbym czasami doradzić ci coś bardziej?
- Cóż, na daną chwilę jest dobrze. Nawet bardziej, niż dobrze. - Ola z uśmiechem przygryzła dolną wargę, przypominając sobie, te wszystkie romantyczne chwile. - Taemin, jest bardzo kochany i czuły. - zamilkła, na chwilę, po czym dodała. - Naprawdę doceniam jego starania. - westchnęła, tym razem nie patrząc, na niego. Onew od razu przymrużył w podejrzeniu oczy myśląc, że jednak nie jest tak, jak twierdzi dziewczyna.
- Na pewno? Wiesz, jakby co, to mogę z nim odpowiednio pogadać. - lider uśmiechnął się podstępnie, czego Ola, nie zauważyła. W głowie już powoli szykował karę, jaką mógłby zastosować wobec nieposłuszności Taemina.
- Nie musisz. Naprawdę wszystko jest w porządku. - drobna dłoń Oli, dotknęła nagiego barku szatyna, przez co ten spojrzał, na nią z miłoś... Ekhem, opiekuńczo. - Dziękuję, że się, o mnie martwisz. To bardzo miłe i kochane z twojej strony.
- Jesteś moją przyjaciółką i to nawet najlepszą! Więc, to normalne, że się martwię i chcę wiedzieć, czy wszystko u ciebie w porządku? - Jinki, odparł z pełnym przekonaniem, zerkając w stronę telewizora i ponownie, na Olę.
Ola, widząc to intensywnie spojrzenie Lee, odwróciła szybko wzrok czując, jak jej oczy lekko zaczynają szczypać. Wzruszyła się. Onew był taką wspaniałą osobą i starał się dla niej robić, dosłownie wszystko! A, co ona robiła w zamian? W pewnym sensie go raniła. Mimo, iż powiedział jej, że wymaże swoje uczucia względem niej, to i tak podejrzewała, że nie potrafił, tego zrobić. Była bardziej, niż pewna, iż nadal się z tym męczy. Już chociażby jego spojrzenie świadczyło, o tym, że jest dla niego całym światem. Przez to czuła się z tym źle. Nie miała pojęcia, co ma zrobić, aby ich relacja, nie dawała mu cierpienia... Urwanie kontaktu nie wchodziło w grę. To byłoby bardziej okrutne, niż utrzymywanie go z wiedzą, iż Onew był w niej nieszczęśliwie zakochany. Zbyt bardzo ceniła ich znajomość, aby przerwać ją z takiego powodu. Może okrutnie zabrzmi, ale to był problem Jinkiego, nie jej. Jednak, mimo to serce nie sługa i przejmowało się uczuciami lidera.
- Ale co mam nie mówić, skoro taka jest prawda? - prychnął, odstawiając kubek, na stolik kawowy. Ola, zrobiła to samo, patrząc w jego stronę bardziej hardo, niż kilka chwil temu. - Więc, jak jest między wami? Wiem, że wolisz wygadać się Marcie, jeśli coś się dzieje, jednak... Pamiętaj, że nie zna ona tak długo Taemina, jak ja. Może ja mógłbym czasami doradzić ci coś bardziej?
- Cóż, na daną chwilę jest dobrze. Nawet bardziej, niż dobrze. - Ola z uśmiechem przygryzła dolną wargę, przypominając sobie, te wszystkie romantyczne chwile. - Taemin, jest bardzo kochany i czuły. - zamilkła, na chwilę, po czym dodała. - Naprawdę doceniam jego starania. - westchnęła, tym razem nie patrząc, na niego. Onew od razu przymrużył w podejrzeniu oczy myśląc, że jednak nie jest tak, jak twierdzi dziewczyna.
- Na pewno? Wiesz, jakby co, to mogę z nim odpowiednio pogadać. - lider uśmiechnął się podstępnie, czego Ola, nie zauważyła. W głowie już powoli szykował karę, jaką mógłby zastosować wobec nieposłuszności Taemina.
- Nie musisz. Naprawdę wszystko jest w porządku. - drobna dłoń Oli, dotknęła nagiego barku szatyna, przez co ten spojrzał, na nią z miłoś... Ekhem, opiekuńczo. - Dziękuję, że się, o mnie martwisz. To bardzo miłe i kochane z twojej strony.
- Jesteś moją przyjaciółką i to nawet najlepszą! Więc, to normalne, że się martwię i chcę wiedzieć, czy wszystko u ciebie w porządku? - Jinki, odparł z pełnym przekonaniem, zerkając w stronę telewizora i ponownie, na Olę.
Ola, widząc to intensywnie spojrzenie Lee, odwróciła szybko wzrok czując, jak jej oczy lekko zaczynają szczypać. Wzruszyła się. Onew był taką wspaniałą osobą i starał się dla niej robić, dosłownie wszystko! A, co ona robiła w zamian? W pewnym sensie go raniła. Mimo, iż powiedział jej, że wymaże swoje uczucia względem niej, to i tak podejrzewała, że nie potrafił, tego zrobić. Była bardziej, niż pewna, iż nadal się z tym męczy. Już chociażby jego spojrzenie świadczyło, o tym, że jest dla niego całym światem. Przez to czuła się z tym źle. Nie miała pojęcia, co ma zrobić, aby ich relacja, nie dawała mu cierpienia... Urwanie kontaktu nie wchodziło w grę. To byłoby bardziej okrutne, niż utrzymywanie go z wiedzą, iż Onew był w niej nieszczęśliwie zakochany. Zbyt bardzo ceniła ich znajomość, aby przerwać ją z takiego powodu. Może okrutnie zabrzmi, ale to był problem Jinkiego, nie jej. Jednak, mimo to serce nie sługa i przejmowało się uczuciami lidera.
- Dziękuję ci za to, że jesteś. - szepnęła ze zwieszoną głową, formując usta w wąską linię. Zacisnęła mocniej dłonie, na piżamie, pod którą były ukryte jej uda. Po chwili po jej policzkach popłynęła wpierw jedna, a następnie kolejna samotna łza. To nie umknęło uwadze Lee, który zmarszczył czoło.
- Ty płaczesz? - zapytał i niepewnie podniósł jej głowę za podróbek. Jej zielone oczy lśniły bardziej, niż zawsze, zdradzając odpowiedź, na jego pytanie. - Głuptas z ciebie, wiesz? Żeby wzruszać się za prawdę. - uśmiechnął się do niej i bez żadnych ceregieli, przytulił ją do siebie, zamykając w ciepłym i silnym uścisku rąk. Dłonią gładził jej blond włosy i plecy, tuląc bok policzka do czubka jej głowy. Chciał zrobić coś więcej. Pocałować ją w głowę, lub w czoło, aby wiedziała, że zawsze może, na niego liczyć. Jednak ta chwila, była dla niego wystarczająca. Ważne było dla niego to, że może chociaż się do niej przytulić, bez Taemina w pobliżu. Jinki, był pewien, że gdyby było inaczej, ten znowu zacząłby swoją zazdrosną przemowę, lub fochy. A, to by oznaczało, że uniemożliwiłby jego wspólnej bliskości z Olą.
Zamyślony Lee, poczuł nagle, jak Ola, całuje go w policzek, ponownie mu dziękując. Nie spodziewał się tak odważnego gestu z jej strony. Popatrzył, na nią zaskoczony, jakby ujrzał coś, co nie miało prawa bytu. Nie wiedząc, jak się zachować, powiódł wzrokiem po salonie, ostatecznie ponownie patrząc w oczy Oli.
Były nieco zaczerwienione i błyszczące od łez. Ich ciemnozielony kolor, zdawał się ściemnić tak mocno, że przypominał bardziej czerń, niż odcień zieleni.
Jinki z szybko bijącym sercem, niepewnie starł ślady łez z policzków Oli. Uważnie lustrował nieco zaskoczoną i zapłakaną twarz. Ola, także wpatrywała się w jego oczy tak intensywnie, że jego głupie serce, zaczęło mamić go nadzieją. Wmawiało mu, że zapewne podoba się dziewczynie, przez co ta pragnie od niego, czegoś więcej. Miłości i bezpieczeństwa, jakie jej aktualnie dawał, mimo iż, to powinna być rola Taemina.
Onew w głębi duszy chciał pocałować dziewczynę. Na szczęście powstrzymywał się, przed tym czynem, ostatkami rozsądku. Ola, miała Taemina. Kochała go, a on ją. Nie mógł być egoistą i od tak sobie ją pocałować, bo nadal ją kocha. Znowu mieszać jej w głowie i uczuciach, bo wiedział, że także w jakiś sposób jej się podoba. Powinien ją wspierać i nie żerować, na jej słabości, wykorzystując ten stan do swoich celów. Przecież nie był taki. Jednak serce... To głupie i cholernie mącące serce, zaślepiało momentami jego rozum. A, to jego powinien się aktualnie słuchać, a nie organu, bo ktoś sobie wymyślił powiedzenie: Serce nie sługa...
Przez myśl lidera przeszło, że powinien założyć wraz z Key, jakieś kółko nieszczęśliwe zakochanych. Ich zasadą byłoby odnalezienie sobie partnerki, aby zapomnieć, o osobie, zbyt bliskiej sercu. Jednak rodziło się pytanie, czy mimo tego, faktycznie da się zapomnieć, o nieszczęśliwej miłości?
- Ola, proszę... Nie rób tak więcej. - wyszeptał i opuścił wzrok, przełykając głośno ślinę.
Powoli odsunął ją od siebie, jakby bał się, iż zrani ją tym odtrąceniem. A, przecież było, to całkiem normalne zachowanie!
- Takie zachowanie, tylko mnie prowokuje do zrobienia czynu, którego nie chcę robić. Znasz moje uczucia, a takie czyny, nie pozwalają mi przestać widzieć w tobie kogoś więcej. Naprawdę zależy mi, na dobru twojego związku z Taeminem, więc proszę jeszcze raz... Nie rób takich rzeczy, ok? - Jinki, całkowicie odsunął się od dziewczyny. Nachylił się nad stoliczkiem, sięgnął kubek i upił resztki herbaty. Nawet nie chciał widzieć aktualnej miny dziewczyny. Domyślał się, że mógł ją zranić, mimo iż będzie miała, to samo zdanie, co on. Ola, była mądrą dziewczyną, jednak serce mąciło i jej uczuciami.
- Przepraszam Onew. Mój błąd. - Ola, skwitowała zakłopotana, zerkając nieśmiało w stronę lidera. Również usiadła się normalnie i upiła do końca herbatę. Jej oddech był przyspieszony od szybko bijącego serca. Starała się go unormować, jednak nie było, to proste. Nie dość, że siedział obok niej Jinki, który także jej się podobał, to dodatkowo był on bez koszulki. A facet z fajnym ciałem i bez koszulki, zawsze zacznie wywoływać niechciane emocje.
- Ty płaczesz? - zapytał i niepewnie podniósł jej głowę za podróbek. Jej zielone oczy lśniły bardziej, niż zawsze, zdradzając odpowiedź, na jego pytanie. - Głuptas z ciebie, wiesz? Żeby wzruszać się za prawdę. - uśmiechnął się do niej i bez żadnych ceregieli, przytulił ją do siebie, zamykając w ciepłym i silnym uścisku rąk. Dłonią gładził jej blond włosy i plecy, tuląc bok policzka do czubka jej głowy. Chciał zrobić coś więcej. Pocałować ją w głowę, lub w czoło, aby wiedziała, że zawsze może, na niego liczyć. Jednak ta chwila, była dla niego wystarczająca. Ważne było dla niego to, że może chociaż się do niej przytulić, bez Taemina w pobliżu. Jinki, był pewien, że gdyby było inaczej, ten znowu zacząłby swoją zazdrosną przemowę, lub fochy. A, to by oznaczało, że uniemożliwiłby jego wspólnej bliskości z Olą.
Zamyślony Lee, poczuł nagle, jak Ola, całuje go w policzek, ponownie mu dziękując. Nie spodziewał się tak odważnego gestu z jej strony. Popatrzył, na nią zaskoczony, jakby ujrzał coś, co nie miało prawa bytu. Nie wiedząc, jak się zachować, powiódł wzrokiem po salonie, ostatecznie ponownie patrząc w oczy Oli.
Były nieco zaczerwienione i błyszczące od łez. Ich ciemnozielony kolor, zdawał się ściemnić tak mocno, że przypominał bardziej czerń, niż odcień zieleni.
Jinki z szybko bijącym sercem, niepewnie starł ślady łez z policzków Oli. Uważnie lustrował nieco zaskoczoną i zapłakaną twarz. Ola, także wpatrywała się w jego oczy tak intensywnie, że jego głupie serce, zaczęło mamić go nadzieją. Wmawiało mu, że zapewne podoba się dziewczynie, przez co ta pragnie od niego, czegoś więcej. Miłości i bezpieczeństwa, jakie jej aktualnie dawał, mimo iż, to powinna być rola Taemina.
Onew w głębi duszy chciał pocałować dziewczynę. Na szczęście powstrzymywał się, przed tym czynem, ostatkami rozsądku. Ola, miała Taemina. Kochała go, a on ją. Nie mógł być egoistą i od tak sobie ją pocałować, bo nadal ją kocha. Znowu mieszać jej w głowie i uczuciach, bo wiedział, że także w jakiś sposób jej się podoba. Powinien ją wspierać i nie żerować, na jej słabości, wykorzystując ten stan do swoich celów. Przecież nie był taki. Jednak serce... To głupie i cholernie mącące serce, zaślepiało momentami jego rozum. A, to jego powinien się aktualnie słuchać, a nie organu, bo ktoś sobie wymyślił powiedzenie: Serce nie sługa...
Przez myśl lidera przeszło, że powinien założyć wraz z Key, jakieś kółko nieszczęśliwe zakochanych. Ich zasadą byłoby odnalezienie sobie partnerki, aby zapomnieć, o osobie, zbyt bliskiej sercu. Jednak rodziło się pytanie, czy mimo tego, faktycznie da się zapomnieć, o nieszczęśliwej miłości?
- Ola, proszę... Nie rób tak więcej. - wyszeptał i opuścił wzrok, przełykając głośno ślinę.
Powoli odsunął ją od siebie, jakby bał się, iż zrani ją tym odtrąceniem. A, przecież było, to całkiem normalne zachowanie!
- Takie zachowanie, tylko mnie prowokuje do zrobienia czynu, którego nie chcę robić. Znasz moje uczucia, a takie czyny, nie pozwalają mi przestać widzieć w tobie kogoś więcej. Naprawdę zależy mi, na dobru twojego związku z Taeminem, więc proszę jeszcze raz... Nie rób takich rzeczy, ok? - Jinki, całkowicie odsunął się od dziewczyny. Nachylił się nad stoliczkiem, sięgnął kubek i upił resztki herbaty. Nawet nie chciał widzieć aktualnej miny dziewczyny. Domyślał się, że mógł ją zranić, mimo iż będzie miała, to samo zdanie, co on. Ola, była mądrą dziewczyną, jednak serce mąciło i jej uczuciami.
- Przepraszam Onew. Mój błąd. - Ola, skwitowała zakłopotana, zerkając nieśmiało w stronę lidera. Również usiadła się normalnie i upiła do końca herbatę. Jej oddech był przyspieszony od szybko bijącego serca. Starała się go unormować, jednak nie było, to proste. Nie dość, że siedział obok niej Jinki, który także jej się podobał, to dodatkowo był on bez koszulki. A facet z fajnym ciałem i bez koszulki, zawsze zacznie wywoływać niechciane emocje.
- Nie zabraniam ci się do mnie przytulać, jednak...
- Rozumiem Onew. Nie czujesz się dobrze z tym, że pocałowałam cię w policzek. Dlatego cię przeprosiłam. - przerwała mu, stukając nieco zbyt mocno odkładanym kubkiem, o stolik kawowy.
- W porządku. - zaśmiał się i spiął, gdy do jego głowy, przyszła nieco niestosowna, ale być może pomocna myśl. - Ola?
- Hmm?
- Może... Położysz się obok mnie, na tej sofie i chociaż tobie uda się zasnąć? - zapytał niepewnie, patrząc poważnie w stronę Oli, gdy kolejny raz ziewnęła, mrużąc ospale swoje oczy.
- Ale, jak tu z tobą zasnę, to co dalej? Mam tu spać z tobą, lub sama? Nie chcę, aby Taemin, znowu się dąsał, a wasze kontakty zaczęły psuć.
- Spokojnie, już bardziej popsuć się nie mogą. Poza tym, odrobina zazdrości mu nie zaszkodzi. Chociaż bardziej będzie się starał, o twoje względy. - puścił do niej oczko, na co dziewczyna prychnęła. - I, jak zaśniesz, to zaniosę cię, na górę. Tam, albo Taemin, mi podziękuję, albo zaszlachtuje. Chociaż on ma mocny sen, więc wątpię, że cokolwiek by zauważył. - Lee oznajmił i zaczął pokładać się, na całej długości sofy, obok nadal siedzącej dziewczynie. Przysunął się bardziej do oparcia sofy, robiąc więcej miejsca, na meblu.
Ola, patrzyła na niego niepewnie i na wolne miejsce, na którym aktualnie nadal siedziała. Lee leżał, na plecach z jedną ręką pod głową, a drugą, na swoim umięśnionym brzuchu. Zrobiło jej się gorąco, bowiem lider wyglądał teraz, niczym model z okładki magazynu. A nie należał do najprzystojniejszych mężczyzn w branży. Jednak wytwarzał wokoło siebie taką energię, że wręcz każda kobieta zwracała, na niego uwagę.
Dziewczyna przygryzła dolną wargę, unikając przeszywającego spojrzenia ciemnych oczu Lee. Miała wrażenie, że temperatura w jej ciele wzrosła, albo w całym pomieszczeniu, na samą myśl, leżenia obok Jinkiego. Nie była pewna, czy jest gotowa, na taką bliskość? A dodatkowo zdradzieckie serce, które szybko biło, nie ułatwiało jej tej decyzji. Obawiała się, że w tym stanie, to na pewno nie zaśnie. Mimo wszystko, podjęła się wyzwania. Przecież ona i Jinki, nie będą robić nic złego, prawda? Będą, tylko dwójką przyjaciół, leżących obok siebie.
Ola, niepewnie ułożyła się bokiem w wyznaczonym dla niej miejscu, twarzą do lidera. Także podłożyła pod głowę, zgiętą w łokciu rękę z uwagą obserwując, jak Lee przekręca się w jej stronę. Czuła, jak obserwuje ją z uwagą, przez co uciekła speszonym wzrokiem, na jego nagie i uwydatnione obojczyki. Powiodła nim niżej przez tors, aż do brzucha, przed którym zwisała ręka Lee. W ostatniej chwili wstrzymała się, aby zejść wzrokiem jeszcze niżej. Skarciła się w myślach, za swoje niestosowne zachowanie. Bo, jak mogła zapominać, o tym, że ma już kogoś? No jak?!
Dziewczyna, aby nie kusić swoich oczu i myśli, zamknęła powieki, wdychając przyjemną woń męskich perfum. Próbowała powolnym oddechem uspokoić szalenie galopujące serce, które naprawę sobie z niej kpiło! Dlaczego? Bowiem zaczęło bić jeszcze szybciej! Dodatkowo w jej głowie zaczęły tworzyć się dziwne i pikantne obraz z nią i Jinkim w roli głównej. Czuła się niczym nastolatka, przeżywającą swoją pierwszą miłość. To sprawiało, że czuła coraz większy wstręt do siebie. Dlaczego jej serce, nie mogło po prostu zakochać się w jednym Lee? Dlaczego musiało poczuć coś do Taemina i Onew w tym samym czasie? Ok, serce nie sługa, ale bez przesady, aby być zakochanym w dwóch osobach, na raz! Przecież była rozsądną osobą, twardo stąpającą po ziemi, więc co? Co takiego zaważyło nad tym, że jej serce zwariowało i rozum także? A ten był jej ostatnim ratunkiem, na trzymanie rozsądku, na wodzy. Halo?! Czy w okolicy jest jakiś lekarz? Albo straż pożarna? Niech ktoś do cholery ugasi rozpalone myśli tej dziewczyny! Raz, raz!
Nagle z myśli wyrwał ją dotyk, na głowie, przez co wróciła do świata żywych. Jinki, gładził ją leniwie po głowie, jakby wyczuł, że jest poddenerwowana. Zapewne chciał pomóc jej się uspokoić wiedząc, że taki gest działał, na nią uspokajająco. Ola, za każdym razem kojarzyła go sobie z mamą. Ta w dzieciństwie często tak robiła, gdy dziewczyna była smutna, zła, czy zestresowana. Ola, cieszyła się, że Lee tak ją zna i jednocześnie przeklinała go w duchu. Przerażało ją to, że czasami zna ją lepiej, niż Taemin. Ten raczej nie pokusiłby się, o taki gest, a bardziej nie domyślił. To było smutne, ale prawdziwe. Nie mogła jednak mieć mu tego za złe. Widocznie Onew umiał bardziej czytać ludzi, niż sam Taemin.
Nagle przeszło jej przez myśl, że do tej chwili spokoju, brakowało jedynie głosu Onew. Może to pomogłoby jej nieco się uspokoić i chwilowo przestać myśleć, o nagiej klacie Lee, przed sobą? Pamiętała, że gdy mieszkała jeszcze w Polsce, często słuchała jego piosenek solowych, gdy czuła się źle. Śpiew Jinkiego, działał na nią uspokajająco
- Onew? - zapytała cichutko i spojrzała, na Lee. Ten także to zrobił, opierając wygodniej głowę, na zgiętym ramieniu.
- Hmm?
- Mógłbyś mi coś zaśpiewać? Uwielbiam twój głos, gdy śpiewasz, bo jest taki ciepły i spokojny.
- I zapewne usypiający, co? - prychnął z udawanym oburzeniem,
- Wcale tak nie myślę! Nie wymyślaj mi tu, jakiś farmazonów, dobra? Naprawdę uważam, że twój głos jest wspaniały. - skwitowała z czułym uśmiechem i przyłożyła dłoń do serca, jakby miało to dodać wiarygodności jej słowom.
Jinki w tym czasie, wręcz w uwielbieniem przypatrywał się twarzy dziewczyny. Szczerze mówiąc, to mógłby tak zawsze leżeć obok niej i wpatrywać się w jej duże oczy i wiecznie roześmianą buzię. Przekomarzać się czasami, gładzić blond kosmyki i cało... Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Nie mógł tak myśleć! Nie wolno mu przecież było! Naprawdę powinien w końcu pogodzić się z faktem, że Ola, miała już chłopaka. Miała Taemina... Jeśli tak dalej pójdzie, to serio nikogo sobie nie znajdzie, żyjąc z żałośnie złudnymi nadziejami, że jednak będzie jego.
- Onew? Wszystko w porządku? Coś cię boli? - Jinki, zamrugał kilkakrotnie, gdy doszło do niego, że wykrzywiał twarz w bólu. Zdał sobie także sprawę z tego, że blondynka właśnie gładzi jego biceps, patrząc na niego z troską. Dotykane miejsce, wręcz paliło żywym ogniem.
- Trochę głowa mnie rozbolała, a tak to wszystko gra. - skłamał gładko, odwracając wzrok. Obawiał się, że jeśli spojrzałby teraz w oczy Oli, wykryłaby kłamstwo.
- Jeśli nie chcesz śpiewać, to...
- W porządku. Zaśpiewam ci coś. - uśmiechnął się czule.
- Mógłbyś ,,1000 years, always by your side''? To moja ulubiona piosenka.
- Pewnie. Mogę nawet ,,In your eyes'', jeśli chcesz.
- Oh, tą piosenkę także bardzo lubię.
- W takim razie będę śpiewał tak długo, dopóki nie zaśniesz, dobrze?
- Jesteś pewien? Nie chciałabym, abyś przeciążył głos.
- Nie przeciążę. Zamknij oczy, przytul się i rozluźnij. - odparł cicho, obserwując jak dziewczyna wykonuje jego zadanie. Czuł jej niepewność, więc cieszył się, że jednak odważyła się do niego przytulić. Zwłaszcza, iż przecież leżał bez koszulki. To mogło ją krępować. Cieszył się jednak, że tak nie było. Z tą myślą, pozwolił sobie oprzeć brodę, na jej głowie. Gładząc ją leniwie po głowie, zaczął spokojnie śpiewać. Nawet sam przymknął swoje powieki. Chciał nasycić się do cna tą bliskością, bowiem taka okazja, mogła za szybko się nie trafić.
Taemin, wstał do łazienki w sprawie spraw fizjologicznych. Zapalił, na ślepo światło i przymykając drzwi, spojrzał w lustro, na swoją roztrzepaną fryzurę. Prychnął, obserwując nawet ślad poduszki, na policzku. Musiał być naprawdę zmęczony, skoro miał tak twardy sen.
Taemin, załatwił swoją potrzebę, umył ręce i wrócił z powrotem do łóżka. Chciał się przytulić do śpiącej z nim Oli. Zdziwił się, gdy nie wyczuł na całej długości łóżka jej osoby. Wyprostował się więc, do pozycji siedzącej i zapalił lampkę, stojącą, na stoliczku nocnym. Wtedy zauważył, że faktycznie druga strona łóżka, jest pusta. Zmarszczył w zdziwieniu swoje czoło i potarł dłonią kark, ziewając mocno.
Zaczęło go zastanawiać, jakim cudem wstając do łazienki, nie zauważył nieobecności Oli?
- Gdzie ona jest? - rzucił pytanie w przestrzeń. Następnie wstał z łóżka i wyszedł, na korytarz, podążając w stronę schodów. Schodząc w dół, dostrzegł dobiegające nikłe światło z salonu i usłyszał czyjś śpiew. To był głos Onew. Taemin, nie był głupi. Domyślał się, kto prawdopodobnie jest z nim, na dole... Myśl, że na dole może być Ola, wprawiła go w niepokój. Mimo, tych podejrzeń, chciał upewnić się, czy są one trafne? Czy jednak jest przewrażliwiony?
Taemin, zakradł się po cichu w stronę salonu, trzymając się blisko ściany. Wyjrzał powoli i zamarł, gdy ujrzał, jak lider leży wraz z blondynką, na sofie. Onew, miał zamknięte powieki, tuląc bok głowy do tej dziewczyny. Dodatkowo gładził ją po niej, lekko kołysząc się z ciałem blondynki. Wyglądało to tak, jakby próbował ją usypiać. Ten widok nie spodobał się Taeminowi, który wycofał się, pod ścianę. Odchylił głowę do tyłu, wykrzywiając usta w kpiącym uśmiechu.
Serce boleśnie tłukło się w jego klatce piersiowej, a kończyny zdawały się drętwieć. Wręcz niedowierzał w to, co przed chwilą zobaczył. Zacisnął mocno dłonie w pięść, aż knykcie mu zbielały, gdy drętwienie stało się bolesne. Bardzo nie spodobał mu się ten widok. Dlaczego oboje byli tutaj razem? Skoro Ola, miała problemy ze snem, mogła obudzić jego, a nie Onew, prawda? I to jego mogła poprosić, o zaśpiewanie czegoś do snu, a nie także Onew! Dlaczego, więc do cholery, to Jinki, leżał obok niej, a nie on?! Dlaczego zawsze wpieprzał się do ich związku?!
Rozmyślenia Taemina, przerwał fakt, iż Jinki, przestał śpiewać. Nie chcąc zostać nakrytym, niezauważalnie pomknął do schodów, a nimi na górę do pokoju.
Akurat, gdy do niego wchodził, na korytarzu zapaliło się światło. Szybko wszedł pod kołdrę, leżąc twarzą w stronę drzwi. Miał pewne podejrzenia, iż lider właśnie zanosi Olę do pokoju, Nie mylił się, gdy spod zmrużonych powiek dojrzał, jak drzwi od pokoju uchyliły się cicho. Smuga światła z korytarza, wpełzła nieznacznie do pomieszczenia, wraz z cieniem dwóch sylwetek. Taemin, przymknął całkowicie powieki, nie chcąc zostać nakrytym, na podglądaniu. Udając, iż śpi, usłyszał kroki. Po chwili poczuł ciężar, kładziony tuż obok niego. Ostrożnie rozchylił oczy, dostrzegając nachylającego się nad Olą Lee, który przykrywał ją pościelą. Gdy Jinki, spojrzał powoli w jego stronę, opuścił wzrok, aby starszy myślał, iż śpi. Widocznie udało mu się go oszukać, ponieważ usłyszał, jak siada, na brzegu łóżka, obok Oli. Złość w Taeminie, zaczęła coraz mocniej wzbierać. Miał ochotę wstać i wypieprzyć lidera z pokoju. Ta chęć nasiliła się, gdy po uniesieniu powiek dojrzał, jak lider gładzi po policzku dziewczynę.
- Dobranoc. - Jinki, wyszeptał i pocałował Olę w czoło, ostatecznie wychodząc z pokoju. Gdy, tylko drzwi się za nim zamknęły, Lee usiadł się i spojrzał poważnie, na śpiącą dziewczynę. Następnie skierował nienawistny wzrok, na już zamknięte drzwi.
Mężczyzna zacisnął mocno pięści, na pościeli, prychając gniewnie w przestrzeń. Co, to do cholery miało być?! Dlaczego Jinki, nie mógł w końcu zrozumieć, że Ola, jest już z kimś innym w związku?! Dlaczego bawił się w pieprzonego pocieszyciela, gdy Ola, miała u boku jego! Swojego chłopaka do którego powinna przychodzić z problemami, a nie do ich przyjaciela! A, co jeśli tak naprawdę oboje robili sobie schadzki? Czy faktycznie było, między nimi coś, o czym nie wiedział? Czy Ola, naprawdę byłaby zdolna do zdrady? Potrafiłaby się bawić uczuciami innych? Przecież znał Olę i nigdy nie podejrzewałby jej, o coś takiego! Jednak widząc takie rzeczy i wiedząc, co się działo wcześniej, zaczął mieć wątpliwości co do wierności ukochanej. Nie powinien ich mieć, wierząc w jej szczerość, ale... Te wszystkie wydarzenia i zachowania chociażby lidera sprawiały, że zaczynał mieć wątpliwości. A może Ola, znowu waha się, pomiędzy ich dwójką? Te pytania, bez aktualnej odpowiedzi, mocno go raniły i wprawiały w większy niepokój i wątpliwości.
- Rozumiem Onew. Nie czujesz się dobrze z tym, że pocałowałam cię w policzek. Dlatego cię przeprosiłam. - przerwała mu, stukając nieco zbyt mocno odkładanym kubkiem, o stolik kawowy.
- W porządku. - zaśmiał się i spiął, gdy do jego głowy, przyszła nieco niestosowna, ale być może pomocna myśl. - Ola?
- Hmm?
- Może... Położysz się obok mnie, na tej sofie i chociaż tobie uda się zasnąć? - zapytał niepewnie, patrząc poważnie w stronę Oli, gdy kolejny raz ziewnęła, mrużąc ospale swoje oczy.
- Ale, jak tu z tobą zasnę, to co dalej? Mam tu spać z tobą, lub sama? Nie chcę, aby Taemin, znowu się dąsał, a wasze kontakty zaczęły psuć.
- Spokojnie, już bardziej popsuć się nie mogą. Poza tym, odrobina zazdrości mu nie zaszkodzi. Chociaż bardziej będzie się starał, o twoje względy. - puścił do niej oczko, na co dziewczyna prychnęła. - I, jak zaśniesz, to zaniosę cię, na górę. Tam, albo Taemin, mi podziękuję, albo zaszlachtuje. Chociaż on ma mocny sen, więc wątpię, że cokolwiek by zauważył. - Lee oznajmił i zaczął pokładać się, na całej długości sofy, obok nadal siedzącej dziewczynie. Przysunął się bardziej do oparcia sofy, robiąc więcej miejsca, na meblu.
Ola, patrzyła na niego niepewnie i na wolne miejsce, na którym aktualnie nadal siedziała. Lee leżał, na plecach z jedną ręką pod głową, a drugą, na swoim umięśnionym brzuchu. Zrobiło jej się gorąco, bowiem lider wyglądał teraz, niczym model z okładki magazynu. A nie należał do najprzystojniejszych mężczyzn w branży. Jednak wytwarzał wokoło siebie taką energię, że wręcz każda kobieta zwracała, na niego uwagę.
Dziewczyna przygryzła dolną wargę, unikając przeszywającego spojrzenia ciemnych oczu Lee. Miała wrażenie, że temperatura w jej ciele wzrosła, albo w całym pomieszczeniu, na samą myśl, leżenia obok Jinkiego. Nie była pewna, czy jest gotowa, na taką bliskość? A dodatkowo zdradzieckie serce, które szybko biło, nie ułatwiało jej tej decyzji. Obawiała się, że w tym stanie, to na pewno nie zaśnie. Mimo wszystko, podjęła się wyzwania. Przecież ona i Jinki, nie będą robić nic złego, prawda? Będą, tylko dwójką przyjaciół, leżących obok siebie.
Ola, niepewnie ułożyła się bokiem w wyznaczonym dla niej miejscu, twarzą do lidera. Także podłożyła pod głowę, zgiętą w łokciu rękę z uwagą obserwując, jak Lee przekręca się w jej stronę. Czuła, jak obserwuje ją z uwagą, przez co uciekła speszonym wzrokiem, na jego nagie i uwydatnione obojczyki. Powiodła nim niżej przez tors, aż do brzucha, przed którym zwisała ręka Lee. W ostatniej chwili wstrzymała się, aby zejść wzrokiem jeszcze niżej. Skarciła się w myślach, za swoje niestosowne zachowanie. Bo, jak mogła zapominać, o tym, że ma już kogoś? No jak?!
Dziewczyna, aby nie kusić swoich oczu i myśli, zamknęła powieki, wdychając przyjemną woń męskich perfum. Próbowała powolnym oddechem uspokoić szalenie galopujące serce, które naprawę sobie z niej kpiło! Dlaczego? Bowiem zaczęło bić jeszcze szybciej! Dodatkowo w jej głowie zaczęły tworzyć się dziwne i pikantne obraz z nią i Jinkim w roli głównej. Czuła się niczym nastolatka, przeżywającą swoją pierwszą miłość. To sprawiało, że czuła coraz większy wstręt do siebie. Dlaczego jej serce, nie mogło po prostu zakochać się w jednym Lee? Dlaczego musiało poczuć coś do Taemina i Onew w tym samym czasie? Ok, serce nie sługa, ale bez przesady, aby być zakochanym w dwóch osobach, na raz! Przecież była rozsądną osobą, twardo stąpającą po ziemi, więc co? Co takiego zaważyło nad tym, że jej serce zwariowało i rozum także? A ten był jej ostatnim ratunkiem, na trzymanie rozsądku, na wodzy. Halo?! Czy w okolicy jest jakiś lekarz? Albo straż pożarna? Niech ktoś do cholery ugasi rozpalone myśli tej dziewczyny! Raz, raz!
Nagle z myśli wyrwał ją dotyk, na głowie, przez co wróciła do świata żywych. Jinki, gładził ją leniwie po głowie, jakby wyczuł, że jest poddenerwowana. Zapewne chciał pomóc jej się uspokoić wiedząc, że taki gest działał, na nią uspokajająco. Ola, za każdym razem kojarzyła go sobie z mamą. Ta w dzieciństwie często tak robiła, gdy dziewczyna była smutna, zła, czy zestresowana. Ola, cieszyła się, że Lee tak ją zna i jednocześnie przeklinała go w duchu. Przerażało ją to, że czasami zna ją lepiej, niż Taemin. Ten raczej nie pokusiłby się, o taki gest, a bardziej nie domyślił. To było smutne, ale prawdziwe. Nie mogła jednak mieć mu tego za złe. Widocznie Onew umiał bardziej czytać ludzi, niż sam Taemin.
Nagle przeszło jej przez myśl, że do tej chwili spokoju, brakowało jedynie głosu Onew. Może to pomogłoby jej nieco się uspokoić i chwilowo przestać myśleć, o nagiej klacie Lee, przed sobą? Pamiętała, że gdy mieszkała jeszcze w Polsce, często słuchała jego piosenek solowych, gdy czuła się źle. Śpiew Jinkiego, działał na nią uspokajająco
- Onew? - zapytała cichutko i spojrzała, na Lee. Ten także to zrobił, opierając wygodniej głowę, na zgiętym ramieniu.
- Hmm?
- Mógłbyś mi coś zaśpiewać? Uwielbiam twój głos, gdy śpiewasz, bo jest taki ciepły i spokojny.
- I zapewne usypiający, co? - prychnął z udawanym oburzeniem,
- Wcale tak nie myślę! Nie wymyślaj mi tu, jakiś farmazonów, dobra? Naprawdę uważam, że twój głos jest wspaniały. - skwitowała z czułym uśmiechem i przyłożyła dłoń do serca, jakby miało to dodać wiarygodności jej słowom.
Jinki w tym czasie, wręcz w uwielbieniem przypatrywał się twarzy dziewczyny. Szczerze mówiąc, to mógłby tak zawsze leżeć obok niej i wpatrywać się w jej duże oczy i wiecznie roześmianą buzię. Przekomarzać się czasami, gładzić blond kosmyki i cało... Nie, nie, nie i jeszcze raz nie! Nie mógł tak myśleć! Nie wolno mu przecież było! Naprawdę powinien w końcu pogodzić się z faktem, że Ola, miała już chłopaka. Miała Taemina... Jeśli tak dalej pójdzie, to serio nikogo sobie nie znajdzie, żyjąc z żałośnie złudnymi nadziejami, że jednak będzie jego.
- Onew? Wszystko w porządku? Coś cię boli? - Jinki, zamrugał kilkakrotnie, gdy doszło do niego, że wykrzywiał twarz w bólu. Zdał sobie także sprawę z tego, że blondynka właśnie gładzi jego biceps, patrząc na niego z troską. Dotykane miejsce, wręcz paliło żywym ogniem.
- Trochę głowa mnie rozbolała, a tak to wszystko gra. - skłamał gładko, odwracając wzrok. Obawiał się, że jeśli spojrzałby teraz w oczy Oli, wykryłaby kłamstwo.
- Jeśli nie chcesz śpiewać, to...
- W porządku. Zaśpiewam ci coś. - uśmiechnął się czule.
- Mógłbyś ,,1000 years, always by your side''? To moja ulubiona piosenka.
- Pewnie. Mogę nawet ,,In your eyes'', jeśli chcesz.
- Oh, tą piosenkę także bardzo lubię.
- W takim razie będę śpiewał tak długo, dopóki nie zaśniesz, dobrze?
- Jesteś pewien? Nie chciałabym, abyś przeciążył głos.
- Nie przeciążę. Zamknij oczy, przytul się i rozluźnij. - odparł cicho, obserwując jak dziewczyna wykonuje jego zadanie. Czuł jej niepewność, więc cieszył się, że jednak odważyła się do niego przytulić. Zwłaszcza, iż przecież leżał bez koszulki. To mogło ją krępować. Cieszył się jednak, że tak nie było. Z tą myślą, pozwolił sobie oprzeć brodę, na jej głowie. Gładząc ją leniwie po głowie, zaczął spokojnie śpiewać. Nawet sam przymknął swoje powieki. Chciał nasycić się do cna tą bliskością, bowiem taka okazja, mogła za szybko się nie trafić.
*
Taemin, wstał do łazienki w sprawie spraw fizjologicznych. Zapalił, na ślepo światło i przymykając drzwi, spojrzał w lustro, na swoją roztrzepaną fryzurę. Prychnął, obserwując nawet ślad poduszki, na policzku. Musiał być naprawdę zmęczony, skoro miał tak twardy sen.
Taemin, załatwił swoją potrzebę, umył ręce i wrócił z powrotem do łóżka. Chciał się przytulić do śpiącej z nim Oli. Zdziwił się, gdy nie wyczuł na całej długości łóżka jej osoby. Wyprostował się więc, do pozycji siedzącej i zapalił lampkę, stojącą, na stoliczku nocnym. Wtedy zauważył, że faktycznie druga strona łóżka, jest pusta. Zmarszczył w zdziwieniu swoje czoło i potarł dłonią kark, ziewając mocno.
Zaczęło go zastanawiać, jakim cudem wstając do łazienki, nie zauważył nieobecności Oli?
- Gdzie ona jest? - rzucił pytanie w przestrzeń. Następnie wstał z łóżka i wyszedł, na korytarz, podążając w stronę schodów. Schodząc w dół, dostrzegł dobiegające nikłe światło z salonu i usłyszał czyjś śpiew. To był głos Onew. Taemin, nie był głupi. Domyślał się, kto prawdopodobnie jest z nim, na dole... Myśl, że na dole może być Ola, wprawiła go w niepokój. Mimo, tych podejrzeń, chciał upewnić się, czy są one trafne? Czy jednak jest przewrażliwiony?
Taemin, zakradł się po cichu w stronę salonu, trzymając się blisko ściany. Wyjrzał powoli i zamarł, gdy ujrzał, jak lider leży wraz z blondynką, na sofie. Onew, miał zamknięte powieki, tuląc bok głowy do tej dziewczyny. Dodatkowo gładził ją po niej, lekko kołysząc się z ciałem blondynki. Wyglądało to tak, jakby próbował ją usypiać. Ten widok nie spodobał się Taeminowi, który wycofał się, pod ścianę. Odchylił głowę do tyłu, wykrzywiając usta w kpiącym uśmiechu.
Serce boleśnie tłukło się w jego klatce piersiowej, a kończyny zdawały się drętwieć. Wręcz niedowierzał w to, co przed chwilą zobaczył. Zacisnął mocno dłonie w pięść, aż knykcie mu zbielały, gdy drętwienie stało się bolesne. Bardzo nie spodobał mu się ten widok. Dlaczego oboje byli tutaj razem? Skoro Ola, miała problemy ze snem, mogła obudzić jego, a nie Onew, prawda? I to jego mogła poprosić, o zaśpiewanie czegoś do snu, a nie także Onew! Dlaczego, więc do cholery, to Jinki, leżał obok niej, a nie on?! Dlaczego zawsze wpieprzał się do ich związku?!
Rozmyślenia Taemina, przerwał fakt, iż Jinki, przestał śpiewać. Nie chcąc zostać nakrytym, niezauważalnie pomknął do schodów, a nimi na górę do pokoju.
Akurat, gdy do niego wchodził, na korytarzu zapaliło się światło. Szybko wszedł pod kołdrę, leżąc twarzą w stronę drzwi. Miał pewne podejrzenia, iż lider właśnie zanosi Olę do pokoju, Nie mylił się, gdy spod zmrużonych powiek dojrzał, jak drzwi od pokoju uchyliły się cicho. Smuga światła z korytarza, wpełzła nieznacznie do pomieszczenia, wraz z cieniem dwóch sylwetek. Taemin, przymknął całkowicie powieki, nie chcąc zostać nakrytym, na podglądaniu. Udając, iż śpi, usłyszał kroki. Po chwili poczuł ciężar, kładziony tuż obok niego. Ostrożnie rozchylił oczy, dostrzegając nachylającego się nad Olą Lee, który przykrywał ją pościelą. Gdy Jinki, spojrzał powoli w jego stronę, opuścił wzrok, aby starszy myślał, iż śpi. Widocznie udało mu się go oszukać, ponieważ usłyszał, jak siada, na brzegu łóżka, obok Oli. Złość w Taeminie, zaczęła coraz mocniej wzbierać. Miał ochotę wstać i wypieprzyć lidera z pokoju. Ta chęć nasiliła się, gdy po uniesieniu powiek dojrzał, jak lider gładzi po policzku dziewczynę.
- Dobranoc. - Jinki, wyszeptał i pocałował Olę w czoło, ostatecznie wychodząc z pokoju. Gdy, tylko drzwi się za nim zamknęły, Lee usiadł się i spojrzał poważnie, na śpiącą dziewczynę. Następnie skierował nienawistny wzrok, na już zamknięte drzwi.
Mężczyzna zacisnął mocno pięści, na pościeli, prychając gniewnie w przestrzeń. Co, to do cholery miało być?! Dlaczego Jinki, nie mógł w końcu zrozumieć, że Ola, jest już z kimś innym w związku?! Dlaczego bawił się w pieprzonego pocieszyciela, gdy Ola, miała u boku jego! Swojego chłopaka do którego powinna przychodzić z problemami, a nie do ich przyjaciela! A, co jeśli tak naprawdę oboje robili sobie schadzki? Czy faktycznie było, między nimi coś, o czym nie wiedział? Czy Ola, naprawdę byłaby zdolna do zdrady? Potrafiłaby się bawić uczuciami innych? Przecież znał Olę i nigdy nie podejrzewałby jej, o coś takiego! Jednak widząc takie rzeczy i wiedząc, co się działo wcześniej, zaczął mieć wątpliwości co do wierności ukochanej. Nie powinien ich mieć, wierząc w jej szczerość, ale... Te wszystkie wydarzenia i zachowania chociażby lidera sprawiały, że zaczynał mieć wątpliwości. A może Ola, znowu waha się, pomiędzy ich dwójką? Te pytania, bez aktualnej odpowiedzi, mocno go raniły i wprawiały w większy niepokój i wątpliwości.
Taemin, kolejny raz popatrzył, na śpiącą obok dziewczynę, czując w sobie rosnącą nienawiść. Nachylił się do niej i mimo, iż było to dość dziecinne zachowanie, wytarł delikatnie kciukiem jej czoło. Jakby bał się, że dotyk ust lidera w tamtym miejscu sprawi, iż Ola, zacznie być nim oczarowana. Głupiał, po prostu głupiał z tej zazdrości i obawy, o ich związek.
W końcu sam pocałował ją w tym miejscu i przytulił się do jej pleców. Dziewczyna poruszyła się nieznacznie, ale się nie obudziła. Westchnęła jedynie i spała dalej głębokim snem. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że Lee czuł wielki ból w sercu. Że miał ochotę zrobić wszystko, aby wykurzyć Lee Jinkiego z jej życia...
W końcu sam pocałował ją w tym miejscu i przytulił się do jej pleców. Dziewczyna poruszyła się nieznacznie, ale się nie obudziła. Westchnęła jedynie i spała dalej głębokim snem. Nawet nie zdawała sobie sprawy z tego, że Lee czuł wielki ból w sercu. Że miał ochotę zrobić wszystko, aby wykurzyć Lee Jinkiego z jej życia...
*
Ranek byłby wspaniały dla reszty śpiących domowników, gdyby nie fakt, że na dole, nagle zaczęła się awantura. Ktoś się kłócił i głównym pytaniem było - Kto?
Dało się słyszeć z dołu cztery głosy, które przekrzykiwały się nawzajem. Fakt, że było je słychać, na górze, przy zamkniętych drzwiach oznaczał, że musiało być ostro. Dlatego też Marta, otworzyła powieki, gdy owe głosy ją wybudziły. Spojrzała w bok, gdzie jeszcze wieczorem, leżał obok niej Minho.
Go już nie było. Zastanawiała się, czy przebudził się szybciej i poszedł zobaczyć, kto się tam od rana awanturuje? To byłoby dla niej wręcz nierealne, bowiem to ona powinna się obudzić, jako pierwsza. Choi zawsze miał mocny sen, więc awantura zapewne zaczęła się, gdy był już, na dole.
Marta, wstała z łóżka i wpierw podążyła do łazienki w dwóch sprawach. Fizjologicznej i tej potocznie zwanej okresem. Nie widząc, żadnych oznak miesiączki, trochę się podłamała. Starała się jednak pocieszać faktem, że czuła się nieco lepiej. Do tego trochę bolał ją brzuch w nocy, jak i teraz. Tak więc w dalszym ciągu była nadzieja, na brak ciąży. I, to nie tak, że Marta, nie lubiła dzieci, i nie chciałaby ich mieć w przyszłości, bo chciała. Jednak nie teraz, gdy nie była pewna, czy jej związek z Minho, w ogóle przetrwa przeciwności losu. Wierzyła, że tak, ale miała także świadomość, o przewrotności losu i różnicy kulturowej. Nawet jeśli Minho, zapewnił ją, że jeśli okaże się, że jest w ciąży, to jej nie zostawi. Jednak Marta, nie chciałaby, aby ten był z nią, tylko ze względu, na dziecko. Pragnęła, aby był z nią też dla miłości.
Dziewczyna będąc, tylko w czarnej koszulce Choi, sięgającej jej do kolan i samych majtkach, wyszła z pokoju. Na korytarzu ujrzała Olę i Jonghyuna, którzy mieli jeszcze zaspane miny, podczas wspólnej rozmowy. Włosy Oli, jak zawsze były nieco zmierzwione, a oczy ospałe. Sam Jonghyun, wyglądał podobnie, przeczesując dłonią niesforne kosmyki włosów.
- Co za idiota śmie budzić mnie, o tak wczesnej porze?! - mruknął Kim, patrząc na Olę, ze skwaszoną miną.
- Wiesz Jonghyun, nie dowiemy się póki nie zejdziemy na dół. Ale zdaje mi się, że słyszę Taemina, Minho, Onew i Key. - odpowiedziała mu, ziewając przy tym. Była tak zaspana, że nawet nie połączyła faktów, o kogo może chodzić. - Taemin, chyba poszedł już zobaczyć, co się tam dzieje, bo go nie było, jak się obudziłam. O cześć Martuś, jak się czujesz? - blondynka dostrzegając przyjaciółkę, uśmiechnęła się opiekuńczo. Podeszła do niej i przytuliła mocno, gładząc dłońmi jej plecy.
- Hej! - Jonghyun, także się przywitał, przytulając niższą dziewczynę.
- Cześć wam. Czuję się... Chyba, dobrze. - odpowiedziała smętnie. Nawet wymuszony, przez nią uśmiech, nie przekonał Oli i Jonghyuna, że tak jest.
- Nie kłam. Widzę, że coś jest nie tak. Co się stało? - zapytała troskliwie, dotykając czule jej ramienia. Marta, popatrzyła na nią i na Jonghyuna. Przygryzła dolną wargę i szepnęła jej do ucha powód, który ją zmartwił, po wizycie w łazience.
- Oh, rozumiem... - Ola, popatrzyła na nią smutno, ale troskliwie. - Nie martw się, będzie dobrze! - zaczęła ją pocieszać. Jong, stojący tuż obok, trochę się domyślał, o co chodzi. Wychodziło, na to, że szanse, na zostanie wujkiem, stawały się wysokie. Miał ochotę zażartować, jednak powstrzymał się od tego. Jeszcze by bardziej zestresował dziewczynę, a wtedy...
- Minho, nie ma w pokoju?
- Właśnie go nie było, gdy się obudziłam.
- Kurde, faktycznie! Minho, wraz z Onew i Key mają dziś grafik, więc musieli wstać wcześniej. O dziewiątej mają wyjeżdżać, a jest ósma. - zdążył dokończyć, gdy kłótnia z dołu, nasiliła się.
- Czy ja słyszę kłócącego się Onew i Taemina? - blondynka spojrzała, na przyjaciół z przestrachem, po czym szybko ruszyła w stronę schodów. Marta, popatrzyła zaniepokojona, na Jonghyuna, który lustrował ją sugestywnym wzrokiem.
Na szczęście znała go już trochę. Ten prawdopodobnie nieco ją podpuszczał, tym zachowaniem.
- Zboczeniec. - skwitowała i ruszyła szybko za przyjaciółką, nie zwracając uwagi, na patrzącego, na nią poważnie Jonghyuna.
- Pff, teraz, to zboczeniec! To niech przestaną tak bezwstydnie chodzić w samych koszulkach i bieliźnie! - skwitował oburzony, po chwili śmiejąc się z tego, gdy ruszył ku celu, gdzie trwała awantura. Na dole zastał dość ciekawy widok. Minho z zaciętą miną, trzymał za wykręcone ręce Taemina. Ten wręcz wyrywał się, rzucając jadem w stronę patrzącego, na niego z politowaniem lidera. Mówił coś do niego, że ma się uspokoić. Key stojący tuż obok młodszego Lee, także próbował, jednak ten nie dawał za wygraną. Wszyscy zdawali się nie zauważyć Oli, Marty i Jonghyuna, skupiając całą uwagę, na kłótni.
- Dlaczego?!
- Taemin, uspokój się i nie krzycz. Możecie sobie wszystko wyjaśnić, poprzez prostą rozmowę, a nie rękoczyny! - błagał zrzędliwie Key.
Taemin, jednak go nie słuchał, patrząc srogo na lidera. Cała ta sytuacja z dzisiejszej nocy, którą widział... To było dla niego już za wiele. Nie miał zamiaru chować dumy do kieszeni, wmawiając sobie, że Ola i Onew, jako przyjaciele, mogą tak się zachowywać.
- Już ci odpowiedziałem, że chciałem pomóc jej zasnąć, bo nie mogła spać. - Jinki, potarł twarz dłonią. - W sumie po jaką cholerę, tłumaczę ci się po raz setny? - zakpił, starając się mówić spokojnie. Jednak robił, to już, przez zaciśnięte zęby. Spojrzał niezadowolony w bok, jakby miało mu to pomóc w utrzymaniu dalszego spokoju.
Niestety, nie dawało to rezultatu.
- Aha! Czyli twoim zdaniem, to było ok, że pomagałeś jej zasnąć, gdy oboje leżeliście, na sofie, a ty byłeś, tylko w spodniach dresowych?!
- Taemin, nie zachowuj, jak dzieciak. To był przypadek. Nie poszedłem tam przecież specjalnie, bez koszulki...
- Yhym, jasne. Przypadek... - Taemin, kpił z niedowierzaniem. Dobrze, że Minho, go trzymał, bo inaczej uderzyłby Jinkiego w ten jego przemądrzały ryj. Sama obecność przyjaciela sprawiała, że powoli odczuwał spokój, gdy słyszał za sobą jego spokojny głos. Teraz rozumiał, jakim cudem rozzłoszczona Marta, szybko się uspokajała, gdy Minho do niej przemawiał.
- Kurwa Taemin! Przestań się już puszyć i szczekać, jak pudle Kibuma! To co było, na dole, nic nie znaczy! - Minho, także stracił już cierpliwość do młodszego.
- Ej! Odpierdol się od moich dzieci, co! - mruknął Key w akompaniamencie swoich psich pociech, które jak na złość, szczekały w najlepsze. Jinkiego od nadmiaru, tych hałasów, powoli zaczynała boleć głowa.
- A pocałunek w czoło, gdy przyniosłeś Olę do pokoju, to co to niby było?!
- Przestań w końcu być takim zazdrośnikiem. - Lee ponownie starał się być oazą spokoju. Nie bez powodu był liderem grupy, mając za zadanie ogarniać pod sobą tą szaloną bandę. - To, że pocałowałem ją w czoło i przytulałem, nie znaczy, że coś, między nami jest. Jesteśmy przecież przyjaciółmi. Tylko przyjaciółmi! - zaakcentował dosadnie dwa ostanie słowa. Miał już kompletnie dosyć tej awantury.
Onew, jak tylko zszedł do salonu, zaraz za nim pojawił się Taemin. Zaczęło się od spokojnej rozmowy, która zaczęła przeistaczać się w kłótnie. Wszystko, przez pytanie, jakie padło. Taemin, zapytał Lee, dlaczego przyniósł śpiącą Olę do pokoju, będąc w samych spodniach dresowych? I dlaczego pocałował ją w czoło, na odchodne?! Przecież przyjaciele, nie oczekujący romantycznej relacji od drugiej osoby, tak nie robili! Chyba, że były to dwie dziewczyny. Wtedy to nieco zmieniało postać rzeczy, ale nigdy w przypadku przyjaźni damsko-męskiej!
- Jasne. Pewnie się zmówiliście! Macie, jakiś romans, o którym nie wiem, hę?! - Taemin, dalej krzyczał, nawet nie zauważając stojącej, przy schodach reszty, która patrzyła się, na nich z przerażeniem. Najbardziej, na Taemina, nie mogąc uwierzyć w jego zachowanie.
Ola, poczuła na sobie zaniepokojone spojrzenie Marty i Jonghyuna. Już żałowała dzisiejszego zdarzenia z nocy, bowiem jej obawy zaczęły się sprawdzać. Nie chciała spowodować kłótni, kiedy Jinki, proponował jej, żeby się obok niego położyła i spróbowała usnąć. Wyszło, jak zwykłe inaczej. Jednak, to nie to bolało ją najbardziej w danym momencie. Nie mogła uwierzyć w ostanie słowa Taemina. Czuła się teraz naprawdę mocno zawiedziona, iż nie ufa jej w stu procentach. Tylko opiera swoje zaufanie, na podstawie głupich czynów, które były robione z czystej przyjaźni. A nie ukrywanego romansu! Przecież w związku najważniejsze jest zaufanie, prawda?
- Co tu się dzieje? - Ola, zapytała słabo, przez co krzyki ucichły. Reszta spojrzała, na stojącą, przy schodach trójkę. Jednak największą uwagę skupili, na Oli, której oczy blyszczały od łez.
- Taemin, uważa, że mamy romans. - Jinki, odpowiedział z ponurą kpiną i miną.
Nie czekając, na odpowiedź kogokolwiek, wziął swoje rzeczy i wyszedł z domu.
Wszyscy odwrócili wzrok w stronę drzwi wyjściowych, za którymi chwilę temu zniknął wkurzony lider. Jedynie Ola i Taemin, patrzyli w swoją stronę. Lee patrzył poważnie, ale i poczuciem winy, gdy doszła do niego moc jego słów. Ola, zaś z zawodem i pierwszymi łzami, na policzkach.
- Taemin ty... Ty naprawdę uważasz mnie za taką osobę? - zaczęła, a po jej policzku spłynęła kolejna łza. Reszta patrzyła zażenowana, na Taemina. Coraz bardziej dochodziło do niego, jaką zrobił bezsensowną awanturę przyjacielowi. O tych raniących słowach, wolał już nawet nie myśleć. Zaczynał żałować swojego zachowania, bo i owszem, zachował się dość pochopnie. Zamiast dać szansę, na wyjaśnienia, zaczął obarczać winą. Po prostu zjebał po całości. Było już za późno, aby cokolwiek odkręcić. Słowa zostały wypowiedziane i usłyszane, przez innych.
- Ola... ja...
- Nic nie mów Taemin. Nic nie mów... - szepnęła i odwracając się, na pięcie, poszła szybko, na górę.
- Taemin, czy cię do reszty popieprzyło?! - zaczęła oschle Marta, podchodząc bliżej Lee. - To nawet taki zazdrośnik, jak Minho, nie zrobił takiej awantury Key za to, że mnie pocałował, co ty Onew, za pff! Przytulanie jej i danie buziaka w czoło!
- Skąd możesz wiedzieć, że tego nie zrobił, co?
- Bo ufam swojemu chłopakowi i wierzę, że gdyby do tego doszło, powiedziałby mi, o tym! Prawda Minho?
- Prawda, skarbie. - Minho, zmarszczył czoło, obserwując z uwagą swoją dziewczynę. W ogóle nie przypominała tej osłabionej dziewczyny z wczoraj.
- A nawet sam Kibum, by mi, o tym powiedział! - dodała, przez co Kibum, pomachał potakująco głową, gdy głaskał swoje dwa pudle. - Taemin, rozumiem twój gniew, ale... Naprawdę nie mogłeś, na spokojnie, tego obgadać z Jinkim?
- Oh uwierz mi, że chciałem! Jednak, na samą myśl, co nasz lider odpierdalał wcześniej względem Oli, poniosło mnie, ok?! - Lee warknął. Następnie zacisnął dłońmi swoje włosy, na głowie pochylił się, wydając z siebie wściekły jęk.
- Czekam, na dzień, aż Marta, wpieprzy Taeminowi, lub Jinkiemu za te akcje z Olą. - Kibum, szepnął cicho do stojącego obok Minho i Jonghyuna. - Wyobrażacie, to sobie? Sięgającą im ledwo do głowy, podchodzi do nich i nagle kopie ich w piszczel, lub kostkę, bo wyżej nie dosięgnie. - Minho, uśmiechną się, wyobrażając to sobie. Jonghyun, zaś miał pełny ironii wzrok, jakoś nie dziwiąc się, że takie słowa, padły z ust Kibuma. - Ej? A może Marta, aktualnie używa siły telekinezy, czy coś takiego? On serio ze wściekłości tak wrzeszczy i pochyla się, łapiąc za głowę, czy z bólu? - dodał Key z taką powagą, jakby mówił im, o jakimś niesamowitym zjawisku. Mina Minho i Jonghyuna, nie uległa zmianie.
- Pójdę do niej.
- Nie Marta. - powiedział Minho, który ocknął się z wizji, jaką wyobrażał sobie, po słowach Kibuma. Spojrzał w stronę Taemina, który zaczął nerwowo przechadzać się w tę i z powrotem po obszernym korytarzu. - Jedyną osobą, jaka powinna do niej iść, to Taemin.
- Aha! Czyli twoim zdaniem, to było ok, że pomagałeś jej zasnąć, gdy oboje leżeliście, na sofie, a ty byłeś, tylko w spodniach dresowych?!
- Taemin, nie zachowuj, jak dzieciak. To był przypadek. Nie poszedłem tam przecież specjalnie, bez koszulki...
- Yhym, jasne. Przypadek... - Taemin, kpił z niedowierzaniem. Dobrze, że Minho, go trzymał, bo inaczej uderzyłby Jinkiego w ten jego przemądrzały ryj. Sama obecność przyjaciela sprawiała, że powoli odczuwał spokój, gdy słyszał za sobą jego spokojny głos. Teraz rozumiał, jakim cudem rozzłoszczona Marta, szybko się uspokajała, gdy Minho do niej przemawiał.
- Kurwa Taemin! Przestań się już puszyć i szczekać, jak pudle Kibuma! To co było, na dole, nic nie znaczy! - Minho, także stracił już cierpliwość do młodszego.
- Ej! Odpierdol się od moich dzieci, co! - mruknął Key w akompaniamencie swoich psich pociech, które jak na złość, szczekały w najlepsze. Jinkiego od nadmiaru, tych hałasów, powoli zaczynała boleć głowa.
- A pocałunek w czoło, gdy przyniosłeś Olę do pokoju, to co to niby było?!
- Przestań w końcu być takim zazdrośnikiem. - Lee ponownie starał się być oazą spokoju. Nie bez powodu był liderem grupy, mając za zadanie ogarniać pod sobą tą szaloną bandę. - To, że pocałowałem ją w czoło i przytulałem, nie znaczy, że coś, między nami jest. Jesteśmy przecież przyjaciółmi. Tylko przyjaciółmi! - zaakcentował dosadnie dwa ostanie słowa. Miał już kompletnie dosyć tej awantury.
Onew, jak tylko zszedł do salonu, zaraz za nim pojawił się Taemin. Zaczęło się od spokojnej rozmowy, która zaczęła przeistaczać się w kłótnie. Wszystko, przez pytanie, jakie padło. Taemin, zapytał Lee, dlaczego przyniósł śpiącą Olę do pokoju, będąc w samych spodniach dresowych? I dlaczego pocałował ją w czoło, na odchodne?! Przecież przyjaciele, nie oczekujący romantycznej relacji od drugiej osoby, tak nie robili! Chyba, że były to dwie dziewczyny. Wtedy to nieco zmieniało postać rzeczy, ale nigdy w przypadku przyjaźni damsko-męskiej!
- Jasne. Pewnie się zmówiliście! Macie, jakiś romans, o którym nie wiem, hę?! - Taemin, dalej krzyczał, nawet nie zauważając stojącej, przy schodach reszty, która patrzyła się, na nich z przerażeniem. Najbardziej, na Taemina, nie mogąc uwierzyć w jego zachowanie.
Ola, poczuła na sobie zaniepokojone spojrzenie Marty i Jonghyuna. Już żałowała dzisiejszego zdarzenia z nocy, bowiem jej obawy zaczęły się sprawdzać. Nie chciała spowodować kłótni, kiedy Jinki, proponował jej, żeby się obok niego położyła i spróbowała usnąć. Wyszło, jak zwykłe inaczej. Jednak, to nie to bolało ją najbardziej w danym momencie. Nie mogła uwierzyć w ostanie słowa Taemina. Czuła się teraz naprawdę mocno zawiedziona, iż nie ufa jej w stu procentach. Tylko opiera swoje zaufanie, na podstawie głupich czynów, które były robione z czystej przyjaźni. A nie ukrywanego romansu! Przecież w związku najważniejsze jest zaufanie, prawda?
- Co tu się dzieje? - Ola, zapytała słabo, przez co krzyki ucichły. Reszta spojrzała, na stojącą, przy schodach trójkę. Jednak największą uwagę skupili, na Oli, której oczy blyszczały od łez.
- Taemin, uważa, że mamy romans. - Jinki, odpowiedział z ponurą kpiną i miną.
Nie czekając, na odpowiedź kogokolwiek, wziął swoje rzeczy i wyszedł z domu.
Wszyscy odwrócili wzrok w stronę drzwi wyjściowych, za którymi chwilę temu zniknął wkurzony lider. Jedynie Ola i Taemin, patrzyli w swoją stronę. Lee patrzył poważnie, ale i poczuciem winy, gdy doszła do niego moc jego słów. Ola, zaś z zawodem i pierwszymi łzami, na policzkach.
- Taemin ty... Ty naprawdę uważasz mnie za taką osobę? - zaczęła, a po jej policzku spłynęła kolejna łza. Reszta patrzyła zażenowana, na Taemina. Coraz bardziej dochodziło do niego, jaką zrobił bezsensowną awanturę przyjacielowi. O tych raniących słowach, wolał już nawet nie myśleć. Zaczynał żałować swojego zachowania, bo i owszem, zachował się dość pochopnie. Zamiast dać szansę, na wyjaśnienia, zaczął obarczać winą. Po prostu zjebał po całości. Było już za późno, aby cokolwiek odkręcić. Słowa zostały wypowiedziane i usłyszane, przez innych.
- Ola... ja...
- Nic nie mów Taemin. Nic nie mów... - szepnęła i odwracając się, na pięcie, poszła szybko, na górę.
- Taemin, czy cię do reszty popieprzyło?! - zaczęła oschle Marta, podchodząc bliżej Lee. - To nawet taki zazdrośnik, jak Minho, nie zrobił takiej awantury Key za to, że mnie pocałował, co ty Onew, za pff! Przytulanie jej i danie buziaka w czoło!
- Skąd możesz wiedzieć, że tego nie zrobił, co?
- Bo ufam swojemu chłopakowi i wierzę, że gdyby do tego doszło, powiedziałby mi, o tym! Prawda Minho?
- Prawda, skarbie. - Minho, zmarszczył czoło, obserwując z uwagą swoją dziewczynę. W ogóle nie przypominała tej osłabionej dziewczyny z wczoraj.
- A nawet sam Kibum, by mi, o tym powiedział! - dodała, przez co Kibum, pomachał potakująco głową, gdy głaskał swoje dwa pudle. - Taemin, rozumiem twój gniew, ale... Naprawdę nie mogłeś, na spokojnie, tego obgadać z Jinkim?
- Oh uwierz mi, że chciałem! Jednak, na samą myśl, co nasz lider odpierdalał wcześniej względem Oli, poniosło mnie, ok?! - Lee warknął. Następnie zacisnął dłońmi swoje włosy, na głowie pochylił się, wydając z siebie wściekły jęk.
- Czekam, na dzień, aż Marta, wpieprzy Taeminowi, lub Jinkiemu za te akcje z Olą. - Kibum, szepnął cicho do stojącego obok Minho i Jonghyuna. - Wyobrażacie, to sobie? Sięgającą im ledwo do głowy, podchodzi do nich i nagle kopie ich w piszczel, lub kostkę, bo wyżej nie dosięgnie. - Minho, uśmiechną się, wyobrażając to sobie. Jonghyun, zaś miał pełny ironii wzrok, jakoś nie dziwiąc się, że takie słowa, padły z ust Kibuma. - Ej? A może Marta, aktualnie używa siły telekinezy, czy coś takiego? On serio ze wściekłości tak wrzeszczy i pochyla się, łapiąc za głowę, czy z bólu? - dodał Key z taką powagą, jakby mówił im, o jakimś niesamowitym zjawisku. Mina Minho i Jonghyuna, nie uległa zmianie.
- Pójdę do niej.
- Nie Marta. - powiedział Minho, który ocknął się z wizji, jaką wyobrażał sobie, po słowach Kibuma. Spojrzał w stronę Taemina, który zaczął nerwowo przechadzać się w tę i z powrotem po obszernym korytarzu. - Jedyną osobą, jaka powinna do niej iść, to Taemin.
- Ale...
- Żadnego ,,ale'' kochanie. Nie możesz się teraz denerwować, bo któż wie, czy tam w środku, nie rośnie nam maluszek? - Choi pocałował czule dziewczynę w skroń, przykładając dłoń do jej brzucha. Ta od razu się zawstydziła, mrucząc mu, że ma tak nie robić, bo to ją onieśmiela. Ten zdawał się, tego nie usłyszeć. Zacmokał niezadowolony, gdy doszło do niego, iż ma na sobie, tylko jego koszulkę. Bo, jak tak mogła się pokazać, przy wszystkich? No, jak?! Nawet jeśli koszulka zakrywała jej dolne partie ciała.
- Minho, ma rację. Lepiej w razie czego dmuchać, na zimne i uważać. Plemniki Minho, na pewno są tak samo sprytne, silne i szybkie, jak on. - Jonghyun, uśmiechnął się do nich, wręcz specjalnie patrząc z ponętną miną, na dziewczynę.
- Zgadzam się. - Kibum, uśmiechnął się kpiąco w ogóle nie zrażając się, pełnym ironii wzrokiem Minho. - I pewnie mają takie same bicepsy, co on, trenując z nim codziennie.
- Jesteście pojebani... - Choi zmierzył zdegustowanym wzrokiem dwóch Kimów, którzy bardzo dobrze się bawili. Następnie chwycił swoją ukochaną pod plecami i udami. Zrobił to tak, aby zakryć przydługą koszulką jej pupę, przed niechcianymi gapiami. Takimi, jak chociażby Jonghyun. Następnie ostrożnie ją podniósł i zerknął w stronę załamanego Taemina.
- Chodź Taemin, Masz z kimś do porozmawiania. - mruknął, idąc już powoli w stronę schodów. Nim, na nie wszedł, zerknął jeszcze w stronę przyjaciela, aby upewnić się, czy ten, na pewno za nimi idzie? Taemin, westchnął ciężko, zaciskając hardo dłonie i zęby. Jego kości policzkowe uwydatniły się, gdy ruszył za swoim przyjacielem.
Marta, wtulona w Minho, patrzyła znad jego ramienia, na idącego za nimi Taemina. Gdy ten uniósł, na nią spojrzenie, ta od razu uciekła nim, na twarz swojego chłopaka. Minho, uśmiechnął się do niej czule i pocałował jej czoło, gdy ta wtuliła twarz w zagłębienie jego szyi. W końcu zatrzymali się, przy pokoju Taemina, który sąsiadował z tym Jonghyuna i Minho. Dochodziły z niego przytłumione dźwięki wody i chyba... Szlochu.
- Lepiej, abyś naprawił swoje błędy. Rozumiem, że masz wątpliwości co do Onew, ale co do niej? Ona nie jest głupia Taemin. - raper postawił dziewczynę, na podłodze, patrząc cały czas w stronę załamanego Taemina.
- Minho, ma rację Taemin. Ola, taka nie jest. - Marta, zwróciła na siebie uwagę. Musiała, to samo powiedzieć, co Minho. Następnie oboje udali się do pokoju, pozostawiając młodszego samemu sobie. Ten słysząc za drzwiami cichy szloch i cichy szum wody, wciągnął haust powietrza i bez pukania wszedł do środka.
Przyjemny strumień wody, okalał jej nagie ciało swoim ciepłem. Z przymkniętymi powiekami, próbowała opanować szloch, jednak to nic nie dało. Naprawdę bolało ją to, że Taemin nie miał do niej zaufania. Co robiła źle? Dlaczego tak się zachowywał? Przecież, to wszystko, co wydarzyło się dzisiejszej nocy, nie było czymś złym. To tylko zwyczajne i przyjacielskie gesty. Jednak Taemin, jak zwykle sobie coś ubzdurał. Jak się uparł, przy swojej wersji, to nie było dane wbić mu do głowy, iż to wszystko nic nie znaczyło!
Ola, zaciągnęła mocno nosem, zakręcając wodę. Otarła mokrą twarz od łez i wody, po czym zaczęła myć ciało żelem pod prysznic. Wtedy, przez głowę przeszła jej myśl, że Onew, by tak nie zareagował. Najpierw postanowiłby porozmawiać i dopiero wszcząłby awanturę, gdyby miał mocne argumenty i dowody. A nie jakieś widzimisię. Jej zdaniem Taemin, naprawdę czasami przesadzał i to powoli zaczynało ją męczyć. Lee zawsze było trudno wyprowadzić z równowagi. Jednak jeśli chodziło, o Jinkiego, to wręcz wystarczył nie taki gest, spojrzenie, czy słowa, a ten się gotował w sobie.
- Marta, przepraszam, ale nie chcę z nikim rozmawiać. - powiedziała drżącym głosem, kiedy usłyszała pukanie i cichy skrzyp drzwi łazienkowych. Włączyła wodę i zaczęła zmywać z siebie resztki płynu. - Nie martw się mną. Idź lepiej do... - przerwała, gdy usłyszała, jak ktoś otwiera szklane drzwiczki od prysznica i je zamyka. Szybko otarła twarz i ku jej zdziwieniu, ujrzała stojącego naprzeciwko niej ubranego Taemina. Patrzył, na nią ze skruchą. Jego oczy i nos, chowające się pod jasnobrązowymi włosami, były lekko czerwone.
Ślady łez, na policzkach, zaczęły znikać z każdą kolejną kroplą, lecącej na nich wody. Ta zaczęła doszczętnie moczyć Lee, gdy nadal wpatrywał się w Olę, bez słowa. W końcu ją objął i przytulił do siebie mocno, nie pozwalając na to, aby dziewczyna wyrwała się z jego objęć.
- Zostaw mnie...
- Nie bądź zła, za mój naskok, na Onew. Ja... Ja po prostu poczułem się zagrożony, widząc was razem wtulonych w siebie.
- Poczułeś się zagrożony, o Onew?! - zakpiła, odrywając się od niego. Nawet nie przejmowała się tym, że stoi przed nim kompletnie naga. - Taemin, zrozumiałabym gdyby, to był tylko mój przyjaciel, a dla ciebie ktoś obcy. Jednak Onew, to również i twój bliski przyjaciel, którego znasz dłużej! Tak więc powiedz mi... Powiedz do jasnej cholery, co to miały być za krzyki w salonie?! I próbowanie rzucać się z pięściami do Onew?! Kompletnie oszalałeś?!
- Słucham?! - Taemin, prychnął oburzony, odgarniając z twarzy mokre kosmyki włosów. Mokre ubrania nieco, na nim ciążyły, ale nie przejmował się tym zbytnio. - Ola! Nie widzisz tego? On cię nadal kocha!
- I co z tego? To już jego problem, że nie umie poradzić sobie ze swoimi uczuciami.
- Owszem, ale to mnie boli i...
- I sprawia, że nie masz do mnie pełnego zaufania, tak? - powiedziała drżącym i kpiącym. Coraz, to bardziej zaczęły pękać w niej wszelakie emocje, a oczy produkować kolejne łzy. Te zlewały się z kroplami wody, lecącymi centralnie, na ich dwójkę. - Wiesz co Taemin? On w przeciwieństwie do ciebie, na pewno by się tak nie zachował. Wolałby najpierw, wytłumaczyć wszystko, na spokojnie, a nie od razu skakać komuś do gardła. Naprawdę cię nie poznaję... - skwitowała, po czym wyszła z kabiny. Owinęła się ręcznikiem i nie zważając, na kapiącą wodę z jej włosów i ciała, opuściła łazienkę.
Taemin, westchnął ciężko i opuścił głowę, gdy schował twarz w dłoniach. Sam miał kompletnie dosyć tych kłótni i zachowania Jinkiego, przez które ciągle kłócili się z Olą. I owszem, dziewczyna miała rację. On postąpił pochopnie, ale wątpił, aby Jinki, będąc, na jego miejscu, by się tak nie zachował. Był pewien, że także by tak zrobił. Ola, za bardzo wierzyła w jego ułożoną naturę i pełną spokoju głowę. Jednak niezależnie od tego, co się stało, musiał wszystko naprawić. Z tą myślą wybiegł za dziewczyną do pokoju, nie zważając, że i z niego leci woda. Odwrócił ją w swoją stronę. Patrzył poważnie w jej oczy, mocząc leżący pod nimi puchaty dywan.
- Ola, ja naprawdę nie chcę się kłócić! - ujął dłońmi jej twarz. - Proszę cię... Zrozum moje zachowanie. A, jak ty byś się zachowała, gdybyś była, na moim miejscu, ja byłbym tobą, a nasza wspólna przyjaciółka Onew? Ta by mnie kochała, przez co za każdym razem, czułabyś się niepewnie, widząc ją obok mnie, hm? - zapytał, ocierając kciukiem jej mokry policzek od łez. Dziewczyna przełknęła głośno ślinę i spuściła zrozpaczony wzrok, na podłogę. Przedstawiona sytuacja, pomogła jej w końcu zrozumieć, co Lee mógł poczuć, widząc ją w ramionach Onew.
- Czułabym się źle... - odpowiedziała cichutko, dochodząc do wniosku, że faktycznie by tak było. Jednak mimo to, nadal uważała, że Lee postąpił zbyt agresywnie.
- Widzisz? Teraz już wiesz, czemu tak gwałtownie zareagowałem. - pocałował czule jej czoło. - Kocham cię tak mocno, że zamieniam się chyba w jakiegoś durnego samca Alfę, broniącego swojej wybranki, przed obcymi.
- Onew nie jest obcy. - Taemin, westchnął ciężko, na to stwierdzenie. Odsunął swoje dłonie od twarzy dziewczyny, aby przeczesać do tyłu mokre włosy.
- To co? Zgoda? Nie będziesz, na mnie zła za ten szczeniacki wyskok? - uśmiechnął się prosząco, niczym mały szczeniaczek. Objął jej dłonie, aby po chwili delikatnie nimi kołysać, na boki. Cała sceneria z boku, musiała wyglądać komicznie. Blondynka w samym ręczniku, nadal mokra i z resztkami piany, na włosach. Taemin w przemoczonych ubraniach, które przylegały gdzieniegdzie do umięśnionego ciała. Oboje kołysali swoje trzymane dłonie, patrząc sobie prosto w oczy.
Ola, przymrużyła powieki, myśląc nad czymś intensywnie. Po chwili uśmiechnęła się tajemniczo. Ustała, na piętach i pocałowała namiętnie zdezorientowanego Taemina. Ten oddał ochoczo pocałunek, od razu wdrażając swój narząd do jej podniebienia. Jego dłonie objęły ją w pasie, a uśmiech samoistnie pojawił się, na ustach. Dziewczyna czując, że Taemin, się uśmiecha, oderwała się od niego. Poprawiła opadający ręcznik, po czym pstryknęła go żartobliwie w nos, czym zaskoczyła szatyna.
- Nie cieszyłabym się tak szybko, na twoim miejscu, bo nie powiedziałam jeszcze, że ci wybaczę. - tancerz zmarszczył czoło, lustrując uważnie ten tajemniczy uśmiech, na ustach Oli.
- Coś wykombinowałaś, prawda?
- Owszem zazdrośniku. - objęła jego szyję i cmoknęła delikatnie, jego pełne usta. - Wybaczę ci ten incydent, jeśli przeprosisz Onew za swój wybryk i! - tutaj uniosła palec ku górze, gdy wesoła mina Taemina, uległa nagłej zmianie, na tą ponurą. - I udowodnisz mi prawdziwość swoich słów, że stuprocentowo mi ufasz. A do tego czasu, masz mały szlaban, na jakiekolwiek całowanie mnie w usta i wspólne kąpiele. - odparła z triumfem, ledwo powstrzymując się, przed wybuchnięciem śmiechem, na widok skwaszonej miny Lee.
- Co?! Ale...
- Żadnego ,,ale'' skarbie. Idę się dokładniej obmyć, bo chyba czuję szampon w oczach. - westchnęła i podeszła do drzwi. Widząc, iż Taemin, podąża za nią, pokiwała mu palcem, przed nosem, wydając z siebie dźwięk dezaprobaty. Następnie weszła do łazienki, zamykając się w niej, na klucz.
- Nie bądź taka! Daj mi wejść!
- Nie ma mowy! Idź przeprosić Onew, a wtedy być może cię wpuszczę. - Taemin, słysząc te słowa, wykrzywił usta w niezadowoleniu.
- Ale muszę zdjąć, te mokre ciuchy!
- To idź do kogoś innego, albo do Onew. Od razu go przeprosisz.
- Jesteś okrutna! - jęknął, patrząc z niezadowoleniem, na swoje ubrania.
- Żadnego ,,ale'' kochanie. Nie możesz się teraz denerwować, bo któż wie, czy tam w środku, nie rośnie nam maluszek? - Choi pocałował czule dziewczynę w skroń, przykładając dłoń do jej brzucha. Ta od razu się zawstydziła, mrucząc mu, że ma tak nie robić, bo to ją onieśmiela. Ten zdawał się, tego nie usłyszeć. Zacmokał niezadowolony, gdy doszło do niego, iż ma na sobie, tylko jego koszulkę. Bo, jak tak mogła się pokazać, przy wszystkich? No, jak?! Nawet jeśli koszulka zakrywała jej dolne partie ciała.
- Minho, ma rację. Lepiej w razie czego dmuchać, na zimne i uważać. Plemniki Minho, na pewno są tak samo sprytne, silne i szybkie, jak on. - Jonghyun, uśmiechnął się do nich, wręcz specjalnie patrząc z ponętną miną, na dziewczynę.
- Zgadzam się. - Kibum, uśmiechnął się kpiąco w ogóle nie zrażając się, pełnym ironii wzrokiem Minho. - I pewnie mają takie same bicepsy, co on, trenując z nim codziennie.
- Jesteście pojebani... - Choi zmierzył zdegustowanym wzrokiem dwóch Kimów, którzy bardzo dobrze się bawili. Następnie chwycił swoją ukochaną pod plecami i udami. Zrobił to tak, aby zakryć przydługą koszulką jej pupę, przed niechcianymi gapiami. Takimi, jak chociażby Jonghyun. Następnie ostrożnie ją podniósł i zerknął w stronę załamanego Taemina.
- Chodź Taemin, Masz z kimś do porozmawiania. - mruknął, idąc już powoli w stronę schodów. Nim, na nie wszedł, zerknął jeszcze w stronę przyjaciela, aby upewnić się, czy ten, na pewno za nimi idzie? Taemin, westchnął ciężko, zaciskając hardo dłonie i zęby. Jego kości policzkowe uwydatniły się, gdy ruszył za swoim przyjacielem.
Marta, wtulona w Minho, patrzyła znad jego ramienia, na idącego za nimi Taemina. Gdy ten uniósł, na nią spojrzenie, ta od razu uciekła nim, na twarz swojego chłopaka. Minho, uśmiechnął się do niej czule i pocałował jej czoło, gdy ta wtuliła twarz w zagłębienie jego szyi. W końcu zatrzymali się, przy pokoju Taemina, który sąsiadował z tym Jonghyuna i Minho. Dochodziły z niego przytłumione dźwięki wody i chyba... Szlochu.
- Lepiej, abyś naprawił swoje błędy. Rozumiem, że masz wątpliwości co do Onew, ale co do niej? Ona nie jest głupia Taemin. - raper postawił dziewczynę, na podłodze, patrząc cały czas w stronę załamanego Taemina.
- Minho, ma rację Taemin. Ola, taka nie jest. - Marta, zwróciła na siebie uwagę. Musiała, to samo powiedzieć, co Minho. Następnie oboje udali się do pokoju, pozostawiając młodszego samemu sobie. Ten słysząc za drzwiami cichy szloch i cichy szum wody, wciągnął haust powietrza i bez pukania wszedł do środka.
*
Przyjemny strumień wody, okalał jej nagie ciało swoim ciepłem. Z przymkniętymi powiekami, próbowała opanować szloch, jednak to nic nie dało. Naprawdę bolało ją to, że Taemin nie miał do niej zaufania. Co robiła źle? Dlaczego tak się zachowywał? Przecież, to wszystko, co wydarzyło się dzisiejszej nocy, nie było czymś złym. To tylko zwyczajne i przyjacielskie gesty. Jednak Taemin, jak zwykle sobie coś ubzdurał. Jak się uparł, przy swojej wersji, to nie było dane wbić mu do głowy, iż to wszystko nic nie znaczyło!
Ola, zaciągnęła mocno nosem, zakręcając wodę. Otarła mokrą twarz od łez i wody, po czym zaczęła myć ciało żelem pod prysznic. Wtedy, przez głowę przeszła jej myśl, że Onew, by tak nie zareagował. Najpierw postanowiłby porozmawiać i dopiero wszcząłby awanturę, gdyby miał mocne argumenty i dowody. A nie jakieś widzimisię. Jej zdaniem Taemin, naprawdę czasami przesadzał i to powoli zaczynało ją męczyć. Lee zawsze było trudno wyprowadzić z równowagi. Jednak jeśli chodziło, o Jinkiego, to wręcz wystarczył nie taki gest, spojrzenie, czy słowa, a ten się gotował w sobie.
- Marta, przepraszam, ale nie chcę z nikim rozmawiać. - powiedziała drżącym głosem, kiedy usłyszała pukanie i cichy skrzyp drzwi łazienkowych. Włączyła wodę i zaczęła zmywać z siebie resztki płynu. - Nie martw się mną. Idź lepiej do... - przerwała, gdy usłyszała, jak ktoś otwiera szklane drzwiczki od prysznica i je zamyka. Szybko otarła twarz i ku jej zdziwieniu, ujrzała stojącego naprzeciwko niej ubranego Taemina. Patrzył, na nią ze skruchą. Jego oczy i nos, chowające się pod jasnobrązowymi włosami, były lekko czerwone.
Ślady łez, na policzkach, zaczęły znikać z każdą kolejną kroplą, lecącej na nich wody. Ta zaczęła doszczętnie moczyć Lee, gdy nadal wpatrywał się w Olę, bez słowa. W końcu ją objął i przytulił do siebie mocno, nie pozwalając na to, aby dziewczyna wyrwała się z jego objęć.
- Zostaw mnie...
- Nie bądź zła, za mój naskok, na Onew. Ja... Ja po prostu poczułem się zagrożony, widząc was razem wtulonych w siebie.
- Poczułeś się zagrożony, o Onew?! - zakpiła, odrywając się od niego. Nawet nie przejmowała się tym, że stoi przed nim kompletnie naga. - Taemin, zrozumiałabym gdyby, to był tylko mój przyjaciel, a dla ciebie ktoś obcy. Jednak Onew, to również i twój bliski przyjaciel, którego znasz dłużej! Tak więc powiedz mi... Powiedz do jasnej cholery, co to miały być za krzyki w salonie?! I próbowanie rzucać się z pięściami do Onew?! Kompletnie oszalałeś?!
- Słucham?! - Taemin, prychnął oburzony, odgarniając z twarzy mokre kosmyki włosów. Mokre ubrania nieco, na nim ciążyły, ale nie przejmował się tym zbytnio. - Ola! Nie widzisz tego? On cię nadal kocha!
- I co z tego? To już jego problem, że nie umie poradzić sobie ze swoimi uczuciami.
- Owszem, ale to mnie boli i...
- I sprawia, że nie masz do mnie pełnego zaufania, tak? - powiedziała drżącym i kpiącym. Coraz, to bardziej zaczęły pękać w niej wszelakie emocje, a oczy produkować kolejne łzy. Te zlewały się z kroplami wody, lecącymi centralnie, na ich dwójkę. - Wiesz co Taemin? On w przeciwieństwie do ciebie, na pewno by się tak nie zachował. Wolałby najpierw, wytłumaczyć wszystko, na spokojnie, a nie od razu skakać komuś do gardła. Naprawdę cię nie poznaję... - skwitowała, po czym wyszła z kabiny. Owinęła się ręcznikiem i nie zważając, na kapiącą wodę z jej włosów i ciała, opuściła łazienkę.
Taemin, westchnął ciężko i opuścił głowę, gdy schował twarz w dłoniach. Sam miał kompletnie dosyć tych kłótni i zachowania Jinkiego, przez które ciągle kłócili się z Olą. I owszem, dziewczyna miała rację. On postąpił pochopnie, ale wątpił, aby Jinki, będąc, na jego miejscu, by się tak nie zachował. Był pewien, że także by tak zrobił. Ola, za bardzo wierzyła w jego ułożoną naturę i pełną spokoju głowę. Jednak niezależnie od tego, co się stało, musiał wszystko naprawić. Z tą myślą wybiegł za dziewczyną do pokoju, nie zważając, że i z niego leci woda. Odwrócił ją w swoją stronę. Patrzył poważnie w jej oczy, mocząc leżący pod nimi puchaty dywan.
- Ola, ja naprawdę nie chcę się kłócić! - ujął dłońmi jej twarz. - Proszę cię... Zrozum moje zachowanie. A, jak ty byś się zachowała, gdybyś była, na moim miejscu, ja byłbym tobą, a nasza wspólna przyjaciółka Onew? Ta by mnie kochała, przez co za każdym razem, czułabyś się niepewnie, widząc ją obok mnie, hm? - zapytał, ocierając kciukiem jej mokry policzek od łez. Dziewczyna przełknęła głośno ślinę i spuściła zrozpaczony wzrok, na podłogę. Przedstawiona sytuacja, pomogła jej w końcu zrozumieć, co Lee mógł poczuć, widząc ją w ramionach Onew.
- Czułabym się źle... - odpowiedziała cichutko, dochodząc do wniosku, że faktycznie by tak było. Jednak mimo to, nadal uważała, że Lee postąpił zbyt agresywnie.
- Widzisz? Teraz już wiesz, czemu tak gwałtownie zareagowałem. - pocałował czule jej czoło. - Kocham cię tak mocno, że zamieniam się chyba w jakiegoś durnego samca Alfę, broniącego swojej wybranki, przed obcymi.
- Onew nie jest obcy. - Taemin, westchnął ciężko, na to stwierdzenie. Odsunął swoje dłonie od twarzy dziewczyny, aby przeczesać do tyłu mokre włosy.
- To co? Zgoda? Nie będziesz, na mnie zła za ten szczeniacki wyskok? - uśmiechnął się prosząco, niczym mały szczeniaczek. Objął jej dłonie, aby po chwili delikatnie nimi kołysać, na boki. Cała sceneria z boku, musiała wyglądać komicznie. Blondynka w samym ręczniku, nadal mokra i z resztkami piany, na włosach. Taemin w przemoczonych ubraniach, które przylegały gdzieniegdzie do umięśnionego ciała. Oboje kołysali swoje trzymane dłonie, patrząc sobie prosto w oczy.
Ola, przymrużyła powieki, myśląc nad czymś intensywnie. Po chwili uśmiechnęła się tajemniczo. Ustała, na piętach i pocałowała namiętnie zdezorientowanego Taemina. Ten oddał ochoczo pocałunek, od razu wdrażając swój narząd do jej podniebienia. Jego dłonie objęły ją w pasie, a uśmiech samoistnie pojawił się, na ustach. Dziewczyna czując, że Taemin, się uśmiecha, oderwała się od niego. Poprawiła opadający ręcznik, po czym pstryknęła go żartobliwie w nos, czym zaskoczyła szatyna.
- Nie cieszyłabym się tak szybko, na twoim miejscu, bo nie powiedziałam jeszcze, że ci wybaczę. - tancerz zmarszczył czoło, lustrując uważnie ten tajemniczy uśmiech, na ustach Oli.
- Coś wykombinowałaś, prawda?
- Owszem zazdrośniku. - objęła jego szyję i cmoknęła delikatnie, jego pełne usta. - Wybaczę ci ten incydent, jeśli przeprosisz Onew za swój wybryk i! - tutaj uniosła palec ku górze, gdy wesoła mina Taemina, uległa nagłej zmianie, na tą ponurą. - I udowodnisz mi prawdziwość swoich słów, że stuprocentowo mi ufasz. A do tego czasu, masz mały szlaban, na jakiekolwiek całowanie mnie w usta i wspólne kąpiele. - odparła z triumfem, ledwo powstrzymując się, przed wybuchnięciem śmiechem, na widok skwaszonej miny Lee.
- Co?! Ale...
- Żadnego ,,ale'' skarbie. Idę się dokładniej obmyć, bo chyba czuję szampon w oczach. - westchnęła i podeszła do drzwi. Widząc, iż Taemin, podąża za nią, pokiwała mu palcem, przed nosem, wydając z siebie dźwięk dezaprobaty. Następnie weszła do łazienki, zamykając się w niej, na klucz.
- Nie bądź taka! Daj mi wejść!
- Nie ma mowy! Idź przeprosić Onew, a wtedy być może cię wpuszczę. - Taemin, słysząc te słowa, wykrzywił usta w niezadowoleniu.
- Ale muszę zdjąć, te mokre ciuchy!
- To idź do kogoś innego, albo do Onew. Od razu go przeprosisz.
- Jesteś okrutna! - jęknął, patrząc z niezadowoleniem, na swoje ubrania.




























































No widzisz mówiłam, że będę się rozpisywać i proszę dotrzymuje obietnicy;D No co racja to racja z tymi imionami, ale było by MEGA <3 hahaha mam swój nowy cel życiowy wydać twoje opowiadanie jako książkę. Drama najlepsza jeszcze z tymi wszystkimi zajebistymi aktorami *.* Oglądałabym to dniami i nocam;D Jak ja się nie nudzę czytając to oglądając tym bardziej ;D Dla mnie jesteś NAJLEPSZA *.*
OdpowiedzUsuńPatrz ile udało ci się już napisać i to nie jakieś krótkie rozdziały tylko Mega długie, które się nie nudzą ;D noo własnie prawie wszyscy yaoi uwielbiają TT aa Hentai jest najlepsze <333 (według mnie, bo jakbym tego nie napisała to yaoiści by mnie zlinczowali pewnie haha). To tak jak ja wole hentai <3 oo jak widać nie jestem jedyna ze sklerozą na tym świecie choć powiem ci że to zaraźliwe bo przyjaciółce się udziela <3 aa nawet ci powiem ze ona to kolejna osoba która czyta twojego bloga, udało mi się ja wciągnąć w to ;D No prawie że na końcu polski (południe) hah. Noo zawsze tak jest, jeszcze mi się nie trafiło żeby ktoś kto pisze takie blogi i które czytam mieszkał blisko mnie choć w sumie to jesteś pierwszą autorką bloga z którą tak pisze ;D patrz czuj się zaszczycona ;D noo gg niestety już nie posiadam ale jeśli masz fb to napisz link to zaproszę;D
Wspólna cecha z Marta moja to to że ona też ma małe rece xd Jeziu biedny Onew i jego milość do Oli TT szczerze po tym co przeczytałam w tym rozdziale chyba wole żeby Onew i Ola byli razem więc jestem także ciekawa co wymyślisz z tą ankieta ;D ogólnie cały rozdział mi się podobał od szoku że Marta w ciąży po kłotnie Onew i Taemina ;D iii coraz bardziej uwielbiam Minho bo jest taki kochany tu <3