Odpowiedzi:
- wika - Wiesz, że ja też? oO Aż trudno wyobrazić sobie takie osoby w umundurowaniu i ściętymi włosami na jeżyka bodajże. Co innego np. Jonghyun, Onew, już nawet bym sobie Krisusa wyobraziła z EXO, ale Key? Ja bym tu chyba zamiast JR dała Rena. :P O, a kto jest twoim biasem numer jeden? Moim właśnie jest Minho, a potem Key. :D I cieszę, się, że przez moje opowiadani dryblasek znalazł sobie u Ciebie miejsce drugie. ^^ No tak, jeśli Marta nie wygadałaby się o tym pocałunku od razu, to w końcu by zrobiła to kiedyś. Jednak wolała zrobić to teraz, bowiem szczerość w związku to podstawa. Tak, akurat jestem w trzeciej liceum zaocznym. Jednak to jest na podstawie robienia trzech lat w dwa. XD Wiesz, nigdy nie wiem co w takich sytuacjach robić, dziękować czy raczej nie, więc pozwól, że nic nie odpowiem. To takie... dziwne. xD Też zapewne go nie poznam i to takie bolesne. ;( Tyle bym dała, aby chociaż całe SHINee ujrzeć na tej głupiej scenie. Gdybym jednak miała okazje wziąć udział w tym fan meetingu czy, jak to się tam nazywa, kiedy podpisują płyty, to bym chyba umarła z tęczowego szczęścia. (x=X)Wiesz, podejrzewam, że też bym chyba umarła na miejscu widząc ABS Minho, jednak Marta miała okazje widzieć to cudne ciałko nie raz, więc już jest jakby, bardziej odporna. :D O dzięki i za ten cudny i długi komentarz również, normalne mam ochotę Cie wyściskać i wycałować za to, że to czytasz i komentujesz! :**** <333 Jednak to niemożliwe i jedynie mogę przytulić się do monitora haha. ;P
Wybaczcie mi jeśli jakiś błąd się trafi, jak i fakt, że tak późno dodaje. (znowu odwdzięczam się długością rozdziału. ^^)
Nie miałam teraz szkoły, ale chwilowy brak weny bądź brak chęci przez tą pogodę, która strasznie mnie rozleniwia, robi swoje. ;.; No i o wariacjach blogera nie wspomnę... -.-
Wpadłam
na pewien pomysł...( nie dotyczący właśnie dziejącej się akcji) jednak
nie wiem czy go zastosuje, bo uważam, że to trochę pogmatwa relacje
bohaterów...Może zrobię sondę? eh... ;.;
Minho, starł dłonią zaparowane lustro, spoglądając w swoje odbicie. Uśmiechnął się do siebie szelmowsko, zapinając zamek i guzik w czarnych spodniach, o kroju regular fit. Te idealnie uwydatniały jego długie i szczupłe, ale umięśnione nogi. W końcu ostatni raz wytarł tors i szyję ręcznikiem, który przewiesił sobie, na barku. Zerknął ponownie w swoje odbicie w lustrze, opierając się dłońmi, o boki umywalki. Przez chwilę dumał zerkając, to na swoją koszulkę leżącą, na blacie, to w odbicie swojego nagiego torsu.
W końcu doszedł do porozumienia z myślami stwierdzając, iż owe ubranie nie będzie mu w danej chwili potrzebne. Postanowił być, przez chwilę wrednym chłopakiem i wyjść z łazienki, tylko w samych spodniach. Tak, aby podokuczać dziewczynie swoim półnagim ciałem. Taka tam mała zemsta, za odmowę, na wspólną kąpiel.
Minho, sięgnął męską kosmetyczkę, stojącą u rogu szafki pod lustrem i wyjął z niej antiperspirant, perfum Creed Aventus i kosmetyki do twarzy. Użył wpierw antyperspirantu, następnie kosmetyków do twarzy, na sam koniec psikając perfumami szyję i tors. Pochował wszystko do kosmetyczki i pochwycił ręcznik. Zaczął wycierać nim włosy, wychodząc z łazienki z myślą, że Marta, zapewne wróciła do kuchni. Skierował się, więc w tamtą stronę i zamarł w miejscu. Powoli opuścił dłoń z ręcznikiem, o mało go nie puszczając, na podłogę. Zaniepokoił się, bowiem widok, jaki miał przed sobą, ponownie wzbudził w nim pożądanie. A przecież dopiero co zdążył ochłonąć! A teraz co? Nie był w stanie oderwać wzroku od Marty, wypuszczając powietrze z ust ciężko, ale bezgłośnie.
Dziewczyna prawie klęczała, będąc do niego tyłem. Z zamiłowaniem szukała czegoś w szafce narożnej, wypinając swoją pupę. Widocznie go nie usłyszała, przez brzęczące naczynia. Swoją postawą, pozwalała jego oczom, cieszyć się widokiem zaokrąglonych pośladków. Jakby, tego było mało w obcisłych leginsach, przez co od razu było widać, iż dziewczyna, ma na sobie koronkowe stringi. A, że dziewczyna mimo niskiego wzrostu i dość drobnej postaci, miała pokaźny tyłeczek, to było, na co popatrzeć.
- Czyżbyś próbował wzbudzić we mnie, tym nagim torsem poczucie winy, ile to straciłam, nie idąc się z tobą wykąpać? - Minho, od razu wyrwał się z tego chwilowego transu, gdy usłyszał ironiczny głos Marty. Momentalnie skierował wzrok, nieco ponad jej wypięty tyłek. Dostrzegł wtedy, iż zerka w jego stronę, będąc nadal w tej samej pozycji. Przez te wpatrywanie się w jej seksownie kształty, nawet nie zorientował się, kiedy dziewczyna go zauważyła!
Marta, poddała się z poszukiwaniami czegoś, do zakrycia ciasta, gdy to się upiecze. Wyprostowała się, podpierając dłonie, na biodrach. Patrzyła, przy tym podejrzliwie, na Minho. Albo jej się wydawało, albo patrzył się w jej kierunku z pewnym pożądaniem.
- Ja i wzbudzanie poczucia winy? Ależ skąd. - czarnooki zaśmiał się nerwowo. Zaczął z zakłopotaniem gładzić swój kark, patrząc gdzieś w bok, aby tylko uniknąć tego przeszywającego wzroku Marty.
- Lubię paradować bez koszulki po domu. - westchnął, uśmiechając się tajemniczo.
- Yhym... Mnie nie oszukasz. Wiesz, jak na mnie działasz i chcesz to wykorzystać. - prychnęła, pokazując mu język.
- Wiesz co maluszku? W sumie mógłbym powiedzieć, to samo. Akurat, gdy mogłem wyjść w każdej chwili z łazienki, ty ślęczałaś, przy tej szafce z wypiętą rozkosznie pupą. - Minho, podszedł do niskiej dziewczyny, ujmując jej podbródek. Następnie pochylił się ku niej, wpatrując się z uwagą w jego oczy. - I mam, niby uwierzyć, że przypadkowo natrafiłem, na taki widok? Nie sądzę. - dodał, drugą dłonią wodząc po jej tali w dół, aż do samego pośladka. Ścisnął go nieco, muskając rozchylone w zaskoczeniu usta dziewczyny.
- A i owszem. To był czysty przypadek. - brunetka szepnęła, wodząc opuszkami palców, po umięśnionym brzuchu Choi. Ten, momentami wciągał brzuch, gdy dłonie dziewczyny, znajdowały się stanowczo zbyt blisko paska od spodni. - Ciasto musi się jeszcze chwilę piec. - zwinnie odsunęła się od Choi, wpatrującego się w nią z pożądaniem. Sięgnęła leżący ręcznik, przy jego nogach i wcisnęła mu go do rąk. Oczywiście, gdy się podnosiła, ostentacyjnie zmierzyła jego krocze wzrokiem. - Może w tym czasie zjemy obiad, hmm? - zaproponowała, przemieszczając się w stronę szafek, aby wstawić wodę, na herbatę. - Jestem strasznie głodna. Ty pewnie też nie zdążyłeś rano zjeść. Chociaż, to byłoby dziwne, bo u Oli, to rzadkość, wypuszczać kogoś z domu bez jedzenia.
- Czyżbyś próbował wzbudzić we mnie, tym nagim torsem poczucie winy, ile to straciłam, nie idąc się z tobą wykąpać? - Minho, od razu wyrwał się z tego chwilowego transu, gdy usłyszał ironiczny głos Marty. Momentalnie skierował wzrok, nieco ponad jej wypięty tyłek. Dostrzegł wtedy, iż zerka w jego stronę, będąc nadal w tej samej pozycji. Przez te wpatrywanie się w jej seksownie kształty, nawet nie zorientował się, kiedy dziewczyna go zauważyła!
Marta, poddała się z poszukiwaniami czegoś, do zakrycia ciasta, gdy to się upiecze. Wyprostowała się, podpierając dłonie, na biodrach. Patrzyła, przy tym podejrzliwie, na Minho. Albo jej się wydawało, albo patrzył się w jej kierunku z pewnym pożądaniem.
- Ja i wzbudzanie poczucia winy? Ależ skąd. - czarnooki zaśmiał się nerwowo. Zaczął z zakłopotaniem gładzić swój kark, patrząc gdzieś w bok, aby tylko uniknąć tego przeszywającego wzroku Marty.
- Lubię paradować bez koszulki po domu. - westchnął, uśmiechając się tajemniczo.
- Yhym... Mnie nie oszukasz. Wiesz, jak na mnie działasz i chcesz to wykorzystać. - prychnęła, pokazując mu język.
- Wiesz co maluszku? W sumie mógłbym powiedzieć, to samo. Akurat, gdy mogłem wyjść w każdej chwili z łazienki, ty ślęczałaś, przy tej szafce z wypiętą rozkosznie pupą. - Minho, podszedł do niskiej dziewczyny, ujmując jej podbródek. Następnie pochylił się ku niej, wpatrując się z uwagą w jego oczy. - I mam, niby uwierzyć, że przypadkowo natrafiłem, na taki widok? Nie sądzę. - dodał, drugą dłonią wodząc po jej tali w dół, aż do samego pośladka. Ścisnął go nieco, muskając rozchylone w zaskoczeniu usta dziewczyny.
- A i owszem. To był czysty przypadek. - brunetka szepnęła, wodząc opuszkami palców, po umięśnionym brzuchu Choi. Ten, momentami wciągał brzuch, gdy dłonie dziewczyny, znajdowały się stanowczo zbyt blisko paska od spodni. - Ciasto musi się jeszcze chwilę piec. - zwinnie odsunęła się od Choi, wpatrującego się w nią z pożądaniem. Sięgnęła leżący ręcznik, przy jego nogach i wcisnęła mu go do rąk. Oczywiście, gdy się podnosiła, ostentacyjnie zmierzyła jego krocze wzrokiem. - Może w tym czasie zjemy obiad, hmm? - zaproponowała, przemieszczając się w stronę szafek, aby wstawić wodę, na herbatę. - Jestem strasznie głodna. Ty pewnie też nie zdążyłeś rano zjeść. Chociaż, to byłoby dziwne, bo u Oli, to rzadkość, wypuszczać kogoś z domu bez jedzenia.
- Zaskoczę cię, ale zjadłem w przelocie banana. Taemin, też. Wszystko, przez natarczywego dostawcę, o którym Ola, zapomniała, że miał przyjechać. Akurat, przyjechał w takim momencie, że nie zdążyła nic zrobić, a co dopiero samemu zjeść. Przyjęła go, też zabrała banana i jabłko, po czym udała się, na uczelnię.
- Eh, pan Kang, wie kiedy przyjechać nie w porę. - Marta, westchnęła ciężko. - To Ola, wyszła przed wami? - zapytała, wrzucając po saszetce z zieloną herbatą do kubków.
- Yhym. Kazała upewnić się, czy cukiernia jest zamknięta, na elektroniczny zamek, gdy będziemy wychodzić. I mimo wszystko zamknąć ją, na klucz. Dała mi, na wszelki wypadek ten twój, abyś w razie co, miała jak wejść, gdyby jej nie było, jak wrócimy. A ten swój wzięła ze sobą, bowiem i tak miała być w cukierni, przed Taeminem.
- Oh, rozumiem. - Marta, skinęła głową, przyglądając się z uwagą, jak Minho, nakłada im porcje, na talerze. Przygryzła dolną wargę, nie mogąc powstrzymać się od zerkania, na jego nagi tors. Jej wzrok podążył niżej i poczuła mrowienie w cipce, na widok widocznych żył, na przedramieniu i dłoniach Minho. To było jej słabością u mężczyzn, wywołującą wzrost podniecenia. Cieszyła się więc, że Choi miał dość wydatne żyły.
Marta, pokręciła nieco głową, wracając do świata żywych. Zaparzyła herbatę w kubkach, mając nadzieję, że Minho, nie zauważył jej chwilowej nieobecności. Gdy spostrzegła, że nie została przyłapana, usiadła przy stole, obok Choi.
- Masz zamiar jeść w takim stanie? - dziewczyna zagaiła, zerkając nieśmiało, na nagi tors, bruneta. - I kto tu niby kogo próbuje sprowokować, hę?
- Jeśli ci, to przeszkadza, mogę się ubrać. - Minho, zerknął na nią z cwanym uśmieszkiem, zajadając się pysznym obiadem.
- Już zostań i jedz. - brunetka westchnęła, walcząc sama ze sobą, aby nie spoglądać, na te wszystkie mięśnie, napinające się, przy każdym ruchu. Ścisnęła mocniej swoje uda pod stołem, poprawiając swoją pozycję. Miała wrażenie, że jeszcze chwila, a dojdzie od samego patrzenia i wiercenia się...
- Smakuje ci? - raper zagadnął z uśmiechem, po kilku chwilach luźnej rozmowy, gdy dojrzał z jakim apetytem brunetka wcina Jajangmyeon. Zastanawiał się, czy naprawdę jej tak smakuje, czy jest to powód, aby na niego nie patrzeć? Nawet jadła szybko, jak nigdy.
- Yhym! - dziewczyna skinęła z pełną buzią, co rozbawiło zauroczonego nią Choi. - Zawsze uważałam, że dobrze gotujesz! - uśmiechnęła się, gdy przełknęła wszystko. Nie wiedziała jednak, że jeden z kącików ust, właśnie bezwstydnie prezentuje się z ciemnym sosem.
- Właśnie widzę. - Minho, zaczął się śmiać, ścierając kciukiem słodki dodatek, po chwili zlizując go ze swojego palca. Ten ruch przyprawił Martę, o lekkie rumieńce, na policzkach.
- Oh, dziękuje. - powiedziała zawstydzona, przecierając na wszelki wypadek kciukiem miejsce, które to chwilę temu było ubrudzone. Wtedy rozbrzmiał dźwięk jej telefonu, więc zerknęła, na niego. Był to minutnik, który ustawiła sobie, aby wiedzieć, kiedy ciasto będzie gotowe. - Ciekawe, czy brownie jest już gotowe? - uśmiechnęła się, gdy zaczęła wstawać od stołu. - Yhym, ciasto gotowe! Ale cudownie przypiekło się od góry! - gdy Marta, ekscytowała się udanym wypiekiem, wypięła się nieco bardziej, niż chwilę temu. Minho, zerknął na nią i ponownie, na makaron, który mieszał pałeczkami. W końcu przestał go mieszać, a jego poważny wzrok, ponownie uniósł się do góry.
Czy ona robiła, to specjalnie?! Czy miała świadomość, jak cholernie go kusi, tym wypinaniem swojego tyłeczka w obcisłych leginsach?! Jeszcze jedno takie wypięcie się i Choi nie będzie w stanie się powstrzymać, przed przeleceniem jej, na tym stole! Albo blacie! Chyba, że to on sam przesadzał, a zachowanie Marty, było naturalne? Być może nadmiar spermy w jajach, ograniczył mu logiczne myślenie?
- Lubię ten zapach czekolady, gdy ciasto się piecze, wiesz? - głos dziewczyny wybił go z myśli i wgapiania się w nią. Minho, uniósł wzrok dostrzegając, jak ta zerka, na niego ze zmarszczonymi brwiami. - Wszystko ok? Jestem, gdzieś brudna? - zapytała, siadając się obok niego, zaczynając przecierać twarz. Następnie zaczęła strzepywać z siebie niewidzialny kurz, lustrując swoją sylwetkę.
- N-nie, nie jesteś. - brunet westchnął, jakby z gulą w gardle, potrząsając energicznie głową. Nawet zbyt energicznie. Następnie wepchnął sobie dużą porcję makaronu do ust, próbując ją przemielić. W końcu zerknął badawczo, na Martę z napchanymi polikami.
Jej mina wyrażała zdziwienie i niezrozumienie jego zachowaniem. Cóż się jej dziwić? Gdyby ona tak się zachowywała, on także zapewne patrzyłby, na nią, jak na trędowatego...
Gdy Minho, opuszczał swój wzrok, na miskę, jak na złość dekolt Marty, nagle stał się nadzwyczaj ciekawszy, niż jedzenie. Praktycznie nie uwydatniał on za dużo. Jednak, gdy brunetka pochyliła się, aby włożyć sobie porcję do ust, dojrzał jej piersi, odziane w czarny stanik. Spiął się automatycznie, gdy poczuł, jak spodnie robią mu się ciasne w kroku. Przeklął siebie w duszy, za założenie ich, zastanawiając się, czy to Marta, sprawdza jego cierpliwość, czy raczej wszyscy bogowie?
Choi przełknął głośno ślinę, próbując za wszelką cenę oderwać ten cholerny i łapczywy wzrok. Gdy, tylko mu się, to udało - wręcz gratulował sobie za to w myślach - miał tak długo wbity wzrok w talerz, dopóki nie został pusty. Ani razu nie podniósł wzroku, podczas ich krótkiej wymiany zdań. Miał świadomość, że było to bardzo niegrzeczne, ale to było jedyne wyjście, aby trzymać, na wodzy pożądanie. Dlaczego Marta, nie mogła ubrać się po prostu w zwykłe spodnie, lub te dresowe? I do tego jakąś bluzę, lub sweter? Dlaczego wybrała leginsy i bokserkę, które podkreślały jej sylwetkę?!
- Minho? Na pewno wszystko w porządku? Dziwnie się zachowujesz. Nawet nie patrzyłeś, na mnie, gdy rozmawialiśmy. - dziewczyna westchnęła z troską, gdy zabierała brudne naczynia ze stołu. Minho, spojrzał na nią nieco strapionym wzrokiem. Jakby miał nadzieję, że nie ujrzy zaraz widoku, kurczącego mu spodni w kroku.- Wszystko gra skarbie. - westchnął, podchodząc z brudnymi kubkami, aby włożyć je do zmywarki. Wtedy ku jego nieszczęściu, dziewczyna ponownie pochylała się, gdy wkładała talerze do zmywarki. Minho, zagapił się, przez co potknął się, o własne nogi, lecąc do przodu. Starał się ratować i siebie, i kubki, czego skutkiem było to, że uderzył czołem, o front szafki. Na szczęście naczynia nie ucierpiały, prócz biednego Minho. Masował ze zbolałą miną swoje czoło i przekleństwem, na ustach.
Marta, w tym samym czasie, nieco przestraszona tym, co się zadziało, spojrzała na niego zaskoczona. Następnie uniosła pytająco brew, nie rozumiejąc dziwnego zachowania ukochanego. Dlaczego tak się zachowywał? Przecież był zawsze ostrożny! Marta, naprawdę, tego nie rozumiała. Odkąd usiedli do obiadu, brunet zachowywał się nadzwyczaj dziwnie.
- Minho? Co się z tob...
- Dlaczego ty mi, to robisz?! - Minho, wtrącił się jej w zdanie, aż kipiąc ze złości, przez co ta spojrzała, na niego zdezorientowana.
- Ale... Ale, o czym ty mów...- kolejny raz nie dokończyła zdania, bo miękkie usta chłopaka, już zadbały, o to odpowiednio. Dziewczyna nie sprzeciwiła się tej pieszczocie, a wręcz od razu oddała pocałunek z westchnieniem. Czuła, jak pocałunki Minho, mocno napierały, na jej drobne usta. - M-Minho... - sapnęła, gdy poczuła, jak jego usta, skierowały się, na jej linię szczęki i szyję. Zacisnęła dłonie, na bokach Choi, gdy jego jedna dłoń spoczęła, na jej szyi. Jego usta łapczywie całowały jej bladą skórę, przy okazji ją liżąc i nieco skubiąc zębami. Te pieszczoty, doprowadzały ją do szaleństwa.
- Eh, pan Kang, wie kiedy przyjechać nie w porę. - Marta, westchnęła ciężko. - To Ola, wyszła przed wami? - zapytała, wrzucając po saszetce z zieloną herbatą do kubków.
- Yhym. Kazała upewnić się, czy cukiernia jest zamknięta, na elektroniczny zamek, gdy będziemy wychodzić. I mimo wszystko zamknąć ją, na klucz. Dała mi, na wszelki wypadek ten twój, abyś w razie co, miała jak wejść, gdyby jej nie było, jak wrócimy. A ten swój wzięła ze sobą, bowiem i tak miała być w cukierni, przed Taeminem.
- Oh, rozumiem. - Marta, skinęła głową, przyglądając się z uwagą, jak Minho, nakłada im porcje, na talerze. Przygryzła dolną wargę, nie mogąc powstrzymać się od zerkania, na jego nagi tors. Jej wzrok podążył niżej i poczuła mrowienie w cipce, na widok widocznych żył, na przedramieniu i dłoniach Minho. To było jej słabością u mężczyzn, wywołującą wzrost podniecenia. Cieszyła się więc, że Choi miał dość wydatne żyły.
Marta, pokręciła nieco głową, wracając do świata żywych. Zaparzyła herbatę w kubkach, mając nadzieję, że Minho, nie zauważył jej chwilowej nieobecności. Gdy spostrzegła, że nie została przyłapana, usiadła przy stole, obok Choi.
- Masz zamiar jeść w takim stanie? - dziewczyna zagaiła, zerkając nieśmiało, na nagi tors, bruneta. - I kto tu niby kogo próbuje sprowokować, hę?
- Jeśli ci, to przeszkadza, mogę się ubrać. - Minho, zerknął na nią z cwanym uśmieszkiem, zajadając się pysznym obiadem.
- Już zostań i jedz. - brunetka westchnęła, walcząc sama ze sobą, aby nie spoglądać, na te wszystkie mięśnie, napinające się, przy każdym ruchu. Ścisnęła mocniej swoje uda pod stołem, poprawiając swoją pozycję. Miała wrażenie, że jeszcze chwila, a dojdzie od samego patrzenia i wiercenia się...
- Smakuje ci? - raper zagadnął z uśmiechem, po kilku chwilach luźnej rozmowy, gdy dojrzał z jakim apetytem brunetka wcina Jajangmyeon. Zastanawiał się, czy naprawdę jej tak smakuje, czy jest to powód, aby na niego nie patrzeć? Nawet jadła szybko, jak nigdy.
- Yhym! - dziewczyna skinęła z pełną buzią, co rozbawiło zauroczonego nią Choi. - Zawsze uważałam, że dobrze gotujesz! - uśmiechnęła się, gdy przełknęła wszystko. Nie wiedziała jednak, że jeden z kącików ust, właśnie bezwstydnie prezentuje się z ciemnym sosem.
- Właśnie widzę. - Minho, zaczął się śmiać, ścierając kciukiem słodki dodatek, po chwili zlizując go ze swojego palca. Ten ruch przyprawił Martę, o lekkie rumieńce, na policzkach.
- Oh, dziękuje. - powiedziała zawstydzona, przecierając na wszelki wypadek kciukiem miejsce, które to chwilę temu było ubrudzone. Wtedy rozbrzmiał dźwięk jej telefonu, więc zerknęła, na niego. Był to minutnik, który ustawiła sobie, aby wiedzieć, kiedy ciasto będzie gotowe. - Ciekawe, czy brownie jest już gotowe? - uśmiechnęła się, gdy zaczęła wstawać od stołu. - Yhym, ciasto gotowe! Ale cudownie przypiekło się od góry! - gdy Marta, ekscytowała się udanym wypiekiem, wypięła się nieco bardziej, niż chwilę temu. Minho, zerknął na nią i ponownie, na makaron, który mieszał pałeczkami. W końcu przestał go mieszać, a jego poważny wzrok, ponownie uniósł się do góry.
Czy ona robiła, to specjalnie?! Czy miała świadomość, jak cholernie go kusi, tym wypinaniem swojego tyłeczka w obcisłych leginsach?! Jeszcze jedno takie wypięcie się i Choi nie będzie w stanie się powstrzymać, przed przeleceniem jej, na tym stole! Albo blacie! Chyba, że to on sam przesadzał, a zachowanie Marty, było naturalne? Być może nadmiar spermy w jajach, ograniczył mu logiczne myślenie?
- Lubię ten zapach czekolady, gdy ciasto się piecze, wiesz? - głos dziewczyny wybił go z myśli i wgapiania się w nią. Minho, uniósł wzrok dostrzegając, jak ta zerka, na niego ze zmarszczonymi brwiami. - Wszystko ok? Jestem, gdzieś brudna? - zapytała, siadając się obok niego, zaczynając przecierać twarz. Następnie zaczęła strzepywać z siebie niewidzialny kurz, lustrując swoją sylwetkę.
- N-nie, nie jesteś. - brunet westchnął, jakby z gulą w gardle, potrząsając energicznie głową. Nawet zbyt energicznie. Następnie wepchnął sobie dużą porcję makaronu do ust, próbując ją przemielić. W końcu zerknął badawczo, na Martę z napchanymi polikami.
Jej mina wyrażała zdziwienie i niezrozumienie jego zachowaniem. Cóż się jej dziwić? Gdyby ona tak się zachowywała, on także zapewne patrzyłby, na nią, jak na trędowatego...
Gdy Minho, opuszczał swój wzrok, na miskę, jak na złość dekolt Marty, nagle stał się nadzwyczaj ciekawszy, niż jedzenie. Praktycznie nie uwydatniał on za dużo. Jednak, gdy brunetka pochyliła się, aby włożyć sobie porcję do ust, dojrzał jej piersi, odziane w czarny stanik. Spiął się automatycznie, gdy poczuł, jak spodnie robią mu się ciasne w kroku. Przeklął siebie w duszy, za założenie ich, zastanawiając się, czy to Marta, sprawdza jego cierpliwość, czy raczej wszyscy bogowie?
Choi przełknął głośno ślinę, próbując za wszelką cenę oderwać ten cholerny i łapczywy wzrok. Gdy, tylko mu się, to udało - wręcz gratulował sobie za to w myślach - miał tak długo wbity wzrok w talerz, dopóki nie został pusty. Ani razu nie podniósł wzroku, podczas ich krótkiej wymiany zdań. Miał świadomość, że było to bardzo niegrzeczne, ale to było jedyne wyjście, aby trzymać, na wodzy pożądanie. Dlaczego Marta, nie mogła ubrać się po prostu w zwykłe spodnie, lub te dresowe? I do tego jakąś bluzę, lub sweter? Dlaczego wybrała leginsy i bokserkę, które podkreślały jej sylwetkę?!
- Minho? Na pewno wszystko w porządku? Dziwnie się zachowujesz. Nawet nie patrzyłeś, na mnie, gdy rozmawialiśmy. - dziewczyna westchnęła z troską, gdy zabierała brudne naczynia ze stołu. Minho, spojrzał na nią nieco strapionym wzrokiem. Jakby miał nadzieję, że nie ujrzy zaraz widoku, kurczącego mu spodni w kroku.- Wszystko gra skarbie. - westchnął, podchodząc z brudnymi kubkami, aby włożyć je do zmywarki. Wtedy ku jego nieszczęściu, dziewczyna ponownie pochylała się, gdy wkładała talerze do zmywarki. Minho, zagapił się, przez co potknął się, o własne nogi, lecąc do przodu. Starał się ratować i siebie, i kubki, czego skutkiem było to, że uderzył czołem, o front szafki. Na szczęście naczynia nie ucierpiały, prócz biednego Minho. Masował ze zbolałą miną swoje czoło i przekleństwem, na ustach.
Marta, w tym samym czasie, nieco przestraszona tym, co się zadziało, spojrzała na niego zaskoczona. Następnie uniosła pytająco brew, nie rozumiejąc dziwnego zachowania ukochanego. Dlaczego tak się zachowywał? Przecież był zawsze ostrożny! Marta, naprawdę, tego nie rozumiała. Odkąd usiedli do obiadu, brunet zachowywał się nadzwyczaj dziwnie.
- Minho? Co się z tob...
- Dlaczego ty mi, to robisz?! - Minho, wtrącił się jej w zdanie, aż kipiąc ze złości, przez co ta spojrzała, na niego zdezorientowana.
- Ale... Ale, o czym ty mów...- kolejny raz nie dokończyła zdania, bo miękkie usta chłopaka, już zadbały, o to odpowiednio. Dziewczyna nie sprzeciwiła się tej pieszczocie, a wręcz od razu oddała pocałunek z westchnieniem. Czuła, jak pocałunki Minho, mocno napierały, na jej drobne usta. - M-Minho... - sapnęła, gdy poczuła, jak jego usta, skierowały się, na jej linię szczęki i szyję. Zacisnęła dłonie, na bokach Choi, gdy jego jedna dłoń spoczęła, na jej szyi. Jego usta łapczywie całowały jej bladą skórę, przy okazji ją liżąc i nieco skubiąc zębami. Te pieszczoty, doprowadzały ją do szaleństwa.
- Pragnę cię, tu i teraz... - głęboki i ponętny głos bruneta, rozbrzmiał przy uchu dziewczyny. Następnie jego czarne, niczym onyks oczy, spojrzały troskliwie w jej zielononiebieskie, jakby oczekując reakcji ich właścicielki. Dziewczyna, była nadal zaskoczona, więc chcąc ją bardziej zachęcić, zaczął wsuwać powoli dłonie, pod jej bokserkę. Marta, wciągnęła powietrze, gdy Choi gładził badawczo jej nagą talię i plecy. Jego usta ponownie obdarowywały jej szyję pocałunkami, a jego jedna dłoń, zjechała niżej, na jej pośladek. Klepnął go, ściskając mocno. Wręcz z zadowoleniem wsłuchał się w westchnienia Marty.
- Minho... - szepnęła, wiercąc się w jego ramionach. Dla Choi była, to zgoda. Ułożył, więc sobie jej ręce, na szyi. Gdy ta go objęła, wpił się w jej usta, po czym uniósł ją i posadził, na stoliku, stojącym pod oknem.
Na szczęście okno było usytuowane, na wysoki mur, który odgradzał go od innych domów. To pozwoliło im, na utrzymanie prywatności, mimo chwilowego braku rozsądku.
Marta z szelmowskim uśmiechem, rozchyliła bardziej nogi, przez co Minho, przysunął ją bliżej siebie. Ich krocza stykały się ze sobą, więc dziewczyna od razu wyczuła erekcję Choi. Westchnęła w jego pełne wargi, czując jak podniecenie w niej rośnie. Nie mogąc się powstrzymać, oplotła jedną nogę, o biodro mężczyzny. Podpierając się, na dłoniach, zaczęła ocierać się, o wybrzuszenie. Kręciła zmysłowo biodrami, przez co brunet westchnął, przerywając na chwilę ich pocałunek. Spojrzał pożądliwie w jej psotne, ale zamglone z pożądania oczy. Uśmiechnął się z satysfakcją, gdy Marta, przygryzła zmysłowo wargę, lustrując go wzrokiem. Minho, wiedział bardzo dobrze, jak jego nagi tors i mięśnie, na nią działają.
- Mmm niegrzeczna z ciebie kocica. - mruknął, ściskając jej pierś, przez materiał bokserki i stanika. Ponownie pocałował Martę, tym razem mocniej. Od razu wdrążył swój język do jej podniebienia. Jego dłonie chwyciły za materiał leginsów z zamiarem zdjęcia ich, z dziewczyny.
- Minho, nie tutaj... - wymruczała, gdy brunet zaczął błądzić z pocałunkami po jej szyi, próbując zsunąć leginsy z jej nieco uniesionej pupy.
- Masz rację. - westchnął, wpatrując się w nią pożądliwie. - Gdzie chcesz, abym cię zerżnął, hmm? - dodał niskim głosem, ujmując władczo jej szyję. Następnie polizał jej rozchyloną dolną wargę, przygryzając lekko. Kobiecość Marty, zapłonęła żywym ogniem i jeśli zaraz nie zdejmie majtek, będą przemoczone od jej wilgoci.
- T-twoje łóżko, będzie idealne. - westchnęła, ponownie ocierając się, o krocze Choi, gdy jedną dłonią masowała swoją pierś, przez materiał bokserki. To przykuło uwagę Minho, który zerkał, to na jej ruchy, to na jej dłoń. - Gdy spałam tam ostatnio sama, miałam fantazje, jak przychodzisz do mnie w nocy i...
- I?
- I bierzesz mnie namiętnie, lub ostro, na tym właśnie łóżku. - wyszeptała z westchnieniem rozkoszy, przez co czarne oczy Minho, spojrzały na nią rozpalone.
- Mmm, podoba mi się to. Chętnie spełnię twoje fantazje, moja niegrzeczna kocico. - skwitował i zerknął, na jej obojczyk. - Widzę, że będę również musiał odnowić twoją malinkę. - ucałował ją w lekko zaróżowionym miejscu, podążając coraz to wyżej z pocałunkami.
- Yhym, jeszcze ktoś pomyśli, że jestem sama i... - nie zdążyła dokończyć, bo pełne usta rapera, jej to uniemożliwiły. Poczuła, jak się unosi, więc na wszelki wypadek przywarła bardziej ciałem do bruneta. W drodze do pokoju, nie obyło się bez natrafień, na ściany, czy stojącą w przedpokoju szafkę. Wywołało, to salwę śmiechu, u obojga i w końcu udało im się trafić do pokoju. A wręcz wparowali do niego.
Posłanie Minho, niemalże od razu stało się ich dotychczasowym celem. Chłopak usiadł, na brzegu łóżka. Czuł, jak dziewczyna zaczyna usadawiać się wygodniej, na jego biodrach. Wręcz z niecierpliwością zdjął z niej bokserkę, a następnie stanik. Wręcz z satysfakcją ujął piersi dziewczyny. Zaczął je delikatnie ugniatać i drażnić palcem twarde sutki. W tym samym czasie przyssał się do skóry, na obojczyku, aby odnowić wcześniejszy ślad malinki. Marta, wygięła plecy w łuk, na tę pieszczotę, zaciskając mocno swoje usta, aby stłumić jęk. Jednak, gdy usta Choi, przemieściły się z obojczyka, na jej prawą pierś, westchnęła. Przez chwilę ją całował, tak jak i tę drugą. A, gdy jego zwinny język, zaczął drażnić raz jednego stuka, raz drugiego, dziewczyna jęknęła, kręcąc się niecierpliwie.
- Cholera Minho... - sapnęła zaciskając dłonie, na jego włosach, gdy do języka doszły i zęby. Przygryzały one z delikatnością sterczące sutki, na przemian z liżącym je językiem.
Choi położył w końcu dziewczynę, na plecy, po chwili gnieżdżąc się między jej udami. Jego czarne tęczówki uważnie lustrowały zarumienioną twarz Marty, gdy ta także wpatrywała się w niego. Wykorzystał ten fakt, unosząc się na kolanach, aby rozpiąć pasek i guzik swoich spodni. Następnie pozbył się ich z siebie. Te dziewczyny także zdjął, pozostawiając ich w samej bieliźnie. Oboje zaczęli lustrować się wzajemnie, coraz bardziej nie mogąc doczekać się tego, co zaraz nastąpi.
- Minho... - Marta, jęknęła i przyciągnęła bruneta do siebie. Ponownie całowali się namiętnie, wodząc dłońmi po swoich ciałach. W pewnej chwili dziewczyna poczuła, jak brunet wsuwa dłoń w jej majtki. Wygięła plecy w łuk, sapiąc w jego usta, gdy zaczął leniwie masować jej łechtaczkę i srom.
- Aleś ty mokra. - wychrypiał, patrząc pożądliwie w oczy dziewczyny, gdy wsuwał w nią wpierw jeden palec, a po chwili drugi. Odczekał chwilę, aż ta się przyzwyczai i zaczął nimi poruszać w jej wnętrzu. W pokoju rozniosły się pojękiwania i westchnienia. Minho z zamiłowaniem wpatrywał się w ukochaną, gdy oddawała się przyjemności. Położył się tuż obok niej, podpierając się, na wolnej ręce. Przyglądając się jej uważnie, zaczął wsuwać i wysuwać z niej palce, dodatkowo przesuwając palcami po jej wilgotnej cipce.
Marta, pojękiwała cicho, zaciskając mocno usta z rozkoszy. Miała przymknięte powieki, nieco uciekając biodrami, gdy przyjemność, była zbyt duża.
- Oh tak suczko, jęcz dla mnie. - Choi z zamiłowaniem lustrował twarz Marty, wykrzywioną z rozkoszy. W końcu pochylił się ku niej, aby wpić się w jej usta. Wsunął dwa palce w dziewczynę i zaczął szybko i mocno nacierać, na jej punkt G.
Na szczęście okno było usytuowane, na wysoki mur, który odgradzał go od innych domów. To pozwoliło im, na utrzymanie prywatności, mimo chwilowego braku rozsądku.
Marta z szelmowskim uśmiechem, rozchyliła bardziej nogi, przez co Minho, przysunął ją bliżej siebie. Ich krocza stykały się ze sobą, więc dziewczyna od razu wyczuła erekcję Choi. Westchnęła w jego pełne wargi, czując jak podniecenie w niej rośnie. Nie mogąc się powstrzymać, oplotła jedną nogę, o biodro mężczyzny. Podpierając się, na dłoniach, zaczęła ocierać się, o wybrzuszenie. Kręciła zmysłowo biodrami, przez co brunet westchnął, przerywając na chwilę ich pocałunek. Spojrzał pożądliwie w jej psotne, ale zamglone z pożądania oczy. Uśmiechnął się z satysfakcją, gdy Marta, przygryzła zmysłowo wargę, lustrując go wzrokiem. Minho, wiedział bardzo dobrze, jak jego nagi tors i mięśnie, na nią działają.
- Mmm niegrzeczna z ciebie kocica. - mruknął, ściskając jej pierś, przez materiał bokserki i stanika. Ponownie pocałował Martę, tym razem mocniej. Od razu wdrążył swój język do jej podniebienia. Jego dłonie chwyciły za materiał leginsów z zamiarem zdjęcia ich, z dziewczyny.
- Minho, nie tutaj... - wymruczała, gdy brunet zaczął błądzić z pocałunkami po jej szyi, próbując zsunąć leginsy z jej nieco uniesionej pupy.
- Masz rację. - westchnął, wpatrując się w nią pożądliwie. - Gdzie chcesz, abym cię zerżnął, hmm? - dodał niskim głosem, ujmując władczo jej szyję. Następnie polizał jej rozchyloną dolną wargę, przygryzając lekko. Kobiecość Marty, zapłonęła żywym ogniem i jeśli zaraz nie zdejmie majtek, będą przemoczone od jej wilgoci.
- T-twoje łóżko, będzie idealne. - westchnęła, ponownie ocierając się, o krocze Choi, gdy jedną dłonią masowała swoją pierś, przez materiał bokserki. To przykuło uwagę Minho, który zerkał, to na jej ruchy, to na jej dłoń. - Gdy spałam tam ostatnio sama, miałam fantazje, jak przychodzisz do mnie w nocy i...
- I?
- I bierzesz mnie namiętnie, lub ostro, na tym właśnie łóżku. - wyszeptała z westchnieniem rozkoszy, przez co czarne oczy Minho, spojrzały na nią rozpalone.
- Mmm, podoba mi się to. Chętnie spełnię twoje fantazje, moja niegrzeczna kocico. - skwitował i zerknął, na jej obojczyk. - Widzę, że będę również musiał odnowić twoją malinkę. - ucałował ją w lekko zaróżowionym miejscu, podążając coraz to wyżej z pocałunkami.
- Yhym, jeszcze ktoś pomyśli, że jestem sama i... - nie zdążyła dokończyć, bo pełne usta rapera, jej to uniemożliwiły. Poczuła, jak się unosi, więc na wszelki wypadek przywarła bardziej ciałem do bruneta. W drodze do pokoju, nie obyło się bez natrafień, na ściany, czy stojącą w przedpokoju szafkę. Wywołało, to salwę śmiechu, u obojga i w końcu udało im się trafić do pokoju. A wręcz wparowali do niego.
Posłanie Minho, niemalże od razu stało się ich dotychczasowym celem. Chłopak usiadł, na brzegu łóżka. Czuł, jak dziewczyna zaczyna usadawiać się wygodniej, na jego biodrach. Wręcz z niecierpliwością zdjął z niej bokserkę, a następnie stanik. Wręcz z satysfakcją ujął piersi dziewczyny. Zaczął je delikatnie ugniatać i drażnić palcem twarde sutki. W tym samym czasie przyssał się do skóry, na obojczyku, aby odnowić wcześniejszy ślad malinki. Marta, wygięła plecy w łuk, na tę pieszczotę, zaciskając mocno swoje usta, aby stłumić jęk. Jednak, gdy usta Choi, przemieściły się z obojczyka, na jej prawą pierś, westchnęła. Przez chwilę ją całował, tak jak i tę drugą. A, gdy jego zwinny język, zaczął drażnić raz jednego stuka, raz drugiego, dziewczyna jęknęła, kręcąc się niecierpliwie.
- Cholera Minho... - sapnęła zaciskając dłonie, na jego włosach, gdy do języka doszły i zęby. Przygryzały one z delikatnością sterczące sutki, na przemian z liżącym je językiem.
Choi położył w końcu dziewczynę, na plecy, po chwili gnieżdżąc się między jej udami. Jego czarne tęczówki uważnie lustrowały zarumienioną twarz Marty, gdy ta także wpatrywała się w niego. Wykorzystał ten fakt, unosząc się na kolanach, aby rozpiąć pasek i guzik swoich spodni. Następnie pozbył się ich z siebie. Te dziewczyny także zdjął, pozostawiając ich w samej bieliźnie. Oboje zaczęli lustrować się wzajemnie, coraz bardziej nie mogąc doczekać się tego, co zaraz nastąpi.
- Minho... - Marta, jęknęła i przyciągnęła bruneta do siebie. Ponownie całowali się namiętnie, wodząc dłońmi po swoich ciałach. W pewnej chwili dziewczyna poczuła, jak brunet wsuwa dłoń w jej majtki. Wygięła plecy w łuk, sapiąc w jego usta, gdy zaczął leniwie masować jej łechtaczkę i srom.
- Aleś ty mokra. - wychrypiał, patrząc pożądliwie w oczy dziewczyny, gdy wsuwał w nią wpierw jeden palec, a po chwili drugi. Odczekał chwilę, aż ta się przyzwyczai i zaczął nimi poruszać w jej wnętrzu. W pokoju rozniosły się pojękiwania i westchnienia. Minho z zamiłowaniem wpatrywał się w ukochaną, gdy oddawała się przyjemności. Położył się tuż obok niej, podpierając się, na wolnej ręce. Przyglądając się jej uważnie, zaczął wsuwać i wysuwać z niej palce, dodatkowo przesuwając palcami po jej wilgotnej cipce.
Marta, pojękiwała cicho, zaciskając mocno usta z rozkoszy. Miała przymknięte powieki, nieco uciekając biodrami, gdy przyjemność, była zbyt duża.
- Oh tak suczko, jęcz dla mnie. - Choi z zamiłowaniem lustrował twarz Marty, wykrzywioną z rozkoszy. W końcu pochylił się ku niej, aby wpić się w jej usta. Wsunął dwa palce w dziewczynę i zaczął szybko i mocno nacierać, na jej punkt G.
- Po... Poczekaj! - Marta, pochwyciła jego nadgarstek, wyginając się z rozkoszy i chwilowo dziwnego dyskomfortu.
- Coś cię boli? Za mocno?
- Nie... Po prostu ja... - zamilkła, gryząc nerwowo dolną wargę. Wiedziała, że to dziwne uczucie, potrzeby wysikania się, które zaczynała odczuwać, zwiastowało mokry orgazm. Już raz, to przeżyła. Wiedziała, że wystarczy się rozluźnić i nie martwić sprzecznymi sygnałami ciała. Jednak nie wyobrażała sobie, aby doznać mokrego orgazmu, na świeżo przygotowaną pościel! - Potrafię mieć wytrysk, gdy będziesz pobudzał mój punkt G. Więc lepiej, abyśmy nie moczyli świeżej pościeli.
- Coś cię boli? Za mocno?
- Nie... Po prostu ja... - zamilkła, gryząc nerwowo dolną wargę. Wiedziała, że to dziwne uczucie, potrzeby wysikania się, które zaczynała odczuwać, zwiastowało mokry orgazm. Już raz, to przeżyła. Wiedziała, że wystarczy się rozluźnić i nie martwić sprzecznymi sygnałami ciała. Jednak nie wyobrażała sobie, aby doznać mokrego orgazmu, na świeżo przygotowaną pościel! - Potrafię mieć wytrysk, gdy będziesz pobudzał mój punkt G. Więc lepiej, abyśmy nie moczyli świeżej pościeli.
- Oh, naprawdę?! - Choi patrzył, na nią zaskoczony, zerkając to na jej cipkę, ukrytą nadal w majtkach, to na jej twarz. Oczami wyobraźni próbował zwizualizować sobie ten moment, gdy Marta, dochodzi i tryska, na jego rękę. Co prawda doczytywał kiedyś, o takim orgazmie u kobiety, ale nigdy tego nie doświadczył. Nawet doprowadzając do takiego orgazmu dwie kobiety i... Minju. Wolał jednak nie wracać pamięcią do tych osób. Zwłaszcza, do tej jednej. - Nigdy nie doświadczyłem czegoś takiego u kobiety, a zdarzyło mi się taki orgazm wywołać.
- Bo nie każda kobieta ma wytrysk. Ja... Akurat jestem w tej szczęśliwej części. - Marta, zarumieniła się, ściągając swoje matki. Następnie rozchyliła bardziej swoje uda, dotykając czule swojej wrażliwej cipki.
- Dobrze wiedzieć. - dodał zafascynowany, patrząc lubieżnie, na jej poczynania.
- Z doświadczenia wiem, że lepiej zrobić to, pod prysznicem. Jednak jeśli już ma być, to w łóżku, to lepiej zabezpieczyć się w ręcznik, lub koc, który od razu pójdzie do prania. - Marta, uśmiechnęła się do Choi, który przytakiwał głową, na jej słowa.
- W takim razie, nie mogę się doczekać, aż pokażesz mi swoją umiejętność. - mruknął podniecony, pochylając się, nad zarumienioną brunetką. Pocałował ją namiętnie, samemu masując jej cipkę. Nagle przestał i zerwał się gwałtownie z łóżka z tajemniczą miną. Marta, usiadła zdezorientowana, obserwują, jak zachłannie szuka coś w szafce z zaciętą miną. Przeszło jej, przez myśl, że może nagle przypomniało mu się, że nie ma prezerwatyw?! Ona także żadnych nie miała, głupio myśląc, że skoro już zaczęli uprawiać seks, to Minho, będzie przygotowany.
Zamarła zaskoczona, gdy Choi wyjął czarną opaskę do spania z zabawnym nadrukiem i lubrykant. Już wiedziała, że ten przebiegły Żabol, coś wykombinował i nawet podejrzewała co. Zapewne będzie chciał zakryć jej oczy, aby czuła większe doznania. W sumie... Pasowało jej to, bo lubiła takie rzeczy.
- Minho kochanie, co ty kombinujesz? - zapytała zaczepnie, uśmiechając się cwano do pochodzącego do łóżka Minho.
- Zobaczysz moja ponętna kocico. - brunet poruszył brwiami i wysłał jej całusa w powietrzu, przymykając oczy.
Marcie, aż się serce rozpłynęło, na ten widok. Jednak te emocje zamieniły się w podniecenie, gdy dojrzała, jak wyjmuje z torby sportowej paczkę z prezerwatywami. Prychnęła rozbawiona, podejrzewając, iż przygotuje się, na takie ewentualności. Nawet pobyt u jego rodziców, nie miał zamiaru przeszkodzić mu, w dobraniu się do jej cipki. W sumie podniecało ją to, na swój własny sposób.
- Wiem, że to dopiero nasz drugi raz, ale pomyślałem, że ciekawym doświadczeniem byłoby, wypróbowanie czegoś nowego.
- Mmm, podoba mi się to. - Marta, usiadła na swoich udach i przyciągnęła mężczyznę za biodra, bliżej siebie. Ten stanął nieco zaskoczony, przy swoim łóżku, obserwując jej poczynania. - I błagam Minho. Nasz pierwszy seks pokazał nam, że oboje jesteśmy pruderyjni i lubimy zabawę. - zaśmiała się, wodząc dłonią po nadal ukrytym w bokserkach członku. Ten drgał z każdym jej dotykiem, domagając się pieszczot. W końcu przestała się nim zabawiać i wyjęła członka. Bokserki Minho, opadły na podłogę, zostając po chwili, przez niego skopane w bok. - Może zakryjesz mi teraz oczy? Nigdy nie robiłam fellatio z opaską, na oczach. Myślę, że to będzie bardzo podniecające, gdy będę ssać twojego penisa, lub sam będziesz pieprzył mnie w usta.
- Chryste Marta... Naprawdę wiesz, jak sprawić, abym prawie doszedł od twoich słów! - mężczyzna zaśmiał się ujmując rumiany policzek dziewczyny, gdy stymulowała go dłonią. Następnie pochylił się ku niej i pocałował ją czule w usta. - Twoje życzenie, jest dla mnie rozkazem. - szepnął w jej usta, po chwili spełniając jej prośbę. Zmysły Marty, momentalnie się wyostrzyły, jak tylko opaska zakryła jej oczy. - Rozchyl te słodkie ustka suczko. - brunet szepnął, a gdy ujął dłonią jej szyję, posłusznie wykonała polecenie. Po chwili poczuła, jak główka penisa uderza, o jej usta i wysunięty język. Chciała sama pochwycić trzon, ale druga dłoń Choi, odsunęła od razu jej rękę. Już chciała coś powiedzieć, ale poczuła wtedy, jak mężczyzna wsuwa jej swojego penisa w usta. Westchnęła, więc jedynie poddańczo i grzecznie objęła go ustami. Zaczęła go ssać i kręcić językiem, dookoła żołędzi. - Oh tak, dobra suczka. Weź go głębiej. - dodał, a Marta, ponownie posłusznie wykonała zadanie. Gdy czuła, że penis jest cały mokry od jej śliny, brunet zaczął sam poruszać biodrami, wsuwając się i wysuwając z jej ust. Z każdą chwilą robił, to coraz szybciej, wchodząc głębiej w jej buzię, aż w końcu wręcz pieprzył ją, aż po same gardło. Gdy Marta, prawie się dławiła, mając momentami odruch wymiotny, łagodził swoje poczynania. - Oh skarbie, jesteś taka cudowna, wiesz? Chyba pieprzenie twoich ust, będzie moją kolejną ulubioną rzeczą w łóżku. - sapnął, tym razem ujmując jej włosy z tyłu głowy. - Wszystko ogólnie gra? Jeśli będzie coś nie tak, poklep mnie, dobrze? - szepnął i ucałował czoło Marty, która skinęła głową z aprobatą. - Ogólnie ci się podoba?
- Yhym... - dziewczyna jęknęła z penisem w ustach, samemu cały czas masując swoją cipkę. Taki widok niezmiernie zadowalał Minho, ale i sprawiał, że podniecenie rosło szybciej, niż by tego chciał.
Minho, jeszcze przez chwilę maltretował jej usta, swoim kutasem. W końcu przestał, odsuwając się nieco. Otarł mokre usta i brodę dziewczyny od jej śliny. Następnie pochwycił jej szyję i zmusił ją, aby położyła się, na plecach, samemu wchodząc za nią, na łóżko.
Był bardzo władczy, ale i przy tym delikatny, co podobało się Marcie. Sprawiało to, że jej zmysły zaczęły szaleć. Tym bardziej, gdy Minho, wpił się w jej słodkie usta, przejeżdżając dłonią po wewnętrznej stronie jej uda, zbliżając się do jej cipki. Przejechał jednak, tylko po niej, wodząc dłonią wyżej. Ścisnął jej jędrną pierś, masując przez chwilę. Swoimi pełnymi wargami, składał motyle pocałunki, na jej szyi, gnieżdżąc się, między jej udami. Dziewczyna poczuła wtedy jego męskość, na swoim łonie. Westchnęła cicho i automatycznie uniosła swoje uda. Minho, jednak odsunął nieco swoje biodra, jakby bał się, że nie wytrzyma i wejdzie w nią, bez zabezpieczenia. Cóż, pożądanie robiło z człowiekiem czasami swoje.
- Jesteś taka ponętna, wiesz? A twoja cipka, cholera kocie... Aż prosi się, aby w nią wejść i porządnie zarżnąć. - mruknął w jej szyję, podgryzając ją lekko. Następnie oblizał ją językiem i pocałował namiętnie drobne usta dziewczyny.
- Ale nim to zrobię, muszę ją skosztować.
- Minho... - westchnęła, po czym jęknęła zaskoczona, wyginając plecy w łuk, gdy zwinny język chłopaka, zahaczył o jej łechtaczkę. Doznania były, na tyle silne, że pod wpływem impulsu, chciała zatrzasnąć uda, na głowie Choi. Ten jednak jej, na to nie pozwolił, przytrzymując je hardo i dalej bezwstydnie drażnił jej czułe miejsce. Marta, w tym czasie zaciskała agresywnie dłonie, na biednej pościeli, nie panując nad wydobywającymi się z ust, jękami. Przez chwilę myślała, że wyzionie tam ducha z tej przyjemności, bo była zbyt intensywna.
Łóżko nagle ugięło się pod ciężarem rapera, pozostawiając na nim zziajaną Martę. Mężczyzna sięgnął po prezerwatywę i nałożył ją, na swoje prącie. Mimo, iż Marta, była cholernie mokra, to i tak nalał niewielką ilość lubrykantu, na swoją dłoń. Rozsmarował żel, na całej długości prącia, delektując się widokiem, przed sobą. Marta leżała, przed nim na wznak, oddychając nierównomiernie. Może i jej ciało, nie było idealne, i wysportowane, ale cholernie rozbudzało wyobraźnię. Nawet mając nieco więcej centymetrów w kilku miejscach, niż u niektórych dziewczyn, jej wzrostu.
- Bo nie każda kobieta ma wytrysk. Ja... Akurat jestem w tej szczęśliwej części. - Marta, zarumieniła się, ściągając swoje matki. Następnie rozchyliła bardziej swoje uda, dotykając czule swojej wrażliwej cipki.
- Dobrze wiedzieć. - dodał zafascynowany, patrząc lubieżnie, na jej poczynania.
- Z doświadczenia wiem, że lepiej zrobić to, pod prysznicem. Jednak jeśli już ma być, to w łóżku, to lepiej zabezpieczyć się w ręcznik, lub koc, który od razu pójdzie do prania. - Marta, uśmiechnęła się do Choi, który przytakiwał głową, na jej słowa.
- W takim razie, nie mogę się doczekać, aż pokażesz mi swoją umiejętność. - mruknął podniecony, pochylając się, nad zarumienioną brunetką. Pocałował ją namiętnie, samemu masując jej cipkę. Nagle przestał i zerwał się gwałtownie z łóżka z tajemniczą miną. Marta, usiadła zdezorientowana, obserwują, jak zachłannie szuka coś w szafce z zaciętą miną. Przeszło jej, przez myśl, że może nagle przypomniało mu się, że nie ma prezerwatyw?! Ona także żadnych nie miała, głupio myśląc, że skoro już zaczęli uprawiać seks, to Minho, będzie przygotowany.
Zamarła zaskoczona, gdy Choi wyjął czarną opaskę do spania z zabawnym nadrukiem i lubrykant. Już wiedziała, że ten przebiegły Żabol, coś wykombinował i nawet podejrzewała co. Zapewne będzie chciał zakryć jej oczy, aby czuła większe doznania. W sumie... Pasowało jej to, bo lubiła takie rzeczy.
- Minho kochanie, co ty kombinujesz? - zapytała zaczepnie, uśmiechając się cwano do pochodzącego do łóżka Minho.
- Zobaczysz moja ponętna kocico. - brunet poruszył brwiami i wysłał jej całusa w powietrzu, przymykając oczy.
Marcie, aż się serce rozpłynęło, na ten widok. Jednak te emocje zamieniły się w podniecenie, gdy dojrzała, jak wyjmuje z torby sportowej paczkę z prezerwatywami. Prychnęła rozbawiona, podejrzewając, iż przygotuje się, na takie ewentualności. Nawet pobyt u jego rodziców, nie miał zamiaru przeszkodzić mu, w dobraniu się do jej cipki. W sumie podniecało ją to, na swój własny sposób.
- Wiem, że to dopiero nasz drugi raz, ale pomyślałem, że ciekawym doświadczeniem byłoby, wypróbowanie czegoś nowego.
- Mmm, podoba mi się to. - Marta, usiadła na swoich udach i przyciągnęła mężczyznę za biodra, bliżej siebie. Ten stanął nieco zaskoczony, przy swoim łóżku, obserwując jej poczynania. - I błagam Minho. Nasz pierwszy seks pokazał nam, że oboje jesteśmy pruderyjni i lubimy zabawę. - zaśmiała się, wodząc dłonią po nadal ukrytym w bokserkach członku. Ten drgał z każdym jej dotykiem, domagając się pieszczot. W końcu przestała się nim zabawiać i wyjęła członka. Bokserki Minho, opadły na podłogę, zostając po chwili, przez niego skopane w bok. - Może zakryjesz mi teraz oczy? Nigdy nie robiłam fellatio z opaską, na oczach. Myślę, że to będzie bardzo podniecające, gdy będę ssać twojego penisa, lub sam będziesz pieprzył mnie w usta.
- Chryste Marta... Naprawdę wiesz, jak sprawić, abym prawie doszedł od twoich słów! - mężczyzna zaśmiał się ujmując rumiany policzek dziewczyny, gdy stymulowała go dłonią. Następnie pochylił się ku niej i pocałował ją czule w usta. - Twoje życzenie, jest dla mnie rozkazem. - szepnął w jej usta, po chwili spełniając jej prośbę. Zmysły Marty, momentalnie się wyostrzyły, jak tylko opaska zakryła jej oczy. - Rozchyl te słodkie ustka suczko. - brunet szepnął, a gdy ujął dłonią jej szyję, posłusznie wykonała polecenie. Po chwili poczuła, jak główka penisa uderza, o jej usta i wysunięty język. Chciała sama pochwycić trzon, ale druga dłoń Choi, odsunęła od razu jej rękę. Już chciała coś powiedzieć, ale poczuła wtedy, jak mężczyzna wsuwa jej swojego penisa w usta. Westchnęła, więc jedynie poddańczo i grzecznie objęła go ustami. Zaczęła go ssać i kręcić językiem, dookoła żołędzi. - Oh tak, dobra suczka. Weź go głębiej. - dodał, a Marta, ponownie posłusznie wykonała zadanie. Gdy czuła, że penis jest cały mokry od jej śliny, brunet zaczął sam poruszać biodrami, wsuwając się i wysuwając z jej ust. Z każdą chwilą robił, to coraz szybciej, wchodząc głębiej w jej buzię, aż w końcu wręcz pieprzył ją, aż po same gardło. Gdy Marta, prawie się dławiła, mając momentami odruch wymiotny, łagodził swoje poczynania. - Oh skarbie, jesteś taka cudowna, wiesz? Chyba pieprzenie twoich ust, będzie moją kolejną ulubioną rzeczą w łóżku. - sapnął, tym razem ujmując jej włosy z tyłu głowy. - Wszystko ogólnie gra? Jeśli będzie coś nie tak, poklep mnie, dobrze? - szepnął i ucałował czoło Marty, która skinęła głową z aprobatą. - Ogólnie ci się podoba?
- Yhym... - dziewczyna jęknęła z penisem w ustach, samemu cały czas masując swoją cipkę. Taki widok niezmiernie zadowalał Minho, ale i sprawiał, że podniecenie rosło szybciej, niż by tego chciał.
Minho, jeszcze przez chwilę maltretował jej usta, swoim kutasem. W końcu przestał, odsuwając się nieco. Otarł mokre usta i brodę dziewczyny od jej śliny. Następnie pochwycił jej szyję i zmusił ją, aby położyła się, na plecach, samemu wchodząc za nią, na łóżko.
Był bardzo władczy, ale i przy tym delikatny, co podobało się Marcie. Sprawiało to, że jej zmysły zaczęły szaleć. Tym bardziej, gdy Minho, wpił się w jej słodkie usta, przejeżdżając dłonią po wewnętrznej stronie jej uda, zbliżając się do jej cipki. Przejechał jednak, tylko po niej, wodząc dłonią wyżej. Ścisnął jej jędrną pierś, masując przez chwilę. Swoimi pełnymi wargami, składał motyle pocałunki, na jej szyi, gnieżdżąc się, między jej udami. Dziewczyna poczuła wtedy jego męskość, na swoim łonie. Westchnęła cicho i automatycznie uniosła swoje uda. Minho, jednak odsunął nieco swoje biodra, jakby bał się, że nie wytrzyma i wejdzie w nią, bez zabezpieczenia. Cóż, pożądanie robiło z człowiekiem czasami swoje.
- Jesteś taka ponętna, wiesz? A twoja cipka, cholera kocie... Aż prosi się, aby w nią wejść i porządnie zarżnąć. - mruknął w jej szyję, podgryzając ją lekko. Następnie oblizał ją językiem i pocałował namiętnie drobne usta dziewczyny.
- Ale nim to zrobię, muszę ją skosztować.
- Minho... - westchnęła, po czym jęknęła zaskoczona, wyginając plecy w łuk, gdy zwinny język chłopaka, zahaczył o jej łechtaczkę. Doznania były, na tyle silne, że pod wpływem impulsu, chciała zatrzasnąć uda, na głowie Choi. Ten jednak jej, na to nie pozwolił, przytrzymując je hardo i dalej bezwstydnie drażnił jej czułe miejsce. Marta, w tym czasie zaciskała agresywnie dłonie, na biednej pościeli, nie panując nad wydobywającymi się z ust, jękami. Przez chwilę myślała, że wyzionie tam ducha z tej przyjemności, bo była zbyt intensywna.
Łóżko nagle ugięło się pod ciężarem rapera, pozostawiając na nim zziajaną Martę. Mężczyzna sięgnął po prezerwatywę i nałożył ją, na swoje prącie. Mimo, iż Marta, była cholernie mokra, to i tak nalał niewielką ilość lubrykantu, na swoją dłoń. Rozsmarował żel, na całej długości prącia, delektując się widokiem, przed sobą. Marta leżała, przed nim na wznak, oddychając nierównomiernie. Może i jej ciało, nie było idealne, i wysportowane, ale cholernie rozbudzało wyobraźnię. Nawet mając nieco więcej centymetrów w kilku miejscach, niż u niektórych dziewczyn, jej wzrostu.
Minho, chwycił dłonie Marty, za przeguby, gdy wodziły gdzieś w okolicach jej podbrzusza. Następnie umieścił je nad jej głową, przytrzymując jedną ręką, drugą rozchylając jej uda, aby się między nimi usadowić. Dziewczyna westchnęła zaskoczona, a po chwili jęknęła, gdy poczuła czubek penisa u swego wejścia. Choi wchodził w nią wolno, nachylając się do jej ust, chcąc zagłuszyć jej jęki, tymi swoimi. Odczekał chwilę, dając jej możliwość przyzwyczajenia się do jego wielkości, całując jej szyję i barki. Gdy poczuł, że dziewczyna nieco się rozluźniła, zerknął, na nią z czułością, zaczynając poruszać biodrami. Podsunął, pod jej biodra poduszkę, aby miała je wyżej, całując ją, przy tym namiętnie. Jego ruchy bioder zaczęły być szybsze i efektowniejsze, przez co z przyjemnością wsłuchiwał się w jęki dziewczyny. Mieszały się one z jego westchnieniami, zwłaszcza gdy brunetka oplotła jego biodra nogami. To było tak podniecające, że uniósł się nieco, aby móc widzieć rozkosz, wypisaną, na jej twarzy. Zwolnił tempa, puszczając jej ręce i uniósł się, na kolanach, rozsuwając uda dziewczyny, bardziej na boki. Z satysfakcją przyglądał się, jak jego penis wsuwa się w kobiecość Marty i wysuwa. Co jakąś chwilę zerkał też, na jej twarzy, wykrzywioną w rozkoszy.
Minho, ponownie położył się, na dziewczynie i zwiększył tempo, wpijając się w jej usta. Ta oddając pocałunek, wplotła dłonie w jego włosy, aby mierzwić je leniwie.
- Jesteś taka cudowna, gdy się rumienisz i jęczysz tak rozkosznie dla mnie. - wyszeptał w jej usta, podsuwając jedną z dłoni pod pupę dziewczyny. Zaczął powoli się z niej wysuwać, aby następnie wbić się, aż po same jądra. Brunetka stękała z każdym pchnięciem, drapiąc krótkimi paznokciami plecy Choi.
- Minho, błagam... Szybciej. - jęknęła, próbując samemu biodrami podyktować szybkość. Sapnęła, gdy jej ręce ponownie zostały przygwożdżone, nad jej głową, a cipka była ponownie rżnięta. Wystarczyło kilka dobrych i mocnych ruchów, aby doszła w akompaniamencie swoich jęków.
- A teraz odwróć się, abym mógł cię teraz zerżnąć od tyłu. - mruknął do jej ucha, po czym wysunął się z niej. Marta z przygryzioną wargą, wykonała prośbę. Przekręciła się, na brzuch i wypięła, tylko samą pupę w stronę rapera. Zaczęła kołysać nią ponętnie, po chwili wydając jęk, zaskoczenia, gdy poczuła, że dostała klapsa.
Minho, ponownie położył się, na dziewczynie i zwiększył tempo, wpijając się w jej usta. Ta oddając pocałunek, wplotła dłonie w jego włosy, aby mierzwić je leniwie.
- Jesteś taka cudowna, gdy się rumienisz i jęczysz tak rozkosznie dla mnie. - wyszeptał w jej usta, podsuwając jedną z dłoni pod pupę dziewczyny. Zaczął powoli się z niej wysuwać, aby następnie wbić się, aż po same jądra. Brunetka stękała z każdym pchnięciem, drapiąc krótkimi paznokciami plecy Choi.
- Minho, błagam... Szybciej. - jęknęła, próbując samemu biodrami podyktować szybkość. Sapnęła, gdy jej ręce ponownie zostały przygwożdżone, nad jej głową, a cipka była ponownie rżnięta. Wystarczyło kilka dobrych i mocnych ruchów, aby doszła w akompaniamencie swoich jęków.
- A teraz odwróć się, abym mógł cię teraz zerżnąć od tyłu. - mruknął do jej ucha, po czym wysunął się z niej. Marta z przygryzioną wargą, wykonała prośbę. Przekręciła się, na brzuch i wypięła, tylko samą pupę w stronę rapera. Zaczęła kołysać nią ponętnie, po chwili wydając jęk, zaskoczenia, gdy poczuła, że dostała klapsa.
- Oh, Minho... - stęknęła, gdy dostała kolejnego, ale w drugi pośladek. Następnie poczuła dłonie Minho, masujące i ściskające jej pośladki.
- Jesteś taka rozkoszna, gdy się tak wypinasz. - Minho, wręcz warknął pełnym podniecenia głosem, ocierając się penisem, o jej wypiętą pupę. - I jak mam umieć panować nad swoimi rządzami, hmm? - odparł, gdy wchodził w nią powoli, chwytając za biodra. Dziewczyna jęknęła, opierając bok policzka, o pościel. Usta miała rozchylone, a ciemnobrązowe włosy, rozrzucone dookoła głowy. Takie komplementy ze strony osoby tak wysportowanej, jak Minho, były na wagę złota. Bardzo jej, to schlebiało, że tak cholernie go pociąga. O fakcie wzrostu pewności siebie, nie trzeba wspominać, bo teraz, to wystrzeliła ona, aż do samego kosmosu.
Marta, czując jak mężczyzna zaczyna szybciej i mocniej w nią wchodzić, uniosła się, na rękach. Starała się trzymać równowagę, gdy pchnięcia stały się częstsze. Nie było to łatwe, więc zaciskała coraz mocniej fragmenty pościeli. Opaska naprawdę wzmacniała jej podniecenie, przez co doszła kolejny raz, zaciskając się mocno, na penisie.
- Oh tak kocie, dojdź dla mnie jeszcze raz. - Minho, pochylił się, nad nią i opierając się rękoma, po obu stronach jej ciała, zaczął jeszcze szybciej ją rżnąć. Marta, przyjmowała każde pchnięcie z jękiem, rozchylając, to zamykając usta.
- Cholera Minho! - jęknęła w pewnym momencie w wniebogłosy, przez co Minho, poczuł ponownie znajomy skurcz, na penisie. Wykonał kolejne dwa, szybkie ruchy, również wydobywając z siebie jęk, gdy doszedł w prezerwatywę. Dociskał mocno swoje biodra, do wypiętych pośladków dziewczyny, która czuła w sobie pulsowanie. Była tak otumaniona, jak i Minho, że potrzebowali chwili, aby do siebie dojść. I cóż, po takim seksie, o ile nie będzie powtórki, na pewno będzie obolała. Tak, więc będzie musiała się starać, przed rodzicami Minho, aby niczego nie podejrzewali. Chociaż... Odnosząc się do liściku, głupi nie byli i na pewno domyślali się, co oboje z Minho, będą robić sami w domu.
- Teraz, to na pewno umyjesz się ze mną. - Minho, westchnął rozbawiony w jej szyję, gdy wyszedł z niej ostrożnie. Następnie oboje ułożyli się w pozycji, na łyżeczkę, aby odsapnąć. Ostrożnie zdjął Marcie opaskę, całując czule nagie ramię. gdy tak, jak i on, oddychała nadal nierównomiernie.
- Jestem za, ale! - Marta, powoli odwróciła się, na plecy, patrząc w zamglone pożądaniem oczy czarnookiego. - Tylko prysznic. Bez wszędobylskich rąk, ok? - westchnęła.
- Postaram się. - Minho, odparł z cwanym uśmieszkiem, podpierając głowę, na ręku.
- Cwaniaczek. - zachichotała, trącając opuszkiem palca jego nos , co również rozbawiło Minho. W pewnym momencie spoważniała, przyglądając się z uwagą brunetowi.
- Wszystko w porządku? - Minho, zapytał zaniepokojony, przyglądając się jej z uwagą. W tym czasie serce Marty, waliło bardzo szybko. Jakby chciało się wyrwać do tego Choi. Czyżby... Czyżby nadszedł ten dzień, kiedy była gotowa wyznać mu swoje uczucia? Oczami wyobraźni widziała, jak to robi. Czyli mówi coś w stylu: Pokochałam cię po tym, jak zerznąłeś mnie, niczym w pornolu.
Chryste, przecież, to brzmiałoby absurdalnie! - pomyślała, starając się zrozumieć swoje uczucia.
- Próbuję zrozumieć samą siebie. - szepnęła, ujmując dłoń Minho. Naprowadziła ją, na swoją pierś, dociskając mocno, aby wyczuł szybkie bicie jej serca. - Czujesz? - zapytała, wpatrując się mocno w ciemne oczy Minho. - Czy... Czy twoje serce, też tak mocno biło, gdy uświadomiłeś sobie, że... - zamilkła, jakby bojąc się użyć tego słowa. - Że mnie kochasz? - dodała w końcu, tchnięta odwagą. Przygryzła dolną wargę, a jej oczy naszły łzami. - Cholera, przecież to brzmi tak absurdalnie! Przestaliśmy się kochać, niczym w porno i nagle... Moje serce uświadamia mi, że cię kocham? - prychnęła kpiąco, czując mieszankę szczęścia, strachu i zażenowania.
- Maluszku... - Minho, szepnął zaskoczony i teraz, to on wziął jej dłoń, przykładając do swojej piersi. Marta, wyczuła wtedy, że jego serce biło równie mocno i szybko, co jej. - Czujesz? Bije tak samo mocno, jak to twoje. - uśmiechnął się pokrzepiająco i puścił jej dłoń, aby pogładzić jej policzek. Podparł się wygodniej, na przedramieniu, aby mieć lepszy widok, na uciemiężoną twarz brunetki. - Nie ważne, czy jesteśmy po ostrym seksie, po pikniku na łące, czy randce w restauracji. Każda okazja, na wyznanie miłości, jest dobra. - zamilkł, myśląc nad czymś intensywnie. - No może poza pogrzebami. - zaśmiał się nieco zakłopotany. Nawet nie miał pojęcia, ile odwagi dał dziewczynie, tymi słowami. Mimo, iż nadal walczyła sama ze sobą, to jej uczucia prowadziły, tylko do jednej odpowiedzi. Ciągle, na jej barkach ciążył strach, że jeśli wyzna mu swoje uczucia, ich związek zacznie się psuć.
- Skoro tak mówisz, to... - zamilkła, przygryzając dolną wargę. Minho, aż przełknął ślinę, rozchylając usta i oczy, bowiem niedowierzał, iż nadszedł ten dzień. Marta, odwzajemni jego uczucia! - W końcu kocham pana, panie Choi Minho. - wychrypiała ze szklistym wzrokiem, przez po chwili po jej policzku spłynęła łza. Tak, stanowczo te wyznanie było szczere i bardzo dla niej emocjonujące.
- Ja również panią kocham, pani Marto. - Minho, odparł podekscytowany i pocałował z wdzięcznością dziewczynę. Niezmiernie się cieszył, bowiem musiał przyznać, że trochę sobie poczekał, na to wyznanie. Jednak nie dziwił się Marcie. Musiała do tego dojrzeć i wpierw wyprzeć z serca Kim Kibuma. Być może ich wspólny wyjazd do Incheon, to sprawił? Jeśli tak, to cieszył się, że jej niknąca miłość do Kibuma, doczekała swojego końca.
- Widzę, że moje nazwisko, jest zbyt skomplikowane do wypowiedzenia.
- Wybacz, że nie jestem w stanie wypowiedzieć twojego nazwiska. Jest długie i trudne w wymowie!
- W porządku, wybaczam. - dziewczyna zaśmiała się i wtuliła się w chłopaka. Nie przeszkadzał im nawet fakt, iż mężczyzna nadal miał, na sobie prezerwatywę.
- Cieszę się i kto wie? Może w przyszłości będzie ono krótsze?
- Co?! - Marta, podniosła się zszokowana, na te słowa. Minho, zaś ignorując jej reakcję, zaczął przyglądać się z uśmiechem swojej pracy. A nawiasem mówiąc przynajmniej dwóm malinkom, które zrobił, na jej szyi i trzem, na jej piersiach.
- Chwila moment Minho... Czy ty coś sugerujesz? - zapytała drżącym głosem. Minho, nic na to nie odpowiedział. Po prostu przyciągnął ją do siebie, pocałował w czoło i przytulił mocno. - Przypominam ci, że dopiero co ci wyznałam, że cię kocham! - odparła i zaśmiała się nieco nerwowo. Teraz jej serce, to już w ogóle biło tak mocno, że modliła się w duchu, aby czasem nie zeszła Minho, na zawał...
W tym samym czasie Choi uśmiechnął się tajemniczo, czego dziewczyna nie mogła zobaczyć. Zdarzało mu się myśleć, o zaręczynach z Martą. Czuł w głębi duszy, że Marta, może być tą z którą chciałby przeżyć resztę życia. Jednak były, to luźne myśli, bo wiadomo, znali się dopiero od jakiegoś roku. I Marta, miała także rację. Dopiero co go pokochała, po uporaniu się z poprzednią miłością. Poza tym życie, potrafiło być brutalne. Dziś są parą, a za dwa lata mogą już nie być razem...
Dlatego też Minho, chciał dać czas ich związkowi i na przykład oświadczyć się, po odbytej służbie wojskowej. O której, będzie musiał ją, jak najszybciej poinformować. Dlaczego Minho, myślał nad ewentualnymi zaręczynami, dopiero po służbie wojskowej? Powód był prosty. Większość par rozstaje się, przez tą prawie dwuletnią rozłąkę. Najczęściej, przez zdradę, lub po prostu nikły kontakt i rzadkie widzenie. Co prawda Choi ani myślał, że Marta, odważyłaby się go zdradzić lub zerwać z takiego powodu. Zwłaszcza, gdy właśnie wyznała mu, że także go kocha, co niezmiernie łechtało jego serce. Cóż, czas pokaże, jak ich związek i życie się potoczą. Na pewno dana rozłąka, będzie dla nich testem. I pokaże, czy są sobie przeznaczeni?
Kiedy Minho i Marta, siedzieli wtuleni w siebie w salonie, podczas oglądania filmu, do domu weszli rodzice rapera. Para odwracając głowy stronę przedpokoju, oderwała się od siebie, po czym wstała z kanapy, aby przywitać się z nimi.
Państwo Choi bardzo ucieszyli się z wizyty Marty. Jak tylko się rozebrali, dziewczyna wraz z Minho, przyniosła do salonu przyrządzoną przez nią polską zupę. Była, to pomidorówka z ryżem, co wzbudziło zainteresowanie małżeństwa. Oczywiście dziewczyna starała się nie dać po sobie znać, że wczoraj kochała się z ich synem trzy razy.
Po ich niesamowicie gorących i namiętnych chwilach w sypialni, udali się umyć. Tam i owszem Minho, trzymał rączki, przy sobie, unikając jej piersi i kobiecości w trakcie mycia jej ciała. Jednak, gdy nastał wieczór, brunet podjął działania i kochali się wpierw namiętnie. A po przerwie, na film, ponownie mocno i ostro, kończąc ten seks kilkoma mokrymi orgazmami Marty, pod prysznicem. Minho, po prostu nie mógł się powstrzymać, gdy w głowie cały czas dźwięczało mu wyznanie dziewczyny. Chciał doświadczyć jej mokrego orgazmu punktu G, na własnych oczach i cóż, własnej ręce, którą ją zadowalał. A, gdy zaznał owego zaszczytu, to z dwadzieścia razy powtarzał Marcie, że chyba są sobie przeznaczeni. Jeśli chodziło, o pokrewieństwo dusz i cóż... Zamiłowania do seksu. Dość pruderyjnego seksu.
Wszyscy usiedli, przy stole, życząc sobie smacznego. Następnie zaczęli jeść, rozpoczynając konwersacje. Marta, zapytała się, o babcię Minho, czy wszystko jest już dobrze. Na szczęście okazało się, że to nadciśnienie, dało się we znaki. Stąd wzięło się, to nagłe i złe samopoczucie starszej kobiety.
Na szczęście podczas posiłku, małżeństwo nie zauważyło dwóch czerwonych śladów, na szyi dziewczyny. Ta starała się je starannie ukryć, pod kołnierzykiem czerwonej koszuli. Chyba, że specjalnie nic nie mówili i udawali, że nic nie widzą? Marta, już sama nie była pewna, czy jej się tak, tylko wydaje, czy oboje wymieniają ukradkowe spojrzenia? A może, to wina tego, iż poprawiała co chwila kołnierzyk, zakrywając naznaczone miejsca? I tym siebie zdradziła? Być może winne były też jej policzki? Gdy udała się za potrzebą w trakcie obiadu, to w odbiciu lustra ujrzała dwa dorodne rumieńce, na polikach. Ogólnie jej twarz wyglądała nieco inaczej. Na mniej spiętą i bardziej rozpromienioną.
Po skończonym posiłku, państwo Choi pochwalili dziewczynę za zupę. Uznali, że bardzo im zasmakowała i fajnie byłoby, gdyby kiedyś uraczyła ich innym, polskim daniem. Marta, oczywiście zgodziła się z entuzjazmem, podsuwając im zrobione, przez siebie brownie. Oczywiście wspomniała, że było ono robione, na podstawie przepisu jej przyjaciółki Oli, która jest cukiernikiem. Marta, naprawdę chciała zapulsować u rodziców ukochanego. Cały czas dręczyły ją obawy, że przez swoją narodowość, nie zostanie zaakceptowana, jako dziewczyna swojego Minho. Była zdania, że w takiej sytuacji, gdy zderzą się dwa światy, trzeba umieć rozmawiać i czasami iść, na kompromis. Tyczy się, to oczywiście dwóch stron.
Prawda, była też taka, że Marta, o byciu narzeczoną Choi, lubi kiedyś żoną, nawet nie śniła. Chociaż nie, zdarzało jej się śnić, o tym i nieco marzyć. Jednak wolała podchodzić do tych myśli, czy marzeń, na chłodno. Zawsze od razu ostudzała te niedorzeczne myśli, gdy tylko się pojawiły. Wolała się miło zaskoczyć, niż gorzko zawieść.
- Jesteś taka rozkoszna, gdy się tak wypinasz. - Minho, wręcz warknął pełnym podniecenia głosem, ocierając się penisem, o jej wypiętą pupę. - I jak mam umieć panować nad swoimi rządzami, hmm? - odparł, gdy wchodził w nią powoli, chwytając za biodra. Dziewczyna jęknęła, opierając bok policzka, o pościel. Usta miała rozchylone, a ciemnobrązowe włosy, rozrzucone dookoła głowy. Takie komplementy ze strony osoby tak wysportowanej, jak Minho, były na wagę złota. Bardzo jej, to schlebiało, że tak cholernie go pociąga. O fakcie wzrostu pewności siebie, nie trzeba wspominać, bo teraz, to wystrzeliła ona, aż do samego kosmosu.
Marta, czując jak mężczyzna zaczyna szybciej i mocniej w nią wchodzić, uniosła się, na rękach. Starała się trzymać równowagę, gdy pchnięcia stały się częstsze. Nie było to łatwe, więc zaciskała coraz mocniej fragmenty pościeli. Opaska naprawdę wzmacniała jej podniecenie, przez co doszła kolejny raz, zaciskając się mocno, na penisie.
- Oh tak kocie, dojdź dla mnie jeszcze raz. - Minho, pochylił się, nad nią i opierając się rękoma, po obu stronach jej ciała, zaczął jeszcze szybciej ją rżnąć. Marta, przyjmowała każde pchnięcie z jękiem, rozchylając, to zamykając usta.
- Cholera Minho! - jęknęła w pewnym momencie w wniebogłosy, przez co Minho, poczuł ponownie znajomy skurcz, na penisie. Wykonał kolejne dwa, szybkie ruchy, również wydobywając z siebie jęk, gdy doszedł w prezerwatywę. Dociskał mocno swoje biodra, do wypiętych pośladków dziewczyny, która czuła w sobie pulsowanie. Była tak otumaniona, jak i Minho, że potrzebowali chwili, aby do siebie dojść. I cóż, po takim seksie, o ile nie będzie powtórki, na pewno będzie obolała. Tak, więc będzie musiała się starać, przed rodzicami Minho, aby niczego nie podejrzewali. Chociaż... Odnosząc się do liściku, głupi nie byli i na pewno domyślali się, co oboje z Minho, będą robić sami w domu.
- Teraz, to na pewno umyjesz się ze mną. - Minho, westchnął rozbawiony w jej szyję, gdy wyszedł z niej ostrożnie. Następnie oboje ułożyli się w pozycji, na łyżeczkę, aby odsapnąć. Ostrożnie zdjął Marcie opaskę, całując czule nagie ramię. gdy tak, jak i on, oddychała nadal nierównomiernie.
- Jestem za, ale! - Marta, powoli odwróciła się, na plecy, patrząc w zamglone pożądaniem oczy czarnookiego. - Tylko prysznic. Bez wszędobylskich rąk, ok? - westchnęła.
- Postaram się. - Minho, odparł z cwanym uśmieszkiem, podpierając głowę, na ręku.
- Cwaniaczek. - zachichotała, trącając opuszkiem palca jego nos , co również rozbawiło Minho. W pewnym momencie spoważniała, przyglądając się z uwagą brunetowi.
- Wszystko w porządku? - Minho, zapytał zaniepokojony, przyglądając się jej z uwagą. W tym czasie serce Marty, waliło bardzo szybko. Jakby chciało się wyrwać do tego Choi. Czyżby... Czyżby nadszedł ten dzień, kiedy była gotowa wyznać mu swoje uczucia? Oczami wyobraźni widziała, jak to robi. Czyli mówi coś w stylu: Pokochałam cię po tym, jak zerznąłeś mnie, niczym w pornolu.
Chryste, przecież, to brzmiałoby absurdalnie! - pomyślała, starając się zrozumieć swoje uczucia.
- Próbuję zrozumieć samą siebie. - szepnęła, ujmując dłoń Minho. Naprowadziła ją, na swoją pierś, dociskając mocno, aby wyczuł szybkie bicie jej serca. - Czujesz? - zapytała, wpatrując się mocno w ciemne oczy Minho. - Czy... Czy twoje serce, też tak mocno biło, gdy uświadomiłeś sobie, że... - zamilkła, jakby bojąc się użyć tego słowa. - Że mnie kochasz? - dodała w końcu, tchnięta odwagą. Przygryzła dolną wargę, a jej oczy naszły łzami. - Cholera, przecież to brzmi tak absurdalnie! Przestaliśmy się kochać, niczym w porno i nagle... Moje serce uświadamia mi, że cię kocham? - prychnęła kpiąco, czując mieszankę szczęścia, strachu i zażenowania.
- Maluszku... - Minho, szepnął zaskoczony i teraz, to on wziął jej dłoń, przykładając do swojej piersi. Marta, wyczuła wtedy, że jego serce biło równie mocno i szybko, co jej. - Czujesz? Bije tak samo mocno, jak to twoje. - uśmiechnął się pokrzepiająco i puścił jej dłoń, aby pogładzić jej policzek. Podparł się wygodniej, na przedramieniu, aby mieć lepszy widok, na uciemiężoną twarz brunetki. - Nie ważne, czy jesteśmy po ostrym seksie, po pikniku na łące, czy randce w restauracji. Każda okazja, na wyznanie miłości, jest dobra. - zamilkł, myśląc nad czymś intensywnie. - No może poza pogrzebami. - zaśmiał się nieco zakłopotany. Nawet nie miał pojęcia, ile odwagi dał dziewczynie, tymi słowami. Mimo, iż nadal walczyła sama ze sobą, to jej uczucia prowadziły, tylko do jednej odpowiedzi. Ciągle, na jej barkach ciążył strach, że jeśli wyzna mu swoje uczucia, ich związek zacznie się psuć.
- Skoro tak mówisz, to... - zamilkła, przygryzając dolną wargę. Minho, aż przełknął ślinę, rozchylając usta i oczy, bowiem niedowierzał, iż nadszedł ten dzień. Marta, odwzajemni jego uczucia! - W końcu kocham pana, panie Choi Minho. - wychrypiała ze szklistym wzrokiem, przez po chwili po jej policzku spłynęła łza. Tak, stanowczo te wyznanie było szczere i bardzo dla niej emocjonujące.
- Ja również panią kocham, pani Marto. - Minho, odparł podekscytowany i pocałował z wdzięcznością dziewczynę. Niezmiernie się cieszył, bowiem musiał przyznać, że trochę sobie poczekał, na to wyznanie. Jednak nie dziwił się Marcie. Musiała do tego dojrzeć i wpierw wyprzeć z serca Kim Kibuma. Być może ich wspólny wyjazd do Incheon, to sprawił? Jeśli tak, to cieszył się, że jej niknąca miłość do Kibuma, doczekała swojego końca.
- Widzę, że moje nazwisko, jest zbyt skomplikowane do wypowiedzenia.
- Wybacz, że nie jestem w stanie wypowiedzieć twojego nazwiska. Jest długie i trudne w wymowie!
- W porządku, wybaczam. - dziewczyna zaśmiała się i wtuliła się w chłopaka. Nie przeszkadzał im nawet fakt, iż mężczyzna nadal miał, na sobie prezerwatywę.
- Cieszę się i kto wie? Może w przyszłości będzie ono krótsze?
- Co?! - Marta, podniosła się zszokowana, na te słowa. Minho, zaś ignorując jej reakcję, zaczął przyglądać się z uśmiechem swojej pracy. A nawiasem mówiąc przynajmniej dwóm malinkom, które zrobił, na jej szyi i trzem, na jej piersiach.
- Chwila moment Minho... Czy ty coś sugerujesz? - zapytała drżącym głosem. Minho, nic na to nie odpowiedział. Po prostu przyciągnął ją do siebie, pocałował w czoło i przytulił mocno. - Przypominam ci, że dopiero co ci wyznałam, że cię kocham! - odparła i zaśmiała się nieco nerwowo. Teraz jej serce, to już w ogóle biło tak mocno, że modliła się w duchu, aby czasem nie zeszła Minho, na zawał...
W tym samym czasie Choi uśmiechnął się tajemniczo, czego dziewczyna nie mogła zobaczyć. Zdarzało mu się myśleć, o zaręczynach z Martą. Czuł w głębi duszy, że Marta, może być tą z którą chciałby przeżyć resztę życia. Jednak były, to luźne myśli, bo wiadomo, znali się dopiero od jakiegoś roku. I Marta, miała także rację. Dopiero co go pokochała, po uporaniu się z poprzednią miłością. Poza tym życie, potrafiło być brutalne. Dziś są parą, a za dwa lata mogą już nie być razem...
Dlatego też Minho, chciał dać czas ich związkowi i na przykład oświadczyć się, po odbytej służbie wojskowej. O której, będzie musiał ją, jak najszybciej poinformować. Dlaczego Minho, myślał nad ewentualnymi zaręczynami, dopiero po służbie wojskowej? Powód był prosty. Większość par rozstaje się, przez tą prawie dwuletnią rozłąkę. Najczęściej, przez zdradę, lub po prostu nikły kontakt i rzadkie widzenie. Co prawda Choi ani myślał, że Marta, odważyłaby się go zdradzić lub zerwać z takiego powodu. Zwłaszcza, gdy właśnie wyznała mu, że także go kocha, co niezmiernie łechtało jego serce. Cóż, czas pokaże, jak ich związek i życie się potoczą. Na pewno dana rozłąka, będzie dla nich testem. I pokaże, czy są sobie przeznaczeni?
*
Kiedy Minho i Marta, siedzieli wtuleni w siebie w salonie, podczas oglądania filmu, do domu weszli rodzice rapera. Para odwracając głowy stronę przedpokoju, oderwała się od siebie, po czym wstała z kanapy, aby przywitać się z nimi.
Państwo Choi bardzo ucieszyli się z wizyty Marty. Jak tylko się rozebrali, dziewczyna wraz z Minho, przyniosła do salonu przyrządzoną przez nią polską zupę. Była, to pomidorówka z ryżem, co wzbudziło zainteresowanie małżeństwa. Oczywiście dziewczyna starała się nie dać po sobie znać, że wczoraj kochała się z ich synem trzy razy.
Po ich niesamowicie gorących i namiętnych chwilach w sypialni, udali się umyć. Tam i owszem Minho, trzymał rączki, przy sobie, unikając jej piersi i kobiecości w trakcie mycia jej ciała. Jednak, gdy nastał wieczór, brunet podjął działania i kochali się wpierw namiętnie. A po przerwie, na film, ponownie mocno i ostro, kończąc ten seks kilkoma mokrymi orgazmami Marty, pod prysznicem. Minho, po prostu nie mógł się powstrzymać, gdy w głowie cały czas dźwięczało mu wyznanie dziewczyny. Chciał doświadczyć jej mokrego orgazmu punktu G, na własnych oczach i cóż, własnej ręce, którą ją zadowalał. A, gdy zaznał owego zaszczytu, to z dwadzieścia razy powtarzał Marcie, że chyba są sobie przeznaczeni. Jeśli chodziło, o pokrewieństwo dusz i cóż... Zamiłowania do seksu. Dość pruderyjnego seksu.
Wszyscy usiedli, przy stole, życząc sobie smacznego. Następnie zaczęli jeść, rozpoczynając konwersacje. Marta, zapytała się, o babcię Minho, czy wszystko jest już dobrze. Na szczęście okazało się, że to nadciśnienie, dało się we znaki. Stąd wzięło się, to nagłe i złe samopoczucie starszej kobiety.
Na szczęście podczas posiłku, małżeństwo nie zauważyło dwóch czerwonych śladów, na szyi dziewczyny. Ta starała się je starannie ukryć, pod kołnierzykiem czerwonej koszuli. Chyba, że specjalnie nic nie mówili i udawali, że nic nie widzą? Marta, już sama nie była pewna, czy jej się tak, tylko wydaje, czy oboje wymieniają ukradkowe spojrzenia? A może, to wina tego, iż poprawiała co chwila kołnierzyk, zakrywając naznaczone miejsca? I tym siebie zdradziła? Być może winne były też jej policzki? Gdy udała się za potrzebą w trakcie obiadu, to w odbiciu lustra ujrzała dwa dorodne rumieńce, na polikach. Ogólnie jej twarz wyglądała nieco inaczej. Na mniej spiętą i bardziej rozpromienioną.
Po skończonym posiłku, państwo Choi pochwalili dziewczynę za zupę. Uznali, że bardzo im zasmakowała i fajnie byłoby, gdyby kiedyś uraczyła ich innym, polskim daniem. Marta, oczywiście zgodziła się z entuzjazmem, podsuwając im zrobione, przez siebie brownie. Oczywiście wspomniała, że było ono robione, na podstawie przepisu jej przyjaciółki Oli, która jest cukiernikiem. Marta, naprawdę chciała zapulsować u rodziców ukochanego. Cały czas dręczyły ją obawy, że przez swoją narodowość, nie zostanie zaakceptowana, jako dziewczyna swojego Minho. Była zdania, że w takiej sytuacji, gdy zderzą się dwa światy, trzeba umieć rozmawiać i czasami iść, na kompromis. Tyczy się, to oczywiście dwóch stron.
Prawda, była też taka, że Marta, o byciu narzeczoną Choi, lubi kiedyś żoną, nawet nie śniła. Chociaż nie, zdarzało jej się śnić, o tym i nieco marzyć. Jednak wolała podchodzić do tych myśli, czy marzeń, na chłodno. Zawsze od razu ostudzała te niedorzeczne myśli, gdy tylko się pojawiły. Wolała się miło zaskoczyć, niż gorzko zawieść.
Rodzice Minho, popatrzyli po sobie, a ich kąciki ust, były lekko uniesione ku górze. Wyglądali nieco tak, jakby odbywali telepatyczną rozmowę, między sobą. To sprawiło, że nieco zestresowana Marta, zerknęła w stronę Choi. Następnie ponownie spojrzała, na państwa Choi, kiedy zaczęli kosztować ciasto. Gdy zaczęli zerkać, na siebie z aprobatą, dziewczyna odetchnęła z ulgą. Zerknęła w stronę Minho, który cały czas przyglądał jej się z uwagą, ani myśląc, aby zerknąć, na ciasto. Dziewczyna miała rumiane policzki, co rozczuliło chłopaka, który uśmiechnął się czule.
- Mam nadzieję, że skoro już do nas przyjechaliście, to zostaniecie dłużej, niż tylko, na trzy dni. - skwitowała z nadzieją kobieta, uważnie obserwując młodą parę.
- Oczywiście mamo. Mogę zostać tu nawet, na tydzień. Później jednak, mam rozplanowany grafik, na audycję radiową, treningi, wariety show i coś jeszcze było. - odparł z radością. - A Tobie kochanie, będzie pasować? Wiesz, mam świadomość, że pomagasz Oli w cukierni i warto byłoby z nią też, to uzgodnić.
- Oh, racja! Zapomniałam całkowicie, że pomagasz dorywczo przyjaciółce!
- W porządku. Myślę, że nie będzie miała z tym problemu, bo wie, że relacja z rodzicami ukochanego, jest ważna. Poza tym, jest u niej aktualnie Taemin, także... Na pewno chętnie jej pomoże. - brunetka zerknęła znacząco w stronę Minho i roześmiała się, gdy ten także parsknął śmiechem.
- A może zadzwonię do menadżera z propozycją, aby nagrali jakiś mini program z Taeminem, jak pomaga Oli w cukierni? Przecież, to byłby hit!
- Jestem za! - para żartowała dalej, przez co małżeństwo także zaczęło się śmiać. - Co do Oli, to dam jej znać, że zostajemy dłużej.
- To dobrze, że zostajecie. Moja żona nie mogła się doczekać, kiedy was ponownie zobaczy. Już zdążyła wymyślić pomysły, na waszą kolejną sesję zdjęciową. - Marta i Minho, zaśmiali się, kiedy pani Choi zaczęła mruczeć z zawstydzeniem w stronę męża, że miał tego nie mówić. Doprawdy ta kobieta, była bardzo urocza. Zapewne pewnego rodzaju urok, to po niej odziedziczyli jej synowie.
Cały wieczór minął przyjemnie, na rozmowie, o występach Minho, piłce nożnej, fotografii, czy cukierni Oli. Minho, nawet pochwalił się, że Marta w końcu oznajmiła mu, że go kocha, co nieco zawstydziło dziewczynę. Dobrze, że jeszcze nie dodał, po jakich okolicznościach mu to wyznała. Na pewno skończyłoby się wzywaniem karetki do dwóch osób, średniego wieku...
Rodzice Minho, nie wydawali się być tym faktem niezadowoleni. Wręcz przeciwnie! Gratulowali im i życzyli w miłości wszystkiego, co najlepsze! Takie słowa, pełne ciepła i otuchy sprawiły, że Marta, ponownie poczuła się zaakceptowana. Jakby tego było mało, para dostała także radę, aby bardziej uważali, na siebie. Oczywiście, przez wzgląd, na ostatnie informacje odnośnie Minho i Taemina. Małżeństwo nie chciało, aby Marta, doświadczyła jakiegoś ataku ze strony fanów, gdyby wyszło, na jaw, że jest z Choi. A z opowieści syna, telewizji, czy Internetu wiedzieli do czego fani są zdolni.
Gdy wszyscy dalej konwersowali, na ten temat, to Minho, dziwnie posmutniał. To nie umknęło uwadze Marty, a następnie jego rodzicom. Wszyscy zamilkli, przerywając swoje rozmowy.
- Minho, skarbie, wszystko w porządku? - zapytała z troską, jego matka, ujmując pokrzepiająco jego dłoń. Raper zerknął, na nią nieco zdezorientowany. Nawet nie zauważył, jak reszta wpatruje się w niego z niepokojem.
- Właśnie, coś się stało? Strasznie pobladłeś. - tym razem odezwała się Marta, zerkając z troską, na niego.
Brunet, przez chwilę dusił w sobie chęć powiedzenia im, o wojsku. Nie wiedział, jak rozpocząć całą rozmowę? Powiedzieć od razu wprost, czy poczekać ze wszystkim? W sumie najlepszą opcją, byłoby poinformowanie już wszystkich, o planach menadżera. Na pewno wywoła, to szok u wszystkich, ale będzie miał, to już z głowy.
Minho, najbardziej bał się reakcji Marty, która tak czule się w niego wpatrywała. Był pewien, że będzie tym faktem zszokowana i załamana. On, jak i Kibum, tak naprawdę mieli jeszcze czas, na służbę. Nie musieli iść teraz, razem z Lee i Kim. Mogli jeszcze poczekać i dopiero iść, gdy czas będzie naglić. Jednak pójście teraz sprawi, że odbębni swoje i będzie miał z głowy. Skoro i tak, temat wojska został poruszony, to bez sensu byłoby wyczekiwać, na swoją kolej.
- Mam nadzieję, że skoro już do nas przyjechaliście, to zostaniecie dłużej, niż tylko, na trzy dni. - skwitowała z nadzieją kobieta, uważnie obserwując młodą parę.
- Oczywiście mamo. Mogę zostać tu nawet, na tydzień. Później jednak, mam rozplanowany grafik, na audycję radiową, treningi, wariety show i coś jeszcze było. - odparł z radością. - A Tobie kochanie, będzie pasować? Wiesz, mam świadomość, że pomagasz Oli w cukierni i warto byłoby z nią też, to uzgodnić.
- Oh, racja! Zapomniałam całkowicie, że pomagasz dorywczo przyjaciółce!
- W porządku. Myślę, że nie będzie miała z tym problemu, bo wie, że relacja z rodzicami ukochanego, jest ważna. Poza tym, jest u niej aktualnie Taemin, także... Na pewno chętnie jej pomoże. - brunetka zerknęła znacząco w stronę Minho i roześmiała się, gdy ten także parsknął śmiechem.
- A może zadzwonię do menadżera z propozycją, aby nagrali jakiś mini program z Taeminem, jak pomaga Oli w cukierni? Przecież, to byłby hit!
- Jestem za! - para żartowała dalej, przez co małżeństwo także zaczęło się śmiać. - Co do Oli, to dam jej znać, że zostajemy dłużej.
- To dobrze, że zostajecie. Moja żona nie mogła się doczekać, kiedy was ponownie zobaczy. Już zdążyła wymyślić pomysły, na waszą kolejną sesję zdjęciową. - Marta i Minho, zaśmiali się, kiedy pani Choi zaczęła mruczeć z zawstydzeniem w stronę męża, że miał tego nie mówić. Doprawdy ta kobieta, była bardzo urocza. Zapewne pewnego rodzaju urok, to po niej odziedziczyli jej synowie.
Cały wieczór minął przyjemnie, na rozmowie, o występach Minho, piłce nożnej, fotografii, czy cukierni Oli. Minho, nawet pochwalił się, że Marta w końcu oznajmiła mu, że go kocha, co nieco zawstydziło dziewczynę. Dobrze, że jeszcze nie dodał, po jakich okolicznościach mu to wyznała. Na pewno skończyłoby się wzywaniem karetki do dwóch osób, średniego wieku...
Rodzice Minho, nie wydawali się być tym faktem niezadowoleni. Wręcz przeciwnie! Gratulowali im i życzyli w miłości wszystkiego, co najlepsze! Takie słowa, pełne ciepła i otuchy sprawiły, że Marta, ponownie poczuła się zaakceptowana. Jakby tego było mało, para dostała także radę, aby bardziej uważali, na siebie. Oczywiście, przez wzgląd, na ostatnie informacje odnośnie Minho i Taemina. Małżeństwo nie chciało, aby Marta, doświadczyła jakiegoś ataku ze strony fanów, gdyby wyszło, na jaw, że jest z Choi. A z opowieści syna, telewizji, czy Internetu wiedzieli do czego fani są zdolni.
Gdy wszyscy dalej konwersowali, na ten temat, to Minho, dziwnie posmutniał. To nie umknęło uwadze Marty, a następnie jego rodzicom. Wszyscy zamilkli, przerywając swoje rozmowy.
- Minho, skarbie, wszystko w porządku? - zapytała z troską, jego matka, ujmując pokrzepiająco jego dłoń. Raper zerknął, na nią nieco zdezorientowany. Nawet nie zauważył, jak reszta wpatruje się w niego z niepokojem.
- Właśnie, coś się stało? Strasznie pobladłeś. - tym razem odezwała się Marta, zerkając z troską, na niego.
Brunet, przez chwilę dusił w sobie chęć powiedzenia im, o wojsku. Nie wiedział, jak rozpocząć całą rozmowę? Powiedzieć od razu wprost, czy poczekać ze wszystkim? W sumie najlepszą opcją, byłoby poinformowanie już wszystkich, o planach menadżera. Na pewno wywoła, to szok u wszystkich, ale będzie miał, to już z głowy.
Minho, najbardziej bał się reakcji Marty, która tak czule się w niego wpatrywała. Był pewien, że będzie tym faktem zszokowana i załamana. On, jak i Kibum, tak naprawdę mieli jeszcze czas, na służbę. Nie musieli iść teraz, razem z Lee i Kim. Mogli jeszcze poczekać i dopiero iść, gdy czas będzie naglić. Jednak pójście teraz sprawi, że odbębni swoje i będzie miał z głowy. Skoro i tak, temat wojska został poruszony, to bez sensu byłoby wyczekiwać, na swoją kolej.
- Muszę wam coś powiedzieć. - zaczął poważnie z tęgą miną. Następnie powoli podniósł swój wzrok, zerkając wpierw, na Martę, a następnie, na rodziców.
- Co takiego Minho?
- Prawdopodobnie w listopadzie, pójdę do wojska.
- Co?! - rodzice chłopaka odezwali się, jak na zawołanie. Tylko jedyna Marta, nie była w stanie się odezwać, przez szok, jaki ją dopadł. Wręcz od razu zebrało ją, na mdłości, przez bolący ból brzucha i gulę w gardle. Patrzyła, to na Minho, to na jego rodziców, równie zaskoczonych, co ona sama.
- Ale, jak to? Przecież rocznikowo nie musisz jeszcze iść. Co się takiego wydarzyło? - zapytał zdezorientowany ojciec bruneta. - Chwila moment... Czasem, to Onew nie powinien iść wpierw z waszego zespołu do wojska? A później Jonghyun, ty i Kibum, a na końcu Taemin?
Minho, westchnął ciężko i zwiesił głowę, słysząc te pytania. W końcu zerknął, na rodziców smutno i na Martę, której oczy zaszkliły się. W końcu zaczął im wszystko tłumaczyć, że to nie jest jeszcze ustalone. Ale owa opcja, aby wszyscy udali się w listopadzie, jest najbardziej prawdopodobna. Był im wdzięczny, że słuchali go z uwagą, a gdy skończył, powtarzali, że wszystko będzie dobrze.
W pewnej chwili Marta, wstała od stołu mając szkliste oczy. Wszyscy automatycznie zerknęli w jej stronę. Ta przeprosiła wszystkich, nie patrząc, na nikogo, po czym podążyła do pokoju rapera. Reszta, usłyszała po chwili ciche łkanie z pokoju, przemieszane kilkusekundową ciszą. Dziewczyna musiała próbować go stłumić, jakby nie chcąc, aby ktoś ją usłyszał
Brunet sam miał łzy w oczach, słysząc te dźwięki rozterki. Przełknął z trudem ślinę i opuścił głowę, a po jego policzkach spłynęły łzy.
- Co takiego Minho?
- Prawdopodobnie w listopadzie, pójdę do wojska.
- Co?! - rodzice chłopaka odezwali się, jak na zawołanie. Tylko jedyna Marta, nie była w stanie się odezwać, przez szok, jaki ją dopadł. Wręcz od razu zebrało ją, na mdłości, przez bolący ból brzucha i gulę w gardle. Patrzyła, to na Minho, to na jego rodziców, równie zaskoczonych, co ona sama.
- Ale, jak to? Przecież rocznikowo nie musisz jeszcze iść. Co się takiego wydarzyło? - zapytał zdezorientowany ojciec bruneta. - Chwila moment... Czasem, to Onew nie powinien iść wpierw z waszego zespołu do wojska? A później Jonghyun, ty i Kibum, a na końcu Taemin?
Minho, westchnął ciężko i zwiesił głowę, słysząc te pytania. W końcu zerknął, na rodziców smutno i na Martę, której oczy zaszkliły się. W końcu zaczął im wszystko tłumaczyć, że to nie jest jeszcze ustalone. Ale owa opcja, aby wszyscy udali się w listopadzie, jest najbardziej prawdopodobna. Był im wdzięczny, że słuchali go z uwagą, a gdy skończył, powtarzali, że wszystko będzie dobrze.
W pewnej chwili Marta, wstała od stołu mając szkliste oczy. Wszyscy automatycznie zerknęli w jej stronę. Ta przeprosiła wszystkich, nie patrząc, na nikogo, po czym podążyła do pokoju rapera. Reszta, usłyszała po chwili ciche łkanie z pokoju, przemieszane kilkusekundową ciszą. Dziewczyna musiała próbować go stłumić, jakby nie chcąc, aby ktoś ją usłyszał
Brunet sam miał łzy w oczach, słysząc te dźwięki rozterki. Przełknął z trudem ślinę i opuścił głowę, a po jego policzkach spłynęły łzy.
Tak bardzo obawiał się reakcji Marty, a gdy jej doświadczył, okrutnie krajało mu się serce. Miał pewne podejrzenia, że dziewczyna tak zareaguje. Miał jednak zamiar pocieszyć ją i dać same pozytywne argumenty, takiego pomysłu. Sam zaczynał widzieć dobre strony i był bardziej przychylny do takiej decyzji.
Gdy Minho, odwrócił głowę w stronę troskliwie, na niego patrzących rodziców, westchnął ciężko i przetarł twarz dłońmi.
- Tak coś czułem, że to ją mocno dobije. - szepnął, kręcąc z bólem głową.
- Cóż dla nas taka nowina, jest mocno szokująca, a co dopiero dla niej? Zwłaszcza, gdy wasz związek, nabiera tempa. - kobieta, dotknęła dłoni syna, patrząc na niego ze łzami w oczach. Była tak ciepłą osobą, że łzy u innej osoby, wywoływały te u niej. - Idź do niej synku i na spokojnie porozmawiajcie. - nakazała rodzicielka, zachęcając go, przy tym gestem dłoni.
- Pójdę, ale chcę was najpierw, o coś zapytać. - ciemne oczy Minho, pełne powagi, patrzyły, na zaskoczone twarze rodziców. Przez chwilę rozważał, czy na pewno chce zadać, to pytanie? Owszem, oboje byli mili dla jego dziewczyny, ale przerażała go wizja, że jednak mogli mieć, o Marcie, inne zdanie, niż to okazywali. - Co tak naprawdę myślicie, o Marcie? - patrzył poważnie, na rodziców, gdy ci spojrzeli pytająco wpierw, na niego, a następnie, na siebie. Kompletnie nie wiedzieli do czego ich syn zmierza?
- Kochanie przecież wiesz bardzo dobrze, że bardzo ją lubimy. Fakt faktem dopiero drugi raz do nas przyjechaliście, więc nie znamy jej jeszcze za dobrze. Jednak ja wraz z twoim ojcem, ją zaakceptowaliśmy. Mimo innej narodowości. - matka Minho, mówiła to z czułym uśmiechem, zerkając w stronę jej męża, który przytakiwał jej, na każde słowo. - Jednak... Dlaczego, o to pytasz? Czyżby coś się stało? Pokłóciliście się? Jeśli tak, to nawet, tego nie widać, po was.
- Nie, nie pokłóciliśmy się. - Minho, westchnął.
- Czyżbyś chciał nam powiedzieć, że...- mężczyzna chrząknął, zerkając to na żonę, to na syna, a następnie w stronę korytarza. W końcu pochylił się, nad stołem, ku synowi z poważną miną. - Wpadliście?! - pan Yunkyum, starał się powiedzieć, najciszej, jak potrafił, mimo iż targały nim emocje. Było, to słychać w jego poważnym i nieco spanikowanym głosie. Do tego brzmiał tak, jakby miał gulę w gardle. Jakby, tego było mało, na jego twarzy malowało się pewnego rodzaju przerażenie i... Nadzieja? U jego matki, także, gdy próbowała zakrywać dłonią usta męża w obawie, iż dziewczyna usłyszy ich z pokoju.
Minho, w tym czasie prawie zakrztusił się popijaną herbatą, gdy usłyszał te słowa. Odsunął szybko kubek, dotykając palcami ust, gdy próbował przełknąć, prawie wyplutą zawartość.
- Co?! Nie, nie, nie, nie! - zaprzeczał, machając energicznie głową i dłońmi, na boki. Pokasływał, przy tym, bowiem tym razem, zakrztusił się swoją śliną. Niedowierzał w pytanie ojca, ale czym się dziwił? Chyba każdy rodzic pomyślałby, o czymś takim, gdyby ich dziecko zaczęło zadawać, takie pytania! - Ja... Chciałem znać waszą opinię, na jej temat, bo mam kolejne pytanie do was.
- Cholera Minho, zawału zaraz, przez ciebie dostaniemy! Jeśli faktycznie, to nie wyznanie, że zostaniemy dziadkami, to co?! - ojciec Minho, jęknął zły, starając się nie być za głośno. Odsunął się nieco, gdy jego żona ponownie chciała zakryć mu usta dłonią. Ta rozmowa była prywatna, więc nikt nie chciał, zwłaszcza Minho, aby Marta, cokolwiek usłyszała.
- Spokojnie tato... - czarnooki westchnął ciężko. - Powiedzieliście mi, że akceptujecie Martę. Cieszy mnie to niezmiernie. Jednak, to pytanie pokaże mi, czy na pewno.
- Ten dzieciak naprawdę testuje moją cierpliwość! - pan Choi wzdychał, prawie czerwieniejąc ze złości. - Mów, że w końcu, o co chodzi! - dodał, przez zęby, nadal starając się trzymać dyskrecję.
- Chcę wiedzieć, czy gdybym po odbytej służbie wojskowej, chciał poprosić ją, o rękę, to przyjęlibyście tą decyzję? - rodzice Minho, wręcz zbladli, słysząc to pytanie, bowiem nie spodziewali się takich zamiarów z jego strony. Popatrzyli, na siebie i znowu, na niego nie wiedząc w sumie, co odpowiedzieć.
Minho, był dorosły i doceniali to, że ważna jest również dla niego opinia rodziców. Jednak w tym przypadku mógł tego nie robić. Przecież wiedział bardzo dobrze, że polubili Martę i nie przeszkadza im fakt, że pochodzi z całkowicie innego kraju. Z drugiej zaś strony rozumieli jego obawy i pytanie. Nie w każdej Koreańskiej rodzinie, było akceptowane mieszane małżeństwo. Bardziej zaczęli mieć obawy, co się wydarzy, jeśli fani dowiedzą się, o jego zaręczynach, gdy wyjdzie, to na jaw. Nie chcieliby, aby przez sławę Minho, dziewczyna cierpiała i żyła pod ciągłą presją, że ktoś coś jej zrobi...
- Minho, synu... - Pan Choi wstał z miejsca, podchodząc do swojego syna. Dotknął jego ramienia, zerkając to na niego, to na swoją żonę. - Jesteśmy wyrozumiałymi rodzicami i na tą chwilę, lubimy Martę. Znamy ją jednak za krótko, aby odpowiedzieć ci już teraz, na to pytanie. Jednak zapewniam cię, że jeśli nadal będziecie tak w sobie zakochani, jak teraz. I ten związek przetrwa waszą rozłąkę, to przyjmiemy z szacunkiem każdą twoją decyzję. - odparł, na co pani Choi, kiwała twierdząco głową, na jego słowa. - Jednak... - pan Yunkyum zawahał się, sprawiając tym, że czoło Minho, nieco się zmarszczyło, a oczy patrzyły, na niego z niepokojem. - Czy poznałeś już może jej rodziców? Wiesz... Nie chcemy cię martwić, ale tu może być problem. Wiem, że nie powinienem, tego mówić, bo ich nie znam, ale... Zauważ, iż Marta, bez problemu może się z nami porozumieć. Jednak ty z jej rodzicami i oni zapewne z tobą, już nie. - mężczyzna westchnął, ściskając pokrzepiająco bark syna, gdy ten opuścił zmartwiony głowę, myśląc intensywnie, nad jego słowami.
Niezmiernie cieszył się, że jego rodzice, na tyle akceptują brunetkę, że aktualnie nie mają przeciwskazań, aby poślubił ją za kilka lat. Jednak jej rodzice, mogą mieć co do tego związku wątpliwości. Marta, była jedynaczką. Oczkiem w ich głowie. Na pewno nie zadowalał ich fakt, że aktualnie mieszkała tak daleko. A, co dopiero, że miałaby wyjść za Koreańczyka?! Do tego - o zgrozo - z którym zostanie po ślubie w Korei!
- Wiem tato. Mam, tego świadomość i o ile dałoby radę, to może menadżer pozwoliłby mi polecieć z nią do Polski? Jeśli będzie, to przed zaciągnięciem się do wojska, to postaram się nauczyć polskiego. Najlepiej od Marty, lub od zaufanego nauczyciela, abym cokolwiek zrozumiał. Albo umiał coś, o sobie powiedzieć. Jeśli miałoby, być to po wojsku, to sumiennie uczyłbym się polskiego w wolnych chwilach.
- Minho, rozumiemy wszystko i wiemy, że masz duże ambicje, aby to uczynić, jednakże nie chodzi, tylko o nauczenie się ich języka. Masz w ogóle pojęcie, że jest on jednym z trudniejszych języków? Zaraz po naszych azjatyckich? - ojciec Minho, pokręcił głową, siadając się z powrotem, na miejsce.
- Owszem mam i mam podejście, że skoro Marcie i Oli, udało się nauczyć koreańskiego, to mi uda się ogarnąć nieco polski.
- Kochanie, ale ty masz problem z samym angielskim, a co dopiero polskim! - tym razem odezwała się jego matka.
- Ale z polskim mogę mieć większą styczność, dzięki Marcie, czy Oli, jej przyjaciółce.
- Rozumiemy Minho, ale... Chodzi, mi też bardziej, o fakt, czy rodzice Marty, zgodzą się, na małżeństwo swojej córki z Koreańczykiem? Nie wiesz przecież, jaka u nich panuje tradycja. Czy chociażby oczekiwania, wobec wybranka, na męża. - ojciec Minho, starał się tłumaczyć dość cicho. To nie było łatwe, bowiem momentami podnosił mu się głos. - Może tak się zdarzyć, że ona interesuje się Azją i wręcz uwielbia chociażby Koreę, ale jej rodzice mogą mieć do tego inne podejście. Rozumiesz, prawda Minho?
- Tak tato, rozumiem. - Minho, westchnął ciężko z poważną miną, podpierając twarz pięścią, na wysokości ust i brody.
- Dobrze, a teraz idź tam do niej i nie wiem... Przytul ją, czy coś, bo aż nam się serce kraje, gdy słyszymy jej... Właśnie, nie słychać już płaczu. - ojciec Minho, zmarszczył czoło i zerknął w stronę korytarza, gdzie były drzwi do pokoi.
- Cholera! Myślicie, że słyszała naszą rozmowę? - zapytał spanikowany Minho, wręcz spinając się cały, niczym struna.
- Na pewno nie. Jestem pewna. że ktoś z nas, usłyszałby otwierające się drzwi. Może po prostu się położyła i zasnęła? - skwitowała pani Choi, zbierając już brudne talerze do umycia.
Minho, westchnął ciężko, czując jak serce, zaczyna mu dudnić mocno w piersi. Pokiwał głową, dziękując przy okazji rodzicom za to, co powiedzieli. Skoro znał opinię swoich opiekunów, to wystarczyło, tylko w jakiś sposób porozmawiać z rodzicami Marty. Jeśli rzecz jasna w ogóle będzie w stanie coś powiedzieć po polsku, bo tylko ten język, znali jej rodzice. I, o ile w ogóle spotka go zaszczyt, podróży do Polski i poznania ich...
Minho, ustał przy drzwiach i mimo, iż po drugiej stronie, było jego własne, prywatne miejsce, to i tak zapukał przed wejściem. Gdy nikt mu nie odpowiedział wszedł do środka. Jego oczom rzuciła się sylwetka dziewczyny, która leżała do niego tyłem, na prawym boku. Jej rozwalone, na poduszce, ciemnobrązowe włosy, były nieco jaśniejsze, przez wpadające, przez okno światło. Ten widok wywołał smutek, na twarzy Choi. Domyślał się, jak wieść, o wojsku, mocno zszokowała dziewczynę. Emocje musiały naprawdę ją zmęczyć, skoro zasnęła, bądź leżała załamana w ciszy. Bardziej obstawiał, to drugie, mimo iż widział, jak bok dziewczyny, powoli opada i się podnosi w takt spokojnego oddechu.
Choi podszedł do posłania i położył się zaraz za jej plecami, na wolnym od brzegu miejscu. Obejmując Martę, przy brzuchu, schował twarz w jej długich i miękkich włosach. Przymknął swoje powieki, gdy poczuł w oczach łzy. Pałał się ciepłem i bliskością dziewczyny. Starał się być twardy i być dobrej myśli, ale zbyt wiele obaw próbowało stłamsić jego wiarę.
- Śpisz? - zapytał szeptem, marszcząc w bólu swoją przystojną twarz. W odpowiedzi poczuł, jak dziewczyna kręci przecząco głową i po chwili odwraca się w jego stronę. Niemalże wtuliła się w jego szeroki tors, pociągając cicho nosem, co wywołało ból w sercu Choi.
- To jest pewne? Twoje pójście z chłopakami do wojska? - raper odsunął się, aby spojrzeć, na nieco poczerwieniałą i zapłakaną twarz dziewczyny. Od razu zaczął ścierać te niepotrzebne ślady łez z jej policzków, pomieszane z tuszem. Serce mu się krajało, gdy widział ukochaną w takim stanie. Jednak wiedział, że niezależnie od tego, czy wieść, o wojsku nastąpiła teraz, czy stałoby się to za kilka lat, jej reakcja byłaby podobna. Bądź taka sama...
- Jeszcze nie, ale podejrzewam, że to będzie najlepsza opcja. - długie i szczupłe palce Choi, pogładziły ciemne włosy Marty, gdy jej zaczerwienione oczy, wpatrywały się w niego uważnie. Gdy Minho w nie spojrzał, te znowu się zaszkliły, przez co te jego także. Następnie poczuł, jak dziewczyna wtula się w niego mocno, szlochając wprost w jego klatkę piersiową. Od razu poczuł wielki ból w sercu. Nie lubił, gdy dziewczyna płakała, więc od razu przytulił ją mocno. Gładził pokrzepiająco jej drobne plecy, całując czule jej głowę. - Nie płacz maluszku, proszę cię. - Minho, szepnął i oderwał od siebie Martę. Klął w duchu, że i on ma w oczach łzy, oczekując od niej, aby nie płakała. Jednak, to było silniejsze od niego. Też nie umiał wyobrazić sobie tej rozłąki. - Dwa lata miną szybko, zobaczysz. Poza tym, dadzą nam przepustki, więc przez ten czas zdążymy się jeszcze parę razy zobaczyć. Do tego dochodzą telefony, czy listy, co brzmi romantycznie. - starał się ją pocieszać, ponownie ocierając jej policzki z łez. - Nie zostawię cię przecież samą, na tak długi okres. - mężczyzna uśmiechnął się czule i sam otarł swoje łzy, gdy poczuł, jak spływają po jego policzkach. - Będzie dobrze maluszku. Damy radę. - skwitował i pokrył jej drobne usta tymi swoimi, pełniejszymi. Gdy zaprzestali, nie minęła chwila, a oboje zasnęli w swoich objęciach, bez uprzedniego przebrania się w piżamy.
Gdy Minho, odwrócił głowę w stronę troskliwie, na niego patrzących rodziców, westchnął ciężko i przetarł twarz dłońmi.
- Tak coś czułem, że to ją mocno dobije. - szepnął, kręcąc z bólem głową.
- Cóż dla nas taka nowina, jest mocno szokująca, a co dopiero dla niej? Zwłaszcza, gdy wasz związek, nabiera tempa. - kobieta, dotknęła dłoni syna, patrząc na niego ze łzami w oczach. Była tak ciepłą osobą, że łzy u innej osoby, wywoływały te u niej. - Idź do niej synku i na spokojnie porozmawiajcie. - nakazała rodzicielka, zachęcając go, przy tym gestem dłoni.
- Pójdę, ale chcę was najpierw, o coś zapytać. - ciemne oczy Minho, pełne powagi, patrzyły, na zaskoczone twarze rodziców. Przez chwilę rozważał, czy na pewno chce zadać, to pytanie? Owszem, oboje byli mili dla jego dziewczyny, ale przerażała go wizja, że jednak mogli mieć, o Marcie, inne zdanie, niż to okazywali. - Co tak naprawdę myślicie, o Marcie? - patrzył poważnie, na rodziców, gdy ci spojrzeli pytająco wpierw, na niego, a następnie, na siebie. Kompletnie nie wiedzieli do czego ich syn zmierza?
- Kochanie przecież wiesz bardzo dobrze, że bardzo ją lubimy. Fakt faktem dopiero drugi raz do nas przyjechaliście, więc nie znamy jej jeszcze za dobrze. Jednak ja wraz z twoim ojcem, ją zaakceptowaliśmy. Mimo innej narodowości. - matka Minho, mówiła to z czułym uśmiechem, zerkając w stronę jej męża, który przytakiwał jej, na każde słowo. - Jednak... Dlaczego, o to pytasz? Czyżby coś się stało? Pokłóciliście się? Jeśli tak, to nawet, tego nie widać, po was.
- Nie, nie pokłóciliśmy się. - Minho, westchnął.
- Czyżbyś chciał nam powiedzieć, że...- mężczyzna chrząknął, zerkając to na żonę, to na syna, a następnie w stronę korytarza. W końcu pochylił się, nad stołem, ku synowi z poważną miną. - Wpadliście?! - pan Yunkyum, starał się powiedzieć, najciszej, jak potrafił, mimo iż targały nim emocje. Było, to słychać w jego poważnym i nieco spanikowanym głosie. Do tego brzmiał tak, jakby miał gulę w gardle. Jakby, tego było mało, na jego twarzy malowało się pewnego rodzaju przerażenie i... Nadzieja? U jego matki, także, gdy próbowała zakrywać dłonią usta męża w obawie, iż dziewczyna usłyszy ich z pokoju.
Minho, w tym czasie prawie zakrztusił się popijaną herbatą, gdy usłyszał te słowa. Odsunął szybko kubek, dotykając palcami ust, gdy próbował przełknąć, prawie wyplutą zawartość.
- Co?! Nie, nie, nie, nie! - zaprzeczał, machając energicznie głową i dłońmi, na boki. Pokasływał, przy tym, bowiem tym razem, zakrztusił się swoją śliną. Niedowierzał w pytanie ojca, ale czym się dziwił? Chyba każdy rodzic pomyślałby, o czymś takim, gdyby ich dziecko zaczęło zadawać, takie pytania! - Ja... Chciałem znać waszą opinię, na jej temat, bo mam kolejne pytanie do was.
- Cholera Minho, zawału zaraz, przez ciebie dostaniemy! Jeśli faktycznie, to nie wyznanie, że zostaniemy dziadkami, to co?! - ojciec Minho, jęknął zły, starając się nie być za głośno. Odsunął się nieco, gdy jego żona ponownie chciała zakryć mu usta dłonią. Ta rozmowa była prywatna, więc nikt nie chciał, zwłaszcza Minho, aby Marta, cokolwiek usłyszała.
- Spokojnie tato... - czarnooki westchnął ciężko. - Powiedzieliście mi, że akceptujecie Martę. Cieszy mnie to niezmiernie. Jednak, to pytanie pokaże mi, czy na pewno.
- Ten dzieciak naprawdę testuje moją cierpliwość! - pan Choi wzdychał, prawie czerwieniejąc ze złości. - Mów, że w końcu, o co chodzi! - dodał, przez zęby, nadal starając się trzymać dyskrecję.
- Chcę wiedzieć, czy gdybym po odbytej służbie wojskowej, chciał poprosić ją, o rękę, to przyjęlibyście tą decyzję? - rodzice Minho, wręcz zbladli, słysząc to pytanie, bowiem nie spodziewali się takich zamiarów z jego strony. Popatrzyli, na siebie i znowu, na niego nie wiedząc w sumie, co odpowiedzieć.
Minho, był dorosły i doceniali to, że ważna jest również dla niego opinia rodziców. Jednak w tym przypadku mógł tego nie robić. Przecież wiedział bardzo dobrze, że polubili Martę i nie przeszkadza im fakt, że pochodzi z całkowicie innego kraju. Z drugiej zaś strony rozumieli jego obawy i pytanie. Nie w każdej Koreańskiej rodzinie, było akceptowane mieszane małżeństwo. Bardziej zaczęli mieć obawy, co się wydarzy, jeśli fani dowiedzą się, o jego zaręczynach, gdy wyjdzie, to na jaw. Nie chcieliby, aby przez sławę Minho, dziewczyna cierpiała i żyła pod ciągłą presją, że ktoś coś jej zrobi...
- Minho, synu... - Pan Choi wstał z miejsca, podchodząc do swojego syna. Dotknął jego ramienia, zerkając to na niego, to na swoją żonę. - Jesteśmy wyrozumiałymi rodzicami i na tą chwilę, lubimy Martę. Znamy ją jednak za krótko, aby odpowiedzieć ci już teraz, na to pytanie. Jednak zapewniam cię, że jeśli nadal będziecie tak w sobie zakochani, jak teraz. I ten związek przetrwa waszą rozłąkę, to przyjmiemy z szacunkiem każdą twoją decyzję. - odparł, na co pani Choi, kiwała twierdząco głową, na jego słowa. - Jednak... - pan Yunkyum zawahał się, sprawiając tym, że czoło Minho, nieco się zmarszczyło, a oczy patrzyły, na niego z niepokojem. - Czy poznałeś już może jej rodziców? Wiesz... Nie chcemy cię martwić, ale tu może być problem. Wiem, że nie powinienem, tego mówić, bo ich nie znam, ale... Zauważ, iż Marta, bez problemu może się z nami porozumieć. Jednak ty z jej rodzicami i oni zapewne z tobą, już nie. - mężczyzna westchnął, ściskając pokrzepiająco bark syna, gdy ten opuścił zmartwiony głowę, myśląc intensywnie, nad jego słowami.
Niezmiernie cieszył się, że jego rodzice, na tyle akceptują brunetkę, że aktualnie nie mają przeciwskazań, aby poślubił ją za kilka lat. Jednak jej rodzice, mogą mieć co do tego związku wątpliwości. Marta, była jedynaczką. Oczkiem w ich głowie. Na pewno nie zadowalał ich fakt, że aktualnie mieszkała tak daleko. A, co dopiero, że miałaby wyjść za Koreańczyka?! Do tego - o zgrozo - z którym zostanie po ślubie w Korei!
- Wiem tato. Mam, tego świadomość i o ile dałoby radę, to może menadżer pozwoliłby mi polecieć z nią do Polski? Jeśli będzie, to przed zaciągnięciem się do wojska, to postaram się nauczyć polskiego. Najlepiej od Marty, lub od zaufanego nauczyciela, abym cokolwiek zrozumiał. Albo umiał coś, o sobie powiedzieć. Jeśli miałoby, być to po wojsku, to sumiennie uczyłbym się polskiego w wolnych chwilach.
- Minho, rozumiemy wszystko i wiemy, że masz duże ambicje, aby to uczynić, jednakże nie chodzi, tylko o nauczenie się ich języka. Masz w ogóle pojęcie, że jest on jednym z trudniejszych języków? Zaraz po naszych azjatyckich? - ojciec Minho, pokręcił głową, siadając się z powrotem, na miejsce.
- Owszem mam i mam podejście, że skoro Marcie i Oli, udało się nauczyć koreańskiego, to mi uda się ogarnąć nieco polski.
- Kochanie, ale ty masz problem z samym angielskim, a co dopiero polskim! - tym razem odezwała się jego matka.
- Ale z polskim mogę mieć większą styczność, dzięki Marcie, czy Oli, jej przyjaciółce.
- Rozumiemy Minho, ale... Chodzi, mi też bardziej, o fakt, czy rodzice Marty, zgodzą się, na małżeństwo swojej córki z Koreańczykiem? Nie wiesz przecież, jaka u nich panuje tradycja. Czy chociażby oczekiwania, wobec wybranka, na męża. - ojciec Minho, starał się tłumaczyć dość cicho. To nie było łatwe, bowiem momentami podnosił mu się głos. - Może tak się zdarzyć, że ona interesuje się Azją i wręcz uwielbia chociażby Koreę, ale jej rodzice mogą mieć do tego inne podejście. Rozumiesz, prawda Minho?
- Tak tato, rozumiem. - Minho, westchnął ciężko z poważną miną, podpierając twarz pięścią, na wysokości ust i brody.
- Dobrze, a teraz idź tam do niej i nie wiem... Przytul ją, czy coś, bo aż nam się serce kraje, gdy słyszymy jej... Właśnie, nie słychać już płaczu. - ojciec Minho, zmarszczył czoło i zerknął w stronę korytarza, gdzie były drzwi do pokoi.
- Cholera! Myślicie, że słyszała naszą rozmowę? - zapytał spanikowany Minho, wręcz spinając się cały, niczym struna.
- Na pewno nie. Jestem pewna. że ktoś z nas, usłyszałby otwierające się drzwi. Może po prostu się położyła i zasnęła? - skwitowała pani Choi, zbierając już brudne talerze do umycia.
Minho, westchnął ciężko, czując jak serce, zaczyna mu dudnić mocno w piersi. Pokiwał głową, dziękując przy okazji rodzicom za to, co powiedzieli. Skoro znał opinię swoich opiekunów, to wystarczyło, tylko w jakiś sposób porozmawiać z rodzicami Marty. Jeśli rzecz jasna w ogóle będzie w stanie coś powiedzieć po polsku, bo tylko ten język, znali jej rodzice. I, o ile w ogóle spotka go zaszczyt, podróży do Polski i poznania ich...
Minho, ustał przy drzwiach i mimo, iż po drugiej stronie, było jego własne, prywatne miejsce, to i tak zapukał przed wejściem. Gdy nikt mu nie odpowiedział wszedł do środka. Jego oczom rzuciła się sylwetka dziewczyny, która leżała do niego tyłem, na prawym boku. Jej rozwalone, na poduszce, ciemnobrązowe włosy, były nieco jaśniejsze, przez wpadające, przez okno światło. Ten widok wywołał smutek, na twarzy Choi. Domyślał się, jak wieść, o wojsku, mocno zszokowała dziewczynę. Emocje musiały naprawdę ją zmęczyć, skoro zasnęła, bądź leżała załamana w ciszy. Bardziej obstawiał, to drugie, mimo iż widział, jak bok dziewczyny, powoli opada i się podnosi w takt spokojnego oddechu.
Choi podszedł do posłania i położył się zaraz za jej plecami, na wolnym od brzegu miejscu. Obejmując Martę, przy brzuchu, schował twarz w jej długich i miękkich włosach. Przymknął swoje powieki, gdy poczuł w oczach łzy. Pałał się ciepłem i bliskością dziewczyny. Starał się być twardy i być dobrej myśli, ale zbyt wiele obaw próbowało stłamsić jego wiarę.
- Śpisz? - zapytał szeptem, marszcząc w bólu swoją przystojną twarz. W odpowiedzi poczuł, jak dziewczyna kręci przecząco głową i po chwili odwraca się w jego stronę. Niemalże wtuliła się w jego szeroki tors, pociągając cicho nosem, co wywołało ból w sercu Choi.
- To jest pewne? Twoje pójście z chłopakami do wojska? - raper odsunął się, aby spojrzeć, na nieco poczerwieniałą i zapłakaną twarz dziewczyny. Od razu zaczął ścierać te niepotrzebne ślady łez z jej policzków, pomieszane z tuszem. Serce mu się krajało, gdy widział ukochaną w takim stanie. Jednak wiedział, że niezależnie od tego, czy wieść, o wojsku nastąpiła teraz, czy stałoby się to za kilka lat, jej reakcja byłaby podobna. Bądź taka sama...
- Jeszcze nie, ale podejrzewam, że to będzie najlepsza opcja. - długie i szczupłe palce Choi, pogładziły ciemne włosy Marty, gdy jej zaczerwienione oczy, wpatrywały się w niego uważnie. Gdy Minho w nie spojrzał, te znowu się zaszkliły, przez co te jego także. Następnie poczuł, jak dziewczyna wtula się w niego mocno, szlochając wprost w jego klatkę piersiową. Od razu poczuł wielki ból w sercu. Nie lubił, gdy dziewczyna płakała, więc od razu przytulił ją mocno. Gładził pokrzepiająco jej drobne plecy, całując czule jej głowę. - Nie płacz maluszku, proszę cię. - Minho, szepnął i oderwał od siebie Martę. Klął w duchu, że i on ma w oczach łzy, oczekując od niej, aby nie płakała. Jednak, to było silniejsze od niego. Też nie umiał wyobrazić sobie tej rozłąki. - Dwa lata miną szybko, zobaczysz. Poza tym, dadzą nam przepustki, więc przez ten czas zdążymy się jeszcze parę razy zobaczyć. Do tego dochodzą telefony, czy listy, co brzmi romantycznie. - starał się ją pocieszać, ponownie ocierając jej policzki z łez. - Nie zostawię cię przecież samą, na tak długi okres. - mężczyzna uśmiechnął się czule i sam otarł swoje łzy, gdy poczuł, jak spływają po jego policzkach. - Będzie dobrze maluszku. Damy radę. - skwitował i pokrył jej drobne usta tymi swoimi, pełniejszymi. Gdy zaprzestali, nie minęła chwila, a oboje zasnęli w swoich objęciach, bez uprzedniego przebrania się w piżamy.
*
- Dzień dobry! - krzyknęła dziewczyna w korytarzu i uśmiechnęła się, na widok matki Taemina.
- Oh, kogo ja widzę?! Witaj Ola! - kobieta przytuliła dziewczynę i zmarszczyła od razu w zabawny sposób nos. - Jesteś sama?
- Nie proszę pani, Taemin, zaraz przyjdzie. - uśmiechnęła się, podążając za kobietą, która w tym samym czasie gestykulowała dłonią, aby ta poszła za nią do kuchni.
- Jak miło, że wpadliście. Akurat trafiliście, na sam obiad. - kobieta zachichotała wesoło. - Mój mąż też zaraz powinien przyjść, więc zapewne ucieszy się, że przyszłaś... O! O wilku mowa! - skwitowała słysząc rozmowy, na korytarzu. Po chwili obie z Olą, ujrzały Taemina, wraz z ojcem.
- Dzień dobry. - Ola, uśmiechnęła się i lekko ukłoniła.
- Chyba dziś, jest jakiś dzień dobroci dla starszych ludzi. Już myślałem, że nas nie odwiedzisz.
- Tato, przecież wiesz, że ona studiuje i do tego pracuje w cukierni, przez co nie zawsze ma czas. Tym bardziej ostatnio.
- To jest ta cukiernia, nad którą mieszkasz z przyjaciółką?
- Tak.
- To ilu was tam pracuje?
- Trzech, albo czterech. Zależy od mojej przyjaciółki. Ona praktycznie, tylko u mnie dorabia. Jej pracą jest sprzątanie w domu chłopaków z zespołu Taemina, gdy ich nie ma.
- Naprawdę ona sprząta u tych chłopaków? - pan Lee z niedowierzaniem wskazał, na swojego syna, zerkając po wszystkich.
- Tak tato, u nas.
- Prześlij swojej przyjaciółce szczere kondolencje...
- Tato! - Taemin, jęknął niezadowolony, patrząc w taki sam sposób, na ojca, co rozbawiło resztę.
Gdy Ola, pomagała pani Lee przygotować stół do obiadu, Taemin zajął się rozmową ze swoim ojcem. W końcu cała czwórka przysiadła do stołu. Taesuna, nie było, bowiem tak samo, jak i brat Minho, ostatnio przystąpił do wojska. To sprawiło, że sprawą w związku której tutaj przyjechali, nie była łatwa. Taemin, nie umiał sobie wyobrazić tego, jak ma powiedzieć rodzicom, że ich drugi syn, też niedługo przystąpi do wojska? Co prawda prawdopodobnie, ale wolał myśleć tak, jakby faktycznie miało się tak wydarzyć.
- Tak w ogóle to przyjechaliśmy do was, bo mam wam coś do powiedzenia. - Taemin, oblizał z powagą swoje usta, zerkając smutno po rodzicach. Siedząca obok niego Ola, zerkała w jego stronę z równie smutną miną, ściskając pod stołem jego dłoń. Chciała dodać mu tym otuchy.
- Chyba nie chcecie nam powiedzieć, że... Macie zamiar się rozstać? - zapytała nieco przestraszona mama Taemina. Dotykała dłonią swojej klatki piersiowej, jakby zabolało ją serce, na samą myśl, o takim scenariuszu.
- To nie to mamo. - szatyn odparł, po czym westchnął głośno i głęboko, patrząc ponownie, na rodziców. - Prawdopodobnie idę do wojska od listopada.
- Co?! - odpowiedzieli równocześnie jego rodzice, patrząc po sobie w wielkim zaskoczeniu. - Dlaczego tak szybko? Przecież... Dopiero co Taesun, tam poszedł, a ty jesteś od niego dwa lata młodszy! Masz dopiero dwadzieścia cztery lata!
- Wiem. Dla mnie też jest, to szokujące. Chodzi, o to, że Onew dostał wezwanie do wojska. Zaraz za nim pójdzie Jonghyun, więc zostaniemy w trójkę. Ja, Minho i Kibum. W końcu oni też pójdą, bo są w tym samym wieku, a ja zostanę, na końcu i co? Później będą czekać, na mnie? Menadżer zaproponował nam dwie opcje. Pierwsza, że faktycznie idziemy zgodnie z wiekiem, zawieszamy działalność zespołu. Wydajemy mini albumy, gramy w dramach i programach. Druga zaś, jest taka, że idziemy wszyscy jednocześnie do wojska. Po spotkaniu z menadżerem stwierdziliśmy, że gdy pójdziemy tam wszyscy, to będzie najlepszy pomysł. Jednak każdy ma, to jeszcze rozważyć. - małżeństwo pokiwało potakująco głowami, na znak, iż go rozumie, starając się ukryć łzy, gromadzące się w oczach. Następnie oboje spojrzeli, na smutny wyraz twarzy Oli. Zerkała, to na nich, to na ich syna, ze smutną miną. Nadal dana informacja, była dla niej ogromnym szokiem. - Jednak plus jest taki, że przez te dwa lata, będę miał do wykorzystania przepustki. Z tego co się orientowałem, będę miał do wykorzystania, na ten okres, nieco ponad dwadzieścia dni.
- Olu... - zaczęła smutno pani Lee, chwytając dłonie dziewczyny. - Możemy się, tylko domyślać, co czujesz, na takie wieści, gdy sami jesteśmy zszokowani. Wiedz, że, gdy nasz syn pójdzie do wojska, ty będziesz tutaj w każdej chwili mile widziana. - zielone tęczówki spojrzały, na nią pełne nadziei, mimo gromadzących się w nich łez. Mama Taemina, wtuliła ją w siebie mocno, przez co z jej oczu spłynęły łzy. W oczach kobiety, jak i na jej policzkach, także się pojawiły. Ta bliskość sprawiła, że emocje pękły w dziewczynie. Bardzo nie chciała rozstawać się z Taeminem, na tyle czasu. Rozumiała jednak, że tego nie przeskoczą, bowiem służba była obowiązkowa. A może wyjdzie tak, że ta rozłąka jeszcze bardziej ich do siebie zbliży? A ona sama wyzbędzie się uczuć do drugiego Lee, dopełniając większą miłością te do Taemina? Jednakże... Czy naprawdę w głębi serca, na to liczyła?
- Dziękuję, jesteście państwo bardzo mili i doceniam, to bardzo. - zaszlochała, czując, jak nieduża męska dłoń chwyta ją w formie pokrzepienia. Ola, oderwała się od pani Lee i spojrzała, na Taemina, który uśmiechał się do niej czule. Widziała, że wierzył w przetrwanie ich związku, jednak... Jego oczy patrzyły, na nią smutno.
- Będzie dobrze, zobaczysz. - tym razem, to chłopak przytulił ją i pocałował w bok głowy. Jego dłonie czule gładziły jej ramiona i głowę. Taki widok, był dla jego rodziców bardzo rozczulający, więc z uwielbieniem wpatrywali się w parę.
*
- Cześć wam! - Marta, przywitała się wesoło wchodząc do pierwszej kuchni. Zastała tam, tylko Gongchana, który uśmiechnął się do niej i przytulił, odpowiadając jej również przywitaniem. Dziwiło ją to, bowiem ruch w cukierni, jak na tą porę, był bardzo duży. Gongchan, będąc tutaj samemu, na pewno z trudnością obsługiwał, tych wszystkich klientów. - A gdzie wcięło resztę?
- Sujuna, jest standardowo, na dole. Ola, poszła zrobić zakupy, a jeśli chodzi ci, o twoje zastępstwo, to siedzi, na górze.
- Taemin, jest na górze? - uniosła brew, udając zaskoczenie. - Aha... To ładnie mnie tu zastępuje. - Marta, prychnęła z ironią, gdy patrzyła, na drzwi wejściowe do mieszkania. Nie było jej prawie tydzień, bowiem przedłużyli z Minho, swój pobyt w Incheon. Tak więc reszta, na pewno miała ciężej w pracy. To, że Taemin, miał ją zastąpić, było oczywiście żartem ze strony wszystkich. Nie mógł się przecież narażać! Chociaż... Kto tam wie, co wszyscy wymyślili? Może jednak faktycznie, na coś się przydał? Bardzo śmiesznie byłoby, gdyby okazało się, że obsługiwał ludzi w przebraniu.
- Uwierz mi Marta, że bardzo dobrze pomagał, mimo iż, tylko tak sobie śmieszkowaliśmy z tym zastępstwem za ciebie. - No odparł z pełnym podziwu uśmiechem, jakby opowiadał jej, o jakiejś mistycznej rzeczy.
- Naprawdę?! - Marta, była w ogromnym szoku, na słowa przyjaciela. Nie spodziewała się, aby Taemin, podjął takie ryzyko. Zwłaszcza, że była ostatnio, na niego nagonka za to, że jest w związku. - Ale musiał być mocno zamaskowany, aby nikt go nie rozpoznał, co?
- Tak. Miał jakieś peruki i zawsze pracował w maseczce, lub do tego zakładał okulary zerówki. Sama Ola, była zdziwiona z jego obrotnej pracy. Jednak, o mały włos nie został nakryty, przez jakąś młodą dziewczynę! Musiałem ją przekonywać, iż to jest brat Sujuny, Minwoo. A nie Taemin z Shinee. Po tym incydencie, woleliśmy już nie ryzykować.
- A, więc to tak... - Marta, pokiwała głową i zerknęła, na wchodzącego do cukierni klienta. - Masz dużo ludzi, a jesteś sam, więc pójdę przywitać się z Sujuną, przebiorę się i zejdę ci pomóc. Bo pewnie ledwo wyrabiasz się, na czas.
- Spokojnie, daję radę. Nie zapominaj, że Sujuna, jest na dole, więc ją wołam, gdy nie daję rady, a Ola, pewnie zaraz wróci z zakupów.
- Oh, rozumiem Gongchan, że jesteś samowystarczalny, ale mimo wszystko, mam zamiar pomóc.
- Ok, jeśli już musisz. - No westchnął teatralnie, po czym się zaśmiał, widząc ponurą minę Marty, krzyżującej z niezadowoleniem ręce. - A tak w ogóle, to powiedz mi... Czemu nie ma z tobą Minho? Myślałem, że miał przyjechać tu z tobą i wziąć Taemina, ze sobą, do ich dormu.
- Jest tutaj. Siedzi w samochodzie dla swojego bezpieczeństwa. Naprawdę nie zauważyłeś tego, że nie mam przy sobie torby z ubraniami? Z twoim wzrokiem jest naprawdę źle... - dziewczyna zacmokała, kręcąc z niezadowoleniem głową.
- Z moim wzrokiem wszystko gra i wiesz co? Wcale za tobą nie tęskniłem... - brunet prychnął, idąc w stronę kasy, aby obsłużyć klienta.
Marta, ruszyła za nim i gdy ci zostali obsłużeni, kontynuowała rozmowę.
- I tak stwierdzam, że powinieneś zainwestować w jakieś okulary, lub soczewki. Nawet wiele ci zajęło, aby zrozumieć, że Sujuna, robi do ciebie maślane oczka.
- Yah! Jeszcze słowo, a obiecuję ci, że zamknę cię zaraz w piwnicy i nawet twój chłoptaś ci nie pomoże.
- Nie strasz, nie strasz, bo się ze... - Marta, nie dokończyła, bowiem No zakrył jej usta dłonią. Patrzył gromiącym wzrokiem, to na nią, to na kilka osób, siedzących blisko baru. Zerkali w ich stronę ze zmarszczonymi oczyma, niedowierzając w to, jak dziewczyna może tak się odzywać do starszego kolegi?! Przecież w Korei, to było wręcz niedopuszczalne!
- Chyba Choi nie miał okazji, aby się wygrzmocić u rodziców, skoro wróciłaś, taka pyskata. - odparł tak, aby tylko dziewczyna, to usłyszała.
- Bardzo śmieszne... - brunetka mruknęła, gdy jej usta były już wolne.
- A tak w ogóle, to w sumie dobrze pomyśleliście, abyś ty weszła, jako pierwsza i zbadała sytuację, jaka panuje w cukierni. Nie fajnie byłoby, jakby ktoś go rozpoznał, a tym bardziej u boku dziewczyny, która jest zagadką dla wszystkich pismaków.
- Wiesz, w końcu to mój chłopak, co nie? Chodź raz pozwolił mi, abym to ja, o niego zadbała. - Marta, zaśmiała się. Zerknęła w stronę szyb i drzwi wejściowych, za którymi było widać czerwone auto.
- Teraz masz szansę, go tu zaciągnąć, póki jeszcze uczniowie nie skończyli lekcji. A raczej uczennice. - brunet uśmiechnął się przebiegle, wycierając dłonie w ścierkę po tym, jak umył kilka szklanek.
- Masz rację. Dobra! To idę szybko przywitać się z Sujuną, a później skoczę po pana charyzmatycznego. - uśmiechnęła się i zrobiła, co mówiła. Następnie wyszła w mgnieniu oka z budynki, a po dłuższej chwili wróciła już, ze swoim ukochanym. Minho, na wszelki wypadek założył okulary przeciwsłoneczne, czapkę z daszkiem i maseczkę lekarską. Na szczęście nikt nie zwrócił, na nich większej uwagi, a istniało przecież ryzyko, że mogliby.
Obaj mężczyźni, przywitali się ze sobą niedźwiedzim uściskiem w kuchni, wymieniając ze sobą kilka słów. Nagle dziewczyna szybko pociągnęła za sobą Minho, na odchodne mówiąc Gongchanowi, że zaraz do niego zejdzie. Dlaczego? Bowiem No rozpoczął temat, o podejrzanej ciemnoróżowej plamce, na jej szyi. Oczywiście mierząc ich, przy tym sugestywnym spojrzeniem.
Gdy para weszła do wnętrza mieszkania, zrobiła zaskoczone miny, gdy ujrzeli, jak Taemin, sprząta w salonie. W tle leciała jakaś piosenka, którą podśpiewywał pod nosem. A, gdy tylko ich ujrzał, to o mało co nie zwalił figurek z komody z tego szoku. W końcu ratując sytuację z zażenowaniem, na twarzy, zaprzestał swojej czynności, jaką było namiętne ścieranie kurzy. Podszedł do nich i przywitał się. Śmiał się, przy tym głupio, gdy Choi zażartował sobie, że jedyne czego mu brakuje, to sukienki uroczej sprzątaczki.
Marta w tym czasie zniknęła w pokoju, aby się przebrać. Gdy, to zrobiła, kazała im się rozgościć, całując swojego ukochanego, na odchodne i wyszła. Owa dwójka udała się do kuchni, aby zrobić sobie coś do picia.
- To, jak ci minął tydzień z Martą? - Choi uśmiechnął się łobuzersko pod nosem, na to pytanie, podczas wyciągania szklanek z górnej szafki. Taemin, tego nie zauważył, przez zasłaniające twarz Choi, otwarte drzwiczki mebla.
- Powiem ci, że wspaniale. Moi rodzice bardzo polubili Martę i... - tu zawahał się, nie chcąc w sumie rozgadywać teraz wszystkim, o swoich cichych planach co do zaręczyn. Jeszcze któryś, przez przypadek by się wygadał, przy brunetce - jak chociażby taki Taemin. - A tego nie chciał. Wtedy cały plan szlag by trafił. Jeśli już naprawdę by nie wytrzymał i chciał się tym z kimś podzielić, bądź poznać opinię, byłby to Onew. Jakoś w takich sytuacjach jemu najbardziej ufał, niż tej rozbrykanej reszcie. On, jak i lider, byli najbardziej rozsądnymi członkami zespołu i cóż... W sumie najlepszymi przyjaciółmi. Z Taeminem, też. Jednak z każdym z nich, miał nieco inną, ale nadal przyjacielską relację.
- Powiem ci, że wspaniale. Moi rodzice bardzo polubili Martę i... - tu zawahał się, nie chcąc w sumie rozgadywać teraz wszystkim, o swoich cichych planach co do zaręczyn. Jeszcze któryś, przez przypadek by się wygadał, przy brunetce - jak chociażby taki Taemin. - A tego nie chciał. Wtedy cały plan szlag by trafił. Jeśli już naprawdę by nie wytrzymał i chciał się tym z kimś podzielić, bądź poznać opinię, byłby to Onew. Jakoś w takich sytuacjach jemu najbardziej ufał, niż tej rozbrykanej reszcie. On, jak i lider, byli najbardziej rozsądnymi członkami zespołu i cóż... W sumie najlepszymi przyjaciółmi. Z Taeminem, też. Jednak z każdym z nich, miał nieco inną, ale nadal przyjacielską relację.
- I...? - zapytał z zaciekawieniem młodszy, po nalaniu do szklanek zawartości soku pomarańczowego.
- I powiedziałem jej, jak i rodzicom, o wojsku.
- Serio? I, jak zareagowała? Gdy ja, o tym powiedziałem rodzicom i Oli, gdy u nich byliśmy, to się popłakała.
- Marta, również. - skwitował Minho, wzdychając na samo wspomnienie owej rozmowy.
Smutny wyraz twarzy dziewczyny, jak i jej łzy, mocno wwierciły się do jego głowy.
Choi pokręcił głową. Następnie chwycił szkło w dłoń i podążył do salonu za Lee, siadając w końcu obok niego, na sofie. Rozłożył jedną rękę, na ramie sofy, za jego plecami, gdy ten, skrzyżował nogi w siadzie tureckim.
- A wam, jak minął ten tydzień? Doszło do czegoś, pomiędzy wami? - Choi poruszył sugestywnie brwiami, upijając sok. Taemin, wręcz przeczuwał, że prędzej, czy później ten wyskoczy z takim pytaniem. Nie mogąc powstrzymać uśmiechu, upił spory łyk chłodnego trunku i odstawił szklankę, na stoliczek.
- Cóż, cały tydzień minął nam wspaniale. Było cholernie namiętnie i gorąco. Codzienne wspólne kąpiele, pocałunki i pełno erotycznych zabaw. Ja zaspokajałem ją, ona mnie. Szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia, że Ola, potrafi tak dobrze obcią...
- Stop! - Zniesmaczony Minho, zakrył usta zaskoczonego Taemina, który prawie wypaplał mu ze szczegółami ostatni tydzień. - Ja nie opowiadam ci z takimi szczegółami, co potrafi Marta, a potrafi wiele. Nie zdradzam ci też, co oboje robiliśmy. Błagam, też tego nie rób. - jęknął zażenowany uznając, że pewne sprawy, powinny zostać zachowane, między parą.
- Chcę po prostu wiedzieć, czy zaliczyliście z Olą, kolejną ''bazę''? - Choi poruszył palcami, w formie cudzysłowu.
- Cóż... Właściwie wczoraj prawie, to zrobiliśmy, jednak czar idealnej atmosfery prysł.
- Co?! Dlaczego? - zapytał zaskoczony Minho, a Taemin, oddał się wczorajszemu wspomnieniu, przeklinając w duchu pewnego wysokiego bruneta. Po czym zaczął opowiadać Minho, całą historię...
Czekoladowe oczy Taemina, patrzyły z uwielbieniem, na leżące przed nim ciało dziewczyny. Ola, miała na sobie już, tylko bieliznę tak, jak i on. Kusiła go spojrzeniem i dotykiem, wodząc zmysłowo palcami, po swoim ciele. Widział po jej zachowaniu, że jest gotowa, na kolejny krok. Chciała mu się oddać. Chciała, aby był jej pierwszym mężczyzną w łóżku.
Taemin, umiejscawiając się między jej udami, zawisł nad nią i zaczął namiętnie całować. Chciał, aby ta chwila, była dla nich tym, co zapamiętają do końca swoich dni. Aby Ola, zapamiętała to dobrze i miło. Wiedział, że jest w stanie temu podołać. Może w życiu miał jedną dziewicę z którą uprawiał seks. Jednak, to było na samym początku, jego doświadczenia w seksie. Teraz miał je, o wiele większe, wiedząc bardzo dobrze, co ma robić.
Drobne dłonie dziewczyny objęły jego policzki, gdy odsunął się, aby na nią spojrzeć. Oboje uśmiechnęli się do siebie, po czym ponownie zatopili swoje usta w namiętnym i nieco agresywniejszym pocałunku. Całowali się tak do czasu, aż Lee zjechał ustami, na jej szyję. Błądził wargami, po bladej skórze, a jego dłonie, zaczęły wodzić leniwie, po ciele Oli. Po chwili jedna z nich, zsunęła się niżej, znikając za materiałem koronkowych majtek. Blondynka zadrżała, gdy palce Taemina, zaczęły wodzić po jej kobiecości.
Mimo, iż była już obyta z jego dotykiem, to jej ciało nadal tak reagowało. Jednak tym razem, pragnęło go bardziej, co sprawiało, że była pewna. Chciała tego tak samo, jak i on. Ba! Nawet sama go poprosiła, aby spróbowali. Nawet jeśli w podświadomości nadal czuła, pewne obawy i lęki. Bała się, że będzie bolało. Jednak uspokajały ją krążące w głowie słowa Marty. Jej zdaniem, jeśli partner dobrze przygotuje partnerkę, są nikłe szanse, na dyskomfort. Te słowa trzymały ją w dobrej nadziei, bowiem Taemin, pokazał już jej, że zna się, na rzeczy. Wiedział, co jej ciało lubi, więc strach był mniejszy, ale nadal żył w jej głowie...
Ola, przymknęła powieki, zaciskając dłonie, na pościeli, na której zaczęła się wić. Jęknęła cichutko, gdy sprawne palce Taemina, przyspieszyły ruchów, na jej kobiecości, aby dać jej przyjemność. Kątem oka zerknęła, na przygotowany już żel i prezerwatywę. Przygryzła dolną wargę. W sumie trochę nie mogła się doczekać, aż przestanie być dziewicą i będzie mogła kochać się namiętnie ze swoim chłopakiem. Te wszystkie pikantne informacje od Marty, co Choi jej ostatnio zafundował sprawiły, że pragnęła sama przeżyć taki seks. A czuła, że z Taeminem, może to być możliwe.
Lee przyspieszył swoich ruchów, szepcząc do ucha Oli, aby doszła. Blondynka wierciła się, pod jego dotykiem, gdy palce szatyna, mocniej napierały, na jej łechtaczkę. Doszła w końcu z jękiem, zaciskając swoje palce, na jego ramionach.
- Mmm, lubię gdy tak jęczysz. - wyszeptał, po czym oboje rozebrali się do naga, wymieniając się pocałunkami. W końcu Lee usiadł, na brzegu łóżka, gdy dziewczyna klęknęła, przed nim. Ujęła w dłoń jego prącie i zaczęła je kosztować, leniwie. Wsuwała je w swoje usta i po chwili z nich wysuwała. Zasysała się, raz mocniej, raz lżej, okrążając językiem dookoła jego żołądź. Taemin, wzdychał zadowolony. Odchylił głowę do tyłu, obejmując dłonią jej kark. Następnie ruchem dłoni, zaczął dyktować jej tempo.
Nagle oboje usłyszeli huk otwieranych drzwi i ciche chichoty. To, był nikt inny, jak Gongchan i Sujuna. Para odskoczyła od siebie w panice, chowając się szybko pod kołdrę. Zdążyli, to zrobić, a w drzwiach stanęła Sujuna i Gongchan, którzy patrzyli, na nich zdezorientowani. Tylko głupi, by się nie domyślił, w czym im przerwali. Zwłaszcza, iż na podłodze turlał się w stronę komody żel intymny, a opakowanie z prezerwatywą, leżało obok łóżka. Wszystko, to musiało spaść w momencie, gdy para w panice wchodziła pod kołdrę.
- Ups, wybaczcie. Gdybyśmy wiedzieli, że się ekhem... Bzykacie, to byśmy przyszli później. - odparł No, niby z wyrzutem sumienia, ale jego uśmieszek zdradzał rozbawienie tą sytuacją.
Rudowłosa zaś, stała osłupiała, niczym zaklęta w kamień i tylko jej oczy skakały, to z Oli, na Taemina. Twarz miała wręcz purpurową.
- No Gongchan! Kang Sujuna! Wynocha z mojego pokoju!
- Cholera Taemin, mega wam współczuję. Niestety tak jest, że zawsze znajdzie się ten, bądź ci, którzy muszą przeszkodzić w amorach. - brunet zaśmiał się i pokręcił głową, bowiem znał takie przypadki, aż za dobrze. I Marta, także. Często, gdy miało dojść, między nimi do jakiegoś zbliżenia - zwłaszcza ich pierwszego i wspólnego seksu - ktoś zawsze pojawiał się w nieodpowiednim momencie. Było nawet tak, że kilka razy prawie zostali przyłapani, na gorącym uczynku. Na szczęście w większej mierze, przez Jinkiego, który z reguły zachowywał takie rzeczy, dla siebie. Raz, było to przez Jonghyuna i Key. Ten pierwszy, chyba niczego się nie domyślił. Zaś ten drugi, także zdawał się nie domyślać, ale minę miał tęgą. Gdyby on i Marta, zostali w końcu przyłapani, przez tę dwójkę, wszyscy by, o tym wiedzieli. Ola i Taemin, coś na ten temat wiedzieli... Gdy zostali przyłapani, przez Kibuma, na szczęście na początku igraszek, dowiedział się, o tym cały zespół. Chodził wtedy i biadolił, kiedy to jego Taeminek, tak dorósł? Jakby zatrzymał się, na tym, że Lee ma nadal piętnaście lat, a nie prawie dwadzieścia cztery.
- To prawda. Trzeba mocno uważać. - Lee zaśmiał się, przeczesując dłonią do tyłu swoje włosy. Zmrużył po chwili oczy, uważnie przyglądając się Choi, a na jego ustach powstał podstępny uśmieszek.
- Co?
- Sądząc po twoim świetnym humorze i śladach, na szyi Marty, to mimo pobytu u twoich rodziców, udało się wam pieprzyć.
- A owszem. I to jeszcze w ten sam dzień, kiedy przyjechaliśmy do nich. - Minho, zaśmiał się podekscytowany, pocierając palcem wskazującym swój podbródek.
Taemin, zaś o mało co nie wypluł soku z buzi, zastanawiając się, jak parze udało się, zrobić coś takiego?! Mając niemalże rodziców Choi, tuż za ścianą?
- Oczywiście tych nie było w domu, bo wyjechali do mojej chorej babci. I jakoś tak wyszło, że po oddzielnych kąpielach i zrobieniu obiadu, zabraliśmy się do tego. - Minho, uśmiechnął się pod nosem, nasuwając obraz twarzy dziewczyny, wykrzywionej w ekstazie. Zaś jej donośne krzyki, kiedy to fundował jej przyjemność, do teraz wybrzmiewały w jego uszach.
- I powiedziałem jej, jak i rodzicom, o wojsku.
- Serio? I, jak zareagowała? Gdy ja, o tym powiedziałem rodzicom i Oli, gdy u nich byliśmy, to się popłakała.
- Marta, również. - skwitował Minho, wzdychając na samo wspomnienie owej rozmowy.
Smutny wyraz twarzy dziewczyny, jak i jej łzy, mocno wwierciły się do jego głowy.
Choi pokręcił głową. Następnie chwycił szkło w dłoń i podążył do salonu za Lee, siadając w końcu obok niego, na sofie. Rozłożył jedną rękę, na ramie sofy, za jego plecami, gdy ten, skrzyżował nogi w siadzie tureckim.
- A wam, jak minął ten tydzień? Doszło do czegoś, pomiędzy wami? - Choi poruszył sugestywnie brwiami, upijając sok. Taemin, wręcz przeczuwał, że prędzej, czy później ten wyskoczy z takim pytaniem. Nie mogąc powstrzymać uśmiechu, upił spory łyk chłodnego trunku i odstawił szklankę, na stoliczek.
- Cóż, cały tydzień minął nam wspaniale. Było cholernie namiętnie i gorąco. Codzienne wspólne kąpiele, pocałunki i pełno erotycznych zabaw. Ja zaspokajałem ją, ona mnie. Szczerze mówiąc, nie miałem pojęcia, że Ola, potrafi tak dobrze obcią...
- Stop! - Zniesmaczony Minho, zakrył usta zaskoczonego Taemina, który prawie wypaplał mu ze szczegółami ostatni tydzień. - Ja nie opowiadam ci z takimi szczegółami, co potrafi Marta, a potrafi wiele. Nie zdradzam ci też, co oboje robiliśmy. Błagam, też tego nie rób. - jęknął zażenowany uznając, że pewne sprawy, powinny zostać zachowane, między parą.
- Chcę po prostu wiedzieć, czy zaliczyliście z Olą, kolejną ''bazę''? - Choi poruszył palcami, w formie cudzysłowu.
- Cóż... Właściwie wczoraj prawie, to zrobiliśmy, jednak czar idealnej atmosfery prysł.
- Co?! Dlaczego? - zapytał zaskoczony Minho, a Taemin, oddał się wczorajszemu wspomnieniu, przeklinając w duchu pewnego wysokiego bruneta. Po czym zaczął opowiadać Minho, całą historię...
Czekoladowe oczy Taemina, patrzyły z uwielbieniem, na leżące przed nim ciało dziewczyny. Ola, miała na sobie już, tylko bieliznę tak, jak i on. Kusiła go spojrzeniem i dotykiem, wodząc zmysłowo palcami, po swoim ciele. Widział po jej zachowaniu, że jest gotowa, na kolejny krok. Chciała mu się oddać. Chciała, aby był jej pierwszym mężczyzną w łóżku.
Taemin, umiejscawiając się między jej udami, zawisł nad nią i zaczął namiętnie całować. Chciał, aby ta chwila, była dla nich tym, co zapamiętają do końca swoich dni. Aby Ola, zapamiętała to dobrze i miło. Wiedział, że jest w stanie temu podołać. Może w życiu miał jedną dziewicę z którą uprawiał seks. Jednak, to było na samym początku, jego doświadczenia w seksie. Teraz miał je, o wiele większe, wiedząc bardzo dobrze, co ma robić.
Drobne dłonie dziewczyny objęły jego policzki, gdy odsunął się, aby na nią spojrzeć. Oboje uśmiechnęli się do siebie, po czym ponownie zatopili swoje usta w namiętnym i nieco agresywniejszym pocałunku. Całowali się tak do czasu, aż Lee zjechał ustami, na jej szyję. Błądził wargami, po bladej skórze, a jego dłonie, zaczęły wodzić leniwie, po ciele Oli. Po chwili jedna z nich, zsunęła się niżej, znikając za materiałem koronkowych majtek. Blondynka zadrżała, gdy palce Taemina, zaczęły wodzić po jej kobiecości.
Mimo, iż była już obyta z jego dotykiem, to jej ciało nadal tak reagowało. Jednak tym razem, pragnęło go bardziej, co sprawiało, że była pewna. Chciała tego tak samo, jak i on. Ba! Nawet sama go poprosiła, aby spróbowali. Nawet jeśli w podświadomości nadal czuła, pewne obawy i lęki. Bała się, że będzie bolało. Jednak uspokajały ją krążące w głowie słowa Marty. Jej zdaniem, jeśli partner dobrze przygotuje partnerkę, są nikłe szanse, na dyskomfort. Te słowa trzymały ją w dobrej nadziei, bowiem Taemin, pokazał już jej, że zna się, na rzeczy. Wiedział, co jej ciało lubi, więc strach był mniejszy, ale nadal żył w jej głowie...
Ola, przymknęła powieki, zaciskając dłonie, na pościeli, na której zaczęła się wić. Jęknęła cichutko, gdy sprawne palce Taemina, przyspieszyły ruchów, na jej kobiecości, aby dać jej przyjemność. Kątem oka zerknęła, na przygotowany już żel i prezerwatywę. Przygryzła dolną wargę. W sumie trochę nie mogła się doczekać, aż przestanie być dziewicą i będzie mogła kochać się namiętnie ze swoim chłopakiem. Te wszystkie pikantne informacje od Marty, co Choi jej ostatnio zafundował sprawiły, że pragnęła sama przeżyć taki seks. A czuła, że z Taeminem, może to być możliwe.
Lee przyspieszył swoich ruchów, szepcząc do ucha Oli, aby doszła. Blondynka wierciła się, pod jego dotykiem, gdy palce szatyna, mocniej napierały, na jej łechtaczkę. Doszła w końcu z jękiem, zaciskając swoje palce, na jego ramionach.
- Mmm, lubię gdy tak jęczysz. - wyszeptał, po czym oboje rozebrali się do naga, wymieniając się pocałunkami. W końcu Lee usiadł, na brzegu łóżka, gdy dziewczyna klęknęła, przed nim. Ujęła w dłoń jego prącie i zaczęła je kosztować, leniwie. Wsuwała je w swoje usta i po chwili z nich wysuwała. Zasysała się, raz mocniej, raz lżej, okrążając językiem dookoła jego żołądź. Taemin, wzdychał zadowolony. Odchylił głowę do tyłu, obejmując dłonią jej kark. Następnie ruchem dłoni, zaczął dyktować jej tempo.
Nagle oboje usłyszeli huk otwieranych drzwi i ciche chichoty. To, był nikt inny, jak Gongchan i Sujuna. Para odskoczyła od siebie w panice, chowając się szybko pod kołdrę. Zdążyli, to zrobić, a w drzwiach stanęła Sujuna i Gongchan, którzy patrzyli, na nich zdezorientowani. Tylko głupi, by się nie domyślił, w czym im przerwali. Zwłaszcza, iż na podłodze turlał się w stronę komody żel intymny, a opakowanie z prezerwatywą, leżało obok łóżka. Wszystko, to musiało spaść w momencie, gdy para w panice wchodziła pod kołdrę.
- Ups, wybaczcie. Gdybyśmy wiedzieli, że się ekhem... Bzykacie, to byśmy przyszli później. - odparł No, niby z wyrzutem sumienia, ale jego uśmieszek zdradzał rozbawienie tą sytuacją.
Rudowłosa zaś, stała osłupiała, niczym zaklęta w kamień i tylko jej oczy skakały, to z Oli, na Taemina. Twarz miała wręcz purpurową.
- No Gongchan! Kang Sujuna! Wynocha z mojego pokoju!
- Cholera Taemin, mega wam współczuję. Niestety tak jest, że zawsze znajdzie się ten, bądź ci, którzy muszą przeszkodzić w amorach. - brunet zaśmiał się i pokręcił głową, bowiem znał takie przypadki, aż za dobrze. I Marta, także. Często, gdy miało dojść, między nimi do jakiegoś zbliżenia - zwłaszcza ich pierwszego i wspólnego seksu - ktoś zawsze pojawiał się w nieodpowiednim momencie. Było nawet tak, że kilka razy prawie zostali przyłapani, na gorącym uczynku. Na szczęście w większej mierze, przez Jinkiego, który z reguły zachowywał takie rzeczy, dla siebie. Raz, było to przez Jonghyuna i Key. Ten pierwszy, chyba niczego się nie domyślił. Zaś ten drugi, także zdawał się nie domyślać, ale minę miał tęgą. Gdyby on i Marta, zostali w końcu przyłapani, przez tę dwójkę, wszyscy by, o tym wiedzieli. Ola i Taemin, coś na ten temat wiedzieli... Gdy zostali przyłapani, przez Kibuma, na szczęście na początku igraszek, dowiedział się, o tym cały zespół. Chodził wtedy i biadolił, kiedy to jego Taeminek, tak dorósł? Jakby zatrzymał się, na tym, że Lee ma nadal piętnaście lat, a nie prawie dwadzieścia cztery.
- To prawda. Trzeba mocno uważać. - Lee zaśmiał się, przeczesując dłonią do tyłu swoje włosy. Zmrużył po chwili oczy, uważnie przyglądając się Choi, a na jego ustach powstał podstępny uśmieszek.
- Co?
- Sądząc po twoim świetnym humorze i śladach, na szyi Marty, to mimo pobytu u twoich rodziców, udało się wam pieprzyć.
- A owszem. I to jeszcze w ten sam dzień, kiedy przyjechaliśmy do nich. - Minho, zaśmiał się podekscytowany, pocierając palcem wskazującym swój podbródek.
Taemin, zaś o mało co nie wypluł soku z buzi, zastanawiając się, jak parze udało się, zrobić coś takiego?! Mając niemalże rodziców Choi, tuż za ścianą?
- Oczywiście tych nie było w domu, bo wyjechali do mojej chorej babci. I jakoś tak wyszło, że po oddzielnych kąpielach i zrobieniu obiadu, zabraliśmy się do tego. - Minho, uśmiechnął się pod nosem, nasuwając obraz twarzy dziewczyny, wykrzywionej w ekstazie. Zaś jej donośne krzyki, kiedy to fundował jej przyjemność, do teraz wybrzmiewały w jego uszach.
- Yhym, zabraliście się do tego. Chyba prędzej ty. Zamiast martwić się zdrowiem swojej babci, ty wolałeś zaspokoić swoje potrzeby i pieprzyć Martę. Nie ładnie Choi. Oj nie ładnie! - Taemin, kpił sobie z kumpla, po czym uniknął poduszki, lecącej w jego kierunku.
- Masz mnie. - zażenowany Choi, podrapał się po karku. - Ale nie bądź taki mądry. - brunet zmrużył groźnie powieki i wskazał przyjaciela palcem, opierając uniesioną nogę w kostce, o zgięte kolano. - Jestem pewien, że gdyby twoja dziewczyna, świeciła ci nieświadomie, przed oczyma opiętym w leginsach tyłeczkiem. Koszulką z dekoltem i przygryzała dolną wargę, to też nie wytrzymałbyś z ciasnymi spodniami w kroku. - mruknął ironicznie, rozciągając zastygłe mięśnie. Chwycił szklankę z pomarańczową cieczą i upił łyk, patrząc na Taemina w chwilowym zamyśle.
- Masz rację. - Lee wykrzywił usta w grymasie.
Nadal czuł ból jaj, po nieudanej akcji z Olą, gdy Sujuna i Gongchan, im przerwali. Mimo przeprosin pary i ich szybkiego ulotnienia się z domu, cała seksualna atmosfera umarła w agonii. Tak, jak umierały wtedy, jego spuchnięte od nadmiaru podniecenia jaja. Może i mogli spróbować jeszcze raz, utworzyć namiętny nastrój. Jednak oboje wiedzieli, że nie zbudują ponownie takiego seksualnego napięcia. W końcu wyszło tak, że Ola, została w pokoju, a on poszedł pod zimny prysznic. W nadziei, że pomoże ostudzić jego podniecenie. Jeśli Ola, miała przeżyć swój pierwszy raz, to nie w takich warunkach. Miał zamiar zapewnić jej ogrom komfortu i relaksu. Próba seksu w stresie, że ktoś ich nakryje, nie wróżyła nic dobrego. - Ogólnie coraz częściej mam takie dni, że pragnę uprawiać seks. Namiętny i gorący. Jednak mam świadomość, że nie będzie tak od razu z Olą. Będzie musiała przywyknąć do wszystkiego, nim nasz seks, nabierze barw.
- Oh Taemin, domyślam się, że ci ciężko, ale w tej sytuacji, ona jest najważniejsza. Pamiętaj, o tym. Daj jej dużo miłości, bezpieczeństwa i poczucie zaufania. Obiecuję ci, że jeśli już, to zrobicie, każdy kolejny seks, będzie bardziej magiczny. - Minho, uśmiechnął się pokrzepiająco do Taemina, który jedynie pokiwał głową, patrząc pusto, przed siebie.
- Matko, ale zapierdziel. - mruknęła niezadowolona Marta, na co Ola, jej przytaknęła, podając szklankę wody z cytryną. Następnie chwyciła swoje naczynie, upijając spory łyk. Skrzywiła się lekko, tak jak i brunetka, bowiem wyciśnięta do wody cytryna, okazała się być wyjątkowo kwaśna.
Przez ostatni incydent, gdy pewna dziewczyna rozpoznała Taemina, większa grupa żeńska, przychodziła tu wręcz codziennie. Wszystko, przez plotkę, jaką owa typiara upubliczniła, na socialmediach, na którą natrafiła, nawet i Ola. Każdy myślał, że jednak udało się ją przekonać, że miała zwidy, widząc Lee Taemina z Shinee. Jak widać, nie było to trafne spostrzeżenie, a sama dziewczyna, musiała być ogromną fanką zespołu. Tak też doszło do tego, że i tak już duży ruch, stał się liczniejszy, a cała załoga pracowała w pocie czoła. Marta, także im pomagała, na przemian chodząc do swojej pracy, gdy chłopaków nie było w dormie.
Marta i Ola, zgromiły wzrokiem dwie grupki dziewczyn, siedzących obok siebie, przy stoliczkach. Obie stały za barem obserwując, jak próbują wyszukiwać wzrokiem, niby widzianego Taemina. Winna całego zamieszania, szeptała do dziewczyn ze swojej grupy, zerkając w stronę okna, nad Martą i Olą. Zapewne mówiła coś, o Gongchanie, widocznym w oknie kuchni. Każda z nich wpatrywała się w tamtą stronę maślanym wzrokiem. Jakby nagle zapomniały, dlaczego tu przybyły?
- Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze zgłoszą, na nas skargę, o to, że ich drobne ciałka, nagle w tajemniczy sposób przybrały, na wadze. - mruknęła Marta w momencie, gdy dołączyła do nich Sujuna. Zdążyła przetrzeć jedyny wolny stolik, oczywiście mordując wzrokiem przybyłe dziewczyny. Nawet, gdy stanęła obok przyjaciółek, nie spuszczała wzroku z tych napalonych fanek.
- A niech tyją! - warknęła tak zła, że prawie rzuciła do szafki butelkę z płynem do czyszczenia. - Lepiej dla mnie! Przynajmniej wtedy Gongchan, nawet, na nie nie zerknie! A ja zaoszczędzę nerwów! - rudowłosa powiedziała, przez zęby z groźną miną, zerkając w stronę przyjaciółek. Te w strachu, aż prawie przytuliły się do siebie ramionami, widząc ten płomienny i pełen mordu wzrok Sujuny.
- Sujuna, kocham, kiedy się złościsz. Jesteś wtedy jeszcze bardziej urocza. - zaczęła uspokajająco Ola, dotykając ostrożnie ramienia Kang, jakby bała się, iż ta zaraz odgryzie jej rękę. - Jednak mam wrażenie, że jeszcze chwila zgrzytania zębami i nie obędziesz się, bez wizyty u dentysty. - Ola, uśmiechnęła się do niej czule. To jednak i tak nie sprawiło, aby młodsza oderwała chociażby, na chwilę wzrok od śliniących się dziewczyn. - I cóż, złość piękności szkodzi, więc lepiej będzie, jak teraz ładnie ze mną pójdziesz do kuchni, na dole, ok? - Ola, mówiła dalej, spokojnym i kojącym głosem, gdy tymczasem Marta, ostrożnie podawała szklankę z wodą Kang.
- Nie! - rudowłosa odebrała naczynie od niej i wypiła wręcz całą zawartość, ani trochę się nie krzywiąc. Ola i Marta, popatrzyły na siebie w szoku, bowiem to prędzej one nie krzywiły się, po wypiciu kwaśnej wody, niż Sujuna. Ta robiła, to za każdym razem, wręcz wykręcając usta i ciało, niczym wyżymaną szmatę. - Bo one, będą mogły bezwstydnie podrywać mojego chłopaka! - mruczała niezadowolona, ściągając na siebie spojrzenia niektórych klientów. Ola i Marta, zaczęła uśmiechać się do nich i przepraszać skinieniem głowy, za zachowanie pracownicy. Bo ta, jak na złość, musiała pokazywać swoje nerwy, gdy jest taki ruch. Nawet jeśli jej chłopak, ani razu nie spojrzał, na tamtą grupkę.
Marta i Ola, zerknęły w bok, bowiem No zmaterializował się nagle, obok lodówki stojącej, przy barze. Marszczył swój nos i brwi, widocznie wszystko słysząc. Zapewne miał już kompletnie dość, marudzenia swojej ukochanej, która, jak na kobietę przystało, wymyślała jakieś niestworzone wizje.
Gongchan, podszedł do o wiele niższej dziewczyny, ujął jej podbródek, przez co ta zerknęła wpierw w jego oczy, a następnie, na usta. Następnie pocałował ją czule, na oczach, tych wszystkich klientów i dziewczyn.
W całym lokalu rozniosły się odgłosy złości i zawodu. To spowodowało, że Sujuna, uśmiechnęła się w usta No, usatysfakcjonowana, że pokazał reszcie do kogo on należy.
- Jesteś od nich słodsza i ładniejsza lisie. - Gongchan, mówił czule, gładząc z dogodną czcią jej dolną wargę kciukiem. Marta i Ola, zerknęły na siebie, prawie parskając śmiechem, gdy odniosły wrażenie, że Kang zaraz obrośnie w złote pióra. - Tylko ty się dla mnie liczysz, a nie te wzdychające do bóg wie czego, napalone laski. Także proszę cię, przestań być zazdrosną zołzą i ładnie słuchaj Oli. I Idź z nią teraz do pracowni, bo dzisiaj nie ma czasu, na żarty, dobrze? - dziewczyna patrzyła, niczym oczarowana w poważne, ale czułe spojrzenie No. Skinęła w końcu poddańczo głową, będąc nieco oszołomiona czułością ukochanego. Następnie grzecznie podążyła, za ciągnącą ją Olą, ostatni raz odwracając się za siebie. Posłała wpierw brunetowi słodki uśmiech, a następnie zmroziła wzrokiem mierzące ją z wyższością dziewczyny. Były dla niej, niczym szkodniki, atakujące piękną zieleninę, na polu. - Co ja się mam z tą dziewczyną. - skwitował bezradnie No i wrócił do wcześniej wykonywanej czynności. Marta, zaśmiała się i na chwilę przysiadła, na stołku, stojącym za ladą. Czuła, jak nogi coraz, to bardziej jej doskwierają. Właśnie mijał kolejny tydzień, jak z bicza strzelił. Według reszty, był jeszcze intensywniejszy, niż poprzedni w co Marta, była w stanie uwierzyć. Ludzi było od groma i praktycznie ledwo wyrabiali się, na czas. Jednak cóż się dziwić? Lokal zyskał dużą popularność, będąc jednym z najlepszych w Seulu. Jeśli oczywiście chodziło, o kawiarnie i cukiernie. Tak też, coraz więcej klientów, zamawiało coś u nich, na różne okazje, jak śluby, urodziny, czy nawet zaręczyny. W dużej części byli, to też zamieszkujący tutaj Polacy. Ale samym Koreańczykom, bardzo zasmakowały polskie wypieki Oli, które były dostępne, tylko u nich.
- Masz mnie. - zażenowany Choi, podrapał się po karku. - Ale nie bądź taki mądry. - brunet zmrużył groźnie powieki i wskazał przyjaciela palcem, opierając uniesioną nogę w kostce, o zgięte kolano. - Jestem pewien, że gdyby twoja dziewczyna, świeciła ci nieświadomie, przed oczyma opiętym w leginsach tyłeczkiem. Koszulką z dekoltem i przygryzała dolną wargę, to też nie wytrzymałbyś z ciasnymi spodniami w kroku. - mruknął ironicznie, rozciągając zastygłe mięśnie. Chwycił szklankę z pomarańczową cieczą i upił łyk, patrząc na Taemina w chwilowym zamyśle.
- Masz rację. - Lee wykrzywił usta w grymasie.
Nadal czuł ból jaj, po nieudanej akcji z Olą, gdy Sujuna i Gongchan, im przerwali. Mimo przeprosin pary i ich szybkiego ulotnienia się z domu, cała seksualna atmosfera umarła w agonii. Tak, jak umierały wtedy, jego spuchnięte od nadmiaru podniecenia jaja. Może i mogli spróbować jeszcze raz, utworzyć namiętny nastrój. Jednak oboje wiedzieli, że nie zbudują ponownie takiego seksualnego napięcia. W końcu wyszło tak, że Ola, została w pokoju, a on poszedł pod zimny prysznic. W nadziei, że pomoże ostudzić jego podniecenie. Jeśli Ola, miała przeżyć swój pierwszy raz, to nie w takich warunkach. Miał zamiar zapewnić jej ogrom komfortu i relaksu. Próba seksu w stresie, że ktoś ich nakryje, nie wróżyła nic dobrego. - Ogólnie coraz częściej mam takie dni, że pragnę uprawiać seks. Namiętny i gorący. Jednak mam świadomość, że nie będzie tak od razu z Olą. Będzie musiała przywyknąć do wszystkiego, nim nasz seks, nabierze barw.
- Oh Taemin, domyślam się, że ci ciężko, ale w tej sytuacji, ona jest najważniejsza. Pamiętaj, o tym. Daj jej dużo miłości, bezpieczeństwa i poczucie zaufania. Obiecuję ci, że jeśli już, to zrobicie, każdy kolejny seks, będzie bardziej magiczny. - Minho, uśmiechnął się pokrzepiająco do Taemina, który jedynie pokiwał głową, patrząc pusto, przed siebie.
*
- Matko, ale zapierdziel. - mruknęła niezadowolona Marta, na co Ola, jej przytaknęła, podając szklankę wody z cytryną. Następnie chwyciła swoje naczynie, upijając spory łyk. Skrzywiła się lekko, tak jak i brunetka, bowiem wyciśnięta do wody cytryna, okazała się być wyjątkowo kwaśna.
Przez ostatni incydent, gdy pewna dziewczyna rozpoznała Taemina, większa grupa żeńska, przychodziła tu wręcz codziennie. Wszystko, przez plotkę, jaką owa typiara upubliczniła, na socialmediach, na którą natrafiła, nawet i Ola. Każdy myślał, że jednak udało się ją przekonać, że miała zwidy, widząc Lee Taemina z Shinee. Jak widać, nie było to trafne spostrzeżenie, a sama dziewczyna, musiała być ogromną fanką zespołu. Tak też doszło do tego, że i tak już duży ruch, stał się liczniejszy, a cała załoga pracowała w pocie czoła. Marta, także im pomagała, na przemian chodząc do swojej pracy, gdy chłopaków nie było w dormie.
Marta i Ola, zgromiły wzrokiem dwie grupki dziewczyn, siedzących obok siebie, przy stoliczkach. Obie stały za barem obserwując, jak próbują wyszukiwać wzrokiem, niby widzianego Taemina. Winna całego zamieszania, szeptała do dziewczyn ze swojej grupy, zerkając w stronę okna, nad Martą i Olą. Zapewne mówiła coś, o Gongchanie, widocznym w oknie kuchni. Każda z nich wpatrywała się w tamtą stronę maślanym wzrokiem. Jakby nagle zapomniały, dlaczego tu przybyły?
- Jak tak dalej pójdzie, to jeszcze zgłoszą, na nas skargę, o to, że ich drobne ciałka, nagle w tajemniczy sposób przybrały, na wadze. - mruknęła Marta w momencie, gdy dołączyła do nich Sujuna. Zdążyła przetrzeć jedyny wolny stolik, oczywiście mordując wzrokiem przybyłe dziewczyny. Nawet, gdy stanęła obok przyjaciółek, nie spuszczała wzroku z tych napalonych fanek.
- A niech tyją! - warknęła tak zła, że prawie rzuciła do szafki butelkę z płynem do czyszczenia. - Lepiej dla mnie! Przynajmniej wtedy Gongchan, nawet, na nie nie zerknie! A ja zaoszczędzę nerwów! - rudowłosa powiedziała, przez zęby z groźną miną, zerkając w stronę przyjaciółek. Te w strachu, aż prawie przytuliły się do siebie ramionami, widząc ten płomienny i pełen mordu wzrok Sujuny.
- Sujuna, kocham, kiedy się złościsz. Jesteś wtedy jeszcze bardziej urocza. - zaczęła uspokajająco Ola, dotykając ostrożnie ramienia Kang, jakby bała się, iż ta zaraz odgryzie jej rękę. - Jednak mam wrażenie, że jeszcze chwila zgrzytania zębami i nie obędziesz się, bez wizyty u dentysty. - Ola, uśmiechnęła się do niej czule. To jednak i tak nie sprawiło, aby młodsza oderwała chociażby, na chwilę wzrok od śliniących się dziewczyn. - I cóż, złość piękności szkodzi, więc lepiej będzie, jak teraz ładnie ze mną pójdziesz do kuchni, na dole, ok? - Ola, mówiła dalej, spokojnym i kojącym głosem, gdy tymczasem Marta, ostrożnie podawała szklankę z wodą Kang.
- Nie! - rudowłosa odebrała naczynie od niej i wypiła wręcz całą zawartość, ani trochę się nie krzywiąc. Ola i Marta, popatrzyły na siebie w szoku, bowiem to prędzej one nie krzywiły się, po wypiciu kwaśnej wody, niż Sujuna. Ta robiła, to za każdym razem, wręcz wykręcając usta i ciało, niczym wyżymaną szmatę. - Bo one, będą mogły bezwstydnie podrywać mojego chłopaka! - mruczała niezadowolona, ściągając na siebie spojrzenia niektórych klientów. Ola i Marta, zaczęła uśmiechać się do nich i przepraszać skinieniem głowy, za zachowanie pracownicy. Bo ta, jak na złość, musiała pokazywać swoje nerwy, gdy jest taki ruch. Nawet jeśli jej chłopak, ani razu nie spojrzał, na tamtą grupkę.
Marta i Ola, zerknęły w bok, bowiem No zmaterializował się nagle, obok lodówki stojącej, przy barze. Marszczył swój nos i brwi, widocznie wszystko słysząc. Zapewne miał już kompletnie dość, marudzenia swojej ukochanej, która, jak na kobietę przystało, wymyślała jakieś niestworzone wizje.
Gongchan, podszedł do o wiele niższej dziewczyny, ujął jej podbródek, przez co ta zerknęła wpierw w jego oczy, a następnie, na usta. Następnie pocałował ją czule, na oczach, tych wszystkich klientów i dziewczyn.
W całym lokalu rozniosły się odgłosy złości i zawodu. To spowodowało, że Sujuna, uśmiechnęła się w usta No, usatysfakcjonowana, że pokazał reszcie do kogo on należy.
- Jesteś od nich słodsza i ładniejsza lisie. - Gongchan, mówił czule, gładząc z dogodną czcią jej dolną wargę kciukiem. Marta i Ola, zerknęły na siebie, prawie parskając śmiechem, gdy odniosły wrażenie, że Kang zaraz obrośnie w złote pióra. - Tylko ty się dla mnie liczysz, a nie te wzdychające do bóg wie czego, napalone laski. Także proszę cię, przestań być zazdrosną zołzą i ładnie słuchaj Oli. I Idź z nią teraz do pracowni, bo dzisiaj nie ma czasu, na żarty, dobrze? - dziewczyna patrzyła, niczym oczarowana w poważne, ale czułe spojrzenie No. Skinęła w końcu poddańczo głową, będąc nieco oszołomiona czułością ukochanego. Następnie grzecznie podążyła, za ciągnącą ją Olą, ostatni raz odwracając się za siebie. Posłała wpierw brunetowi słodki uśmiech, a następnie zmroziła wzrokiem mierzące ją z wyższością dziewczyny. Były dla niej, niczym szkodniki, atakujące piękną zieleninę, na polu. - Co ja się mam z tą dziewczyną. - skwitował bezradnie No i wrócił do wcześniej wykonywanej czynności. Marta, zaśmiała się i na chwilę przysiadła, na stołku, stojącym za ladą. Czuła, jak nogi coraz, to bardziej jej doskwierają. Właśnie mijał kolejny tydzień, jak z bicza strzelił. Według reszty, był jeszcze intensywniejszy, niż poprzedni w co Marta, była w stanie uwierzyć. Ludzi było od groma i praktycznie ledwo wyrabiali się, na czas. Jednak cóż się dziwić? Lokal zyskał dużą popularność, będąc jednym z najlepszych w Seulu. Jeśli oczywiście chodziło, o kawiarnie i cukiernie. Tak też, coraz więcej klientów, zamawiało coś u nich, na różne okazje, jak śluby, urodziny, czy nawet zaręczyny. W dużej części byli, to też zamieszkujący tutaj Polacy. Ale samym Koreańczykom, bardzo zasmakowały polskie wypieki Oli, które były dostępne, tylko u nich.
- Jadłaś coś dzisiaj?
- Hmm? - Marta, oderwała się od myśli, patrząc pytająco, na przyjaciela.
- Trochę niezdrowo zbladłaś. Może, na chwilę cię zastąpię? - zapytał poważnie, ale troskliwie, bowiem zauważył, że dziewczyna ostatnio mało jadła, tak jak i Ola.
Czas był dla nich bezlitosny i czasem cała czwórka, potrafiła zaledwie zjeść ledwo dwa posiłki. Czyli śniadanie i kolacje, bo podczas pracy, nawet o tym nie było mowy. Ola, czuła się głupio, że wykorzystuje Martę, która pracowała też w swojej pracy. Ta jednak, za każdym razem uspokajała ją, że robi to z czystej przyjemności i chęci pomocy. To studziło choć, na chwilę poczucie winy u blondynki.
- Nie trzeba Gongchan. Pewnie ci się wydaje, że zbladłam. Przecież mam jasną karnację, ale dziękuje, że się, o mnie martwisz! - powiedziała entuzjastycznie i mimo dużego zmęczenia, postanowiła podejść do grupki dziewczyn. Grzecznym, lecz dość surowym tonem poprosiła, o wyjście z lokalu, skoro nic nie zamawiają. Bo blokują miejsce, dla chętnych klientów. No uniósł swoją brew, przyglądając się temu z uwagą. Był zmartwiony, ale pełny podziwu zawziętości dziewczyny, gdy grupa zaczęła się z nią użerać, że chowają, gdzieś tutaj Taemina. Marta, starając się trzymać fason i kulturę, zapewniła je, że nikogo takiego nie chowają. Dodała, przy tym, że jeśli dziewczyny będą robić zamieszanie, to zadzwoni, na policję.
Grupka niezadowolonych Koreanek, wstała z miejsca i ruszyła, przed siebie, klnąc pod nosem, na brunetkę. Nawet kilka dziewczyn, trąciło ją z barku, przez co kilku klientów stanęło w jej obronie, gdy ta zatoczyła się, na jeden ze stolików. Gongchan z uwagą obserwował, jak Marta, dziękuję klientom, patrząc na nich z niemrawym uśmiechem.
A, gdy odwróciła się do nich plecami, aby wytrzeć stoliczek, zmarszczyła swoją twarz. Zaczęła dziwnie oddychać, przez usta, jakby zrobiło jej się słabo. Gongchan, chciał do niej podejść, ale dziewczyna nagle zmieniła postawę, jakby nic się nie wydarzyło.
- Na pewno wszystko ok? Nawet oddychasz dziwnie ciężej i tak wiem, jesteś blada z natury, ale... Nie, aż tak.
- Tak, jest ok i powtórzę, to jeszcze raz. Wydaje ci się, No Gongchan. A teraz proszę zrób mi chociaż cappuccino, ok? A ja w tym czasie skoczę szybko do łazienki. - odparła i udała się w stronę korytarza, gdzie były łazienki dla gości. No odprowadził ją zmartwionym wzrokiem i westchnął ciężko.
- Mam nadzieję, że tylko tak mi się wydawało, że zbladłaś... - skwitował pod nosem, odwracając zmarszczoną w niezadowoleniu twarz.
- Marta? Marta?! - Ola, nawołując przyjaciółkę, weszła w głąb mieszkania. - Marta, wszystko w porządku? - spojrzała zmartwiona, na dziewczynę, która wyszła dosłownie przed chwilą z łazienki. Marta, trzymała się za brzuch, nie wyglądając za dobrze. I tak samo widocznie się czuła, bowiem miała zniesmaczony wyraz twarzy. W sumie od rana była dziwnie blada i wręcz nie przypominała siebie. Mimo, iż chodziła uśmiechnięta, to jej mina, gdy myślała, że nikt nie patrzy, robiła się struta. Gdy było już po południu, narzekała Oli, że boli ją żołądek i czuje mdłości, zwalając wszystko, na śniadanie, lub nieregularne posiłki. Ola, nie widziała wpierw nic w tym złego, bowiem ją samą, pobolewał brzuch i pomyślała, że Marta, ma rację.
Podejrzenia, że jednak z Martą, jest gorzej, pojawiły się, gdy stojąc za ladą z wypiekami, nagle bez słowa ruszyła biegiem, na górę. Zasłaniała, przy tym usta dłonią, jak każdy, kto bałby się, że zaraz zwymiotuje. Ola, będąca w kuchni, na tym samym poziomie, co schody, zauważyła to. Wręcz od razu ruszyła zaniepokojona za Martą.
- Czuję się chyba gorzej, niż rano. Właśnie zwymiotowałam. - odpowiedziała słabo i ruszyła ślamazarnie w stronę hokerów, stojących przy wyspie kuchennej. Trzymała się, przy tym za obolały brzuch. Jej oddechy były głębsze i szybsze, gdy siadała, na jednym z nich.
- Właśnie widzę, że jesteś jakaś taka nie do życia. - skwitowała młodsza, patrząc na mizerną twarz dziewczyny, gdy tylko podeszła bliżej.
- Chyba faktycznie coś mi zaszkodziło, bo nadal strasznie mnie mdli. Myślę, że to wina tego śniadania, bo też narzekałaś, że ci niedobrze.
- Może być. - blondynka pogładziła czule przyjaciółkę po ramieniu. - Zrobię ci miętowej herbaty. Może ci pomoże? - dodała z troską i podeszła do czajnika. - Sobie też w sumie zrobię, bo faktycznie, mnie też nadal mdli. - westchnęła, a do jej uszu doszły przytłumione jęki zielonookiej, gdy ukryła twarz w zgiętych, na ladzie rękach. - A może, to te ogórki kiszone, co wczoraj jadłaś?
- Cóż... Może być. - Marta, westchnęła kwaśno, gdy patrzyła tępo, na przyjaciółkę.
- A mówiłam, abyś nie jadła tych ogórków, na noc, bo mają twardą skórę? Ale nie, ty oczywiście musiałaś postawić, na swoim.
- Nie moja wina, że przed okresem mam takie zachcianki! Poza tym, sama jednego zjadłaś! I też cię mdli! - brunetka zamarudziła niezadowolona, na co Ola, jej przytaknęła, bowiem miała rację. I, gdy miała jej coś odpowiedzieć, usłyszał nagle szybkie kroki, trzask drzwi łazienki i specyficzny dźwięk torsji. Z niepokojem spojrzała w tamtą stronę. Tym razem usłyszała, jak dziewczyna wręcz się męczy, nie mając czym wymiotować. Odgłosy dochodzące z łazienki były tak okropne, że samą Olę, aż ściskało w żołądku.
Blondynka westchnęła ciężko, wrzucając parę liści mięty do niedużego garnuszka. Następnie wyrzuciła słoik z przeklętymi ogórkami i zaczęła szukać dodatkowo jakiś leków, na mdłości. Odgłosy torsji ucichły, zostając zamienione, na przekleństwa w ich ojczystym języku. Ola, zerknęła smutno w tamtą stronę, mając nadzieję, że napar z mięty załagodzi dolegliwości przyjaciółki. Zalała, więc liście prawie gorącą wodą i przykryła garnuszek talerzykiem, aby zrobił się specjalny napar.
Ola, uniosła wzrok, słysząc dźwięk otwieranych drzwi. Spojrzała troskliwie, na Martę, gdy ta wychodząc z łazienki, spojrzała na nią bez wyrazu. Wyglądała jeszcze gorzej, niż kilka chwil temu.
- Myślę, że powinnaś tu zostać i odpocząć, bo wyglądasz naprawdę kiepsko. I z tego co wiem, chłopacy kończą dzisiaj szybciej swój grafik. Mogłabym, więc zadzwonić do Minho i zapytać, czy nie mógłby przyjechać i się tobą zaopie...
- Nie ma mowy! - Marta, warknęła oburzona, przerywając tym niekulturalnie wypowiedź przyjaciółki. - Jest zbyt duży ruch i beze mnie będziecie się ledwo wyrabiać! Wypiję herbatę i będę, jak nowonarodzona! Na pewno już zwróciłam całą zalegającą zawartość, która mnie męczyła pół dnia. - biadoliła, gestykulując z niezadowoleniem rękoma. W końcu wstała gwałtownie z miejsca, czego po chwili pożałowała, bo poczuła, jak kolejny raz niebezpiecznie ją zemdliło.
- A myślisz, że z tobą biegającą, co chwila, na rozmowę z sedesem, to nie? - ten argument wystarczył, aby ugasić zawziętość Marty. Roztwierała, to zamykała usta, na przemian, próbując ten argument przebić. - Jeszcze dodatkowo nam klientów odstraszysz, swoim ponurym wyglądem zombiaka. Co to, to nie!
- Dzięki...
- Lepiej odpocznij, jeśli chcesz mieć siły, na świętowanie urodzin Jonghyuna w środę. My sobie jakoś poradzimy.
- Eh, no dobrze... Ale tylko dziś odpocznę! Jutro już wam pomogę z rana, bo po południu muszę posprzątać w dormie, bo nikogo nie będzie. No prócz szczeniaków.
- Tobie, jak zwykle nie da się nic przegadać. - Ola, mruknęła z niezadowoleniem i podała przyjaciółce gotową herbatę, tę swoją stawiając obok. Usiadła się także, na hokerze, lustrując z uwagą twarz dziewczyny.
Ola, nie miała zamiaru ukrywać, jak bardzo jest niezadowolona. Martwiła się, o przyjaciółkę, a zwłaszcza, o jej dzisiejszy stan zdrowia. Domyślała, się, że do jutra tak szybko nie wyzdrowieje. Jednak, jak mogła przekonać takiego uparciucha, jakim była Marta? Ona od zawsze lubiła pomagać, więc Ola w pewien sposób czuła się źle, iż ta haruje w cukierni praktycznie za darmo. Marta, nigdy nie chciała brać od niej pieniędzy. Wymigiwała się wymówką, że przecież Ola, także dużo pracowała. Bo nie dość, że studiowała, to jeszcze prowadziła cukiernie z Gongchanem! Ta skromność Marty, czasami była irytująca. Ola, czuła się źle, że nie płaci jej, za ciężką pracę. Jednak za każdym razem, gdy chciała dać jej chociaż jakąś namiastkę gotówki, ta bezczelnie odmawiała wynagrodzenia!
- Jak, na moje, to daj sobie chociaż spokój z pomocą w cukierni i jedź, tylko do dormu. Ale, gdy będziesz czuła się gorzej, masz zostać, jasne?
- Ale...
- Hmm? - Marta, oderwała się od myśli, patrząc pytająco, na przyjaciela.
- Trochę niezdrowo zbladłaś. Może, na chwilę cię zastąpię? - zapytał poważnie, ale troskliwie, bowiem zauważył, że dziewczyna ostatnio mało jadła, tak jak i Ola.
Czas był dla nich bezlitosny i czasem cała czwórka, potrafiła zaledwie zjeść ledwo dwa posiłki. Czyli śniadanie i kolacje, bo podczas pracy, nawet o tym nie było mowy. Ola, czuła się głupio, że wykorzystuje Martę, która pracowała też w swojej pracy. Ta jednak, za każdym razem uspokajała ją, że robi to z czystej przyjemności i chęci pomocy. To studziło choć, na chwilę poczucie winy u blondynki.
- Nie trzeba Gongchan. Pewnie ci się wydaje, że zbladłam. Przecież mam jasną karnację, ale dziękuje, że się, o mnie martwisz! - powiedziała entuzjastycznie i mimo dużego zmęczenia, postanowiła podejść do grupki dziewczyn. Grzecznym, lecz dość surowym tonem poprosiła, o wyjście z lokalu, skoro nic nie zamawiają. Bo blokują miejsce, dla chętnych klientów. No uniósł swoją brew, przyglądając się temu z uwagą. Był zmartwiony, ale pełny podziwu zawziętości dziewczyny, gdy grupa zaczęła się z nią użerać, że chowają, gdzieś tutaj Taemina. Marta, starając się trzymać fason i kulturę, zapewniła je, że nikogo takiego nie chowają. Dodała, przy tym, że jeśli dziewczyny będą robić zamieszanie, to zadzwoni, na policję.
Grupka niezadowolonych Koreanek, wstała z miejsca i ruszyła, przed siebie, klnąc pod nosem, na brunetkę. Nawet kilka dziewczyn, trąciło ją z barku, przez co kilku klientów stanęło w jej obronie, gdy ta zatoczyła się, na jeden ze stolików. Gongchan z uwagą obserwował, jak Marta, dziękuję klientom, patrząc na nich z niemrawym uśmiechem.
A, gdy odwróciła się do nich plecami, aby wytrzeć stoliczek, zmarszczyła swoją twarz. Zaczęła dziwnie oddychać, przez usta, jakby zrobiło jej się słabo. Gongchan, chciał do niej podejść, ale dziewczyna nagle zmieniła postawę, jakby nic się nie wydarzyło.
- Na pewno wszystko ok? Nawet oddychasz dziwnie ciężej i tak wiem, jesteś blada z natury, ale... Nie, aż tak.
- Tak, jest ok i powtórzę, to jeszcze raz. Wydaje ci się, No Gongchan. A teraz proszę zrób mi chociaż cappuccino, ok? A ja w tym czasie skoczę szybko do łazienki. - odparła i udała się w stronę korytarza, gdzie były łazienki dla gości. No odprowadził ją zmartwionym wzrokiem i westchnął ciężko.
- Mam nadzieję, że tylko tak mi się wydawało, że zbladłaś... - skwitował pod nosem, odwracając zmarszczoną w niezadowoleniu twarz.
*
- Marta? Marta?! - Ola, nawołując przyjaciółkę, weszła w głąb mieszkania. - Marta, wszystko w porządku? - spojrzała zmartwiona, na dziewczynę, która wyszła dosłownie przed chwilą z łazienki. Marta, trzymała się za brzuch, nie wyglądając za dobrze. I tak samo widocznie się czuła, bowiem miała zniesmaczony wyraz twarzy. W sumie od rana była dziwnie blada i wręcz nie przypominała siebie. Mimo, iż chodziła uśmiechnięta, to jej mina, gdy myślała, że nikt nie patrzy, robiła się struta. Gdy było już po południu, narzekała Oli, że boli ją żołądek i czuje mdłości, zwalając wszystko, na śniadanie, lub nieregularne posiłki. Ola, nie widziała wpierw nic w tym złego, bowiem ją samą, pobolewał brzuch i pomyślała, że Marta, ma rację.
Podejrzenia, że jednak z Martą, jest gorzej, pojawiły się, gdy stojąc za ladą z wypiekami, nagle bez słowa ruszyła biegiem, na górę. Zasłaniała, przy tym usta dłonią, jak każdy, kto bałby się, że zaraz zwymiotuje. Ola, będąca w kuchni, na tym samym poziomie, co schody, zauważyła to. Wręcz od razu ruszyła zaniepokojona za Martą.
- Czuję się chyba gorzej, niż rano. Właśnie zwymiotowałam. - odpowiedziała słabo i ruszyła ślamazarnie w stronę hokerów, stojących przy wyspie kuchennej. Trzymała się, przy tym za obolały brzuch. Jej oddechy były głębsze i szybsze, gdy siadała, na jednym z nich.
- Właśnie widzę, że jesteś jakaś taka nie do życia. - skwitowała młodsza, patrząc na mizerną twarz dziewczyny, gdy tylko podeszła bliżej.
- Chyba faktycznie coś mi zaszkodziło, bo nadal strasznie mnie mdli. Myślę, że to wina tego śniadania, bo też narzekałaś, że ci niedobrze.
- Może być. - blondynka pogładziła czule przyjaciółkę po ramieniu. - Zrobię ci miętowej herbaty. Może ci pomoże? - dodała z troską i podeszła do czajnika. - Sobie też w sumie zrobię, bo faktycznie, mnie też nadal mdli. - westchnęła, a do jej uszu doszły przytłumione jęki zielonookiej, gdy ukryła twarz w zgiętych, na ladzie rękach. - A może, to te ogórki kiszone, co wczoraj jadłaś?
- Cóż... Może być. - Marta, westchnęła kwaśno, gdy patrzyła tępo, na przyjaciółkę.
- A mówiłam, abyś nie jadła tych ogórków, na noc, bo mają twardą skórę? Ale nie, ty oczywiście musiałaś postawić, na swoim.
- Nie moja wina, że przed okresem mam takie zachcianki! Poza tym, sama jednego zjadłaś! I też cię mdli! - brunetka zamarudziła niezadowolona, na co Ola, jej przytaknęła, bowiem miała rację. I, gdy miała jej coś odpowiedzieć, usłyszał nagle szybkie kroki, trzask drzwi łazienki i specyficzny dźwięk torsji. Z niepokojem spojrzała w tamtą stronę. Tym razem usłyszała, jak dziewczyna wręcz się męczy, nie mając czym wymiotować. Odgłosy dochodzące z łazienki były tak okropne, że samą Olę, aż ściskało w żołądku.
Blondynka westchnęła ciężko, wrzucając parę liści mięty do niedużego garnuszka. Następnie wyrzuciła słoik z przeklętymi ogórkami i zaczęła szukać dodatkowo jakiś leków, na mdłości. Odgłosy torsji ucichły, zostając zamienione, na przekleństwa w ich ojczystym języku. Ola, zerknęła smutno w tamtą stronę, mając nadzieję, że napar z mięty załagodzi dolegliwości przyjaciółki. Zalała, więc liście prawie gorącą wodą i przykryła garnuszek talerzykiem, aby zrobił się specjalny napar.
Ola, uniosła wzrok, słysząc dźwięk otwieranych drzwi. Spojrzała troskliwie, na Martę, gdy ta wychodząc z łazienki, spojrzała na nią bez wyrazu. Wyglądała jeszcze gorzej, niż kilka chwil temu.
- Myślę, że powinnaś tu zostać i odpocząć, bo wyglądasz naprawdę kiepsko. I z tego co wiem, chłopacy kończą dzisiaj szybciej swój grafik. Mogłabym, więc zadzwonić do Minho i zapytać, czy nie mógłby przyjechać i się tobą zaopie...
- Nie ma mowy! - Marta, warknęła oburzona, przerywając tym niekulturalnie wypowiedź przyjaciółki. - Jest zbyt duży ruch i beze mnie będziecie się ledwo wyrabiać! Wypiję herbatę i będę, jak nowonarodzona! Na pewno już zwróciłam całą zalegającą zawartość, która mnie męczyła pół dnia. - biadoliła, gestykulując z niezadowoleniem rękoma. W końcu wstała gwałtownie z miejsca, czego po chwili pożałowała, bo poczuła, jak kolejny raz niebezpiecznie ją zemdliło.
- A myślisz, że z tobą biegającą, co chwila, na rozmowę z sedesem, to nie? - ten argument wystarczył, aby ugasić zawziętość Marty. Roztwierała, to zamykała usta, na przemian, próbując ten argument przebić. - Jeszcze dodatkowo nam klientów odstraszysz, swoim ponurym wyglądem zombiaka. Co to, to nie!
- Dzięki...
- Lepiej odpocznij, jeśli chcesz mieć siły, na świętowanie urodzin Jonghyuna w środę. My sobie jakoś poradzimy.
- Eh, no dobrze... Ale tylko dziś odpocznę! Jutro już wam pomogę z rana, bo po południu muszę posprzątać w dormie, bo nikogo nie będzie. No prócz szczeniaków.
- Tobie, jak zwykle nie da się nic przegadać. - Ola, mruknęła z niezadowoleniem i podała przyjaciółce gotową herbatę, tę swoją stawiając obok. Usiadła się także, na hokerze, lustrując z uwagą twarz dziewczyny.
Ola, nie miała zamiaru ukrywać, jak bardzo jest niezadowolona. Martwiła się, o przyjaciółkę, a zwłaszcza, o jej dzisiejszy stan zdrowia. Domyślała, się, że do jutra tak szybko nie wyzdrowieje. Jednak, jak mogła przekonać takiego uparciucha, jakim była Marta? Ona od zawsze lubiła pomagać, więc Ola w pewien sposób czuła się źle, iż ta haruje w cukierni praktycznie za darmo. Marta, nigdy nie chciała brać od niej pieniędzy. Wymigiwała się wymówką, że przecież Ola, także dużo pracowała. Bo nie dość, że studiowała, to jeszcze prowadziła cukiernie z Gongchanem! Ta skromność Marty, czasami była irytująca. Ola, czuła się źle, że nie płaci jej, za ciężką pracę. Jednak za każdym razem, gdy chciała dać jej chociaż jakąś namiastkę gotówki, ta bezczelnie odmawiała wynagrodzenia!
- Jak, na moje, to daj sobie chociaż spokój z pomocą w cukierni i jedź, tylko do dormu. Ale, gdy będziesz czuła się gorzej, masz zostać, jasne?
- Ale...
- Żadnego ale! Jeśli jutro będziesz czuła się ok, to ja lub Gongchan, cię podwiezie do domu chłopaków, jasne? - odparła srogo, widząc wręcz psie spojrzenie przyjaciółki. Ona naprawdę doprowadzi ją kiedyś do szaleństwa... Jednak takich ludzi, a zwłaszcza przyjaciół, jak Marta, to ze świecą szukać.
- Ok pani kierownik. - Marta, zasalutowała z szerokim uśmiechem, po czym zmarszczyła brwi, gdy zabolał ją żołądek. Ola, westchnęła ciężko, na tą scenę.
- Dobra, idę, na dół. Jak wypijesz herbatę, weź te lekarstwo i idź się połóż. Mogę przyjść cię sprawdzić w każdej chwili, więc lepiej dla ciebie, abyś była wtedy w łóżku. Albo chociaż leżała, na sofie. - zaśmiała się pod nosem widząc, jak Marta w oburzeniu rozchyla usta, aby coś powiedzieć. Jednak widocznie już sama nie wiedziała co?
Mimo gróźb Oli, Marta i tak wróciła już, na drugi dzień do pracy. Nawet mimo tego, iż nadal czuła mdłości. Na nic zdały się prośby i błagania przyjaciół, gdy ta po powrocie z łazienki - z wiadomego powodu - nadal chciała im pomagać. Nie chciała zostawiać przyjaciół samych i pozwolić im, na przepracowanie się. Nawet jeśli naprawdę tak nie było i całą trójką wyrabiali się, na spokojnie. Marta, jednak i tak uważała inaczej. Zwalała wszystko, na nadchodzący okres i jedzenie. Cóż, w sumie każdy przyznawał jej rację, bowiem przed miesiączką, zawsze miała wahania nastroju. Na szczęście reszty, dziś była już bardziej sobą. Nawet po powrocie ze swojej pracy, nie narzekała, na złe samopoczucie.
Ola, miała pewną teorię, jeśli chodziło, o samopoczucie Marty. Uważała, iż jej mdłości i wymioty, są spowodowane głównie tym, że praktycznie przez cały dzień nic nie jadła. Zaś wieczorami, tchnięta większym łaknieniem, na jedzenie, wręcz napychała się na noc, co było niedobrym dla żołądka.
- W końcu mam dobry argument, aby nakazać ci się nie przemęczać, aż do poniedziałku. - zażartowała blondynka, biorąc ubrania codzienne, aby potem móc się przebrać po kąpieli.
Oli w końcu udało się chociaż, na sobotę i niedzielę, odizolować Martę od cukierni, jak i samą siebie. Gongchan, zaniepokojony stanem przyjaciółki, sam zasugerował, że da radę z Sujuną. Brunet stwierdził, że lepiej uda się przekonać dziewczynę do odpoczynku i dojścia do siebie po wymiotach, kiedy blondynka z nią zostanie. Jego pomysł poskutkował. Aktualnie Marta, grzecznie piła wszystkie herbatki i lekarstwa, jakie fundowała jej przyjaciółka. Chociaż obie mogły teraz odpocząć, to Olę i tak czekało pilne zadanie. Musiała jeszcze dokończyć tort niespodziankę dla Jonghyuna. Tym razem Jonghyun, wiedział, że wszyscy organizują dla niego przyjęcie urodzinowe w dormie. I zapewne podejrzewał, że dostanie od dziewczyn przepyszny tort. Z tego też powodu, biedak nie mógł się już doczekać środy.
Marta, czuła się nieco lepiej, gdy obie z Olą, usiadły przy stole, aby zjeść śniadanie. Podjęła próbę zjedzenia czegoś więcej. Czuła się nieco osłabiona, przez rewelacje żołądkowe. Wiedziała, że musi coś zjeść. Padło, na płatki z mlekiem. Może nie było, to ultra pożywne śniadanie, ale dziewczyna nie była w stanie zjeść nic innego. Nie, było to łatwe, bowiem nadal ją nieco mdliło i bolał ją żołądek. Jednak i tak dziś było lepiej, niż wczoraj.
Marta, przeglądając w telefonie różne rzeczy, postanowiła wejść, na Instagrama. Jednak, przez przypadek kliknęła nie tą aplikację. Gdy zamierzała ją wyłączyć zamarła. Właśnie widziała, przed sobą powiadomienie w apce, że powinna dostać okres cztery dni temu. Co prawda ten miał prawo spóźnić się nawet i siedem dni, ale mimo wszystko, poczuła niepokój. Momentalnie zrobiło jej się niedobrze i słabo, gdy w głowie odznaczała wszystkie ostatnie objawy, jakie jej dokuczały. Czy, to możliwe, że...
- Marta, wszystko w porządku? - z rozmyślań wyrwał ją głos Oli, która stała, przy drzwiach do łazienki. Marta, zerknęła w jej stronę nieco nieobecna, wmawiając sobie w duchu, że jej dolegliwości, nie muszą oznaczać ciąży. Przecież, to było niemożliwe! Przecież uważali z Minho i się zabezpieczali!
- Tak. To znaczy... Chyba tak. - spojrzała, z niepokojem, na lokatorkę, a następnie, na płatki. Zmarszczyła swoje czoło, kalkulując w głowie, czy coś nie umknęło jej, lub Minho, gdy ponosiło ich pożądanie?
- Chyba tak? Coś się stało? Czujesz się znowu gorzej? - zaniepokojona Ola, podeszła bliżej. Usiadła się obok brunetki, patrząc na nią wyczekująco. Serce dudniło jej szybko w klatce piersiowej w obawie, o zdrowie przyjaciółki. Miała już, na tyle dosyć całej tej sytuacji, iż była gotowa zaciągnąć Martę, wręcz siłą do szpitala. - A mówiłam, aby jechać do szpitala, aby cię zba...
- Okres mi się spóźnia, już czwarty dzień. - Marta, wtrąciła nagle słabym głosem, pokazując przyjaciółce telefon z włączoną aplikacją. - A, twój jak? Dostałaś normalnie? - Marta, zapytała z niepokojem, gdy w jej głowie zaczęły tworzyć się czarne scenariusze. Jeśli okaże się, że okres Oli, także się spóźnia, poczuje pewnego rodzaju ulgę. Ola, także miewała mdłości w ostatnich dniach i czuła lekkie osłabienie. Co prawda, nie takie samo, jak brunetka, ale jednak objawy były wręcz te same.
- Cóż... - Ola, także weszła w tą samą aplikację, na swoim telefonie i po chwili pokazała ją Marcie. Widniała, na niej informacja, o jednym dniu spóźnienia. To nieco uspokoiło brunetkę. Przecież ta nie spała jeszcze z Taeminem, więc zapewne ich okres spóźniał się, przez nadmiar pracy, stresu i złą dietę. - Ja powinnam dostać wczoraj, ale na razie nic.
- Czyli, mój spóźniający się okres, to zapewne wynik stresu i faktu, że czasami jest nieregularny, prawda? A, nie tego, że... Mogę być w ciąży. - Marta, zapytała z nadzieją, blednąc jeszcze bardziej, na twarzy.
- Cóż, może tak być, jednak na twoim miejscu, zrobiłabym sobie test ciążowy, jeśli czujesz obawy. - dziewczyna spojrzała uważnie w przestraszone oczy Marty. - Wiem, że lubisz bardzo przejmować się, pewnymi rzeczami, a jestem pewna, że nie potrzebujesz więcej stresu. - Ola, dotknęła pokrzepiająco ramienia dziewczyny.
- Test ciążowy?! - zapytała z lekką paniką, blednąc na oczach przyjaciółki. - Ja... Nie Ola. Na pewno, to wynik zmęczenia i stresu. Poza tym, uważałam z Minho, gdy uprawialiśmy seks! - brunetka zaczęła przeżywać, pocierając w nerwach swoją twarz, drżącymi dłońmi. Nagle cała zawartość żołądka, ponownie zaczęła jej się cofać.
- Właśnie, o tym mówię... - blondynka westchnęła, widząc wręcz obłęd w oczach Marty. - Ja wiem, że ty, czy Minho, jesteście ostrożni, ale co ci szkodzi zrobić ten test?
- Boję się...
- Rozumiem, ale sama przyznaj, że twoje objawy, przypominają te, gdy...
- Stop! Nawet nie kończ! Poza tym, sama też się źle czułaś!
- Owszem, źle się czułam, ale w przeciwieństwie do ciebie, ja nawet nie wymiotowałam. - Ola, westchnęła ciężko, patrząc z troską i obawą, na przyjaciółkę. - Iść ci po ten test ciążowy do apteki, czy mamy jakiś w domu?
- Nie. Dajmy sobie z tym spokój. To, na pewno fałszywy alarm. Poczekam jeszcze kilka dni i gdy okres się nie pojawi, wtedy przejdę się od razu do ginekologa. Najwyżej zwolnię nieco z pracą i...
- To lepiej od razu się umów i to sprawdź. I mówię ci, zrób sobie, ten test. - blondynka próbowała ją przekonywać, jednak Marta, szła w zaparte. Kręciła z paniką w oczach głową, zaciskając mocno usta. Ola, rozumiała strach kierowany dziewczyną. Sama, nie wiedziałaby, jak ma się zachować, gdyby zdała sobie sprawę, że mogła wpaść. Mimo użytego zabezpieczenia.
- Ok pani kierownik. - Marta, zasalutowała z szerokim uśmiechem, po czym zmarszczyła brwi, gdy zabolał ją żołądek. Ola, westchnęła ciężko, na tą scenę.
- Dobra, idę, na dół. Jak wypijesz herbatę, weź te lekarstwo i idź się połóż. Mogę przyjść cię sprawdzić w każdej chwili, więc lepiej dla ciebie, abyś była wtedy w łóżku. Albo chociaż leżała, na sofie. - zaśmiała się pod nosem widząc, jak Marta w oburzeniu rozchyla usta, aby coś powiedzieć. Jednak widocznie już sama nie wiedziała co?
*
Mimo gróźb Oli, Marta i tak wróciła już, na drugi dzień do pracy. Nawet mimo tego, iż nadal czuła mdłości. Na nic zdały się prośby i błagania przyjaciół, gdy ta po powrocie z łazienki - z wiadomego powodu - nadal chciała im pomagać. Nie chciała zostawiać przyjaciół samych i pozwolić im, na przepracowanie się. Nawet jeśli naprawdę tak nie było i całą trójką wyrabiali się, na spokojnie. Marta, jednak i tak uważała inaczej. Zwalała wszystko, na nadchodzący okres i jedzenie. Cóż, w sumie każdy przyznawał jej rację, bowiem przed miesiączką, zawsze miała wahania nastroju. Na szczęście reszty, dziś była już bardziej sobą. Nawet po powrocie ze swojej pracy, nie narzekała, na złe samopoczucie.
Ola, miała pewną teorię, jeśli chodziło, o samopoczucie Marty. Uważała, iż jej mdłości i wymioty, są spowodowane głównie tym, że praktycznie przez cały dzień nic nie jadła. Zaś wieczorami, tchnięta większym łaknieniem, na jedzenie, wręcz napychała się na noc, co było niedobrym dla żołądka.
- W końcu mam dobry argument, aby nakazać ci się nie przemęczać, aż do poniedziałku. - zażartowała blondynka, biorąc ubrania codzienne, aby potem móc się przebrać po kąpieli.
Oli w końcu udało się chociaż, na sobotę i niedzielę, odizolować Martę od cukierni, jak i samą siebie. Gongchan, zaniepokojony stanem przyjaciółki, sam zasugerował, że da radę z Sujuną. Brunet stwierdził, że lepiej uda się przekonać dziewczynę do odpoczynku i dojścia do siebie po wymiotach, kiedy blondynka z nią zostanie. Jego pomysł poskutkował. Aktualnie Marta, grzecznie piła wszystkie herbatki i lekarstwa, jakie fundowała jej przyjaciółka. Chociaż obie mogły teraz odpocząć, to Olę i tak czekało pilne zadanie. Musiała jeszcze dokończyć tort niespodziankę dla Jonghyuna. Tym razem Jonghyun, wiedział, że wszyscy organizują dla niego przyjęcie urodzinowe w dormie. I zapewne podejrzewał, że dostanie od dziewczyn przepyszny tort. Z tego też powodu, biedak nie mógł się już doczekać środy.
Marta, czuła się nieco lepiej, gdy obie z Olą, usiadły przy stole, aby zjeść śniadanie. Podjęła próbę zjedzenia czegoś więcej. Czuła się nieco osłabiona, przez rewelacje żołądkowe. Wiedziała, że musi coś zjeść. Padło, na płatki z mlekiem. Może nie było, to ultra pożywne śniadanie, ale dziewczyna nie była w stanie zjeść nic innego. Nie, było to łatwe, bowiem nadal ją nieco mdliło i bolał ją żołądek. Jednak i tak dziś było lepiej, niż wczoraj.
Marta, przeglądając w telefonie różne rzeczy, postanowiła wejść, na Instagrama. Jednak, przez przypadek kliknęła nie tą aplikację. Gdy zamierzała ją wyłączyć zamarła. Właśnie widziała, przed sobą powiadomienie w apce, że powinna dostać okres cztery dni temu. Co prawda ten miał prawo spóźnić się nawet i siedem dni, ale mimo wszystko, poczuła niepokój. Momentalnie zrobiło jej się niedobrze i słabo, gdy w głowie odznaczała wszystkie ostatnie objawy, jakie jej dokuczały. Czy, to możliwe, że...
- Marta, wszystko w porządku? - z rozmyślań wyrwał ją głos Oli, która stała, przy drzwiach do łazienki. Marta, zerknęła w jej stronę nieco nieobecna, wmawiając sobie w duchu, że jej dolegliwości, nie muszą oznaczać ciąży. Przecież, to było niemożliwe! Przecież uważali z Minho i się zabezpieczali!
- Tak. To znaczy... Chyba tak. - spojrzała, z niepokojem, na lokatorkę, a następnie, na płatki. Zmarszczyła swoje czoło, kalkulując w głowie, czy coś nie umknęło jej, lub Minho, gdy ponosiło ich pożądanie?
- Chyba tak? Coś się stało? Czujesz się znowu gorzej? - zaniepokojona Ola, podeszła bliżej. Usiadła się obok brunetki, patrząc na nią wyczekująco. Serce dudniło jej szybko w klatce piersiowej w obawie, o zdrowie przyjaciółki. Miała już, na tyle dosyć całej tej sytuacji, iż była gotowa zaciągnąć Martę, wręcz siłą do szpitala. - A mówiłam, aby jechać do szpitala, aby cię zba...
- Okres mi się spóźnia, już czwarty dzień. - Marta, wtrąciła nagle słabym głosem, pokazując przyjaciółce telefon z włączoną aplikacją. - A, twój jak? Dostałaś normalnie? - Marta, zapytała z niepokojem, gdy w jej głowie zaczęły tworzyć się czarne scenariusze. Jeśli okaże się, że okres Oli, także się spóźnia, poczuje pewnego rodzaju ulgę. Ola, także miewała mdłości w ostatnich dniach i czuła lekkie osłabienie. Co prawda, nie takie samo, jak brunetka, ale jednak objawy były wręcz te same.
- Cóż... - Ola, także weszła w tą samą aplikację, na swoim telefonie i po chwili pokazała ją Marcie. Widniała, na niej informacja, o jednym dniu spóźnienia. To nieco uspokoiło brunetkę. Przecież ta nie spała jeszcze z Taeminem, więc zapewne ich okres spóźniał się, przez nadmiar pracy, stresu i złą dietę. - Ja powinnam dostać wczoraj, ale na razie nic.
- Czyli, mój spóźniający się okres, to zapewne wynik stresu i faktu, że czasami jest nieregularny, prawda? A, nie tego, że... Mogę być w ciąży. - Marta, zapytała z nadzieją, blednąc jeszcze bardziej, na twarzy.
- Cóż, może tak być, jednak na twoim miejscu, zrobiłabym sobie test ciążowy, jeśli czujesz obawy. - dziewczyna spojrzała uważnie w przestraszone oczy Marty. - Wiem, że lubisz bardzo przejmować się, pewnymi rzeczami, a jestem pewna, że nie potrzebujesz więcej stresu. - Ola, dotknęła pokrzepiająco ramienia dziewczyny.
- Test ciążowy?! - zapytała z lekką paniką, blednąc na oczach przyjaciółki. - Ja... Nie Ola. Na pewno, to wynik zmęczenia i stresu. Poza tym, uważałam z Minho, gdy uprawialiśmy seks! - brunetka zaczęła przeżywać, pocierając w nerwach swoją twarz, drżącymi dłońmi. Nagle cała zawartość żołądka, ponownie zaczęła jej się cofać.
- Właśnie, o tym mówię... - blondynka westchnęła, widząc wręcz obłęd w oczach Marty. - Ja wiem, że ty, czy Minho, jesteście ostrożni, ale co ci szkodzi zrobić ten test?
- Boję się...
- Rozumiem, ale sama przyznaj, że twoje objawy, przypominają te, gdy...
- Stop! Nawet nie kończ! Poza tym, sama też się źle czułaś!
- Owszem, źle się czułam, ale w przeciwieństwie do ciebie, ja nawet nie wymiotowałam. - Ola, westchnęła ciężko, patrząc z troską i obawą, na przyjaciółkę. - Iść ci po ten test ciążowy do apteki, czy mamy jakiś w domu?
- Nie. Dajmy sobie z tym spokój. To, na pewno fałszywy alarm. Poczekam jeszcze kilka dni i gdy okres się nie pojawi, wtedy przejdę się od razu do ginekologa. Najwyżej zwolnię nieco z pracą i...
- To lepiej od razu się umów i to sprawdź. I mówię ci, zrób sobie, ten test. - blondynka próbowała ją przekonywać, jednak Marta, szła w zaparte. Kręciła z paniką w oczach głową, zaciskając mocno usta. Ola, rozumiała strach kierowany dziewczyną. Sama, nie wiedziałaby, jak ma się zachować, gdyby zdała sobie sprawę, że mogła wpaść. Mimo użytego zabezpieczenia.
Gdy Ola, chciała coś powiedzieć, nagle w mieszkaniu rozległ się dzwonek. Obie z Martą, spojrzały na siebie pytająco, nie spodziewając się nikogo. Blondynka postanowiła, to sprawdzić, więc zeszła na dół. Po chwili wróciła z Taeminem, Minho i Key, na górę. Ci przyszli do dziewczyn, aby obgadać wszystkie szczegóły co do imprezy. Od razu zauważyli, że Marta, nie wygląda za dobrze. Zaczęli, więc drążyć temat. Zwłaszcza Choi. Ta jednak od razu go ukróciła, zwalając całą winę, swojego złego samopoczucia, na ogórki. Jej wzrok, wręcz błagał Olę, aby nie poruszała, przy nikim ich tematu sprzed chwili. Zwłaszcza, przy Choi. Mimo, iż uwielbiał dzieci, to nieco bała się jego reakcji, gdyby faktycznie okazało się, że jest w ciąży. Jednak... Nadal wydawało jej się, to niemożliwe. A może... Jednak, to ona się myliła?
Marta, od razu odrzuciła tę myśl z głowy. Wyjęła telefon i napisała do Oli z prośbą, aby nie wspominała, o ich podejrzeniach, tłumacząc jej złe samopoczucie zatruciem. Blondynka po odczytaniu wiadomości, zerknęła na nią niepewnie. Nie była zadowolona z takiego obrotu spraw, ale uszanowała prośbę przyjaciółki. Przez to też, temat ucichł, do końca dnia.
Zaczął się kolejny pracowity dzień, jednakże na szczęście ostatni, kończący się urodzinami Jonghyuna. Do tego od jutra w cukierni, miało zacząć pracę dwóch nowych pracowników, odbywając szkolenie, przez Gongchana. Ola, zatrudniła ich, na razie dorywczo, jako tymczasowe wsparcie. W końcu cała ta nagonka, na pewno prędzej, czy później nieco ucichnie i w cukierni znowu będzie spokojniej. A wtedy wszystko wróci do poprzedniego składu.
Nowi pracownicy, pod skrzydłami No, dawali sobie świetnie radę. Szybko się uczyli i co najważniejsze, nie interesowały ich plotki, na temat Shinee. A to był ogromny plus. Dzięki temu dziewczyny czuły się nieco lepiej. Nawet Marta, odzyskała apetyt. Jednak brunetkę martwiła nadal jedna sprawa. Jej okres spóźniał się już szósty dzień, gdy tymczasem Ola, dostała dwa dni temu, ten swój. Sprawiało to, iż stresowała się jeszcze bardziej. Przez to, momentami dręczył ją ból żołądka i cóż... Mdłości. Były one nieco słabsze, ale nadal aktywne.
Cała ta sprawa, niezmiernie mąciła jej w głowie. Postanowiła więc, że poczeka jeszcze jeden dzień, zwalając swoje złe samopoczucie, na stres i dietę. Jeśli sytuacja się nie zmieni, od razu skieruje się, na badania do ginekologa. Wtedy okaże się, czy słusznie się okłamuje stresem i dietą? Czy jednak prawdą okaże się, że dziwnym trafem, zaszła w ciążę?
Martę, codziennie dręczyły myśli, czy faktycznie jest w ciąży? Zastanawiała się, jak to możliwe, skoro za każdym razem zabezpieczali się wraz z Choi? Przyczyn mogło być wiele. Na przykład pęknięta prezerwatywa. Stara data ważności, bo ktoś zaniedbał w sklepie i zostawił stare opakowanie, na półce. Mogło, to być też trzymanie prezerwatyw w nieodpowiednich warunkach.
Marta, miała świadomość, że jak zwykle nakręca się bez sensu. Poszłaby od razu do ginekologa i już wiedziałaby, co się święci? A tak, to bez sensu stresuje siebie i innych. Bo nikt nie wiedział, że nadal zdążyło jej się wymiotować. Trafiała, na taki moment, że ani Ola, ani Gongchan, nie byli w pobliżu... Nie chcąc martwić przyjaciół, a zwłaszcza Oli, nie mówiła im, o tym. Z Minho, także na razie bała się poruszać ten temat. Nie chciała, aby ten zaczął martwić się, na zapas. I nadal obawiała się jego reakcji. Co było dość głupie, bowiem był przecież cholernie wyrozumiałym i opiekuńczym facetem!
Aktualnie wszyscy byli w dormie, prócz Jonghyuna. Ten specjalnie udał się do agencji, aby reszta przygotowała wszystko, na jego urodziny. Był, to rzecz jasna pomysł Kibuma, bo kto inny byłby tak bezduszny, wyganiając solenizanta?
Oczywiście, gdy wszystko miało być dopinane, na ostatni guzik, ktoś miał się wybrać po Kima i go przywieść z powrotem. Tak, więc miała, to być impreza niespodzianka, o której sam wiedział. Oczywiście wszyscy zgodzili się na ten układ, bo cóż... Musieli. Tak mawiał Key za każdym razem, gdy ktoś marudził.
Z początku Ola, miała jechać do sklepu, tylko z Taeminem i Key, a Marta, miała zostać w dromie z Minho i Onew. Jednak lider zarządził, że skoro mają dekorować salon, to lepiej, aby Key z nimi został, a Choi pomógł w zakupach. Minho, oczywiście zaczął marudzić niezadowolony. Zaprzestał jednak, gdy usłyszał komplement od Oli, że przyda jej się drugi, ale silniejszy facet. Teraz, to Taemin, marudził niezadowolony, że mimo mniejszej ilości mięśni, także jest bardzo silny! Cóż Ola, mogła zrobić, jak nie przytakiwać mu głową dla świętego spokoju, puszczając psotne oczko do rozbawionego Choi.
W końcu wszyscy jakoś się zgodzili i rozdzielili. Ola, udała się, po zakupy spożywcze z Taeminem i Minho, a Marta, Kibum i Onew, wzięli się za dekoracje i przekąski. Wszyscy pracowali w pocie czoła, starając się, aby wszystko było idealnie zrobione. Gdy odpowiedzialni za zakupy wrócili, zabrali się za przygotowanie tteokbokki, kimbap i zupy z wodorostów. W końcu trzeba było pojechać jeszcze po tort dla Jonghyuna, do cukierni i po samego solenizanta. Lider więc zarządził, aby Ola, Taemin i Minho, pojechali ponownie w tym samym składzie. Minho, ponownie mruczał niezadowolony, chcąc zostać. Uznał, na głos, że jego zdaniem Marta, jest dziwnie blada i nie chce jej zostawiać. Brunetka zaś zwalała, to na zbyt jasny bb krem i delikatny makijaż oczu i ust. Przekonała tym wszystkich, prócz Oli. Wiedziała, że nawet jeśli nie mówiła wprost Oli, że okres nadal jej się spóźnia, to ta wiedziała, o tym. Kobiety wiedzą, o sobie takie rzeczy, gdy mieszkają ze sobą.
W końcu reszta wyszła, tak jak zostało, to zaplanowane. W pewnym momencie Onew, pomagając przy dekoracjach, zlustrował niezadowolonym wzrokiem Martę i Kibuma. Miał już dość ich sprzeczek, bowiem kolejny raz kłócili się, o to, co do czego pasuje? Tym razem padło, na wstążkę. Oboje sprzeczali się, która pasuje lepiej do balonu w odcieniu butelkowej zieleni? Fioletowa, czy kremowa?
Marta, od razu odrzuciła tę myśl z głowy. Wyjęła telefon i napisała do Oli z prośbą, aby nie wspominała, o ich podejrzeniach, tłumacząc jej złe samopoczucie zatruciem. Blondynka po odczytaniu wiadomości, zerknęła na nią niepewnie. Nie była zadowolona z takiego obrotu spraw, ale uszanowała prośbę przyjaciółki. Przez to też, temat ucichł, do końca dnia.
*
Zaczął się kolejny pracowity dzień, jednakże na szczęście ostatni, kończący się urodzinami Jonghyuna. Do tego od jutra w cukierni, miało zacząć pracę dwóch nowych pracowników, odbywając szkolenie, przez Gongchana. Ola, zatrudniła ich, na razie dorywczo, jako tymczasowe wsparcie. W końcu cała ta nagonka, na pewno prędzej, czy później nieco ucichnie i w cukierni znowu będzie spokojniej. A wtedy wszystko wróci do poprzedniego składu.
Nowi pracownicy, pod skrzydłami No, dawali sobie świetnie radę. Szybko się uczyli i co najważniejsze, nie interesowały ich plotki, na temat Shinee. A to był ogromny plus. Dzięki temu dziewczyny czuły się nieco lepiej. Nawet Marta, odzyskała apetyt. Jednak brunetkę martwiła nadal jedna sprawa. Jej okres spóźniał się już szósty dzień, gdy tymczasem Ola, dostała dwa dni temu, ten swój. Sprawiało to, iż stresowała się jeszcze bardziej. Przez to, momentami dręczył ją ból żołądka i cóż... Mdłości. Były one nieco słabsze, ale nadal aktywne.
Cała ta sprawa, niezmiernie mąciła jej w głowie. Postanowiła więc, że poczeka jeszcze jeden dzień, zwalając swoje złe samopoczucie, na stres i dietę. Jeśli sytuacja się nie zmieni, od razu skieruje się, na badania do ginekologa. Wtedy okaże się, czy słusznie się okłamuje stresem i dietą? Czy jednak prawdą okaże się, że dziwnym trafem, zaszła w ciążę?
Martę, codziennie dręczyły myśli, czy faktycznie jest w ciąży? Zastanawiała się, jak to możliwe, skoro za każdym razem zabezpieczali się wraz z Choi? Przyczyn mogło być wiele. Na przykład pęknięta prezerwatywa. Stara data ważności, bo ktoś zaniedbał w sklepie i zostawił stare opakowanie, na półce. Mogło, to być też trzymanie prezerwatyw w nieodpowiednich warunkach.
Marta, miała świadomość, że jak zwykle nakręca się bez sensu. Poszłaby od razu do ginekologa i już wiedziałaby, co się święci? A tak, to bez sensu stresuje siebie i innych. Bo nikt nie wiedział, że nadal zdążyło jej się wymiotować. Trafiała, na taki moment, że ani Ola, ani Gongchan, nie byli w pobliżu... Nie chcąc martwić przyjaciół, a zwłaszcza Oli, nie mówiła im, o tym. Z Minho, także na razie bała się poruszać ten temat. Nie chciała, aby ten zaczął martwić się, na zapas. I nadal obawiała się jego reakcji. Co było dość głupie, bowiem był przecież cholernie wyrozumiałym i opiekuńczym facetem!
Aktualnie wszyscy byli w dormie, prócz Jonghyuna. Ten specjalnie udał się do agencji, aby reszta przygotowała wszystko, na jego urodziny. Był, to rzecz jasna pomysł Kibuma, bo kto inny byłby tak bezduszny, wyganiając solenizanta?
Oczywiście, gdy wszystko miało być dopinane, na ostatni guzik, ktoś miał się wybrać po Kima i go przywieść z powrotem. Tak, więc miała, to być impreza niespodzianka, o której sam wiedział. Oczywiście wszyscy zgodzili się na ten układ, bo cóż... Musieli. Tak mawiał Key za każdym razem, gdy ktoś marudził.
Z początku Ola, miała jechać do sklepu, tylko z Taeminem i Key, a Marta, miała zostać w dromie z Minho i Onew. Jednak lider zarządził, że skoro mają dekorować salon, to lepiej, aby Key z nimi został, a Choi pomógł w zakupach. Minho, oczywiście zaczął marudzić niezadowolony. Zaprzestał jednak, gdy usłyszał komplement od Oli, że przyda jej się drugi, ale silniejszy facet. Teraz, to Taemin, marudził niezadowolony, że mimo mniejszej ilości mięśni, także jest bardzo silny! Cóż Ola, mogła zrobić, jak nie przytakiwać mu głową dla świętego spokoju, puszczając psotne oczko do rozbawionego Choi.
W końcu wszyscy jakoś się zgodzili i rozdzielili. Ola, udała się, po zakupy spożywcze z Taeminem i Minho, a Marta, Kibum i Onew, wzięli się za dekoracje i przekąski. Wszyscy pracowali w pocie czoła, starając się, aby wszystko było idealnie zrobione. Gdy odpowiedzialni za zakupy wrócili, zabrali się za przygotowanie tteokbokki, kimbap i zupy z wodorostów. W końcu trzeba było pojechać jeszcze po tort dla Jonghyuna, do cukierni i po samego solenizanta. Lider więc zarządził, aby Ola, Taemin i Minho, pojechali ponownie w tym samym składzie. Minho, ponownie mruczał niezadowolony, chcąc zostać. Uznał, na głos, że jego zdaniem Marta, jest dziwnie blada i nie chce jej zostawiać. Brunetka zaś zwalała, to na zbyt jasny bb krem i delikatny makijaż oczu i ust. Przekonała tym wszystkich, prócz Oli. Wiedziała, że nawet jeśli nie mówiła wprost Oli, że okres nadal jej się spóźnia, to ta wiedziała, o tym. Kobiety wiedzą, o sobie takie rzeczy, gdy mieszkają ze sobą.
W końcu reszta wyszła, tak jak zostało, to zaplanowane. W pewnym momencie Onew, pomagając przy dekoracjach, zlustrował niezadowolonym wzrokiem Martę i Kibuma. Miał już dość ich sprzeczek, bowiem kolejny raz kłócili się, o to, co do czego pasuje? Tym razem padło, na wstążkę. Oboje sprzeczali się, która pasuje lepiej do balonu w odcieniu butelkowej zieleni? Fioletowa, czy kremowa?
- Zdecydujcie się, a nie! Moje ręce nie są ze stali, abym mógł trzymać non stop uniesione wstążki, bez najmniejszego mrowienia w rękach!
- O! Odezwał się wiecznie zdecydowany. - mruknął Kibum, nie patrząc nawet przez chwilę, na mierzącego go poważnym wzrokiem Lee.
Teraz najważniejsze było dla niego wpatrywanie się w kolorowe wstążki, a nie słuchanie jakiegoś tam biadolenia lidera.
- Jeszcze słowo Kibum, a obiecuję ci, że zaraz zamknę cię w schowku.
- Już się boję. - Key roześmiał się kpiąco, po czym zamilkł, widząc srogie spojrzenie lidera. Już dobrze wiedział, co ta mina oznacza i że lepiej się nie odzywać.
- Dobra, rozdzielmy się jakoś i wtedy pójdzie jeszcze szybciej. - zarządziła nagle Marta. - Ty Key, dokończysz dekorowanie po swojemu, tylko proszę cię, nie zastanawiaj się godzinę, nad doborem kolorów. Zaś ja i Onew weźmiemy się za przystawki i napoje, jasne? - Onew z werwą skinął głową i zasalutował śmiejąc się zaraz z tego, przez co Key patrzył, na niego, jak ciele, na malowane wrota. Był pełen podziwu, co do zmiany jego zachowania.
W końcu cała trójka była już zajęta przygotowywaniami. W trakcie robienia koreczków, brunetka postanowiła zrobić sobie krótką przerwę. Sięgnęła szklankę i nalała sobie do niej wody. Przy okazji zapytała Jinkiego, czy również chce coś do picia? Onew pokiwał przecząco głową. Dziewczyna ustała, więc z boku wyspy kuchennej, patrząc uważnie, na jego kulinarne poczynania.
- O! Odezwał się wiecznie zdecydowany. - mruknął Kibum, nie patrząc nawet przez chwilę, na mierzącego go poważnym wzrokiem Lee.
Teraz najważniejsze było dla niego wpatrywanie się w kolorowe wstążki, a nie słuchanie jakiegoś tam biadolenia lidera.
- Jeszcze słowo Kibum, a obiecuję ci, że zaraz zamknę cię w schowku.
- Już się boję. - Key roześmiał się kpiąco, po czym zamilkł, widząc srogie spojrzenie lidera. Już dobrze wiedział, co ta mina oznacza i że lepiej się nie odzywać.
- Dobra, rozdzielmy się jakoś i wtedy pójdzie jeszcze szybciej. - zarządziła nagle Marta. - Ty Key, dokończysz dekorowanie po swojemu, tylko proszę cię, nie zastanawiaj się godzinę, nad doborem kolorów. Zaś ja i Onew weźmiemy się za przystawki i napoje, jasne? - Onew z werwą skinął głową i zasalutował śmiejąc się zaraz z tego, przez co Key patrzył, na niego, jak ciele, na malowane wrota. Był pełen podziwu, co do zmiany jego zachowania.
W końcu cała trójka była już zajęta przygotowywaniami. W trakcie robienia koreczków, brunetka postanowiła zrobić sobie krótką przerwę. Sięgnęła szklankę i nalała sobie do niej wody. Przy okazji zapytała Jinkiego, czy również chce coś do picia? Onew pokiwał przecząco głową. Dziewczyna ustała, więc z boku wyspy kuchennej, patrząc uważnie, na jego kulinarne poczynania.
- Marta? Wszystko w porządku? Naprawdę jesteś strasznie blada. Chyba nawet bardziej, niż wtedy, gdy zauważył, to Minho. - Lee zapytał w pewnej chwili. Oderwał się od pracy, aby zacząć z uwagą przyglądać się, jej niezdrowo bladej twarzy.
Wiedział, że dziś z Olą, miały ciężki dzień i zapewne, ani jedna, ani druga nie zdążyła zjeść czegoś porządnego.
Wiedział, że dziś z Olą, miały ciężki dzień i zapewne, ani jedna, ani druga nie zdążyła zjeść czegoś porządnego.
- Tak, jest wszystko ok. Dziękuję, że się, o mnie martwisz. - Lee skinął głową z aprobatą, na jej słowa, lekko się uśmiechając.
- Od czegoś tu w końcu jestem. - zaśmiał się radośnie i zerknął w stronę Kibuma, gdy Marta, także to zrobiła. Ten marudził coś do siebie pod nosem od dobrych kilku minut, nie mogąc ponownie się nad czymś zdecydować. Ten widok rozbawił lidera.
Nagle usłyszał przytłumiony odgłos i zaraz po tym dźwięk, upadającej szklanki, tępo odbijającej się, o panele. Odwrócił się w danym kierunku, niemalże wytrzeszczając oczy, na widok tego, co zobaczył. A mianowicie Marty, która leżała nieprzytomna, na podłodze.
Nagle usłyszał przytłumiony odgłos i zaraz po tym dźwięk, upadającej szklanki, tępo odbijającej się, o panele. Odwrócił się w danym kierunku, niemalże wytrzeszczając oczy, na widok tego, co zobaczył. A mianowicie Marty, która leżała nieprzytomna, na podłodze.
- Marta! - szybko odstawił miskę z kimchi, na bok i opadł kolanami, przy bezwładnym ciele dziewczyny. Kątem oka dostrzegł, że Kibum, również patrzy się w ich stronę osłupiały, po czym podbiega do nich.
- Co jest?!
- Rozmawiałem z nią. Była dziwnie blada, więc zapytałem, czy wszystko ok? Odparła, że tak i gdy tylko spuściłem z niej wzrok, ona po chwili zemdlała! - Lee drżącą dłonią, zaczął delikatnie pukać policzki Marty, gdy mówił do Kibuma. Następnie zaczął wymawiać, co chwila jej imię, jednak ta nie reagowała. - Cholera jasna! - krzyknął przerażony, po czym wziął ostrożnie drobne ciało, chwytając je pod plecami i kolanami. Zaniósł Martę do salonu. Położył ją, na sofie i zaczął podkładać poduszki, pod jej nogi, aby miała je uniesione. W międzyczasie kazał Key zadzwonić do pana Kim, ich prywatnego lekarza, aby przyjechał. Roztrzęsiony Kibum, skinął głową, ostatni raz zerkając, na nieprzytomną dziewczynę.
Wybrał numer i oczekiwał, na połączenie. W tym samym czasie w drzwiach od sieni, pojawiła się Ola, Jonghyun, Taemin i Minho, którzy śmiali się z czegoś. Nagle ucichli, stając w miejscu. Wpatrywali się, jak wryci, na roztrzęsionego lidera, wymawiającego w panice imię Marty. Do tego dochodził rozpaczliwie żałosny głos Key, który stał do nich tyłem, rozmawiając z kimś, przez telefon. Gdy z jego ust padły słowa, że ,,zemdlała i nie możemy jej ocucić'', cała przerażona czwórka podbiegła do sofy. Wtedy ujrzeli nieprzytomną brunetkę, u której lider zaczął sprawdzać oddech i tętno.
- Co jest?!
- Rozmawiałem z nią. Była dziwnie blada, więc zapytałem, czy wszystko ok? Odparła, że tak i gdy tylko spuściłem z niej wzrok, ona po chwili zemdlała! - Lee drżącą dłonią, zaczął delikatnie pukać policzki Marty, gdy mówił do Kibuma. Następnie zaczął wymawiać, co chwila jej imię, jednak ta nie reagowała. - Cholera jasna! - krzyknął przerażony, po czym wziął ostrożnie drobne ciało, chwytając je pod plecami i kolanami. Zaniósł Martę do salonu. Położył ją, na sofie i zaczął podkładać poduszki, pod jej nogi, aby miała je uniesione. W międzyczasie kazał Key zadzwonić do pana Kim, ich prywatnego lekarza, aby przyjechał. Roztrzęsiony Kibum, skinął głową, ostatni raz zerkając, na nieprzytomną dziewczynę.
Wybrał numer i oczekiwał, na połączenie. W tym samym czasie w drzwiach od sieni, pojawiła się Ola, Jonghyun, Taemin i Minho, którzy śmiali się z czegoś. Nagle ucichli, stając w miejscu. Wpatrywali się, jak wryci, na roztrzęsionego lidera, wymawiającego w panice imię Marty. Do tego dochodził rozpaczliwie żałosny głos Key, który stał do nich tyłem, rozmawiając z kimś, przez telefon. Gdy z jego ust padły słowa, że ,,zemdlała i nie możemy jej ocucić'', cała przerażona czwórka podbiegła do sofy. Wtedy ujrzeli nieprzytomną brunetkę, u której lider zaczął sprawdzać oddech i tętno.
- Co tu się stało?! Dlaczego Marta, jest taka blada i nieprzytomna?! - biadolił roztrzęsiony Choi, gdy w jego oczach gromadziły się łzy.
Starał się nie panikować, ale nie było to łatwe, widząc ukochaną w takim stanie! Kucnął obok lidera i ujął drobną dłoń dziewczyny w te swoje, drżące ze strachu. Modlił się w duszy, aby tej nic poważnego nie było.
Starał się nie panikować, ale nie było to łatwe, widząc ukochaną w takim stanie! Kucnął obok lidera i ujął drobną dłoń dziewczyny w te swoje, drżące ze strachu. Modlił się w duszy, aby tej nic poważnego nie było.
- Pan Kim zaraz tu będzie. - poinformował Kibum, przystając za klęczącym, obok sofy Choi. Lider skinął głową i zaczął wszystko tłumaczyć Minho, który zerknął, na niego, tylko na chwilę. Marszczył srogo brwi z każdym jego słowem, gdy gładził kciukiem, już nieco mniej blady, niż chwilę wcześniej, policzek.
- A mówiłem wam, że wydaje mi się dziwnie blada! Aish, wiedziałem aby was nie słuchać i zostać. - mruczał niezadowolony, będąc zły, na resztę, jak i samego siebie, że dał się nabrać, na zapewnienia Marty. Mierzył, przez to wzrokiem każdego z nich, najdłużej pozostając nim, na Oli. Czuł, iż ta, o czymś wiedziała.
- A mówiłem wam, że wydaje mi się dziwnie blada! Aish, wiedziałem aby was nie słuchać i zostać. - mruczał niezadowolony, będąc zły, na resztę, jak i samego siebie, że dał się nabrać, na zapewnienia Marty. Mierzył, przez to wzrokiem każdego z nich, najdłużej pozostając nim, na Oli. Czuł, iż ta, o czymś wiedziała.
- O, obudziła się! - powiedział uradowany Kibum. Choi od razu skierował wzrok, na Martę, czując w sercu wielką ulgę. Dziewczyna zaczęła ślamazarnie otwierać powieki, mrużąc swoje powieki.
- Witaj skarbie, jak się czujesz? - Minho, zaczął czułym głosem, przez co dziewczyna popatrzyła, na niego słabo. Wodziła wzrokiem od niego, po reszcie osób, zmartwionych i zgromadzonych dookoła sofy.
- Witaj skarbie, jak się czujesz? - Minho, zaczął czułym głosem, przez co dziewczyna popatrzyła, na niego słabo. Wodziła wzrokiem od niego, po reszcie osób, zmartwionych i zgromadzonych dookoła sofy.
- Ale nas wystraszyłaś. - powiedział z ulgą lider, na co reszta mu przytaknęła. Marta, poczuła się strasznie głupio, widząc ich zaniepokojone miny. Próbowała dojść do tego, jakim cudem miała odlot? Pamiętała, że stała, przy liderze i on zapytał, czy dobrze się czuje. Ona mu odpowiedziała i nawet nie wiedziała, kiedy a zaczęło robić się jej ciemno, przed oczyma. Pamiętała, że nim zdążyła zawołać Onew, nogi się pod nią ugięły.
- Ja... - zaczęła słabo, powoli podnosząc się do siadu. - Przepraszam was za to. - zaczęła mówić cichym i słabym głosem, ponieważ nie chciała nikogo wystraszyć. Sądząc jednak, po wyrazach twarzy przyjaciół, wręcz udało się jej to wyśmienicie. - Jonghyun, przepraszam, że pewnie popsułam twoje urodziny. - mimo, iż była trochę słaba, to podjęła próbę wstania z sofy. Jednak dłonie Minho, które ułożyły się, na jej barkach, to uniemożliwiły.
- Nigdzie się nie ruszaj i chwilę posiedź. - raper pocałował jej czoło, a następnie czule pogładził jej policzek. - Nic nie popsułaś, więc przestań się martwić, bo musisz teraz odpocząć.
- Minho, ma rację Marta. Urodziny, urodzinami. Najważniejsze jest teraz, abyś doszła do siebie. Nie chciałbym mieć cię, na sumieniu, za pracę w pocie czoła, aby moje urodziny były tak pięknie celebrowane. - Jonghyun, uśmiechnął się czule.
Następnie rozejrzał się dookoła, podziwiając piękne dekoracje.
- Poza tym z tego co usłyszałem, to zaraz przyjedzie lekarz i zobaczymy, co ci dolega.
- Minho, ma rację Marta. Urodziny, urodzinami. Najważniejsze jest teraz, abyś doszła do siebie. Nie chciałbym mieć cię, na sumieniu, za pracę w pocie czoła, aby moje urodziny były tak pięknie celebrowane. - Jonghyun, uśmiechnął się czule.
Następnie rozejrzał się dookoła, podziwiając piękne dekoracje.
- Poza tym z tego co usłyszałem, to zaraz przyjedzie lekarz i zobaczymy, co ci dolega.
- Po co zadzwoniliście po lekarza? Przecież nie jestem umierająca i czuję się już lepiej. To, tylko chwilowe osłabienie. - westchnęła tęgo, gdy pojawiły się w niej obawy i strach, że zaraz wszyscy, prócz Oli, będą wiedzieć, o jej spóźniającym się okresie.
- Oho, chyba faktycznie tak jest, skoro tak biadoli. - skwitował Key, za co od razu dostał kuksańca w żebra od Jonghyuna. Ku jego szczęściu Ola, stała nieco dalej, zabijając go wręcz wzrokiem.
- Marta, przepraszam... - wszyscy słysząc głos Oli, spojrzeli w jej stronę ze zmarszczonymi czołami. Blondynka miała już łzy w oczach, gdy podchodziła bliżej sofy. Następnie usiadła, na niej obok zdezorientowanej przyjaciółki. - To wszystko moja wina, że pozwalałam ci tak harować i gdy... I, gdy czułaś się źle, nie zaciągnęłam cię z Gongchanem, do lekarza. Tylko wierzyłam w twoje zapewnienia, że to wina tych przeklętych ogórków, złej diety i dużej ilości pracy. - blondynka pochwyciła drugą dłoń przyjaciółki, gdy reszta wpatrywała się w nie z niezrozumieniem.
- Ogórków? O czym ona mówi?
- Cicho Jong. - Taemin, uciszył solenizanta, gdy reszta patrzyła, to po sobie, to na dziewczyny. Każdy z nich kalkulował sobie w głowie słowa Oli z których wynikało, że Marta, już wcześniej źle się czuła.
- Ogórków? O czym ona mówi?
- Cicho Jong. - Taemin, uciszył solenizanta, gdy reszta patrzyła, to po sobie, to na dziewczyny. Każdy z nich kalkulował sobie w głowie słowa Oli z których wynikało, że Marta, już wcześniej źle się czuła.
- Ola... - Marta, szepnęła cicho, mając również szklisty wzrok. - Przestań się winić, bo dużo robiłaś. Nie kazałaś mi się przepracowywać i gdy czułam się źle, zainteresowałaś się. Wiesz, że jestem uparta i nawet we dwóch z Gongchanem, nie zaciągnęlibyście mnie do lekarza. - brunetka zaśmiała się nerwowo. - Do tego krzyczałaś, że mam nie jeść po nocy, bo później jest mi niedobrze i wymiotuje. Naprawdę zatroszczyłaś się, o mnie, na tyle, na ile mogłaś.
- Wymiotowałaś?! Kiedy? - wtrącił przestraszony Minho, patrząc wyczekująco, na dziewczyny, które go olały.
Reszta także zdawała się być tym faktem zaskoczona.
- To pewnie, przez te ogórki. - tym razem wtrącił Kibum, kręcąc z niedowierzaniem głową. - Kto normalny je po nocach ogórki? - biadolił dalej, przez co zaczął być uciszany, przez resztę.
- To ja powinnam być zła sama, na siebie, że nie chciałam, o siebie zadbać i nie zignorowałam objawy, przez co... W końcu zasłabłam. - Marta, patrzyła smutno, na Olę, mając nadzieję, że nagle nie zapyta jej, przy wszystkich, czy dostała już okres? Otarła jedną z łez z jej policzka i uśmiechnęła się smutno. - Zaraz zbada mnie lekarz i zobaczysz, że wszystko jest ok i to tylko przemęczenie. - Ola, przemilczała jej słowa. Patrzyła, na nią w taki sposób, jakby nie wierzyła w to, że powodem jej ostatnich zdrowotnych problemów, to zmęczenie.
- Czyli Marta, już wcześniej czuła się źle, tak? - zapytał ponownie Choi, czując niezadowolenie z faktu, że nie miał pojęcia, iż jego dziewczyna, źle się czuła! Do tego czuł się ignorowany, nie dostając odpowiedzi, na swoje pytania.
- Tak, czułam się źle.
- Dlaczego nic mi nie mówiłaś? - Choi był mocno niezadowolony z tego faktu.
- Bo nie chciałam zawracać ci głowy czymś takim?
- Czymś takim?! Oh kochanie, jestem twoim chłopakiem i chcę wiedzieć za każdym razem, gdy się źle czujesz!
- Ok, rozumiem. Jeśli coś będzie się działo, to ci powiem, ok? - Marta, uśmiechnęła się smutno, ujmując w dłonie policzki zmartwionego Minho. Następnie oboje wtulili się w siebie, gdy reszta patrzyła po sobie smutno.
- Wymiotowałaś?! Kiedy? - wtrącił przestraszony Minho, patrząc wyczekująco, na dziewczyny, które go olały.
Reszta także zdawała się być tym faktem zaskoczona.
- To pewnie, przez te ogórki. - tym razem wtrącił Kibum, kręcąc z niedowierzaniem głową. - Kto normalny je po nocach ogórki? - biadolił dalej, przez co zaczął być uciszany, przez resztę.
- To ja powinnam być zła sama, na siebie, że nie chciałam, o siebie zadbać i nie zignorowałam objawy, przez co... W końcu zasłabłam. - Marta, patrzyła smutno, na Olę, mając nadzieję, że nagle nie zapyta jej, przy wszystkich, czy dostała już okres? Otarła jedną z łez z jej policzka i uśmiechnęła się smutno. - Zaraz zbada mnie lekarz i zobaczysz, że wszystko jest ok i to tylko przemęczenie. - Ola, przemilczała jej słowa. Patrzyła, na nią w taki sposób, jakby nie wierzyła w to, że powodem jej ostatnich zdrowotnych problemów, to zmęczenie.
- Czyli Marta, już wcześniej czuła się źle, tak? - zapytał ponownie Choi, czując niezadowolenie z faktu, że nie miał pojęcia, iż jego dziewczyna, źle się czuła! Do tego czuł się ignorowany, nie dostając odpowiedzi, na swoje pytania.
- Tak, czułam się źle.
- Dlaczego nic mi nie mówiłaś? - Choi był mocno niezadowolony z tego faktu.
- Bo nie chciałam zawracać ci głowy czymś takim?
- Czymś takim?! Oh kochanie, jestem twoim chłopakiem i chcę wiedzieć za każdym razem, gdy się źle czujesz!
- Ok, rozumiem. Jeśli coś będzie się działo, to ci powiem, ok? - Marta, uśmiechnęła się smutno, ujmując w dłonie policzki zmartwionego Minho. Następnie oboje wtulili się w siebie, gdy reszta patrzyła po sobie smutno.
W końcu każdy zostawił parę, wtuloną w siebie. Taemin i Onew, udali się po tort do lodówki. Ola, Kibum i Jonghyun, zaczęli układać przygotowane jedzenie, na wyspie kuchennej. Wtedy po kilku minutach, rozległ się dzwonek w drzwiach. Lider podszedł do drzwi i po chwili wrócił z lekarzem do salonu. Ten widząc Martę, uśmiechnął się miło i usiadł, na fotelu obok. Reszta, jakby przyciągana magnesem, podeszła bliżej, chcąc wiedzieć, co takiego dolega Marcie?
Mężczyzna, na początku zadawał proste pytania. Czy Marta, zjadła śniadanie, lub ogólnie ostatnio dobrze się odżywiała? Marta, wytłumaczyła mu, że przez pracę nie jadła zbyt wiele i dobrze. Dodała też, że ostatnio miała mdłości i wymiotowała. To stwierdzenie sprawiło, że lekarz nabrał pewnych podejrzeń. Zaczął się dopytywać, czy kiedyś już tak się czuła? Dziewczyna przytaknęła, mówiąc, że zdarzyła się pewna taka chwila, ale potem było już dobrze. Lekarz dla upewnienia swoich podejrzeń, zaczął wypytywać się, o jej miesiączkę. Co ile dni dostaje i kiedy miała ją ostatni raz? Dziewczyna nieco zamarła, patrząc po wszystkich zakłopotana. Jej obawy ponownie zaczęły krążyć w jej głowie. Właśnie miało wyjść, na jaw coś, co ukrywała nawet, przed Olą. Wiedziała jednak, że nie może ukryć czegoś takiego, przed panem Kim. W końcu przyznała mu się, że jej okres spóźnia się już tydzień, przez co ujrzała u wszystkich zaskoczone spojrzenia. Wręcz od razu dodała, że zapewne, to przez stres i złą dietę. Lekarz, przyglądał się z uwagą, to dziewczynie, to Minho, siedzącego obok niej. Po ostatniej akcji z Jonghyunem, wiedział już, że Choi jest z Martą, a Taemin z Olą. To sprawiło, że postanowił zadać kolejne pytanie.
- Ok, twoje dolegliwości mogą być spowodowane różnymi czynnikami. Powiedz mi proszę, czy w ostatnim czasie z kimś współżyłaś? I, czy zabezpieczałaś się z partnerem, podczas stosunku? - Marta, popatrzyła blada, na mężczyznę, niczym ciele, na malowane wrota, a jej obawy zwiększyły się. Bała się, że do tej pory podejrzana opcja, okaże się rzeczywistością.
Mężczyzna, na początku zadawał proste pytania. Czy Marta, zjadła śniadanie, lub ogólnie ostatnio dobrze się odżywiała? Marta, wytłumaczyła mu, że przez pracę nie jadła zbyt wiele i dobrze. Dodała też, że ostatnio miała mdłości i wymiotowała. To stwierdzenie sprawiło, że lekarz nabrał pewnych podejrzeń. Zaczął się dopytywać, czy kiedyś już tak się czuła? Dziewczyna przytaknęła, mówiąc, że zdarzyła się pewna taka chwila, ale potem było już dobrze. Lekarz dla upewnienia swoich podejrzeń, zaczął wypytywać się, o jej miesiączkę. Co ile dni dostaje i kiedy miała ją ostatni raz? Dziewczyna nieco zamarła, patrząc po wszystkich zakłopotana. Jej obawy ponownie zaczęły krążyć w jej głowie. Właśnie miało wyjść, na jaw coś, co ukrywała nawet, przed Olą. Wiedziała jednak, że nie może ukryć czegoś takiego, przed panem Kim. W końcu przyznała mu się, że jej okres spóźnia się już tydzień, przez co ujrzała u wszystkich zaskoczone spojrzenia. Wręcz od razu dodała, że zapewne, to przez stres i złą dietę. Lekarz, przyglądał się z uwagą, to dziewczynie, to Minho, siedzącego obok niej. Po ostatniej akcji z Jonghyunem, wiedział już, że Choi jest z Martą, a Taemin z Olą. To sprawiło, że postanowił zadać kolejne pytanie.
- Ok, twoje dolegliwości mogą być spowodowane różnymi czynnikami. Powiedz mi proszę, czy w ostatnim czasie z kimś współżyłaś? I, czy zabezpieczałaś się z partnerem, podczas stosunku? - Marta, popatrzyła blada, na mężczyznę, niczym ciele, na malowane wrota, a jej obawy zwiększyły się. Bała się, że do tej pory podejrzana opcja, okaże się rzeczywistością.
- Tak, współżyłam. - dziewczyna zerknęła ze strachem w stronę Minho, który marszczył nieco brwi, jakby kalkulował do czego zmierza lekarz?
- W ciągu ostatnich trzech tygodni, bo w tym tygodniu do niczego nie doszło. - odparła nieco zawstydzona, kalkulując w głowie ostatnie wydarzenia.
- W ciągu ostatnich trzech tygodni, bo w tym tygodniu do niczego nie doszło. - odparła nieco zawstydzona, kalkulując w głowie ostatnie wydarzenia.
- Rozumiem. - lekarz westchnął, zapisując coś sobie w notatniku. - W jaki sposób się zabezpieczacie? Tabletki, czy prezerwatywy? - mężczyzna popatrzył w stronę dziewczyny dość przepraszającym wzrokiem. Zapewne nie chciał zadawać tak osobistych pytań, ale przy jej dolegliwościach, były one niezbędne. - Wybacz, że zadaje tak osobiste pytania, ale mam pewne podejrzenia i... Chcę dać ci najpewniejszą diagnozę. - dodał z powagą, jednak jego oczy, nadal wpatrywały się w nią z troską. Mimo, iż mężczyzna miał bardzo surowe rysy twarzy, to był naprawdę miłym mężczyzną. - Jeśli chcesz, mogę wyprosić resztę, prócz Minho.
- Nie, nie trzeba. Mogą tutaj być. Są moimi przyjaciółmi. - westchnęła cicho i z trudem popatrzyła, po wszystkich, Każdy był skupiony, zapewne w duszy debatując nad diagnozą. Chyba, tylko głupi by się nie spodziewał, co jej dolega... - Jeśli chodzi, o antykoncepcję, to nie biorę tabletek. Oboje z Minho, zawsze używamy prezerwatyw. - spojrzała strachliwie, na Minho, jakby bojąc się, iż uzna, że źle zrobiła, przyznając się do tego, że to z nim sypia. On jedynie patrzył, na nią zaniepokojony.
Prawda, była taka, że nie był zły, bowiem miał świadomość, iż lekarz domyślił się, że są razem. To nieco uspokoiło Martę, ale tylko przez chwilę. Nadal obawiała się, werdyktu lekarza. I nie tylko ona, bowiem spięty, jak struna Choi także...
Prawda, była taka, że tylko bogowie byli w stanie wiedzieć, ile razy zliczyła w głowie odbytych stosunków i gumek. Których rzecz jasna szczelność, sprawdzili po seksie. Praktycznie nie zrobili, tego ani razu, więc jeśli okazałoby się, że któraś była uszkodzona, to nawet tego nie zarejestrowali. A, chyba każdy wie, że nawet niewielka ilość spermy, stwarza zagrożenie ciąży. Tak też Marta, żyła w przeświadczeniu, że Minho, poinformowałby ją, gdyby dostrzegł coś niepokojącego, przy wyrzucaniu prezerwatywy. Był osobą sławną, więc wiadomym było, że jeszcze bardziej musiał uważać, aby nie wywołać skandalu, o nieślubnym dziecku. Nawet jeśli cieszyłby się z faktu, iż zostanie ojcem.
- Rozumiem... - lekarz pokiwał głową i napił się wody, a na jego czole zaczęły perlić się kropelki potu. Marta, zaczęła się zastanawiać, czy to była taka jego natura, czy stresował się tym, co miał zamiar wyznać? Co prawda była prawie połowa kwietnia, ale nie było, na tyle gorąco, aby się pocić. - Czy, przy nagłym braku miesiączki, robiłaś może test ciążowy? Albo byłaś u ginekologa? - lekarz zapytał w końcu, a w tle wydobyły się dźwięki, łapczywie wciąganego powietrza ze stresu. Takie reakcje za grosz nie pomagały Marcie, wprawiając ją w większy stres. Czując uczucie mdłości i przytłoczenia, zagryzła wnętrza policzków, jakby to miało jej pomóc.
Prawda, była taka, że tylko bogowie byli w stanie wiedzieć, ile razy zliczyła w głowie odbytych stosunków i gumek. Których rzecz jasna szczelność, sprawdzili po seksie. Praktycznie nie zrobili, tego ani razu, więc jeśli okazałoby się, że któraś była uszkodzona, to nawet tego nie zarejestrowali. A, chyba każdy wie, że nawet niewielka ilość spermy, stwarza zagrożenie ciąży. Tak też Marta, żyła w przeświadczeniu, że Minho, poinformowałby ją, gdyby dostrzegł coś niepokojącego, przy wyrzucaniu prezerwatywy. Był osobą sławną, więc wiadomym było, że jeszcze bardziej musiał uważać, aby nie wywołać skandalu, o nieślubnym dziecku. Nawet jeśli cieszyłby się z faktu, iż zostanie ojcem.
- Rozumiem... - lekarz pokiwał głową i napił się wody, a na jego czole zaczęły perlić się kropelki potu. Marta, zaczęła się zastanawiać, czy to była taka jego natura, czy stresował się tym, co miał zamiar wyznać? Co prawda była prawie połowa kwietnia, ale nie było, na tyle gorąco, aby się pocić. - Czy, przy nagłym braku miesiączki, robiłaś może test ciążowy? Albo byłaś u ginekologa? - lekarz zapytał w końcu, a w tle wydobyły się dźwięki, łapczywie wciąganego powietrza ze stresu. Takie reakcje za grosz nie pomagały Marcie, wprawiając ją w większy stres. Czując uczucie mdłości i przytłoczenia, zagryzła wnętrza policzków, jakby to miało jej pomóc.
- Nie, nie robiłam testu. Nie byłam też jeszcze u ginekologa, bo... Okres ma prawo spóźnić się, nawet tydzień. Wolałam poczekać do tego czasu. Prawdę mówiąc, miałam zamiar iść, na dniach do ginekologa. - Marta, odparła dość cicho, drżąc na całym ciele, gdy poczuła nagle dziwne uczucie chłodu. W tych nerwach, aż wyłamywała palce, mając już dość całego napięcia. - A... Do czego pan zmierza? - zapytała lekko zaniepokojona, czując, jak Minho, mocniej zaciska jej drobną dłoń. Zerknęła niepewnie w jego stronę, gdy serce waliło jej tak mocno, iż obawiała się, że zaraz kolejny raz zemdleje. Jakby, tego było mało, to nieprzyjemne mdłości nasiliły się. A obawy, wręcz śmiały jej się w twarz, gdy spoglądała, na nieobecną twarz Choi.
Reszta zaś, patrzyła wyczekująco, na werdykt mężczyzny. Chyba już każdy z nich miał podejrzenia, co to może oznaczać? Nikt ze zgromadzonych głupi nie był, stojąc w osłupieniu, niczym słup soli. I cóż, jeśli chodziło, o bladość twarzy, to kolejną osobą, zaraz po Marcie, był Minho i Kibum, a następnie Ola, Taemin, i Onew.
Reszta zaś, patrzyła wyczekująco, na werdykt mężczyzny. Chyba już każdy z nich miał podejrzenia, co to może oznaczać? Nikt ze zgromadzonych głupi nie był, stojąc w osłupieniu, niczym słup soli. I cóż, jeśli chodziło, o bladość twarzy, to kolejną osobą, zaraz po Marcie, był Minho i Kibum, a następnie Ola, Taemin, i Onew.
- Owszem, może spóźnić się, tyle czasu i nic, to nie oznacza. Jednak w twoim przypadku, darowałbym sobie zabawę w testy ciążowe. Jest zbyt wiele spójnych czynników, wskazujących, na jedno. Polecam, więc od razu iść do ginekologa, bo istnieje szansa, że jest pani w ciąży. - gdy lekarz wypowiedział te słowa, każdy pobladł jeszcze bardziej, przytrzymując się najbliższych rzeczy. Czyli sofy. Zwłaszcza Marta i Minho, byli chyba bledsi, od ścian w korytarzu...
Brunetka, wgapiała się, jak słup soli w lekarza, gdy tymczasem Minho, zerkał, to na ukochaną, to na pana Kim. Następnie jego wzrok spoczął, na jej nieco wystającym brzuchu, w przylegającej sukience. Co prawda zawsze taki był, gdy siedziała, ale oczy zaczęły płatać mu jakiegoś pieprzonego figla! Odnosił wrażenie, że widzi, jak ten brzuch się zaokrągla i powiększa!
Brunetka, wgapiała się, jak słup soli w lekarza, gdy tymczasem Minho, zerkał, to na ukochaną, to na pana Kim. Następnie jego wzrok spoczął, na jej nieco wystającym brzuchu, w przylegającej sukience. Co prawda zawsze taki był, gdy siedziała, ale oczy zaczęły płatać mu jakiegoś pieprzonego figla! Odnosił wrażenie, że widzi, jak ten brzuch się zaokrągla i powiększa!
- S-słucham? W ciąży? - zapytała słabo, przez rozchylone w szoku usta, niedowierzając, że jej obawy, mogą stać się prawdą...

































.gif)













Numer 1 to Zelo <33 reszta z innych zespołów są na 2 miejscu, bo nigdy nie umiem wybrać pomiędzy nimi który ma być na jakimś miejscu ponieważ wszyscy są tak zajebiści <3 Wiec Zelo to ulitamte *.*
OdpowiedzUsuńOoo jezu współczuje ci, ale i tak Fighting <3 Nie dla mnie to normalne, może dlatego ze pewnie sama bym tak odp ;D
Gdybym miała taka możliwość (może kiedyś *.*) to umarłabym ze szczęścia, zdenerwowania i z tego ze ich zobaczę *.*
ooo naprawdę szkoda ze cie na żywo nie poznam, bo mam jakieś dziwne odczucie jakbyś była podobna do mnie wiec byśmy się na pewno dogadały ;D ale zostaje nam monitor tylko TT
+ zawsze jak czytam odpowiedz twoja na mój komentarz to się ciesze jak głupia do tego monitora (gdyby był żywy mógłby uznać mnie za psychiczna, bo musi oglądać moje zachowanie haha)
aa teraz do rozdziału:
hahahahahahahaha 1 scena i zboczone myśli Minho haha to było boskie <33
Omg Tae sprząta + dobry pomyśl z daniem mu sukienki wyglądałby niczym Suga z BTS <3
Boże jaka wpadka ( Tae i Ola) >.<
oooo jeziu jak słodko Gongchan i Sujuna <33 haha zazdrosna Sujuna= wkurzająca dla Gongchana ;D
Nie gadaj Marta w ciąży niee wierze !!!! najlepsza końcówka ever !
hahaha boże mam już naprawdę masakryczna sklerozę , muszę sobie wszystko wcześniej napisać co chce w komentarzu dać bo zapomnę TT
Ten rozdział jest naprawdę MEGA <33 ciągle się coś dzieje i nie można się nudzić wsumie zawsze tak jest ;D kuurde ciekawe czy moje poprzednie komentarze wyglądają tak samo ;oo oo muszę sprawdzić bo jeśli tak to się powtarzam (jak zawsze)
Naprawdę jesteś najlepsza w pisaniu *.* Musisz gdzieś to kiedyś wykorzystać, może za kilka lat wydasz książkę ?*.* a ja będę się cieszyć tym ze mogłam czytać pierwsza to co piszesz i nawet pisać z tobą <3 haha ja i moja wyobraźnia ;D alee i tak liczę na to ze kiedyś tak będzie ;D
omg cala kartkę mi to zajęło ;D aa na dziś już tyle, czekam na nowy rodział <3 Powodzenia ; *