Marta, zatrzymała pojazd pod cukiernią, na specjalnie wyznaczonym miejscu dla ich samochodu. Westchnęła ciężko, co zazwyczaj robiła nieświadomie, gdy coś ją irytowało, lub zamartwiało. Ty, razem była, to deszczowa pogoda, jak i ten dziwny dzień. Całą drogę powrotną do domu, gryzła się z myślami z kim rozmawiała Hana? Dlaczego osoba po drugiej stornie znała ją, Jonghyuna, jak i Key? W sumie skąd mogła wiedzieć, czy dana osoba nie zna także reszty? Taka opcja również mogłaby mieć miejsce.
- Cholerna pogoda, porąbana sytuacja, jebane tajemnice... - mruczała pod nosem i trzasnęła drzwiami samochodu. - Yah! Marta ty idiotko, miałaś przecież nie przeklinać... I nie trzaskać drzwiami, ugh! - mruknęła, przez zęby, po czym ze złością nacisnęła guziczek powodujący blokadę samochodu. Chyba zbliżał jej się okres, bowiem dzisiejszy dzień, to był jakiś kalejdoskop emocji.
Polka chwyciła złotą klamkę drzwi i pociągnęła szklane wrota ku sobie. W cukierni panowała przyjemna dla ucha cisza, którą przerywała jedynie wolna piosenka lecąca z głośników. Aktualnie była ona z jakiejś dramy, ale brunetka nie była w stanie sobie, tego przypomnieć. Ogólnie cała playlista, jaka leciała z głośników, miała w sobie największe hity. Zwłaszcza te Shinee, po tym jak wypromowali cukiernię swoim spotem reklamowym. Oczywiście dziewczyny miały wykupioną licencję, na publiczne odtwarzanie utworów.
W pomieszczeniu praktycznie nikogo nie było z wyjątkiem trzech osób. W kącie przytulnego pomieszczenia, siedział mężczyzna w podeszłym wieku. Sączył ze smakiem kawę, zajadając się przepysznym ciastem Oli i Gongchana. Widać było, że w przerwie zaczytywał się w gazecie z nowościami, dotyczącymi Seulu i jego okolicach. Zapewne ciasto, było nowym nabytkiem, ponieważ brunetka jakoś nie rozpoznawała w nim czegoś znajomego. Prawdę mówiąc, ostatnio Ola i Gongchan, mieli taki obrót pomysłów, że chyba nawet sami już nie widzieli, co jest nowe, a co jeszcze z tamtego roku?
Zielonooka z wymuszonym uśmiechem weszła głębiej cukierni. W danym momencie, jedyne o czym marzyła, to prysznic, ciepła herbata, kocyk i coś, co wyciszy jej myśli. Na przykład telewizor, lub laptop w których znajdzie coś odmóżdżającego.
Gdy Marta, wchodziła już po schodkach, minęła w nich uśmiechniętego dryblasa, który szedł zanieść zamówienie do stoliczka. Oboje wymienili się miłym powitaniem, bowiem ostatni raz widzieli się przedwczoraj. Gongchan, puścił jej, na odchodne oczko i pełny zadowolenia, ruszył do stoliczka, przy którym siedziała młoda para. Na ustach Marty od razu pojawiło się rozczulenie. Cieszyła się, że przyjaciel jest szczęśliwy. Oczywiście w większej mierze była, temu winna Sujuna, przez którą Oh stracił praktycznie głowę.
Odkąd oboje stali się parą, brunetka nie raz miała ochotę wypomnieć Gongchanowi, jak nabijał się z jej upojenia miłością. Sam się śmiał, że buja w obłokach, myśląc o niebieskich migdałach, a tymczasem robił, to samo.
Polka chwyciła złotą klamkę drzwi i pociągnęła szklane wrota ku sobie. W cukierni panowała przyjemna dla ucha cisza, którą przerywała jedynie wolna piosenka lecąca z głośników. Aktualnie była ona z jakiejś dramy, ale brunetka nie była w stanie sobie, tego przypomnieć. Ogólnie cała playlista, jaka leciała z głośników, miała w sobie największe hity. Zwłaszcza te Shinee, po tym jak wypromowali cukiernię swoim spotem reklamowym. Oczywiście dziewczyny miały wykupioną licencję, na publiczne odtwarzanie utworów.
W pomieszczeniu praktycznie nikogo nie było z wyjątkiem trzech osób. W kącie przytulnego pomieszczenia, siedział mężczyzna w podeszłym wieku. Sączył ze smakiem kawę, zajadając się przepysznym ciastem Oli i Gongchana. Widać było, że w przerwie zaczytywał się w gazecie z nowościami, dotyczącymi Seulu i jego okolicach. Zapewne ciasto, było nowym nabytkiem, ponieważ brunetka jakoś nie rozpoznawała w nim czegoś znajomego. Prawdę mówiąc, ostatnio Ola i Gongchan, mieli taki obrót pomysłów, że chyba nawet sami już nie widzieli, co jest nowe, a co jeszcze z tamtego roku?
Zielonooka z wymuszonym uśmiechem weszła głębiej cukierni. W danym momencie, jedyne o czym marzyła, to prysznic, ciepła herbata, kocyk i coś, co wyciszy jej myśli. Na przykład telewizor, lub laptop w których znajdzie coś odmóżdżającego.
Gdy Marta, wchodziła już po schodkach, minęła w nich uśmiechniętego dryblasa, który szedł zanieść zamówienie do stoliczka. Oboje wymienili się miłym powitaniem, bowiem ostatni raz widzieli się przedwczoraj. Gongchan, puścił jej, na odchodne oczko i pełny zadowolenia, ruszył do stoliczka, przy którym siedziała młoda para. Na ustach Marty od razu pojawiło się rozczulenie. Cieszyła się, że przyjaciel jest szczęśliwy. Oczywiście w większej mierze była, temu winna Sujuna, przez którą Oh stracił praktycznie głowę.
Odkąd oboje stali się parą, brunetka nie raz miała ochotę wypomnieć Gongchanowi, jak nabijał się z jej upojenia miłością. Sam się śmiał, że buja w obłokach, myśląc o niebieskich migdałach, a tymczasem robił, to samo.
- Wróciłam! - Marta, krzyknęła w miarę entuzjastycznie, kiedy to po wejściu do mieszkania, walczyła z jednym z ocieplanych sneakersów. Za cholerę nie chciał zejść z jej stopy, jakby chciał pozostać tam, na dłużej. Na jej szczęście, obuwie w końcu podzieliło los, tego drugiego. Od tej walki zdążyła się już zgrzać i o zgrozo! Bardziej zgłodnieć.
Słysząc wesołą odpowiedź przyjaciółki, dobiegającą z kuchni, podreptała tam. Ola, aktualnie rozmawiała z kimś przez telefon, więc Marta, oparła się łokciami, o blat. Z zainteresowaniem patrzyła, na współlokatorkę, nawet nie musząc zgadywać z kim tak namiętnie rozmawia? Szeroki uśmiech Oli, zdradzał więcej niż tysiąc słów... Był, to rzecz jasna Taemin.
Marta, wyjęła swój telefon i z westchnieniem spojrzała, na ekran telefonu. Wręcz poczuła rozczarowanie, że nie ma żadnych informacji od Minho. Przecież kilka godzin temu, po akcji wzbudzenia w nim, zazdrości, przez Kibuma, ten powinien był się odezwać. Dlaczego Taemin, miał teraz czas, a on nie? A może...? I wtedy, to do niej doszło. Minho, sam przecież jej pisał, że będzie z nim utrudniony kontakt, bowiem miał brać udział w programie rozrywkowym. Z całym Shinee mieli emisję w jednym, a później sam Minho, miał mieć w drugim.
Słysząc wesołą odpowiedź przyjaciółki, dobiegającą z kuchni, podreptała tam. Ola, aktualnie rozmawiała z kimś przez telefon, więc Marta, oparła się łokciami, o blat. Z zainteresowaniem patrzyła, na współlokatorkę, nawet nie musząc zgadywać z kim tak namiętnie rozmawia? Szeroki uśmiech Oli, zdradzał więcej niż tysiąc słów... Był, to rzecz jasna Taemin.
Marta, wyjęła swój telefon i z westchnieniem spojrzała, na ekran telefonu. Wręcz poczuła rozczarowanie, że nie ma żadnych informacji od Minho. Przecież kilka godzin temu, po akcji wzbudzenia w nim, zazdrości, przez Kibuma, ten powinien był się odezwać. Dlaczego Taemin, miał teraz czas, a on nie? A może...? I wtedy, to do niej doszło. Minho, sam przecież jej pisał, że będzie z nim utrudniony kontakt, bowiem miał brać udział w programie rozrywkowym. Z całym Shinee mieli emisję w jednym, a później sam Minho, miał mieć w drugim.
- Fajnie, że już wróciłaś. - Marta, oderwała się od swoich myśli, słysząc głos blondynki. Dodatkowo przyjaciółka mocno wtuliła się w jej plecy, całując w polik, na przywitanie. - Mam dla ciebie coś dobrego. - Ola, uśmiechnęła się i zaczęła nalewać coś do talerza. Gdy podsunęła jej danie, zauważyła wtedy, że jest to przepyszny obiad w postaci kremu z brokuł z grzankami.
- O mamo... Rozpieszczasz mnie. - Marta, szepnęła głosem pełnym wdzięczności.
- Jedz, jedz, bo zapewne jesteś głodna. - Ola, rzekła z uśmiechem. Usiadła tuż obok, na hokerze i zaczęła przyglądać się Marcie. Tylko głupi, by nie zauważył, tego zrezygnowania, na jej twarzy. Brunetka, wyglądała tak, jakby powietrze zaczynało z niej uchodzić. Tak, więc Ola, postanowiła dać jej chwilę wytchnienia. Jedynie odpowiedziała, na kilka pytań Marty, typu - Jak minął jej dzień? I, jaki był ruch w cukierni, gdy jeszcze była, na dole z Gongchanem?
- Hana, dzisiaj przyszła do dormu chłopaków. - Ola, na jej słowa zerwała się gwałtownie i usiadła, na kolanach, patrząc zdziwiona słowami przyjaciółki. Ta zaś nawet, na nią nie spojrzała. Miała utkwiony wzrok w telewizor w którym aktualnie leciała jakaś reklama nowego samochodu. - To może ja zrobię coś do picia, bo widzę, że to będzie trochę dłuższa rozmowa. - zasugerowała widząc, jak Marta, patrzy na nią z pewnym niepokojem. W mgnieniu oka podreptała do kuchni i po chwili wyjmowała jakieś kolorowe kubki. Następnie wrzuciła do nich trochę zielonej liściastej herbaty, którą tak lubiły. Wstawiła wodę, a kiedy ta się gotowała, to w wolnej chwili zaczęła szukać jakiś przysmaków. Marta, przyglądała się temu wszystkiemu z uwagą. - Może ci pomóc? - Ola, kiwnęła przecząco głową, zerkając na przyjaciółkę, która podeszła do kuchni. Widziała, jak prawdopodobnie, to co chce jej powiedzieć, bardzo ją gryzie. W sumie jakieś kilka lat znajomości, robiło swoje. Zielonooka oparła się plecami, o blat, wciągając się w nawet śmieszne wariety show. Z tego chwilowego transu oderwał ją dźwięk pstryczka, który świadczyło, o tym, że woda jest gotowa. Leniwie odwróciła się w stronę czajnika bezprzewodowego. Następnie zalała susz w kubkach. Gdy herbata, była już gotowa, zaniosła najpierw ją do salonu, a po chwili przysmaki w postaci drobnych łakoci i owoców. Dziewczyny rozsiadły się wygodnie, na sofie. Marta w dalszym ciągu była dziwnie nieobecna, przez swoje myśli. Jej w danym momencie zielone tęczówki, przeniosły się z telewizora, na młodszą dziewczynę. W końcu opowiedziała Oli, o wszystkim, starając się nie pominąć żadnego szczegółu. Widać było po blondynce, że z każdym jej słowem, intensywniej myśli nad całą sytuacją. - Naprawdę coś mi tu nie pasuje... Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że nagle osoba po drugiej stronie telefonu, znała całą naszą trójkę? - Nie wiem Martuś. Jednak również dowiedziałam się czegoś... Ciekawego? Co prawda, tylko od jednej osoby, ale jednak. - Fakt! Przecież miałaś zadzwonić do niektórych osób! Matko bosko mów szybko, co to jest i od kogo, to wyciągnęłaś?! - Otóż od Park Chanyeola. - O boże! Masz do niego numer?! - Ponownie ci przypominam, że jesteś z Minho... - Ola, zgromiła wzrokiem Martę, która zaczęła przekręcać oczyma. - I nie przekręcaj tak oczyma, bo nie jesteś Kibumem... - Pfff, odezwała się najwierniejsza kobieta roku! - Marta, palnęła nagle, upijając herbatę. Olę, zmroziło i ta mina uświadomiła ją, co takiego powiedziała... - Cholera Ola! Bardzo cię przepraszam! - Przemilczę to... - Ola, pokręciła głową z niedowierzaniem, czy w tym czasie Marta, była aż purpurowa ze wstydu. - Ale wracając... Gdy Chanyeol, szukał Taemina w sprawie jakiś lekcji tanecznych w których mu pomaga, to przyuważył, jak Hana, wchodzi do pokoju Jonghyuna. - Nie wydawało mu się, to dziwne? - Chyba nie, bo mówił mi, to tak, na luzie. - Ola, zamilkła przez chwilę i upiła łyk herbaty. Brunetka zaś, trzymana w napięciu, wzięła babeczkę i zaczęła ją powoli jeść. Tak, na wszelki wypadek, gdyby zaraz miała się udusić, jej nadmiarem, na kolejne wieści. - Pewnie, był nieco wstawiony, jak i reszta, więc nawet się tym nie przejął. Wiesz, mógł pomyśleć, że szuka Kibuma, albo znalazła go w pokoju Jonghyuna. - Racja... Dobra, chociaż mamy jeden trop. Jednak ciekawi mnie to, co oni tam robili, gdy Hana, już weszła do pokoju. Rozmawiali, a może wynikło, między nimi coś więcej? Podobno Jonghyun, chodził ostatnio jakiś zamyślony, bo spodobała mu się jakaś dziewczyna. - Ciekawe skąd, to wiesz? - Ola, uśmiechnęła się podstępnie, biorąc także kęs babeczki. - Od Minho. - A, to ciekawe, bo ja też, to słyszałam. Ale od Taemina. - Matko te nasze chłopy, to są normalnie plotkary! - O tym samym pomyślałam! - dziewczyny z radością przybiły sobie piątkę. - Chociaż dzięki nim wiemy, co się dzieje u reszty. - To prawda. - Martuś? - Hmm? - Nie żebym cię nakłaniała do złego, czy coś, ale może chociaż tak wzrokowo ogarniesz pokój Jonghyuna? - Myślisz? - Wiem, że to głupie, ale... Może jednak twoje sokole oko, coś tam przyuważy? - Ola, zaśmiała się, biorąc łyk herbaty. Miała nadzieję, że jej przyjaciółka pójdzie, na ten pomysł. - To nie jest głupi pomysł. - powiedziała cicho, wpatrując się tępo w podłogę. Nie chciała być w pokoju Jonghyuna, bez jego wiedzy. Jednak opcja, ze zwykłą próbą wyłapania wzrokowo czegoś podejrzanego, wydawała jej się, jak najbardziej w porządku. - Dobrze, tak zrobię.
- O mamo... Rozpieszczasz mnie. - Marta, szepnęła głosem pełnym wdzięczności.
- Jedz, jedz, bo zapewne jesteś głodna. - Ola, rzekła z uśmiechem. Usiadła tuż obok, na hokerze i zaczęła przyglądać się Marcie. Tylko głupi, by nie zauważył, tego zrezygnowania, na jej twarzy. Brunetka, wyglądała tak, jakby powietrze zaczynało z niej uchodzić. Tak, więc Ola, postanowiła dać jej chwilę wytchnienia. Jedynie odpowiedziała, na kilka pytań Marty, typu - Jak minął jej dzień? I, jaki był ruch w cukierni, gdy jeszcze była, na dole z Gongchanem?
- Hana, dzisiaj przyszła do dormu chłopaków. - Ola, na jej słowa zerwała się gwałtownie i usiadła, na kolanach, patrząc zdziwiona słowami przyjaciółki. Ta zaś nawet, na nią nie spojrzała. Miała utkwiony wzrok w telewizor w którym aktualnie leciała jakaś reklama nowego samochodu. - To może ja zrobię coś do picia, bo widzę, że to będzie trochę dłuższa rozmowa. - zasugerowała widząc, jak Marta, patrzy na nią z pewnym niepokojem. W mgnieniu oka podreptała do kuchni i po chwili wyjmowała jakieś kolorowe kubki. Następnie wrzuciła do nich trochę zielonej liściastej herbaty, którą tak lubiły. Wstawiła wodę, a kiedy ta się gotowała, to w wolnej chwili zaczęła szukać jakiś przysmaków. Marta, przyglądała się temu wszystkiemu z uwagą. - Może ci pomóc? - Ola, kiwnęła przecząco głową, zerkając na przyjaciółkę, która podeszła do kuchni. Widziała, jak prawdopodobnie, to co chce jej powiedzieć, bardzo ją gryzie. W sumie jakieś kilka lat znajomości, robiło swoje. Zielonooka oparła się plecami, o blat, wciągając się w nawet śmieszne wariety show. Z tego chwilowego transu oderwał ją dźwięk pstryczka, który świadczyło, o tym, że woda jest gotowa. Leniwie odwróciła się w stronę czajnika bezprzewodowego. Następnie zalała susz w kubkach. Gdy herbata, była już gotowa, zaniosła najpierw ją do salonu, a po chwili przysmaki w postaci drobnych łakoci i owoców. Dziewczyny rozsiadły się wygodnie, na sofie. Marta w dalszym ciągu była dziwnie nieobecna, przez swoje myśli. Jej w danym momencie zielone tęczówki, przeniosły się z telewizora, na młodszą dziewczynę. W końcu opowiedziała Oli, o wszystkim, starając się nie pominąć żadnego szczegółu. Widać było po blondynce, że z każdym jej słowem, intensywniej myśli nad całą sytuacją. - Naprawdę coś mi tu nie pasuje... Bo jak inaczej wytłumaczyć fakt, że nagle osoba po drugiej stronie telefonu, znała całą naszą trójkę? - Nie wiem Martuś. Jednak również dowiedziałam się czegoś... Ciekawego? Co prawda, tylko od jednej osoby, ale jednak. - Fakt! Przecież miałaś zadzwonić do niektórych osób! Matko bosko mów szybko, co to jest i od kogo, to wyciągnęłaś?! - Otóż od Park Chanyeola. - O boże! Masz do niego numer?! - Ponownie ci przypominam, że jesteś z Minho... - Ola, zgromiła wzrokiem Martę, która zaczęła przekręcać oczyma. - I nie przekręcaj tak oczyma, bo nie jesteś Kibumem... - Pfff, odezwała się najwierniejsza kobieta roku! - Marta, palnęła nagle, upijając herbatę. Olę, zmroziło i ta mina uświadomiła ją, co takiego powiedziała... - Cholera Ola! Bardzo cię przepraszam! - Przemilczę to... - Ola, pokręciła głową z niedowierzaniem, czy w tym czasie Marta, była aż purpurowa ze wstydu. - Ale wracając... Gdy Chanyeol, szukał Taemina w sprawie jakiś lekcji tanecznych w których mu pomaga, to przyuważył, jak Hana, wchodzi do pokoju Jonghyuna. - Nie wydawało mu się, to dziwne? - Chyba nie, bo mówił mi, to tak, na luzie. - Ola, zamilkła przez chwilę i upiła łyk herbaty. Brunetka zaś, trzymana w napięciu, wzięła babeczkę i zaczęła ją powoli jeść. Tak, na wszelki wypadek, gdyby zaraz miała się udusić, jej nadmiarem, na kolejne wieści. - Pewnie, był nieco wstawiony, jak i reszta, więc nawet się tym nie przejął. Wiesz, mógł pomyśleć, że szuka Kibuma, albo znalazła go w pokoju Jonghyuna. - Racja... Dobra, chociaż mamy jeden trop. Jednak ciekawi mnie to, co oni tam robili, gdy Hana, już weszła do pokoju. Rozmawiali, a może wynikło, między nimi coś więcej? Podobno Jonghyun, chodził ostatnio jakiś zamyślony, bo spodobała mu się jakaś dziewczyna. - Ciekawe skąd, to wiesz? - Ola, uśmiechnęła się podstępnie, biorąc także kęs babeczki. - Od Minho. - A, to ciekawe, bo ja też, to słyszałam. Ale od Taemina. - Matko te nasze chłopy, to są normalnie plotkary! - O tym samym pomyślałam! - dziewczyny z radością przybiły sobie piątkę. - Chociaż dzięki nim wiemy, co się dzieje u reszty. - To prawda. - Martuś? - Hmm? - Nie żebym cię nakłaniała do złego, czy coś, ale może chociaż tak wzrokowo ogarniesz pokój Jonghyuna? - Myślisz? - Wiem, że to głupie, ale... Może jednak twoje sokole oko, coś tam przyuważy? - Ola, zaśmiała się, biorąc łyk herbaty. Miała nadzieję, że jej przyjaciółka pójdzie, na ten pomysł. - To nie jest głupi pomysł. - powiedziała cicho, wpatrując się tępo w podłogę. Nie chciała być w pokoju Jonghyuna, bez jego wiedzy. Jednak opcja, ze zwykłą próbą wyłapania wzrokowo czegoś podejrzanego, wydawała jej się, jak najbardziej w porządku. - Dobrze, tak zrobię.
*
Jonghyun, stał przy oknie i obracał komórkę w dłoni, jakby to miało mu pomóc w wymyśleniu jakiegoś planu, który ukaże Hanę, za jej intrygi. Nie miał zamiaru pozwalać jej, na takie traktowanie Kibuma. Nawet jeśli była, to dla niego nauczka od życia, za to, jaki był dla Marty, to nadal, na to nie zasługiwał...
Kim, przygryzł dolną wargę, odwracajac się do okna. Nawet nie przejmował się tym, że siedzący, na łóżku Minho, podniósł swój wzrok z tabletu, na niego.
- Coś się stało? - Jong, odwrócił głowę od okna, aby móc spojrzeć w zatroskane spojrzenie przyjaciela.
- Nie, jest wszystko ok. Dlaczego pytasz?
- Bo chodzisz ostatnio ciągle struty. Coś cię dręczy?
- Nie, coś ty... To, tylko ta zmienna pogoda i jej skutki uboczne. - Kim odpowiedział i zamilkł. Pokój ogarnęła cisza. Jedyne tykanie zegarka, na ścianie, nieśmiało ją przerywało. - W sumie, to tak. Coś mnie dręczy. - Jonghyun, popatrzył w stronę przyjaciela, któremu ufał.Wiedział bardzo dobrze, że długo tak nie wytrzyma z tym, co go dręczy. A Minho, był idealną osobą do podzielenia się z nią pewnymi rzeczami.
Kim przysiadł się, tuż obok rapera, wzdychając ciężko. Zawahał się z decyzją opowiedzenia mu, o swoich podejrzeniach, co do Hany. Wiedział bardzo dobrze, że wtedy musiałby wyjawić Minho, iż uprawiał seks z Haną, podczas hucznej parapetówki. To było dla Jonghyuna, trudnym orzechem do zgryzienia. Jednak miał nadzieję, że Choi również, nagle wyskoczy mu z podejrzeniami i co najważniejsze. Pomoże mu uratować Kibuma, przed tą lisicą.
- Więc słucham.
- Chodzi, o Hanę.
- Coś z nią nie tak? - Minho, standardowo zmarszczył nos, patrząc z pełną powagą. Jong, westchnął ciężko. Już czuł w kościach, że ta rozmowa, nie będzie łatwa. Minho, zawsze musiał dostać mocne argumenty, gdy ktoś miał, o kimś podejrzenia.
- Uważam, że jest... Podejrzana.
- Podejrzana? Dlaczego? - Minho w dalszym ciągu nie rozumiał, co takiego złego i podejrzanego, mogłoby być w tej uroczej dziewczynie? Był zadowolony, że Key w końcu znalazł sobie kogoś, na kim mu zależy. I, przy okazji oderwie go od myśli, o Marcie. Tak też podejrzewał, że Jong, po prostu zazdrości Key i nie może pogodzić się z faktem, że Hana z nim jest.
- Powiedziałbym ci konkretniej, dlaczego tak uważam, jednak nie potrafię. Mam obawy, co do twojej reakcji.
- Jong, ja nadal nie ogarniam, co ty do niej masz? Jesteś zazdrosny, o nią, czy jak?
- Tu nie chodzi, o zazdrość! - Kim zaczął energicznie gestykulować dłońmi. - Nie zauważyłeś nic podejrzanego, na drugi dzień, po imprezie?
- Stary, ja byłem wtedy z Martą w hotelu z gorącymi źródłami. - na samo wspomnienie upojnej nocy, brunetowi wykwitły lekkie rumieńce, na polikach.
- Ok, byłeś... Bardzo się cieszę, że w końcu zamoczyłeś i tak dalej. Jednak nie chce mi się wierzyć, że po powrocie, nie rzuciło ci się nic podejrzanego w oczy. Na przykład to, jak Hana, na mnie patrzy i jakby... Flirtuje, poprzez słodki uśmiech?
- Serio Jonghyun? - brew Minho, uniosła się do góry. - Ja niczego takiego nie zauważyłem, więc albo jesteś zazdrosny, albo masz już jakieś halucynacje. - Choi wstał z łóżka, aby po chwili znaleźć się w łazience za potrzebą. Jonghyun w tym samym momencie rozmyślał, jakby tu przekabacić tą wielką Żabę, na swoją stronę? Miał, co do tego rację, że ciężko będzie go przekonać, bez mocnych argumentów. Był wręcz, też pewien tego, że teraz, na pewno nie mógłby powiedzieć mu, o seksie. Minho, miałby go już kompletnie za głupka. Bądź uznał, że wykorzystał chwilę słabości dziewczyny, na jego ciało. Bo jednak, tym górował nad Kibumem.
Jego czekoladowe tęczówki, zwróciły się w stronę drzwi w których stał już Choi, otrzepując mokre dłonie od wody. Kim wyprostował się, gdy Minho, usiadł obok niego. Ignorując go, wziął tablet i zaczął śledzić informacje, o jakimś meczu piłki nożnej.
- A jeśli powiedziałbym ci, że miała miejsce pewna sytuacja w której, to przekonałem się, o fałszywości Hany? A, nawet jej zdradzie? - Minho, na słowo ,,zdrada" od razu podniósł, swój zaintrygowany wzrok.- Co masz, na myśli mówiąc ,,zdrada i fałszywość''? Co takiego się, niby między wami wydarzyło, że nie możesz mi, o tym powiedzieć? - Choi drążył, przez co Jonghyun, był coraz bardziej osaczony natłokiem myśli. Jeszcze chwila, a wygadałby mu wszystko od wejścia blondynki do pokoju, aż do końca ich stosunku. Jednak nie mógł... Nie chciał, aby Kibum, się o tym dowiedział. A istniało prawdopodobieństwo, że Minho, kazałby powiedzieć, o wszystkim blondynowi. Domyślał się, co to by było za apogeum, kiedy wszystko wyszłoby, na jaw.
Kim wzdrygnął się praktycznie niezauważalnie, na samą myśl utraty tak wspaniałego przyjaciela, jakim był Key.
- Nie mogę ci powiedzieć. Jednak jeśli mi nie wierzysz, to daj mi czas. Jak, tylko wrócimy do Seulu, wykombinuje coś, co udowodni ci prawdziwość moich słów. - odparł, a Minho, prychnął kpiąco, słysząc jego słowa. - Minho, ty mi nie wierzysz, prawda?
- A, jak myślisz? Jak mam ci uwierzyć, skoro nie masz żadnych dowodów, na tą niby fałszywość, czy tam zdradę Hany?
- Cholera Choi! Powiedziałem ci, że jak wrócę, to zdobędę, te dowody!
- Jong, proszę cię, daj sobie spokój. - Minho, spojrzał na niego z ironią. - Przestań gadać takie farmazony. - dodał, kręcąc głową z niedowierzaniem.
To, że wpakowała mi się do pokoju i uprawiała ze mną seks, nazywasz farmazonem?! - Jonghyun, pomyślał z żalem, zaciskając mocno zęby. Knykcie zaś, momentalnie mu zbielały od ściskania dłoni, na pościeli, gdy siedział, na łóżku, obok Minho. W końcu wstał gwałtownie i kolejny raz zaczął wpatrywać się, przez okno. Uznał, że nic więcej nie wskóra z tej rozmowy. Jednak postanowił zadać Minho, jedno pytanie. Może ono jednak, da coś do myślenia dryblasowi?
- To nie są farmazony Minho... Z tego, co pamiętam, to ty chyba jakoś po dwudziestej trzeciej, udałeś się z Martą do pokoju.
- Tak. - brunet zmarszczył swoje brwi, unosząc wzrok. - I co w związku z tym?
- Serio nie słyszałeś niczego?
- A co miałem słyszeć, skoro prawdopodobnie spałem już wtulony w Martę? Poza tym, było na dole głośno, a między twoim, a moim pokojem, jest pokój Taemina. - Jonghyun, słysząc wypowiedź przyjaciela, przyłożył dłoń do twarzy i przejechał po całej jej długości. Tracił już wszelakie nerwy, na dalsze kłócenie się z Choi.
- Wiesz co Minho? Wracaj lepiej do oglądania, tych swoich piłkarskich eliminacji, lub myśli, co zrobisz z Martą w łóżku, po naszym powrocie. - burknął, nawet nie patrząc, na Minho. Był pewien, iż ten siedzi teraz naburmuszony, a to mogłoby wywołać u Jonghyuna, wybuch śmiechu.
Nagle Jonghyuna, oświeciło.Zdał sobie sprawę, że przecież Marta, także była w pokoju. A z opowieści Minho, wie, że ta szybko nie usypia. Istniało, więc prawdopodobieństwo, że mogła coś usłyszeć. Mimo słabego słuchu... Może, gdy wrócą, powinien ją jakoś subtelnie, o to zapytać? Albo spróbować przekonać dziewczyny do planu wyjawienia prawdziwej strony Hany? Jonghyun, widział po ich minach, że mimo przyjacielskich uśmiechów, obie mają lekki dystans, co do niej.
- Jesteś niemożliwy, wiesz? I przestań robić fochniętą minę, bo jak, na razie nie mam zamiaru stać, po niczyjej stronie. Rozumiesz? Jeśli zobaczę coś podejrzanego, to obiecuję, że do ciebie zagadam.
- Yhym, pewnie. Tylko, że ona robi, to wszystko, kiedy nikt nie widzi.
- Mówiłeś coś? - Minho, zerknął w jego stronę, gdy wstał z łóżka. Jonghyun, pokręcił przecząco głową, zerkając to, na Minho, to na okolice za oknem.
Nagle w pokoju rozległo się pukanie. Chociaż Minho i Jonghyun, nazwaliby to waleniem. Mężczyźni spojrzeli, na drzwi, a następnie, na siebie.
- Ciekawe kto to? - zapytał Minho.
- Nie dowiesz się, póki nie otworzysz osobie, dobijającej się z miłością i pragnieniem naszego towarzystwa. Na co tak patrzysz? Otwórz, te drzwi. Raz, raz!
- Dlaczego ja?
- Bo ja jestem starszy, więc to młodszy powinien odwalać za mnie, taką robotę.
- Ja ci dam zaraz... - brunet uniósł dłonie, chcąc chwycić za poły koszuli Jonghyuna, patrzącego na niego z kpiną. Opuścił je jednak w dół, gdy wybrzmiały kolejne walnięcia w drewnianą powłokę. - Poczekaj jeszcze trochę, a niedługo podzielisz los swoich kolegów z prehistorii. - Choi zakomunikował, patrząc prosto w oczy Kim z śmiertelnie poważną miną. Jeszcze, na odchodne pokazał niższemu dłonią, że ma go, na oku, co ten kompletnie zignorował.
Gdy Choi skierował się do drzwi, wielce zadowolony Jonghyun, rzucił się, na łóżko, patrząc z satysfakcją na ponurą minę współlokatora. Wychylił się jednak po chwili, kiedy w pomieszczeniu zapanowała dziwna cisza.
- Minho? Porwali cię, czy jak? - Jong, wstał z łóżka marszcząc czoło. Zrobił zaledwie dwa kroki i ustał, widząc osobę stojącą w drzwiach. Przez chwilę myślał, że chyba zaraz podzieli los wnerwionego już nieźle Choi. Było po nim widać, że powstrzymuje się ostatkami sił, aby tylko nie targnąć, na życie, ich drugiego rapera. - Można, to wiedzieć, z jakiego powodu, za przeproszeniem napierdalasz w te drzwi, jak pojebany? - Kim zapytał, przez mocno zaciśnięte zęby. W tym samym czasie Minho, mierzył zirytowanym wzrokiem, to blondyna, to bruneta. Ten drugi, praktycznie rzucał błyskawicami z oczu, widząc podejrzliwie słodkie zachowanie Kibuma. Tamten stał i trzepotał rzęsami w górę i w dół z mega słodkim uśmiechem, w dłoniach miętoląc coś czerwonego.- O nie... Nie zdzierżę waszej dwójki w jednym pokoju ze mną, więc idę się przejść. - Choi wziął swoje rzeczy i ulotnił się ekspresowo z pokoju.
- Co tak patrzysz? Wchodzisz, czy nie?
- Oho! Co, to za agresja? Czyżby Minho, nie dał ci porannego mięska? - Kibum, wszedł głębiej, całkowicie olewając podirytowany wyraz twarzy czarnookiego. Starszy westchnął bezradnie i zamknął drzwi.
- Powiesz w końcu, co jest tak ważnego, że o mało co, nie wyważyłeś drzwi, tymi na pozór wątłymi rękoma?
- Jak, to co? - Key mruknął oburzony, zaczynając swoją wędrówkę, po pokoju w tę i z powrotem. - Za kilka dni wracamy, a mianowicie za trzy, lub cztery, jeśli tego nie wiesz. Mam, więc ogromny problem, bo...
- Trzy, lub cztery? To jednak szybciej wracamy? - Jonghyun, zapytał z nadzieją w głosie.
- Tak...
- Idealnie... - Jonghyun, uśmiechnął się tajemniczo, pocierając swoje dłonie.
- Z łaski swojej nie przerywaj mi, ty napakowana kupo mięśni! - Kibum, dźgnął umięśnione ramię wokalisty, który przekręcił oczyma. - A, więc chodzi, o to, że potrzeba mi kilku nowych i fajnych rzeczy. - tłumaczył, gestykulując rękoma, aby ukazać swoje przejęcie, co do tej sprawy. Ta informacja, była dla Jonghyuna, niczym wyrok. I właśnie uświadomił sobie, że Minho, musiał wywęszyć sprawę, uciekając w idealnym momencie...
- Czyli chcesz, aby udał się z tobą, na zakupy?
- Yhym...
- Za jakie grzechy? - Jonghyun westchnął. Z niechęcią, na ustach i bezradnością, chwycił swój telefon, jak i kartę leżącą, na komódce. Następnie spojrzał, na uśmiechniętego Kibuma. Momentalnie poczuł niepokój i zawód do samego siebie, gdy uświadomił sobie, że jego przyjaciel, niedługo pozna prawdę. A, co za tym szło? Cała sytuacja zrani mocno jego serce.
*
- Cholera nic! Kompletnie nic! - Marta, opadła bezradnie, na sofę, uprzednio stawiając kubki z wodą i cytryną, a do tego, jakieś przekąski do jedzenia. Dzisiaj wnet dziękowała chyba z tysiąc razy Oli, że zdeklarowała się jej pomóc, przy sprzątaniu. Dodatkowo Ola, uratowała jej życie, kiedy to przez ciekawość zajrzała do kanciapy. Gdyby nie ona, to zapewne cała lawa papierków, kubeczków, talerzyków i innych pierdół, tam się znajdujących, zasypałaby ją, na amen. Trochę im zajęło, zanim Marta, wydobyła się nieco brudna z tej chmary rzeczy. Na szczęście miała jakieś rzeczy u Minho, więc poszła szybko się umyć. A tak się zastanawiała, wraz z Olą, co oni zrobili z tym całym syfem, pozostawionym po imprezie? Bo cóż z tego co mówiła jej Ola, pozostała czwórka miała, to ogarnąć, gdy ona i Minho, byli w hotelu. Ola, także nie pomagała, bo musiała jechać do cukierni.
Nie to, że Martą, miała coś do Taemina, bądź Jonghyuna, ale podejrzewała, jak i pokrótce Ola, że robota posprzątania salonu ze śmieci, została im przydzielona. A ci, jak wiadomo, nie lubią sprzątać, więc czemuby nie iść łatwiejszą drogą, prawda?
- Cóż, skoro niczego nie znalazłyśmy podejrzanego w domu, to coś innego się wymyśli. Chyba jednak nie chcę, abyśmy grzebały Jonghyunowi w pokoju. - Marta, przytaknęła, na słowa przyjaciółki. Leniwie kręciła nadgarstkiem wokoło, trzymaną szklanką. Po chwili jednak została ona zabrana, przez blondynkę. - Skup się i zastanów, czy podczas pobytu tutaj po imprezie, niczego podejrzanego nie widziałaś? - Ola, patrzyła z powagą, na przyjaciółkę, która zrobiła tęgą minę.
- Po imprezie nie. Jednak mam jakieś nieodparte uczucie, że coś słyszałam, kiedy położyłam się z Minho.
- Ale, że co konkretnie?
- Właśnie nie potrafię, tego opisać. Na początku jakieś stłumione dźwięki? Głosy? Tylko nie wiem skąd. Były bardzo przytłumione, więc raczej nie było, to z korytarza.
- Bardziej z pokoju?
- Być może... Nie jestem pewna, bo już widocznie zasypiałam.
- Właśnie, gdy byłam, na górze z Taeminem i zastanawialiśmy się, gdzie mamy iść spać, nagle usłyszeliśmy jakiś taki... Jęk.
- Jęk?
- Yhym... Wpierw myśleliśmy, że to z pokoju Minho że uprawiacie seks. Odrzuciliśmy jednak ten pomysł, zastanawiając się, nad pokojem Taemina, lub Jonghyuna. Jednak szczerze mówiąc, jak dla mnie bardziej strzelałabym w pokój, tego drugiego.
- Myślisz, że oni... Przespali się ze sobą?
- Nie mam pojęcia, ale... Brzmiało, to trochę, jak jęk w trakcie seksu.
- Cholera...
- Poczekaj Marta. Jonghyun, może i jest kobieciarzem, ale nie zrobiłby czegoś takiego Kibumowi!
- Ale Hana, być może już tak.
- Na razie nie oceniajmy nikogo, nie mając dowodów. Przyjmijmy, że oboje, o czymś rozmawiali.
- Jak mówisz mi, o tym jęku, to oczami wyobraźni widzę, tylko zdradę. To co słyszałaś, gdy rozmawiali wtedy w holu, mogłoby pasować. - brunetka pokiwała głową, po czym złapała się za policzki. Cała ta sytuacja, zaczynała ją przytłaczać, bowiem bała się, o Kibuma. - Kurde... Żałuję, że nie byłam bardziej czujna. - Marta, skrzywiła się, starając się przypomnieć coś sobie, na siłę. - A może popytamy chłopaków, czy czegoś podejrzanego nie zauważyli? Na przykład podczas trasy, lub przed?
- Nie wiem... Nie uważasz, że na razie im mniej osób wie, tym lepiej? Wiesz... Może tak być, że Hana, jakimś cudem dowie się, że coś węszymy.
- Gorzej będzie, jak się okaże, że to była zwykła aluzja i po prostu się nie lubią.
- Marta, przecież dokładnie słyszałam, co mówili, jak wróciłam z Taeminem do domu. Plus dochodzi do tego fakt, że wraz z Taeminem, słyszeliśmy ten jęk.
- Rozumiem, ale wiesz co? Mimo wszystko byłabym za tym, abyśmy chociaż tak subtelnie porozmawiały osobno z chłopakami. Wiesz ja z Minho, ty z Taeminem i może jeszcze z Onew? Tak, aby tamta dwójka, niczego się nie dowiedziała. - zaproponowała, biorąc łyk wody.
- Jest, to jakiś pomysł. - Ola, zamyśliła się przez chwilę, ale tylko dlatego, iż rozważała propozycję swojej przyjaciółki. Chciałaby tak, jak i Marta, aby ten cały cyrk się skończył. A ich podejrzenia, że prawdopodobnie Hana, zdradziła Key z Jonghyunem, okazały się bujdą. Jeszcze nie wiedziała w jaki sposób, to zrobią i czy na pewno. Miały jednak nadzieję, że dojdą do tego, co działo się za drzwiami pokoju Kim Jonghyuna, podczas imprezy. - Nie może mi dać spokoju, ta sytuacja z telefonem... Kto mógłby być osobą po drugiej stronie? I dlaczego Hana, mówiła, że chce nacieszyć się Key? A potem sponiewierać go wraz z Jonghyunem? To nie trzyma się kupy...
- Masz rację... - Marta, popatrzyła zaintrygowana, na przyjaciółkę. Nagle poczuła nieprzyjemny dreszcz, na ciele, gdy do głowy przyszła jej pewna myśl. - A co jeśli... Osobą po drugiej stronie telefonu, była Minju? Albo Jisoo? - zasugerowała, patrząc z przerażeniem, na Olę, zaniepokojoną jej słowami.
- Albo, o zgrozo obie coś ponownie kombinowały?! - Ola, jęknęła z przestrachem, podgryzając zrobioną, na paznokciu hybrydę. Stres zaczął udzielać się nie tylko jej, ale i samej Marcie. Siedziała obok niej pobladła, jakby nie chcąc dopuszczać do siebie takich myśli. - Przecież po tym, jak ich grupa została zlikwidowana, po tych wszystkich intrygach, na pewno chciałyby się zemścić. Czyż nie?
- Oh Ola, nawet tak nie kracz!
- Ale, co nie kracz? Ma, to sens! Pomyśl sama, że mogły specjalnie wynająć Hanę, aby niby przypadkowo poznała kogoś z chłopaków. Padło, na Jonghyuna i Kibuma, a że typiara jest w ich stylu, to...
- Postanowiły ich wykorzystać i ze sobą skłócić...
- Albo nie, tylko ich, ale i całe Shinee...
- Cholera! Ale przecież, to nie miałoby sensu!
- Jak nie? Jeśli, to faktycznie one, to zrobią wszystko, aby zniszczyć cały zespół...
- Zaczynając od skłócenia dwóch samotnych i najlepszych przyjaciół w zespole, kończąc na skłóceniu całej grupy?
- Dokładnie. I powiem ci więcej, jeśli faktycznie nasze podejrzenia są trafne, co do zdrady Kibuma, przez Hanę i Jonghyuna, to ten plan właśnie wszedł w życie.
- O nie...
*
- Dzień dobry panie Lee! - Ola, powiedziała wesoło, kiedy tylko drzwi domu otworzył jej ojciec Taemina. Serce biło jej mocno i szybko
- Witaj! Bardzo miło, że przyszłaś. - mężczyzna powiedział z delikatnym uśmiechem. Ola, weszła głębiej. Rozebrała kurtkę, zdjęła buty, a następnie podała mężczyźnie ładnie zapakowane pudełko.
- To dla państwa.
- Oh, to bardzo miłe z twojej strony. - pan Lee odparł z uśmiechem. - Proszę, poczekaj w salonie, a ja zaraz do ciebie przyjdę. Zrobię, nam coś do picia. - dodał i podążył do kuchni z łakociami. Blondynka wzięła swój plecak i weszła głębiej salonu. Tam usiadła, na wygodnym krześle. Jak, tylko ujrzała pana Lee, widziała w jego oczach radość, ale i żal, że okłamywała ich z Taeminem. Rozumiała to. Naruszyła ich zaufanie i o ile wybaczą taką zagrywkę Taeminowi, to nie musieli, tego robić w jej kierunku. Jednak widać było, chociażby po mężczyźnie, że chce i od ostatniego spotkania, nadal darzy ją szacunkiem. Ale za to, nieco ograniczonym zaufaniem.
Ola, odwracając się lekko w bok, wyjęła swój notes, jaki i długopis. Nagle wstała gwałtownie widząc, że Taesun, stoi w przejściu, wpatrując się w nią z lekkim uśmiechem.
- To dla państwa.
- Oh, to bardzo miłe z twojej strony. - pan Lee odparł z uśmiechem. - Proszę, poczekaj w salonie, a ja zaraz do ciebie przyjdę. Zrobię, nam coś do picia. - dodał i podążył do kuchni z łakociami. Blondynka wzięła swój plecak i weszła głębiej salonu. Tam usiadła, na wygodnym krześle. Jak, tylko ujrzała pana Lee, widziała w jego oczach radość, ale i żal, że okłamywała ich z Taeminem. Rozumiała to. Naruszyła ich zaufanie i o ile wybaczą taką zagrywkę Taeminowi, to nie musieli, tego robić w jej kierunku. Jednak widać było, chociażby po mężczyźnie, że chce i od ostatniego spotkania, nadal darzy ją szacunkiem. Ale za to, nieco ograniczonym zaufaniem.
Ola, odwracając się lekko w bok, wyjęła swój notes, jaki i długopis. Nagle wstała gwałtownie widząc, że Taesun, stoi w przejściu, wpatrując się w nią z lekkim uśmiechem.
- Witaj, Taesun.
- Cześć przyszła szwagierko! Dawno cię tu nie widziałem. - wszedł głębiej, przywitał się z zaskoczoną, jego słowami Polką. Następnie usiadł, na jednym z krzeseł.
- To prawda. - Ola, zmieszała się nieco. Z tą szwagierką, to Taesun, mocno przesadzał. Nikt tak naprawdę nie wiedział, czy jej związek z Taeminem, naprawdę potoczy się do zaręczyn, ślubnego kobierca i dziecka? - Zmieniłeś fryzurę, czy mi się, tylko tak wydaje?
- Wydaje ci się. Po prostu podciąłem końcówki.
- O, Taesun! Już jesteś! To bardzo dobrze! - pan Lee odezwał się nagle, przykuwając swoimi słowami ich uwagę. - Muszę, na chwilę gdzieś wyjść, a nie chciałem zostawiać Oli, tutaj samej. - mężczyzna postawił kubek z kawą dla Oli, na stole i talerz z jej wypiekami. - Wybacz mi Olu. Właśnie dostałem telefon od znajomego i to nagła sprawa. - dodał, patrząc przepraszająco, na blondynkę.
- Ależ nic się nie stało! To, ja przyszłam do was bez zapowiedzi, co jest kompletnie nie w moim stylu. Byłam niedaleko i postanowiłam, że do państwa zajrzę, więc proszę się nie martwić.
- Jest mi niezmiernie miło, że do nas przyszłaś, ale... Naprawdę muszę wyjść.
- Wszystko rozumiem panie Lee. Więc proszę, na spokojnie sobie iść. Mogę sobie tutaj poczekać, albo po prostu iść do domu i przyjść innym razem.
- Jest mi niezmiernie miło, że do nas przyszłaś, ale... Naprawdę muszę wyjść.
- Wszystko rozumiem panie Lee. Więc proszę, na spokojnie sobie iść. Mogę sobie tutaj poczekać, albo po prostu iść do domu i przyjść innym razem.
- Jeśli, to nie problem, to możesz poczekać. Nie powinno mi, to zająć dużo czasu. Jednak... Nie będziesz bała się zostać sama z Taesunem? - Ola, spojrzała niepewnie, na syna mężczyzny, który żartobliwie zaczął puszczać jej oczka. Nagle wstał i zaśmiał się mówiąc.
- Tato, przecież nie będę bratowej podrywał, prawda? - mina pana Lee, była bezcenna, a Oli nie lepsza, bo ta zarumieniła się lekko. Wnet przeklinała wypowiedź starszego chłopaka. Cóż mogła zrobić, że onieśmielali ją przystojni mężczyźni?
- Dobrze. Tylko bez sztuczek Taesun, jasne?
- Oh tato... Naprawdę, aż tak mi nie ufasz?
- To nie tak. Martwię się, po prostu, o Olę.
- Nic jej nie będzie.
- Dobrze. W takim razie niedługo wracam. - mężczyzna rzucił na odchodne i wyszedł, pozostawiając dwójkę sama sobie. Ola i Taesun, spojrzeli, na siebie, uśmiechając się ciepło.
- Oh tato... Naprawdę, aż tak mi nie ufasz?
- To nie tak. Martwię się, po prostu, o Olę.
- Nic jej nie będzie.
- Dobrze. W takim razie niedługo wracam. - mężczyzna rzucił na odchodne i wyszedł, pozostawiając dwójkę sama sobie. Ola i Taesun, spojrzeli, na siebie, uśmiechając się ciepło.
- Taemin, niedługo wraca, prawda?
- Tak. Za dwa, lub trzy dni, jeśli się nie mylę. - Ola, uśmiechnęła się smutno, bowiem tęskniła coraz bardziej za piosenkarzem.
- Pewnie za nim tęsknisz.
- Bardzo... - Ola, westchnęła cicho, spuszczając swój wzrok, na splecione palce. Po chwili poczuła, jak dłoń Lee gładzi ją po głowie. Uniosła niepewnie wzrok, na siedzącego naprzeciwko niej chłopaka. Ten pochylał się ku niej, na krześle.
- Nie smuć się. Wiadomym jest to, że najgorszą rozłąkę przeżywacie, kiedy on musi wyjechać, na miesiąc, bądź dłużej. Lub mimo, iż jest w Korei, to nie ma za bardzo czasu, na spotkanie, przez pracę, jaką wykonuje. - Taesun, zsunął dłoń z głowy Oli, na jej ramiona, które delikatnie masował ruchem w górę i dół. Na twarzy zielonookiej pojawił się nikły uśmiech. Fakt, że niedługo zobaczy ukochanego sprawiał, że robiło się jej ciepło, na sercu.
Oboje zaczęli dalej rozmawiać, tym razem, o wszystkim. Temat kręcił się dookoła, dziewczyn, zespołu, Taemina i Taesuna. Było dużo śmiechu, jak i nieco poważniejszych rozmów. Ola, dopiero teraz uświadomiła sobie, że jednak brat Taemina, jest nieco inny, niż on. Oboje mieli, na pewno inny pogląd, na świat. I co zabawne, to Taesun, także lubił nieco filozofować, jak ona. Oboje śmiali się, że zamiast oboje wykonywać swoje aktualne prace, powinni iść w kierunku psychologii. I mimo, iż w tym temacie oboje mieli dużo wspólnego, to Ola, mogła spokojnie przyznać, że Taesun, nigdy by jej nie zainteresował. A, taka myśl, była bardzo uspokajająca.
Ola z uśmiechem patrzyła z jakim uwielbieniem brunet, zajadał się jej wypiekami. Dosłownie delektował się każdym kęsem, niczym afrodyzjakiem. Nagle trzask drzwi poinformował ich, że ktoś wrócił. Równocześnie spojrzeli w stronę korytarza, wyczekując w drzwiach pana Lee. Jednak po chwili pojawiła się w nich jego żona..
Oboje zaczęli dalej rozmawiać, tym razem, o wszystkim. Temat kręcił się dookoła, dziewczyn, zespołu, Taemina i Taesuna. Było dużo śmiechu, jak i nieco poważniejszych rozmów. Ola, dopiero teraz uświadomiła sobie, że jednak brat Taemina, jest nieco inny, niż on. Oboje mieli, na pewno inny pogląd, na świat. I co zabawne, to Taesun, także lubił nieco filozofować, jak ona. Oboje śmiali się, że zamiast oboje wykonywać swoje aktualne prace, powinni iść w kierunku psychologii. I mimo, iż w tym temacie oboje mieli dużo wspólnego, to Ola, mogła spokojnie przyznać, że Taesun, nigdy by jej nie zainteresował. A, taka myśl, była bardzo uspokajająca.
Ola z uśmiechem patrzyła z jakim uwielbieniem brunet, zajadał się jej wypiekami. Dosłownie delektował się każdym kęsem, niczym afrodyzjakiem. Nagle trzask drzwi poinformował ich, że ktoś wrócił. Równocześnie spojrzeli w stronę korytarza, wyczekując w drzwiach pana Lee. Jednak po chwili pojawiła się w nich jego żona..
- Oh! Witaj Olu.
- Dzień dobry pani Lee. - Ola, uśmiechnęła się szeroko, odstawiając pusty talerzyk, na stół. Następnie wstała i ukłoniła się w kierunku kobiety. Ta zrobiła, to samo. -Może ma pani ochotę, na ciasto morelowe?
- Oczywiście, że mam! Odłożę, tylko zakupy, na miejsce, zrobię sobie herbatę i będę mogła skosztować twoich wyrobów.
- To niech pani zje od razu. - Ola, zachęciła, wskazując jeden z pustych talerzyków, które wcześniej przyniosła z chłopakiem do salonu. - W tym czasie ja pomogę z zakupami i zrobię dla pani herbaty, przy małej pomocy Taesuna. - kobieta patrzyła zaskoczona, jak dziewczyna nie czekając, na odpowiedź, ciągnie jej syna do kuchni. Od razu poszła za nimi patrząc, jak Ola, zachęca Taesuna do wypakowywania zakupów. Lee z nieco markotną miną, grzecznie odkładał rzeczy do szafki, a blondynka do lodówki w międzyczasie robiąc herbatę. Cała praca poszła im bardzo szybko, na co pani Lee klasnęła w dłonie, zadowolona z ich ciężkiej pracy.
- Ola, chyba musisz częściej przychodzić i zachęcać mojego syna do pracy.
- Mamo... - Taesun, mruknął zażenowanym głosem, gdy w końcu całą trójką usiedli, przy stole jadalnianym. - Wystarczy, że Taemina, odpowiednio podszkoli. Mnie nie musi. - zażartował, przez co jego matka i Ola, parsknęły śmiechem. W pewnym momencie, ktoś zadzwonił do Taesuna, więc udał się do swojego pokoju. Wtedy, między dziewczyną, a kobietą zapanowała cisza. Nie trwała ona jednak, zbyt długo.
- Ola? Co u ciebie słychać? Dawno się nie odzywałaś.
- U mnie w porządku, chociaż mamy dużo pracy. Ostatnio wprowadziliśmy do sprzedaży polskie słodkości, więc mamy jeszcze więcej chętnych.
- To fajnie, że się rozwijacie i podziwiam cię, że w tak młodym wieku, rozwijasz biznes z cukiernią.
- To prawda. Mam, to chyba po mamie. - dziewczyna zaśmiała się, zarażając tym panią Lee. - Nie jest łatwo, ale mam dwóch pracowników. Wnuka mężczyzny od którego dzierżawię cukiernię i jego dziewczynę z którą się przyjaźnię. Plus moja polska przyjaciółka od czasu do czasu, też nam pomaga. W sumie dzięki niej, cukiernia zaczęła tętnić życiem.
- Naprawdę? Dlaczego?
- Ponieważ daje nam dużo pomysłów, na nietypowy, jak dla wypieków wygląd. I to, chyba również przyciąga znudzonych standardowością klientów.
- Oh, to bardzo fajnie i ma, to sens! Koreańczycy lubią nowości, urocze rzeczy i pyszne jedzenie. - kobieta uśmiechnęła się szczerze i ponownie zapanowała, między nimi chwila ciszy.
- Pani Lee? - Ola, zaczęła, zerkając smutno w stronę kobiety. Tłumiona wyrzutami sumienia, postanowiła jeszcze raz zacząć rozmowę, dotyczącą jej i Taemina. - Naprawdę przepraszam za te wszystkie kłamstwa i udawanie, że nie znam Taemina i...
- Pani Lee? - Ola, zaczęła, zerkając smutno w stronę kobiety. Tłumiona wyrzutami sumienia, postanowiła jeszcze raz zacząć rozmowę, dotyczącą jej i Taemina. - Naprawdę przepraszam za te wszystkie kłamstwa i udawanie, że nie znam Taemina i...
- Wystarczy Ola... - kobieta uniosła dłoń. - Już, to przecież przerabialiśmy, gdy byliście tu oboje z Taeminem. - pochwyciła dłonie Oli i uniosła je nieco. - I tak, jak mówiliśmy wtedy, to powtórzę, że naprawdę rozumiemy w jakiej byliście sytuacji.
- Ale...
- Żadnego ,,Ale''! Przyjmijmy w końcu, że ten temat jest zakończony. - kobieta wstała z krzesła i przytuliła siedzącą dziewczynę, gładząc troskliwie dłonią jej głowę. - Poza tym, nadal nie potrafimy uwierzyć w to, że Taemin, znalazł tak wspaniałą dziewczynę, jaką jesteś ty. I przyznam się bez bicia, że wraz z mężem, mieliśmy ciche plany, aby zaprosić cię do nas, kiedy będzie któryś z chłopaków. Albo nawet oboje. Miałoby, to wyglądać, na przypadek, a my wtedy spróbowalibyśmy zeswatać cię z którym z nich. - kobieta zaśmiała się nieśmiało, jakby jej plan brzmiał brzmiał niepokojąco. Trochę tak było, ale cóż się dziwić?
- Ale...
- Żadnego ,,Ale''! Przyjmijmy w końcu, że ten temat jest zakończony. - kobieta wstała z krzesła i przytuliła siedzącą dziewczynę, gładząc troskliwie dłonią jej głowę. - Poza tym, nadal nie potrafimy uwierzyć w to, że Taemin, znalazł tak wspaniałą dziewczynę, jaką jesteś ty. I przyznam się bez bicia, że wraz z mężem, mieliśmy ciche plany, aby zaprosić cię do nas, kiedy będzie któryś z chłopaków. Albo nawet oboje. Miałoby, to wyglądać, na przypadek, a my wtedy spróbowalibyśmy zeswatać cię z którym z nich. - kobieta zaśmiała się nieśmiało, jakby jej plan brzmiał brzmiał niepokojąco. Trochę tak było, ale cóż się dziwić?
- I tak, wiem, jak to brzmi! Ale po prostu od samego początku jesteśmy tobą zauroczeni! I cóż, wyszło tak, że nie musimy już tego robić. - kobieta zaśmiała się. - Także naprawdę nie przejmuj się już.
- Dziękuje za wyrozumiałość. Jest pani naprawdę wspaniałą kobietą. - Ola, nie mogąc się powstrzymać, wstała z miejsca, aby przytulić kobietę. Może i było, to dość nieodpowiednie w kulturze koreańskiej, ale naprawdę była wdzięczna, że rodzice Taemina, rozumieją. Teraz stanowczo, będzie mogła spać spokojnie.
- Dziękuję kochanie. Ty również jesteś wspaniałą osobą. - kobieta delikatnie oderwała od siebie dziewczynę, równą swojemu wzrostowi. - Więc jeśli będziesz miała jakiekolwiek problemy, bądź nawet nie, wiedz, że jesteś tutaj mile widziana, jasne?
- Dziękuję kochanie. Ty również jesteś wspaniałą osobą. - kobieta delikatnie oderwała od siebie dziewczynę, równą swojemu wzrostowi. - Więc jeśli będziesz miała jakiekolwiek problemy, bądź nawet nie, wiedz, że jesteś tutaj mile widziana, jasne?
- Tak pani Lee.
- Świetnie! Mam nadzieje, że będziesz wpadała tutaj częściej, niż zazwyczaj.
- Jeśli znajdę czas, to pewnie. - powiedział wesoło, na co kobieta kolejny raz ją uścisnęła.
*
- Witaj skarbie. - Marta, usłyszała szept za uchem, kiedy ktoś wyjął słuchawkę z jej ucha, gdy leciała w niej piosenka Exo - Monster. Przerażona odskoczyła, na bok w mgnieniu oka obracając się w bok. O mało co nie zrzuciła z blatu butelki z płynem czyszczącym. Odetchnęła z ulgą, widząc swojego ukochanego, który stał naprzeciwko niej, uśmiechając się wesoło.

- Minho? - szepnęła, jakby nie dowierzała, że owa osoba stoi właśnie, naprzeciwko niej.
- Wybacz maluszku, jeśli cię przestraszyłem. - powiedział troskliwie. Marta, uśmiechnęła się i mocno wtuliła się w jego ciepłe ciało z utęsknieniem. I nawet, gdy czuła jego woń perfum, nadal nie mogła uwierzyć, że tu jest! Przecież cały zespół, miał być kilka dni później!
- Nic się nie stało. Nawet nie wiesz, jak się cieszę widząc cię. - poinformowała i kolejny raz wtuliła głowę w jego tors. Minho z uśmiechem, gładził jej włosy, całując czubek jej głowy. Nareszcie ich trasa się skończyła. Pozostaną, tylko różnego rodzaju programy, treningi i przygotowania do nowego albumu. A, to oznaczało, że przez dłuższy czas, będą mogli widzieć się z zespołem częściej.
W tym samym momencie, reszta chłopaków przemęczonych podróżą, wtargnęła do domu z walizkami. Nawet nie zauważyli, że to, co Choi w danym momencie dociskał do siebie, stojąc w kuchni, jest jego dziewczyną.
W holu rozniosły się pomruki zmęczenia, zmieszane ze szczekaniem szczeniaków, które po chwili biegały po całym korytarzu. Chłopacy byli zadowoleni, że w końcu trochę odpoczną. Może nie od ujadania tych małych diabłów wcielonych, ale od pracy i szybkiego tempa.
- Boże, sofa... - jęknął Taemin i zostawiając walizkę, gdzieś po środku holu. Następnie ruszył w jej kierunku. Reszta zrobiła, to samo, po chwili gnieżdżąc się, na niej, jakby był, to najwygodniejszy mebel świata.
W tym samym momencie, reszta chłopaków przemęczonych podróżą, wtargnęła do domu z walizkami. Nawet nie zauważyli, że to, co Choi w danym momencie dociskał do siebie, stojąc w kuchni, jest jego dziewczyną.
W holu rozniosły się pomruki zmęczenia, zmieszane ze szczekaniem szczeniaków, które po chwili biegały po całym korytarzu. Chłopacy byli zadowoleni, że w końcu trochę odpoczną. Może nie od ujadania tych małych diabłów wcielonych, ale od pracy i szybkiego tempa.
- Boże, sofa... - jęknął Taemin i zostawiając walizkę, gdzieś po środku holu. Następnie ruszył w jej kierunku. Reszta zrobiła, to samo, po chwili gnieżdżąc się, na niej, jakby był, to najwygodniejszy mebel świata.
- Choi? Co ty tam tak ściskasz? - lider odezwał się w końcu, uprzednio podnosząc się lekko. Odwrócił się, wyglądając znad kanapy w stronę kuchni. Był nieco zdziwiony, że Minho w dalszym ciągu stoi w identycznej pozycji.
Coś tam mu przemknęło, że nagle dryblas miał dwie par nóg, jednak dla Onew to było już nieistotne. Tak samo dla reszty, która z ledwością również wyglądała znad mebla.
- Nie mówcie, że mnie nie zauważyliście. - Marta, powiedziała z fochem, uprzednio odrywając się z niechęcią od tego ciepłego ciała. Spojrzała w stronę salonu, gdzie cztery łebki wychylały się bardziej, patrząc na nią, jak na jakiegoś kosmitę.
- Marta? A co ty tu... - zapytał Key wskazując, na nią palcem. Jednak po chwili zaciął się, przypominając sobie, że przecież Marta, tutaj pracuje. Reszta także spojrzała po sobie, kiwając przepraszająco głowami. Mieli, przy tym zażenowane miny, bo naprawdę było im głupio, że jej nie przyuważyli. - Wybacz, ale ostatnie dni, to z ledwością przeżyliśmy.
- W porządku. Domyślam się, jak macie ciężko. - uśmiechnęła się troskliwie, kiedy to Minho, objął ją od tyłu. Następnie poprowadził w stronę sofy.
Dryblas usiadł jako pierwszy, a Marta na jego kolanach od razu wtulając się głową w zagłębienie jego szyi. Reszta siedziała i patrzyła z uśmiechami, na ten uroczy obrazek. Co, jak co, ale obydwoje się uzupełniali. Chociażby wzrostowo. Bo, czy to nie jest uroczy widok, kiedy dziewczyna jest, o wiele niższa od swojego chłopaka?
Kiedy chłopacy byli już w stanie normalnie funkcjonować, zaczęli opowiadać, co działo się, na koncertach, jak i po nich. Nagle można było dosłyszeć zawiedziony i oburzony pomruk Taemina, dobiegający z kuchni. Cała reszta skierowała tam swoje zdziwione spojrzenia.
Dryblas usiadł jako pierwszy, a Marta na jego kolanach od razu wtulając się głową w zagłębienie jego szyi. Reszta siedziała i patrzyła z uśmiechami, na ten uroczy obrazek. Co, jak co, ale obydwoje się uzupełniali. Chociażby wzrostowo. Bo, czy to nie jest uroczy widok, kiedy dziewczyna jest, o wiele niższa od swojego chłopaka?
Kiedy chłopacy byli już w stanie normalnie funkcjonować, zaczęli opowiadać, co działo się, na koncertach, jak i po nich. Nagle można było dosłyszeć zawiedziony i oburzony pomruk Taemina, dobiegający z kuchni. Cała reszta skierowała tam swoje zdziwione spojrzenia.
- Marta... - wydłużył z jękiem jej imię. - Gdzie są babeczki, albo inne słodkości roboty mojej ukochanej Oli?
- Cóż... Nie miałam pojęcia, że będziecie szybciej. Przynajmniej nie przypominam sobie, aby mój chłopak i ten Oli, coś o tym wspominali. - Marta, zgromiła wzrokiem wpierw Minho, a następnie stojącego w kuchni Taemina. Ci uśmiechnęli się przepraszająco. - W sumie i tak bym raczej nic nie przyniosła.
- Dlaczego?! - wszyscy jęknęli, niczym w chórze.
- Bo ostatnio mamy większy ruch i wszystko schodzi, na bieżąco. Jednak nie martwcie się. Na pewno coś wam dobrego zrobi, jak tylko znajdzie wolną chwilę.
- To ja poproszę ciasto bananowe! - zasugerował podjarany Taemin, nie patrząc nawet, czy dobrze wbija słomkę w opakowanie mleka bananowego.
- Dlaczego?! - wszyscy jęknęli, niczym w chórze.
- Bo ostatnio mamy większy ruch i wszystko schodzi, na bieżąco. Jednak nie martwcie się. Na pewno coś wam dobrego zrobi, jak tylko znajdzie wolną chwilę.
- To ja poproszę ciasto bananowe! - zasugerował podjarany Taemin, nie patrząc nawet, czy dobrze wbija słomkę w opakowanie mleka bananowego.
- Halo, Taemin. My też tu jesteśmy. - mruknął Jong, podnosząc głowę z kolan młodszego Kima.
- To już z prośbami do niej, nie do mnie. - Marta, zaśmiał się i po chwili poczuła muśnięcie, na szyi, tuż przy uchu.
- Chodźmy na górę... - usłyszała niski szept Minho, po czym spojrzała słodko w jego czarne tęczówki. Uśmiechnęła się delikatnie i skinęła głową, na znak zgody. Zwinnie zsunęła się z nóg Choi, a następnie przeprosiła chłopaków, idąc już powoli w stronę schodów, ciągnąc Minho, za dłoń. Oczywiście nie obeszło się, bez żartobliwych komentarzy chłopaków. Bo, jak mogłoby być inaczej, skoro to jedna wielka zboczona rodzinka?
*
- Usiądź skarbie. - Podniósł się bardziej i poprawił poduszkę pod plecami. Zachęcił dziewczynę gestem dłoni, wskazując na swoje uda z delikatnym uśmiechem.
Dziewczyna bez oporów weszła, na łóżko gnieżdżąc się wygodnie, na biodrach Minho. Z lekkim uśmiechem, na ustach, objęła jego szyję czując, jak wargi Minho, subtelnie odznaczają się, przez chwilę, na jej czole. Następnie poczuła, jak gładzi jej miękką strukturę długich włosów. Robił, to przez chwilę, w końcu przesuwając dłonie, na jej krągłe biodra. Tajemniczy uśmiech zawtórował, na jego ustach, kiedy bezkarnie zjechał dłońmi niżej, na pośladki dziewczyny. W dalszym ciągu odczuwał znużenie po trasie. Jednak fakt, że Marta, siedziała praktycznie, na jego kroczu sprawiał, że zaczynał mieć, na nią, coraz większą chęć.
Zacisnął delikatnie dłonie, na jej pośladkach i przyciągnął ją bliżej siebie. W międzyczasie wpił się mocno w jej usta. Marta, oczywiście z utęsknieniem i nieco chaotycznie oddała pocałunek. A, gdy poczuła, jak język Choi delikatnie próbuje roztworzyć jej usta, bez oporów pozwoliła wpełznąć mu do swojego podniebienia.
Zacisnął delikatnie dłonie, na jej pośladkach i przyciągnął ją bliżej siebie. W międzyczasie wpił się mocno w jej usta. Marta, oczywiście z utęsknieniem i nieco chaotycznie oddała pocałunek. A, gdy poczuła, jak język Choi delikatnie próbuje roztworzyć jej usta, bez oporów pozwoliła wpełznąć mu do swojego podniebienia.
- Kocham cię maluchu. - szepnął do jej ucha i zagryzł delikatnie jego płatek. Sprawił, iż dziewczyna zadrżała, na tę pieszczotę, przygryzając seksownie wargę. Jej serce zabiło szybciej, przez wyznanie. Pragnęła je odwzajemnić, ale w głębi duszy, nie była jeszcze, na to gotowa. - Nawet nie wyobrażasz sobie, jak tęskniłem... - dryblas zaczął znaczyć mokrą ścieżkę od jej linii szczęki, przez szyję, aż do wystających obojczyków. Pozostał w tym miejscu na chwilę, zasysając się, na bladej skórze. Widząc, jaką pozostawił jej niespodziankę, uśmiechnął się szelmowsko. Następnie zaczepnie pocałował i przygryzł dolną wargę dziewczyny.
- Choi, ty niepoprawny romantyku. - Marta, zaśmiała się uroczo, wtulając w silne ramiona mężczyzny.
- Choi, ty niepoprawny romantyku. - Marta, zaśmiała się uroczo, wtulając w silne ramiona mężczyzny.
- Oj tam od razu niepoprawny. - również wydobył z siebie odgłos rozbawienia w międzyczasie bawiąc się ich splecionymi dłońmi.
- Dziękuję za te piękne wyznanie. Bardzo, to doceniam i...
- Tak wiem maluszku, ty je odwzajemnisz, gdy będziesz, na to gotowa. - mężczyzna założył kilka jej włosów za ucho. Czuł w głębi serca, że dziewczyna w końcu także wyzna mu miłość. Musiał być, tylko cierpliwy. - Rozumiem to, więc nie martw się. Poczekam.
- Ah tak? Nie znudzi cię to?
- Nie, bo już się mnie tak łatwo nie pozbędziesz, skoro dostałem od ciebie szansę. - mężczyzna wytknął w jej stronę język, a gdy Marta, też to zrobiła, zaczął ją łaskotać. Dziewczyna wyginała się we wszystkie strony, śmiejąc się w najlepsze, ponieważ miała duże łaskotki. W końcu Choi dał jej spokój, całując czule jej drobne usta.
- Dziękuję za te piękne wyznanie. Bardzo, to doceniam i...
- Tak wiem maluszku, ty je odwzajemnisz, gdy będziesz, na to gotowa. - mężczyzna założył kilka jej włosów za ucho. Czuł w głębi serca, że dziewczyna w końcu także wyzna mu miłość. Musiał być, tylko cierpliwy. - Rozumiem to, więc nie martw się. Poczekam.
- Ah tak? Nie znudzi cię to?
- Nie, bo już się mnie tak łatwo nie pozbędziesz, skoro dostałem od ciebie szansę. - mężczyzna wytknął w jej stronę język, a gdy Marta, też to zrobiła, zaczął ją łaskotać. Dziewczyna wyginała się we wszystkie strony, śmiejąc się w najlepsze, ponieważ miała duże łaskotki. W końcu Choi dał jej spokój, całując czule jej drobne usta.
- Na daną chwilę czuję, że naprawdę wygrałam, wybierając ciebie.
- Miło mi, to słyszeć. - uśmiechnął się i westchnął głęboko, patrząc z miłością w zielononiebieskie oczy brunetki. Zdziwił się, że ta nagle posmutniała, robiąc zamyśloną minę. - Co jest? Coś cię trapi?
- Miło mi, to słyszeć. - uśmiechnął się i westchnął głęboko, patrząc z miłością w zielononiebieskie oczy brunetki. Zdziwił się, że ta nagle posmutniała, robiąc zamyśloną minę. - Co jest? Coś cię trapi?
- Można tak powiedzieć... - Marta, westchnęła ciężko i spuściła wzrok. Zaczęła bawić się zapięciem koszuli, wystającej znad bluzy, tuż przy szyi bruneta. - Może, to dziwnie zabrzmi, ale coś mi nie pasuje w tej całej Hanie. Rozumiem, że praktycznie nie znam jej w ogóle i nie powinnam oceniać, ale... Ona jest dla mnie jakaś podejrzana. - Marta, spojrzała w oczy Minho, który patrzył, na nią poważnie. Nie ukrywał zniesmaczenia jej wypowiedzią.
- Marta, ty też? Co wy chcecie od tej dziewczyny? - zapytał markotnie czując, jak dziewczyna odsuwa się nieco do tyłu z oburzoną miną.
- Przepraszam bardzo, ale co niby ma znaczyć ten ton głosu, przy wypowiedzi? Już nawet nie uwzględniam tego ,,Ty też''? - przedrzeźniała go.
- Bo Jonghyun, również widzi w niej coś podejrzanego i nie rozumiem, o co wam chodzi.
- Słucham? Jonghyun, również? - zapytała niepewnie, a kiedy Minho, skinął potakująco głową, zaczęła wytężać umysł.
- Jakoś reszta nic do niej nie ma i moim zdaniem, jest naprawdę w porządku. - dodał po chwili Choi, na co Marta, kompletnie zeszła z niego i usiadła obok po turecku.
- Tak pewnie, tak jak takie miały być Minju, bądź Jisoo. - powiedziała z niesmakiem, kompletnie nie patrząc, na mężczyznę, który wykręcał ironicznie oczyma, na boki. Czyżby zapowiadało się, na ich kolejną kłótnie, podczas tego związku?
- Dlaczego do nich nawiązujesz?
- Bo pokrótce również, każdy uważał je za miłe i tak dalej. A co z tego wyszło? Nic dobrego... - dziewczyna przysunęła się bardziej czując, na sobie ten przeszywający wzrok Choi. Miał on minę, jakby ktoś opowiadał mu bajeczki w które nie wierzył.
- Kochanie, jak byłam ostatnio w dormie, to Hana, po telefonie Key przyjechała po jakieś rzeczy. I uwaga! Zamiast wejść do pokoju Key weszła, przez przypadek do, tego Jonghyuna. Nie uważasz, że to dziwne?
- Kochanie, jak byłam ostatnio w dormie, to Hana, po telefonie Key przyjechała po jakieś rzeczy. I uwaga! Zamiast wejść do pokoju Key weszła, przez przypadek do, tego Jonghyuna. Nie uważasz, że to dziwne?
- Zdarza się.
- Minho... Błagam. - dziewczyna jęknęła niezadowolona, ponownie siadając się, na jego udach. Pochwyciła jego policzki, jakby miało, to pomóc w przekonaniu go. -
To co powiesz, na to, że przez przypadek, kiedy schodziłam ze schodów, usłyszałam jej rozmowę, przez telefon... O Key i Jonghyunie.
- Marta proszę... - powiedział w miarę spokojnie, odsuwając jej dłonie od swojej twarzy. Polka widziała, że patrzy coraz bardziej podirytowany, gdzieś w głąb pokoju. Nie chciała robić między nimi burzy. Coraz bardziej żałowała, że w ogóle zaczęła tą rozmowę. Jednak nie mogła już tego, tak zostawić. Skoro zaczęła, to musiała skończyć. Niezależnie od tego, jak ta rozmowa się zakończy.
- Żadne Marta, proszę...! Ona rozmawiała z kimś także, o mnie! Czy, to już nie wydaje ci się podejrzane?
- Marta, wyolbrzymiasz. Po co niby miałaby rozmawiać, o tobie, skoro widziała cię zaledwie dwa razy? - tęczówki Choi przekręciły się ironicznie. - Przecież cię nie znała, więc dla mnie, to jest nielogiczne.
- Ale kochanie, to prawda! I naprawdę nie uważasz, że to dziwne, że osoba po drugiej stronie komórki, również mnie znała? Poza tym Ola, gdy weszła, na górę, na drugi dzień po imprezie, także przypadkowo przysłuchała się dziwnej rozmowie. Tylko, że Hany z Jonghyunem. Wyglądało, to tak, jakby mieli wspólną tajemnicę. - dziewczyna wstała z ud Minho, zaczynając przechadzać się po pokoju. - Do Oli, dołączył Taemin i po chwili minęli się z Jonghyunem i wiesz co? Gdy wyszli, na hol Hana, zdawała się być zrozpaczona. Taemin do razu do niej podszedł, bo był zaniepokojony. Chciał wiedzieć, czy wszystko gra. Hana, zaś pokręciła jedynie głową i udała się do pokoju Kibuma. - Marta, gestykulowała nerwowo rękoma, jakby próbowała utworzyć wizję tego wszystkiego, co mówiła. Minho zaczął rozważać ową sytuację. Jednak nie umiał ułożyć sobie, tego wszystkiego w logiczny sposób. Chciałby uwierzyć Marcie, a wręcz powinien, jednak nie potrafił. To, co mówiła, było dla nieco irracjonalne.
- A może niby te wasze ,,przypadkowo'' było specjalnie?
- Minho, jak możesz!
- Marta, przepraszam, ale naprawdę uważam, że wyobraźnia za bardzo was poniosła. Nie znam za dobrze Hany, ale uważam, że takie zachowanie jest nieodpowiednie. Macie chociaż jakieś dowody, że coś knuje? - Minho, przypatrywał jej się z uwagą, mając mieszane uczucia. Jego twarz wyrażała konsternację, bowiem sam już nie wiedział, co ma, o tym wszystkim sądzić.
- A, czy nie wystarczy ci to, że Jonghyun, również coś podejrzewa? Plus, to co ci powiedziałam?
- Nie, ponieważ to już w ogóle było dla mnie chore, kiedy powiedział, że coś się, niby wydarzyło. - Minho, przeczesał swoje włosy, tracąc wszelakie chęci, na miłosną bliskość. - A z resztą, sam już nie wiem. Nie chciał wyznać konkretów... Powiedział, tylko coś w stylu, że mam mu dać czas, aby udowodnił jej zdradę i fałszywość, jak wrócimy do domu. Ale w jaki konkretnie sposób ona wykazała fałszywość i zdradę wobec Key, tego już nie wyznał. - Marta, kolejny raz przyswoiła do siebie słowa Choi. W sumie mogły jej się przydać, prawda? Już sam fakt, że Kim również był z tym samym problemem u Minho, dawało jej jakąś satysfakcję.
- Ale Minho! - jęknęła oburzona, co jednak nie podziałało, na bruneta. Ten z niewzruszeniem położył się do niej plecami.
- Żadnego ,,ale'' i koniec tematu, o dziewczynie Key, jasne? - zapytał, odwracając się nieco w jej stronę.
- Nie. - mruknęła zła, chcąc postawić na swoim. Jednak spojrzenie Choi wystarczyło, aby wiedziała, że mu się, to nie podoba. Bez słowa położyła się obok niego, po prawej stronie łóżka. Była zła, a nawet wściekła, że dryblas jest po stronie Hany, a nie jej. Przecież, to było dla niej niedopuszczalne!
Martę, zaczęło ciekawić, czy Ola, również zdecyduje się, na rozmowę, o Hanie z Taeminem? A jeśli tak, to jak zareaguje? Tak samo, jak Minho? Czy może powie, że spróbuje im jakoś pomóc? Po dowiedzeniu się, że Jonghyun, rozmawiał z Minho, korciło ją, aby zagadać do tego Dinozaura.
Martę, zaczęło ciekawić, czy Ola, również zdecyduje się, na rozmowę, o Hanie z Taeminem? A jeśli tak, to jak zareaguje? Tak samo, jak Minho? Czy może powie, że spróbuje im jakoś pomóc? Po dowiedzeniu się, że Jonghyun, rozmawiał z Minho, korciło ją, aby zagadać do tego Dinozaura.
- Kochanie? Nie uważasz, że ty i Ola w jakiś sposób, to wyolbrzymiacie? - Minho, zapytał nagle, a gdy odpowiedziała mu cisza, westchnął i przekręcił się w stronę Marty. Leżała, na plecach z naburmuszoną miną i skrzyżowanymi rękoma. Widać, było po jej minie, że mocno nad tym wszystkim myśli. Plus rzecz jasna jest zła, na niego. - Kochanie... Jesteś, na mnie zła, że stoję po stronie Hany, a nie twojej, prawda? - Marta, jedynie mruknęła cicho pod nosem, jakieś niezrozumiałe dla świata słowa. - Maluszku, powiedz normalnie, dobrze? - poprosił z ciepłym uśmiechem, gdy leżał obok niej, na plecach
- Tak, jestem zła, ponieważ nie rozumiem dlaczego stoisz, po jej stronie! - Marta, odpowiedziała markotnie, czując jak Minho, ujmuje jej dłoń. Spojrzała się w daną stronę, mając ochotę parsknąć śmiechem, na tę różnicę. Jej dłoń, była sporo mniejsza, od tej Minho. Jej palce, może były większą połową długości, tych Minho. Choi także rozczulił ten widok.
- Nadal nie mogę w to uwierzyć, jakie masz małe dłonie. - zażartował, przyciągając jej dłoń do swoich ust, aby czule ją ucałować. A, gdy odsunął ją od siebie, westchnął ciężko, poważniejąc. - Kochanie? Proszę cię... Nie drążmy już tego tematu, o Hanie. Sama widzisz, że nasze uparte charaktery, prawie doprowadziły do poważnej związkowej wojny. - westchnął smutno, przez co Marta, zareagowała niemalże identycznie.
Czyli Minho odpada... - Pomyślała. Fajnie, że dowiedziała się właśnie, że niby może liczyć, na niego, a tak naprawdę jest inaczej. Było jej z tego powodu niezmiernie przykro. Zawsze bronił jej zdania i co najważniejsze w wielu kwestiach byli bardzo zgodni. Jak widać natrafiła się w końcu okazja, która uświadomiła jej, że jednak jest inaczej...
- Powiedzmy, że się zgadzam... westchnęła z buntem, nadal nie mogąc pogodzić się z tym, że Minho, trzyma stronę tej siksy... I nim zdążyła podnieść się do siadu, poczuła ciepłe usta ukochanego, na swoich wargach. Minho, pochylał się, nad nią, ujmując jedną dłonią jej policzek.
Przez chwilę się opierała w końcu się poddając. Oddała pocałunek, bowiem tęsknota za ukochanym była większa. Nawet jeśli pozostał niesmak...
Gdy Choi zakończył pocałunek, poczuła jak delikatnie próbuje obrócić ją tak, aby leżała do niego tyłem. Przekręciła się, więc na bok tak, jak chciał. Po chwili poczuła, jak Minho, wtula się w jej plecy, wodząc leniwie nosem po jej karku. Przyjemne łaskotanie sprawiło, że na jej ustach pojawił się lekki uśmiech.
Przez chwilę się opierała w końcu się poddając. Oddała pocałunek, bowiem tęsknota za ukochanym była większa. Nawet jeśli pozostał niesmak...
Gdy Choi zakończył pocałunek, poczuła jak delikatnie próbuje obrócić ją tak, aby leżała do niego tyłem. Przekręciła się, więc na bok tak, jak chciał. Po chwili poczuła, jak Minho, wtula się w jej plecy, wodząc leniwie nosem po jej karku. Przyjemne łaskotanie sprawiło, że na jej ustach pojawił się lekki uśmiech.
- Chwilę temu zrobiłem ci małą niespodziankę, na obojczyku. To symbol tego, jak bardzo za tobą tęskniłem. Może sprawdzisz jutro efekt i zdasz relacje?
- Dobrze. Sprawdzę i powiem ci, czy mi się podoba. Jeśli nie, będziesz musiał bardziej się postarać. - zachichotała, po czym uśmiechnęła się do do niego, gdy odkręciła głowę w jego stronę.
- Mmm kusząca propozycja i chyba w danym momencie pragnę, abyś nie była zadowolona.
- Oh, doprawdy?
- Yhym... Wtedy wybiorę sobie inne miejsce.
- Inne? Na przykład jakie?
- Twoje piersi. Wręcz się proszą, aby o nie zadbać. - mruknął, gdy jego dłoń znalazła się pod jej bluzą, ściskając po chwili pierś ukrytą pod koronkowym stanikiem. Marta, westchnęła cicho, przymykając powieki, gdy jego kciuk drażnił jej sutek. - Widzisz, jak tęskniły za moim dotykiem? Chociaż myślę, że nie tylko one... - wyszeptał, zsuwając swoją dłoń niżej. Wsunął ją jedynie za gumkę leginsów i majtek, gdy Marta, zatrzymała jego dłoń, tą swoją. Jeśli ten cwany Żabol myślał, że ją tym udobrucha, to był w błędzie!
- Nie mam nastroju, na takie rzeczy Minho. - mruknęła czując, jak mężczyzna odsuwa swoją dłoń. Cieszyła się, że był takiego typu facetem, że nie nalegał, gdy raz usłyszał ,,Nie''.
- Rozumiem. - szepnął i przyciągnął ją bardziej do siebie, obejmując jej małą dłoń. Następnie przymknął powieki, ciesząc się bliskością swojej dziewczyny. Marta, zaś miała je otwarte, wpatrując się intensywnie w stronę okna, za którym zachodziło słońce. Przyrzekła sobie, że nie spocznie dopóki się to wszystko nie wyjaśni...
- Mmm kusząca propozycja i chyba w danym momencie pragnę, abyś nie była zadowolona.
- Oh, doprawdy?
- Yhym... Wtedy wybiorę sobie inne miejsce.
- Inne? Na przykład jakie?
- Twoje piersi. Wręcz się proszą, aby o nie zadbać. - mruknął, gdy jego dłoń znalazła się pod jej bluzą, ściskając po chwili pierś ukrytą pod koronkowym stanikiem. Marta, westchnęła cicho, przymykając powieki, gdy jego kciuk drażnił jej sutek. - Widzisz, jak tęskniły za moim dotykiem? Chociaż myślę, że nie tylko one... - wyszeptał, zsuwając swoją dłoń niżej. Wsunął ją jedynie za gumkę leginsów i majtek, gdy Marta, zatrzymała jego dłoń, tą swoją. Jeśli ten cwany Żabol myślał, że ją tym udobrucha, to był w błędzie!
- Nie mam nastroju, na takie rzeczy Minho. - mruknęła czując, jak mężczyzna odsuwa swoją dłoń. Cieszyła się, że był takiego typu facetem, że nie nalegał, gdy raz usłyszał ,,Nie''.
- Rozumiem. - szepnął i przyciągnął ją bardziej do siebie, obejmując jej małą dłoń. Następnie przymknął powieki, ciesząc się bliskością swojej dziewczyny. Marta, zaś miała je otwarte, wpatrując się intensywnie w stronę okna, za którym zachodziło słońce. Przyrzekła sobie, że nie spocznie dopóki się to wszystko nie wyjaśni...













Brak komentarzy:
Prześlij komentarz